Dodaj do ulubionych

kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kierunku

IP: 194.7.121.* 15.05.04, 14:07
Jak rozroznic te momenty normalnych klotni, ktore sa w kazdym malzenstwie od
calkowitego upadku, kiedy wszystko zaczyna draznic i wszystko przeszkadza.
Do ktorego momentu trzeba sie starac?
Na ile mozna i trzeba zaakceptowac druga strone?
Moje malzenstwo ma 3 lata, dla mnie przy kazdej klotni swiat sie wali i
poddaje wszystko w watpliwosc. Problemy ktore na poczatku lekko sie
zarysowaly przeksztalcaja sie w ciagle tematy klotni. Niby slysze od meza ze
mnie kocha ale jego postepowanie o tym nie zawsze swiadczy. Najbardziej boli
jego podejscie do mojej rodziny. Nie mamy dzieci i w obecnej sytuacji nawet o
tym nie mysle. Maz szybko zapomina o spieciach, we mnie one sie zakielkowuja
i piluja mnie od srodka. Nie mam ochoty ani mu sie zwierzac ani wyplakiwac,
bo najczesciej maz kwituje to tekstem ze glupio mysle i tyle. A czasami
przeciez jest tak ze moze mysli sa glupie, ale najwazniejsze jest to, zeby
sie wygadac a nie zeby byc ocenianym za to, co sie mysli. W kazdym razie zle
dzieje sie bardzo, jest mi zle, nie wiem co bedzie, tym bardziej ze od
jakiegos czasu zyjemy na odleglosc z powodow zawodowych.
Wymiencie sie refleksjami.
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier 15.05.04, 14:43

      Niestety w takich sytuacjach najczesciej jestesmy zawsze sami, nikt nam nie
      jest w stanie dobrze doradzic, sami musimy poddac sie swoim przemysleniom.Moim
      zdaniem, jezeli jestes tak bardzo nadwrazliwa na slabe strony swojgo meza to
      moze miec swoje zrodlo w innych psychologicznych sprawach - moze jakas gleboka
      depresja?
      Trauma, ktora nie przepracowalas.Mase innych powodow, jaki jest twoj uklad z
      rodzicami z matka szczegolnie?. "Normalnie" gdy czlwiek jest zadowolony z zycia
      i siebie samego nie jest szczegolnie drazliwy na blachostki. Drobne sprawy
      traktuje bardziej lekkodusznie i nie rozdmuchowuje ich do rozmiarow, ktore same
      przerastaja problem. Jednym slowem, problemy moga wynikac z niezgodnosci w
      waszyh charakterach i roznic w wrazliwosci (ty jestes bardzo wrazliwa a twoj
      maz wyraznie mniej)albo i ogolnie ze stanu zdrowia psychicznego.Moze powinnas
      porozmawiac z psychologiem?
      • Gość: zona nie zona Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier IP: *.consilium.eu.int 15.05.04, 14:55
        Rodzicow mialam super surowych i wymagajacych, nadal sa tacy zreszta. Z Tata
        nigdy nie bylam blisko bo jest osoba bardzo zamknieta w sobie i wiem ze przez
        to bardzo mi brakuje normalnych relacji z mezczyznami. A Mama chce glownie
        ustawiac wszystko tak jak jej sie podoba i wlasciwie nie sluchac tego, co
        proponuja inni.
        Az dziwne ze wyszlam w ogole za maz, bo bardzo trudno jest mi nawiazac bliski
        kontakt z kimkolwiek.
        To prawda, ze kazda glupia sprawe rozpamietuje i rozrzebuje. Pozornie wszystko
        mi sie w zyciu udaje, a najbardziej sprawy zawodowe, jestem najwyzej jak moge
        byc w moim zawodzie i to jedyna rzecz na swiecie ktora mnie dowartosciowuje, bo
        poza tym to widze w sobie same braki i niedociagniecia i tak tez odbieram
        rzeczywistosc, kazdy zgrzyt to dla mnie tragedia, ale nie dopuszczam do siebie
        zadnej mysli o depresji, bo czlowiek z depresja przeciez nie egzystuje
        normalnie a ja tak, poza tym nie mam zadnych rozsadnych powodow, zeby byc w
        depresji.
        • Gość: ... Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier IP: *.dialup.mindspring.com 15.05.04, 15:01
          A znasz ten dowcip o Mosku I kozie?
        • kwieto Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier 15.05.04, 15:32
          > To prawda, ze kazda glupia sprawe rozpamietuje i rozrzebuje.

          > Pozornie wszystko mi sie w zyciu udaje,

          > jestem najwyzej jak moge byc w moim zawodzie i to jedyna rzecz na swiecie ktora mnie
          > dowartosciowuje

          > poza tym to widze w sobie same braki i niedociagniecia i tak tez odbieram
          > rzeczywistosc,

          > kazdy zgrzyt to dla mnie tragedia,

          > nie mam zadnych rozsadnych powodow, zeby byc w depresji.

          No coz....

          > nie dopuszczam do siebie zadnej mysli o depresji,

          Pytanie pomocnicze - czy "niedopuszczanie do siebie mysli" o czyms likwiduje problem?

          > bo czlowiek z depresja przeciez nie egzystuje normalnie

          A jak egzystuje?

          > a ja tak,

          Pare przytoczonych cytatow z Twojego postu + opis rozpamietywania sprzeczek, rozdraznienie itd. -
          nazywasz to norma?
        • witch-witch Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier 15.05.04, 15:36

          Sa rozne skale w depresji moze to byc stan przygnebienia i zlego samopoczucia.
          Najczesciej, gdy czlowiek jest ogromnie zaangazowany w pracy to jest juz regula
          ze po jakims czasie przychodzi przemeczenie i tzw."spalenie" tak tlumaczac z
          szwedzkiego na polski.Czy nie powinnas pomyslec o jakiejs egzotycznej podrozy
          i dluzszym odpoczynku?Tutaj w Szwecji 50% zwolnien lekarskich tych takich
          dlugich to powod: stress w pracy i "spalenie"- przepracowanie.Zrobisz jak
          zechcesz ale ja bym tam skorzystala z rady psychologa i na kilka miesiecy
          poddla sie psychoanalizie....ale to tylko moja rada.
          • anula36 Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier 15.05.04, 15:53
            Tylko ze u nas na stres nie dadza zwolnienia:) Coz z egzotycznej podrozy ,
            ktora konczy powrot do pracy?? Bardzomi sie podobalo to co kiedys napisal
            Santorski w takiej ksiazce" Jak pokochac prace", ze jesli swojej pracys ei nei
            lubie, to z dlugiego urlopu bardzo trudno wrocic, bo kto by chaial wrocic z
            przepustki do wiezienia:)
            Kurcze ja juz jestem wypalona, a do emerytury 35 lat:(
        • ewka5 Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier 16.05.04, 10:12
          Gość portalu: zona nie zona napisał(a):

          > To prawda, ze kazda glupia sprawe rozpamietuje i rozrzebuje.

          * ????? dlaczego glupia? Bo kto tak powiedzial? A skoro rozpamietujesz, to
          widocznie masz taka potrzebe, z ktora byc moze warto powalczyc, warto
          przewartosciowac, ale nie badz, do licha!, dla siebie tak surowa!!!

          > poza tym to widze w sobie same braki i niedociagniecia i tak tez odbieram
          rzeczywistosc, kazdy zgrzyt to dla mnie tragedia, ale nie dopuszczam do siebie
          zadnej mysli o depresji, bo czlowiek z depresja przeciez nie egzystuje
          normalnie a ja tak, poza tym nie mam zadnych rozsadnych powodow, zeby byc w
          depresji.

          * moj Boze, a co to sa - wedle Ciebie - rozsadne powody, zeby byc w depresji????
          Mnie sie zdaje, ze blisko depresji byc mozesz, ale oczywiscie moge sie mylic.
          Jednak skoro piszesz o SAMYCH brakach i niedociagnieciach...
          Zadbaj o siebie, to zawsze warto robic i zrobic.

    • seksuolog Terapia 15.05.04, 16:35
      Gość portalu: zona nie zona napisał(a):

      > Maz szybko zapomina o spieciach, we mnie one sie zakielkowuja
      > i piluja mnie od srodka. Nie mam ochoty ani mu sie zwierzac ani wyplakiwac,
      > bo najczesciej maz kwituje to tekstem ze glupio mysle i tyle. A czasami
      > przeciez jest tak ze moze mysli sa glupie, ale najwazniejsze jest to, zeby
      > sie wygadac a nie zeby byc ocenianym za to, co sie mysli. W kazdym razie zle
      > dzieje sie bardzo, jest mi zle, nie wiem co bedzie, tym bardziej ze od
      > jakiegos czasu zyjemy na odleglosc z powodow zawodowych.
      > Wymiencie sie refleksjami.

      Trzeba przyjac ze w stalym zwiazku spiecia i napiecia sa normalne. Twoj maz
      ma o wiele bardziej rozsadne podejscie. Byc moze bylaby ci potrzebna terapia.
      Mozna tez sprobowac autoterapii: Czy potrafisz wstrzymac tok mysli i emocje?
      Na przyklad podjac decyzje ze 1 dzien sie nimi nie zajmujesz?

      No a zycie na odleglosc jest bardzo niewskazane.
      • puszysta_inaczej Re: Terapia 15.05.04, 16:53
        A ja myslę że to jej męzowi potrzebna jest terapia.....
        Ale.... nie jestem seksuologiem, ani psychologiem.......
        on unika komunikacji lub ją ucina, a frustracja żony rośnie....
        trzeba leczyć przyczynę, a nie skutek....
        • jmx Re: Terapia 16.05.04, 01:40

          Kontakt z fachowcem jest potrzebny im obojgu - jemu - żeby się nauczyć słuchać,
          jej - żeby mówić.
          • Gość: zona nie zona Re: Terapia IP: 194.7.121.* 25.05.04, 12:06
            Najgorzej jest w pierwsze dni po dlugim niewidzeniu sie... Przez piec dni
            klocimy sie za sprawy zalegle, a moze nawet nie sa to klotnie tylko obgadywanie
            roznych spraw, ktore wywoluja miedzy nami napiecie. W zwiazku z praca jeszcze
            troche pzyjemy na odleglosc, a najgorsze jest to, ze jest mi jakos lzej gdy
            jestem sama, moze to zwykle lenistwo, bo po prostu z drugim czlowiekiem nie
            jest latwo zyc, a bedac samemu nie ma sie z kim o co klocic. Ciekawe jak bedzie
            po powrocie. Z perspektywy oceniam ostatnie 3 lata malzenstwa pod roznym katem
            i nie wiem czy jest dobrze czy zle. Po prostu wiele rzeczy ktore akceptowalam
            przestaje mi sie podobac. I raczej ogarnia mnie rezygnacja niz bunt.
            A prace wrecz uwielbiam i wcale nie chce mi sie od niej odpoczywac... Chociaz
            jutro jade na tygodniowy urlop.
            • malvvina Re: Terapia ooo tak ! 25.05.04, 12:29
              a kiedy sie kochacie ?

              > Najgorzej jest w pierwsze dni po dlugim niewidzeniu sie... Przez piec dni
              > klocimy sie za sprawy zalegle,
            • olga03 Re: Terapia 25.05.04, 14:27
              Związek na odległość z biegiem czasu do tego się właśnie sprowadza, że mimo
              tęsknoty i chęci bycia razem dłuższe przebywanie z drugą osobą ...męczy.
              Kiedyś bagatelizowałam rolę odległości, ale do czasu. Przerabiałam to samo,
              przez dwa lata mąż pracował 150 km odemnie. Wcześniej byliśmy świetnym
              małżęństwem, ale wszystko o mały włos nie zakończyło sie rozwodem. Prawdziwa
              tragedia zaczęła się kiedy po dwóch latach zamieszkaliśmy razem. Teraz jest
              o.k. ale pól roku było straszne.
              Kiedy ktoś jest daleko nie masz czasu tak na prawde nawiązać kontaktu, wykłucić
              się wygadać i mieć to za sobą. Bo zdajesz sobie sprawę, że zaraz się
              rozstaniecie, więc zamiast drążyć temat zaciskasz zęby i muwisz, będzie o.k.,
              nie będę się z nim kłucić o pierdoły, jakie to ma znaczenie, jutro będziemy
              osobno. On zresztą myśli podobnie.
              Sprawy zawodowe są oczywiscie ważne, ale żeby na prawdę być małżeństwem musicie
              mieszkać razem.
              A tak apropo rodziców - on żenił się z Tobą nie z Twoją rodziną i nie musi ich
              lubić.
              • Gość: zona nie zona Re: Terapia IP: 194.7.121.* 25.05.04, 16:53
                My jestesmy oddaleni o 1500 kilometrow wiec jak sie domyslasz widzimy sie
                jeszcze rzadziej. Najpierw mialam wyjechac na kilka miesiecy a teraz mam zostac
                do konca roku, ale juz wiecej przedluzen nie bedzie chociaz tej pracy jest mi
                niewyobrazalnie szkoda. Na pewno mieszkanie na odleglosc nie pomaga, ale my nie
                robimy tak, ze odkladamy klocenie sie na pozniej wrecz przeciwnie, nikt nic nie
                udaje, i wszelkie sprawy ktore wynikaly przez okres niewidzenia sa omawiane od
                razu jak sie zobaczymy. I sa to caly czas te same problemy, ktore istnialy juz
                jak bralismy slub, tyle tylko ze z czasem staja sie bardziej bolesne i
                drazniace. A zeby bylo ciekawiej maz od pol roku szuka pracy tak mu wygodnie ze
                mna. Dzieki temu ze nie pracuje, moze do mnie przyjezdzac. Ale tego watku
                rozwijac juz nie bede. Zle mi ze rezygnuje z super pracy na rzecz powrotu do
                kraju gdzie nie ma przyszlosci i gdzie nikt nie zapewni mi utrzymania. Mam
                wyrzuty sumienia ze tak mysle, ale to silniejsze ode mnie. A co do rodziny to
                nie chodzi mi o uwielbianie, ale o normalne kontakty, ale pogodzilam sie z tym
                ze takich nie bedzie. Wine zreszta widze w sobie, bo moje stosunki
                miedzyludzkie sa dobre tylko do pewnego poziomu, a nie umiem sie dalej
                przelamac. Maz jest dla mnie najblizsza osoba, nie mam zadnych przyjaciol
                ktorym sie zwierzam z problemow, moze to takie trzymanie w sobie tak zle
                dziala.

