moniapoz
17.11.11, 09:56
Witajcie,
Ostatnio mam duże zawirowania w życiu i zaczęłam szukać przyczyny tego wszystkiego...taki moment autorefleksji. I tak doszłam do dwóch dość traumatycznych przeżyć z mojego dzieciństwa oraz młodości: w wieku około 5-6 lat zostałam jednorazowo zmolestowana przez przypadkowego faceta na plaży. Cale zdarzenie pamiętam dość mgliście, działo się to prawie pod okiem całej mojej rodziny, pamiętam tylko, że byłam przerażona ale nie powiedziałam nikomu o tym co mnie spotkało i zamknęłam się w sobie.
Drugie zdarzenie to zdarzenie z wieku około 22 lat gdy też jednorazowo zmolestował mnie kuzyn w moim wieku - nie wiem jakim cudem to się stało, z cała pewnością nie byłam świadoma sytuacji - jak obudziłam się i zorientowałam co się dzieje to czułam się okropnie. Na drugi dzień ani słowem nie odezwałam się do kuzyna, nikomu też nie powiedziałam co się stało. Lata mijały jakoś o tych dwóch zdarzeniach zapomniałam ale ...no właśnie jest ale.
Dochodzę do wniosku, że wszelkie moje relacje z mężczyznami są jakieś dziwne. Znaczy się nawet jak facet chce tylko być znajomym to mnie wydaje się ze on na pewno chce iść ze mną do łózka, postrzega mnie jako obiekt seksualny.
Poczytałam sobie trochę na tematy molestowania i wiem, że pewnie powinnam się udać do psychoterapeuty....tylko ja nie rozumiem po co ? co to znaczy, że powinno się przepracować dawne emocje ? jaki ma to sens? może to dziwne ale nie wiem jak samo mówienie o czymś co było dawno mogłoby mi pomóc i odkręcić sposób postrzegania świata/ relacji z mężczyznami? Kuzynowi wybaczyłam już dawno, o tym zdarzeniu z dzieciństwa czasami sobie przypominam bardziej w kontekście moich dzieci - boję się żeby ich coś takiego nie spotkało, obserwuję - bo pamiętam, że moja mama zbagatelizowała całe zdarzenie i to właśnie miało największy wpływ na moje życie. Rozmowa z psychologiem w czasie pierwszego molestowania pewnie by mi pomogła - teraz chyba już za późno na zmiany...