Dodaj do ulubionych

partnerstwo a kasa

23.09.12, 22:44
jesli zona nie pracuje i nie zarabia pieniedzy a calosc utrzymania rodziny spoczywa na mezu..to czy mozna mowic o partnerskim zwiazku?
moim zdaniem facet taki ma pelne prawo do niewykonywania wszelkich czynności domowych wlacznie z odwozeniem i przywozeniem dzieci ze szkoły, nierobieiem zakupow, objadow, sprzatania itp. Kobieta siedzac w domu przez 8 godzin moze te prace domowe potraktowac jako pelen etat i wszyscy byliby szczesliwi...tymczasem kobieta taka siedzaca w domu twierdzi ze ten model malzenstwa to powrot do sredniowiecza...lecz gdy wspominam o podjeciu ciezkiej lecz dobrze platnej pracy..to sie nie zgadza ...bo ona nie zamierza nielubic swojej pracy..a pracy ktorą by polubila ..to jakoś nie moze znaleźć..

co sadzicie?
Obserwuj wątek
    • silverbaum Re: partnerstwo a kasa 23.09.12, 22:57
      Sadzimy, ze nawet , gdy tylko jedna strona pracuje, to pewne rzeczy powinna robic...
      np. - zrobic duze zakupy raz na tydzien.
      umyc okna ze dwa razy do roku...
      itd...
    • clarissa3 Re: partnerstwo a kasa 23.09.12, 23:06
      a cos w ogole chce robic? Jak nie to do tatusia odstawic!
      • marek.dudys andronia... 25.09.12, 08:08
        Super, czujesz ten klimat.Skoro facet zarabia, martwi się skąd i jak zdobyć kasę to świadoma partnerka powinna mu odpuścić wyrzuty o niewyniesione śmieci lub niepozmywane gary w czasie, kiedy np. obmyśla następną strategię wejście w posiadanie dóbr które tejże partnerce zapewnią następny posiłek.jak nie, związek taki to nieporozumienie a gorszy od braku związku jest związek toksyczny, dołujący i oparty na ciągłym łagodzeniu powstających konfliktów bo "wypada" mieć "mojego" inaczej co powiedzą znajome.
    • jedr-ek28 Re: partnerstwo a kasa 24.09.12, 00:37
      Fajnie jest mieć wizję swojej pracy i dążyć do tego. Ja np. nie mogłem stawiać na wymarzoną pracę, bo rodzice mieli mnie gdzieś, więc musiałem brać to, co było, bo żyć z czegoś trzeba.
    • kropidlo5 Re: partnerstwo a kasa 24.09.12, 10:07
      To ciekawe postawienie sprawy, znam je z wlasnego domu. Moj ojciec cale zycie pracowal na etacie, natomiast matka w kratke, raczej wiecej nie pracowala. Od mojego urodzenia do szkoly sredniej nie pracowala zawodowo, choc w miedzyczasie uprawiala tzw chalupnictwo (klejenie kopert, szycie toreb itp) ale tak naprawde to w to byla zaangazowana cala rodzina, w tym dzieci, jakies 60% rezultatu wyrabiala matka, dieci jakies 30 i ojciec 10 (wstawal przed praca by troche dorobic).

      Tak czy owak, do czego zmierzam- w tej sytuacji wydawaloby sie, ze naturalnie matka wiecej pracuje przy domu a ojciec mniej(nie mowie wszystko vs wcale) i tak tez u nas bylo, z tym, ze matka cale zycie uwazala to za wykorzystywanie jej i ze to nie fair i wyzywala ojca od leni i pokazywala przyklady rodzin, gdzie rzeokomo to ze maz pracuje, nie zwalnia go od 50% obowiazkow domowych.. Ojciec (a od 15 rz takze ja) robil rzeczy typu trzepanie dywanow, wynoszenie/przynoszenie rzeczy z piwnicy czy garazu, wieksze zakupy, odkurzanie, natomiast matka wycieranie kurzy, mycie okien czy pranie/wieszanie firan. MAtka tez odpowiadala za prawie cale gotowanie- prawie, bo w okresie dojrzewania ja zainteresowalem sie gotowaniem, wiec tez czasem cos robilem chociaz jakos mi nie ufano w moje talenta (ze pewnie nie umyje warzyw, nie obiore dobrze ziemniakow itp, chociaz to byla bujda. O wlasnie, ojca robota od zawsze to bylo obieranie ziemniakow a moja i jego na zmiane wynoszenie smieci.

      Ogolnie jednak w mojej rodzinie od kiedy pamietam podzial obowiazkow na wszystkich czlonkow rodziny, w tym dzieci, by wyrazny. LAzienke sprzatalem ja i rodzenstwo na zmiane, zmywanie po posilkach bylo dyzurowane (kazdy czlonek rodziny mial dzienny dyzur na zmiane).
      Moim 'obowiazkiem' od kiedy pamietam- chyba od jakiegosm 6-7 roku zycia byly poranne zakupy- wychodzwenie do pobliskiego sklepu po chleb, mleko, bulki na sniadanie. Akurat ja kiedys lubilem wczesniej wstawac to nie matkia wysylala, bo np mlodsza siostra to 'nie lubi wczesnie wstawac'.Troche lecenie w kulki, ale akurat mi to by nie przeszkadzalo, gdyby nie to, ze. Ja rowniez bylem rodzinnym 'staczem' w kolejkach, jak moze niektorzy pamietaja, za komuny bylo tak, ze sklep otwieral sie o 10 rano i ustawiala sie kolejka i czasem stala kilka dobrych godzin az 'przywioza towar'. Stalem na zmiane z ojcem, matka, jak pasowalo ze szkola czy praca.

      Wedlug mnie podzial obowiazkow w moje rodzinie byl dosyc fair, chociaz ojciec do dzis placi cene tego, ze nigdy nie nauczyl sie gotowac an prac, bo jest bezradny. Dzieci a szczegolnie ja rowniez mielismy spory udzial w rodzinnych obowiazkach, hoc i tak slyszalem ciagle- tak jak i ojciec slyszal-ze jestesmy leniami i nierobami, ze ja majac 15 lat juz powinienem w lato na budowie pracowac 'jak wszyscy' a ojciec powinien brac tzw fuchy po pracy tez 'jak wszyscy'. u mnie w domu byla po prostu 'sex-misja' czyli dyskrimacja wyrazna plci meskiej i faworyzowanie kobiet.
      • 588kasia ja z innej beczki;-)) 24.09.12, 14:31
        u mnie jest inaczej -ja nie pracuje maz na dwa etaty ,ale mamy 2 dzieci i ja wszystko robie nawet niedzieli nie mam ,bo uwazam ze to mój obowiazek ,pieke ciasta i robie kluski ,roladki ,zeby dogodzic mezowi i dzieciaczkom.Tylko ze ja sie poswieciłam pracy na pełnych obrotach po 12 godzin i niedziele ,soboty i swieta i mnie ciagle nie było ,teraz maz zarabia .A ja pilnuje dzieci przy nauce i to nie wszystko ,robie zakupy ,płace rachunki ,by odciazyc meza ,załatwiam sprawy formalne w banku ,zusie itp,tankuje mu auto ,sprzatam auto w srodku choc on nim jezdzi ,ja 3 razy w miesiacu i nie wyobrazam sobie takiego lenistwa jak twoja zona .Chyba bym sie zanudziła na smierc to ja mu szykuje skarpetki ,ubrania do pracy i wspieram jak ma jakis problem odnosnie pracy.Tylko 2 lata jeszcze i wyfrune znów do pracy ,tesknie za nią i jestem obrotna osoba ,umie pogodzic domowe obowiazki z praca ,narazie mnie wstrzymuje ,ale potem tez chce pomóc finansowo .Czasami mimo wszystko czuje sie jak pasozyt ,zerujący na mezu .On tyle pracuje -a ja nie teraz aktualnie .Smutno mi ze go boli kregosłup i nieraz pada z nóg ,jestem po 30 i czas tez wziasc sie za prace tylko moja córa ma 3 latka i mnie prosił maz bym poczekała .Ale mnie rwie do pracy i co zrobic ?z jednej strony dziecinstwo ma sie jedne ,ale wiem ze dzieki pracy bysmy mieli lepiej pozdrawiam cieplutko ;-))
    • out23 Re: partnerstwo a kasa 24.09.12, 15:29
      Brak mi takich informacji:
      - ile dzieci , w jakim wieku
      - jak daleko do szkoly przedszkola ,sklepu..
      - czy żona ma hobby,co robi w wolnym czasie..
      - czy zona podobna jest do Mamy tj Tesciowej
      - czy ma prawo jazdy, jest drugi samochód..
      - czy cos odkladacie z kasy, czy jest na styk , czy ponad 1000 zł na osobe, zmierzam do ustalenia, czy powody socjalne nie są jakms haczykiem w tym
      - charakter żony zmienił sie po urodzeniu dzieci, pracowała w ogóle kiedyś ?
      - czy Twoim zdaniem mozliwa jest w jej zawodzie praca w domu ?

      ja wiem reszta jest O.K. a wszystkim nie może być dobrze ,
      każdy ma swoję zdanie a racja jest po środku
    • kobza16 Re: partnerstwo a kasa 25.09.12, 02:14
      no ja sie z tobą zgadzam, ze partnerstwo to podzial obowiązków w rodzinie. Jesli ty pracujesz, a zona siedzi w domu, to jej obowiązkiem są sprawy domowe, wychowywanie dzieci itd.
      Kobieta ktora decyduje sie zostac w domu i nie robi nić, jest pasozytem!!!
      Taka kobeita jest leniwą krową, która myśli ze wszyscy za nią wszystko zrobią. Z czasem takie kobiety robią się jeszcze bardziej lewniwe, a czasem z nudow popadają w rozne uzaleznienia.

      • kropidlo5 Re: partnerstwo a kasa 25.09.12, 08:42
        kobza16 napisała:

        > no ja sie z tobą zgadzam, ze partnerstwo to podzial obowiązków w rodzinie. Jesl
        > i ty pracujesz, a zona siedzi w domu, to jej obowiązkiem są sprawy domowe, wych
        > owywanie dzieci itd.
        > Kobieta ktora decyduje sie zostac w domu i nie robi nić, jest pasozytem!!!
        > Taka kobeita jest leniwą krową, która myśli ze wszyscy za nią wszystko zrobią.
        > Z czasem takie kobiety robią się jeszcze bardziej lewniwe, a czasem z nudow pop
        > adają w rozne uzaleznienia.

        Problem w tej jak i innych podobnych sytuacjach jest taki, ze taka leniwa osoba nigdy nie przyzna, ze jest leniwa i chce zyc czyims kosztem- ale wymysli wiele wymowek, pretekstwo, bedzie manipulowac, zmyslac, a w skrajnym przypadku szantazowac, zastraszac.

        Problem to radzenie sobie zmanipulacja takich osob, a nie z sama sytuacja.

        Najczestsze metody manipulacji to:
        - twierdzenie, ze to czego chce taka osoba jest 'normalne'
        - ze 'wszyscy tak robia'
        - ze tak byc 'powinno'
        - szukanie wad/bledow/slabych punktow partnera
        - zmiana tematu
        - itd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka