Dodaj do ulubionych

o szantażu....( DŁUGIE / nudne )

IP: *.acn.pl 11.06.04, 20:51
Zacznę tak.... a trudno mi zacząć.....
Córka moja była celującą studentką. Srednia 4.9. Juz podczas studiów
otrzymywała propozycje pracy w wiodących firmach, których szefami /
właścicielami byli jej wykładowcy.
Tak było aż do absolutorium, które zresztą uzyskała w wyznaczonym do tego
czasie.
Wybrała i zatwierdziła u promot. temat pracy magisterskiej.
Nawet była na kilku konsultacjach dot. poracy dyplomowej.
Już na I roku studiów wyszła za mąż. Swego męża poznała jeszcze w
podstawówce.
Związek jest bardzo udany, dobrali się wspaniale. Małżeństwo ich trwa już 9
lat. Nie mają dzieci. Nie pracują na żadnym etacie, żyją (cienko) z prac
robionych na " umowę o dzieło".
On( mąż córki)także zakończył "karierę" na absolutorium.
Mają swoje mieszkanie.....ja i teściowie kupiliśmy im takie minimum-
minimorum, aby mieli gdzie się przytulić i nie musieli wynajmować.
Mój małostkowy problem matczyny jest następujący:
zastanawiam się, czy córki niezaszantażować....a brzmiało by to tak...
1 . - albo spłentujesz swoje studia, albo cie wydziedziczę i zapiszę dwa
mieszkania na np. Dom Dziecka niechcianego.
2. - jeżeli nie magisterium, - to może dziecko sobie " strzelicie" ?

Punkt 1 + 2 to jest właśnie sentencja zamyślanego szantażu.
Dla wyjaśniena dodam, że nie mają powodów medycznych dla nie sprowadzenia na
świat potomka.
Także dodam, że ich promotorzy są otwarci nadal na prowadzenie ich prac
magisterskich. Zarówno córka, jak i jej mąż, są bardzo cenieni na swych
uczelniach i na przykład sprawa wznowienia studiów z uwagi na przerwę
między absolutorium i magisterium nie ma znaczenia - bo byli wybitnymi
studentami ( mają drukowane publikacje naukowe już od 3-go roku studiów ) a
także byli przyjęci na studia doktoranckie BEZ MAGISTERIUM.
Dla mnie - jako matki jest to horror.
A szantaż jest mi wstrętny już z samej definicji.
Niemniej jednak - tonący brzydko się chwyta- jak mawiał, parafrazując znane
powiedzonko, słynny Skamandryta.
I naprawdę zaczynam sie zastanawiać, czy jeżeli żadna łagodna perswazja
( CZYTAJ: delikatne rozmowy z częstotliwością raz na rok powtarzane )
odniosły skutek ZEROWY - to może FINALNIE będzie dla sprawy a tym samym i
dla nich pomocne jak się zbłaźnie-zepsie i zbydle....ergo... ucieknę się do
tytułowego SZANTAŻU.
Już sobie wyobrażam, jak mnie tu spostponujecie. Niemniej jednak stawiam to
pytanie....bo jestem w tak zwanej "kropce".
A może jest tak, że można zrobić coś , co mimo, że jest słusznie i
powszechnie uznawane za świństwo jednak może przynieść BILANSOWO pożytek.
Wiem, że stracę wtedy wszystko u swoich dzieci ( córki i zięcia ) ale może
warto ?Ja już się nie liczę a może oni zyskaja na takiej mojej obrzydliwej
metodzie mobilizacji?
Proszę Was o wczucie się w sprawę, także mnie - jako matki
i o szczere, przemyślane, refleksje.
Obserwuj wątek
    • Gość: krish Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: 62.233.233.* 11.06.04, 21:01
      sorry, chyba rzygnę. rzadko komuś mówię takie nieprzyjemne rzeczy na tym forum,
      ale przekroczylas granice. BILANSOWO, to najbardziej korzystne mogloby być dla
      twojej córki, gdyby Cię otruła. Masz majątek do odziedziczenia? Więc nie mów o
      bilansie, zreztą z samej etymologii słowa - jest on zawsze zerowy.

      1. To JEJ życie.
      2. Jeżeli robi blędy to JEJ błędy
      3. Jeżeli jej coś dałaś, to nie pieprz, że ciągle jest Twoje i nie szantażuj
      4. Rozwiąż swój problem - na pewno go go masz - i to duży

      pozostaje się uśmiechnąć...
      • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 11.06.04, 21:14
        tak, takich odpowiedzi właśnie się spodziewam...Jestem na takowe przygotowana
        bo jak napisałam, mnie także moj pomysł mierzi. Jakby mnie nie mierził, tobym
        go nie konsultowała.
        Co nie znaczy, że nie myślałam także( ech, te marzenia ) i o takich
        odpowiedziach, których autorzy będą bardziej empatyczni.
        Ale prawdobopodobnie do sformułowania takowych, potrzebny byłby
        BYT_KTÓRY_KSZTAŁTUJE(ponoć)_ŚWIADOMOŚĆ.
        A kto by tu pisał....hehehe...kto ma ca 50 lat doświadczeń życiowych...przecież
        ludzie po 50-tce nawet entera nie potrafią użyć....i na necie nie bywają.;)
        Odpowiedzi równolatków moich dzieci, KIRSH, są dla mnie BARDZO cenne.
        • Gość: krish Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: 62.233.233.* 11.06.04, 21:25
          nie jestem rownolatkiem Twoich dzieci. i nadal sądzę, że chesz rozwiązać jakiś
          swój problem przez ingerencję w ich życie. a że ta praktyka jest powszechna, to
          nie znaczy że OK.

          TWOJA CÓRKA JEST DOROSŁA !!!!!!!!! No further comments

          Podobno jakieś plemię Indian ma rytuał: w dniu pierwszej miesiączki matka mówi
          uroczyście córce : od dziś nie jestem twoja matką, jestem twoją siostra.

          spróbuj może tak

          z całym szacunkiem


          krish
        • kwieto Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 21:27
          Tylko co wlasciwie mialoby spelnienie punktu 1 czy 2 dac?
          Snobizm posiadania dyplomu, lub radosc(?) posiadania dziecka?
          Po co maja to robic?
          • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 11.06.04, 21:42
            bo może im to się w przyszłości przyda ( dyplom )
            bo może im to da masę radości i spełnienia kiedyś ( dziecko )
            • kwieto Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 21:47
              > bo może im to się w przyszłości przyda ( dyplom )

              Na co?

              > bo może im to da masę radości i spełnienia kiedyś ( dziecko )

              Na co?
              Czy dziecko nie chciane moze byc spelnieniem rodzicow?
              Co z psychika takiego dziecka ktore mialo "byc spelnieniem" ale nie wyszlo?
            • Gość: krish Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: 62.233.233.* 11.06.04, 21:48
              może ... a może nie??? matko zrozum!!! czy gdyby twoja córka z zięciem
              wyjechali jutro do australii i zerwali z tobą kontakt, to Twoje zycie mialoby
              sens??? pewnie nie. to staraj się żyć tak, żeby miało i dopiero wtedy bedziesz
              dla córki partnerem.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Kirsh ... o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 22:00
                Gość portalu: krish napisał(a):

                > może ... a może nie??? matko zrozum!!! czy gdyby twoja córka z zięciem
                > wyjechali jutro do australii i zerwali z tobą kontakt, to Twoje zycie mialoby
                > sens??? pewnie nie. to staraj się żyć tak, żeby miało i dopiero wtedy
                bedziesz
                > dla córki partnerem.
                Ale trafiłeś!!!! ]
                właśnie rok mija, jak im to doradzałam....emigrację!
                I nawet wtedy wątek na F.K założyłam tegoż dotyczący.
        • Gość: greengrey Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 15:50
          Jeżeli Ciebie SAMĄ to nawet mierzi .. to po co dyskutujesz, konsultujesz? To
          podwójnie chore. raz że taki szantaż codzi Ci po głowie... dwa, że mimo ,że
          sama czujesz jak jest świński i tak szukasz usprawiedliwienia dla niego u
          innych- na forum. TWÓJ chory egoizm, nic więcej.
          • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 13.06.04, 19:59
            nie szukałam usprawiedliwienia, lecz krytyki negatywnej.
      • virus69 Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 16.06.04, 22:41
        Sam nie wiem co ci doradzić. Rozumiem ze stracisz wszystko u swoich dzieci
        jezeli ich w taki sposob zaszantazujesz. Niemniej jednak jezeli decydujesz sie
        na tak ostateczne rozwiazanie to znaczy ze przedkladasz ich dobro ponad swoje.
        Bo latwo jest byc zwsze przytakujaca i przemilczac trudne tematy a ty to
        stosujesz jak widze z twoich wpisow. To jest latwo. Trudniej jest zapomniec o
        sobie i mając swiadomosc odrzucenia , jednak mimo to zrobic cos, co bedzie
        raczej na plus, przynajmniej statystycznie,w jakimś ostatecznym bilansie
        żywota twojej corki. Wybacz ze pisze moze malo skladnie po poolsku ale mam
        malo kontaktu z jezykiem ojczystym. Wiele osób tu piszacych splycilo twoj
        dylemat a nie jest on taki prosty na jaki pozwala ograniczenie tego forum. Malo
        kto zuwazyl istotny problem roziewu jaki sie rysuje wedlug mnie na pierwszym
        planie : czyli wlasny dobrostan w rodzinie a zakres mozliwej ingerencji. Jak
        rozumiem to ty placilas za studia niedokonczone do dzis twoich dzieci i chyba
        dlatego wlasnie masz prawo oczekiwac finalu pozytywnego tej inwestycji. A moze
        w Polsce jest obowiazek finansowania nauki dzieci po ukonczeniu ich
        pelnoletnosci? Nie wiem.
        Przeciez moglas w siebie zainwestowac kwoty przekazane na studia dzieci.
        Dlatego nie dziwie sie ze oczekujesz rezultatu swych inwestycji. A MOZE ICH
        ZMUSZALAS DO DALSZEJ EDUKACJI? MOZE IM NARZUCALAŚ KIERUNEK STUDIOW? Czy same
        sobie ów wybraly? . I rozumiem a nawet podziwiam ze myslisz jako o alternatywie
        o ICH dziecku bo jak nie dyplom .. czyli dużo wolnego czasu, to jednak może
        dziecko. Alternatywa jest puste zycie i pytam z emfazą : a kto połozy kwiaty na
        ICH grób kiedyś ? Bez nastepstwa pokolen nie bylo by nic procz pustki.
    • Gość: bazylia Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 11.06.04, 21:26
      I naprawdę zaczynam sie zastanawiać, czy jeżeli żadna łagodna perswazja
      ( CZYTAJ: delikatne rozmowy z częstotliwością raz na rok powtarzane )
      odniosły skutek ZEROWY - to może FINALNIE będzie dla sprawy a tym samym i
      dla nich pomocne jak się zbłaźnie-zepsie i zbydle....ergo... ucieknę się do
      tytułowego SZANTAŻU.


