Dodaj do ulubionych

Nauczanie domowe

28.01.12, 21:00
W Polsce jest podobno 200 rodzin, ktore ucza dzieci same w domu. I ciekawi mnie, jak sobie te dzieci radza potem na tescie szescioklasisty, albo na egzaminie gimnazjalnym? Na tym drugim, to juz konkretna wiedza jest sprawdzana. Czy gimnazjalisci ucza sie tez w formie nauczania domowego?
Obserwuj wątek
    • jedr-ek28 Re: Nauczanie domowe 28.01.12, 21:28
      Mnie ciekawi, jakie interakcje mają ci rówieśnicy z rówieśnikami. Czy nauczanie domowe i większe przywiązanie do rodziców wpływa na ich relacje z innymi? Skąd dzieci mają mieć pewność, że rodzice przekazują im wiedzę, potrzebną do życia? Czy nie wyuczy to w nich przekonania, które będzie sprawiać, że nawet w dorosłym życiu będą "wołały" od rodziców tę wiedzę?
    • shachar Re: Nauczanie domowe 28.01.12, 22:17
      kurcze, jakieś 4 miesiące temu, zafascynowana artykułem w NY times magazine ,wkleiłam linka do niego, było to o rodzinie trochę hipisiarskiej. Teraźniejsza redaktorka wspomina swoje niekonwencjonalne wychowanie; mama i tato uczyli dzieci w domu, w południe była yoga i inne pożyteczne rzeczy. Te dzieci potem, kiedy wróciły do systemu, przeżyły szok, nie z powodu swojej niewiedzy, tylko z powodu agresji panującej w szkole. Jak znajdę jeszcze raz to dobrze, bo to fajne do poczytania było.
      • jedr-ek28 Re: Nauczanie domowe 28.01.12, 23:15
        poproszę:)
        • caloka Re: Nauczanie domowe 28.01.12, 23:35
          Ja mogę polecić książkę Marka Budajczaka "Edukacja domowa":)
          O ile dobrze pamiętam, on to rozpropagował w Polsce :)

      • sabinac-0 Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 02:15
        Pamietam bajke o ksieciu, ktorego trzymano pod szklanym kloszem by uchronic go przed brutalnoscia swiata na zewnatrz. Jak mozna sieb spodziewac, skonczylo sie ze ksiaze i tak pitnal ze swojej klateczki.

        Podejrzewam, ze ci wszyscy hipisi, wyznawcy rzadkich filozofii i czciciele egzotycznych bostw itp. ucza dzieci w domu ze strachu, ze a nuz potomkom spodoba sie cos innego niz to, co rodzice im usiluja wdrukowac.
    • mona.blue Re: Nauczanie domowe 28.01.12, 23:51
      Moja córka ma specyficzne trudności w nauce. Nie miała nauczania domowego, no w zasadzie ostatnie pół roku w liceum uczyłam ją sama (ale miała ograniczony program), ale wcześniej też bardzo dużo pracy włożyłam we wspólne odrabianie lekcji i przygotowanie do klasówek. Ogólnie to ogromna harówka i nie wiem, czy ktoś jest w stanie zrobić to tak dobrze jak nauczyciel. No i szkoda kontaktów dziecka ze środowiskiem rówieśniczym, to bardzo ważny element rozwoju.
      • caloka Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 01:26
        Z tym bym się zgodziła:)
        Wszystko zależy od dziecka, i tego czy nie ma właśnie tego rodzaju trudności, o których piszesz.
        Edukacja domowa zakłada chyba brak takich trudności. Ale nie wiem:) Dawno temu o tym czytałam...:)
        Chociaż, tak na zdrowy rozsądek...to nie da się:) W takim przypadku, jak opisujesz, rodzic już jest nie jest tylko"przedmiotowcem", ale też i terapeutą, jeśli chodzi o problemy w nauce.
        A to już mam wrażenie trochę dużo, żeby spełniać takie dwie role w uczeniu.
    • seth.destructor Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 02:31
      Ostatnio byl w "Angorze" artykuł na ten temat. Oprócz tego czytałem, że te dzieci mają lepsze rezultaty, bo uczą się pod kontrolą rodziców, gdy tymczasem w szkole, w przepełnionej klasie, to najczęściej uczniowie spędzają czas na czekaniu na dzwonek. Rodzice, którzy decydują się na edukację dzieci, są przeważnie sami dobrze wykształceni i uczą dzieci przydatnych rzeczy, a nie tylko tych, które program przewiduje. Co do trzymania pod kloszem - lepsze są rośliny hodowane w szklarni niż te, które rosną na wysypisku śmieci. Uważam, że rodzice mają prawo decydować, w jakim towarzystwie przebywają ich dzieci - zarówno ci trzymający je "pod kloszem", jak i ci umożliwiający im naukę wulgaryzmów, chuligaństwa i tak dalej w towarzystwie dzieci z rodzin patologicznych.
      • sabinac-0 Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 17:01
        seth.destructor napisał:

        > Co do trzymania pod kloszem - lepsze są rośliny hodowane
        > w szklarni niż te, które rosną na wysypisku śmieci.

        Jeszcze lepsze sa te trzymane w pojedynczych doniczkach w labioratoriach.
        Czy to oznacza, ze pozbawianie dzieci kontaktow z ludzmi spoza rodziny jest dobre?

        > Uważam, że rodzice mają pra
        > wo decydować, w jakim towarzystwie przebywają ich dzieci

        A ja uwazam ze nie. Dzieci nie sa nasza wlasnoscia bysmy je ksztaltowali wg naszego widzimisie.

        > umożliwiający im naukę wulgaryzmów, chuligaństwa i
        > tak dalej w towarzystwie dzieci z rodzin patologicznych.

        Rdziny patologiczne istnieja i maja dzieci. Kazdy z nas, dziecko czy dorosly, musi nauczyc sie radzic sobie z ludzmi z marginesu, tak, by ani ich nie skrzywdzic, ani samemu nie wpasc.

        Wez pod uwage, ze czesto obcowanie z kolegami z "dobrych domow" jest jedyna szansa dla zaniedbanych dzieci by zobaczyly, ze brutalnosc nie jest jedyna obrona przed krzywda i by zmienily swoje zachowanie. Zamykanie niekochanych dzieci w gettach problemu nie rozwiaze.

        Oczywiscie latwiej jest zamknac dziecko w domu niz wyrobic w nim taka pewnosc siebie, by potrafilo oprzec sie zlym przykladom i nawet dawalo dobry.
        • seth.destructor Re: Nauczanie domowe 30.01.12, 22:07
          W takim razie powinnaś natychmiast oddać swoje dziecko do adopcji przez jakąś przypadkową rodzinę, najlepiej patologiczną. W ten sposób spełnisz warunek, że dziecko nie będzie wychowane według twojego widzimisię, umożliwisz mu kontakty ze społeczeństwem, pozwolisz mu na nauczenie się, jak zachować się w kontaktach z marginesem, a innym dzieciom z tej patologicznej rodziny dasz szansę zmiany zachowania...
          • sabinac-0 Re: Nauczanie domowe 31.01.12, 22:32
            seth.destructor napisał:

            > W takim razie powinnaś natychmiast oddać swoje dziecko do adopcji przez
            > jakąś przypadkową rodzinę, najlepiej patologiczną.

            Moglabym odpalic, ze ty powinienes zamknac dziecko na 20 lat w komorce bez okna (bo a nuz zobaczy cos niewlasciwego).

            Jesli nie widzisz roznicy miedzy pozwoleniem dziecku chodzic do normalnej szkoly a "oddaniem do adopcji rodzinie patologicznej" to chyba nadajesz na krzywych falach.
    • shachar Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 06:04
      chyba bedzieta się musieli zalogować
      www.nytimes.com/2011/11/13/magazine/my-parents-were-home-schooling-anarchists.html?_r=2&src=me&ref=magazine
    • nazzilla Re: Nauczanie domowe 29.01.12, 13:51
      Jak sobie radza, to nie wiem, wszystko zalezy od wychowania w domu i od tego ile i jakie kontakty maja te dzieci z rowiesnikami poza domem.
      Osobiscie uwazam, ze nauczanie domowe jest budowaniem niepotrzebnego klosza dziecku, ktory kontakty z rowiesnikami zubaza. Jestem natomiast zwolenniczka prywatnego nauczania w klasach max. 10 osobowych (jezeli kogos oczywiscie stac), bez zadan domowych. Poza szkola dziecko powinno miec czas na relaks, na zabawe, na rozwoj wlasnych zainteresowan.
      • horpyna4 Re: Nauczanie domowe 31.01.12, 10:09
        Na pewno przy nauczaniu domowym brakuje tych niezbędnych kontaktów ze środowiskiem rówieśników. A one są niezędne nawet wtedy, gdy w tym środowisku występują patologie. Im później dziecko zintegruje się z resztą społeczeństwa, tym trudniej mu będzie.

        I jest różnica, między stykaniem się z patologią, a wychowywaniem przez patologiczną rodzinę. Bo wychowanie pod kloszem jest wychowywaniem teoretycznym, dopiero przy okazji styczności z pewnymi zjawiskami dziecko może nauczyć się radzić sobie z nimi. A rodzice powinni pomóc mu odróżnić dobro od zła, ale powinni być mądrymi doradcami, a nie głosicielami sloganów.

        Natomiast jeżeli chodzi o konkretną wiedzę typu szkolnego, to uważam, że w domu można nauczyć lepiej.
        • nazzilla Re: Nauczanie domowe 31.01.12, 17:00
          horpyna4 napisała:

          > Na pewno przy nauczaniu domowym brakuje tych niezbędnych kontaktów ze środowisk
          > iem rówieśników. A one są niezędne nawet wtedy, gdy w tym środowisku występują
          > patologie. Im później dziecko zintegruje się z resztą społeczeństwa, tym trudni
          > ej mu będzie.
          >
          Moim zdaniem rowniez zdolnosci adaptacyjne dziecka trzymanego pod kloszem w domu ubozeja. Poza tym dzieci sa dziecmi i te z patologicznych rodzin moga rowniez wyrosnac na wartosciowych ludzi majac odpowiednio dobry przyklad.

          > I jest różnica, między stykaniem się z patologią, a wychowywaniem przez patolog
          > iczną rodzinę. Bo wychowanie pod kloszem jest wychowywaniem teoretycznym, dopie
          > ro przy okazji styczności z pewnymi zjawiskami dziecko może nauczyć się radzić
          > sobie z nimi. A rodzice powinni pomóc mu odróżnić dobro od zła, ale powinni być
          > mądrymi doradcami, a nie głosicielami sloganów.

          Tu tez nalezaloby zdefiniowac, czym jest patologia u dziecka. Dzieci na przyklad klna i to nie tylko te z patologicznych rodzin, z dobrych domow rowniez.
          >
          > Natomiast jeżeli chodzi o konkretną wiedzę typu szkolnego, to uważam, że w domu
          > można nauczyć lepiej.

          Nie prawda, dzieci maja potrzebe rywalizacji i wlasnie ta rywalizacja procentuje lepszymi wynikami. W domu tego nie ma.
    • sabinac-0 Re: Nauczanie domowe 31.01.12, 22:35
      Nauczana w domu przez ojca (by uchronic przed towarzystwem niecnotow w szkole) byla poslanka ZChN Bogumila Boba.
      Jaki byl efekt tego nauczania, ocencie sami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka