Dodaj do ulubionych

o przyjaźni damsko - męskiej...

12.03.02, 15:08
...właśnie kolega (o którym sądziłam, ze jest moim przyjacielem) "oświecił"
mnie, że "jest bardziej przyjacielem" mojego byłego towarzysza życia niż moim.
Powód - "on jest mężczyzną i ja go rozumiem, a on lepiej rozumie mnie".
Szczerze się przyznam - zaskoczył mnie strasznie. Nigdy nie sądziłam, ze
przyjaźń ma coś wspólnego z "solidarnością plemników lub jajników". Wydawało mi
się raczej, ze jest to związane z wzajemnym zrozumieniem, podobnymi
zainteresowaniami itd.

Co Wy na to?

Pozdrawiam Vicca
Obserwuj wątek
    • frisky2 Re: o przyjaźni damsko - męskiej... 12.03.02, 15:11
      Cos w tym jest, ze kobieta nie zrozumie do konca faceta, tak jak facet. I
      odwrotnie.
    • Gość: Pastwa o przyjaźni damsko - męskiej... IP: 172.17.15.* 12.03.02, 15:17
      vicca napisał(a):

      > ...właśnie kolega (o którym sądziłam, ze jest moim przyjacielem) "oświecił"
      > mnie, że "jest bardziej przyjacielem" mojego byłego towarzysza życia niż moim.
      > Powód - "on jest mężczyzną i ja go rozumiem, a on lepiej rozumie mnie".
      > Szczerze się przyznam - zaskoczył mnie strasznie. Nigdy nie sądziłam, ze
      > przyjaźń ma coś wspólnego z "solidarnością plemników lub jajników". Wydawało mi
      > się raczej, ze jest to związane z wzajemnym zrozumieniem, podobnymi
      > zainteresowaniami itd.

      Z grubsza dobrze Ci sie wydawało i to samo on Ci przecież powiedział,
      najwidocznie wcale go tak dobrze nie rozumiałaś:))

      • vicca Re: o przyjaźni damsko - męskiej... 12.03.02, 15:32
        To ciekawe co piszesz Pastwa! Moze i faktycznie go nie rozumiałam. Jedno mnie
        tylko intryguje - zanim poznałam "byłego" (tak dla skrótu, bo za długo się
        pisze "towarzysz") K. był moim najlepszym przyjacielem. Kiedy
        poznałam "byłego" - mój "przyjaciel" spędzał u mnie pół dnia (starannie
        omijając "byłego") - rozmawialiśmy o całym świecie, kobietach, mężczyznach,
        uczuciach, piliśmy piwo, graliśmy w karty itp rzeczy, które robią przyjaciele.
        Mogliśmy na siebie liczyć (tak mi się wydawało). Kiedy rozstałam się z "byłym" -
        mój "przyjaciel" doszedł do wnoisku, że jego "lepsiejszym" przyjacielem jest
        mój "były".
        Zagadka?

        Uch! Straszna myśl mnie olśniła! A może ja tak po prostu działam na
        mężczyzn? ;))

        Pzdr Vicca
        • szary_ptak Re: o przyjaźni damsko - męskiej... 12.03.02, 15:43
          Etam...to nie zależy od płci, to zależy od człowieka.

          A wiadomo: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

          Przeważnie ludzie zostają z tymi, których postrzegają jako "zwycięzców"

          To takie "odsiewanie" plew od ziarna...

          Pozdrawiam

          B.



          • vicca Re: o przyjaźni damsko - męskiej... 12.03.02, 15:58
            szary_ptak napisał(a):

            > Etam...to nie zależy od płci, to zależy od człowieka.
            > A wiadomo: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
            > Przeważnie ludzie zostają z tymi, których postrzegają jako "zwycięzców"
            > To takie "odsiewanie" plew od ziarna...
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > B.
            >
            Wolałabym być otrębem jak plewą...

            Pozdrawiam ciepło (Ty wiesz za co!)
            Vicca
        • Gość: Pastwa Re: o przyjaźni damsko - męskiej... IP: 172.17.15.* 12.03.02, 15:47
          Pomimo, że nie zasłużyłem sobie nawet na miano przyjaciela, Ciebie na forum nie
          porzucę (żadnej solidarności płciowej nie odczuwam...hi hi)



          Ps. Co do tego twojego "kumpla", to nie była solidarność a raczej głupota.
          • vicca wzruszenie :''')) 12.03.02, 16:03
            Bardzo Ci dziekuję Pastwa! Wzruszyłam się, naprawdę...
            Ja Ciebie też nie porzucę :))) - nie odczuwam róznic miedzy płciam (chyba że są
            bardzo namacalne - hi, hi)

            ;))) Vicca

    • vicca jeszcze o przyjażni... 15.03.02, 14:59
      Po rozmowie z K. (przyjacielem o którym mowa) i po przeczytaniu różnych wątków
      na forum, długo zastanawiałam się co to wogóle znaczy "przyjaźń".
      Zawsze wydawało mi się (ale może źle), że przyjaźń to zaufanie, troska o innego
      człowieka, chęć pomocy i wspólne zainteresowania i jakaś sympatia (niech
      będzie, że związana z chemią). O płci "kandydata na przyjaciela" jakoś nigdy
      nie myślałam. Dlaczego o tym piszę? Między innymi dlatego, ze znalazłam wątek o
      tym, ze kobiety nie powinny mieć kobiet - przyjaciółek.
      W związku z tym, co to wogóle jest przyjaźń i jakie rzadzą nią zasady?

      Pozdrawiam Vicca
      • Gość: frisky2 Re: jeszcze o przyjażni... IP: 62.233.139.* 15.03.02, 15:33
        Wlasnie (chyba) stracilem przyjaciolke. Stwierdzila, ze ja jej w ogole nie
        rozumiem. Choc ja akurat mam wrazenie odwrotne, ze to ona nie rozumie mnie.
        I w zwiazku z tym zastanawiam sie czy mozliwa jest przyjazn damsko-meska i
        dochodze do wniosku ze nie, przynajmniej nie w moim przypadku. Bo mam
        przyjaciela, mezcyzzne, od lat, z ktorym rozumiem sie bez slow, niemal jak z
        zona. A w pewnych kwestiach nawet bardziej niz z zona. Dochodze do wnosku ze
        jednak kobieta nie jest w stanie zrozumiec mezczyzny
        • Gość: Dorota Re: jeszcze o przyjażni... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 11:46
          Wiecie co? Tak myślę, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa, ale istnieje
          wtedy, gdy przejdzie ponizsze etapy:
          1 najpierw musi być deklaracja przyjazni;
          2 potem łóżko, ewentualnie jakiaś tam fascynacja erotyczna. Płeć wyżej hm...
          d... nie podskoczy i w przyjaźni tez sie musi zalogowac...
          3 analiza piosenki Grechuty "Czy to jest przyjaźn, czy to jest kochanie"
          4 a potem, co z tego wyjdzie.
          Tu jest bardzo duzo rożnych możliwosci, ale jesli wyjdzie przyjaźń, to
          autentyczna. Bo sprawdzona. Pozbawiona tabu.
          czasem wychodzi niestety wielkie nic. Albo rozczarowanie, bo jemu nie chodziło
          o przyjaźn, tylko żeby ją przeleciec... albo ona chciała się zemscic na tej
          Asce, albo na jej bracie... eee. We wszystkich przypadkach punkt 2 determinuje
          punkt 4.
          Dorota
      • _szwedka Re: jeszcze o przyjażni... 15.03.02, 15:36
        Czy ten Twoj "przyjaciel" to dorosly czlowiek? Wyglada na to ze nie.
        Dlaczego by nie mial byc zarowno Twoim jak i bylego przyjacielem?
        Po co ta licytacja? Jestem "bardziej" jego przyjacielem.
        Czy tak ocenia rowniez innych swoich "przyjaciol"?
        Moze ma liste z punktacja ;-)))
        Wyglada na to ze nigdy nie byl Twoim przyjacielem, a wiec nie ma co po nim
        plakac.
        Pozdrawiam
        • Gość: Otryt Re: Dziwny konflikt lojalności IP: 195.117.141.* 15.03.02, 16:37
          Szwedka napisała:
          Po co ta licytacja? Jestem "bardziej" jego przyjacielem.

          Bardzo często tak bywa, że gdy przjaciele lub małżeństwa się rozchodzą "dzielą
          się" również wspólnymi wcześniej przyjaciółmi. Jakiś przedziwny konflikt
          lojalności. Myślą tak: "jeśli spotyka się z nim to znaczy, że jest nie w
          porządku w stosunku do mnie". Absurd ale fakt! Mogą w ten sposób myśleć
          wszystkie osoby z tego trójkąta. Rzadkością jest, że przyjaciele rozwiedzionych
          pozostają nadal przyjaciółmi obojga.

          Pzdr
          Otryt

          • vicca Re: Dziwny konflikt lojalności 18.03.02, 09:55
            Gość portalu: Otryt napisał(a):

            > Bardzo często tak bywa, że gdy przjaciele lub małżeństwa się rozchodzą "dzielą
            > się" również wspólnymi wcześniej przyjaciółmi. Jakiś przedziwny konflikt
            > lojalności. Myślą tak: "jeśli spotyka się z nim to znaczy, że jest nie w
            > porządku w stosunku do mnie". Absurd ale fakt! Mogą w ten sposób myśleć
            > wszystkie osoby z tego trójkąta. Rzadkością jest, że przyjaciele rozwiedzionych

            Nie myślałam o tym w ten sposób Otryt - ja nie mialabym nic przeciwko temu, aby
            moi znajomi czy przyjaciele przyjaźnili się i spotykali z moim byłym. To co mnie
            denerwuje to powiedzenie "bardziej" - czy mozna być mniej albo bardziej
            przyjacielem? Czy naprawdę płeć ma aż takie znaczenie w całym takim zwiazku -
            konflikcie? Rozumiem dwuznaczność sytuacji, ale jako dobra znajoma dwojga ludzi,
            którzy rozstali się w wielkim gniewie i żalach, wiem że jest to mozliwe. Lubię
            ich oboje, oboje szanuję i staram się nie zajmować miedzy nimi zadnego
            stanowiska - mimo swoich żalów, myślę że doceniają moją "neutralność". Tym
            bardziej jestem zaskoczona tym co usłyszalam od mojego "przyjaciela". I jakoś nie
            potrafię tego zrozumieć :(
      • vicca Będę się sprzeczać 15.03.02, 15:50
        • vicca Re: Będę się sprzeczać - dopisek 15.03.02, 15:53
          Cały czas sądzę, ze wpływ konkretnej płci na przyjaźń nie jest (a przynajmniej
          nie powinna być) aż tak wielki. Bo uznając zasadę, że jedynie kobiety mogą być
          przyjaciółkami kobiet lub że kobiety zdecydowanie nie powinny być
          przyjaciółkami kobiet (to samo w stosunku do mężczyzn) dyskryminuje się czyjąś
          płeć. To jak ocenianie cukierka po papierku.

          Pzdr Vicca
          • Gość: frisky2 Re: Będę się sprzeczać - dopisek IP: 62.233.139.* 15.03.02, 16:00
            Nie vicco. Ja juz zjadlem dwa cukierki - meski i zenski. I wychodzi mi na to,
            ze z tym zenskim to byl niewypal. (mowie o prawdziwych przyjazniach, a nie o
            jakichs tam kumpelskich znajomosciach
            • vicca cukierki 15.03.02, 16:22
              Ja też spróbowałam "obu smaków" (ani na korzyść kobiet, ani mężczyzn, choć z
              delikatną przewagą w stronę kobiet) i nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że
              przyjaźń damsko - damska jest lepsza/gorsza od damsko - męskiej.
              Biorąc pod uwagę osobiste doświadzenia (podobne do Twoich) mogę w tej sytuacji
              dojść do innego wniosku - czegoś takiego jak przyjaźń zwyczajnie nie ma.
              Tylko czy moje doświadczenia pokrywają się z prawdą? Czy jeżeli istnieje jakaś
              forma przyjaźni na tym świecie, to jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę?

              Może jestem idealistką (takie ładniejsze określenie naiwniaczki), ale myślę, że
              przyjaźń istnieje i nie zależy od płci.

              Pzdr Vicca
              • Gość: frisky2 Re: cukierki IP: 62.233.139.* 15.03.02, 16:31
                A ja wiem, ze przyjazn mesko-meska istnieje. Bo ciesze sie nia od kilkunastu
                lat. Nie wiem natomiast czy istnieje przyjazn damsko-meska - z wyjatkiem
                przyjazni malzenskiej.
              • debe Re: cukierki 18.03.02, 01:00
                Vicca,
                zadna z Ciebie naiwniaczka, przyjazn istnieje i nie zalezy od plci (pisze na
                podstawie mojego doswiadczenia); nie wierze, ze jestem jakims tam wyjatkiem
                potwierdzajacym regule..
                ...i wg mnie nie ma przyjazni "bardziej lub mniej", albo jest albo jej nie ma...
                ..fakt, ze o nia nielatwo, ale przeciez tak jest z wszystkim co wartosciowe w
                tym zyciu...
                pozdrawiam
    • Gość: bird_man Re: o przyjaźni damsko - męskiej... IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.02, 11:09
      ja sadze, ze teoretycznie jest mozliwa..
      Praktycznie ni potrafie powiedziec, bo od czasu gdy skonczylem 15 lat to
      przy wszystkich interesujacych mnie dziewczynach i kobietach myslalem tylko
      jak by najszybciej zaciagnac je do lozka (nie zawsze tak doslownie bo lubie
      np. rowniez wolna nature ..:-)) ) Jedyne kobiety o ktorych moglbym powiedziec
      ze byly dla mnie tabu to zony lub dziewczyny moich przyjaciol..
      Patrzac na to z tego punktu widzenia to przyjazn damsko-meska jest mozliwa..
      pozdrawiam
    • Gość: bird_man Re: o przyjaźni damsko - męskiej... IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.02, 11:10
      ja sadze, ze teoretycznie jest mozliwa..
      Praktycznie ni potrafie powiedziec, bo od czasu gdy skonczylem 15 lat to
      przy wszystkich interesujacych mnie dziewczynach i kobietach myslalem tylko
      jak by najszybciej zaciagnac je do lozka (nie zawsze tak doslownie bo lubie
      np. rowniez wolna nature ..:-)) ) Jedyne kobiety o ktorych moglbym powiedziec
      ze byly dla mnie tabu to zony lub dziewczyny moich przyjaciol..
      Patrzac na to z tego punktu widzenia to przyjazn damsko-meska jest mozliwa..
      pozdrawiam
    • Gość: rick Re: o przyjaźni damsko - męskiej... IP: 192.39.188.* 18.03.02, 11:28
      przyjaźń nie jest przedmiotem licytacji czy głosowania. liczbą głosów za i
      przeciw uczestników tego wątku nie dojdziemy do rostrzygnięcia pytania czy jest
      taka przyjaźń możliwa. nawiasem mówiąc, nawet jeden przykład pozytywny świadczy
      o tym, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa.
      w kwestii zrozumienia - sam fakt lepszego rozumienia w ramach jednej płci nie
      jest argumentem za lub przeciw przyjaźni. można przyjaźnić się z osobą, którą
      się mniej rozumie. liczy się fakt chęci zrozumienia drugiej osoby. to, że ktoś
      lepiej rozumie mężczyzn, bo sam jest mężczyzną, nie jest argumentem za
      przyjaźnieniem się z mężczyznami. faktycznie - to raczej pójście na łatwiznę.

      rick

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka