jedr-ek28
30.10.11, 16:28
Mam koleżankę w pracy, która powiedziała coś, co mnie zamurowało i wgniotło w krzesło: "W sumie to dobrze, że jestem jedynaczką, bo nie musiałam się nigdy z nikim dzielić. Z drugiej strony zostałam w życiu pokrzywdzona, bo moja mama codziennie do mnie wydzwania i mówi mi co mam robić. Mówi mi, że mam jej słuchać, bo sobie nie dam rady. Dlatego macie mnie teraz wszyscy kochać."
Dalej na temat pracy: "Po co mam się czegoś uczyć, skoro mam nad sobą kogoś, kto się nad tym zna i on mi ma w tym pomóc?"
Co sądzicie o takim podejściu?