Gość: archiwum
IP: *.dialup.mindspring.com
23.05.04, 15:58
------------------------------------------------------------------------------
--
Gość: yusenoi 17.05.2004 09:40 odpowiedz na list
Spotykam sie na poważnie z mężczyzną który mówiąc szczerze jest bardziej niz
w porządku. Mieszkamy w sporej odległości od siebie ale to w dzisiejszych
czasach nie stanowi problemu. Znamy się już kilka lat. Dobrze się rozumiemy,
w wielu aspektach uzupełniamy. Jest OK.
Tylko, jak w tytule, niepokoi mnie taka rzecz. Prawie zawsze gdy chce do mnie
przyjechac informuje juz po fakcie że zarezerwował bilety i będzie np 15
kwietnia. Stawia mnie przed faktem dokonanym. Sądziłam do tej pory że to miły
gest z jego strony ale tak dzieje się za każdym razem - a jednak uważam że
powinien to ze mną skonsultować. Mieszkam z młodszym rodzeństwem które sie
uczy i czasem bardzo lubimy naszą prywatność. Choć mój facet w żadnym stopniu
nie zakłoca porządku domu, jest kulturalny i umie być "dobrym gościem" - i
niby wszystko pozostaje bez zmian, nawet lepiej bo dużo i chętnie nam pomaga,
wszyscy go lubią - ale...
Na przykład teraz - rozmawialiśmy na messenger'ze tak sobie luźno o nowych
liniach lotniczych że latają od 19 maja i będzie więcej możliwości - a za
godzinę dostaję wiadomość że zarezerwował już bilety i będzie 19. Mam akurat
remont jednego pokoju więc jest wyłaczony z użytkowania, będziemy spali w
jednym pokoju z bratem, może jemu to nie przeszkadza ale MNIE TAK! Wiedział
że mam teraz utrudnione warunki - to mówi że mi przy tym remoncie z
przyjemnością pomoże. Ja o tę pomoc nie prosiłam.
Uderzyło mnie to że nie zapytał mnie tylko sam zadecydował, powiem szczerze
że sprawiło mi przykrość (powinien skonsultować czy mi ten termin odpowiada a
on jakby sam stwierdził że dlaczego miałby nie odpowiadać). Poprzednim razem
było też tak samo - ja jedynie napomknęłam że mógłby przyjechać - a on za
chwilę miał już rezerwację przez net.
Mogłam powiedzieć że to zły pomysł bo wolałabym żeby wybrał inny termin, mam
troche spraw rodzinnych, brat zdaje maturę i potrzebuje spokoju ale
pomyślałam sobie że skoro już zarezerwował to po co ma tracić pieniądze i
mieć kłopot. Co mu oczywiście POWIEDZIAŁAM!
Może to ja mam jakieś paranoidalne zagrania ale wydaje mi się jakby to on
zaczynał sam decydować. Na razie jesteśmy osobno, wkrótce pewnie będziemy
razem i takie zachowania zaczynają budzić moje obawy.
Oczywiście zamierzam z nim o tym porozmawiać osobiście, poważnie i szczerze
kiedy tylko sie spotkamy (już niedługo) i poprosić żeby jego jakiekolwiek
plany dotyczące mnie czy też nas były poprzedzone kontaktem ze mną i
zasięgnięciem mojej opinii.
A może źle odbieram jego intencje?
Z drugiej strony potrafi być ekstremalnie wyrozumialy w wielu przypadkach i
jest naprawdę wspaniałym partnerem zyciowym - co nie zmienia faktu że czuję
się w takich jak opisana sytuacjach jak osaczona. Tu chyba moje zbyt wielkie
poczucie niezależności...
>>>>>>>>>>>>>>po szesciu dniach<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Gość portalu: yusenoi napisał(a):
> Jest natrętny bo wierzy w "kucie żelaza póki gorące" a na mnie taka
technika
> działa jak zimny prysznic.
> Wkurza mnie i daję mu to do zrozumienia. Jestem osobą grzeczną ale szczerą.
> Wiesz, takie przytulania itp konczą się tym że jemu się jak facetowi
zachciewa
> a mnie to odrzuca. I tekst typu: "Nie przytulisz mnie?" i mina zbitego psa
to
> juz istna qrvica!
> Nie mam jeszcze orzeczonej separacji i nie będę spała z obcym mężczyzną bo
mam
> poczucie lojalności i przyzwoitości a poza tym nie mam na to ochoty i czy
facet
>
> naprawdę musi wyjeżdżać mi z tym, że on tak czuje, ze mnie kocha i nic na
to
> nie poradzi? Nie wiem, nie jestem facetem ale myślę że jak się kocha kogoś
to
> sie liczy z jego zdaniem i nie "bierze na litość".
> Sorry ale facet mnie wqrwił! Nie wywalę go bo ma wyjazd dopiero 2 czerwca,
za
> tydzien, jakos przezyję.
> Chce pomóc przy remoncie ale ja nie chcę żeby mi cokolwiek pomagał!
No to jest COS! Forum PS jednak DZIALA!!!!!!