Gość: narzeczona
IP: *.energis.pl
22.06.04, 09:06
No właśnie - po czym? Wydaje mi się, że mój narzeczony jest własnie takim
początkującym alkoholikiem. Nie ma dnia, żeby po powrocie z pracy nie napił
się czegoś: 2-3 piwa albo 3-4 szklaneczki whisky albo butelka wina - poprostu
rozkłada się na sofie o popija. A jak nic z tego akurat nie ma w domu - pije
to, co jest. Ostatnio nawet napił się Advocata - choć go nie znosi. Nigdy się
nie upija - i to jest pocieszające. Mnie jednak niepokoi fakt tego
codziennego picia...