kruczydlo
15.05.04, 13:19
przeczytałam ten artykuł, rozmowę raczej. I mam tylko jeden komentarz:
rozumiem. Rozumiem doskonale. Wiem, co to znaczy mieć cały długo wolny dzień
i nie mieć co ze soba zrobić. Mieć ochotę gdzieś wyjść, i nie mieć z kim. Iść
do kina samej, i oglądać wszędzie dookoła rozsiadające się rozanielone parki.
Wyjść na spacer i widzieć mijających cię zakochanych z lub bez wózeczka.
Dokładnie to rozumiem. I wiem też, że znalezienie sobie jakiegoś zajęcia jest
dobre, ale to nie lek na przyczynę, lecz objawy. Przez jakiś czas nie
myślisz. Ale potem i tak wracasz do pustego mieszkania. Co z tym zrobić?
Pokochać samotność.
no dobrze. Tylko - jak?