      O co Ci wlasciwie chodzi?
      Wyglada na to ze nie rozmawialas z corka nawet na temat twoich oczekiwan. (w
      koncu sa to twoje oczekiwania) Czyli tak na prawde UDAWALAS ze jest ci:
      wszystko jedno/ ze masz to gzdies,co robi ze swoim zyciem /ze
      jestes "tolerancyjna"/ ze dajesz jej prawo wyboru/ i pare innych niewerbalnych
      informacji jej przesylalas.
      Bo jesli ci tak napawde zalezalo, by jej kariera rozwijala sie w , powiedzmy,
      korzystnym kierunku (choc, nota bene tonie Twoj biznes, ale wiadomo- matka i
      takie tam), to nie rozumiem co mialy znaczyc te "delikatne rozmowy z
      czestotliwoscia raz na rok" Co to za skonczona hipokryzja! A czemu nie tak po
      prostu i od serca, powiedziec co myslisz? I jeszcze im mieszkanko kupilas (nic
      w tym zlego), a teraz jakies hucpy chcesz odstawiac?

      Moze dobrze byloby po prostu pogadac z corka na ten temat, starac sie
      przedstawic Twoj punkt widzenia. Wiadomo, proza zycia w koncu gdzies ich tam
      moze dorwie i moze beda kiedys wdzieczni, ze "zrobili, co trzeba", choc ich to
      wcale nie bawilo, i dali sobie szanse na przyszlosc. Ale do diaska, co to za
      certolenie, dlaczego z nimi porzadnie nie pogadalas???

      Pomysl szantazu ...eh nawet o tym pisac nie chce
      • Gość: matka Bazylia --- o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 11.06.04, 21:49
        rozmawiałam, rozmawialam. I to tak, by nie urazić ich uczuć.
        Jestem psychologiem i socjologiem społecznym ( aczklwiek beznadziejnym ) a i
        oni, poniekąd, także. Madzrzejszym - niz ja.
    • jmx Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 21:27

      Dlaczego magisteruim Twojej córki i zięcia jest dla Ciebie takie ważne?
      Bo lepiej brzmi? bo dostaną lepiej płatna pracę?

      Jeśli to drugie to warto użyć takiego argumentu a nie szantażu. Gdyby mnie ktoś
      szantażował (szczególnie własna matka) to wolałabym mieszkać pod mostem niż
      spełnić warunki. Może córkę trzeba jakoś dowartościować, powiedzieć, że sobie
      poradzi, wspomóc?

      A co do "strzelania dzieci" zamiast(??) obrony - jak mają sobie je strzelać
      skoro sama piszesz, że malutko zarabiają i pewnie mieszkają w kawalerce?
      • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 11.06.04, 21:40
        Maszgeneralnie rację.
        To piszę już na wstępie.
        Ja wiem, że moja myśł o szantażu jest i wredna i niemoralna.
        Wypłyneła tak... ad hock...z bezsilnosci...i z bezsensownego doświadczenia
        życiowego...i z wiedzy medycznej, której im brak - bo wiem, że dziecka urodzone
        po 30 roku zycia ma dużo procent więcej na chorobę Downa.
        Tak, mają tylko kawalerkę. Ale ja im zaproponowałam, że to ja pójdę do tej
        kawalerki a im dam moje 4 pokoje ( w odległości 2 km ).
        Tyle sobie pomyślałam: niech mnie przeklną - ja się już nie liczę...
        Ale może kiedyś będą się cieszyć, że ich jakoś zmobilizowałam.
        Sama nie wiem. Trudno mi ze swymi myślami.Tym bardziej, że nie sa one mi
        bliskie.
        • jmx Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 22:22

          Znajoma lekarka urodzi niedługo pierwsze dziecko, ma 38 lat, ojciec parę lat
          starszy, dziecko zdrowe. Proszę, nie fetyszyzujmy medycyny. Wiem, że jest coś
          takiego jak prawdopodobieństwo, ale nawet zwiększone prawdopodobieństwo to nie
          pewność zdarzeń. Rozumiem, że się martwisz i że chcesz jak najlepiej ale nie
          tędy droga, nie psuj dobrych kontaktów z nimi takimi - głupotami, za
          przeproszeniem, jak szantaż.

          Z tego co piszesz, wygląda, że jesteś matką "poświęcającą się" - dam wam
          wszystko, ja się nie liczę, nieba wam przychylę itp. Trochę zaufania do nich i
          do siebie; być może takie stawianie sprawy ich przytłacza, chcą sami coś
          osiągnąć, do czegoś dojść nie chcą wszystkiego zawdzięczać "kochanej mamusi".
          Być moze to co mają teraz im wystarcza i czują się szczęśliwi, może to głupota
          i muszą dojrzeć do pewnych decyzji jak rodzicielstwo. Ale z powodu szantażu nie
          zmądrzeją. Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. I poznać wizję życia córki, co ona
          mysli, jak ma wyglądać ich życie, co by chciała osiągnąć, jak. A nie tyklko
          mówić co powinna zrobić bo kiedyś może tego żałować.

          • Gość: matka JMX....odpisałam na pocztę @ gazeta.pl IP: *.acn.pl 11.06.04, 22:50
            n/t.
    • Gość: ryb Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.06.04, 21:37
      Mialem juz dzisiaj nie pisac, bo mnie leb boli jak cholera ale to jest super
      watek wiec sie zmusze...

      To jest samo zycie. Musisz ich zalatwic podstepem, bo z tego co piszesz to
      najwyrazniej widac ze oni sobie z Ciebie jaja robia. Malo tego, wyglada na to
      ze olewaja tez i kase a to juz jest nie do wybaczenia.
      Proponuje takie rozwiazanie. Postaraj sie o klucze do ich mieszkania. Zrob
      remanent i jak znajdziesz prezerwatywy to je podziuraw. Jezeli znajdziesz
      tabletki anty to je podmien np. na witaminy. Skutek murowany...A magisterke im
      kup jako prezent. Przeciez i tak by zdali...co beda czas tracic.

      No i co Ty na to?

      Pozdr.


      ryb
      • Gość: matka do : "ryb "......o szantażu IP: *.acn.pl 11.06.04, 21:46
        jedyna odpowiedź na twój post:
        to........:
        :))))))))))))))
        ale dzieki za twój głos w dyskusji.
    • Gość: emka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.euro / *.euro-net.pl 11.06.04, 21:49
      Jestem w ~ rówieśnicą twojej córki. Gdybym otrzymała takie ultimatum,
      odebrałabym to bardzo żle. Straciłabym do matki szacunek. Martwienie się i
      dawanie rad to jedno, ale szantażowanie to coś innego. Bo niby jakim prawem,
      czy magisterium sprawi, że będziesz miała lepszą córkę. A skoro nie ma po 9
      latach małżeństwa dziecka, to znaczy że jest jakiś problem - finansowy lub
      zdrowotny. Często nie mówi się rodzicom wszystkiego.

      Ciekawe, czy gdy będę miała własne dzieci, też będę tak bardzo żyła ich życiem?
      Pewnie tak, taki przywilej rodziców.
      • Gość: matka Emka ... o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 11.06.04, 22:08
        Ja takze uważam, że to mimo wszystko - bezsensowny i niski pomysł z tym
        szantażem... jednak dla ścisłości przypominam: powodów medycznych nie ma.
        Jeżeli o tym piszę, to widocznie to wiem. Tym samym uwypuklam fakt, że moje
        kontakty ze "zstępnymi" są pełne wzajemnego zaufania a nasze rozmowy szczere.
        • ziemiomorze Re: Emka ... o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 11.06.04, 22:45
          Gość portalu: matka napisał(a):

          > Ja takze uważam, że to mimo wszystko - bezsensowny i niski pomysł z tym
          > szantażem... jednak dla ścisłości przypominam: powodów medycznych nie ma.

          Czyli skoro nie napoczynaja tego dziecka, to najwyrazniej nie czuja sie gotowi?
          W jakim celu dwoje niegotowych ludzi zmuszac do poczecia dziecka? Bo?
          Urodzic ze strachu przed Downem?
          Mnozenie cierpienia.

          > Jeżeli o tym piszę, to widocznie to wiem. Tym samym uwypuklam fakt, że moje
          > kontakty ze "zstępnymi" są pełne wzajemnego zaufania a nasze rozmowy
          szczere.

          Mi sie wydaje, ze milosc raczej polega na dawaniu wolnosci, szacunku, uwaznosci
          i wspol-czuciu, a tego w Twoim pomysle brakuje. Doroslym, acz byc moze
          niezaradnym (jak to troche wynika z Twojego postu) ludziom nie mozna pomoc,
          zmuszajac czy uszczesliwiajac na sile, 'dla dobra'.

          W ten sposob nie dorosna - przeciwnie,

          zet.

          PS Bardzo musialm pilnowac emocji, piszac tych kilka zdan. 'Glupia milosc'
          (wybacz) to jeden z najwiekszych grzechow w rodzinie. Znam mase ludzi, ktorzy z
          ran, zadanych takimi dla-twojego-dobra-coreczko lecza sie przez lat na
          intensywnej terapii.
          • Gość: matka Ziemiomorze..plus reszta P.T. respondentów IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:10
            masz dużo racji... czuje się bezsilna...to z bezsilności był ten mój topic.
            Jest tak:
            Wiem, że nic nie wiem
            a zarazem- (niestety) :
            Swoje wiem!......:))
            I w swej bezsilności chwytam się ( wyłącznie myślowo!!!- co podkreślam !! )
            jakichś wstrętnych a jednocześnie prostych / prostackich pomysłów.
            Gdybyście znali mnie osobiście - a szczególnie wszelkie uwarunkowania
            sytuacyjne.... może byście zrozumieli więcej z całokształu.
            Trudno jest tak na forum opisać ...otoczkę.... Porwalam sie na sprawę mnie
            przerastającą. Mea culpa...bo nawet nie potrafie sensownie polemizować. Jestem
            jednak, niestety, homo-realiticus ( nie virtalicus ) ..:)))
            Ale dzięki, za podtrzymanie mnie w krytyce mego pomysłu o szantażu.
        • Gość: krish Re: Emka ... o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: 62.233.233.* 11.06.04, 23:28
          matko! sorry, że tak się przyczepiam, ale naoprawdę nie chcesz zobaczyć swojego
          problemu. napisalaś : ja już sie nie liczę - i to jest to co Cie gryzie.

          chcesz ich zmobilizować - ale czy masz monopol na rację?

          jezseli za Twoja namowa zrobia sobie dziecko, albo poświeca nauce i za dwa lata
          ich małżeństwo się rozleci - to oczywiście Ty nie bedziesz miała sobie nic do
          zarzucenia. potrafisz wziać tą odpowioedzialność?


          napisałaś: Tym samym uwypuklam fakt, że moje
          kontakty ze "zstępnymi" są pełne wzajemnego zaufania a nasze rozmowy szczere

          zaufanie i szczerość konsultowane z połową polski na forum (cóż z tego, że
          anonimowym). ciekawe...

          mimo wszystko powodzenia.
          • Gość: matka KIRSH... o szantażu IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:40
            konsultowane na forum....bo dażę respondentów szacunkiem i potrzebuję od
            społeczności dażonej szacunkiem rady. Komprenevu?
            pozdro,(-) matka
            PS. uważam, że masz rację. Ja także za makabrę uważam takie metody. To wszystko
            z bezsilności. A to mnie nie usprawiedliwia i wiem, że sam taki pomysł źle o
            mnie świadczy. Nie mam ruchu. Wiem.
            • Gość: krish Re: KIRSH... o szantażu IP: 62.233.233.* 11.06.04, 23:50
              daj spokój... jestes psychologiem... nie uwierzę, że nie rozumiesz podstawowych
              rzeczy: jeżeli komuś UFASZ to nie pytasz osób postronnych o to samo... nawet
              jeżeli ich szanujesz. te rzeczy się wykluczają. tak jak w małzeństwie: jak
              mężowi ufasz to nie sprawdzasz jego maili na wszelki wypadek.

              krish nie kirsh
              darzyć przez rz
              pozdro,(-)matka - rozczulasz mnie :)
              :-)))
              • Gość: matka Re: KIRSH... o szantażu IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:53
                kariery nie zrobilam z powodu dysgradii. Nie rozczulaj się, Kirsh, bez powodu.
                Z szacuneczkiem, (-) matka
      • Gość: matka w sprawie formalnej...do Padalca IP: *.acn.pl 11.06.04, 22:10
        bardzo proszę, aby Trolle się w tym temacie pode mnie nie podszywały.
        Dziękuję z góry, Padalcowo.
        • caorle Re: a ja matko 11.06.04, 22:46
          Cię rozumiem...twoje matkowanie...a "szantaż" o którym piszesz pewnie tak tylko
          grożnie i odpychająco wygląda w formie "pisanej"...mam rację, czy nie...?
          Bo czasami trudno przełożyć to co w sercu na kompiuter...:-)
          A może się mylę...
          • jmx Re: a ja matko 11.06.04, 22:48

            Można to rozumieć ale czy trzeba pochwalać...?
            • caorle Re: mam nadzieję 11.06.04, 22:49
              że matce tak się tylko napisało ...a w życiu by nikogo nie szantażowała...
              • jmx o matko! 11.06.04, 22:52

                Nie chodzi o szantaż jako taki, chodzi o całościowe podejście do życia córki i
                swojego własnego. Dostrzegam niepokojące objawy.
                • caorle Re: jakie? 11.06.04, 22:54
                  matko, ja chyba podobna będę...
                  Krzywdy swemu dziecku nie dam zrobić!!!:-)))
                  • Gość: krish Re: jakie? IP: 62.233.233.* 11.06.04, 22:55
                    no chyba, że mu zrobisz sama. wtedy to już dozwolone...
                    • caorle Re:krish 11.06.04, 23:04
                      ty mi wskakuj do "karmy" gadać a nie tu insynuacje...!!!
                      Precz siło nieczysta!!!
                      • Gość: krish Re:krish IP: 62.233.233.* 11.06.04, 23:11
                        wskoczyłem Ci na priva. karmię niepublicznie
                        • caorle Re:krishku 11.06.04, 23:26
                          dzieki za info ale dzisiaj mi nie w głowie jakoś...myslenie...:-)
                          Zrobie ci wykładzik na temat grzechu pierworodnego,bo cos widzę cieniutko...:-
                          )))Kiedys...
                          • Gość: krish Re:krishku IP: 62.233.233.* 11.06.04, 23:32
                            sama chciałaś. a co do gp. to nie tak cieniutko. ja tez czytałem o tym. i mam
                            swoje wizje. powiedziałem Ci, że heretyckie :)
                        • jmx Re:krish 12.06.04, 01:54
                          Gość portalu: krish napisał(a):

                          > wskoczyłem Ci na priva. karmię niepublicznie

                          No wiesz?!! sama bym chętnie poczytała...

                          Tak się zastanawiam... Ludzie boją się anonimowości? konfrontacji przemyśleń z
                          innymi? hmmm....
            • Gość: maturzysta' 2004 Re: a ja matko IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:14
              nie trzeba !
          • Gość: matka Re: a ja matko.............CAORLE IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:13
            nie mylisz
            się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Dzieki za zrozumienie....choć wiem, że bładzę gdzieś ...po meandrach...wiem....:
            ((
            Ale to chyba z bezsilności....
            • caorle Re: a ja matko.............CAORLE 11.06.04, 23:24
              wiesz, jak ja czasami coś napiszę, to sama siebie nie rozumiem...też błądzę -
              nie cierpie pisać:-)))))

    • randybvain Boże, chroń nas przed takimi matkami. 11.06.04, 22:56
      Nic więcej nie dodam, bo poprzednicy napisali wszystko.
      Opowiem ci za to historię.
      Dziecko zgubiło się. Wyszło na podwórko i zniknęło. Matka, wcale nie pijana,
      szalała ze strachu. Noc się zbliża, a wokół różne dziury, zboczeńcy itp.
      Poszukiwania nic nie dają. Wreszcie dziecko się znajduje - zasnęło na strychu.
      Co robi matka? Bije dziecko tak mocno, że dziecko trafia do szpitala i wkrótce
      umiera.
      Miłość.
      • Gość: matka Re: Boże, chroń nas przed takimi matkami. IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:16
        ????????????????????????
    • Gość: tez matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.is.pl / 217.96.4.* 11.06.04, 23:10
      Mam dobrze po 50-tce (Enter mimo wszystko umiem nacisnac:) ) i jestem od paru
      ladnych lat podwojna juz tesciowa. Rozumiem doskonale Twoje rozterki.
      Tez "przerabialam" podobne. Z perspektywy czasu moge Ci tylko powiedziec, ze
      wszystko sie samo uklada ( czasem zupelnie zaskakujaco) i idzie ku dobremu.
      Mysle, ze nie powinnas ingerowac zbyt mocno w zycie dzieci. Ciesz sie , ze maja
      do Ciebie zaufanie, ze jestescie blisko, ze sa wartosciowymi ludzmi i pozwol im
      ukladac zycie wedlug wlasnego scenariusza. O szantazu nawet nie mysl, bo on na
      pewno niczego nie rozwiaze!
      PS. Wypowiedzi na forum czytam od jakichs 2 lat, lecz odzywam sie b. rzadko,
      bo mam wrazenie , ze nie jest to miejsce przyjazne dla osob w naszym wieku.
      • ziemiomorze Na marginesie: Kompletnie inny temat. 11.06.04, 23:15
        Gość portalu: tez matka napisał(a):

        > PS. Wypowiedzi na forum czytam od jakichs 2 lat, lecz odzywam sie b. rzadko,
        > bo mam wrazenie , ze nie jest to miejsce przyjazne dla osob w naszym wieku.

        Ejze. Niby czemu?
        W mojej opinii roznorodnosc kazdej grupy (pod kazdym wzgledem - wieku, plci,
        zapatrywan, pomyslow na zycie itd) jest wartoscia sama w sobie. Zreszta -
        internet ma to do siebie, ze jest forum wyjatkowo demokratycznym, jesli chodzi
        o wiek, bo go tutaj raczej malo widac.
        Wez sie odzywaj czesciej :-)
        zet.
        • Gość: tez matka Re: Na marginesie: Kompletnie inny temat. IP: *.is.pl / 217.96.4.* 11.06.04, 23:32
          Czesto, gdy czytam prezentowane tu wypowiedzi, to widze, ze moje rozumowanie
          jest tak rozne, ze az boje sie je przedstawic i narazic sie na agresje
          oponentow. Pewnie jestem tchorzem.
          • caorle Re: nie,nie... 11.06.04, 23:45
            jakoś nikt do tej pory mnie nie zjadł...a mógłby:-)))
            Można pisać, smiało.
          • Gość: Maria Re: Na marginesie: Kompletnie inny temat. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.04, 00:07
            Ja też niedługo zaliczę 50-kę, umiem wciskać ENTER, moje poglądy są bardzo
            różne od prezentowanych, ale być może dlatego bardzo często spotykam się z
            podziękowaniem od forumowiczów. Być może nasze doświadczenie życiowe jest Im
            potrzebne. Bądź bardziej odważna.
            Pozdrawiam :))
            • Gość: tez matka Re: Na marginesie: Kompletnie inny temat. IP: *.is.pl / 217.96.4.* 12.06.04, 00:16
              :))) Sprobuje! Zobacz jak mi dobrze dzis idzie i ile postow wstukalam.
              Zdecydowanie powyzej mojej sredniej!!!
      • Gość: Luty Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.dialup.mindspring.com 11.06.04, 23:16
        > Odpowiadasz na :
        Gość portalu: tez matka napisał(a):


        PS. Wypowiedzi na forum czytam od jakichs 2 lat, lecz odzywam sie b. rzadko,
        > bo mam wrazenie , ze nie jest to miejsce przyjazne dla osob w naszym wieku.

        O matko! To miejsce dla nikogo nie jest tak do konca przyjazne...
        Bardzo dobry, madry post, prosze wypowiadac sie czesciej i dzielic swoim
        doswiadczeniem.Pozdrawiam
        • Gość: te_matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.is.pl / 217.96.4.* 11.06.04, 23:23
          O Luty! Chyba masz racje! A z tym moim doswiadczeniem, to tez roznie bywa, bo
          sytuacje w zyciu nigdy sie dokladnie nie powtarzaja. Jak juz wiem jak postapic,
          to sytuacja sie zmienia i znow jestem glupia!
          • Gość: Luty Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.dialup.mindspring.com 11.06.04, 23:41

            Gość portalu: te_matka napisał(a):

            > O Luty! Chyba masz racje! A z tym moim doswiadczeniem, to tez roznie bywa, bo
            > sytuacje w zyciu nigdy sie dokladnie nie powtarzaja. Jak juz wiem jak
            postapic,
            >
            > to sytuacja sie zmienia i znow jestem glupia!


            Z tego co tutaj napisalas jasno wynika, ze nabralas doswiadczenia...
            Za kazdym razem inna sytuacja- fakt, ale tak jak z jazda samochodem...nowy
            samochod, nowa droga, ale jakos mniej straszno...
            • Gość: matka Cuda, cudowne cuda..:)))) IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:49
              prawie każdy wątek się przwoczważa.....sami sprawdźcie czytając post 1-szy, 2-
              gi, 3-ci.... a następnie przed_ostatni....przed_przed_ostani...
              Jest tak, że pierwszy o zupie a dalsze to już o d..pie...raczej.;)
              No i fajn !
              A problemy sobie niech fruną w czaso_przestrzeni.....:)))))))))))))
      • Gość: matka do ...: TEŻ MATKA......... IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:20
        Dzięki za twój post ...i ENTER :)))))
        ale jak mogła bym się z toba spotkać????
        Czy mogę napisać tu mój nr gg ?????
        serdeczności !!! (-) matka.
        • Gość: tez matka Re: do ...: TEŻ MATKA......... IP: *.is.pl / 217.96.4.* 11.06.04, 23:26
          Mozesz do mnie zagadac na gg (4803481). Pozdrawiam i przestan sie zamartwiac!
          • Gość: matka Re: do ...: TEŻ MATKA......... IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:44
            zapisuję sobie twe gg i dzieki za podanie nr-u.
            Dziś juz jestem tak zgnębiona, że nic z siebie sensownego nie wykrzeszę.
            Czy mogę "zapukać" w niedzielę?
            • Gość: tez matka Re: do ...: TEŻ MATKA......... IP: *.is.pl / 217.96.4.* 11.06.04, 23:49
              Mozesz, kiedy tylko bedziesz chciala. Wieczorami czesto siedze przy
              komputerze ,bo rozmawiam przez gg z corka i zieciem, ktorzy sa chwilowo dosc
              daleko. Zycze Ci dobrej, spokojnej nocy. Jutro bedzie nowy, lepszy dzien :))).
              • Gość: matka Re: do ...: TEŻ MATKA......... IP: *.acn.pl 11.06.04, 23:54
                dzięki - i wzajemnie..
                .....jak zasnę(???) ----to może i się wyśpię :))))
              • anonim_ka Re: do ...: TEŻ MATKA......... 15.06.04, 01:06
                hey sympatyczna :))Wrocimy do tematu prof Wiktor G. itd . kiedy pomoge moim
                podopiecznym w skladaniu wnioskow o doplaty unijne.Zwlaszcza ze przedluzyli
                termin.Chyba sobie do traktora doczepie antenke satelitarna.Qurcze zgubie
                ostatnia gorna szczeke , na tych wybojach.Ale zsiadle mleko mozna nozem kroic.
                Pozdr
                a wiesz jakie sa tam grzyby??
    • noie Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 12.06.04, 16:08
      Hallo...
      Odpowiedzi masz juz tu sporo. zastanowilam sie co zrobilamy na twoim miescu.I
      musze przyznac ze troszek zmusilam juz corke do czegos takiego z tym ze....nie
      jest jeszcze dorosla. Co jednak zrobilabym na twoim miejscu? jesli dobrze
      pojmuje to forasy ci nie brak. Czy nie lepiej byloby porozmawiac z nimi bez
      podtekstow...calkiem szczerze? Potem na koniec powiedzialabym ze zawsze moga na
      mnie liczyc. Wydaje mi sie ( jestes sama-bez meza?), ze ty poprostu nie masz co
      robic i z nadmiaru wolnego czasu za duzo zajmujesz sie corka i zieciem. Moze
      dobrze by ci zrobilo gdzies wyjechac, przestac myslec o nich a zajac sie troche
      soba ? jesli cos beda chcieli zmienic to na pewno nie dla ciebie. Moze
      przyjdzie czas, kiedy przyjda do ciebie po pomoc. Czy nie lepiej wtedy wlasnie
      zajc sie ich problemami? Kazdy ma swoje zycie.Kazdy robi bledy. Ale tez kazdy
      potem sam musi sobie z tym dac rady.Proponuje na jakis czas poprostu zostawic
      ich sobie samym, wyjechac gdzies,odpoczac od ich zycia... :-)
      Napisz co zdecydowalas .... :-)
      pozdrawiam
      noie
    • Gość: Ethlinn Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.04, 16:08
      1. Gdyby Twoja córka była taką dobrą studentką, nie przędła by teraz cienko
      (jak sama piszesz). Widocznie nie była wystarczająca dobra w tym czym sie
      zajmowała.
      2. To, że finansowo wiedzie sie jej nienajlepiej najprawdopodobniej nie jest
      skutkiem braku tytułu mgr tylko jej niezaradności życiowej (tudzież własnego
      wyboru). Tak czy siak wara Ci od tego.
      3. Uważam (jak wielu powyzej) ze chcesz zaspokoić swoją chorą ambicję.
      4. Też bym się porzygała jakby moja matka była tak rozciapciała, jakby
      wypominała mi zakupione mieszkanie i jeszcze próbowała mnie szantażować.

      Ps. Nie jestem psychologiem, ale uważam, ze nie masz zbyt dużego poczucia
      WŁASNEJ wartości
      • komandos57 [...] 12.06.04, 16:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • coralina Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 12.06.04, 19:55

          Mam pytanie do pań "matek". Dlaczego tak bardzo niedelikatnie ingerujecie w
          zycie swoich dzieci i nie tylko. Moja mama nie żyje, ale świetnie zastępują ją
          w tym niektóre ciocie, które przy każdej okazji pytają mnie czy kogoś mam, albo
          wprost kiedy ślub. Jakby nie wiedziały, że skoro sama o tym nie mówię, to
          znaczy że nie mam. uwierzcie im bliżej 30-stki tym bardziej te pytania
          dobijają. Aktualnie od ponad roku nie dzwonię do żadnej z tych ciotek, bo po
          prostu nie tęskno mi do tego, aby swoimi odwiecznymi pytaniami przypominały mi
          o tym.
          Może tak jest też z Twoją córką. Może jest to również dla niej problem, ale nie
          chce o tym mówić. Bo dlaczego nie chce obronić się albo mieć dziecko?
          • seksuolog Zostawic doroslych ludzi w spokoju 13.06.04, 14:03

            Brutalne ingerowanie w zycie doroslych ludzi to skrajny prymitywizm i terror
            psychiczny. Trzeba nauczyc sie szanowac innych i zostawic ich w spokoju.

            Byc moze ludzie ci w szkole czy na studiach mieli osiagniecia bo byli pod presja
            ale WYKANCZALO ich to psychicznie. Wiec postanowili (mniej lub bardziej
            swiadomie) wybrac styl zycia ktory umozliwia im zachowanie rownowagi
            psychicznej. Jesli sa zadowoleni ze swojego wyboru to nie ma powodu by ich
            dreczyc.
    • j_ar Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 14.06.04, 10:52
      Gość portalu: matka napisał(a):
      > zastanawiam się, czy córki niezaszantażować....a brzmiało by to tak...
      > 1 . - albo spłentujesz swoje studia, albo cie wydziedziczę i zapiszę dwa
      > mieszkania na np. Dom Dziecka niechcianego.
      > 2. - jeżeli nie magisterium, - to może dziecko sobie " strzelicie" ?
      > Punkt 1 + 2 to jest właśnie sentencja zamyślanego szantażu.

      mysle, ze to dobry pomysl z tym szantazem, skutecznie uda ci sie uwolnic swoje
      troski od najblizszych.... a krish ma racje, cos tobie brakuje, nie im
      • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 14.06.04, 14:36
        prawdopodobnie 5-tej klepki brakuje mi. Czyli tego, co ma w nadmiarze większość
        moich respondentów z tego watku.;)
        • j_ar Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) 14.06.04, 14:41
          hehehe dobre:).. sadze, ze nie bylabys zdolna do zaszantazowania, po prostu
          chcesz jak najlepiej, ale juz jest dobrze
          • Gość: matka Re: o szantażu....( DŁUGIE / nudne ) IP: *.acn.pl 14.06.04, 19:18
            szamotałam sie w bezsilności. Ale WYŁĄCZNIE sama ze sobą .
            ZSTĘPNYCH ,swymi makabryczno-obrzydliwymi pomysłami ,nie dręczę.
            Ale nie będę się zapierać...coś takiego chodziło mi po łbie.
            Ciężkie myśli to były.
            Gdybym tak postapiła, straciłabym mir nie tylko u nich, ale i U SIEBIE.
            I choćby skutek , ten oddalony w czasie, był korzystny dla "młodych"..to
            jednak cena po mojej stronie za to - zbyt wysoka.
            Dla nich natomiast był by to szok poznawczy, bo dobrze znają matkę swą
            i wiedzą, jaka jestem.
            Tak więc nie mnie z motyką na słońce... :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka