Dodaj do ulubionych

Robotni - nierobotni

06.05.04, 11:35
polityka.onet.pl/162,1161603,1,RA,artykul.html
Przeczytajcie ten artykuł i powiedzcie co o tym myslicie?

Pzdr ciepło Vicca
Obserwuj wątek
    • Gość: inka_s Re: Robotni - nierobotni IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.05.04, 11:44
      Viccuś! :o) Pozdrawiam i Ciebie, i druga twoja połowę!
      Artykuł długi więc przeczytam w wolniejszym czasie, wieczornym pewnie.
      • vicca Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:19
        Witaj Inuś :)))
        Dzięki za pozdrowienia :))

        Pzdr ciepło V*
    • triss_merigold6 Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 11:46
      Czytałam. Szczerze? Zagłodziłabym towarzystwo. Nie chce pracować, pije,
      kradnie, nie chce się dokształcać efektywnie to traci zasiłek i wszelką pomoc z
      opieki społecznej. Ewentualnie zamiast pomocy finansowej talony na jedzenie i
      środki czystości. Jak ktoś nie pracuje to nie musi pić alkoholu, kawy, palić
      papierosów i kupować kosmetyków poza mydłem i proszkiem.
      Widziałam takie podejście w paru miejscach w Polsce i absolutnie nie jest mi
      nierobów żal.
      • Gość: Malwina Re: Robotni - nierobotni IP: *.d1.club-internet.fr 06.05.04, 12:22
        oh, jakie to proste !
        • vicca Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:24
          Absolutnie - to nie jest proste.
          Strasznie ciężko przekonać takie osoby do jakiegokolwiek zainteresowania
          czymkolwiek. A inaczej chyba nie da się im pomóc :(
          • malvvina Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:27
            straszny poziom (brak) kultury i moralnosci w zyciu - tak wyczytalam. A jak
            wszyscy wiedza (phi phi) czlowiek sie z tym rodzi !!!

            ironicznie
            M.
            • vicca Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:34
              Coś tam było o genetyce (w artykule znaczy się) ale jakoś w to nie wierzę

              V*
            • kwieto Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:39
              Ten artykul pokazuje tylko kawalek zjawiska. Jest spora grupa biernych swietnie
              wyksztalconych, obytych, kulturalnych, oczytanych, etc.
              Niemozliwe? A jednak...
              • malvvina Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:55
                wiec robia to ze swiadomoscia - taka ideologia.
                • kwieto Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 13:10
                  Nie. Po prostu nie potrafia inaczej. Co nie znaczy ze nie chca.
          • procesor Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 22:16
            vicca napisała:
            > Absolutnie - to nie jest proste.
            > Strasznie ciężko przekonać takie osoby do jakiegokolwiek zainteresowania
            > czymkolwiek. A inaczej chyba nie da się im pomóc :(

            MOżna próbować ale niełatwo..
            Dorzucam link do tego tematu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=12404026
            • komandos57 ANNO EMALIO 06.05.04, 22:19
              Znow czerwony powroz.Musze byka kupic.......dla OLTi
              • komandos57 Re: ANNO EMALIO 06.05.04, 22:23
                komandos57 napisał:

                > Znow czerwony powroz.Musze byka kupic.......dla OLTi.A ty n ie chrzan ze
                mowiles o innym powrozie niz ten dla twojej OLTi.
      • vicca Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:22
        Zagłodzić to może nie - ale fakt, że takie osoby widzę codziennie na ulicy
        mojego miasta. Nie chce im się nawet pójść do "pośredniaka" a jeżeli już pójdą -
        to tylko podpisać listę. I tyle. Ofert nigdy nie czytają.
    • kwieto Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 12:55
      Zjawisko nie nowe, i nadal brak sensownego rozwiazania.
      Tu skupiono sie na bylych PGR-ach, bo tam widac to najbardziej (Wyborcza swego
      czasu zamiescila w "Magazynie" artykul o Inter-Groclinie, mottem bylo
      haslo: "Ja szwaczka nie bede".
      Swego czasu kiedy przez chwile bylem bezrobotnym zarejestrowanym w UP, urzad
      ten zorganizowal obowiazkowe "spotkanie z pracodawca" - praca polegala na
      wzieciu z tasmy produktu (waty izolacyjnej), zrobienie probki, wpisanie wynikow
      do komputera. Obsluga komputera okazala sie dla potencjalnych pracownikow
      przeszkoda nie do przejscia, mimo ze UP finansuje kursy komputerowe dla
      bezrobotnych...

      Ale problem "nierobotnosci" dotyczy tez innych warstw, w tym ludzi
      wyksztalconych i zatrudnionych. Przejawia sie koniecznoscia wiecznego
      nadzorowania pracy tych ludzi, mowieniem od a do z co maja robic, i
      kontrolowaniu czy na pewno robia to wedlug wytycznych (bo nawet jesli maja
      napisane wytyczne na kartce, potrafia je ignorowac).
      Wysyla sie takiego czlowieka na specjalne kursy, organizuje sie mu wyrafinowany
      technologicznie sprzet, po czym okazuje sie, ze czlowiek ten nie jest w stanie
      wykrzesac z siebie zadnej inicjatywy - trzeba mu pokazac, powiedziec, wymyslec -
      i o ile nie spieprzy swojej roboty to moze cos z tego bedzie...
      Taki czlowiek jest troche jak robot - musi byc non stop na zdalnym sterowaniu,
      bo puszczony w samopas sie natychmiast wywraca.
      • vicca Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 13:15
        Ja zarejestrowana nie byłam, ale bez pracy to i owszem - tym bardziej że
        przeprowadziłam się do regionu który już "tradycyjnie" jest w
        czołówce "bezrobotności" czyli na Śląsk.
        I tak się składa że praca jednak jest - tylko że np. młode, wykształcone czy
        studiujące osoby nie chcą jej wykonywać - bo mało płatna, bo ciągle pokutuje
        przesąd, że po studiach należy mi się coś "ambitnego" (czyt. praca w biurze od
        8 do 16 i żadnych obowiązków). I dobre wynagrodzenie. I pracę powinien ktoś mi
        załatwić - znajomy, znajomy znajomego itp.
        • Gość: Hanka Re: Robotni - nierobotni IP: *.telia.com 06.05.04, 13:31
          Zjawisko nie dotyczylo tylko PGR-ow i mentalnosci ludzi stamtad.
          Ladek Zdroj PGR-em nie byl, a tam tez sie nie chcialo i nie umialo pracowac!

          Ludzie szukajacy pracy zagranica nie zawsze sa tak motywowani jakby sie nam
          wydawalo, bo inaczej pracowaliby porzadnie zamiast sie upijac (tak, zagranica
          tez mozna nabyc tani samogoan!) Kudzie blagaja o prace, a potem puszczaja
          pieniadze z dymem i wodka!
        • kwieto Re: Robotni - nierobotni 06.05.04, 14:31
          No wiec wlasnie...
          dlatego jesli mam jakies ale do artykulu, to tyle ze trzyma sie stereotypu, ze
          problem dotyczy ludzi niewyksztalconych - rolnikow, po PGR-owych chlopo-
          robotnikow, czy miejskiej sily roboczej typu szwacz, hydraulik, etc.
          Slowem sie nie wspomina o ludziach po studiach, ktorych problem rowniez
          dotyczy. :(
          • beton-stal Re: Robotni - nierobotni 07.05.04, 12:54
            kwieto napisał:

            > dlatego jesli mam jakies ale do artykulu, to tyle ze trzyma sie stereotypu,
            > ze problem dotyczy ludzi niewyksztalconych - rolnikow, po PGR-owych chlopo-
            > robotnikow, czy miejskiej sily roboczej typu szwacz, hydraulik, etc.
            > Slowem sie nie wspomina o ludziach po studiach, ktorych problem rowniez
            > dotyczy. :(

            Ale trochę w innym stopniu. Oczywiste jest, że jeśli człowiek nie ma co do
            garnka włożyć, to powinien wziąć każdą pracę, jaką mu dają. Ale rozumiem
            absolwentów np. ekonomii, którzy nie po to kończyli studia, aby teraz gnój
            rozrzucać albo szorować posadzki w supermarkecie. Natomiast z artykułu wynika,
            że owi popegeerowcy najchętniej widzieliby siebie na jakimś lepszym stanowisku
            za lepsze pieniądze. I taki był - jak ja to pojąłem - sens tego, co napisano
            w "Polityce": że wśród opisanych ludzi pokutuje przekonanie, że ten, który już
            coś ma (np. samochód, działkę itp.), a jest to najczęściej "miastowy", to taki
            sam obibok, wałkoń i darmozjad, tyle że dzięki "układom" żyje mu się lepiej.
            Więc zamiast wziąć się do roboty (oczywiście poniżającej) za pieniądze
            (oczywiście gówniane) lepiej faceta okraść, a potem upić się z sąsiadem, tym
            samym walcząc z niesprawiedliwością dziejową.
            • kwieto Re: Robotni - nierobotni 07.05.04, 13:25
              Kiedy ow problem "chetnie widzieliby sie na lepszym stanowisku za lepsze
              pieniadze" dotyczy rowniez wyksztalconych. Absolwentom ekonomii wydaje sie, ze
              od razu dostana stanowiska menedzerskie albo jeszcze lepiej dyrektorskie, tylko
              dlatego ze ukonczyli studia.
              Niedawno slyszalem opowiesc jak to jedna praktykantka (dosc przecietnie
              pracujaca, przynajmniej wedle opinii opowiadajacego historie) byla oburzona ze
              nie zaproponowano jej po stazu stalego zatrudnienia. "Przeciez ja jestem po
              Esgiehu!" miala powiedziec...
              No i mozna roznie pracy szukac. Mozna probowac starac sie, brac zajecia
              dorywcze, mozna tez czekac az praca sama przyjdzie...
              • beton-stal Re: Robotni - nierobotni 10.05.04, 10:03
                kwieto napisał:

                > Kiedy ow problem "chetnie widzieliby sie na lepszym stanowisku za lepsze
                > pieniadze" dotyczy rowniez wyksztalconych.

                Tak. I śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach są to ambicje na wyrost
                (przynajmniej na początku), co o tyle dziwi, że kto jak kto, ale absolwent
                ekonomii powinien wiedzieć, że praca to taki sam towar jak każdy inny i podlega
                prawom podaży i popytu. Ale rozumiem, że ktoś, kto skończył wyższe studia
                (zwłaszcza na jednej z lepszych uczelni w kraju), ma pewne ambicje zawodowe i
                finansowe.

                > Absolwentom ekonomii wydaje sie, ze od razu dostana stanowiska menedzerskie
                > albo jeszcze lepiej dyrektorskie, tylko dlatego ze ukonczyli studia.

                Tak, to bez sensu. Ale pewien mój znajomy tak właśnie zaczynał. Skończył
                zarządzanie i od razu startował na stanowiska menedżerskie. Dopiero po jakimś
                czasie dotarło do niego, że trzeba zacząć od trochę niższej półki. A teraz jest
                menedżerem - bo wyciągnął prawidłowe wnioski z życiowej lekcji.

                > Niedawno slyszalem opowiesc jak to jedna praktykantka (dosc przecietnie
                > pracujaca, przynajmniej wedle opinii opowiadajacego historie) byla oburzona
                > ze nie zaproponowano jej po stazu stalego zatrudnienia. "Przeciez ja jestem
                > po Esgiehu!" miala powiedziec...

                To inna strona medalu. Zauważ, ilu ludzi w Polsce (bez względu na
                wykształcenie) jest przekonanych, że praca to dobro, które im się NALEŻY. U
                wielu ludzi pokutuje pogląd, że jak ktoś rozkręca biznes, to po to, aby
                zatrudnić innych, a wręcz są zdziwieni, kiedy każe im się zapieprzać za marne
                grosze.

                > No i mozna roznie pracy szukac. Mozna probowac starac sie, brac zajecia
                > dorywcze, mozna tez czekac az praca sama przyjdzie...

                To ostatnie trenuje moich dwóch znajomych. Kiedy ja zmieniałem pracę, to byli
                zadziwieni, że mi się udało, ale w ogóle ich nie interesowało, ile ja musiałem
                się natrudzić, aby nową pracę znaleźć.
                Uważam, że to efekt dziedziczonej postawy socjalnej, którą nabyli ich rodzice w
                PRL-u: skoro jestem dobry, to niech ktoś mnie zatrudni, a ja łaskawie pójdę do
                pracy.
    • Gość: ryb Re: Robotni - nierobotni IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.05.04, 22:08
      Nic nowego. Ludzie chca byc tacy sami. Jak wszyscy na zasilku, to znaczy
      wszyscy. A co sie "znajdzie" w ciagu dnia to moje. I tak sami ciagna sie w dol.
      Pamietam, takie same ludzkie prawa dzialaly jak pozamykali w UK kopalnie. Cale
      miasta bez pracy i jak pokazala sie praca, to nie bylo chetnych. Jakby to byl
      jakis wstyd albo niechec wylamania sie z szeregow. Spoleczenstwo zasilkowe, w
      UK to tak mozna sie przebujac do konca zycia. Wiecie ze w UK jest ciagle
      900tys. bezrobotnych? A rzad, chetnie przyjmie 500tys. ludzi z nowej Unii zeby
      wypelnic miejsca pracy. No i dobrze, bo za miesiac z 900tys zrobi sie 899, bo
      1000 przeszlo na emeryture albo umarlo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka