Dodaj do ulubionych

moje dziecko a mój partner

09.09.11, 07:17
nie wiem co mam myśleć o takiej sytuacji: jestem z facetem już ok. roku, mam małe dziecko i innym mezczyzną, partner dzieci nie ma i jest ode mnie młodszy 5 lat, wydawało mi sie ze nasz zwiazek do czego prowadzi poważniejszego, kochamy się, kiedyś mówił ze moje dziecko też kocha, a teraz ponoć już nie-sam mi o tym powiedział, ma obawy czy jeśłi stworzymy rodzinie będzie potrafił traktować moje dziecko i nasze wspólne które byśmy mieli tak samo, on chciałby załozyć rodzine za 2-3 lata-ma czas jest młodszy... ja chciałabym stabilizacji już teraz, za 2-3 lata będę za stara na dziecko i najzwyczajniej w świecie odechce mi sie pieluch, tym bardziej ż emoje dziecko dopiero co z nich wyszło i teraz czuje że jest mi lżej jako samotnej mamie. Nie chce tracić czasu i lat na "chodzenie " ze sobą jak małolaty, doceniam jego szczerość, ale nie wiem co mam o tym myśleć, wiem że sama miłość to niestety nie wszystko, ludzie po przejściach inaczej patrzą na zaiązki a przynajmniej ja, poza miłością patrzę też i oceniam wszystko bez uczuć na chłodno. Czy jest sens ciągnąć taki zwiazek dalej? Moze za 2-3 lata jak on zechce mieć rodzine i dom a dla mnie będzie za późno to wtedy odejdzie i mnie zostawi i poszuka kogoś w swoim wieku z kim się zwiąrzę.
chciałabym jeszcze dodać iż biorę pod uwagę uczucia nie tylko swoje ale i dziecka mojego, ja jako osoba dorosła cokolwiek by sie nei wydarzyło w naszym zwiazku-jakos dam radę , nawet jak będzie mi ciężko, ale moje dziecko zniesie to gorzej bo jest przywiązany do niego, tym bardziej ze jego własny ojciec go brzydko mówiać olał i nie interesuje się nim :( mam synka i potrzebny mu męski wzorzec, teraz mu go daję a za jakis czas być moze mój partner zniknie z naszego zycia... mój synek łatwo tego zapewne nie zniesie-ojciec go zostawił, a potem moze wujek którego pokochał...
Obserwuj wątek
    • piesbaskervillow Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 08:44
      Wiadomo, ze pasierb, to nie to samo co własne dziecko.
      Znajdź sobie jakiegoś 40-latka z 2 dzieci, pokochaj te dzieci, to może stworzycie "praawdziwą" rodzinę.
      Młody chłopak potrzebuje darmowego seksu i ma go u Ciebie. A że trafił na dzieciatą kobietę po przejściach, to jego pech.
      • sabinac-0 Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 21:26
        piesbaskervillow napisał:

        > Wiadomo, ze pasierb, to nie to samo co własne dziecko.

        Nie zgadzam sie. Znam wspanialych ojczymow, bardzo zwiazanych z dziecmi swojej zony.
        Tyle ze sa to mezczyzni bardzo dojrzali emocjonalnie.

        Typy Piotrusia Pana chca albo sie bawic, albo plodzic by moc sie chwalic ze "moja krew" ale dzieci jako takie malo ich obchodza.

        > Młody chłopak potrzebuje darmowego seksu i ma go u Ciebie. A że trafił na dziec
        > iatą kobietę po przejściach, to jego pech.

        Bardzo mozliwe.
    • to.niemozliwe Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 08:48
      Nie sposób Ci odpowiedzieć sensownie, nie ma tu wyroczni ani jasnowidzów.
      Trzeba by się zastanowić tak naprawde na sense jego słów. Albo jest niedelikatny i mówi, trochę bezmyslnie swojej partnerce, że nie kocha jej dziecka.
      Albo chciał wyrazić pewien rodzaj dystansu, jaki odczuwa wobec dziecka, co jednak nie musi oznaczać, że nie pokocha Twojego dziecka w przyszłości. My się musimy tego nauczyć, nie mamy odpowiednika instynktu macierzyńskiego.
      Wreszcie ważne jest jakim on jest człowiekiem w ogóle? Jak inteligencja emocjonalna, odpowiedzialność, umiar w relacjach, sposoby wyrażania szacunku? To wszystko, co sparwia, że uznajemy kogoś za wartościowego jako partnera lub nie za bardzo.
      Mówiąc też inaczej ....warto dociec co on tak naprawdę chciał przez to przekazać? Ostrzeżenie, wątpliwość, lęk, podzielić się obawami? A może zdaje sobie sprawę, że te 5 lat różnicy kiedyś może zacząć wadzić? Zwykle mężczyźni później (wiekowo) dojrzewają do odpowiedzialności za rodzinę niż kobiety z tego samego rocznika.
      • piesbaskervillow Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 09:03
        Napisałeś jak w rubryce "Między nami" w "Przyjaciółce".
        Polecam "Wojnę plemników" Bakera. Pierwszy chłop odniósł sukces reprodukcyjny, bo zrobił dziecko i podrzucił do wychowania i utrzymania innemu. Tymczasem wg ostatnich danych z Instytutu A. Smitha, wychowanie dziecka w Polsce kosztuje 195 tys PLN. Więc jest to drogi szpas.
        Jak wychowywać, to swoje, albo jak napisałem wyżej, coś za coś, czyli wychowujemy twoje, moje i nasze.
        Miłość to wymysł "nadbudowy". Dziecko jest tylko obudową moich genów.
        • to.niemozliwe Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 09:31
          > Napisałeś jak w rubryce "Między nami" w "Przyjaciółce".
          Faktycznie, słodkie to było...:)
          > Miłość to wymysł "nadbudowy". Dziecko jest tylko obudową moich genów.
          Mozna i tak, tylko, że takie twierdzenia najlepiej się sprawdzają na lekcjach biologii. Życie jest bardziej skomplikowane niż kwestia genów, czy budżetowanie kosztów wychowania.
    • jubale Za malo konkretow w tekscie...:=) 09.09.11, 10:45
      I duzo i malo.
      Bo nie wiadomo ile w koncu masz lat i dlaczego jest zapozno nagle za 3 lata?
      Dlaczego masz komus rodzic dziecko, ktorego na dobra sprawe juz nie chcesz? Wyszlas z obowiazkow tak niedawno?
      Czy jestes samodzielna? Masz prace, dom, dajesz sobie rade? Jak z praca? Taka tylko dla przezycia czy tez realuzjesz swoje pasje?

      Ten facet w koncu kim jest z zawodu, stabilny gosc? Daje poczucie bezpieczenstwa?

      Znam ludzi gdzie roznica wieku byla znacznie wieksza, a ulozyli sobie zycie b. szczesliwe. Wszystko zalezy od charakterow.

      Widac ze sie martwisz losem synka, pewnie, to duzy powod do troski.

      W mlodosci to hormony rzadza. Rzadko zdarza sie kobieta, ktora przed chlopem wybierze dziecko. Na ogol ludzie seks nazywaja miloscia. A seks jest tylko seksem, z miloscia czasem nie wiele ma wspolnego. Dlatego dobrze by bylo aby szybko umiec okreslic co jest co. Nie bedzie zmartwien i rozczarowan.

      Po prostu samotnej kobiecie w obecnych czasach potrzebny jest seks. Od czasu do czasu. A milosc i tak rodzi sie powoli, hartowana jak stal.
      Moze nie szukaj tatusia dla synka, choc to dobre z twojej strony, a poszukaj sobie kochanka, a moze ten wlasciwy facet i tak sie sam kiedys zjawi wtedy nie bedzie takich problemow...
      • piesbaskervillow Re: Za malo konkretow w tekscie...:=) 09.09.11, 12:03
        jubale napisała:
        > Po prostu samotnej kobiecie w obecnych czasach potrzebny jest seks. Od czasu do
        > czasu.
        A w dawnych czasach kobiety nie odczuwały takich potrzeb? I czy tylko samotne, cz mężatki też? I dlaczego tylko od czasu do czasu>

        > A milosc i tak rodzi sie powoli, hartowana jak stal.

        Stal hartuje się przez szybkie schłodzenie. Czyli najpierw stal idzie do pieca aby nagrzać do 730 st C a potem szybko do wody albo oleju. To chyba inaczej niż z miłością.


        • to.niemozliwe Re: Za malo konkretow w tekscie...:=) 09.09.11, 12:25
          > Stal hartuje się przez szybkie schłodzenie. Czyli najpierw stal idzie do pieca
          > aby nagrzać do 730 st C a potem szybko do wody albo oleju. To chyba inaczej niż
          > z miłością.
          A własnie, że nie, bo jest jeszcze proces tzw. odpuszczania, tj. usuwania naprężeń powstałych po gwałtownym ochłodzeniu. Tak, że analogia do powolnego procesu hartowania stali jest trafna. Jest to naprzemienny cykl wielokrotnego wygrzewania i gwałtownego studzenia, w coraz niższych temperaturach z każdym kolejnym cyklem. Hartowanie nie jest jednorazowym zabiegiem. :)
          • piesbaskervillow Re: Za malo konkretow w tekscie...:=) 09.09.11, 13:10
            Proste hartowanie wygląda tak jak robił to kowal z podkową. Rozgrzewał ją w piecu do odpowiedniej temperatury. Poznawał ją po kolorze metalu. Następnie wkładał podkowę do wody.
            No, ale dziś hartuje się laserowo i jeszcze inne czary robi.

            • to.niemozliwe Re: Za malo konkretow w tekscie...:=) 09.09.11, 15:12
              Czyli, laserem trzeba tego kolesia potraktować, jak w Gwiezdnych Wojnach i zobaczymy, co będzie gadał, jak mu się boczków przypali...:D
    • paco_lopez Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 11:52
      na dobra sprawę lepiej by ci było z kims o 10 lat starszym , kto tez ma dzieci. nie pasujecie do siebie. jemu to imponuje, ze sie w nim taka kobieta zakochała, ale tak jak podejrzewasz przejdzie mu jednego lata , ajk mu spojrzy w oczy jakaś małolata, która nie musi niańczyc dziecka przez co nie reglamentuje mu uwagi. daj sobie z nim siana.
      • piesbaskervillow Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 12:05
        Nie owijając w bawełnę, trzeba chłopa szukać na rynku wtórnym.
    • sabinac-0 Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 21:32
      bozka28 napisała:

      > mam synka i potrzebny mu męski wzorzec,
      > teraz mu go daję

      Nie ma sensu szukanie dziecku "tatusia" na sile.
      Swiat jest pelen pozytywnych meskich wzorcow i nie musi to byc od razu partner matki by chlopiec wzial z nich przyklad.

      A facet niech sie zdecyduje czego chce od zycia.
      • piesbaskervillow Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 21:54
        sabinac-0 napisała:
        > Swiat jest pelen pozytywnych meskich wzorcow

        Bardzo jestem ciekaw kto to taki?
        Rysio z Klanu, czy kaczor Donald?
        • sabinac-0 Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 23:08
          piesbaskervillow napisał:

          > sabinac-0 napisała:
          > > Swiat jest pelen pozytywnych meskich wzorcow
          >
          > Bardzo jestem ciekaw kto to taki?
          > Rysio z Klanu, czy kaczor Donald?

          Nie. Zwykli, nudni faceci wokol.
    • kol.3 Re: moje dziecko a mój partner 09.09.11, 22:12
      Macie konflikt interesów. Znacie się ok. roku i Tobie się śpieszy do poważnego związku oraz wspólnego dziecka, nie chcesz tracić czasu na "chodzenie". A Twojemu partnerowi się nie śpieszy, mówi, że potrzebuje jeszcze 2-3 lat, tym bardziej że jest młodszy.
      Jak na mój gust jesteś w gorącej wodzie kąpana. Poznaj dobrze człowieka a potem planuj życie z zwłaszcza następne dziecko bo z tym myśleniem za chwilę będziesz samotną matką z dziećmi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka