anka35only
02.10.11, 02:14
Cały tydzień pracowałam na nocną zmianę.W sobotę rano wróciłam do domu,poczekałam aż córka wstanie,zrobiłam jej śniadanie i położyłam się spac.Małżonek w tym czasie pojechał z nią na basen.Pózniej umówił się z kolegą który ma też córkę w tym wieku co nasza,poszli na chińszczyznę,a pózniej do kolegi do domu.Dziewczyny się bawiły a oni pili.Zadzwonił do mnie żebym przyjechała.Wróciliśmy do domu,córkę niedługo położyłam spac.A mąż jak zwykle...Gdy wypije to nie położy się spac tylko chodzi i mnie wyzywa.Tydzien temu oprócz wyzwisk zaczoł mnie bic,okładac pieścmi te moje chude łapy.Zamknełam się wtedy z telefonem w łazience i chciałam zadzwonic na policje,ale z komórki na 996 nie do się połączyc.Mąż w tym czasie dziwnie szybko położył się spac.
I dziś to samo.Wyzwiska i bicie.wezwałam policję,tym razem na 112.Przyjechali,wypytali mnie co się dzieje i weszli do domu.Mąż zszokowany.Zabrali go na dołek.
I teraz boję się co będzie jak wróci.Musiałam komuś o tym powiedziec.