samira16
27.03.12, 21:35
hmmm od czego zacząć??? nawet sama nie wiem, bo mam mętlik w głowie i siedzi to we mnie od ponad 3 lat.
Czy warto trwać w małżeństwie dla dobra dziecka????
Bo ja od 3 lat tkwię w takim związku i coraz ciężej mi. Tym bardziej, że pojawił się Ktoś na kim mi zależy /a może tak mi się wydaje??/ ale od początku.
Małżeństwem jesteśmy z 8-letnim stażem od 5 lat jesteśmy rodzicami. Od ponad 3 nie sypiamy ze sobą. Ot tkwimy w martwym punkcie. Dziś po rozmowie On twierdzi, że nadal mnie kocha i nie chce mnie stracić. Tylko, że nic w tym kierunku nie robi. Kończy się na słowach. Mówi, że brakuje mu kontaktów ze mną, ale od momentu pojawienia się dziecka to ja coś w tej kwestii inicjowałam i jakoś to funkcjonowało, no powiedzmy raz na jakiś czas. Jak przestałam wychodzić z inicjatywą to temat współżycia małżeńskiego nie istnieje. W ogóle ze strony męża brak jakiegokolwiek zainteresowania moją osobą. Chciałam kiedyś aby zrobił pierwszy krok, wyszedł z inicjatywą, mówiłam Mu o tym, ale nic cisza. Dziś nie brakuje mi Jego osoby, lubię jak nie ma Go w domu. To wszystko sprawiło, że pojawił się Ktoś. Ktoś jest moją bratnią duszą, rozumiemy się doskonale i mam wrażenie, że czytamy sobie nawzajem w myślach. Wie o mojej sytuacji i cierpliwie czeka. A ja sama nie wiem co robić. Chcę być z Ktosiem, bo Go kocham ale z drugiej strony, dziecko, rodzina i mąż co jednak czegoś chce ale nie robi w tym kierunku nic.
Czasami mam ochotę wyjść z domu i więcej nie wrócić. Boli mnie, że tak wygląda to nasze małżeństwo, ale z drugiej strony jakoś nie widzę siebie znowu szczęśliwą przy boku męża. A może mi się tylko wydaje? Może ze względu na Ktosia tak myślę? Nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy. Spróbować dla dobra dziecka poukładać to wszystko? Postąpić samolubnie i zacząć układać życie od nowa?
Wiem masa pytań i historia w skrócie...ale musiałam gdzieś dać upust emocjom i ciągłym pytaniom i wątpliwościom