Dodaj do ulubionych

Wezwałam policję.

02.10.11, 02:14
Cały tydzień pracowałam na nocną zmianę.W sobotę rano wróciłam do domu,poczekałam aż córka wstanie,zrobiłam jej śniadanie i położyłam się spac.Małżonek w tym czasie pojechał z nią na basen.Pózniej umówił się z kolegą który ma też córkę w tym wieku co nasza,poszli na chińszczyznę,a pózniej do kolegi do domu.Dziewczyny się bawiły a oni pili.Zadzwonił do mnie żebym przyjechała.Wróciliśmy do domu,córkę niedługo położyłam spac.A mąż jak zwykle...Gdy wypije to nie położy się spac tylko chodzi i mnie wyzywa.Tydzien temu oprócz wyzwisk zaczoł mnie bic,okładac pieścmi te moje chude łapy.Zamknełam się wtedy z telefonem w łazience i chciałam zadzwonic na policje,ale z komórki na 996 nie do się połączyc.Mąż w tym czasie dziwnie szybko położył się spac.
I dziś to samo.Wyzwiska i bicie.wezwałam policję,tym razem na 112.Przyjechali,wypytali mnie co się dzieje i weszli do domu.Mąż zszokowany.Zabrali go na dołek.
I teraz boję się co będzie jak wróci.Musiałam komuś o tym powiedziec.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 08:19
      Zwroc sie o rozmowe z lokalnym centrum praw kobiet, do organizacji przeciwko przemocy w rodzinie.
      Jezeli masz kogos w rodzinie, komu ufasz, to powiedz tej osobie, ze jestes bita. Inaczej wchodzisz w zmowe milczenia ze sprawca.
      Nie skazuj sie na samotna walke o swoja godnosc, bo mozesz ja przegrac. Moze Solaris i Sabina zechca cos Ci napisac...
      • ryszard_mis_ochodzki następnym razem spróbuj na 997 trolu 18.10.11, 16:34
    • leda16 Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 08:25
      anka35only napisała:
      > I teraz boję się co będzie jak wróci.


      Nic nie będzie. Pijaczysko spokornieje. Na wszelki wypadek powieś mu jeszcze nad łóżkiem art. kodeksu karnego z wysokością kar za znęcanie się nad rodziną.Wydrukuj to na komputerze czcionką o rozmiarze 30 ;). Załóż sobie niebieską kartę. A zresztą, po co się szarpać? Daj mu warunek: albo chlanie albo rodzina. Wybierze pijaństwo, to Ty wybierz rozwód.
    • jubale Ile lat ma twoja corka...? 02.10.11, 12:31
      Ze ty po nocnej zmianie robisz jej sniadanie?

      A co zrobic z mezem? Zlozyc natychmiast wniosek o rozwod.Telefon do adwokata i niechs prawe prowadzi od natychmiast. Zadnych warunkow dla przemocowca. Bo jezeli nie bedzie ci mogl bic fizycznie to bedzie cie bil psychicznie na rozne sposoby...Poza tym nie ma nic gorszego niz ochlapus tzw. trzezwy alkoholik....

      Zajmij sie kobieto w koncu soba!
    • mona.blue Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 14:36
      Mi pomógł udział w grupie kobiet współuzależnionych i doznających przemocy. Takie grupy sa przy poradniach dla uzależnionych i przy gminach. Sa też pomocne spotkania Al-Anon, najczęściej przy parafiach. W grupie kobiet, doznających tych samych przeżyć, przy wsparciu terapeutów łatwiej uporać się z tym problemem.
    • sabinac-0 Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 15:07
      Nie licz na to ze maz sie zmieni, nawet jesli po powrocie z aresztu wyrazi skruche.
      Lepiej przygotowac sie psychicznie na rozstanie, obrona (np. telkefon na policje) to dobry pierwszy krok.
      Masz prawo do normalnego zycia - bez leku w jakim stanie wroci, bez wyzwisk i bez bicia.
    • mozambique Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 19:31
      a dlaczego pod 996 szukałas policji ???????????
      • seth.destructor Re: Wezwałam policję. 03.10.11, 21:58
        No zestresowała się i się pomyliło. Ludzka rzecz.
    • solaris_38 Re: Wezwałam policję. 02.10.11, 21:31
      Jak TY się będziesz bać to masz prze.. fikane
      To on ma się bac
      pójdź do niego na ten dołek
      Od razu tam zanim się nakręci powiedz mu że ŻE JAK JESZCZE RAZ.. to będzie gorzej

      Albo się wystraszy i zaniecha agresji (nadal będzie jednak patologiczny tylko inaczej bezpieczniej dla siebie np same wyzwiska)
      albo Ty się wystraszysz
      a jego to pobudzi do agresji. Pobije Cię jeszcze wiele lub kilka razy - zależnie od tego jak szybko zmądrzejesz
      Każdy raz to dla dziecka silna nauka bo w wielkich emocjach zapamiętujemy na całe życie

      naucz dziecko jak się nie dać nie szanującemu Cię partnerowi
      z alkoholem nie wygrasz a jego przewaga rośnie bo nałóg niszczy
      (chyba że sadzisz ze on nie w nałogu tylko tak sie czasem zdenerwuje - to uwaga zaczepna)

      Żebyś je mogła tego nauczyć najpierw naucz się sama

      powodzenia

      ;)
    • anka35only Re: Wezwałam policję. 03.10.11, 15:41
      Pan mąż wrócił w niedzielę wieczorem.Przeprosił.Kiedy córka poszła spac porozmawialiśmy,ale wyszło to raczej ode mnie.Spytałam co ma mi do powiedzenia,na co on"że przecież przeprosił".Był struty.Powiedział że drogi hotel mu wybrałam.Odparłam,że mam nadzieję ,że bawił się tak dobrze jak ja co weekend.Obiecał,że nie będzie pił.Czarno to widzę,zwłaszcza,że alkohol to nie jedyny nasz problem.Ciężko nam się dogadac tak na co dzień.Mąż uważa,że to ja powinnam zajmowac się wszystkim w domu podczas gdy on robi co chce.
      Pewnie teraz b edzie to wyglądało tak,że będę musiała chodzic na paluszkach,żeby go nie zdenerwowac.Czas pokaże,ale coraz bardziej mi tego czasu szkoda.
      Co do jakiejkolwiek poradni to ciężko to zorganizowac ponieważ pracuję na 3 zmiany,ale rozejrzę się.
      Jeśli chodzi o córkę to ma 9 lat.Kanapkę sobie zrobi sama,ale mleka nie zagotuje,herbaty nie zrobi.
      A co do nr 996 to po prostu szybko pisałam.Pomyłka.
      • marciszonka Re: Wezwałam policję. 03.10.11, 16:31
        "Pewnie teraz b edzie to wyglądało tak,że będę musiała chodzic na paluszkach,żeby go nie zdenerwowac.Czas pokaże,ale coraz bardziej mi tego czasu szkoda. "


        Na paluszkach, żeby go nie zdenerwować??

        Żaden czas nie pokaże. Ty pokażesz, że można Cię tak traktować albo że nie można.
        On musi mieć usprawiedliwienie i zrobi z Tobą co będzie chciał, jak mu tylko na to pozwolisz.
        To są genialni manipulatorzy. Nie widzisz tego?
        "bo ciężko wam się dogadać" ?
        To jest powód, żeby po alkoholu szarpać żonę?
        Odwróć sytuację - nawal się w sztok i wlej mu, a potem powiedz krótko "przecież przeprosiłam" uznając, że to zamyka temat. A potem jeszcze spraw, żeby Cię usprawiedliwił tym, że macie kłopoty z komunikacją.
        I jak to widzisz?

      • mskaiq Re: Wezwałam policję. 03.10.11, 22:21
        Czy Twoj maz jest uzalezniony ? Bardzo trudno jest przerwac kiedy ktos
        jest uzalezniony, ale jesli mu pomozesz to moze sie mu udac.
        To bardzo wazny krok, gdyby przestal pic.
        Mysle ze jestes w stanie sie z nim dogadac, aby Ci pomagal ale musisz
        rozmawiac. Warunek, nie klocic sie. Powiedz mu ze chcialabys aby Cie
        zrozumial.
        To ze po powrocie Twoj maz Cie przeprosil to daje nadzieje, mysle ze
        mozesz sie z nim dogadac. Postaraj sie tylko aby mogl spokojnie Ciebie
        wysluchac i Ty spokojnie go wysluchaj.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • sabinac-0 Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 12:55
          mskaiq napisał:

          > Mysle ze jestes w stanie sie z nim dogadac, aby Ci pomagal ale musisz
          > rozmawiac. Warunek, nie klocic sie. Powiedz mu ze chcialabys aby Cie
          > zrozumial.

          A on powiedzial "przeciez przeprosilem", wyglosil pare pretensji (na "drogi hotel") i teraz zona bedzie "musiala" chodzic na paluszkach i "nie klocic sie" by sie "urazony" nie zdenerwowal i znow jej nie pobil.

          Uwazasz to za model porozumiewania sie w malzenstwie?

          > To ze po powrocie Twoj maz Cie przeprosil to daje nadzieje, mysle ze
          > mozesz sie z nim dogadac. Postaraj sie tylko aby mogl spokojnie Ciebie
          > wysluchac i Ty spokojnie go wysluchaj.

          Owe "przeprosiny" to nic innego jak "faza miodowego miesiaca" po akcie przemocy - po niej nastepuje faza narastania napiecia a potem nastepny akt przemocy - i tak w kolko, az ofiara odejdzie lub umrze.
          Prawdopodobienstwo powtorzenia sie aktu przemocy wynosi 100%.

          Poczytaj o cyklu przemocy, bedziesz wiedzial.
      • 7zahir Poczytaj tu 04.10.11, 20:00
        forum.gazeta.pl/forum/w,176,84335888,,zona_alkoholika.html?s=0
        • mona.blue Re: Poczytaj tu 05.10.11, 13:37
          www.al-anon.org.pl/index.html
          jutro jest tam dyżur on-line
      • archigen Re: Wezwałam policję. 18.10.11, 16:56
        Pewnie teraz b edzie to wyglądało tak,że będę musiała chodzic na paluszkach,żeb
        > y go nie zdenerwowac.

        Nie rób tego sobie i swojej córce. I tak go zdenerwujesz. Poza tym życie nie jest po to żeby chodzić na paluszkach. Mówię Ci to ja -w imieniu Twojej córki (za kilka-nascie) lat, bo ja jestem taką córka matki co to "na paluszkach" chciała chodzić.
    • seth.destructor Re: Wezwałam policję. 03.10.11, 22:01
      Zacznij przygotowania do rozwodu. Będziesz musiała przecież gdzieś mieszkać, jakoś znaleźć kogoś do opieki nad dzieckiem. Przed przeprowadzką warto uporządkować rzeczy. Nawet, jeśli ostatecznie zdecydujesz inaczej, wiedza, że możesz żyć samodzielnie bez niego, da ci poczucie wiary w siebie, nie będziesz musiała bać się o przyszłość, niezależnie od tego, jaka będzie.
      • kol.3 Re: Wezwałam policję. 04.10.11, 18:27
        Ona się ma z dzieckiem wyprowadzać? Faceta wywalić na zbity pysk.
    • pillow-book Re: Wezwałam policję. 04.10.11, 12:19
      Nie każda kobieta chce rozwodu lub jest do niego gotowa... Życie w takim związku jest bardzo trudne a przed Anką długa droga...

      Cykl przemocowy wygląda w ten sposób, że Ty będziesz chodzić na paluszkach, napięcie będzie rosło aż w końcu wybuchnie, znowu Cię pobije, potem przeprosi i tak w kółko...

      Naprawdę warto znaleźć wsparcie w grupie (póki nie trzyma Cię w domu i może swobodnie wychodzić - ludzie ludziom robią takie rzeczy, że to się w głowie nie mieści).

      Tak jak ktoś już pisał - koniecznie załóż Niebieską Kartę i jeśli znowu Cię pobije wzywaj policję, chodź do lekarza rodzinnego - niech zanotuje obrażenia (obdukcja chyba kosztuje, ale nie pamiętam teraz).

      Decyzja o rozstaniu przyjdzie sama... Albo leczeniu się męża - czy to z alkoholu (jeśli jest uzależniony) czy z przemocy. W wielu miejscach są już grupy dla sprawców przemocy. Pamiętaj, że on podnosząc na Ciebie rękę łamie prawo i że jest to przestępstwo ścigane z urzędu (art. 207), dotyczy to i przemocy fizycznej i psychicznej.

      I nie wstydź się swojego strachu. Tylko osoba pozbawiona instynktu samozachowawczego by się nie bała będąc w takiej sytuacji.

      Trzymam kciuki za Ciebie!
      • andalus Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 09:27
        kilka słów wyjasnienia . Ścigane z urzędu pod warunkiem,że lekarz biegły stwierdzi uszkodzenie ciała pow.7 dni. Poniżej musi sama wnieść. Ważne aby to był biegły, jeśli wezwie policję i będzie pobita policja może jej dać skierowanie na obdukcję - wtedy jest za darmo.
        Pomiomo że prawo dopuszcza obdukcję przez lekarza rodzinnego w praktyce sąd może ją odrzucić. Naeet jesli sprawa ścigana jest z urzędu poszkodowany może sprawę wycofać na każdym etapie ( lepeij tego nei robić ). kotś tuttaj napisa -wywalić faceat z domu. To nie jet łatwe jeśli ktoś nie ma zamiaru sie wyprowadzić ( dlatego sugestai aby opuścić dom). Sprawy o eksmisję ( pomiom,że miłay być łatwiejsze) trwają i muszą być dobrze udokumentowane.
        I jeszcze uwaga- na początku jest nałatwiej podjąć decyzje o rozstaniu. Im dłuzej trwa przemoc tym trudnie zrobic cokolwiek .o skutkach wobec dziecka na wpsomnę.
        Piszę na podstawie własncyh doświadczeń.
        • pillow-book Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 19:54
          moi znajomi pracujący w organizacjach pomocowym powtarzają, że lepiej mieć cokolwiek niż nic - czyli wpis do karty pacjenta u lekarza rodzinnego jest lepszy niż nic.

          a wycofywanie oskarżenia spotyka się nader często co jest związane z psychologią ofiary :-(
          • andalus Re: Wezwałam policję. 18.10.11, 08:47
            tak, wiem o tym. ale jeśli może zrobić u biegłego - niech zrobi. W moim przypadku sąd odrzucił zaświadczenia od lekarzy 1-go kontaktu. nie wiem gdzie mieszka anette - ważni tez są świadkowie. Ja mieszkam w domu i nie mam sąsiadów. Brak jakichkoliwiek danych od świadków też działal na moją niekorzyść.koleżanka z grupy, ktora uwolniła się od przemocowca twierdzi, że w bloku należy krzyczeć, szukac pomocy. wyprowadzić awanturę na zwenatrz mieszkania. To jej potem berdzo pomogło oraz wtedy ograniczyło skalę przemocy.
            widzisz policja nie zawsze ( nawet sąd) działa w sposób korzystny dla ofiary. w moim przypadku mąż użył ostrego narzędzai,byli świadkowie ( niestety nie dorosli) i myslicie,że go zamknęli nawet tymczasowo. Nie.Wiesz jaką presję odczuwa ofiara ze strony mieszkającego z nią sprawcy? Może to jest i związane z psychologia ofiary ( nie mówię,że nie) ale odizolowanie sprawcy na pewno w wielu przypadkach pomogłoby w niewycofywaniu oskarżenia.
            • pillow-book Re: Wezwałam policję. 21.10.11, 12:47
              Masz 100% racji.

              Osobiście nie jestem w stanie pojąć dlaczego taka izolacja nie następuje.
    • 7zahir Dobrze zrobiłaś. Zrób następny krok.. 04.10.11, 20:13
      Wybierz się na mityng Al Anon:
      www.al-anon.org.pl/spis.html
      tu przeczytasz co to jest:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/80.php
      a tu znajdziesz podstawowe wiadomości nt choroby , która nazywa sie alkoholizm.
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83726447,HALT_.html
      Nie czekaj, zacznij działać, bo Twoje dziecko będzie miało
      w przyszłości ogromne problemy emocjonalne:
      piekniezyc.republika.pl/
    • anka35only Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 12:15
      Machina ruszyła!Okazuje się,że policja po wezwaniu z powodu przemocy ma obowiązek założyc niebieską kartę.W ciągu 7 dni dzielnicowy powinen nas odwiedzic.Pewnie nas nie zastał.ale wiem,że był i wypytywał sasiadkę.Pojawił się po 2tyg.W sobotę rano.Mąż jeszcze spał,więc najpierw porozmawiał ze mną.Pytał czy sytuacja się powtórzyła,czy jest spokój.Powiedziałam,że tak bo faktycznie nie pil.
      Zapisał w karcie nasze dochody,gdzie pracujemy i o córkę.Czy wobec niej mąż używa przemocy(nie),gdzie chodzi do szkoły i do której klasy.
      Zapytał mnie jak wyglądało to bicie.Czy to było szarpanie,kopanie,bicie pięściami.Powiedziałam,że bił mnie pięściami.Powiedziałam,też,że dla mnie dużo gorsze jest wyżywanie się psychicznie-wyzwiska,szantażowanie,krytykowanie.
      Zapytał mnie jak wygląda nasze życie.Nie rozmawiamy ze sobą,nie spędzamy razem czasu,mijamy się.
      Pózniej poprosiłam męża.
      Na pytanie o nasze życie:
      -a co powiedziała żona?(nie uzyskał odp i sam od siebie nic nie dodał)
      Natomiast stwierdził:
      -żona nie gasi za sobą świateł,nie szanuje czyichś pieniędzy(jego)-na co pan policjant grzecznie mu powiedział,że to nie są czyjeś pieniądze tylko nasze wspólne.
      -zona za dużo siedzi przy komputerze-fakt trochę gram i ostatnio często zaglądam na tę stronę i Rozwód i co dalej-ale to chyba nie jest przestępstwo?
      W trakcie rozmowy powiedziałam,że mąż wczoraj kazał mi szukac sobie transportu do pracy bo jego samochodem nie pojadę(zarejstrowany jest na męża,ale składaliśmy się po pół)
      I tu też policjant stwierdził,że to podlega pod znęcanie się psychiczne i dodał,że JEDNAK nie było spokojnie,bo jakaś kłotnia była.
      Poinformował nas,że odwiedzi nas kurator,że skontaktują się z pedagogiem w szkole i że on sam będzie u nas za 2,3 tygodnie.I będziemy mogli skorzystac z terapii małżeńskiej.
      Po tej wizycie mąż powiedział,że powinnam do tego policjanta zadzwonic i wszystko odwołac,że po co nam to wszystko potrzebne,że ja s.ram we własne gniazdo.No cóż,jak on sam robił piekiełko w domu to jakoś nie przeszkadzało...A odkręcic się tego nie da(dowiedziałam się z internetu!!!)
      Mnie w całej tej sytuacji martwi córka.Wystraszyła się gdy zobaczyła policję pod bramą..W czasie tej wizyty była w dużym pokoju(my w kuchni),bawiła się i słuchała muzyki w tv.Na pewno coś słyszała.Pózniej powiedziałam jej ,że nic takiego się nie stało i nic nam nie grozi,że mama i tata nie mogą się dogadac i stąd ta wizyta.Czy dobrze jej powiedziałam?Co sądzicie?
      Mam gdzieś co pomyślą sąsiedzi ,rodzina czy ktokolwiek.Martwi mnie co myśli córka i jak z nią postępowac,żeby cała sytuacja jak najmniej jej zaszkodziła.
      • mon_sty Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 12:22
        Moja córka też początkowo była wystraszona wizytą policjantów w domu, natomiast teraz (3.5 roku po rozwodzie) uwielbia policję, jest ucieszona jak widzi ich na mieście. Pytałam, czy lubi ich, bo nam pomagali - powiedziała, że tak.
        Ogląda też seriale typu W11, Sąd rodzinny, Trudne sprawy - myślę, że w ten sposób rozładowuje te traumatyczne przeżycia z przeszłości.
        Swoją drogą masz szczęście - mi pomimo usilnego nalegania nie udało się założyć niebieskiej karty, dzielnicowy nigdy nie pofatygował się do nas, a sprawę, jaką założyłam mężowi prokurator umorzył na samym początku - może dlatego, że chodziło głównie o przemoc psychiczną.
      • sabinac-0 Re: Wezwałam policję. 17.10.11, 12:44
        anka35only napisała:

        > pan po
        > licjant grzecznie mu powiedział,że to nie są czyjeś pieniądze tylko nasze wspól
        > ne.
        > fakt trochę gram i ostatnio często zagląda
        > m na tę stronę i Rozwód i co dalej-ale to chyba nie jest przestępstwo?

        Oczywiscie ze nie jest przestepstwo.
        Zauwaz: lata systematycznego upokarzania sprawily, ze czujesz sie winna i tlumaczysz sie slyszac jakikolwiek zarzut, nawet kompletnie bezsensowny. Dopiero, jak ktos z zewnatrz (np. policjant) potwierdzi Twoja racje, nabierasz jako takiej pewnosci siebie.

        To prawie regula u ofiar systematycznej, zimnej przemocy.

        > Mnie w całej tej sytuacji martwi córka.Wystraszyła się gdy zobaczyła policję po
        > d bramą..W czasie tej wizyty była w dużym pokoju(my w kuchni),bawiła się i słuc
        > hała muzyki w tv.Na pewno coś słyszała.Pózniej powiedziałam jej ,że nic takiego
        > się nie stało i nic nam nie grozi,że mama i tata nie mogą się dogadac i stąd t
        > a wizyta.Czy dobrze jej powiedziałam?Co sądzicie?

        Dla corki najgorsza jest sytuacja, kiedy musi patrzec jak ojciec systematycznie zneca sie nad matka i nie moze nic zrobic ani nikogo prosic o pomoc bo bedzie ze "s.ra we wlasne gniazdo". Dzieci szarpia sie wtedy miedzy poczuciem lojalnosci i rozpacza, martwia sie o dreczonego rodzica, dzwigaja dorosla odpowiedzialnosc za niego i rodzine. Czasem zaczynaja chorowac - przewlekly kaszel, astma, "zagadkowe" bole brzucha - bo wtedy rodzice zajmuja sie nimi i ojciec daje matce spokoj.
        Wzywajac policje pokazalas, ze jestes dorosla i potrafisz sie obronic. Tym aktem uwolnilas corke od odpowiedzialnosci za Twoje samopoczucie i za funkcjonowanie rodziny.
        W pewnym sensie przywrocilas jej dziecinstwo.

        > Martwi mnie co myśli cór
        > ka i jak z nią postępowac,żeby cała sytuacja jak najmniej jej zaszkodziła.

        To, co jej szkodzi to nie Twoja obrona, lecz patrzenie dzien po dniu i rok po roku na przemoc wyrzadzana przez Twojego meza i na Twoja bezradnosc.
        Im szybciej przerwiesz ten zaklety krag, tym lepiej rowniez dla corki.
      • postka Re: Wezwałam policję. 18.10.11, 15:14
        aż mnie w gardle ścisnęło - jak dobrze, że zawołałaś wtedy policję! Jak dobrze, że dzielnicowy przyszedł i to wszystko się wydarzyło! Nie odpuszczaj ani na krok nawet jakby cię różami sto razy dziennie obsypywał, konsekwentnie spotkaj się z kuratorem, psychologiem, pedagogiem, ja bym się pewnie nawet do szkoły wybrała żeby omówić sytuację w kontekście córki. A jej powtarzaj, że policja przyszła pomóc i że ma się nie martwić bo PORADZISZ SOBIE i rozwiążesz ten problem. Ludzie tutaj bardzo mądrze piszą, naprawdę! Wygląda na to, że już jesteś psychicznie przez męża stłamszona, a przemoc fizyczna to kolejny krok i MUSISZ się postawić dla dobra swojego i córki. Trzymam mocno kciuki i siły życzę!
      • siatana Re: Wezwałam policję. 18.10.11, 15:36
        Kobieto kochana. Przede wszystkim bądź bardzo stanowcza i twarda. Nie daj sobą manipulować, szantażować się, robić czegokolwiek co wymusza mąż `dla świętego spokoju`. To jest toksyczne i wytworzy atmosferę zastraszenia, która wpłynie źle nie tylko na Ciebie, ale i na dziecko. Wiem co mówię, moja matka przez 10 lat żyła z ojcem, który wprawdzie z alkoholem problemy miał sporadyczne, ale był niesamowitym manipulatorem i despotą, używał też przemocy. Choć od rozwodu minęło drugie tyle, skutki w psychice swojej, ale przede wszystkim mamy widzę do dziś. Nie każ swojemu dziecku tego przechodzić. I pamiętaj, że lepiej mieć jednego spokojnego rodzica (również z autopsji twierdzenie) niż dwoje skłóconych i znerwicowanych. Naprawdę.
        Jak tylko sytuacja się powtórzy - a powtórzy się bankowo - to powiedz spokojnie i stanowczo, że nie chcesz takiego życia, a jego zachowania wyplenia jakiekolwiek uczucia, jakie do niego żywiłaś, że nie takiego życia chcesz dla siebie, planujesz rozwód. Z początku nie uwierzy. Z czasem powinien się przestraszyć.
        Rzecz kolejna. Jeśli jesteś od niego po części chociażby zależna finansowo, zbieraj dowody. Jeśli powtórzy się pobicie, bezzwłocznie leć na obdukcję. Choć z obecnymi dowodami mogłabyś uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie męża, im więcej tym lepiej, również dla podziału majątku i alimentów.
        Nie daj się. Nie takiego życia chcesz dla siebie i córki, prawda?
      • lekomanek Re: Wezwałam policję. 18.10.11, 15:52
        Brawo. Tak trzymać.
        Dodam tylko, że możesz kazać mężowi się zaszyć. Lek nazywa się Disulfiram. Wtedy pić nie będzie, bo się będzie bał.
        A córce wytłumacz, że Policja jest od pomagania. Płacisz na nią podatki i jak potrzebujesz pomocy to przyjadą i pomogą tak jak hydraulik.
      • jestem_dziwny Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 00:13
        Myśl dziewczyno! za siebie i troszcz się o córkę.

        Po pierwsze - od razu widać że twój (tfu-) małżonek może łatwo grać na uczuciach dziecka. Chociażby przez powiedzenie że to twoja wina że zaprosiłaś policjantów! i dziecko będzie wiedziało (bo kochany tatuś powiedział), będzie na ciebie zła, ty nie będziesz wiedziała co zrobić a w rezultacie i ostatecznie wycofasz się... po czym powróci że on się nie będzie bał, czyli będzie mu się wydawało że może wszystko i o ma wyłącznie pozytywne konsekwencje (a wiesz że twk nie jest, tylko czekać jak zachowanie córci przestanie mu się podobać)

        po drugie: dobrze że policja/psychologowie są w pobliżu. Dobrze że patrzą co się dzieje. Może w końcu nie będzie się mówić o znieczulicy społecznej

        po kolejne - nie osądzam ani ciebie, ani jego. Tym samym nie mówię że tylko on jest winien. Ale jednocześnie podkreślę - jego zachowaniu zdecydowanie musi się przyjrzeć fachowiec. Szczególnie jeżeli chodzi o alkohol i agresję

        po następne - każdy z nas pracuje. Taki jest ten dziwny świat, ale zawsze trzeba coś zrobić. Albo mamy pieniądze i wtedy zlecamy komuś wykonanie jakiś czynności, albo nie mamy i wykonujemy je sami. Dotyczy to zarówno pracy zawodowej jak i pracy w domu. Przypuszczam że nawet do głowy ci nie przyjdzie żeby go poprosić (!!!!!) o zmycie naczyń, bo się zdenerwuje
        pomyśl jak daleko tu od normalności (nie mówię przecież że ty od razu masz wykonywać wszystkie jego obowiązki domowe, a on twoje - przecież możecie się tym podzielić)

        i dalej - skoro jesteście razem to i powinniście ze sobą współżyć. Nie, nie tylko fizycznie. Rozmawiać o tym co w pracy, u rodziny, u dziecka w szkole... I o tym co was dręczy. Zarówno jego jak i ciebie. Powinniście być dla siebie a nie uciekać w swoją stronę oddalając się. Być może nie jest za późno! Tylko że jedna podstawowa uwaga - do tanga to trzeba dwojga, to nie jest tak że jest tylko jedna strona.

        Bo i w tym może leżeć sedno problemu - skoro nie chcecie być razem, to się rozstańcie, on będzie płacić na dziecko tak jak i teraz płaci (może nieformalnie), ty będziesz miała spokój i jasny podział gdzie są twoje sprawy a gdzie jego (ot, chociażby samochód). Może warto wnieść sprawę o rozdzielność majątkową -zawsze możesz uzasadnić że przez to że pije to boisz się o przyszłość - bo on może niekontrolowanie wydać pieniądze, może spowodować wypadek po pijaku.... no i może warto by poznać przyczynę takiego a nie innego zachowania, z tym że tu trzeba by bardzo dokłądnego rozpoznania waszej sytuacji (samo AA i program 12-kroków może nie wystarczyć)

        no i na koniec dziecko. Jako istota wrażliwa widziało, widzi i widzieć będzie jak postępują rodzice. Sama pomyśl jakie wartości będziesz chciała przekazać córce. Że chłop to pan i władca? i że może wszystko "bo on może więcej" ? Pomyśl - czy chcesz ją nauczyć właśnie tego? Bo powiem to tak - dla mnie sytuacja jest patologiczna. Pozwalacie na to żeby się stoczyć, pozwalacie na to żeby wam wszystkim było coraz gorzej. I w tym wasza córka uczestniczy, a nie tylko jest świadkiem (często niemym bo się np. boi odezwać). Sama krytyka nie jest w gruncie rzeczy zła, ale szyderstwo przeradzające się w "bo zupa była za słona" (prawda że to tylko krytyczne zdanie nt. zrobionego obiadu?) to już daleki krok. A ty masz sińce! On ciebie bił, używał wobec ciebie przemocy!

        Zastanów się więc co będzie dla ciebie i dziecka najlepszym wyjściem. Może nie koniecznie rozwód, ale np. rozstanie na jakiś czas żeby przemyśleć sprawy. Uporządkować. Nic nie robiąc pozwalasz na to żeby było gorzej

        pozdrawiam - dla ułatwienia powiem że sam jestem (już kilka lat temu) rozwiedziony i wiem co mówię
        • anka35only Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 19:43
          jestem_dziwny napisał:
          >
          > Po pierwsze - od razu widać że twój (tfu-) małżonek może łatwo grać na uczuciac
          > h dziecka. Chociażby przez powiedzenie że to twoja wina że zaprosiłaś policjant
          > ów! i dziecko będzie wiedziało (bo kochany tatuś powiedział), będzie na ciebie
          > zła, ty nie będziesz wiedziała co zrobić a w rezultacie i ostatecznie wycofasz
          > się... po czym powróci że on się nie będzie bał, czyli będzie mu się wydawało ż
          > e może wszystko i o ma wyłącznie pozytywne konsekwencje (a wiesz że twk nie jes
          > t, tylko czekać jak zachowanie córci przestanie mu się podobać)

          Tego się boję.Znając jego może córkę wykorzystac przeciwko mnie.

          > po następne - każdy z nas pracuje. Taki jest ten dziwny świat, ale zawsze trzeb
          > a coś zrobić. Albo mamy pieniądze i wtedy zlecamy komuś wykonanie jakiś czynnoś
          > ci, albo nie mamy i wykonujemy je sami. Dotyczy to zarówno pracy zawodowej jak
          > i pracy w domu. Przypuszczam że nawet do głowy ci nie przyjdzie żeby go poprosi
          > ć (!!!!!) o zmycie naczyń, bo się zdenerwuje
          > pomyśl jak daleko tu od normalności (nie mówię przecież że ty od razu masz wyko
          > nywać wszystkie jego obowiązki domowe, a on twoje - przecież możecie się tym po
          > dzielić)

          To nie jest tak,że boję się go poprosic żeby zrobił coś w domu.Robię to,ale on uważa,że to moje obowiązki.Dla niego to normalne,że nic nie robi w dom.Ja muszę,a on może jeśli będzie miał ochotę.Panicznie boi się,że ktoś go oceni jako pantoflarza.Czasem robię tak,że w ogóle nie zmywam.Gary się piętrzą,czystych nie ma to po kilku dniach zmyje,ale z głową podniesioną do góry bo robi coś czego nie powinien robic.

          > Bo i w tym może leżeć sedno problemu - skoro nie chcecie być razem, to się rozs
          > tańcie, on będzie płacić na dziecko tak jak i teraz płaci (może nieformalnie),
          > ty będziesz miała spokój i jasny podział gdzie są twoje sprawy a gdzie jego (ot
          > , chociażby samochód). Może warto wnieść sprawę o rozdzielność majątkową -zawsz
          > e możesz uzasadnić że przez to że pije to boisz się o przyszłość - bo on może n
          > iekontrolowanie wydać pieniądze, może spowodować wypadek po pijaku.... no i moż
          > e warto by poznać przyczynę takiego a nie innego zachowania, z tym że tu trzeba
          > by bardzo dokłądnego rozpoznania waszej sytuacji (samo AA i program 12-kroków
          > może nie wystarczyć)

          Nie mam siły walczyc z jego alkoholizmem.To już tak daleko zaszło,że wątpię czy da się naprawic.Może terapia?Nie wiem,czy mąż się zgodzi,za każdym razem mówi co innego.

          > no i na koniec dziecko. Jako istota wrażliwa widziało, widzi i widzieć będzie j
          > ak postępują rodzice. Sama pomyśl jakie wartości będziesz chciała przekazać cór
          > ce. Że chłop to pan i władca? i że może wszystko "bo on może więcej" ? Pomyśl -
          > czy chcesz ją nauczyć właśnie tego? Bo powiem to tak - dla mnie sytuacja jest
          > patologiczna. Pozwalacie na to żeby się stoczyć, pozwalacie na to żeby wam wszy
          > stkim było coraz gorzej. I w tym wasza córka uczestniczy, a nie tylko jest świa
          > dkiem (często niemym bo się np. boi odezwać). Sama krytyka nie jest w gruncie r
          > zeczy zła, ale szyderstwo przeradzające się w "bo zupa była za słona" (prawda ż
          > e to tylko krytyczne zdanie nt. zrobionego obiadu?) to już daleki krok. A ty ma
          > sz sińce! On ciebie bił, używał wobec ciebie przemocy!

          tak,wiem to jest chore

          Dziękuję za wszystkie komentarze.Będzie mi łatwiej.



          • andalus Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 21:32
            ja tylko jedną uwagę - jeśli się zdecydujesz to pamietaj,że rozówd z przemocowcem i alkoholikiem to jak pójście na wojnę. Zwłaszcza,piszesz,że mąż nie chce być uznany za pantolarza. Gromadź wszystko co ci się moze przydać, idź na terapię ( przyda się tobie ale stanowi również dowód dla sądu,że próbujesz lub póbowałaś coś zmienić). Moja sprawa toczy się dopiero kilka m-cy a ja już jestem kompletnei wykończona ( szantażem, groźbami itd) ale ja już nie mam odwrotu i z kazdym dniem jestem bliżej celu.Ze perspektywy czasu żałuję,że tak późno.
    • three-gun-max 996? Może mąż nie wytrzymał twojej głupoty 18.10.11, 22:14
      Z taką babą i swięty by nie wytrzymał.
      • sabinac-0 Re: 996? Może mąż nie wytrzymał twojej głupoty 18.10.11, 22:23
        Three, ty to dla jaj piszesz czy naprawde akceptujesz bicie?
    • uartig_varulv Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 00:27
      Aaaaaaaaaa! Dobrze, ze wezwalas policje i wyglada na to, ze mialas szczescie trafic na w miare sensownego dzielnicowego.
      Trzymam kciuki i zycze duzo sily i szczescia!!! Perwszy krok jest najtrudniejszy, ale szczesliwie juz go zrobilas! Zycze bys ulozyla sobie szczesliwe zycie i znalazla kochajacego i wspierajacego faceta! Bez pomocy psychologa dla Ciebie i corki raczej sie nie obejdzie. Szczegolnie dla corki to jest wazne, bo corki ofiar przemocy czesto same lgna do takich facetow jak ich ojcowie...... Badz dla siebie i corki silna i konsekwentna! POWODZENIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Ponizej zamieszczam link dopiosenki ktora bardzo lubie i na ktora wpadlam przez przypadek. Chase & Status razem z Delilah dla organizacji "Refuge" ktora pomaga kobietom i dzieciom ofiarom przemocy domowej. Filmik pokazuje przemoc w oczach dorastajacej corki.
      www.youtube.com/watch?v=lWP9VvkeTmA
    • pankrzysiek Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 04:51
      moj ojciec był alkoholikiem fizycznie mamy nie bił tylko mnie, uciekaj gdzie pieprz rosnie bo przezyjesz taki koszmar o jakim sobie nigdy niewyobrazałas, twoj maz to typowy damski bokser, uderzył raz - uderzy i drugi raz, z czasem dojdzie psychiczne znecanie sie a to jeszcze gorsze. Watpie ze posłuchasz po prostu chcialas sie wygadac - kazdy kogo to dotyczy to przechodzil
    • ekav Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 06:59
      Nastepnym razem napij sie wody ze świętych trzech źródełek. Jak go zobaczysz weź łyk wody z pierwszego żródełka. Policz do dziesięciu i potem poczekaj az powoli splynie ona do gardła. Potem zmów drowaskę i weź łyk wody z drugiego źródełka. Policz do dziesięciu i pozekaj az powoli spłynie do gardła.. kiedy juz wody nie bedziesz miec w iustach weź ostani łyk z trzeciego źródełka i znowu policz do dziesięciu i poczekaj az ona spłynie do gardła powoli...
      a potem... zadecydujesz sam co robic..
      z moich obserwacji wynika ze kobiety nie potrafia rozmawiac. On tak podszedł i Ciebie uderzył? I nagle tak sam od siebie zaczał wyzywac? Hmm przynajmniej 60% kobiet same prowokuja awantury. psychicznie zacyznają udowadniac facetowi jaki to on zły i niedobry bo...
      Bo to trafi akurat do niego w tym momencie??? ech baby, zadacie zeby chłop chodzil na waszym pasku. To robcie to mądrze nie marudzac.. to jest równe przemocy fizycznej tylko macie fart bo nie zosatwia sladów
      • andalus Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 08:16
        nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej. Ponadto przypomnę,że autorka pisze o piciu męża - z taką osobą nie da się rzomwawiać.
        zrobi jak chce - ma sensownego dzielnicowego, więc moze coś z tego wyjdzie.
        • ekav Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 17:38
          andalus napisała:

          > nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej. Ponadto przypomnę,że autorka pisze o
          > piciu męża - z taką osobą nie da się rzomwawiać.
          > zrobi jak chce - ma sensownego dzielnicowego, więc moze coś z tego wyjdzie.
          hahaha no i o to chodzi po cholere rozmawia jak on wypity...
          a co usprawiedliwia przmoc psychiczną?
          dzielnicowy hmmm no jak senmsowny to najpierw jej każe pic wode z trzech źródełek zeby nie pieprzyła bez sensu bo mowa jest tylko srebrem ...
          • anka35only Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 19:04
            Jeśli chodzi o rozmowy z mężem to po pierwsze:nie rozmawiam z nim kiedy jest pijany.Wyobraz sobie,że on przychodzi pijany i tak po prostu łazi za mną i mnie wyzywa.Pewnie dlatego,że on właśnie wtedy chce ze mną rozmawiac.Może powinnam pic z nim i wtedy byśmy się dogadali?Mówię mu,żeby położył się spac,że teraz nie chcę z nim rozmawiac.Kiedyś mi powiedział,że powinnam go akceptowac takim jaki jest,że wszyscy piją i to jest normalne.Dodam,że mąż jest weekendowym alkoholikiem.Jak jest wolne to jak on to mówi"musi się zresetowac".
            Ma huśtawki nastrojów.Jest inny w tygodniu,inny w piątki,soboty(kiedy pije) a niedziela na kacu(cały dzień leży przed telewizorem,ogląda lub śpi).
            A jak już wcześniej napisałam mało ze sobą rozmawiamy.Te nasze rozmowy są takie służbowe,moje próby rozmawiania o problemach zazwyczaj ucina krótko,że przeprosił,że się czepiam.I w efekcie ja duszę wszystko w sobie,a jemu chyba tak dobrze.
            • ekav Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 19:34
              problemem najczestszym jest własnie brak rozmów. Nie wnkam dlaczego i czyja wina.. ale jak sie nie rozmawia tom juz problem..
              No ale skro on chce wtedy rozmawiac(wczesniej mówiłeś ze od razu wyzywa) to dlaczego nie rozmawiasz z nim? Próbowałaś? czy od razu skoczyłas, ze z pijakiem nie rozmawiasz? wiem , że to trudne ale nikt nie powiedział ze małzęństwo jest łatwe.. moze wtedy spokojnie namowisz go żeby sie polozył , ze tak ma racje ale... i jutro mu to powiesz..
              Zwróc uwage czy naprawde nie jestes agresywna i nie wypominasz mu od pierwszego dnai slubu .Czesto kobiety w takich chwilach nie widza siebie, czuja sie uspprawiedliwione nietrzexwoscia męza.. Zalezy Ci na małżeństwie? policja to nie wyjscie on ma Ciebie szanowac i respektowac a nie bać sie policji. To wasz zwiazek a nie trójkat Ty mąz i dzielnicowy... no chyba ze lubicie gruppenseks. Po co go wpuszczasz pijanego jak sie awanturuje? Bo dziecko z nim? a kto daje dziecko wiedząc ze pójdzie pić?
              A jak wpuszczasz to przygotuj sobie kajdanki, pejcz i wpierd... żeby nastenym razem pamietał jak to boli
              sugeruje a na wet wiem że agresje rodzi agresja. Byłam świadkiem zbyt często kiedy kobiety wrecz prosiły w wpier..l swoim pieprzeniem i awanturą..
              • pillow-book Re: Wezwałam policję. 21.10.11, 12:53
                proponuję Tobie popicie wody skądkolwiek i jakkolwiek zanim zaczniesz pisać na tematy, o których nie masz najmniejszego pojęcia :-)

                NIC nie suprawiedliwia przemocy fizycznej i psychicznej!
                • pillow-book Re: Wezwałam policję. 21.10.11, 12:54


                  errata:

                  nic nie usprawiedliwia
                  • andalus Re: Wezwałam policję. 21.10.11, 13:32
                    a co usprawiedliwia ?
    • coppermind Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 14:30
      1) zastanów się w jaki sposób uniknąć agresji emocjonalnej wobec swojego własnego chłopa - on reaguje agresją na Twoją agresję
      2) wyślij małżonka do urologa na obrzezanie - za 2 miesiące będzie jak nowy

      • sabinac-0 Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 17:46
        coppermind napisał:

        > 1) zastanów się w jaki sposób uniknąć agresji emocjonalnej wobec swojego własne
        > go chłopa - on reaguje agresją na Twoją agresję

        Sugerujesz, ze chamskie i brutalne zachowanie mezczyzny jest wina kobiety?
        Tak nisko cenisz mezczyzn ze nie powierzysz im odpowiedzialnosci nawet za siebie samych?

        > 2) wyślij małżonka do urologa na obrzezanie - za 2 miesiące będzie jak nowy
        >
        A to co?
        • to.niemozliwe Re: Wezwałam policję. 19.10.11, 19:53

          > > 2) wyślij małżonka do urologa na obrzezanie - za 2 miesiące będzie jak nowy
          > >
          > A to co?


          A potem na plastyke waginy, powiekszenie biustu i bedzie miala serdeczna przyjaciolke z tyrana. Nie znasz tego sposobu...:-D?
          • sabinac-0 Re: Wezwałam policję. 20.10.11, 21:37
            :D
    • lonely.stoner Re: Wezwałam policję. 05.01.12, 17:23
      moim zdaniem jedyne wyjscie to rozwod. Zwlaszcza, ze masz corke- pomysl ile ona przecierpi.

      Tak sie skupiasz na tym ze corka byla przerazona gdy byl u was dzielnicowy, a nie pomyslalas o tym jaka ona jest przerazona jak maz cie tlucze albo wyzywa? myslisz ze ona tego nie widzi, nie slyszy? czy moze ze glupia jest i nie rozumie?? Wie doskonale wszystko i rozumie. zamiast sie martwic ze corka dozna traumy bo policja byla w domu, lepiej sie pomartw o traume jaka jej fundujesz mieszkajac z takim psychopata jak twoj maz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka