Gość: widoki
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.06.04, 11:45
Poznałem je na wielkim przyjeciu u mojego przyjaciela. Zakochałem się od
pierwszego wejrzenia. Przyjaciółki."Iga" onieśmielała mnie, była urocza,
fascynowała mnie, ale prawie obsesyjnie bałem sie jej odrzucenianie dlatego
chciałem zainteresowac swoja osoba "Age" jej przyjaciólke. "Udało się". Od
kilku lat jesteśmy małżeństwem, mamy dzieci.Problem jest w tym, ze dzieci
chcialem miec z "Iga". Ona jest moim wielkim niespełnionym marzeniem.
Dziewczyny nadal są przyjaciółkami, spotykają się często, a ja czekam, żeby
zaprosiły mnie rownież do swojego towarzystwa i jestem szczesliwy gdy moge na
nia patrzec, rozmawiać. Gdy żona zaproponowała aby "Iga" została chrzestna
naszej córy byłem szczesliwy poniewaz poczułem, że powstanie miedzy nami
nowa więź, tak jakby to dziecko w czasteczce było nasze. Nigdy nie dałem jej
znaku, że ją kocham, pragnę z nią byc. Ona traktuje mnie jak przyjaciela,
brata, czasami pocieszy, podokucza, zgani - nawet to uwielbiam byleby
zainteresowala sie moja osobą. Nie chce zniszczyc przyjazni miedzy
dziewczynami bo wydaje mi sie, że tylko w ten sposób moge chociaz chwilami
byc blisko Niej. "Iga" nie ma męża chociaz nie wiem jak to się jej nadal
udaje. Kiedys żona chciała zapoznac "Ige" z moim znajomym z pracy, wpadłem
prawie w histerie zniechęcając do spotkania. Żone szanuje, chyba nawet
kocham, łączy nas tak wiele, nie chce jej krzywdzic, ale "Iga" od kilku lat
jest moją obsesją, najwiekszym marzeniem, które pewnie nigdy się nie
spełni.Jak długo jeszcze bede potrafił tak zyc?