                • bukfa Dlaczego wyrzuty sumienia??? 03.06.04, 22:41
                  Gość portalu: zona nie zona napisał(a):

                  > Zle mi ze rezygnuje z super pracy na rzecz powrotu do
                  > kraju gdzie nie ma przyszlosci i gdzie nikt nie zapewni mi utrzymania. Mam
                  > wyrzuty sumienia ze tak mysle, ale to silniejsze ode mnie.

                  Ale przeciez to zupelnie naturalne ze nie chcesz rezygnowac z dobrej i dobrze
                  platnej pracy na rzecz niepewnej przyszlosci! A dlaczego maz nie przeprowadzi
                  sie do Ciebie zebys wlasnie nie musiala rezygnowac? To chyba naturalne - maz nie
                  am pracy, Ty masz prace swietna i uwielbiana, wiec powinnyscie zc tam gdzie
                  Twoja praca. Czemu on nie szuka pracy tam gdzie TY?
                  • j_ar Re: Dlaczego wyrzuty sumienia??? 04.06.04, 08:52
                    ten kontrakt sie koczy i nie zostanie przedluzony, tak wiec nie ma po co tam
                    siedziec
                    • Gość: zona nie zona Re: Dlaczego wyrzuty sumienia??? IP: 194.7.121.* 04.06.04, 11:31
                      Maz nie wyobraza sobie w ogole zycia w tym kraju glownie dlatego ze kompletnie
                      nie zna jezykow. Wiec znalezienie pracy w jego zawodzie jest niemozliwe. Nie
                      mowiac o tym, ze w polsce nawet tej pracy nie znajduje... Nawet szkoda mi juz
                      myslec na ten temat, juz sie pogodzilam z tym, ze to ja glownie pracuje i w tej
                      kwestii moge liczyc tylko na siebie, bo maz na pewno mnie nie utrzyma. Skoro
                      nie jest w stanie zajac sie utrzymaniem rodziny to i ja nie mam wcale ochoty,
                      zeby ta rodzine rozwijac, skoro czuje sie niepewnie. Chyba 90% kobiet podziela
                      ten poglad.
                      Mysle poza tym, ze mu ciezko, bo widzi ze ciagle mi sie udaje w sferze
                      zawodowej, a jemu wrecz przeciwnie. A wiadomo jaki to problem w relacji
                      mezczyzna-kobieta.
                  • komandos57 Re: Dlaczego wyrzuty sumienia??? 04.06.04, 11:33
                    bukfa napisała:

                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    milo cie widziec.Utopilas zalobe w spermie? Pamietasz MIAMI.....do obciagania?
    • Gość: Imagine Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier IP: *.unl.edu 25.05.04, 16:56
      w momencie, kiedy klamiesz, obiecujac dozgonna milosc, opieke itp. tu, zanim
      sie zaczelo, juz sie skonczylo.
      Imagine.
      • Gość: ..... Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.05.04, 19:08
        koniec!nie ma o czym mowic.
        • Gość: zona nie zona Re: kiedy wiadomo ze malzenstwo idzie w zlym kier IP: 194.7.121.* 03.06.04, 11:02
          Mysl o bezsensownosci malzenstwa nachodzi mnie przynajmniej raz na dwa dni. To
          jest chyba tak, ze samotni tesknia za malzenstwem, a Ci trwajacy w malzenstwie
          za samotnoscia. Obecny stan mojego zwiazku mi nie odpowiada, bo panuje w nim
          jakies takie wielkie napiecie. Jestem bardzo wymagajaca wobec siebie i wobec
          innych i postawa mojego meza jest dla mnie niezrozumiala. Ale malzenstwo jest
          dla mnie zwiazkiem na cale zycie i odpowiedzialnoscia, a nigdy nie jest tak ze
          wszystko jest rozowe wiec trzeba zyc z tym co jest dane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka