kropidlo5
10.07.12, 16:01
Z pozoru, kiedy dwie osoby tworza relacje niesymetryczna (wykorzystywanie, znecanie sie) wiekszosc patrzy na tego 'slabszego' i w nim szuka zrodła problemu. może dlatego, ze to on/ona czesciej chce ten uklad na jakims etapie zmienic i szuka pomocy/rozwiazan. moze dlatego, ze to on/ona jest bardziej 'zainteresowany' opuszczeniem tej relacji, wiec tkwiac w niej jest bardziej 'patologiczny'.
co jednak z drugim członem? czy takie osoby, ktora w tkwia w relacjach w roli znecajacego sie/ wykorzystujacego sa 'normalne'? Czesto wychodzi sie z zalozenia, ze to jest poniekad naturalna ludzka sklonnosc i reakcja- jak ktos sie podklada, to mozna do uzyc, ponizyc czy zniewolic.
Ale, po pierwsze- nie wszyscy ludzie i nie zawsze, a przynajmniej nie w tym samym stopniu, korzystaja z takiej mozliwosci. Powiedzlabym wrecz, ze to domena mniejszosci. Dalej- odbywa sie to z reguly w klimacie taboo spolecznego i lekkigo lub ciezkiego zaklamania albo utajenia. trzy- jest to nizgodne z wiekszoscia systemow moralnych, choc moze byc zgodne z natura czlowieka. Ale z natura zgodne sa tez mordy i gwalty.
Ale dodatkkowy aspekt- psychologiczny. czy ludzie, ktorzy sa sklonni do nadyzuc, znecania sie i wykorzystywania innych, nie sa czasem tak naprawde slabi? Skad sie bierze potrzeba dominacji nad innym czlowiekiem do takiego stopnia- obsesji, przestwpstwa czy patologii? Skad sie bierze potrzeba ewidentnego krzywdzenia i niszczenia?
Czy to nie jest jakas kompensacja/ Ale jaka?