mona.blue 02.12.11, 17:51 Czy jest możliwe, aby ktoś poważnie chory zaakceptował tę chorobę, mimo że bardzo utrudnia mu ona życie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
georgia241 Re: Akceptacja choroby 02.12.11, 18:41 A może nie trzeba akceptować choroby tylko się leczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
ir1.easy Re: Akceptacja choroby 02.12.11, 19:42 oczywiście, że tak. Jestem tego najlepszym przykładem. Chociaż to nie oznacza pogodzenia się w tym sensie żeby o siebie nie walczyć i nie podejmować leczenia wciąż i wciąż. Kiedy zaakceptujemy chorobę jest łatwiej brnąć przez życie razem z nią. Znając własne ograniczenia ale także szukać możliwości. Znam także osoby, które akceptując swoją słabość, świetnie sobie radzą w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
elzbietaplonka1970 Re: Akceptacja choroby 03.12.11, 11:16 Mona.blue-jak najbardziej,akceptacja choroby nawet bardzo poważnej,powoduje że zaczynamy walczyć,czyli leczyć.Często zadaję sobie pytanie dlaczego?Człowiek poważnie chory też może takie pytanie zadać-dlaczego ja?Dlaczego umierają małe dzieci?Z własnego podwórka.Mój bliski znajomy jest chory na schizofrenię,trafił do szpitala w bardzo poważnym stanie,gdybym nie zobaczyła na własne oczy -co daje leczenie-nie uwierzyłabym,że taką osobę można wyleczyć,a wystarczyło półtora miesiąca leczenia szpitalnego,on tej choroby się nie wstydzi,chodzi do lekarza,ma świadomość że musi.Drugi przykład-z pracy/mamy tzw.spotkania motywujące,coraz bardziej popularne/Spotkanie z dwudziestokilkuletnim mężczyzną.W wieku 14 lat amputowano mu całą nogę-rak.Chłopak młody,wiek kiedy przychodzą pierwsze miłości-one bez nogi.Mógł się załamać,pytać dlaczego ja.On-zaczął ćwiczyć,jest obecnie jednym z najlepszych na świecie sprinterów-na wózkach.Rodzina go wspierała,ale nie na zasadzie roztkliwiania.Ma sztuczną nogę=nie widać jego kalectwa,założył rodzinę,osiąga sukcesy w sporcie.I z pracy również-niedawno dowiedzieliśmy się iż nasz kolega,też bardzo młody chłopak,jeden z najlepszych pracowników,jest chory na stwardnienie rozsiane-tragedia?Składamy się co miesiąc na lekarstwa,żeby miał lepsze,on nie szukał współczucia,sam powiedział że nie chce litości,pracuje nadal,i jest traktowany jak wszyscy-bez ulg.A ja ,siedem lat temu miałam rwę kulszową,nie chodziłam trzy miesiące,był moment kiedy pomyślałam,że sprzedałabym wszystko,aby pozbyć się bólu/a na ból jestem odporna/,przeszło,leczyłam się.Corobę trzeba zaakceptować,leczyć,mozna ją nawet polubić.Przypomniałam sobie ,znanego dziennikarz TVN-rak.Opowiadał iż po diagnozie zamknął się sobie,nie odbierał telefonów/Wszyscy wiedzieli że jest chory,podano o tym w wiadomościach/on się jej nie wstydził,leczył ją,jest zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
cynta Re: Akceptacja choroby 03.12.11, 16:02 Mozna.... Nasza wewnetrzna postawa powoduje zmiany chemiczne w nas i czesto pomaga w leczeniu lub lepszym stanie choroby nieuleczalnej tak ze mozna z nia zyc. Nie wiem czy potrzebujesz przykladow. Pisalam niejednokrotnie tutaj o jednej z moich corek ktora ma cukrzyce typu 1. Na pewno jej zycie jest inne niz jej rowiesnikow ale czy trudniejsze? studiuje, dorabia miedzy zajeciami, jest wyjatkowo ladna, modelowala, duzo cwiczy, ma fajnego chlopaka od dluzszego czasu, wyrosla na osobe ktora jednoczesnie daje ludziom wolnosc bycia tym kim sa i zabiega o dobre kontakty miedzy nimi. Statystycznie cukrzyca skroci jej zycie o 10 lat, byc moze bedzie niewidoma ktoregos dnia ale mysle ze powiedzialaby ze jej zycie jest udane teraz i ma szanse byc w przyszlosci... :) Moja recepta to akceptowac i leczyc wszelkimi sposobami, rowniez tzw. nieknwencjonalnymi Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Akceptacja choroby 03.12.11, 17:37 Niektórzy ludzie zrobią wszystko żeby wyprzeć to co nadwyręża ich wspaniałą samoocenę. Muszą błyszczeć, czuć się dobrze i nie mieć żadnych wad ani minusów. Po prostu święci. Taka choroba to często wrażenie że pojawia się gruba krecha na nieskazitelnym obrazie "ja", trzeba by spuścić z tonu, no i tutaj zaczynają się schody szczególnie jeśli ktoś ma tendencje do umniejszania innym i wywyższania siebie. Nagle staje się "poniżony" w swoich własnych oczach. Ja myślę że to jest kwestia charakterologiczna jak ktoś odbiera swoje dolegliwości i wady. Jeden po prostu zaakceptuje że musi brać insulinę, mieć dietę, czy brać psychotropy, tabletki na serce, tudzież że nie może biegać albo nadwyrężać kręgosłupa, jako coś zwyczajnego, kolejna ludzka rzecz na półce obok innych normalnych wad i zalet siebie. Inny ma tylko swój ołtarz i trofea siebie samego a wszelkie mankamenty musi wyeliminować aby nie wprowadzały rozterek w nieustającym samozachwycie. Tutaj chyba trzeba pamiętać o zwyczajności a nie tragedii choroby. Nie można być alfą i omegą, złotym człowiekiem, to żadna hańba. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Akceptacja choroby 03.12.11, 23:36 To bardzo przenikliwe, co napisałeś, life, dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Akceptacja choroby 03.12.11, 23:39 W ogóle dzięki za wszystkie odpowiedzi, jakoś mnie ten temat nurtuje ostatnio. Podobno jest bardzo dobra książka Victora Frankla, psychiatry który przeżył obóz koncentracyjny - "W poszukiwaniu sensu", o sensie cierpienia i sensie życia. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Akceptacja choroby 04.12.11, 00:18 Nie ma za co. Może tak wybiegam w przód z taką interpretacją, czy tu chodzi o niechęć do przyjęcia do wiadomości faktu bycia chorym, odrzucanie tego faktu? Czy zwykłe bagatelizowanie. Właściwie w czym jest problem tak bezpośrednio? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Akceptacja choroby 04.12.11, 00:22 lifeisaparadox napisał: > Nie ma za co. Może tak wybiegam w przód z taką interpretacją, czy tu chodzi o n > iechęć do przyjęcia do wiadomości faktu bycia chorym, odrzucanie tego faktu? Nie, raczej o niezgodę na ograniczenia, które powoduje choroba, na "niszczenie" życia. > Czy zwykłe bagatelizowanie. Właściwie w czym jest problem tak bezpośrednio? Odpowiedz Link Zgłoś
elzbietaplonka1970 Re: Akceptacja choroby 04.12.11, 08:49 Choroba może z jednej strony ograniczać,z drugiej dać to czego nie mają zdrowi ludzie.Przykład-człowiek który ślepnie-wykształcają się u niego inne cechy-lepszy słuch np.Co do cierpienia,gdybyśmy cały czas byli szczęśliwi-nie odczuwalibyśmy go.-po złej chwili piękny dzień przychodzi.W życiu musimy akceptować wiele-to taki kompromis z życiem,akceptujesz płyniesz dalej,nie oznacza że się godzisz.Akceptacja uaktywnia walkę,a życie czy chcemy czy nie jest walką-o przetrwanie-dlatego pracujemy,mamy dzieci itd. Odpowiedz Link Zgłoś
elzbietaplonka1970 Re: Akceptacja choroby 05.12.11, 20:39 A astrofizyk Hawking-takich przykładów można przytoczyć wiele,akceptować,jak najbardziej,on jest tego świetnym przykładem,autystyczny mózg Einsteina-można by przyjąć że ludzie autystyczni są geniuszami/bardziej fizycznie i psychicznie upośledzeni,ale geniuszami być mogą-kto to wie?Nikiofor,o nim już pisałam-geniusz,przygłupek,największy z naiwnych malarzy,Beethoven-depresja dwubiegunowa,wchodzący na szczyty bez nóg itd... Odpowiedz Link Zgłoś