Dodaj do ulubionych

Efekt Lucyfera

28.01.11, 21:51
Spotkaliście się z przypadkami, jak pracownik po awansie na dyrektora zmienia się nie do poznania?
Zaczyna bezwzględnie upokarzać i niszczyć swoich do niedawna kolegów a nawet przyjaciół.
Ba, nawet wciąga na swoją negatywną listę starszych od siebie nauczycieli zawodu.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Efekt Lucyfera 28.01.11, 22:04
      Nie spotkalem, czytalem. Wladza alienuje, wewnetrznie i w oczach innych. To trudne w sobie zwalczyc. Jesli jestes podwladnym, to trzeba sie podporzadkowac. To jest ta sytuacja kiedy trzeba sie zachowywac racjonalnie, kiedy system jest nieracjonalny.
      • wicek44 Re: Efekt Lucyfera 28.01.11, 22:08
        Ja pracę zmieniłem. Szkoda, że czekałem z decyzją kilka lat.
        • to.niemozliwe Re: Efekt Lucyfera 28.01.11, 22:12
          Slusznie zrobiles, czekales,bo nie rozumiales, Czlowiek sie przywiazuje do tego co wie i co mu sie jak dotad sprawdzilo.
          Najwazniejsze, ze zrozumiales i zadzialales. :-)
      • adriana_ada Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 10:25
        to.niemozliwe napisał:

        > Nie spotkalem, czytalem. Wladza alienuje, wewnetrznie i w oczach innych. To tru
        > dne w sobie zwalczyc. Jesli jestes podwladnym, to trzeba sie podporzadkowac. To
        > jest ta sytuacja kiedy trzeba sie zachowywac racjonalnie, kiedy system jest ni
        > eracjonalny.

        Ststem moze byc racjonalny, lecz to boli innych, ze ktos dostal stanowisko, szczegolnie jak ktos mlodszy.
        • wicek44 Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 11:23
          Może kogoś boli. Na pewno nie mnie. Cieszy mnie sukces innych. Byle ten sukces nie był po trupach.
    • gadagad Re: Efekt Lucyfera 28.01.11, 22:22
      Swoją drogą, co w tym Lucyfer zawinił, do tego będąc elementem żeńskim? Jeszcze efekt szatana (czyli przeciwnika) lepiej bym rozumiała. Tak, bedąc - z nich- , a stając nad nimi, można wpaść, w odcięcie się formą neofitskiej nielojalności, by ugruntować swój nowy status.
    • lifeisaparadox Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 00:17
      Ja tam uważam że dobry zwierzchnik to ktoś kto dba o firmę i jej funkcjonowanie. Nie musi się to odbywać, a nawet całkowicie nie powinno, na zasadzie prowadzenia jakiś podjazdów i rywalizacji.
      Oczywiście ciężko jest taką mentalność ustalić jasno i klarownie, ale trzeba sobie tylko i wyłącznie zdać sprawę czemu właściwie służy stanowisko dyrektora. Można przecież, a nawet powinno się mieć szacunek jeden do drugiego i sympatię, współpracować.

      Chyba najważniejsze jest aby pracownicy sami przestali traktować zwierzchnika jako zagrożenie i kogoś kto ich karci, a zamiast tego zachowywali się całkowicie bezosobowo - wszystko służy przecież prosperowaniu firmy i jest to zadanie każdego bez wyjątku. Jeśli ktoś próbuje uzyskać jakieś dziwne osobiste warunki od przełożonych czy współpracowników bądź podwładnych, to się po prostu wygłupia i pewnie zostanie potraktowany w dziwny sposób.
      Jakaś bojaźliwość, rozpychanie się łokciami, czy cokolwiek co jest błędne, powinno się z miejsca porzucić. Nie można w miejscu pracy myśleć kategoriami osobistymi, bezwarunkowo trzeba się skupić na tym co sprawia że firma kręci się dobrze i w pozytywnych relacjach, a zachowanie przełożonych i wszystkich mających z tym związek stanie się jasne i klarowne.
      • wicek44 Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 09:44
        Chyba firma (i dyrektor) jest dla ludzi (klientów i pracowników) a nie ludzie dla firmy.
        Wiadomo, że dyrektor traci 80% czasu i energii na utrzymanie swego stanowiska. Ile ma dla ludzi? Niewiele, albo nic.
        Praca tylko dla pieniędzy nie ma dla mnie sensu. Trudno funkcjonować w patologicznych warunkach. Z drugiej strony firmy opierają sie niestety na nowoczesnym niewolnictwie. Można je nazwać niewolnictwem ekonomicznym. Niemniej pan niewolników może być dobry albo zły.
        • lifeisaparadox Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 15:30
          No wiesz wicek, ja też przez większość czasu narzekałem na szefa i to jak wszystko i wszystkich nadużywa i źle traktuje. To też mentalność współpracowników była w tym stylu, a przynajmniej ja się z tym identyfikowałem.
          Niemniej jednak później zacząłem patrzeć na to z drugiej strony i zauważyłem że szef po prostu nie radzi sobie ze wszystkim i gdy się mu to wypomni, to reaguje nerwowo. Właściwie to mam wrażenie że szuka kogoś kto by mu pomógł, ciągle pojawiają się jacyś nowi kierownicy i zmieniają.

          Czasem najtrudniej postawić się po przeciwnej stronie i pomyśleć dobrymi intencjami i potrzebą utrzymania firmy na odpowiednim poziomie.
    • adriana_ada Re: Efekt Lucyfera 29.01.11, 10:24
      Jezeli dyrektorem zostal Jureczek_barbarzynca, to asystentka bedzie Adrianka:)
    • by_dafne Oh, ten Zimbardo.... 29.01.11, 15:03
      Nie, przyznaje ze nie spotkalam nikogo, kto by sie tak zachowywal. Natomiast bardzo wielu sposrod podwladnych zaczyna zachowywac sie podobnie w stosunku do swojego szefa, ktory byl do niedawna jednym z nich, a awansowal i zostal wyrozniony. Zaczynaja sie paskudne intrygi, plotki itp.

      Poza tym jakos nie wierze w teorie Zimbardo,ze wszystko zalezy od okolicznosci i kazdy z nas jest dobry i zly....a jak sie znajdzie w takich czy innych okolicznosicach to sie zmienia w ...diabelka:=) Brzmi to intrygujaca, ale osmiele sie powiedziec - dosc naiwnie.
      • to.niemozliwe Re: Oh, ten Zimbardo.... 29.01.11, 15:51
        W eksperymencie stanfordzkim chodzilo o identyfikacje z rola. Niektorzy tam przerywali eksperyment, bo uznawali, ze wykroczyl poza nauke. Tak, ze chodzilo nie o to, ze kazdy wejdzie w role, ale ze sztuczne warunki i przyzwolenie pozwola niektorym w roli odrzucic lub zapomniec o normach spolecznych. Albo inaczej: dopasowujemy norme do roli i sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka