Dodaj do ulubionych

co z sobą począć?

17.03.11, 21:52
Coraz częściej przychodzi mi do głowy, żeby powiesić się lub utopić, i choć to dla mnie wciąż czysto retoryczna odpowiedź, to zacząłem się zastanawiać nad realnymi skutkami takiego kroku w życiu moich bliskich- nie ukrywam, że na razie mnie to zniechęca :-). Ale do rzeczy. Nie mogę sobie poradzić z uczuciowym uzależnieniem od pewnej kobiety, której jestem zupełnie obojętny. Wkrótce miną dwa lata, odkąd się z tym męczę, chciałbym o niej zapomnieć, ale nie umiem. Staram się jakoś trzymać fason, zachowywać pozory dobrego samopoczucia na zewnątrz, ale w środku jestem bardzo smutny i nieszczęśliwy. Przez pewien czas myślałem, że najlepszym lekarstwem na ten stan będzie nowa miłość, tym razem odwzajemniona, ale pomimo wielu spotkań i prób nawiązania nowych znajomości, nie spotkałem żadnej kobiety, która wytrzymałaby porównanie z moją ukochaną. Wiem, że ją idealizuję i że ona bawi się moimi uczuciami ( jest ich doskonale świadoma) - czasem dozwalając na kontakt , częściej odtrącając mnie i lekceważąc, ale jestem bezradny. Nie łudzę się, że jeśli chwilowo , z braku szczęśliwszego adoratora zadzwoni do mnie lub napisze, nie znajdę w sobie dość siły, żeby ją zignorować. Potem dowartościuje się moim uwielbieniem dla siebie i znowu zapomni o tym, że istnieję. Najśmieszniejsze jest to ,że przecież nie mam żadnych złudzeń i wszystko to sobie uświadamiam, czemu towarzyszy postanowienie, żeby już o niej nie myśleć, ale następnego dnia rano budzę się z poczuciem wielkiej tęsknoty, pełen czułości dla niej. Czy istnieją jakieś terapie dla nieszczęśliwie i zakochanych, tak jak dla alkoholików i narkomanów? Obawiam się, że bez czyjejś pomocy, to się może dla mnie źle skończyć.
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: co z sobą począć? 17.03.11, 22:08
      Wieszanie sie to zajebisty pomysl, ale wczesniej postaraj sie poznac moze kgos innego, zazwyczaj ta jedna jedyna najzajebistsza okazuje sie taka wyjatkowa glownie dlatgo ze delikwent nie mial sposobnosci poznac innej niewiasty.

      ps. a jak se znajdziesz fajna babke, to ta stara Cie olewajaca byc moze ni z gruchy ni z pietruchy stwierdzi ze jej sie zajebiscie podobasz, takie to soa dziwne organizmy, znaczy sie proste, ale sie czlowiek nazastanawia jak jakis kmiot bezbarwny i inteligencji wowczas najwiecej umyka ;"))
      • y.agni.k Re: co z sobą począć? 17.03.11, 22:15
        > Wieszanie sie to zajebisty pomysl,

        Nie wiem czy taki zajebisty ja bym wolała się utopić ;-)
        • jan_stereo Re: co z sobą począć? 17.03.11, 23:06
          y.agni.k napisała:

          > Nie wiem czy taki zajebisty ja bym wolała się utopić ;-)

          Czuj swoj wybor, ale z tym topieniem to niezla perwera, az mi staje na sama mysl, porozmawiamy ;'))
          • y.agni.k Re: co z sobą począć? 17.03.11, 23:19
            > Czuj swoj wybor, ale z tym topieniem to niezla perwera, az mi staje na sama mys
            > l, porozmawiamy ;'))

            Poważnie?
            Ja właśnie mniej więcej z podobnych powodów wykluczyłam "się wieszających" ;-))
          • to.niemozliwe Re: co z sobą począć? 18.03.11, 04:57
            Topienie sie polega w gruncie rzeczy na duszeniu sie. Samemu powstrzymuje sie wdech, az odruchy przezwycieza wole i wciagamy do pluc wode.
    • y.agni.k Re: co z sobą począć? 17.03.11, 22:19
      Ach te baby!
      Nie dość że taka jedna z drugą zostawi to jeszcze dręczy co jakiś czas...

      Nikogo nie spotkasz, nie łudź się, najpierw musisz wyrzucić z serducha
      tamtą. U jednego pstryk u drugiego czas... jakiś.

      • werther77 Re: co z sobą począć? 17.03.11, 22:36
        od dwóch lat wyrzucam bez widocznego rezultatu i mnie to powoli wykańcza. Nic mnie już nie cieszy, nawet stałem się niegrzeczny i opryskliwy dla innych. Co do innych kobiet, to naprawdę próbowałem ,ale dałem za wygraną, bo za każdym razem już po chwili wiedziałem , że to nie to. Nie chodzi o to, że ona jest taka doskonała i piękna ( wcale nie jest ), i specjalnie umawiałem się z kobietami obiektywnie piękniejszymi od niej, ale nie byłem w stanie wykrzesać z sobie choćby nawet odrobiny szczerego zainteresowania którąś z nich. W przypadku jednej postanowiłem nie zniechęcać się tym i na siłę pogłębiać znajomość, ale zorientowałem się, że to nieuczciwe i wycofałem się.
        Co do topienia się- chyba jednak za dobrze pływam :-)
        • y.agni.k Re: co z sobą począć? 17.03.11, 23:17
          Dwa lata to jednak trochę przeginasz mój drogi, liczę że się w najbliższym czasie poprawisz ;-)

          Ja wiem...
          Ty rady oczekujesz pewnie, tylko że jest mały problemik...
          czas to jedyne co można Ci polecić Werther.

          Fajnie że nie oszukujesz bab jeśli Ci w duszy nie gra... plus dla Ciebie.
        • anbale Re: co z sobą począć? 18.03.11, 00:37
          Tylko czas pomoże, nic innego. Miałam to samo, w końcu przeszło- z czasem.
          Nie szukaj nikogo innego, bo to w takiej sytuacji bezcelowe, tylko sobie jeszcze bardziej życie zabagnisz i nakrzywdzisz innych
    • hannaeva Re: co z sobą począć? 17.03.11, 23:19
      codziennie widzę jak moi rodzice cierpią, jak tęsknią, wspominają, placzą, obwiniaja siebie, że coś spieprzyli..... patrze tez na nia....na jej zdjęcia na klasie i facebooku, jak sobie świetnie życie ułożyła, jaka jest uśmiechnięt i radosna, przytula innych facetów, żyje dalej..... a my? my umarliśmy razem z nim. jakaś cząstka naszego życia została pogrzebana razem z nim. Pomśl o tych którzy ciebie kochaja. rodzicach, rodzeństwie, przyjaciołach. czy wiesz ilu przyjaciół za nim płakało? czy zdajesz sobie sprawę ilu za toba bedzie? ilu ludziom zrobisz taka wyrwę w zyciu, że juz sie moga nie pozbierać? Zadna ale ta żadna baba nie jest warta czyjegoś życia. Nie znasz dnia i godziny śmierci, nie znasz również dnia i godziny kiedy strzeli Cie amor. Ale musisz dać mu szanse. I sobie przede wszystkim.
    • mona.blue Re: co z sobą począć? 17.03.11, 23:52
      A czy jesteś pewien, że cię odrzuca? Piszesz, że coś jest między wami, że ona przyjmuje twoje wyrazy adoracji, że kontaktuje się z tobą. A czy tak serio rozmawiałeś z nią o swoich oczekiwaniach? Czy ona je odrzuciła?
      • werther77 Re: co z sobą począć? 18.03.11, 09:49
        wyznałem jej miłość na co ona zareagowała stwierdzeniem, że nie powinniśmy się spotykać, a kiedy po upływie roku spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo( ja udawałem, że jej nie widzę , nie chcąc się narzucać) sama do mnie podeszła, rozpoczęła rozmowę i zaproponowała kawę, a potem przysłała sms-a, że bardzo się cieszy i chce podtrzymać znajomość. Od tego czasu w ciągu pół roku widzieliśmy się ze trzy razy- za każdym kolejnym wymyślała coraz to nowe przeszkody, które opóźniały spotkanie, a teraz od ponad miesiąca znów milczy, choć pisałem do niej dwa razy z pytaniem o samopoczucie i propozycją, żeby się zobaczyć. W jej stosunku do mnie jest jakaś dziwna ambiwalencja, a jednak myślę, że gdyby jej na mnie zależało chociaż trochę, nie traktowałaby mnie w ten sposób, takie lekceważenie jest bolesne. Dlatego jestem pewien, że nie mam u niej żadnych szans i raczej nic tego nie zmieni.
    • coelka Re: co z sobą począć? 18.03.11, 00:31
      Kiedys napisaąm jakiejs dziewczynie na forum ze to nie jest zadna miłośc tylko zycie w jakiejs ułudzie. Taki talent i czerpanie przyjemnosci z psychicznego umartwiania sie. nie kochasz naprawde tylko wyobrazenie o tym jakby mogło byc cos czego nie ma , gonisz cos nieosiagslnego byc moze dlatego ze tak naprawde nie boisz sie rzeczywistych zobowiazan tu moze bardzo silnie dzialac podświadomośc.
      • coelka Re: co z sobą począć? 18.03.11, 00:32
        ma być boisz sie a wkradło sie nie
      • werther77 Re: co z sobą począć? 18.03.11, 09:57
        masz rację- jest w tym coś chorobliwego , z czego ja zdaję sobie sprawę. Nie wiem, czy mój stosunek do niej można jeszcze nazwać miłością, bo czasem , choć staram się je tłumić, to są negatywne uczucia- niemniej nie jest mi wciąż obojętna i to jest najgorsze. Wiem, że nie ma żadnej cudownej recepty na uwolnienie się od takiego fatalnego przywiązania, ale może są jakieś formy psychoterapii? Muszę się z tego wyleczyć :-)
    • adriana_ada Re: co z sobą począć? 18.03.11, 10:19
      werther77 napisał:

      > Coraz częściej przychodzi mi do głowy, żeby powiesić się lub utopić, i choć to
      > dla mnie wciąż czysto retoryczna odpowiedź, to zacząłem się zastanawiać nad rea
      > lnymi skutkami takiego kroku w życiu moich bliskich- nie ukrywam, że na razie m
      > nie to zniechęca :-)

      Powiesic, czy utopic nie jest najlepszym wyborem. Moze znalezc namiary takiej osobistosci jak Kevin Kevorkian, on z pewnoscia bardziej subtelnie rozwiazalby Twoje dylematy.
    • koala_tralalala Re: co z sobą począć? 19.03.11, 11:34
      Z tego co piszesz wynika, ze dziewczyna sie Toba bawi. To swiadczy o jej okrucienstwie. Jesli kogos nie chcemy, a widzimy, ze jest zakochany, nie robimy mu nadziei i nie zwodzimy go - to wstretne i male.

      Chcesz sobie poradzic z uczuciem do niej? Zacznijn od obrzydzienia sobie jej. Powoli, malymi kroczkami. Juz samo podle zachowanie wobec ciebie jest realnym powodem zeby to zrobic. Staraj sie wyszukiwac jej wady i mysl o nich jak najczesciej (z pewnoscia stale ja afirmujesz, a powinienes robic odwrotnie). Zastanow sie co u niej jest brzydkie, co nie podoba sie innym. Pogadaj z kolegami, ktorym ona sie nie podoba, wysluchaj ich uwaznie, przemysl to wielokrtonie i skncentruj sie na wadach. Ona z pewnoscia ma jakies kolezanki, ktore jej nie cierpia - te dziewczyny powinny stac sie twoimi kolezankami. Gwarantuje Ci, ze taka terapia przyniesie efekty.

      Potem mozesz spokojne szukac wartosciowej dziewczyny, ktora nie bedzie sie bezdusznie bawila Toba i Twoimi uczuciami. Powodzenia!
      • hermina5 Re: co z sobą począć? 19.03.11, 20:34
        E tam, obrzydzić to się tak nie da, to nie działa.

        Najlepeij dziąła czasami poznanie, jaka dana osoba jest naprawdę, ale to potrafi czasami cżłowiekowi tak przypie...ć, ze głowa mała.

        Wg mnie koleś zyje w jakiejś ułudzie - widza się co pół roku, a on swiadomie wycofuje się z kazdej głebszej relacji z innymi.

        Na takie psrawy są dwa leki - albo psychoterapia, albo zmian otoczenia irzucenie się w wir nowych znajomosci/ pracy itp
    • gadagad Re: co z sobą począć? 19.03.11, 21:07
      Pewnie, że istnieją terapie. Ale jakbyś chciał, to już byś znalazł. Samobójstwo nie zrobi na twojej wybranej wrażenia. Otrząśnie się z obrzydzeniem na taką wiadomość i postara jak najszybciej zapomnieć, że się o nią otarł taki niesympatyczny epizod z obsesjonatem. To akurat jest zaburzeniem osobowości. Obsesyjne przyczepienie się jednej osoby, która nie jest tobą zainteresowana i idealizowanie jej. Teraz chcesz siebie udusić, a gdyby ona tobie uległa, to udusisz ją, bo nie sprostała by twojemu wyobrażeniu.
    • dekadencja1 Re: co z sobą począć? 19.03.11, 21:18
      Nie rozumiem dlaczego na siłe próbujesz zmusić się do zapmienia o niej i pozbawić się takich ładnych uczuć. Kochaj ją i żyj swoim życiem.
      Jakiś czas temu był tu podobny wątek i w radach dość często się przewijało by całkwicie przestać się widywać.
      Piszesz o swojej postawie jako o uzależnieniu. Z tego co słyszałam alkoholikom nie zaleca się chodzienia do monopolowego by ogladali falszki by podjarać swoją fantazję.
      • gadagad Re: co z sobą począć? 19.03.11, 21:44
        Dekadencjo, urwij się z mitu, że to są ładne uczucia. To jest nieładne i niebezpieczne uczucie . Agresja śmiertelna wobec siebie, jest tylko odwróceniem tego samego uczucia wobec objektu zainteresowania.
        • dekadencja1 Re: co z sobą począć? 19.03.11, 23:18
          gadagad napisała:

          > Dekadencjo, urwij się z mitu, że to są ładne uczucia. To jest nieładne i niebez
          > pieczne uczucie . Agresja śmiertelna wobec siebie, jest tylko odwróceniem tego
          > samego uczucia wobec objektu zainteresowania.

          Gadagadzie nie będę się urywać bo ludzie czują jak czują i oczywiście mogę ustawić się w szeregu selekcjonerów , którzy na prawo tych co czują ładnie a na lewo tych co brzydko czują , ale mi taka rola nie pasuje. I taka selekcja autorowi wątku na nic się zda.
          Co do mechanizmu , o którym napiałaś to jakby się dobrze zastanowić to przy kazdym "zaczadzeniu" zwanym zakochaniem on wałasnie działa , tylko być może w innym natężeniu.
          Pozwolisz więc , że pozostane przy swoim , że kochanie to ladne uczucia . A autorowi wątku życzę by w tym kochaniu znalazł dla siebie radość i porzucił pomysły zabijania swoich dobrych uczuć.
          Dekadencja / ludzie tak długo nie żyją Gadagad/
        • werther77 Re: co z sobą począć? 20.03.11, 00:12
          "Samobójstwo nie zrobi na twojej wybranej wrażenia. Otrząśnie się z obrzydzeniem na taką wiadomość i postara jak najszybciej zapomnieć, że się o nią otarł taki niesympatyczny epizod z obsesjonatem(...)Teraz chcesz siebie udusić, a gdyby ona tobie uległa, to udusisz ją, bo nie sprostała by twojemu wyobrażeniu"

          "Dekadencjo, urwij się z mitu, że to są ładne uczucia. To jest nieładne i niebez
          > pieczne uczucie . Agresja śmiertelna wobec siebie, jest tylko odwróceniem tego
          > samego uczucia wobec objektu zainteresowania."


          Moja wzmianka o samobójstwie była tylko przejawem poczucia bezradności, pomyślałem o nim na takiej zasadzie, jak osoba cierpiąca myśli o eutanazji( toutes proportions gardees), ponieważ poczucie odrzucenia i niemożność spełnienia są źródłem bólu, który chwilami bywa tak dotkliwy, że chce się go przerwać za wszelką cenę. Ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, żeby traktować to jako akt demonstracji wobec niej czy kogokolwiek innego. Nie ma też we mnie żadnej agresji, tylko chwilami to obezwładniające poczucie bezradności, świadomość, że nie wiem, co zrobić, żeby sobie z tym poradzić.

          • hypertryper Re: co z sobą począć? 20.03.11, 12:45
            E tam, pomyslałes o samobójstwie, bo pomyslałeś, ze to byłoby coś, co by jej pokazało jak zakochany byłeś naprawdę i do czego cię doprowadziła, a ona miałby potem poczucie winy i załowała - to naprawde pomyslałeś, ale tego nie przyznasz, bo to głupio przyznać się do takiej rzeczy.

            Tyle tylko, ze czasem warto sobie pomyslec, ze nasz wariant to nie jedyny, a po twoim powieszeniu/utopieniu/ zastrzeleniu szanowna pani powiedziałaby do swojego faceta - no wreszcie to sie skońcyzło, ten gośc był nienormalny i ciesze się, z e sie to tak rozwiazało.

            No:)
            A ze swoich doswiadczeń powiem ci, ze idealizujesz ją i zyjesz swoim starannie budowanym wyobrazeniem na jej temat - nie przeczę, pewnie ma jakieś zalety, jest ładna, miła, moze inteligentna, ale to tylko tyle - cała reszta jest w Twojej głowie. Gwarantuję, że gdybyś wyladował z nia w łozku, daję dwa , góra trzy miesiące na to, ze zacząłbyś zauwazać wszystkie wady i załowac lat straconych na swoje romantyczne " kochanie się w niej"

            Nie wrzucę ci do worka obsesja, bo obsesja, a nieszcześliwa, wielka i wylana z kąpiela miłośc to trochę inne sprawy - jako obsesjonat łaziłbyś pod jej domem, przysyłała listy, nękał telefonami, prosił , groził i cholera wie co jeszcze, a ty tylko sie metodycznie unieszczesliwiasz na własną prosbe, wiec to nie wygląda na obsesje.

            Opowiedziąłbym ci pewną historię, ale uwazam, ze nie warto - jakbys chcial coś z tym zrobić, to byś zrobił , bo w sumie to bardzo proste. Ale są tacy, co to tak się już przywiazali do bycuia nieszczęsliwym,. ze za cholere nie wiedza, jakby mogło być inaczej.
    • jeriomina Re: co z sobą począć? 19.03.11, 22:13
      Przerabiałam mnóstwo razy. To czasem dodaje takiego smaku życiu, pisze się wiersze, łazi się po mieście z błędną miną słuchając przygniatającego metalu...;-)
      Naprawdę, w życiu są też inne wspaniałe sprawy, nie warto go sobie odbierać bo teraz jakaś laska sobie robi jaja. Zajmij się czymś, zapisz się na jakieś kursy, zajęcia, łaź po knajpach, uprawiaj clubbing...bądź cool mimo wszystko:)
      Kiedyś się będziesz śmiał z tego, bo - 77 to twój rocznik? - jesteś młody i masz jeszcze mnóstwo czasu na szaleństwa...:)
      • gadagad Re: co z sobą począć? 19.03.11, 22:21
        77 - to młody? To dojrzały facet, który się zblirza do probklemów z erekcją.
        • jeriomina Re: co z sobą począć? 19.03.11, 23:21
          Eeee, nie patrzmy tak pesymistycznie:)
          • gadagad Re: co z sobą począć? 19.03.11, 23:49
            Libido facetów po trzydziestce to problem, to inny problem. Tego typu zafacynowanie, to impotentny problem. Inaczej by go inna doopa poniosła. Jak się upiął, to z psychopatycznych wyobrażeń.Bo o co w miłości chodzi?. Babka ciągnie do wypukania do szaleństwa, a jak jest ok, to i żyć z nią można spróbować.
            • werther77 Re: co z sobą począć? 20.03.11, 00:37
              gadagad napisała:

              > Libido facetów po trzydziestce to problem, to inny problem. Tego typu zafacynow
              > anie, to impotentny problem. Inaczej by go inna doopa poniosła. Jak się upiął,
              > to z psychopatycznych wyobrażeń.Bo o co w miłości chodzi?. Babka ciągnie do wyp
              > ukania do szaleństwa, a jak jest ok, to i żyć z nią można spróbować.

              jeśli dobrze rozumiem, to sugerujesz, że zakochałem się nieszczęśliwie , bo ....mi nie staje? Taka sytuacja dostarcza mi więc usprawiedliwienia i nie ponoszę żadnego ryzyka związanego z koniecznością potwierdzania swojej męskości? Akurat jest tak, że chciałbym ją potwierdzać tylko z nią , bo tylko ona wzbudza we mnie prawdziwe pożądanie. Bez niej seks jest tylko formą chwilowego i płytkiego znieczulenia ( trochę jak alkohol) i w gruncie rzeczy wcale nie smakuje.
              • gadagad Re: co z sobą począć? 20.03.11, 01:01
                Tak, wsystko jest fizycznym fukcjonwaniem,któremu przypisujemy poetycką formę, bo akurat ta kultura tak ma
                • werther77 Re: co z sobą począć? 20.03.11, 01:13
                  no tak , ale czasem te zwierzęce popędy podlegają sublimacji i człowiek wznosi się ponad własną fizjologię :) Oczywiście przyznaję, że chciałbym ją przelecieć , ale to jakby oczywiste :)
              • hypertryper Re: co z sobą począć? 20.03.11, 12:52
                >jeśli dobrze rozumiem, to sugerujesz, że zakochałem się nieszczęśliwie , bo ....mi nie staje?

                Ja nie wiem czy ci staje, czy ci nie staje, ale może tak ci ta laska przesłoniła swiat, ze ci przestał stawac na inne, albo w ogóle przestał stawać. A fakt, ze wycofujesz sie z kazdej innej relacji z kobietą inna niz ta, która ma cie gdzieś, wskazywałby na to, z e jednak przestał stawać :)

                Usiłuję ci wyjasnić, kolego, ze jak narazie to unieszczesliwiasz się na własną prośbe - przy takich sprawach, które cięgną sie latami wazne są ostre ciecia, bo zycie mija, a ty mozesz obudzić się w nocniku, nawet nie wiedzac, ile zajebistych kobiet przegapiłeś dla jakiejś laski, która jest tylko jedna z wielu - a w twojej glowie jakims bóstwem nie do wyjebania.
    • paco_lopez Re: co z sobą począć? 19.03.11, 22:56
      na pewno istnieją terapie za 100 pln od spotkania z terapeutą. niemozliwa musi być ta twoja wymarzona. a lubicie chociaż te same piosenki ? czy tylko tak na dziko żeś się zafiksował.
      • werther77 Re: co z sobą począć? 20.03.11, 00:58
        paco_lopez napisał:

        > na pewno istnieją terapie za 100 pln od spotkania z terapeutą. niemozliwa musi
        > być ta twoja wymarzona. a lubicie chociaż te same piosenki ? czy tylko tak na d
        > ziko żeś się zafiksował.


        mój problem polega na tym, że nie mam o tym wszystkim z kim porozmawiać- stąd ten wątek i cały mój psychiczny ekshibicjonizm. A taka rozmowa zawsze przynosi ulgę, pomaga zracjonalizować sobie własne zachowania, nabrać do siebie dystansu, kiedy patrzy się na siebie czyimiś oczami. W tym sensie w ogóle kontakty i interakcje z ludźmi są pożądane, bo właśnie pozwalają zrelatywizować własne doświadczenia, które w samotności wydają się czymś przygniatającym, absolutnym, niemożliwym do zniesienia. A ja niestety nie mam żadnych przyjaciół, z którymi mógłbym o tym pomówić, zresztą to takie niemęskie :)
        Dlatego pomyślałem o psychoterapii. A czy świadomość, że wydałem 100 zł za każdym razem dodatkowo mi pomoże?:)

        Tak , ona jest niemożliwa. Łączy nas pewna wspólnota upodobań, nie tylko muzycznych, ale nie zawsze jesteśmy zgodni i pewnych jej fascynacji ja zupełnie nie podzielam.
        • gadagad Re: co z sobą począć? 20.03.11, 01:38
          A jaką samotność sobie wypracowałeś ?Przeszklone 500? Czy 50?
        • jeriomina Re: co z sobą począć? 20.03.11, 10:27
          werther77 napisał:

          > paco_lopez napisał:
          >
          > > na pewno istnieją terapie za 100 pln od spotkania z terapeutą. niemozliwa
          > musi
          > > być ta twoja wymarzona. a lubicie chociaż te same piosenki ? czy tylko ta
          > k na d
          > > ziko żeś się zafiksował.
          >
          >
          > mój problem polega na tym, że nie mam o tym wszystkim z kim porozmawiać- stąd t
          > en wątek i cały mój psychiczny ekshibicjonizm. A taka rozmowa zawsze przynosi u
          > lgę, pomaga zracjonalizować sobie własne zachowania, nabrać do siebie dystansu,
          > kiedy patrzy się na siebie czyimiś oczami. W tym sensie w ogóle kontakty i int
          > erakcje z ludźmi są pożądane, bo właśnie pozwalają zrelatywizować własne doświa
          > dczenia, które w samotności wydają się czymś przygniatającym, absolutnym, niemo
          > żliwym do zniesienia. A ja niestety nie mam żadnych przyjaciół, z którymi mógłb
          > ym o tym pomówić, zresztą to takie niemęskie :)
          > Dlatego pomyślałem o psychoterapii. A czy świadomość, że wydałem 100 zł za każd
          > ym razem dodatkowo mi pomoże?:)
          >
          > Tak , ona jest niemożliwa. Łączy nas pewna wspólnota upodobań, nie tylko muzycz
          > nych, ale nie zawsze jesteśmy zgodni i pewnych jej fascynacji ja zupełnie nie p
          > odzielam.

          Ale już może nie rozpatruj tego, co? Bo to męczy niepotrzebnie.
          Ja wiem, jak to jest. Z jednej strony chcesz o lasce zapomnieć, a z drugiej byś chciał, żeby jednak coś było?
          A spotykasz ją często? Czy nie widujesz tygodniami? Bo w zasadzie w tej drugiej sytuacji powinno być prościej i w ogóle dziwi mnie, że facet taki wątek założył, bo to zwykle kobiety mają większy problem żeby zapomnieć. Ja w swoim realnym życiu nie spotkałam faceta, który miałby taki sentymentalny problem. Tylko tu na forach o tym czytuję...;-)
          • werther77 Re: co z sobą począć? 20.03.11, 11:24

            > Ale już może nie rozpatruj tego, co? Bo to męczy niepotrzebnie.
            > Ja wiem, jak to jest. Z jednej strony chcesz o lasce zapomnieć, a z drugiej byś
            > chciał, żeby jednak coś było?

            chciałbym, nie ukrywam, i na tym właśnie polega problem,bo teraz nie mam nawet cienia nadziei, że coś będzie. A jednak contra spem,spero
            > A spotykasz ją często? Czy nie widujesz tygodniami? Bo w zasadzie w tej drugiej
            > sytuacji powinno być prościej

            nie widuję, ale prościej wcale nie jest, bo myślę o niej obsesyjnie, prowadzę z nią wyobrażone rozmowy, chciałbym się dzielić wszystkimi pięknymi chwilami i wrażeniami.
            Myślałem np. , że urlop dobrze mi zrobi i wyjechałem na narty , ale tam to się tylko nasiliło i przybrało formę najgorszego romantycznego schematu rodem z Na Alpach w Splugen Mickiewicza.

            i w ogóle dziwi mnie, że facet taki wątek założy
            > ł, bo to zwykle kobiety mają większy problem żeby zapomnieć. Ja w swoim realnym
            > życiu nie spotkałam faceta, który miałby taki sentymentalny problem. Tylko tu
            > na forach o tym czytuję...;-)

            chyba nie myślisz , ze mam wypisane na czole wielkimi literami : uwaga! nieszczęśliwie zakochany :) Mężczyźni mają prawo zwierzać się ze swoich uczuć tylko ukochanej kobiecie, a jeśli nie mają takiej możliwości, zostają z nimi sami.
            • hypertryper Re: co z sobą począć? 20.03.11, 12:57

              >nie widuję, ale prościej wcale nie jest, bo myślę o niej obsesyjnie, prowadzę z nią wyobrażone >rozmowy, chciałbym się dzielić wszystkimi pięknymi chwilami i wrażeniami.

              Facet, rany boskie, co ty pieprzysz? Moze zacznij prowadzić realne rozmowy z kims, a najlepeij z jakąś babką - jak ktoś gada do wyobraznia baby, która widuje raz na pół roku, to sie kwalifikuje do specjalisty ! No chyba, ze ty jestes jakims popieprzonym poetą z kolka polonistów, to masz usprawiedliwione kłopoty z garem!
            • wymyslona_nicka Re: co z sobą począć? 20.03.11, 13:17
              popatrz na to w taki sposób:
              przełamałeś się i samo to, że napisałeś wątek tzn. że już dokonujesz własnej
              autoterapii ;). Życie na wielu płaszczyznach jest o wiele inne niż w książkach
              fabularnych, do których jesteśmy przyzwyczajani już od najmłodszych lat.
              Współczuje, że musisz się tak męczyć i zakochałeś się bez wzajemności.
              Z drugiej strony po przez takie doświadczenie, masz możliwość poznania siebie,
              co po niektórym nie jest dane nigdy doświadczyć.
              Wyobraź sobie w jakim oni żyją matrixsie ;).
              Nigdy nie wiesz, czy gdzieś na Twojej drodze los szykuje Ci niespodziankę. Wyobraź sobie, że
              może jest gdzieś ta odpowiednia kobieta, ale zamykając się w obecnej relacji nie dasz sobie i jej szansy poznać się. Może dzięki, tej "nieszczęśliwej" miłości i doświadczeń zbudujesz całkiem fajny, oparty na miłości związek, ale z odpowiednią osobą.
              Pierwszy krok już poczyniłeś. Zdajesz sobie sobie sprawę, że coś jednak jest nie tak. Zadajesz sobie pytania dotyczące tego typu jednostronnej relacji. Ktoś wyżej zasegurował psychoterapię, to dobry pomysł. Należałoby się zastanowić, dlaczego tak bardzo zaangażowałeś się uczuciowo w osobie, która tego nie chce(?) Czy czasami nie jest, to jakaś ucieczka przed zbudowaniem realnej miłości. Po prostu ucieczka małego chłopca w marzenia
              i wyobrażenia. Do końca tak na prawdę jesteśmy dziećmi, tylko zabawki się zmieniają :).
              A jak już panna pogrywa na uczuciach, to jest pierwszy krok, aby się zdystansować i uśmiechnąć pod nosem. Jednak problem masz niestety Ty i musisz się z tego wydostać z twarzą. Przyjdzie taki czas, że będziesz już silniejszy, a ukochana będzie miłym wspomnieniem.C'est la vie. Uda Ci się zobaczysz, trzymam kciuki!

            • jeriomina Re: co z sobą począć? 20.03.11, 20:17
              werther77 napisał:

              >
              > > Ale już może nie rozpatruj tego, co? Bo to męczy niepotrzebnie.
              > > Ja wiem, jak to jest. Z jednej strony chcesz o lasce zapomnieć, a z drugi
              > ej byś
              > > chciał, żeby jednak coś było?
              >
              > chciałbym, nie ukrywam, i na tym właśnie polega problem,bo teraz nie mam nawet
              > cienia nadziei, że coś będzie. A jednak contra spem,spero
              > > A spotykasz ją często? Czy nie widujesz tygodniami? Bo w zasadzie w tej d
              > rugiej
              > > sytuacji powinno być prościej
              >
              > nie widuję, ale prościej wcale nie jest, bo myślę o niej obsesyjnie, prowadzę z
              > nią wyobrażone rozmowy, chciałbym się dzielić wszystkimi pięknymi chwilami i w
              > rażeniami.
              > Myślałem np. , że urlop dobrze mi zrobi i wyjechałem na narty , ale tam to się
              > tylko nasiliło i przybrało formę najgorszego romantycznego schematu rodem z
              > Na Alpach w Splugen
              Mickiewicza.

              No to ty się sam napędzasz. Po prostu musisz CHCIEĆ się od tego uwolnić. Na razie chyba nie bardzo chcesz, skoro te rozmowy w myślach z nią prowadzisz.

              >
              > i w ogóle dziwi mnie, że facet taki wątek założy
              > > ł, bo to zwykle kobiety mają większy problem żeby zapomnieć. Ja w swoim r
              > ealnym
              > > życiu nie spotkałam faceta, który miałby taki sentymentalny problem. Tylk
              > o tu
              > > na forach o tym czytuję...;-)
              >
              > chyba nie myślisz , ze mam wypisane na czole wielkimi literami : uwaga! nieszcz
              > ęśliwie zakochany :) Mężczyźni mają prawo zwierzać się ze swoich uczuć tylko uk
              > ochanej kobiecie, a jeśli nie mają takiej możliwości, zostają z nimi sami.

              A to co za bzdura? Pierwsze słyszę.
    • kanciasta A co Cię w niej zachwyca? 20.03.11, 23:01
      Czy mógłbyś ująć w punktach jej zalety?
      Co byś zrobił, gdyby nagle okazało się, że ona odwzajemnia Twoje uczucia?
      • dekadencja1 Re: A co Cię w niej zachwyca? 20.03.11, 23:46
        kanciasta napisała:

        > Czy mógłbyś ująć w punktach jej zalety?
        > Co byś zrobił, gdyby nagle okazało się, że ona odwzajemnia Twoje uczucia?

        He, he . Jego lepiej zapytać co go w jego własnym życiu zachwyca. Nawet jeśli powie, że nic , to może takie pytanie stanie się okazją do jakiegoś niekontrolowanego zachwytu.

      • werther77 Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 00:23
        > Czy mógłbyś ująć w punktach jej zalety?

        porządek wyliczenia nie odzwierciedla hierarchii ważności i jest przypadkowy:

        1. uroda, dziewczęcość, jakiś nieuchwytny wdzięk, który działa na mnie hipnotycznie
        2. piękny głos
        3. inteligencja, elokwencja, oczytanie, dobry gust
        4. wrażliwość, ciepło, naturalność, spontaniczność

        pewnie czegoś istotnego nie wymieniłem

        > Co byś zrobił, gdyby nagle okazało się, że ona odwzajemnia Twoje uczucia?

        Niestety nigdy ani przez chwilę nie odniosłem takiego wrażenia...Pewnie jak wygłodniałe zwierzę rzuciłbym się do jej ust,ale o tym mogę sobie tylko pofantazjować przed snem:)


        • jeriomina Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 11:01
          Swoją drogą to piękne:)
          • hermina5 Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 17:23
            To wcale nie jest piękne - to jest wyniszczające.

            A jak czlowiek, nie daj boże, połaczy to jeszcze z kims ze swojej sfery zawodowej , to mozna sobie przygotować całkowicie rozwalone zycie osobiste i zawodowe - no rzeczywiscie, piękne...
            • jeriomina Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 20:36
              Zgadzam się, przerabiałam, wciąż walczę ale trudno. Nie mam zamiaru, w przeciwieństwie do założyciela wątku odbierać sobie życia, chcę za to z niego wyciągnąć jak najwięcej skoro pokarało mnie regularnymi zastrzykami z fenyloetyloaminy...zająć się czymś innym trzeba.
        • z-malej-litery Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 14:30
          Będzie pocieszeniem? - nie Ty jeden tak cierpisz :)
          Zbyt dużo osób kocha bez wzajemności. I jakoś wloką to swoje smutno-nadziejne życie :)
        • kfiatuszkowa Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 14:37
          Trochę sprzeczności jest w Twojej wypowiedzi... Najpierw napisałeś:
          "Wiem, że ją idealizuję i że ona bawi się moimi uczuciami ( jest ich doskonale świadoma) - czasem dozwalając na kontakt , częściej odtrącając mnie i lekceważąc"
          a później to:
          " 4. wrażliwość, ciepło, naturalność, spontaniczność"
          opisując Jej zalety...
          • werther77 Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 21:58
            bo ja się szamoczę pomiędzy chłodną, czysto rozumową analizą tej idiotycznej sytuacji a namiętnością do niej, która już zdawałoby się przygasa, żeby nagle z wielką gwałtownością wybuchnąć niby płomień ożywiony podmuchem wiatru. Wówczas robię się głuchy na wszelkie zdroworozsądkowe argumenty i racje, przestają mnie one obchodzić, i znów znajduję w stanie urzeczenia jej osobą, jakie ogarnęło mnie na początku naszej znajomości. Niestety rozchwianie emocjonalne i rozmaite sprzeczności są w mojej sytuacji czymś powszednim.
            • jeriomina Re: A co Cię w niej zachwyca? 21.03.11, 22:14
              Po dzisiejszym dniu - werther, chopie, nawet nie wiesz, jak ja cię rozumiem. Pozdrawiam.
              • renkaforever Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 02:21
                Ja mysle, ze to jakas forma samodestrukcji. To twoje uczucie zamiast budowac, niszczy . Milosc powinna budowac, jezeli niszczy nalezy za wszelka cene odwrocic sie od niej. Ta dziewczyna potrzebuje przyjaciela, a ty nie mozesz tego zrozumiec i tylko myslisz o niej jako obiekcie seksualnym. Jezeli potrafisz byc jej przyjacielem, to badz pewny to jest droga do jej serca. Niektore kobiety tak maja, najpierw przyjazn, potem reszta. W razie co, przyjazn zostaje i jest fajnie i milo. Z twoich relacji wynika ze jest to ten przypadek.
                • noname2002 Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 08:36
                  Skoro umawiałeś się z innymi i nie udało się zaangażować nigdzie indziej to myślę, że z jakiś powodów boisz się bliskości i prawdziwego związku. Może warto pójść do psychologa i dowiedzieć się dlaczego tak jest?
                • anbale Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 09:34
                  Czy Ty kiedykolwiek byłas zakochana? Czy tylko zawsze kalkulowałaś, co Ci się bardziej opłaca i co jest rozsądniejszym rozwiązaniem?
                  Bo gdybyś była zakochana, to byś wiedziała, że nie ma sposobu zeby się przyjaznic jak gdyby nigdy nic z kimś, kogo się dziko pożąda...Poza tym jeśli już się wpadnie w szufladę "przyjaciel" to na ogół nie ma z niej juz wyjścia. Miłość zawsze jest erotyczna, obiekt miłości jest zawsze obiektem seksualnym- przyjażnić się można, jak juz miłość wygaśnie
                  • noname2002 Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:18
                    "Czy Ty kiedykolwiek byłas zakochana? Czy tylko zawsze kalkulowałaś, co Ci się b
                    > ardziej opłaca i co jest rozsądniejszym rozwiązaniem?
                    > Bo gdybyś była zakochana, to byś wiedziała, że nie ma sposobu zeby się przyjazn
                    > ic jak gdyby nigdy nic z kimś, kogo się dziko pożąda...Poza tym jeśli już się w
                    > padnie w szufladę "przyjaciel" to na ogół nie ma z niej juz wyjścia. Miłość zaw
                    > sze jest erotyczna, obiekt miłości jest zawsze obiektem seksualnym- przyjażnić
                    > się można, jak juz miłość wygaśnie"
                    Poza tym co to za przyjaźń kiedy jedna ze stron cierpi, miłość może być bez wzajemności, przyjaźń nie. Mnie to bardziej wygląda na albo trzymanie kogoś na wszelki wypadek albo na napawanie się uwielbieniem.
                    • adriana_ada Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:29
                      noname2002 napisała:

                      > Poza tym co to za przyjaźń kiedy jedna ze stron cierpi, miłość może być bez wza
                      > jemności, przyjaźń nie. Mnie to bardziej wygląda na albo trzymanie kogoś na ws
                      > zelki wypadek albo na napawanie się uwielbieniem.

                      Zgadzam sie z tym co napisalas. Wspomniany przeze mnie stalker sypial z kobieta starsza od siebie, manipulowal nia w taki sposob, ze zrobilaby dla niego wszystko, a po drugiej stronie udawal wlasnie cierpiacego wertera. Szkoda gadac
                      • anbale Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:34
                        adriana_ada napisała:


                        > Zgadzam sie z tym co napisalas. Wspomniany przeze mnie stalker sypial z kobieta
                        > starsza od siebie, manipulowal nia w taki sposob, ze zrobilaby dla niego wszys
                        > tko, a po drugiej stronie udawal wlasnie cierpiacego wertera. Szkoda gadac

                        No doprawdyż przerażająca historia mrożąca krew w żyłach :]
                        • adriana_ada Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:51
                          anbale napisała:

                          > adriana_ada napisała:
                          >
                          >
                          > > Zgadzam sie z tym co napisalas. Wspomniany przeze mnie stalker sypial z k
                          > obieta
                          > > starsza od siebie, manipulowal nia w taki sposob, ze zrobilaby dla niego
                          > wszys
                          > > tko, a po drugiej stronie udawal wlasnie cierpiacego wertera. Szkoda gada
                          > c
                          >
                          > No doprawdyż przerażająca historia mrożąca krew w żyłach :]

                          Najgorsza jest zazdrosc i kompeksy odrzuconej baby
                          • mona.blue Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:01
                            adriana_ada napisała:


                            > Najgorsza jest zazdrosc i kompeksy odrzuconej baby

                            ja jakoś nie rozumiem, że można tak przyczepić się do kogoś i nie reagować na proste nie

                            • adriana_ada Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:24
                              mona.blue napisała:

                              > adriana_ada napisała:
                              >
                              >
                              > > Najgorsza jest zazdrosc i kompeksy odrzuconej baby
                              >
                              > ja jakoś nie rozumiem, że można tak przyczepić się do kogoś i nie reagować na proste nie

                              Ja tez nie potrafie tego zrozumiec, ale podejrzewam, ze u takich narzucajacych sie ludzi jest cos nie tak z mozgiem, bo nie da sie tego logicznie wytlumaczyc.
                      • mona.blue Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:52
                        Adriana, dużo chyba w życiu napatrzyłaś się na dziwne historie i przeżyłaś swoje :(
                        • g0zdzikowa Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 11:56
                          mona.blue napisała:

                          > Adriana, dużo chyba w życiu napatrzyłaś się na dziwne historie i przeżyłaś swoje :(

                          Az za duzo i jeszcze dookola zawisc i nienawisc niedowartosciowanych babsztyli. Straszne to Mona, uwierz.
                          • mona.blue Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:02
                            g0zdzikowa napisała:

                            > mona.blue napisała:
                            >
                            > > Adriana, dużo chyba w życiu napatrzyłaś się na dziwne historie i przeżyła
                            > ś swoje :(
                            >
                            > Az za duzo i jeszcze dookola zawisc i nienawisc niedowartosciowanych babsztyli.
                            > Straszne to Mona, uwierz.

                            To Ty też goździkowa jesteś? :)
                            • mona.blue Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:03
                              mona.blue napisała:

                              > > Az za duzo i jeszcze dookola zawisc i nienawisc niedowartosciowanych babs
                              > ztyli.
                              > > Straszne to Mona, uwierz.
                              >
                              a czego Ci zazdroszczą i dlaczego nienawidzą?
                              • adriana_ada Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:18
                                mona.blue napisała:

                                > a czego Ci zazdroszczą i dlaczego nienawidzą?

                                Wlasnie nie potrafie zrozumiec, bo nie ma czego. Jeszcze kilka lat temu bylam piekna, mloda i bogata, ale teraz to juz nie ma kompletnie czego zazdroscic. Tylko wiesz jak to bywa, sila takich ludzi polega na kopaniu lezacego:(
                              • anbale Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:20
                                adriana przeżyła wszystko co tylko człowiek może przeżyc na tym padole, a dodatkowo wszyscy ją nienawidzą i zazdroszczą jednocześnie. To jest naprawdę kolosalny wyczyn, ciężar i róznorodnośc tych przeżyć, biorąc pod uwage, że nieustannie nasza ada siedzi na forum psychologia udzielając sie we wszystkich wątkach.
                                do tego ma pare setek nicków, bo tych historii, które przeżyła i wciąż przeżywa nie da sie opisać pod jednym nickiem, nie wzbudzając jednoczesnie zazdrości i nienawiści.
                                • adriana_ada Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 12:26
                                  Pudlo szanka pudlo, korzystam z nicka adriana i czasem z gozdzikowej, nie projektuj wlasnej dzialalnosci forumowej.
                                  • mona.blue Re: A co Cię w niej zachwyca? 22.03.11, 13:16
                                    adriana_ada napisała:

                                    > Pudlo szanka pudlo, korzystam z nicka adriana i czasem z gozdzikowej, nie proje
                                    > ktuj wlasnej dzialalnosci forumowej.

                                    Oj, Ada, nie sciemniaj ;)
        • kanciasta Re: A co Cię w niej zachwyca? 26.03.11, 20:30
          werther77 napisał:

          > 1. uroda, dziewczęcość, jakiś nieuchwytny wdzięk, który działa na mnie hipnotycznie
          > 2. piękny głos
          > 3. inteligencja, elokwencja, oczytanie, dobry gust
          > 4. wrażliwość, ciepło, naturalność, spontaniczność


          > > Co byś zrobił, gdyby nagle okazało się, że ona odwzajemnia Twoje uczucia?
          >
          > Niestety nigdy ani przez chwilę nie odniosłem takiego wrażenia...Pewnie jak
          > wygłodniałe zwierzę rzuciłbym się do jej ust

          A co potem? Czy wyobrażasz sobie jakieś wspólne potem, już po zaspokojeniu tego
          zwierzęcego głodu?
          Masz wobec niej jakieś dalsze oczekiwania?
          Jakie ewentualne jej oczekiwania wobec Ciebie byłbyś gotów spełnić?
    • adriana_ada Re: co z sobą począć? 22.03.11, 09:30
      Daj sobie spokoj, to chyba najlepsza rada z mozliwych.
      Mialam duzy problem z kims, kto czegos ode mnie chial, a ja mu tego dac nie moglam. Byl to jeden romantyczny stalker, od ktorego nie moglam sie odczepic, wszystkim naokolo opowiadal, jaki to on cudowny, romantyczny i zakochany. Swoja natretnoscia doprowdzil mnie do ruiny psychicznej, wolnosci probowalam szukac na tamtym swiecie. Trudno uwierzyc, ze jeden upierdliwy cham przy wladzy potrafi zmarnowac czlowiekowi cale zycie i pozbawic checi do tego zycia.
      • werther77 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 12:38

        > Daj sobie spokoj, to chyba najlepsza rada z mozliwych.


        dzięki, naprawdę sam bym na to nie wpadł :)


        Mialam duzy problem z kims, kto czegos ode mnie chial, a ja mu tego dac nie mog
        > lam. Byl to jeden romantyczny stalker, od ktorego nie moglam sie odczepic, wszy
        > stkim naokolo opowiadal, jaki to on cudowny, romantyczny i zakochany. Swoja nat
        > retnoscia doprowdzil mnie do ruiny psychicznej, wolnosci probowalam szukac na t
        > amtym swiecie. Trudno uwierzyc, ze jeden upierdliwy cham przy wladzy potrafi zm
        > arnowac czlowiekowi cale zycie i pozbawic checi do tego zycia.

        Twój prześladowca to przy mnie niewinne i nieśmiałe dziecko. Ja to dopiero nękam moją ofiarę- myślami. Np. zamykam oczy i myśląc o niej intensywnie, mówię : odezwij się, rozkazuję Ci, odezwij się :).Posunąłem się nawet do tego, że napisałem do niej maila z propozycją spotkania, chociaż był on utrzymany w trochę mniej apodyktycznym tonie. Pewnie dlatego nie otrzymałem odpowiedzi :) Jeśli ją jeszcze kiedyś spotkam, to doprowadzę ją do ruiny psychicznej ...jednym smutnym spojrzeniem .
        • adriana_ada Re: co z sobą począć? 22.03.11, 12:55
          Z moim przesladowca bylo tak, ze zawsze mial w zyciu to co chcial i nie tolerowal sprzeciwu. W koncu doszlo, ze tak powiem do wojny, ktora zrujnowala psychicznie mnie i przesladowce (akurat jego to mi nie zal, sam zaczal).
          Najlepiej przejdz sie do psychiatry, ktory zaserwuje Ci dobre proszki co przywroca Cie do realnego swiata.
        • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 15:11
          >rozkazuję ci< ?> to idź w magię na całość.
    • andersom Re: co z sobą począć? 22.03.11, 14:48
      Podzielę się z tobą swoją historią. Będę ją opowiadał w dużych skrótach. Nie poradzę Ci żadnej terapii bo się na tym nie znam.

      Od czterech lat mniej więcej przyjaźnie się z pewną kobietą. Mniej niż po roku od poznania bardzo się nią zauroczyłem. Przyjaźniliśmy się dalej a ja nie starałem się wyrazić swoich uczuć. Jednak po około 2 latach znajomości uczyniłem to, odrzuciła mnie lecz przyjaźniliśmy się nadal.
      Przez ten czas wiele przeżyliśmy razem, to był naprawdę fajny czas i w życiu się tak dobrze nie bawiłem, nie zrobiłem i widziałem tylu rzeczy. Często rezygnowałem ze swoich planów, lub ich zwyczajnie nie miałem być może dlatego że czekałem na nią lub z baraku swoich pomysłów. Mijały kolejne lata a ja zawsze na przełomie roku chciałem tego samego. Dobrze się poznaliśmy, patrze na nią i widzę jak się rozwija, kim się staje, i pęka mi serce, nigdy nie będziemy razem - a ja mógł bym z nią życie spędzić i wiem że było by ono bardzo ciekawe mimo tego że pozornie niewiele rzeczy by się działo. Ona przez ten czas się bardzo rozwinęła, tak ja też ale jak bym miał na wadze kłaść to jesteśmy od siebie daleko. Więc ja jestem tu a ona tam.. Minęły ponad cztery lata, i któregoś razu dokładnie i bez pośpiechu popatrzyłem w swoje serce i znalazłem tam wiele cierpienia, przez ten cały czas na rozsądek wiedziałem że nic z tego nie będzie, ale na uczucia wierzyłem - tylko to była fałszywa nadzieja. Więc "odszedłem" i co znalazłem ? Samotność, rozgoryczenie, brak swoich własnych przyjaciół i własnych punktów w życiu które dostarczają satysfakcji, jak by mnie w tym życiu nie było. Dodatkowo jeszcze bardziej boli porównywanie się z Nią.....

      Poniekąd zapomniałem przez ten czas o sobie, Ona była jedynym jasnym punktem w moim życiu. Nie warto zapominać o sobie, nie warto, bo potem zostaje się z pustymi rękoma z depresją.

      Jesteś o tyle w dobrej sytuacji że twoja luba Tobą manipuluje. Ja dostałem wiele wsparcia ciepła ale też kopniaków, chyba to samo dałem, u mnie było czyściej..może dlatego trwało to tak długo ... teraz przepaść, może za jakiś czas będzie lepiej i znajdę coś swojego i siebie....Może to jaka Ona jest za jakiś czas zmieni się tylko w preferencję co do tego co mi się podoba czego bym chciał,

      To tyle, mógł bym jeszcze Ciągnąć długo moje majaczenie. Bierz kolego nogi za pas, poszukaj siebie bez niej.
      • werther77 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 18:32
        Andersom, nie zasmucaj mnie jeszcze bardziej. Ja potrzebuję opowieści z happy endem:)...Życzę Ci szczerze, żeby życie dopisało do Twojej historii szczęśliwe zakończenie :)
        • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 18:46
          W pł. ameryce nie ma myślenia o ukochanym bez świeczki. Jak już czarujesz myśleniem zapal świeczkę i daj jej się wypalić przez noc.
          • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 18:49
            A do A., zgubiłam przy nieustannym zmienianiu płyty głównej bloga, a szkoda.
        • andersom Re: co z sobą począć? 22.03.11, 18:54
          17.03.11, 21:52 napisałeś : Najśmieszniejsze jest to ,że przecież nie mam żadnych złudzeń i wszystko to sobie uświadamiam, czemu towarzyszy postanowienie, żeby już o niej nie myśleć, ale następnego dnia rano budzę się z poczuciem wielkiej tęsknoty, pełen czułości dla niej. Czy istnieją jakieś terapie dla nieszczęśliwie i zakochanych, tak jak dla alkoholików i narkomanów? Obawiam się, że bez czyjejś pomocy, to się może dla mnie źle skończyć.

          Co się zmieniło przez od tamtej pory że potrzebujesz jak to ujmujesz happy endu ? Coś się wydarzyło? Może ktoś coś ci powiedział?

          Zostawiając wielkie uczucie jakim ją darzysz. Czy uważasz siebie za osobę odpowiednią oraz na tyle fajną że mógł byś zainteresować sobą inną kobietę o podobnych cechach do twojej lubej?
          • andersom Re: co z sobą począć? 22.03.11, 19:18
            > 17.03.11, 21:52 napisałeś : Najśmieszniejsze jest to ,że przecież nie mam żadny
            > ch złudzeń i wszystko to sobie uświadamiam, czemu towarzyszy postanowienie, żeb
            > y już o niej nie myśleć, ale następnego dnia rano budzę się z poczuciem wielkie
            > j tęsknoty, pełen czułości dla niej. Czy istnieją jakieś terapie dla nieszczęśl
            > iwie i zakochanych, tak jak dla alkoholików i narkomanów? Obawiam się, że bez c
            > zyjejś pomocy, to się może dla mnie źle skończyć.

            Inaczej jeszcze.

            Miałem podobny ale nie taki sam problem uczuciowo-myślowy. Wiedziałem że Ona mnie nie chce, ale w sercu miałem tęsknotę lub inne uczucia związane z Nią. Jednego wieczoru zakazywałem sobie myśleć o Niej a drugiego znowu myślałem. Raz zakazywałem sobie fantazjowania a znowu za dwa dni uprawiałem z Nią seks w moich myślach. Istne wariactwo.
            Więc przestałem zakazywać sobie myślenia i fantazjowania.
            Uczę się trochę medytacji - i podczas medytacji często myślałem o związku ale gdy pojawiała mi się taka fantazja dodawałem do tego "kurcze nie będziemy razem" i tak niemal za każdym razem. To "kurcze nie będziemy razem" przerywało fantazjowanie. Na początku był to zwykły zabieg myślowy lecz z czasem gdy w ciszy i spokoju przywoływałem tą myśl - przychodził do mnie ból mniej lub bardziej wyraźny. To cierpienie jest dobre i nie przerywałem go, często gdy przychodziła do mnie fantazja zaraz myślałem "nie będziecie razem" i odczuwałem ból.

            Gdyby opisać tą "medytację" w język psychologi - można było by przyrównać stosowany zabieg myślowy do procedury terapeutów poznawczo-behawioralnych nazwanej

            Desentyzacją ( odczulaniem) - Terapeuta uczy relaksować się i w tym czasie nawiązuje się między nimi a klientem wzajemne porozumienie. Następnie po serii spotkań jest stopniowa ekspozycja w wyobraźni lub w rzeczywistości bodźca lękotwórczego. W jego wyniku dochodzi do zahamowania reakcji lękowej przez wywołanie stanu przeciwstawnego pod względem fizjologicznym od stanu lęku. Lęk zostaje wygaszony dzięki połączeniu bodźca z uczuciem odprężenia.

            Medytacja w tym przypadku jest stanem relaksu. Oczywiście to tylko technika która może nić nie pomóc. Może pomóc w oswojeniu trudnych uczuć ale decyzja spotykania - nie spotykanie zawsze pozostanie twoja.
          • werther77 Re: co z sobą począć? 23.03.11, 09:54
            Co się zmieniło przez od tamtej pory że potrzebujesz jak to ujmujesz happy endu
            > ? Coś się wydarzyło? Może ktoś coś ci powiedział?

            Nie wiem, czy coś się zmieniło, bo takie zmiany zachodzą w dłuższym przebiegu czasowym. Przez kilka dni może być z różnych względów nienajgorzej ( życie bezbarwne, ale znośne ), żeby kolejnego przyszło nagłe załamanie, którego katalizatorem mogą być np. jakieś drobne niepowodzenia w pracy. Jednym słowem czuję, że noszę to w sobie, jak niedoleczoną infekcję, która uaktywnia się w chwilach osłabienia organizmu.
            A happy endu potrzebuję w sensie pocieszenia, które płynie z optymistycznych w ostatecznym rozrachunku historii, opowieści, książek i filmów. Oczywiście to nie musi być tanie i łatwe pocieszenie, ale musi przynajmniej dawać nadzieję na przyszłość. Np. ostatnio nie mam jakoś szczególnej ochoty na lekturę Lowry'ego czy Celine'a, ale z upodobaniem oglądam filmy amerykańskie( tylko nie braci Coen :)), w których wiara w przyrodzony porządek świata wymaga szczęśliwego zakończenia :-) .



            > Zostawiając wielkie uczucie jakim ją darzysz. Czy uważasz siebie za osobę odpow
            > iednią oraz na tyle fajną że mógł byś zainteresować sobą inną kobietę o podobny
            > ch cechach do twojej lubej?

            Mam poczucie własnej wartości, (a zarazem świadomość licznych niedostatków), jednak w relacjach z kobietami nigdy nie grzeszyłem nadmierną pewnością siebie. Myślę ,że historia naszej znajomości mogłaby potoczyć się inaczej, gdybym na początku okazał więcej zdecydowania i korzystając z jakiejś nadarzającej się okazji lub też sam ją stwarzając, po prostu ją pocałował. Potem to już było prawie niemożliwe.

            Niestety od dawna nie spotkałem innej kobiety, która wzbudziłaby moje zainteresowanie ( niekoniecznie jej sobowtóra),ale jeśli to się stanie , to z pewnością nie będę się wahał :)
            Na zainteresowanie innych kobiet moją osobą na ogół nie narzekam.









      • hermina5 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 19:53
        Bardzo rozsądny wpis.

        Cały ten mechanizm oparty jest na niemal masochistycznej relacji, która sprawia gigantyczny ból samemu zainteresowanemu - z jednej strony to kwestia niedostepnosci, niezrealizowania, piedestał, na którym stawia się drugą osobę, a z drugiej - łzy, smutek, upływający czas i rozpaczliwa szamotanina. Chyba zaden facet, a kilku było po drodze, nie był mnie w stanie wyciągnąć z tej ralacji, bo to było silniejsze ode mnie.

        Jesli to tylko wariant uzalezniajacej , nieszczesliwej miłosci to Bóg z tym, ale połaczenie miłosc + relacja zawodowa daje efekt prawdziwego koszmaru, zwłaszcza, że swiat jest mały.

        Przebiłabym was wszystkich w tym watku. Bite 8 lat. Zakońcyzło się taką katastrofą z hukiem, że aż zal mówić - nie byłam jedyna ofiarą tego wielkiego "bum" . Tyle tylko, ze dzieki temu, co sie stąło, poznałam prawdziwą twarz tego cżłowieka i okazało się, ze jest to bardzo nieciekawe oblicze. I w sumie to było potrzebne , bo inaczej nie wiem jakby to dalej mogło wyglądać. Tyle tylko, ze obecnie moge powiedziec sobie wprost - obudziłam sie z reką w nocniku na obu polach (osobistym i zawodowym) i w zasadzie w duzej mierze zmarnowałam talent, który miałam w tej dziedzinie, o której mówimy. Obecnie najzwyczajniej nie wiem, ile się z mojego zycia da uratować, wyprostować i pchnąć na właściwe tory.

        Ale w takich momentach otrzezwienia sami sobie dajemy najlepsze rady - ja np. wiem, ze jest mi potrzebna zmiana środowiska, regularna praca i absolutny brak kontaktu z ta osobą. To ostatnie już zalatwiłam na tyle, na ile mogłam, choc niestety czasem zdarza sie nam wpaść na siebie, a wtedy przechodze na drugą stronę. Jest to publiczne forum, więc na pewno nie będę przedstawiać szczegółów historii - podejrzewam, ze zaczelibyscie się nade mną litować, a ja potzrebuję konkretnych działań ;/
        • jeriomina Re: co z sobą począć? 22.03.11, 20:27
          Jesteś dzielna. Wspaniałe, co napisałaś. Będę brać z ciebie wzór.
          I to nie była ironia, tylko szczerość.
          Pozdrawiam:)
          • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 20:38
            Kobieca fascynacja i męska, to dwa kosmosy. Kobiece doświadczenie, w męskiej fascynacji ideałem czy demonem, nie zakomunikuje.
            • hermina5 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 20:41
              Kobiece doświadczenie, w męskiej fa
              > scynacji ideałem czy demonem, nie zakomunikuje.

              I nie musi. Nie piszę tu po to, aby jemu pomoc, tylko aby pomóc sobie.
          • hermina5 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 20:40
            Oj, nie wydaje mi się, aby warto było brac ze mnie wzór :)

            Czasem jeszcze chwyta mnie taka cheć odkręcenia tego wszystkiego co się stało w trakcie ostatniego roku i powrotu do stanu "sprzed" Tylko, że juz niczego nie da się odwrócić , ani wrócić do tego stanu - stało się zbyt wiele złych rzeczy i to, co powoduje takie mysli to tylko sentyment. Swoja drogą niesamowity mechanizm :)

            Uwazam, ze w kazdej takiej relacji nastepuje coś , co nazywam przesileniem - dla jednego to jakiś zewnętrzy czynnik, działanie, projekt , dla innego - publiczne upokorzenie, dla jeszcze innego - po prostu obudzenie się pewnego ranka i zrozumienie sytuacji od a do z wraz z całą jej patowością. I ten moment świadomosci trzeba wykorzystać, zeby się ratować i zmienić kierunek - inaczej mozna sobie zmarnować całe zycie.

            Podejrzewam, ze w ogóle to jakistyp osobowosci tak ma , ale mozna sie nauczyć zdrowych zachowań i ratowania siebie z takich sytuacji.
            • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 21:10
              Niby czemu nie możesz wrócić do stanu przed? Zmień emocjonalność zaistniałej sytuacji na doświadczenie, sprzedaj poczucie winy sytuacji, która i tak już jest martwa i żyj dalej. Pryszcz zniknął, nie masz pryszcza.
              • jeriomina Re: co z sobą począć? 22.03.11, 21:26
                Oj, widać, że nie wiesz, o czym piszesz;-)
                • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 21:37
                  Dziękuję.Znaczy, że jestem jak przed wszystkim.
              • hermina5 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 21:49
                Pryszcze może znikają, ale 8 lat zycia i rozpieprzone zycie zawodowe - nie, z czego to własnie to drugie boli mnie najbardziej, ponieważ wszyscy w zasadzie uwazaja mnie za utalentowaną, zdolna osobe, która powyrzucała na smietnik własne zdolnosci.. I własnie to, co obecnie robie to próba "zycia dalej i zajecia sie sobą" lub tez raczej odzyskania siebie - takie rzeczy nie są łatwe.

                Na jakims poziomie dotarło do mnie, ze mam do czynienia z osobą , której moje ewentualne "niezycie" słuzyłoby do opowiadania swietnych historyjek z jego nadmuchanym ego w centrum. Słowem , cięzko czasem dopuscić do swiadomosci, ze cżłowiek lizał przez szybę cukierek, który naprawde okazał sie gównem w papierku - ale to bardzo wazne zrozumieć ten fakt i postawić go przed soba jasno i prosto.
                • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 22:01
                  Ale to jest twoja decyzja, czy to jest łatwe, czy nie łatwe.Na kogo to działa prócz ciebie? Kto tym żyje? Komu dajesz prawo tym żyć?
                  • hermina5 Re: co z sobą począć? 22.03.11, 22:41
                    >Ale to jest twoja decyzja, czy to jest łatwe, czy nie łatwe

                    To nie jest decyzja, ale proces - zmienny, płynny, mający meandry jak rzeka. Gdyby to była kwestia decyzji - łatwe/trudne to byłoby bardzo proste.

                    >Kto tym żyje? Komu dajesz prawo tym żyć?

                    To jest pytanie o to, jak mecząca jestem dla otoczenia?
                    • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 22:47
                      • gadagad Re: co z sobą począć? 22.03.11, 22:48
                        Komu się dajesz męczyć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka