Dodaj do ulubionych

Nauczycielki to zołzy

14.03.11, 15:16
Mam wrażenie, że prawie wszystkie nauczyliśki to zołzy, mające wygórowane wymagania, apodyktyczne, niewyrozumiałe, nie dopuszczające innych do głosu, napawające się władzą, jaką mają nad rodzicami.
Nie wiem, czy są aż tak sfrustrowane, że wyżywają się na innych.
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 15:17
      W tekście miało być: nauczycielki.
      • paco_lopez Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 15:23
        ta nasza też jest dziwna. od osób trzecich słyszę że młody jest krnąbrny i wredny czyli niegrzeczny ale bez ordynarności jakichś , ale od niej nie jestem tego w stanie usłyszeć. do mnie wredny nigdy nie jest. oco chodzi z tymi nauczycielkami. zawsze sie zawezmom na człowieka.
    • adriana_ada Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 15:20
      Oczywiscie Mona, masz 100% racji.
      • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 16:03
        adriana_ada napisała:

        > Oczywiscie Mona, masz 100% racji.

        kpisz czy się zgadzasz?
        • adriana_ada Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 16:07
          mona.blue napisała:

          > adriana_ada napisała:
          >
          > > Oczywiscie Mona, masz 100% racji.
          >
          > kpisz czy się zgadzasz?

          Dlaczego mam kpic? Jak sobie przypomne szkolne czasy, to niedobrze mi sie robi.
          • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 16:10
            Tak mi się dzisiaj dały znać, że żyć się odechciewa.

            Kompletny brak wyrozumiałości, chęć upokorzenia drugiej osoby, poczucie władzy absolutnej.
            • adriana_ada Re: Nauczycielki to zołzy 15.03.11, 13:11
              mona.blue napisała:

              > Tak mi się dzisiaj dały znać, że żyć się odechciewa.
              >
              > Kompletny brak wyrozumiałości, chęć upokorzenia drugiej osoby, poczucie władzy
              > absolutnej.

              To prawda, dochodzi jeszcze do tego dolowanie dzieci/mlodziezy o wyjatkowych zdolnosciach w danym kierunku. W przypadku mojego syna najlepszym rozwiazaniem po pierwszej klasie liceum bylo przeniesienie do szkoly prywatnej, dobrze profilowanej, gdzie nie bylo dyskryminacji, gdzie dostal bardzo dobre podstawy do przyszlych studiow.
              • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 15.03.11, 13:27
                adriana_ada napisała:

                > mona.blue napisała:
                >
                > > Tak mi się dzisiaj dały znać, że żyć się odechciewa.
                > >
                > > Kompletny brak wyrozumiałości, chęć upokorzenia drugiej osoby, poczucie w
                > ładzy
                > > absolutnej.
                >
                > To prawda, dochodzi jeszcze do tego dolowanie dzieci/mlodziezy o wyjatkowych zd
                > olnosciach w danym kierunku. W przypadku mojego syna najlepszym rozwiazaniem po
                > pierwszej klasie liceum bylo przeniesienie do szkoly prywatnej, dobrze profilo
                > wanej, gdzie nie bylo dyskryminacji, gdzie dostal bardzo dobre podstawy do przy
                > szlych studiow.

                Tak, w szkołach prywatnych jest podobno inaczej, tam muszą liczyć się z uczniami i rodzicami, całe szczęście.
    • sabinac-0 Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 18:25
      Tylko nauczycielki czy stan nauczycielski jako taki?
      • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 18:49
        sabinac-0 napisała:

        > Tylko nauczycielki czy stan nauczycielski jako taki?
        >
        Nauczycieli mojej córki poznałam tylko dwóch, jeden był w porządku, drugi jak z opisu w poście rozpoczynającym.

        Kilka fajnych nauczycielek też poznałam, ale wiele z nich to frustratki.
        • horpyna4 Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 19:58
          Dotyczy to stanu nauczycielskiego w ogóle, niezależnie od płci. Jest to zawód dość męczący i nisko płatny. Decydują się na taki dwie kategorie osób.

          Pierwsza z nich, to nauczyciele z powołania. Tacy, którym zależy na przekazaniu wiedzy, jest to ich pasja i spełnianie tego powołania rekompensuje im niskie zarobki.

          Druga (wielokrotnie liczebniejsza), to nieudacznicy. Nie potrafili załapać się na lepszą pracę. Poza tym lubią tę pracę, ale tylko dlatego, że daje im to możliwość wyżywania się na słabszych. Taka selekcja negatywna charakterów - do tego zawodu trafiają osoby o zapędach dyktatorskich.
          • sabinac-0 Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 20:38
            Wsrod lekarzy krazy opinia, ze nauczyciel/ka to nie tyle zawod, co diagnoza.
            • to.niemozliwe Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 20:51
              Wezcie sie ogarnijcie deczko, co to obyczaj tak generalizowac? Zaraz poleca dowcipy o policjantach....? B-)
          • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 21:38
            horpyna4 napisała:

            > Dotyczy to stanu nauczycielskiego w ogóle, niezależnie od płci. Jest to zawód d
            > ość męczący i nisko płatny. Decydują się na taki dwie kategorie osób.
            >
            > [...]
            >
            > Druga (wielokrotnie liczebniejsza), to nieudacznicy. Nie potrafili załapać się
            > na lepszą pracę. Poza tym lubią tę pracę, ale tylko dlatego, że daje im to moż
            > liwość wyżywania się na słabszych. Taka selekcja negatywna charakterów - do teg
            > o zawodu trafiają osoby o zapędach dyktatorskich.

            Tak, właśnie to jest podłe, jak jakiś uczeń jest słabszy, ma problemy, wtedy dopiero sobie używają.
        • sabinac-0 Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 20:37
          mona.blue napisała:

          > jeden był w porządku, drugi jak z
          > opisu
          >
          > Kilka fajnych (...) wiele z nich to frustratki.

          Wynika z tego, ze fajnosc i frustracja rozklada sie w przyblizeniu pol na pol dla kazdej z plci - ale, jak sie czesto zdarza, tylko kobiety posadza sie o frustracje i inne okropnosci. :)

          Troche jak w wierszyku:
          "Zdarzylo sie raz tak: bociana dziobnal szpak.
          Potem byla zmiana - szpak dziobnal bociana,
          A potem byly dwie zmiany.
          Ile razy szpak byl dziobany?"
          • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 21:02
            Nie o to chodzi, że wybielam facetów. Dziś dały mi się we znaki akurat trzy nauczycielki, które potraktowały mnie tak jakbym bez mała jakiejś zbrodni dokonała, bez prawa łaski.
            • sabinac-0 Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 21:07
              mona.blue napisała:

              > Dziś dały mi się we znaki akurat trzy nau
              > czycielki, które potraktowały mnie tak jakbym bez mała jakiejś zbrodni dokonała
              > , bez prawa łaski.

              Czekaj, ale Ty zdaje sie dzieci juz dorosle masz - na grzyba sie handryczysz z ich belframi?
              • mona.blue Re: Nauczycielki to zołzy 14.03.11, 21:31
                Taki układ, nie chcę opisywać szczegółów, jeszcze 1.5 miesiąca. Poza tym ja się nie handryczę, to one się na mnie obraziły i wściekły, że za mało się interesuję i za późno przyszłam, ale w odpowiedzi na mój mail nie raczyły określić swoich wymagań.
    • velwod Moze prawie? 14.03.11, 20:57
      Nie to jest taki styl bycia. Aby sie chronic przed nieokielzana na obecne czasy agresja zarowno od dzieci jak i ich rodzicow.
      • renkaforever Re: zolzy 15.03.11, 07:30
        Sa sfrustrowane, zmeczone i pewnie czesto maja dosc. Stres jest ogromny a tu jeszcze swoje sprawy w domu. To dla ludzi odpornych na stres ta praca. Poza tym halas nie do zniesienia. Tez stres. To jest praca szkodliwa dla zdrowia, chyba, ze jest pasja. Ale to widac po pierwszym spotkaniu z nauczycielem. Nauczyciele powinni przechodzic specjalne testy odpornosci na stres jak kandydaci na policjantow . Mysle, ze w dzisiejszej szkole pelnia taka role :)
    • jeriomina Re: Nauczycielki to zołzy 15.03.11, 13:19
      Jestem nauczycielem i myślę, że uogólniasz.
      A w ogóle to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mogłabym całą noc albo i dwie opowiadać z kolei, jacy to rodzice uczniów potrafią być wredni, jak sprawdzają, kontrolują, szczują i napuszczają dyrektora, a im bardziej niezdolne dziecko, tym bardziej przekonani są o jego "genialności" i "wyjątkowości" oraz że "nikt go nie rozumie".
      Cudów dokonuję, żeby potem takie dzieci zaprezentować komisji (uczę gry na instrumencie i dzieci muszą grać przesłuchania) oraz ukryć ich słabostki a wyeksponować mocne strony. I potem pretensje! A dlaczego czwórka? A dlaczego nie może być piątka? I nie mogę tak po prostu powiedzieć, że dziecko niezdolne, muszę jeszcze kluczyć i tłumaczyć. To JA się muszę tłumaczyć, dlaczego taka a nie inna ocena. I wiem, że nauczyciele innych przedmiotów mają to samo. Dzieci leniwe, niezdolne, nie uczą się, nie pracują, rodzice też nie pilnują ich ale jak trzeba gębę rozedrzeć i aferę w szkole zrobić, to są pierwsi.

      I co? Pójdziemy na solówę teraz?;-)
      Miłego dnia:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka