Dodaj do ulubionych

Zmęczenie

20.01.11, 21:16
Nie wiedziałem czy temat pasuje bardziej do działu praca, czy zdrowie, wiec piszę tutaj ;)

Mój problem przedstawia się następująco. Mam pracę, praca dosyć ciężka, na produkcji. Dojazd długi - 3 godziny w obie strony dziennie. Na nic innego chwilowo nie mam szans, bo pracuję od niedawna (1.5 roku) i nie mam doświadczenia zawodowego. Czyli 11 h na pracę, 7h snu i 6h na pozostałe sprawy.

Jak wracam do domu to jestem tak skrajnie wypompowany, że nie mam już sił na nic. Zawsze miałem sporo zainteresowań - granie na instrumentach muzycznych, film, rysunek. Niestety nie mam sił absolutnie na nic. Siedzę przed kompem, popijam herbatę i nie zajmuję sie niczym konstruktywnym.

Najgorsze, że to nie jest chyba problem z pracą, tylko ze mną. Ludzie jakoś dają sobie radę, mają rodziny, wychowują dzieci i nie narzekają. A u mnie to jest tak, że wypoczęty jestem dopiero jak muszę zbierać sie znowu do roboty. I tak mija dzień za dniem.

Niech ktoś napisze coś sensownego, co o tym sadzi. Jakaś analiza sytuacji z perspektywy osoby pracującej. Czy to jest w ogolę normalne? Pracę już raz zmieniałem i nadal to samo. Sadziłem, że to minie, ale nie mija od wielu miesięcy. Ze zdrowiem wszystko ok, bo jak mam wolne to jestem wypoczety.
Obserwuj wątek
    • by_dafne Re: Zmęczenie 20.01.11, 21:25
      Trudno powiedziec jak ciebie sie nie zna. Dla mnie to:
      1. Za dlugo dojazd. Sam dojazd wykancza. Mialam kiedys podobnie z dojazdami.
      2. To nastawienie i duze oczekiwania od siebie ze po 11+ godz. Jeszcze sie czloiwek do czegos nadaje.
      Wedlug prawa tak nie powinno bylo byc. Z tego co sie orientuje to czloiwek powinien miec sily na swoje zajecia po pracy. Moim zdaniem powinienes albo przeniesc sie blizej pracy, albo zmienic w ogole prace, na inna.
      • notkin Re: Zmęczenie 20.01.11, 21:34
        Powiem jeszcze co mnie nurtuje;)

        Że pracuje tam wiele kobiet i nie widać aby były przesadnie zmęczone. W kazdym razie nie narzekają. A ja, facet w sile wieku, wymiękam. Trochę to dziwne.

        Oczywiście zastanawiam się nad zmianą roboty. Boję się tylko, że niczego to nie zmieni.

        Wiem, że temat trochę bezsensowny, bo sam nie wiem jakiej odpowiedzi mogę oczekiwać.
        • by_dafne Re: Zmęczenie 20.01.11, 22:22
          notkin napisał:

          > Powiem jeszcze co mnie nurtuje;)
          >
          > Że pracuje tam wiele kobiet i nie widać aby były przesadnie zmęczone. W kazdym
          > razie nie narzekają. A ja, facet w sile wieku, wymiękam. Trochę to dziwne.
          >
          > Oczywiście zastanawiam się nad zmianą roboty. Boję się tylko, że niczego to nie
          > zmieni.
          >
          > Wiem, że temat trochę bezsensowny, bo sam nie wiem jakiej odpowiedzi mogę oczek
          > iwać.
          ...

          Moze wiazac sie z wieloma sprawami. Kobiety moga np. miec udane zycie prywatne, relacje i gdzies ten stres i zmeczenie skutecznie relaksuja.

          Mozna sobie tez pomoc, poprzez specjalna diete i picie 1-2 szklanek soku z marchwi. Najlepiej swiezo przetartej.... Sa tez i inne preparaty wzmacniajace ziolowe pomagaja....
    • to.niemozliwe Re: Zmęczenie 20.01.11, 21:36
      Tez dojezdzam 3h dziennie. I tez mam nie za duzo czasu na siebie.
      Wazne jest, zeby w tym pozostalym czasie robic to, co czlowieka interesuje. Jezdzisz 3h autem czy komunikacja publiczna?
    • lifeisaparadox Re: Zmęczenie 20.01.11, 22:19
      Myślę że powinieneś się cieszyć z przepracowanego dnia, z wypitej przed kompem herbatni, z braku sił, ze zmęczenia.
      Wtedy faktycznie będziesz czuł się tak jak te kobiety w pracy ;)
      • ecco_mi Re: Zmęczenie 20.01.11, 22:27
        Ja myślę, że to jest kwestia organizmu. Jeden potrzebuje więcej, inny mniej odpoczynku, snu, jedzenia itd. Sprawa indywidualna.
        To co możesz zrobić to uzbroić się w cierpliwość i starać się znaleźć inną pracę.
        A twoją frustrację na widok w miarę dobrze funkcjonujących kobiet rozumiem. Też podziwiam innych, którzy mają o niebo więcej energii niż ja. Przy o wiele większej liczbie obowiązków.
        Ja pracuję 8 godzin dziennie przy biurku, nie mam rodziny i obowiązków, tyle co pranie, zakupy, gotowanie dla siebie. I wieczorem o 21 padam ze zmęczenia. To jest dopiero dramat ;) Serio.
    • gadagad Re: Zmęczenie 20.01.11, 23:46
      Co kolwiek robisz, robisz cały dzień. Te kobiety nie wymiękają, bo traktują pracę jako część życia, wszystko jest ciągiem, aż do uśnięcia. Dla ciebie, ta praca, musi być wyjęta z twojego życia. Dlatego ten stres ,z tak małego powrotu do życia, w którym jest tak mało czasu by pożyć.
    • koala_tralalala Re: Zmęczenie 20.01.11, 23:50

      Skoro pracujesz 1,5 roku i twoj organizm odmawia wejscia w rytm, to w mojej ocenie nie ma szans zeby sie ulozylo.
      Obiektywnie patrzac: masz juz jakies doswiadczenie, dociagnij do wiosny, bedzie dwa lata i zacznij szukac innej pracy albo mieszkania blisko pracy. Na rozmowach kwalifikacyjnych mow wprost, ze trzygodzinne dojazdy cie wykanczaly, bo to logiczny argument. Chciales zdobyc doswiadczenie, ciagnales dwa lata, teraz szukasz pracy blizej domu.
      Powodzenia.
    • zorz_ponimirski Re: Zmęczenie 21.01.11, 03:14
      ta praca ewidentnie Ci nie leży, stoi w poprzek i wysysa
    • coelka Re: Zmęczenie 21.01.11, 07:23
      Może dla tych ludzi , zktórymi pracujesz praca jest całym życiem wystarcza im do szczęscia, jak rozmowy o gotowaniu czy samochodach . Ty jesteś osoba o szerokich zainteresowaniach piszesz rysunek , muzyka, czujesz , że ta praca sciąga z ciebie cała energię i nie masz już czasu rozwijac swoje pasje a to ci jest potrzebne do szczęscia, bez tej realizacji swojej drugiej strony czujesz ze wiedniesz wewnętrznie. Może spróbuj za granicą jak masz kontakty pół roku tu a pół roku tam, mozesz po przyjeździe np. rpwadzic działalnosc gospodarczą tylko proforma by opłacac sobie ZUS a ten wolny czas mozesz wykorzystywac na siebie,. Jednak takie zycie nie jest łatwe brak stabilizacji, związki odpadaja, jesli masz kontakty juz za granica i wiesz ze masz sie gdzie zachaczyc to jest jakies tam minimalne poczucie bezpieczeństwa, jednak za ten brak stabilizacji swoje trzeba zapłacić , nic nie ma za darmo. A tutaj teks Młynarskiego wklejam:
      Dzień, czy noc, czy to skwar czy
      też mróz, jednaka treść
      nieodmiennie rozbrzmiewa w mej piosence:
      memu ciału wystarczy
      trzydzieści sześć i sześć,
      mojej duszy potrzeba znacznie więcej.
      Memu ciału wystarczy
      coś wypić i coś zjeść,
      trochę pospać na boku, czy na wznak
      i nasz cud gospodarczy
      zapewnia mi to, lecz
      moja dusza codziennie prosi tak:

      Ogrzej mnie
      wierszyku pełen cudowności,
      wspólniku mojej bezsenności
      ogrzej, ogrzej mnie!
      Rozżarz mnie
      niedokończona zdań wymiano,
      cudowna kłótnio, w pół urwana
      rozżarz, rozżarz mnie!
      Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona,
      do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona,
      wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
      Chcę mieć gorączkę! Give me fever!
      Rozpal mnie
      blada kuzynko Melpomeno,
      jedną zagraną dobrze sceną,
      rozpal, rozpal mnie.
      Ogrzej mnie,
      świecie utkany z głupich marzeń,
      akordeonie w nocnym barze,
      ogrzej, ogrzej mnie.

      A świat na to odpowiada:
      normalny duszy stan,
      to nie musi być stan podgorączkowy,
      pana trzeba przebadać,
      przedsięwziąć jakiś plan
      by te bzdurne problemy raz mieć z głowy!
      Kombinują, badają
      czy pies to, czy to bies
      a mej duszy radości ciągle brak,
      po staremu nadaje uparte SOS
      po staremu codziennie błaga tak:

      Ogrzej mnie
      zażarta na ten świat niezgodo,
      z którą rozstałem się tak młodo
      powróć, ogrzej mnie!
      Rozżarz mnie
      chwilo szaleństwa i radości
      mej tożsamości, niezmienności
      dowiedź - rozżarz mnie!
      Mój świecie rozpal duszę moją aż do końca,
      mój śiecie zamień duszę mą w cząsteczkę słońca,
      niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe
      chcę mieć gorączkę! Give me fever!
      Rozpal mnie,
      słonecznikowa kresko krzywa,
      złota Van Gogha perspektywo
      rozpal, rozpal mnie.
      Ogrzej mnie
      miłości, której nie znam jeszcze
      z wiosennych bzów liliowych deszczem
      przyjdź i ogrzej mnie!
      Jednemu wystarczy te 36 i 6 moze twojej duszy potrze więcej. Jak nie masz rodziny to moze zaryzykuj tylko pamietaj zadne rozwiązanie nie jest proste.
    • misiate Re: Zmęczenie 21.01.11, 14:03
      Łączę się z Tobą w bólu...
      Też tak mam - dojazd busem 3h + 8h praca (+ jeszcze u mnie sobota 3h praca + dojazd) i potem padam.
      I podobne rozrywki wcześniej - gra na instrumencie, rysunek, fotografia, taniec, psy, książka... Teraz tylko na książki mam jeszcze siły. I spacery z psem ;) Ale radość z życia jakby nie ta co kiedyś.
      A tu wypadałoby nagotować, uprać, posprzątać itp. I robię to krzywiąc się i chcąc zwinąć się w kłębek i spać. Albo nie robię i gorzej się czuję, bo "nawalam".
      Mnie najbardziej wykańcza pobudka o 5 rano. I jesienno-zimowe powroty już po ciemku.
      Mnie się wydaje, że to wynika z odrębności pracy od pasji. A że trudno jest znaleźć pracę zgodną z w/w zainteresowaniami, to każda inna praca przygniata.
      Chyba masz trochę artystyczną duszę i szarość codzienności Cię wykańcza. Nie wiem czy jest na to idealny środek. Ja staram się maksymalnie wykorzystywać wolne dni, ale nieraz też nie mam na to siły - dopiero tzw. długie weekendy coś dają.
      Może jednak ktoś podpowie jakiś złoty środek (u mnie przeprowadzka nie wchodzi w grę, dojazdy samochodem też nie - zbyt wysoki koszt w stosunku do zarobków, zmiana pracy na ten moment też nie). Jakieś pomysły? Proszę... ;)
    • notkin Re: Zmęczenie 21.01.11, 16:21
      Po przeczytaniu wszystkich komentarzy doszedłem do wniosku, że faktycznie moje zmęczenie może częściowo mieć podłoże inne niż stricte fizyczne. Zgadza sie, że tego typu praca jest strasznie rozbieżna z moimi zainteresowaniami. Swoją drogą, produkcja to taki dział, że chyba nikomu nie przypadnie do gustu ;)

      Na pewno muszę sie jakoś wyrwać bo uschnę. Mam co prawda jakieś tam poczucie winy, że ludzie pracują ciężej i nie marudzą, ale nic na to nie poradzę. W pierwszej kolejności znajdę inna robotę, a potem pomyślę nad innymi możliwościami. Być może poszukam mało wymagającej pracy z granicą, i tak jak ktos wspomniał, popracuję na zasadzie - pół roku tam, a potem odpoczynek tutaj, plus jakaś własna, mała firma.

      Trochę żałuję, że kiedy jeszcze miałem wolny czas na studiach, nie wziąłem sie bardziej za rozwój praktycznej strony moich zainteresowań. Teraz już trochę zbyt późno. Ale może uda się trochę ochłonąć.

      Aha, ktoś pytał jeszcze o specyfikę pracy i dojazdów. Czyli dojazd samochodem, albo pół na pół. Na jedno wychodzi w sumie, bo i tak przez całe miasto muszę się przebić, nie mówiąc juz o tym, że muszę w ogóle do niego dojechać. Trzy zmiany, rano wstaję 4.10. Czasami soboty pracujące, bo nie zawsze potrafię odmówić jak mnie przełożony prosi. Ale zwykle sobie odpuszczam, wole porobić coś sensownego, a na forsie mi nie zależy.

      W każdym razie dziękuję za wszystkie rady. Od lutego zaczynam coś kombinować.
      • coelka Re: Zmęczenie 21.01.11, 21:44
        Wiem co czujesz, z praca wszyscy wiedza jak jest ja mieszkam w mieście gdzie staze i przygotowania zawodowe sie po znajomosci nawet załatwia, mam duzo znajomych , którzy nie pracuja lub umowa o dzieło. Jak mieszkasz gdzies gdzie rynek pracy jest w miare normalny to masz łatwiej dużo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka