Dodaj do ulubionych

Same sobie winne!

19.02.11, 17:29
...wymskneło mi sie w chwili zacmienia :). Oczywiste uproszczenie. Co byscie poradzili kobietom nadmiernie uleglym w związku, dzielacym swoj czas miedzy dzieci, zakupy gotowanie, sprzątanie, mającym trudnosci w znalezieniu pracy i dodatkowo, a przede wszystkim - obskakującym "Pana i Władcę" i zdecydowanie źle się z tym czującym. Ale sparalizowanym tym, ze mogłyby miec czelnosc być trochę inne. Jakiś szczegolowy plan na zmianę nastawienia i postawy w ciągu ...powiedzmy 3-6 m-cy?
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Same sobie winne! 19.02.11, 17:43
      Wyobraz sobie, ze od najwczesniejszego dziecinstwa troskliwie wpajaja Ci, ze:
      1- najwazniejsze w zyciu jest znalezienie i utrzymanie partnera/ki,
      2- brak partnera/ki jest zyciowa kleska i dowodzi Twojej bezwartosciowosci,
      3- jestes odpowiedzialny za samopoczucie i postepowanie osob, ktore Cie otaczaja,
      4- jesli ktos Cie zle traktuje, znaczy ze to Ty cos zle robisz,
      5- na milosc i godne traktowanie trzeba sobie zasluzyc,
      6- potrzeby innych zawsze sa wazniejsze niz Twoje,
      7- dbanie o wlasne dobre samopoczucie jest nagannym egoizmem.

      Jesli wtedy bedziesz latami potulnie znosil ponizenie w nadziei na cudowna przemiane partnera/ki, bedzie to wylacznie Twoja wlasna wina...
      • voxave Re: Same sobie winne! 20.02.11, 07:26
        sabink---trafnie sprecyzowalaś zasady wychowywania małych istot ludzkich na takie bezwolne fantomy
        ja w takiej rodzinie i takim spoleczeństwie lokalnym sie wychowalam,takie wartości mi wciskano do głowy
        ale sieroty nie przewidziały , ze jestem osobnikiem krnąbrnym i samodzielnie myślącym
        --mialam i mam same kłopoty z tego powodu,przypieto mi rózne łatki i znosilam i znoszę pewien rodzaj ostracyzmu
        --nie ja jedna takich osob jest wiele
        --trzeba mieć odwage i determinaqcje aby z tym zerwać
        za takie odstepstwa ponosi sie karę
    • koala_tralalala Re: Same sobie winne! 19.02.11, 17:47
      Malo czasu, choroba malo (cyt. z Vabanku II)

      Trzeba zmienic:
      1. nastawienie wewnetrzne (wsparcie zyczliwych ludzi i/lub psychologa, nie terapia),
      2. podreperowac wiare w siebie (na ogol lezy),
      3. dac narzedzia do samodzielnosci (kompetencje, w tym nowe technologie, pisanie CV, autoprezentacja),
      4. doprowadzic do ladu look (nawet zadbana mama ma w szafie cieple sweterki lubi seksowne sukienki a nie ubrania na rozmowy kwalifikacyjne i do pracy, a niewiele jest zadbanych...)

      Najtrudniejsze bedzie pierwsze i drugie. Trzecie moze pochlonac sporo czasu, choc zalezy od zdolnosci kobitki. Ostatni punkt warto wprowadzic gdy tylko pojawi sie wewnetrzna chec zmiany wlasnego zycia, bo wyglad bardzo wplywa na nasze zachowanie i na to jak na nas reaguja inni, co znowu wplywna na poczucie wartosci.

      PS. Im wieksze dzieci i dlusza zycie w opisanym schemacie tym wiecej czasu i srodkow trzeba bedzie poswiecic.
      • to.niemozliwe Re: Same sobie winne! 19.02.11, 17:49
        OK, ale to za ogólnie. Od czego konkretnie taka osoba ma zacząć? Daj przepis, jak na zupę? :)
        • koala_tralalala Re: Same sobie winne! 19.02.11, 17:54
          Przy zupie to ja zawsze improwizuje ;) Dobra, pomysle i napisze.

          Choc tak od razu widze, ze trzeba by mowic o konkretnej osobie i o tym w ktora strone moze ona pojsc, bo co innego bedzie potrzebne roznym kobietom, np. ktore juz maja jakies doswiadczenia albo zadnych, ambicje tylko w kieszeni albo zadnych, itp.
          • to.niemozliwe Re: Same sobie winne! 19.02.11, 17:58
            Nie, warto spojrzec uniwersalnie. To, co moze byc przydatne dla wielu...
            • koala_tralalala Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:13
              OK, w takim razie pozostajemy przy ogolnikach.

              Spojrz na dwa przyklady:
              1. kobieta bardzo inteligentna, blyskotliwa, iQ w okolicach 160, troje dzieci, bardzo zadbana, swietnie ubrana, duza kasa, wyksztalcenie srednie z poprzedniej epoki, ale czyta nalogowo, kino, teatr, opera, wakacje; maz nieciekawy, ale ma reke do pieniedzy, kochanek (jej) od lat w tle,
              2.kobitka rzeczowa, bardzo madra zyciowo, dobre studia - potrzebna obecnie dziedzina, doswiadczenie w pracy przed dziecmi, dwie latorosle, swietny maz, ale woli zeby zona byla w domu, zarabia tyle ze wystarcza na wszystko, ona calkowicie zaniedbana, prawie w ogole nie wychodzi z domu, on ja kocha do szalenstwa

              Obie chca sie uwolnic z kieratu, wyjsc do ludzi. Jednak kazda ma inne motywy, inne lęki, inne potrzeby. Nie bedzie jednego przpisu na zupe, bo jedna potrzebuje pomidorowej a druga tajskiej z krewetkami ;)

              Zasadniczy przepis: wez garnek, wode, skladniki i gotuj na wolnym ogniu - podalam. Reszta zalezy do tego, jaka zupe chcemy ugotowac.
              • to.niemozliwe Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:29
                Skad te przyklady? Ty to która? :) I jeszcze ten kochanek, jak diabeł za kołnierzem...jak ona ma kochanka, to chyba sobie juz jakos zaczela radzic? Jakos mi ten kochanek do profilu problemu oscia w gardle stoi. :D
                • koala_tralalala Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:32
                  Z zycia. Autentyczne.
                  Ja nawet meza nie mam, co dopiero dzieci i kochanka...
                  • koala_tralalala Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:43
                    Kochanek, ktory Ci nie pasuje do ukladu, to wieloletnia historia. Staly element, zaden przelorny romans.
    • clarissa3 Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:27
      dokad nie zaczna karac tych meskich osobnikow za zle traktowanie swoich zon dotad nic sie nie zmieni - one w potrzasku, konkuruja miedzy soba ktora to bardziej wytrzymala i jak to sie ona nie przejmuje takimi obelgami, i w ten sposob pograzaja siebie same. Malo, jeszcze wlasne corki w takie wpychaja uparcie.
      • to.niemozliwe Re: Same sobie winne! 19.02.11, 19:21
        A daj spokoj! :)
        Faceta karać? To ona ma jeszcze w tym wszystkim paczki do więzienia wozic? :)
        • clarissa3 Re: Same sobie winne! 19.02.11, 19:26
          nie wczytywalam sie ale wyglada na to ze teraz w UK beda delkwentow na obowiazkowe programy specjane wysylac i uczyc jak sie jeden z drugim zachowywac wobec malzonki powinien. Bardzo dobry pomysl!
        • sabinac-0 Re: Same sobie winne! 20.02.11, 11:48
          to.niemozliwe napisał:

          > Faceta karać? To ona ma jeszcze w tym wszystkim paczki do więzienia wozic? :)

          Nie, bo dla niej znajdzie sie jakis kursik lub grupa wsparcia - by sie oparla pokusie noszenia paczek.
    • mona.blue Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:36
      Rady Sabiny i Koali są naprawdę kompetentne.

      Moim zdaniem najważniejsze to mieć wsparcie - w przyjaciolach, grupie trapeutycznej, wspólnocie.
      Po drugie, a w zasadzie to powinno być pierwsze, trzeba uświadomić sobie problem, bo tu najczęściej działają mechanizmy wyparcia i zaprzeczenia - dlatego piszę o dobrej grupie terapeutycznej - mi np. najbardziej pomogła grupa edukacyjna, gdzie przedstawiano mechanizmy alkoholizmu, przemocy, brania na siebie zbytniej odpowiedzialności, nadkontroli, bezsilności itp. wraz ze świadectwami uczestniczek grupy, które mówiły o swoich doświadczeniach - bardzo podobnych do moich.
      Dlatego piszę o bardzo ważnej roli terapeutów, bo mi np. nie udałoby się, gdyby nie terapia współuzależnienia, tak byłam zamotana.
      I dobrze jest trafić do kogoś, kto zna problem przemocy, nie zbagatelizuje go i zna metody wyprowadzania kobiet z ich bezsilności i braku nadziei.
      Mi np. bardzo pomogło jedno zadanie terapeutyczne - miałam położyć się na materacu, na podłodze i poczuć swoją bezsilność, zastanowić się, czy z tej pozycji, jak wszyscy górują nade mną, jestem w stanie coś zrobić, jakoś się obronić - to chyba było przełomowe odkrycie.
      Po drugie, ten terapeuta wydawałoby się brutalnie mówił prawdę - że służę jako materac mojemu ex.
      Jeżeli chodzi o nadopiekuńczość w stosunku do dzieci to np. pytał, co to za plama na bluzce - czy jeszcze karmimy piersią. Albo kazał brać krzesło (symbol dziecka) pod pachę i pytał, czy nam wygodnie, czy jesteśmy w stanie coś zrobić tak obciążone.
      W ten sposób udawało mu się zmienić myślenie nas wszystkich - i to w krótkim czasie, na ogół już 2 miesięcy.
      Poza tym były omawiane konkretne sprawy - gdzie zwrócić się o pomoc, jak nie bać się wezwać policję, jak złożyć doniesienie o przemocy, jak starać się o ew. podział majątku albo mieszkanie po rozwodzie.
      I nie chodziło o to, żeby zachęcać kobiety do rozwodów każda decydowała sama, te które miały problem "tylko" z alkoholizmem męża czasami decydowały się z nim zostać, ale pracować nad własną samodzielnością i niezależnością, nad obroną granic i przede wszystkim zaspokajaniu swoich potrzeb, czasami Ci mężowie decydowali się na terapię.
      Ale też bardzo ważne jest, żeby kobieta miała gdzie mieszkać, żeby można było w zgodzie z prawem wyeksmitować sprawcę przemocy i żeby miała jakąś pomoc finansową, przynajmniej na poczatek.
      Myslę, że bardzo pomocna mogłaby być taka akcja społeczna GW, dotycząca tego problemu, tak jak ostatnio DDA, bo wiele kobiet nie ma pojęcia, jak sobie poradzić w takiej sytuacji i cierpi latami.
    • paco_lopez Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:38
      wyjechać w góry na tydzień w mieszanym składzie bez chłopa. musi się zastanowić co powinna mieć żeby zabrać dzieci na tydzień i pojechać. wydaje mi sie jednak, ze to przegrana sprawa.
    • larusse naturalnie, że same sobie winne... 19.02.11, 18:42
      Żadne zaćmienie czy uproszczenie.
      Ale zrzucimy na wychowanie czy trudne dzieciństwo. I okaże się jak zwykle, że długa terapia potrzebna, wsparcie i wyjdzie z tego jedna na tysiąc.
      Przecież zawsze wszystkiemu winne dzieciństwo i rodzice... nie ja... oni...

      To hobby albo ew. nałóg (ale nałóg to też jakaś odmiana hobby). Nic więcej.
    • kol.3 Re: Same sobie winne! 19.02.11, 18:55
      Kontynuując sprowokowany przeze mnie temat z poprzedniego wątku przekręciłeś sytuację. Ja pisałam o tym, że oboje zarówno mąż jak i żona pracują zawodów, przy czym ona po pracy zajmuje się w całości domem a on zalega na kanapie.
      Natomiast Ty cały czas zakładasz, że kobieta ma trudności z pracą lub nie pracuje i zajmuje się domem.
      Zrozumiałe jest, że jeśli mąż pracuje zawodowo a żona jest w domu, to ciężar oporządzenia domu spada bardziej na nią. Ale naprawdę chora jest sytuacja kiedy zarówno kobieta i mężczyzna są jednakowo wykształceni, pracują jednakowo zawodowo, a po pracy pan zasiada i czeka aż mu żona poda obiad i pozmywa bo on to ani rączką ani nóżką nie zamierza kiwnąć w sprawach domowych. Jak żona nie zrobić kolacji to on nie zje, ona ma zrobić. Przeszkolona jest. Horror.

      • to.niemozliwe Re: Same sobie winne! 19.02.11, 20:16
        To co proponujesz na schemat wyjscia z horroru?
        • kol.3 Re: Same sobie winne! 19.02.11, 21:39
          Pracę u podstaw. Nad "leworęcznym" mężem, (który też jest ofiarą wychowania, tyle że jemu z tym wygodniej). To zwykle trwa latami, ale warto.
    • by_dafne A w czymzesz one winne... 19.02.11, 22:03
      Taki jest system. Pracy dla kobiet generalnie jest mniej niz dla facetow, mniej dla kobiet z dziecmi....No ale jest Bolek, ktory schabowego zalatwi, wiec nie jest najgorzej....

      Co im poradzic? Aby nie siedzialy same w domu....a zorganizowaly cos wspolnie, w grupie np. spotkania tzw. mam wolnych. Moze cos z takich spotkan moze wyniknac, jakas wspolna pomoc, wsparcie, a nierzadko pomysl na jaks wspolna dzilanosc dajaca zawsze jakis wlasny grosz...
      • clarissa3 Re: A w czymzesz one winne... 19.02.11, 23:07
        od lat to powtarzam!... ale problem w tym ze jesli juz uda sie i posadzisz 5 w jednym pokoju to po godzinie bedzie krew na scianach, bo tak beda sobie kudly wyrywac.
      • kol.3 Re: A w czymzesz one winne... 20.02.11, 09:10
        Z czego wnosisz, że pracy dla kobiet jest mniej? Pracodawcom jest wygodniej zatrudniać kobiety, statystycznie są one lepiej wykształcone (większy odsetek kobiet niż mężczyzn ma wyższe studia) i wygodne, bo można im mniej płacić, a pracują dużo lepiej i pracę bardziej szanują.

    • anbale Re: Same sobie winne! 20.02.11, 02:39
      Myślę, że w taki "kierat" upokorzającej zależności ludzie nie wpadają jedynie w przypadku życia rodzinnego. Równie dobrze można tak zabrnąć np. w pracy zawodowej czy w ogóle funkcjonowania społecznego w szerszym zakresie. Po prostu niektórzy są bardzo na to podatni. Pewnie to wynika z jakiegoś braku odwagi, przeraźliwego konformizmu, przekonania że tak trzeba, że inaczej nie da rady...Poza tym niektórzy przy próbie zmiany wpadają dla odmiany w jakąś pustkę duchową, wydaje im się, że ich życie straciło sens, że stają się zbyteczni- co też bywa uczuciem nie do zniesienia.
      A żeby to zmienić- to sam zainteresowany/a powinien czuć potrzebę zmiany, a do tego jeszcze siłę i ochotę. Jeżeli to wyraźnie poczuje, to na ogół cała reszta staje się dość prosta- zwyczajnie wkracza się na nową drogę a potem nią konsekwentnie podąża. Jednak ludzie mają tą dziwną tendecję, żeby tkwić w oswojonej, znanej sytuacji, pomimo tego, że wcale nie czują się z tym dobrze, a czasem wręcz ich to wyniszcza- ale to poczucie bezpieczeństwa związane z rutyną i poruszaniem się w ściśle określonym "kwadracie" bywa wartością nadrzędną. Dla niektórych słowo "zmiana" brzmi przerażająco. Możesz migac tysiącem róznych możliwości ruszenia z miejsca, ale właśnie jesli ktoś jest "sparaliżowany" to i tak znajdzie milion wymówek, żeby nie zrobić żadnego kroku.
    • lifeisaparadox Re: Same sobie winne! 20.02.11, 06:43
      to.niemożliwe rozumiem że to nie Ty jesteś tą obskakującą "Pana i Władcę" żoną :)

      Jeśli planować coś na "powiedzmy 3-6 miesięcy" to nie widzę sensu robić generalnego remanentu, tylko porozwijać te cechy które dobrze rokują i ewentualnie przyćmią te które źle rokują.
      Może najpierw rozwinąć jakąś pasję domowej kureczki, np. ogródek i dbanie o niego, niech znajdzie czas dla siebie i z działki stworzy rajski ogród. Prawie idzie wiosna. Nowa książka z przepisami na obiadki dla "Pana i Władcy" a przede wszystkim dla swojej kulinarnej satysfakcji, ba, mistrzostwa kulinarnego. Nowy odkurzacz i przybory do sprzątania, niechaj się błyszczy i pachnie jak na salonach...

      Ja tam myślę że dużo osób niepotrzebnie szuka czegoś złego w tym jacy są, inni na ich miejscu potrafili by mieć wysokie mniemanie o samych sobie, robiąc z grubsza dokładnie to samo.
      Dlatego dobrze jest przenosić utyskiwania "Pani Domu" na to jak funkcjonują sąsiadki. Te bardziej dumne z siebie i swojego funkcjonowania, jako utożsamianie się z nimi. Jeśli oczywiście planuje robienie jakiejś mini-terapii tej znajomej, to własnie żeby się miała z kim utożsamić, najlepiej z tymi bardziej pogodnymi "żonami".

      Nie ma sensu przerabiać jej na coś czym nie jest, moim zdaniem. Najpierw zobaczyć siebie i swoje życie w odcieniach pozytywu, a później to i praca sama się znajdzie gdy powieje od niej profesjonalizmem i optymizmem. Później przyjdzie czas i na bardziej wartościowe rzeczy, wyrażanie własnych upodobań, własnego zdania, ważna jest ta duma z siebie i tego kim się jest i co się w życiu robi. Bo jeśli ktoś wychodzi z założenia że robi źle i jest nikim takim jaki jest, to będzie szedł tą drogą bez względu na to, czego nowego spróbuje, wyda się to po prostu podobne.

      Oczywiście to wszystko jest "terapia 3-6 miesięczna" bez żadnego rozwalania osobowości czy innych praktyk psychologicznych o których wolał bym nawet nie wiedzieć i po prawdzie to nie wiem za wiele.
    • kol.3 Re: Sami sobie winni 20.02.11, 09:40
      To.niemożliwe, powinieneś jeszcze rozwinąć wątek pt. Sami sobie winni - o panach, którzy pracują zawodowo bardzo dużo i bardzo ciężko, utrzymują dom i zonę, która w zamian nie sprząta, nie gotuje, domem zajmuje się minimalnie albo wcale, dzieci zaniedbane, znerwicowane, mąż wraca późno z pracy - dom zapuszczony, żona też, mąż się bierze do zmywania, do sprzątania, zamiatania itp., w soboty i niedziele mąż gotuje, sprząta, robi zakupy. Przeszkolony jest. Też horror, a jednak takie związki istnieją.
      • to.niemozliwe Re: Sami sobie winni 20.02.11, 10:27
        To zakladaj wątas!
    • hannaeva Re: Same sobie winne! 20.02.11, 12:32
      na początek polecam film "Tajemnica Aleksandry".
      Innym kobitom jest tak po prostu wygodnie....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka