Dodaj do ulubionych

przepraszam, ze zyje

06.06.12, 20:27
Mnie sie caly czas wydaje, ze jest tutaj problem, miedzy Polakami mieszkajacymi za granica, a tymi, mieszkajacymi w Polsce. To widac w postach adresowanych do mnie, do witch , do cynthi. To jest jakies uprzedzenie. Kazde slowo doradcow jest przerysowane i nawet, jak wiadomo, ze uzywa sie jakichs metafor w celu blizszego okreslenia sytuacji, to te metafory sa poprzekrecane i w sumie wychodzi im, tym Polakom z Polski obraz Polakow z zagranicy, jako osob wybitnie zaburzonych (i pewnie dlatego wyjechaly z naszego wspanialego kraju miodem i mlekiem plynacego- tutaj juz moja dygresja), ktore nalezy opluc, nazwac tak, zeby sobie zapamietaly na cale zycie i w ogole cala furia i frustracja lokalnych forumowych doradcow zostaje wzmocniona posilkami w postaci studentow psychologii, zaprzyjaznionych terapeutow itd . Wszystko ma na celu ponizenie i upokorzenie , sprowadzenie do przedmitu tych, ktorzy pisza z zagranicy. Ja tego doswiadczylam wiele lat temu, teraz znow doswiadczam i mimo, ze psycholodzy i kandydaci na nich moga swoje opinie wyartykuowac w sposob profesjonalny, to w tych atakach zadnej profesjonalnosci nie widac ( moze z wyjatkiem eirene). Jest to niesmaczne i sprzeczne z etyka zawodowa terapeutow, ich doradcow czy psychologow i kandydatow na te zawody. Ten atak na cynthie w watku o dzieciach jest niesmaczny. Po prostu, my zyjemy w innym swiecie, gdzie inne poglady sa respektowane. Mozesz miec takie, lub inne zdanie, to twoja sprawa. Twoje wychowanie, twoje wybory. Rada moze byc przyjeta lub nie, to nie jest problem psychologa. Nikt nie ma prawa wydawac opinii, wyraznie swiadczacych o winie innych. To nie jest sad. Z tymi psami SATOI to jest.. powiem prosto: rozwolnienie w pelen kubel. Ja to tak odebralam i przepraszam cynthie, ze tutaj to pisze. Jak ktos chce, to moze mi wyjasnic, ze sie myle, ale ja sie nie myle, obserwuje to od wielu lat. A przede wszystkim chodzi mi o wydawanie opinii w sposob uragajacy wszelkim socjalnym normom. Szczegolnie uzywanie wulgaryzmow i tzw ostrego jezyka.. Ja wiem, kazdy ma prawo do swojej opinii i to powinno byc uszanowane, ale...
Obserwuj wątek
    • w.0 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 20:47
      A ja mam inne zdanie...:=)
      Te osoby, ktore mi zaszly za skore i ja im, to osoby ktore wlasnie mieszkaja za granica.
      Daleko od kraju i od wielu lat.

      Tu moze nie chodzi o to gdzie mieszkasz, ale o to ze ludzie po prostu mysla inaczej niz ty.
      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 21:00
        Mysla inaczej, to fakt. Zastanawaim sie, kto ich uczyl tej agresji slownej. Ja staram sie byc wywazona w swoich opiniach , ale ciagle musze jakby sie znizac do zenujaco niskiego poziomu dyskusji. Przyznam, ze nie zawsze.. ale . Akurat tak sie zdarzylo, ze te osoby wymienione przez mnie mieszkaja za granicami Polski i sa pod wplywem innych kultur, a powiedzialabym pod wplywem multikulturalizmu.
        • w.0 ze zyje 06.06.12, 21:21
          Polska to wkrotce podobny kraj jak i inne multikulturalne kraje w Europie z cala problematyka.
          Mozna zyc w kraju multikulturalnym, jednak nie byc nim przesiakniety i trzymac sie tradycji. Wszystko zalezy od tego, co czytasz i w jakich kregach sie obracasz. Czym sie zajmujesz.

          Piszesz, ze Cynta zostala obrazona. nic sie nie martw Cynta tez potrafi napisac cos co innych dotyka i obraza.

          Przyznam sie sama renka, ze twoje poglady na temat rodzicielstwa przerazaja mnie.
          Nie wiem ile masz lat ale domyslam sie ze gdzies okolo 70- 80, bo tylko tak moge to sobie wytlumaczyc, ze ktos ma tak skostniale i malo funkcjonalne poglady na temat rodzicielstwa, moze byc taki zacietrzawiony w swoich pogladach.

          Nawet najwieksi tradycjonalisci potrafia dostrzec nieszczescia i tragedie jakie wynikaja z domow rodzinnych, gdzie rodzic jest zly i destruktywny.

          W dekalogu stoi:"szanuj ojca i matke swoja" a dzis wlasnie wielu ksiezy uwaza, ze dekalog powinien byc przerobiony i powinno bylo stac: "Ojcze i matko, zapracuj sobie na szacunek dzieci."
          To nie moje slowa, ja tylko cytuje wypowiedzi ksiezy.

          Tak ogolnie uwazam, ze jak sie ma marne doswiadczenie w temacie, to nie powinno sie bylo zabierac w nim glosu, bo mozna ludziom swoimi uwagami jezcze bardziej dokuczyc niz pomoc, a po pomoc tu przyszli i szukaja.Mam na mysli "kropidlo" ktorego potraktowalas wybitnie nieludzko, co tez jest forma pewnego rodzaju wulgaryzmu. Nie potrzeba miotac przeklenstwami, aby byc wulgarnym, wystarczy napisac o jego psychopatycznych rodzicach ze...byli dobrymi rodzicami! Brrr...:=/
          • cynta Re: ze zyje 06.06.12, 22:28
            w.0 napisała:

            > W dekalogu stoi:"szanuj ojca i matke swoja" a dzis wlasnie wielu ksiezy uwaza,
            > ze dekalog powinien byc przerobiony i powinno bylo stac: "Ojcze i matko, zaprac
            > uj sobie na szacunek dzieci."
            > To nie moje slowa, ja tylko cytuje wypowiedzi ksiezy.
            Taaak? to polscy ksieza szykuja sie do zmiany dekalogu?? no, to za jednym zamachem 8 przykazanie tez zmienia nie?
            W dekalogu jest tak napisane w #4 jak jest bo trzeba bylo objac to nakazem, trzeba bylo dzieciom powiedziec zeby szanowaly rodzicow bo widac zdarzalo sie ze tego nie robily. Czy trzeba na to zapracowac? nie, po prostu szacunek nalezy sie tym ktorzy nas na ziemie sprowadzili, bez wzgledu na to kim byli ...

            >
            > Tak ogolnie uwazam, ze jak sie ma marne doswiadczenie w temacie, to nie powinno
            > sie bylo zabierac w nim glosu, bo mozna ludziom swoimi uwagami jezcze bardziej
            > dokuczyc niz pomoc, a po pomoc tu przyszli i szukaja.Mam na mysli "kropidlo" k
            > torego potraktowalas wybitnie nieludzko, co tez jest forma pewnego rodzaju wulg
            > aryzmu. Nie potrzeba miotac przeklenstwami, aby byc wulgarnym, wystarczy napisa
            > c o jego psychopatycznych rodzicach ze...byli dobrymi rodzicami! Brrr...:=/
            • w.0 Re: ze zyje 06.06.12, 22:43
              Ja troche poczytala twoje wpisy i zauwazylam, ze zarowno sam dekalog jak i etyka moralna kosciola sa ci dosc pojeciowo odlegle, dlatego osoby twojego pokroju powinny byly pozostac w Edenie, a wyruszac w swiat tylko i wylacznie na pokazy mody, listka figowego...:=)
              • renkaforever Re: ze zyje 06.06.12, 22:57
                hehe..ja wierze w Eden . Sami sobie budujemy go tu, na ziemi , albo co bardziej popularne.. wlasne piekielko, a w nim placz i pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie..
              • cynta Re: ze zyje 06.06.12, 22:59
                O! i znow ocena... ciekawe jakie to moje poglady sa w/g ciebie "pojeciowo odlegle" Wisz moze jaka jest roznica miedzy religijnoscia zewnetrzna i wewnetrzna?

                w.0 napisała:

                > Ja troche poczytala twoje wpisy i zauwazylam, ze zarowno sam dekalog jak i etyk
                > a moralna kosciola sa ci dosc pojeciowo odlegle, dlatego osoby twojego pokroju
                > powinny byly pozostac w Edenie, a wyruszac w swiat tylko i wylacznie na pokazy
                > mody, listka figowego...:=)
    • satoja Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 20:57
      no i cała twoja filozofia w łeb bierze, bo mnie nie obchodzi gdzie kto mieszka.
      bardziej kwestia "stanów" to jakiś wasz kompleh ale o tym ks którym usiłujecie wyjaśnić sobie to, że ktoś ma inne zdanie na dany temat by tego zdania nie musieć przyjmować pod rozwagę.
      czytam wypowiedzi i wypowiadam swoje zdanie. możesz być chińczykiem mieszkającym na antarktydzie, dla mnie nieistotne bo nie rozmawiamy emigracjac
      a, że zajmuję się problemem przemocy w rodzinie i różnych okołorodzinnych niuansów
      to i pusty śmiech mnie ogarnia gdy dorosły rodzic podkreśla ciągle jak to on dobrze dzieci wychowywał i nie wie dlaczego te dzieci dorosły i traktują go wrednie, bez szacunku, nie chcą go znać. i na forach się żali że to dzieci złe.
      dlatego tak go traktują bo tak je wychował. czy tak trudno prostą rzecz przyjąć do wiadomości? wielu rodziców wychowuje "najlepiej jak umie" co nie znaczy, że dobrze.
      Ale to wypada samemu zmienić zachowania SWOJE jeśli 20 lat "właściwej" pracy wychowawczej dało takie opłakane skutki.

      a to czy klikasz z madagaskaru czy z bombaju nie ma najmniejszego znaczenia dla tamtego tematu. co najwyżej zastanów się dlaczego chcesz uważać, że ma. jaki problem bycia emigrantem masz nierozwiązany.
      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 21:15
        Po prostu obserwuje nagonke i stawiam teze, ze jest to celowe.. Jesli zajmujesz sie tymi sprawami na codzien, to tlumaczy mi wszystko. Pracownicy socjalni, zeby dobrze pracowac i nie wyleciec z pracy, musza miec dobrze opracowana strategie profesjonalnego "zdolowania" matek w celu wyluskania krzywdzonych dzieci. Chodzi moze o to, by ta matka nie popelnila samobojstwa z powodu odebrania jej dzieci i nie obwinila pracownika socjalnego. Swoja droga ciekawe, czy byly takie przypadki. Bo ja w swoim dosc dlugim i powiem, ze ciekawym zyciu spotkalam pare matek, ktore leczyly sie u psychiatrow i chodzily na psychoterapie, mialy problemy z chorobami jedzeniowymi z powodu ODEBRANIA im dzieci. Nie kwestionuje krzywdy dzieci, ale zastanawiam sie nad krzywda matki. Bo one naprawde czuly sie skrzywdzone i plakac sie chcialo, patrzac na nie, co z siebie zrobily, jakie dno, z tej rozpaczy za dziecmi, byl to ciagly placz za dziecmi, jeden temat, od ktorego uszy wiedly.
        • satoja Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 21:43
          nie jestem żadnym pracownikiem socjalnym, a Ty już tworzysz kolejną historię z wymysłów.
          teraz widzę przeprowadzisz wielką akcję :oto zła satoja doprowadza do śmierci biednych uciśnionych matek bo śmie zauważyć że niektórzy są ślepi na długofalowe efekty swoich zachowań w rodzinie:PPPPPP

          znaczy, uważasz, że lepiej jak dzieci popełnią samobójstwo stłamszone wychowaniem rodziców, niż jak matka popełni samobójstwo gdy jej te dzieci wcześniej odbiorą by ratować przed patologią kolejne pokolenie? ciekawe założenie by było.
          jeśli jakieś Twoje znajome chodziły na psychoterapię jak twierdzisz "z powodu odebrania im dzieci" to znaczy tylko tyle, że powinny na psychoterapię chodzić już dużo wcześniej i kwestia zabrania dzieci to temat zastępczy przed problemami z samą sobą tekiej osoby.
          jeśli rodzice tworzą związek przemocowy, to OBOJE powinni odbyć terapię. Bo "normalna" osoba za przemocowym partnerem (ofiarą lub katem) by się nawet nie obejrzała i na partnera do związku nie brała pod uwagę. Co więcej o ile "wina" w związku jest po stronie przemocowca (skrótowo) to jeśli chodzi o wychowanie dzieci to oboje rodzice ponoszą odpowiedzialność za to jakie dzieciom wzorce relacji rodzinnych przekazują i co im z emocjami w tym domu czynią. Tu przemocowy rodzic i rodzic-ofiara są odpowiedzialni po równo, bo oboje obarczają dziecko wrednym ciążarem na resztę życia. "Ofiara" bruździ krzywdy w emocjach nie mniej niż kat. A to oni są dorośli, to oni mają możność decydowania czy ze sobą być czy nie, czy płodzić dzieci czy nie. Niedojrzałość rodziców to problem dla dziecka i zarobek dla wielu pokoleń psychologow.
          to, jak dziecko traktuje rodzica jest bezpośrednim skutkiem jego wychowania się w konkretnej rodzinie z konkretnym wzorcem relacji. Brak stawiania granic, brak konsekwencji, brak miłości między rodzicami, wrzaski rodziców nie wiadomo o co , emocjonalną przemoc, dostaje "w prezencie" wiele dzieci, im dłużej dostawały tym mniej lubią się z tymi rodzicami później zadawać i tym ciężej im sobie z emocjami radzić.
          KAżdy rodzic popełnia błędy ale jakoś niewielu chce się do nich przyznać i pogodzić, że może nie wszystkiemu sprostali. Niektórzy wolą o wszystko obwiniać dzieci. Byle samemu udawać że "to na pewno nie ja"! A jakby nie było "co zasiejesz to zbierzesz".
          • cynta Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:18
            Mysle ze w Twoich osadach zupelnie zapominasz ze dziecko rodzi sie z pewnym setup'em (mam nadzieje ze nie-emigranci nie obraza) genetycznym, kazde w tej samej rodzinie ma inny. Rodzice tez nie sa instytucja wychowawcza ktora lepiej lub gorzej spelnia swoje zadanie. Sa ludzmi ktorzy tez maja swoja genetyke, tez jakos tam byli wychowywani i tez maja swoje zycie. Wbrew pozorom(!!!) nie istniejemy na ziemi aby sie rozmnazac tylko aby zyc a to kolosalna roznica. Nie wiem ile masz dzieci i na ile jestes w stanie zaobserwowac takie zjawisko: moim zdaniem dzieci sa tylko minimalnie modyfikowane przez wychowanie, sa tym czym je natura, bog, zakreslic dowolnie, stworzyla, a rodzice moga tylko w niewielkim stopniu podreslic lub przykrecic pewne cechy ale jak ich w nich nie ma to nic nie zrobisz.....
            Duzo piszesz o milosci w rodzinie, w zwiazku ... rozumiem ze w takowym zyjesz, czyzbys byla tym bardzo nieznacznym procentem?
            satoja napisała:

            Niedojrzałość rodziców to problem dl
            > a dziecka i zarobek dla wielu pokoleń psychologow.
            > to, jak dziecko traktuje rodzica jest bezpośrednim skutkiem jego wychowania się
            > w konkretnej rodzinie z konkretnym wzorcem relacji. Brak stawiania granic,
            > brak konsekwencji, brak miłości między rodzicami, wrzaski rodziców nie wiadomo
            > o co , emocjonalną przemoc, dostaje "w prezencie" wiele dzieci, im dłużej dos
            > tawały tym mniej lubią się z tymi rodzicami później zadawać i tym ciężej im sob
            > ie z emocjami radzić.
            > KAżdy rodzic popełnia błędy ale jakoś niewielu chce się do nich przyznać i pogo
            > dzić, że może nie wszystkiemu sprostali. Niektórzy wolą o wszystko obwiniać dzi
            > eci. Byle samemu udawać że "to na pewno nie ja"! A jakby nie było "co zasieje
            > sz to zbierzesz".
          • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:20
            Wiesz, to co piszesz jest bardzo radykalne i ma sens, ale powiedz, co maja zrobic ludzie mlodzi , ktorzy maja dzieci i nie maja pracy, pieniedzy i doswiadczenia zyciowego , albo nawet ich rodziny uwazaja, ze to ich zycie i ich (w srednim wieku lub calkiem mlode) matki w ogole nie wtracaja sie do pomocy? Efektem sa zabrane dzieci, przekazane do roznych rodzin zastepczych lub wychowywane przez rzad, czyli osrodki . Jaki rzad moze wytrzymac i jakie obciazenia z tego tytulu? To jest latwo powiedziec, ale jak tak spojrzysz z odleglosci 10 tysiecy km na swoj kraj, to wyglada to na powodz, ta sytuacja schorowanych emocji i kulturowego ( bo co ludzie powiedza) wiezienia, w ktorych zyja polskie rodziny. Mam na mysli agresje i przemoc psychiczna w rodzinach. Przeciez to jest widoczne golym okiem po wypowiedziach ludzi wszedzie, na forum, w TV, w sejmie, w mediach. Po prostu z braku srodkow finasowych wiele krzywdy sie dzieje na codzien. Post kropidla swiadczy o patologii w ogole nie leczonej, uznawanej za norme. Przeciez na zewnatrz to taka normalna rodzina , a tu tyle krzywdy kropidlo wylewa. Moja opinia w tej akurat sprawie jest szokujaca dla niego, ale ja nie moge inaczej tego zinterpretowac. Bo gdybym chciala przyjac teze innych, o toksycznosci matki, to trzebaby wywrocic do gory nogami caly zespol kulturowych zachowan Polakow. Ale zwyczaje mozna zmieniac i nawet trzeba, byleby tylko w dobrym kierunku.
            • w.0 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:38
              Czyli tlumaczac twoj feedback brzmi to nastepujaca: - Bede sie nad toba znecac, bic i ponizac poniewaz nie mam pracy, nie mam srodkow do zycia. W koncu cie wydalam na swiat myslalam, ze bedzie nam wesolo jednak....itpe itepe..:=)

              No sorry, ale sie osmieszasz.
              Przeciez poprzednie cale pokolenia mialy ciezko w zyciu. Byly wojny, byl glod i bezrobocie, jednak matki umialybyc dobrymi matkami i wychowac dobrze swoje dzieci. Nawet gdy bomby sypaly im sie na glowe.
              A ty tlumaczysz agresje i przemoc wobec dzieci w imie wyuczonej bezradnosci. I piszesz o Polsce jak o jakim trzecim kraju?

              • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:54
                Ludzie odreagowuja swoje emocje tym bardziej agresywnie im silniejsze sa ich zranione emocje. Bo przeciez emocje ludzkie moznaby w jakiejs skali ustawic, jedne slabsze, inne silne. Ale czy ta agresja jest skierowana na innych czy na tego czlowieka, ktory czuje sie skrzywdzony, to zalezy od jego osobowosci. Poza tym nie nalezy zapominac, ze mamy mieszanke kulturowa polsko-zydowska i Talmud mowi, "zab za zab". (Trzeba nauczyc tego drania, zeby wiecej tak nie robil). Chrystus kazal nam wybaczac, ale przypuszczam, ze wiedzial, ze i tak z tego niewiele wyniknie. Dalej bedzie "zab za zab". Potem troche wybaczenia i dalej "zab za zab".
                • w.0 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:13
                  Ludzie odreagowuja swoje emocje tym bardziej agresywnie im silniejsze sa ich zranione emocje. Bo

                  Tak odreagowywuja, tylko wtedy nie nazywaj tego miloscia. Bo to nie jest milosc, dziecko nie jest zadnym antidotum rodzica na jego okaleczone emocje i frustracje.
                  • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:22
                    Ja nie nazywam odreagowania emocji miloscia, tylko w mniejszym lub wiekszym stopniu agresja skierowana do siebie lub kogos. Odreagowana emocja to moze byc zupelnie dziwaczne zachowanie, ktorego nie mozesz przewidziec. Milosc to uczucie i jest bardzo skomplikowane, to wlasciwie caly zestaw roznych emocji i uczuc, a niektorzy nawet uwazaja, ze to chemia. Jak jest za malo serotoniny, to w ogole jest niemozliwe okazanie milosci. Co tam milosci, moze byc niemozliwe okazanie w ogole jakiegokolwiek zainteresowania drugim czlowiekiem.
                    • w.0 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:45
                      No ale my tu mowimy o odreagowaniu agresji na dzieciach. Nikt mi nie powie ze matka, ktora bije dziecko, to rownoczesnie kocha to dziecko. Tylko ma malo chemi w mozgu i brakuje jej serotoniny.
                      ktos kto bije, zneca, poniza, obraza i upokarza, nie tylko nie kocha dziecka, ale wrecz je nienawidzi.
                      I sa rodzice, ktorzy nie kochaja swoich dzieci oraz zdarza sie to czesciej niz rzadziej.
                      Nie mozna takiemu juz doroslemu dziecku wmawiac klamstwa i mowic ze matka go raczej kocha wszak wykarmila go, mogla je w koncu usunac, zabic, czy oddac do domu dziecka. Nie zrobila tego, to znaczy, ze jest dobra matka i kocha. Gdy slyszy to ofiara takich rodzicow i takiego wychowania to jest to dla niej kolejny cios i kolejna trauma! Dowalili zli rodzice i dowala zacofane oglupione spoleczenstwo, poprzez bagatelizowanie powaznego problemu.

                      To jest tabu dla wielu ludzi, nazwac tego typu zachowanie wlasciwie i adekwatnie. Ze rodzice tacy to zwykli zwyrodnialcy, ktorymi powinno sie prawo zajac i postawic ich przed sadem.

                      Przyjmij sobie renkaforever raz na zawsze do swojej swiadomosci, ze tam, gdzie zaczyna sie przemoc, czy to psychiczna i fizyczna, tam milosc sie konczy. I koniec. Nie ma tlumaczen.

                      Taki ktos kto jest ofiara takich rodzicow, ma pelne prawo, aby szukac pomocy dla siebie i w terapii przerobic koszmar tego co przezyl. Aby wyjsc z tego 'wyleczonym' i aby moc nie wyrzadzic podobnej krzywdy swoim dzieciom.

                      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 00:02
                        Sugerujesz terapie dla polowy (circa) polskiego spoleczenstwa?
                        Moja teza jest, ze to sa zwyczaje kulturowe Polakow, ktore raptem zostaly "zauwazone" z chwila przystapienia Polski do UE i wszystko sie ma teraz zmienic...bo przeciez trzeba dostosowac prawo i wszelkie przepisy polskie do przepisow obowiazujacych w krajach "cywilizowanych".
          • leda16 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:32
            satoja napisała:

            > A jakby nie było "co zasieje
            > sz to zbierzesz".


            W tym sęk, że nie wiesz, co siejesz. W tej samej rodzinie dorasta kapłan i morderca, zakonnica i prostytutka. A wielu, b. wielu adoptowanym dzieciom możesz codziennie tyłki miodem smarować i zlizywać - i tak wyrosną na źle zsocjalizowanych psychicznych popaprańców. Nauka już dawno odeszła od naiwniutkiego schemaciku - złe wychowanie = patologia, co w 100% potwierdziły badania nad bliźniętami i dziećmi adoptowanymi .Obecnie uważa się,że garnitur genetyczny i wpływy grupy rówieśniczej w 2/3 przesądzają o efektach rodzicielskiego wychowania. Natomiast w Twoich poglądach zbytnio skrzeczą psychopatyczne teoryjki S. Forward żeby można je było uznać za obiektywne i bezstronne.
            • mona.blue Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:55

              Nauka już dawno odeszła od naiwniutkiego schema
              > ciku - złe wychowanie = patologia, co w 100% potwierdziły badania nad bliźnięta
              > mi i dziećmi adoptowanymi .Obecnie uważa się,że garnitur genetyczny i wpływy gr
              > upy rówieśniczej w 2/3 przesądzają o efektach rodzicielskiego wychowania. Natom
              > iast w Twoich poglądach zbytnio skrzeczą psychopatyczne teoryjki S. Forward żeb
              > y można je było uznać za obiektywne i bezstronne.

              Teraz z kolei jest przechył w druga stronę, tak jakby od rodziców niewiele zależało. Ale nawet z codziennej obserwacji widać, że tam gdzie jest zdrowa rodzina, matka i ojciec poświęcający się wychowaniu dzieci i robiący to dobrze tam efekty są widoczne - wyrastają na ogół dobrze przystosowane, przygotowane do życia jednostki. A tam, gdzie matka lub ojciec agresywny czy uzależniony wyrastają pokaleczone dzieci, które potem szukają swoje szansy na normalne życie po różnych terapiach.
              A ksiązka Susan Foward "Toksyczni rodzice" jest niezła, tyle, że oblala mit rodzica jako świętej krowy, której sie nie krytykuje.
      • laquinta Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 22:42
        satoja napisała:

        pusty śmiech mnie ogarnia gdy dorosły rodzic podkreśla ciągle jak to on do
        > brze dzieci wychowywał i nie wie dlaczego te dzieci dorosły i traktują go wred
        > nie, bez szacunku, nie chcą go znać. i na forach się żali że to dzieci złe.
        > dlatego tak go traktują bo tak je wychował. czy tak trudno prostą rzecz przyją
        > ć do wiadomości? wielu rodziców wychowuje "najlepiej jak umie" co nie znaczy
        > , że dobrze.

        To sa totalne bzdury co piszesz. Wiadomo, ze dzieci nie rodza sie tabula rasa, lecz z konktretnym garniturem DNA. W wielu rodzinach wielodzietnych ktore znam, kazde dziecko jest inne i nic do rzeczy nie ma ich wychowanie. Jedno bedzie odpowiedzialne i pomoze np. matce wdowie, drugie wrecz przeciwnie, jeszcze ja okradnie. Wychowanie moze spowodowac co najwyzej wpojenie jakis nawykow, ktore i tak w zyciu doroslym moga ulotnic sie jak kamfora, a pojawic sie moga zupelnie inne. Nie masz pojecia jak wazne sa geny i jak wazne jest to z kim sie ma dzieci. Dobre geny zastapia wychowanie, a na zle geny nawet najlepsze wychowanie nie pomoze. Poczytaj troche o dzieciach adoptowanych i ich cechach charakteru, ktore maja po swoich dysfunkcyjnych rodzicach i adopcyjni rodzice nic nie moga na to poradzic. To sa po prostu tragedie. Poczytaj co na ten temat mowi Barbara Piasecka, ktora swego czasu ( w latach siedemdziesiatych) zrobila wielka kampanie na rzecz sierot i ich adopcji. Po dwudziestu latach opisala gehene rodzicow, ktorzy adoptowali te dzieci. Zadne z 18sciorga dzieci nie bylo nawet w najmniejszym stopniu podobne do swoich adopcyjnych rodzicow, a swoj sposob zycia wkodowany poprzez geny zaczynaly okolo 12 roku zycia.
        P. Barbara napisala, ze to dla niej wielka porazka, ale byla nieswiadoma tego, jak geny sa wazne w procesie kasztaltowanie sie czlowieka.
        • laquinta Re: przepraszam za blad 07.06.12, 23:17
          Dzienikarka nazywa sie Barbara Pietkiewicz.
          • w.0 Re: przepraszam za blad 07.06.12, 23:32
            laquinta napisał(a):

            > Dzienikarka nazywa sie Barbara Pietkiewicz.
            No dobra, a ty sie nazywasz Pinda...
        • w.0 Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 23:27
          laquinta napisał(a):


          bzdury co piszesz. Wiadomo, ze dzieci nie rodza sie tabula rasa,
          > lecz z konktretnym garniturem DNA.


          Ty piszesz bzdury, nie ona. Nie ma zadnego genu, ktory by odpowiadal za specyfike zachowania. geny tworza jedynie rodzaj protein, ktore zwiekszaja mozliwosc tworzenia specyficznych zachowan, czy zdolnosci.

          W wielu rodzinach wielodzietnych ktore znam,
          > kazde dziecko jest inne i nic do rzeczy nie ma ich wychowanie.


          To znaczy- nie znasz tych rodzin. Bo gdybys dobrz znala to bys umiala zauwazyc pewne roznice w procesie wychowania owych dzieci.





          Wychowanie moze spowodowac co najwyzej wpojenie jakis nawykow,

          Tak? Jestes pewna ze to tylko wpojone nawyki nabywa sie poprzez wychowanie?

          ktore i t
          > ak w zyciu doroslym moga ulotnic sie jak kamfora, a pojawic sie moga zupelnie
          > inne.

          Jak kamfora mozesz sie jedynie ty sama ulotnic, nieszczesna.


          Nie masz pojecia jak wazne sa geny i jak wazne jest to z kim sie ma dziec
          > i. Dobre geny zastapia wychowanie, a na zle geny nawet najlepsze wychowanie nie
          > pomoze.

          Tak! Podobnie myslal Adolf Hitler- gdy wydawal zezwolenie na budowe obozow koncentracyjnych. I podobnie gadaja rasisci! I ty tez brzmisz jak porabana paranoiczka z inteligencja krolika.
          Zmiataj stad z twoimi idiotyzmami, ty chora kretynko!




          • kropidlo5 Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 23:41
            I ty tez brzmisz jak porabana paranoic
            > zka z inteligencja krolika.
            > Zmiataj stad z twoimi idiotyzmami, ty chora kretynko!


            ostro, podoba mi sie:D
            • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 08.06.12, 01:18
              na tych samych steroidach , pan i pani ? he ?
    • cynta Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 22:21
      Renka!
      Chcesz powiedziec ze Polacy w Polsce maja niefajne zycie, problemy z forsa, zdrowiem i wogole okropnym krajem? i dlatego sa zgorzkniali, atakujacy i nie potrafia dyskutowac tylko przepychaja swoje racje? Cos u tym jest.... ;)
      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:14
        Leda przybyla z wiescia ktora mnie bardzo cieszy, bo tak wlasnie zawsze myslalam, jako matka. Jak ja mam wplyw na moje dziecko w 100% , jak jego "nigdy" w domu nie ma , rowiesnicy zadzwonili to na skrzydlach leci, a jak ja cos chcialam to..ee..nie teraz, zaraz...:)
        Zreszta, ze mna bylo tak samo. To jest logiczne , genetyka i rowiesnicy w wiekszym stopniu niz rodzina, maja wplyw na to jacy jestesmy i jak zyjemy. I zreszta zawsze tez fascynujace bylo dla mnie to, ze w patologicznych srodowiskach wyrastaly osoby pozytywne, godne nasladowania , ktore mialy ustabilizowane zycie . Znam sporo takich osob. I Polacy maja takie same problemy z dziecmi jak Serbowie, czy Rumuni, ale np Chinczycy poniewaz wciaz maja ten wielopokoleniowy model sa inni i wyraznie "odstaja" na lepsze. Poza tym oni sie zawsze trzymaja razem. Takie sa moje obserwacje.
        • mona.blue Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:20
          Teraz takie czasy, że nikt nie chce za nic wziąc odpowiedzialności. To juz staruszek Freud wymyslił, że nie jesteśmy za nic winni, wymazał poczucie winy i grzech z powszechnego myslenia.
          • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:28
            Mysle, ze bierzemy odpowiedzialnosc ale nie w stopniu takim, jakby sobie zyczyl kropidlo.
            • kropidlo5 Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:45
              renkaforever napisała:

              > Mysle, ze bierzemy odpowiedzialnosc ale nie w stopniu takim, jakby sobie zycz
              > yl kropidlo.

              Po pierwsze- ja pisze z zagranicy.

              Po drugie- Ty masz swietna metode. Ty wymyslasz co ja niby mysle i z tymi wymyslonymi tezami dyskutujesz. Ja nie moge z toba normalnie rozmawiac, bo ja musialbym najpierw odkrecac to, co niby powiedzialem i nby mialem na mysli i niby sie zdarzyo i wtedy by sie okazalo, ze juz nie ma z czym sie klocic, bo przeciez ty do mich fatycznych pogladow sie nie odnioslas.

              Drugie wyjscie, to zostawic sobie Renke samej sobie- Renka sobie sama wy,ysli, co Kropidlo 'powiedzial' a potem bedzie z tym polemizowac. Troche t jak z wariatkowa- gadanie do samego siebie- ale coz, wolnosc mamy.
              • cynta Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 00:05
                ktore watki mam przeczytac aby nadrobic fascynujacy temat "kropidla"? chyba mnie cos ominelo... ;)
                • kropidlo5 Re: przepraszam, ze zyje 07.06.12, 00:07
                  cynta napisała:

                  > ktore watki mam przeczytac aby nadrobic fascynujacy temat "kropidla"? chyba mni
                  > e cos ominelo... ;)

                  Tylko wez pod uwage, ze co do 'Kropidla' istnieja relacje Kropidla i istnieja interpretacje Renki, czesto znacznie odbiegajace od oryginaly- jak bardzo luzna adaptacja kinowa ksiazki.
      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 06.06.12, 23:41
        Ja nie ogolniam az tak, ale na forum Polacy z Polski sa bardziej agresywni i uzywaja czesciej ostrego, radykalnego jezyka.
        • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 08.06.12, 02:04
          Przyznam, ze teoria o genach i wplywie srodowiska tlumaczy wiele i faktycznie zdejmuje z tych biednych rodzicow znaczna czesc odpowiedzialnosci, ale wymaga aby rodzice byli bystrymi obserwatorami dziecka. Talenty widac juz w okresie niemowlecym i zreszta wady tez, chyba od pierwszego dnia. Bo dlaczego jedne dzieci krzycza glosno, a inne popiskuja? Jedne usmiechaja sie po kilku dniach, a inne po kilku miesiacach? ja mysle, ze z tymi swoimi mozliwosciami i wadami ludzie rosna, dojrzewaja. W zatrutych srodowiskach wielkich miast, gdzie w powietrzu i wodzie pitnej znalezc mozna toksyczne zwiazki chemiczne dzialajace na uklad nerwowy czlowieka, moga nastapic mutacje genow . Szczegolnie szkodliwe warunki pracy, napromieniowanie okolicy poprzez obecnosc np radarow , wiez radiowych moze takze spowodowac spontaniczne mutacje. Przeciez juz robiono badania i stwierdzono, ze ludzie zyjacy w wielkich miastach sa bardziej nerwowi niz ci z malych miast i w poblizu duzych osrodkow przemyslowych, przetworni wegla , ropy, w poblizu hut jest wiecej zachorowan na raka i choroby psychiczne, jak depresje. Jest wiele zwiazkow chemicznych ktore moga powodowac mutacje genow i jest ich ciagle za duzo w powietrzu i w wodzie pitnej. A jak ich nie ma, to znaczy, ze ich nie analizowano po prostu.
          • kropidlo5 Re: przepraszam, ze zyje 08.06.12, 02:54
            Renka stuknij sie w glowe.

            Skoro jeem mutantem genetycznym, ktoremu chromosomy poprzeskakiwaly na skutek ciezkiego porodu, to jak to sie dzieje, ze po 4 piwach wszystkie geny normalieja nagle? Cuda?
            • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 08.06.12, 05:52
              Serotonina wydziela sie w mozgu i w brzuchu. Od dobrego posilku zalezy nasze samopoczucie, nie tylko od odrobiny alkoholu. Depresja to jest stan obnizonego nastroju, ciagnacy sie co najmniej przez pare miesiecy, z negatywnymi myslami, apatia, utrata apetytu. W depresji ludzie placza, obwiniaja siebie, upokarzaja siebie, nie wierza w siebie. Na depresje najlepsze jest "utlenienie" organizmu przez cwiczenia, te, ktore czlowiek lubi najbardziej. Oczywiscie kazda forma przyjemnosci rowniez. Ale witaminy, dobre jedzenie, dbanie o siebie to podstawa. Kawa szkodzi, alkohol tez, w wiekszych ilosciach. Depresja to choroba numer 1 chyba na swiecie.
    • jan_stereo Re: przepraszam, ze zyje 08.06.12, 23:27
      Za to w postach adresowanych do mnie nie ma zadnego uprzedzenia i cala teoria bierze w leb ;))

      Renka, zasadniczo glupota ludzka (w tym i polska) nie zna zadnych granic i ja bym tak tego nie segregowal administracyjnie, no chyba, ze dla uproszczenia i na potrzeby tutejszej dyskusji.
      • renkaforever Re: przepraszam, ze zyje 09.06.12, 05:02
        o te dyskusje chodzilo, ale przy okazji wyszly inne tematy i prawde mowiac nie ma wyjasnienia, dlaczego pojawia sie agresja tam, gdzie nie powinna sie pojawic.
        • kimonabike Re: przepraszam, ze zyje 09.06.12, 11:55
          renkaforever napisała:

          > o te dyskusje chodzilo, ale przy okazji wyszly inne tematy i prawde mowiac nie
          > ma wyjasnienia, dlaczego pojawia sie agresja tam, gdzie nie powinna sie pojawic
          > .

          Są osoby, które mają w zwyczaju rzucać w kogoś kamieniem, a potem się tego wypierać chowając ręce za plecy. Wtedy osoba która tak naprawdę się broni jest wciskana w rolę kata, a podżegacz udaje się na z góry upatrzoną pozycję ofiary. Bardzo brzydka manipulacja. Tak tylko mówię... żeby nie było ;P
          • szaman.ka Re: przepraszam, ze zyje 09.06.12, 14:50
            O to ! to! Właśnie tak !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka