Dodaj do ulubionych

Chyba mam problem...

IP: *.autocom.pl 04.06.04, 07:33
Posłuchajcie. Chyba nie radzę sobie z włąsnymi emocjami. Ale po kolei...
Sytuacja wygląda tak. Mam bardzo dobrego męża. Lojalny, wierny, spokojny,
pracowity. Nigdy w naszym domu nie było krzyku, wulgarnych słów, ani - rzecz
jasna - rękoczynów. Mamy wiele wspólnych tematów, zainteresowań. Obydwoje
jesteśmy po studiach. Mąż ma ciekawą pracę, ja też. Mamy dziecko, któremu
poświęcamy sporo czasu, co nas cieszy. Razem z mężem mamy taki cichy podział
domowych obowiązków, więc na tym polu również się nie sprzeczamy.
Kiedyś miały miejsce dwa zdarzenia. Mój małżonek pije niezmiernie rzadko,
naprawdę. Minęły czasy studenckie, kiedy imprezowaliśmy sporo (jak to
studenci) ;-))). Dwa razy w ciągu 4 lat upił się tak, że "stracił rozum". Raz
czepiał się mnie, raz brata. Fakt, ja wtady zamiast dać mu spokój, próbowałam
dyskutować (nie wiem po co?), a brat go zaczepiał i on nie wytrzymał.
Oczywiście na drugi dzień nic nie pamiętał. Ja nie robiłam mu jakichś
specjalnych wyrzutów. Porozmawialiśmy od razu, jak to mamy w zwyczaju.
Ale "nerwy" w związku z tamtymi zdarzeniami siedzą gdzieś we mnie (o czym On
wie) i nie wiem, jak się ich pozbyć!!! A chcę! Doszło do tego, ze jak widzę
kieliszek, nawet na rodzinnej imprezie (typu imieniny u cioci) to już mnie
irytuje. Jestem w tym zagubiona, bo pamiętam wiele wspólnych imprez, również
tych, na których był alkohol i na których bardzo dobrze się bawiliśmy. Teraz
liczę każdy kieliszek męża i CZUJĘ SIĘ Z TYM FATALNIE!!! Nie rozumiem tego
zachowania u siebie. naprawdę, NIDGY nie przesadzaliśmy z alkoholem (nawet na
studiach), a kiedy już nawet bywaliśmy na rauszu, to to i tak sporadycznie i
nigdy nie wzbudzało to we mnie takich lęków. Mam wrażenie, ze teraz, gdyby
trafiła się impreza, to tak bym wierciła dziurę w brzuchu mężowi, że naprawdę
byśmy się znów pokłócili. Co jest grane! Potrząśnijcie mną, proszę!!!
Pozdrawiam. Anka.
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 08:43
      "Raz czepial sie mnie, a raz brata" - co przez to rozumiesz?
      Slowa, czyny?
      • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:11
        Z bratem to się "za łby wzięli" ale owego brata sama miałam ochotę wtedy
        walnąć, bo się do swojej żony stawiał i mąż go chyba do pionu chciał
        sprowadzić, no i nerwówka była, bo dwóch na bani i radź tu sobie człowieku, a
        do tego dzieci spały w osobnych pokojach. Do mnie bzdury opowiadał.
        • kwieto Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 09:34
          Czyli generalnie niegroznie (w stosunku do Ciebie), wiec skad strach?
          Boisz sie, ze to pojdzie dalej?
          Czy ktos Tobie bliski (ktores z rodicow albo w ogole rodziny, byly chlopak,
          itd.) mial/ma problem z alkoholem?
          Czy Ty masz taki problem?
          • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:42
            Ja nie, z rodziny mojej i męża też nikt. Ale jedną sytuację opisałam niżej.
            • kwieto Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 09:51
              Uhmmm...
              I "staje przed oczami" gdy widzisz pijacego meza?
    • j_ar Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 08:44
      faktycznie taka upierdliwosc moze wykonczyc faceta... dwa razy w ciagu czterech
      lat urwal mu sie film i co?... ciagle masz sie go czepiac i psuc mu humor,
      kiedy walnie sobie lufke? od lat ci pokazuje, ze potrafi pic, a ty ciagle
      czepiasz sie zdarzenia nieprzyjemnego,.. co on ma niby zrobic abys sie nie
      czepiala? ma wogole nie piec? dlaczego?... nie upuja sie jak mowisz, nie
      awanturuje, a wypic ze znajomymi zawsze jest przyjemnie... wykonczysz go taka
      upierdliwoscia
      • Gość: ryb Re: Chyba mam problem... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 04.06.04, 08:53
        2 problemy. 1, jezeli wypije i daje sie prowokowac do awantury to powinien
        odstawic picie. 2, Ty o tym wiesz i dlatego dmuchasz na zimne. A problem jest z
        Twoim facetem, nie z Toba. To on sie musi dostosowac do sytuacji a nie Ty.
        • Gość: ryb To bylo do Ani n/t IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 04.06.04, 08:54
        • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:16
          Specjalinie trudno go sprowokować. To raczej siła spokoju.
      • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:15
        Widzisz tylko mam wrażenie, że mąż nie wiedziałby kiedy przestać, a z drugiej
        strony nawet jakby "przedobrzył" z trunkami, ale był jak zawsze normalny to
        przecież wiem, że nic złego. Sama jestem na siebie zła. Mówię, z reguły jak
        były imprezy to nawet "zanietrzeźwiony" zachowywał się o.k. Jedyna
        upierdliwosć, to ze chciał dalej imprezować ;-).
        • j_ar Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 09:17
          chcesz powiedziec, ze jak zaczyna pic to tak, ze az padnie? czy po prostu pije
          wiecej niz np ty?
          • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:19
            Nie zawsze jest tak, że pije aż padnie. Często kiedy go ktoś poczęstuje to na
            tym się kończy. Nie musi się "dobijać". Ale bywało, że miał ochotę na więcej.
            • j_ar Re: Chyba mam problem... 04.06.04, 09:25
              posluchaj sama siebie: pije niezwykle rzadko, pije malo, nie musi sie dobijac,
              czasem ma ochote na wiecej - czy to ci niczego nie mowi? dodatkowo zachowanie
              po pijaku z rekoczynami bylo jak najbardziej z tego co piszesz wlasciwe w
              takiej sytuacji.... niepotrzebnie go stresujesz, ja z samych takich stresow
              pewnie bym sie upil :)))
              • Gość: ania Re: Chyba mam problem... IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:27
                Chyba masz rację ;-))). Dzięki wielkie. Po co ja to w sobie tak pielęgnowałam?
                Pozdrawiam. Anka.
          • Gość: ania I JESZCZE WAŻA RZECZ IP: *.autocom.pl 04.06.04, 09:26
            Chyba najważniejsza, a nie napisałam. Byłam kiedyś z na pozór normalnym
            człowiekiem, a gdy wyszło tak, że postanowiłam się z nim rozstać, to najpierw
            zażył jakieś leki, potem popił alkoholem, zrobił raban na pól akademika
            (interweniowała ochrona), doskoczył do mnie, w końcu usiłował popełnić
            samobójstwo... . Ja jestem z natury spokojną osobą, pogodną i chyba
            umiarkowaną. Wtedy to dosłownie nie wiedziałam, co się dzieje. Może to to...
            • j_ar Re: I JESZCZE WAŻA RZECZ 04.06.04, 09:29
              nie wiem czy to to, ale wiem, ze nie mozna, majac swiadomosc swoich zachowan,
              traktowac niesprawiedliwie bliskiej osoby tylko i wylacznie z powodu wlasnych
              lekow
              • gaba_2003 Re: I JESZCZE WAŻA RZECZ 04.06.04, 09:48
                j_ar napisał:
                > nie wiem czy to to, ale wiem, ze nie mozna, majac swiadomosc swoich zachowan,
                > traktowac niesprawiedliwie bliskiej osoby tylko i wylacznie z powodu wlasnych
                > lekow

                Jarze przeceiz Ania napisała że to ONA ma chyba problem.
                Już miałąm ja pytać czy w przeszłości nie miała takich problemów z kimś bliskim
                ale już dążyła sama wyżej napisac że miałą. Więc to chyba echo tamtych
                wydarzeń. Jedyne wiec co można to racjonalnie samej sobie wciąż tłumaczyc że to
                nie jest tamten facet - tylko kochany mąż. :) Aż sie w końcu samej sobie
                uwierzy.
                • j_ar Re: I JESZCZE WAŻA RZECZ 04.06.04, 09:50
                  oj wiem wiem..ja tak sobie jedynie podsumowalem to, ze bardzo mi sie podoba,
                  kiedy ktos potrafi tak sie zastanawiac nad swoimi zachowaniami jak ania:)
    • seksuolog Leki Ani 04.06.04, 13:39

      Czy w ogole masz osobowosc lekowa? Na przyklad katarek u dziecka wymaga
      konsylium 3 profesorow?

      To ze maz wypil za duzo kilka razy nie jest powodem do przesadnych reakcji.
      • Gość: ania Re: Leki Ani IP: *.autocom.pl 04.06.04, 13:48
        Wiem, że są przesadne, ale chyba tylko w tym przypadku. W innych się raczej tak
        nie trzęsę (a już na pewno nie przy dziecku). Mogę coś bliżej o osobowości
        lękowej???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka