Dodaj do ulubionych

Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać?

23.10.12, 16:58
Czy warto poświecac sie milości? Z moich obserwacji wygląda, ze nie.
Nie to, zeby milość nie była jej warta - mam wrazenie, ze jak się zbyt dużo daje mężczyznie, to on już tego nie docenia, traktuje jako słabość kobiety.
A może jest tak, ze kobiety poswięcające się, uzależniają sie psychicznie i finansowo od mężczyzny, to naturalnie umacnia mężczyznę, który czująć się panem sytuacji - wykorzystuje ją?
Mam tu np na mysli kobiety zdradzane etc. które znoszą to w bólu, a jednak trwają przy takim zdechłym osobniku.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jeriomina Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 23.10.12, 17:05
      Nie warto.
      • mwiktorianka Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 23.10.12, 17:25
        Zgadzam się z Tobą.Tez to zaobserwowałam.
        • kropidlo5 Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 23.10.12, 20:26
          Tak samo dotyczy to kobiet. Wielu ludzi tak ma, ze jesli latwo dostaje, to nie docenia. Nie wiem wlasciwie, czy nie wszyscy tak troche maja. Glupie to jakos, ale chyba trzeba sie dostosowac?

          • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:12
            kropidlo5 napisał:

            > Tak samo dotyczy to kobiet. Wielu ludzi tak ma, ze jesli latwo dostaje, to nie
            > docenia. Nie wiem wlasciwie, czy nie wszyscy tak troche maja. Glupie to jakos,
            > ale chyba trzeba sie dostosowac?
            >
            Chyba tak, niestety. Albo nawrócić tak porządnie, aby móc odczuwać wdzięczność do ludzi i do Boga :)
    • rt.4 Zdradzane... 23.10.12, 20:39
      To niech tez zdradzaja albo odejda od gnojka...

      Problem z facetami ktorzy zdradzaja ze ich glupota i naiwnosc poraza...Przeciez kazda doslownie kazda kobieta moze to samo zrobic. Nie robi, bo jest porzadna osoba, z charakterem, klasa i kultura, w odroznieniu od chama...
      • jan_stereo Re: Zdradzane... 23.10.12, 20:43
        A co rozumiesz przez zdrade w tym konkretnym przypadku ? Moze pewne rzeczy nalezaloby czynic otwarcie dla obopolnego samopoczucia ?
        • rt.4 Re: Zdradzane... 24.10.12, 12:03
          Słuchaj chłopcze, ty tu nie Pierdol!
          • jan_stereo Re: Zdradzane... 24.10.12, 20:38
            Liczylem, ze zdradzane kobiety potrafia sie na chwile oderwac od swych problemow lozkowych i cos skrobna bez nadecia emocjonalnego. Nie tym razem widze.
            • hatroha Hm 25.10.12, 09:54
              A ja potwierdzę!
              Faceci są do bani! (prócz mnie rzecz ku... jasna)

              Znam takiego który zdradzał żonę i robił to także z jej przyjaciółkami. Żona zorientowała się, ale czekała na odpowiedni moment by odejść. Gdy znalazła faceta jej godnego, odeszła od męża.
              Mąż oczywiście wyzwał ja od kurew, (zresztą zawsze ją tak traktował). Żalił się jak piesek, jaki to on jest biedny, a on dobry, jak się troszczy nią a on taki był niezadbany. Ch... i sku...syn jebany.

              I tacy jesteśmy, wszystko pod siebie a jak coś nie po naszej mysli to słowem, uczynkiem i zaniedbaniem tak zmanipuujemy kobietę, że nie ma wyjścia jak tylko sie powiesić za nie swoje błędy.

              Kobiety za bardzo się podkładacie mężczyznom! Jebac ich!
              • hatroha Zawsze 25.10.12, 10:01
                Zawsze tam gdzie kobieta poświęca czas mężczyźnie, mamy do czynienia z układem mama-dziecko! Zawsze, bez wyjątku.
                Gdy kobieta godzi sie na taki układ efekt jest taki:
                #facet kapcieje
                #żona podupada bo nie jest wstanie zając się tymi wszystkimi sprawami które wynikają z tego układu. Po prostu traci siły, wpada w depresje, traci się!
                #gdy dochodzi do punktu mam ku... dość, nikt nie hest wstanie wyjść z tego układu, bo kobieta najzwyczajniej nie ma juz siły a facet nie, bo ciężko jest podnieść dupę z najbardziej cudownego dla niego układu matkowania mu.

                Cenię kobiety, które nie dają się nam mężczyznom do cna zdominować. W innym wypadku miażdżę je i tłamszę sam przy tym upadając na ryj.
                • hatroha Kurwa Adamie 25.10.12, 10:02
                  wstanie...wstanie...w stanie, w stanie zapamiętaj to sobie!
                  • kobza16 Re: Kurwa Adamie 25.10.12, 19:29
                    Hatroha dobrze prawisz - polać mu!
                • ewiku Re: Zawsze 01.12.12, 18:59

                  hahahahahahahahaha....:)))
              • mona.blue Re: Hm 02.12.12, 10:17
                hatroha napisał:

                > A ja potwierdzę!
                > Faceci są do bani! (prócz mnie rzecz ku... jasna)
                >
                > Znam takiego który zdradzał żonę i robił to także z jej przyjaciółkami.

                Z przyjaciółkami żony? No nie napiszę, co o tym myślę, ale ciśnie się na usta, że to wyjątkowe ku*stwo.

                >Żona zorientowała się, ale czekała na odpowiedni moment by odejść. Gdy znalazła faceta
                > jej godnego, odeszła od męża.

                Bardzo dobrze zrobiła. Ale moim zdaniem nie powinna czekać na "podmianę", tylko odejść od razu, gdy się zorientowała, jakim skur*lem jest jej mąż.

                > Mąż oczywiście wyzwał ja od kurew, (zresztą zawsze ją tak traktował). Żalił się
                > jak piesek, jaki to on jest biedny, a on dobry, jak się troszczy nią a on taki
                > był niezadbany. Ch... i sku...syn jebany.
                >
                tak, zgadzam się

                > I tacy jesteśmy, wszystko pod siebie a jak coś nie po naszej mysli to słowem, u
                > czynkiem i zaniedbaniem tak zmanipuujemy kobietę, że nie ma wyjścia jak tylko s
                > ie powiesić za nie swoje błędy.
                >
                Chyba nie wszyscy, chociaż po rozwodzie mam nadal wrażenie, że tzw. porządnego, prawego, uczciwego, szlachetnego mężczyzny, to ze świecą szukać na tym świecie.

                > Kobiety za bardzo się podkładacie mężczyznom! Jebac ich!

                Dziewczyny, nie dawajcie się wykorzystywać nieuczciwym facetom, walczcie o godne życie.
                >
            • rt.4 Re: Zdradzane... 25.10.12, 21:44
              tak to jest w tym programowaniu gdy sie na pechowy variabel liczy...
        • mona.blue Re: Zdradzane... 01.12.12, 19:13
          jan_stereo napisał:

          > A co rozumiesz przez zdrade w tym konkretnym przypadku ? Moze pewne rzeczy nale
          > zaloby czynic otwarcie dla obopolnego samopoczucia ?

          To chyba trzeba by dojść do porozumienia czy otarty związek czy monogamia.
      • aroden Nie szarp sie, Dobra Kobieto. 03.12.12, 15:34
        rt.4 napisała:

        > Problem z facetami ktorzy zdradzaja ze ich glupota i naiwnosc poraza...

        - to wspolczuje :)

        Przeciez kazda doslownie kazda kobieta moze to samo zrobic.

        - no wlasnie.

        Nie robi, bo jest porzadna osoba, z charakterem, klasa i kultura, w odroznieniu od chama...

        - no wlasnie. tylko po co sobie tego chama wziela ?
    • jan_stereo Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 23.10.12, 20:40
      Ani nie warto sie poswiecac dla mezczyzn, ani tez dla kobiet. Warto dla siebie same-j/go, chyba ze sprawia Wam przyjemnosc dogadzanie innym, wowczas na jedno wychodzi.

      Odradzam tez budowanie zwiazkow opartych na zaleznosci finansowej od drugiej strony. Trza miec troche ambicji i oleju w glowie aby tak nie czynic, bez wzgledu na plec.
    • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 23.10.12, 22:36
      Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego, a więc nie bardziej - czyli nie trzeba poświęcać siebie, wręcz jest to moim zdaniem rodzaj współuzależnienia.
      • cynta Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 26.10.12, 18:22
        Moze zacznijmy od tego ze mamy kochac samego siebie na poczatek, co jest gremialnie niezrozumiane i mylone z egoizmem, a dopiero potem blizniego swego, ale nie bardziej...


        mona.blue napisała:

        > Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego, a więc nie bardziej - czyli n
        > ie trzeba poświęcać siebie, wręcz jest to moim zdaniem rodzaj współuzależnienia
        > .
    • sdfsfdsf Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 25.10.12, 12:49
      ach jak mi zal tych w bolu matek polek i teres
      uzaleznionych finansowo i psychicznie od mezczyzn
      zlych mezczyzn trzeba dodac ktorzy specjalnie podkreslam
      uzalezniaja psychicznie i finansowo
      specjalnie finansowo
      rania uczucia specjalnie uzalezniajac finansowo
      no taka mezczyzn natura ze uzalezniaja finansowo
      specjalnie
      a kobiety cierpia
      • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:19
        sdfsfdsf napisał:

        > ach jak mi zal tych w bolu matek polek i teres
        > uzaleznionych finansowo i psychicznie od mezczyzn
        > zlych mezczyzn trzeba dodac ktorzy specjalnie podkreslam
        > uzalezniaja psychicznie i finansowo
        > specjalnie finansowo
        > rania uczucia specjalnie uzalezniajac finansowo
        > no taka mezczyzn natura ze uzalezniaja finansowo
        > specjalnie
        > a kobiety cierpia

        Nie wiesz co to jest współuzależnienie, więc lepiej nie zabieraj głosu, bo wyśmiewasz się z czegoś, co jest tragedią życia milionów kobiet w tym kraju.
    • 2no_name Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 25.10.12, 13:15
      Pewnie, że nie warto....
      Wszyscy są co do tego zgodni, panowie też, a jeszcze tak niedawno było słychać, że "... istotą kobiecości jest uległość i poświęcenie na rzecz związku/rodziny, jak kobieta ma inne zdanie i potrafi go bronić to jest niekobieca, jędza itp."
      Panowie to jak to z wami jest?
      Na forum piszecie, że kobiety jednak nie powinny się poświęcać dla facetów bo tu są kobiety bez skłonności do poświęceń, a te z takimi skłonnościami właśnie wam gotują obiad ;-)
      • jan_stereo Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 25.10.12, 17:50
        2no_name napisała:

        > Panowie to jak to z wami jest? Na forum piszecie, że kobiety jednak nie powinny się poświęcać dla facetów bo tu są kobiety bez skłonności do poświęceń, a te z takimi skłonnościami właśnie wam gotują obiad ;-)

        To one gotuja z poswiecenia ? Osobiscie znam bardzo malo osob (w tym i kobiet), ktorym powierzylbym ugotowanie mojego obiadu, jakos wole te czynnosc wykonywac samemu, zwlaszcza, ze mnie gotowanie zwyczajnie bardzo relaksuje.

        Dodam jeszcze, ze nigdy bym sie nie zwiazal z cierpietniczka, odrzuca mnie od takich bab.
        • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:21

          > To one gotuja z poswiecenia ? Osobiscie znam bardzo malo osob (w tym i kobiet),
          > ktorym powierzylbym ugotowanie mojego obiadu, jakos wole te czynnosc wykonywac
          > samemu, zwlaszcza, ze mnie gotowanie zwyczajnie bardzo relaksuje.

          Fajny facet z Ciebie :)

          > Dodam jeszcze, ze nigdy bym sie nie zwiazal z cierpietniczka, odrzuca mnie od t
          > akich bab.

          Dlaczego?
    • cynta Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 26.10.12, 18:31
      Gdyby to byla milosc nie nazwalabys tego poswieceniem. Po prostu byc, tym kim sie chce. Twoj facet Cie zdradza? masz wiele opcji: zostac, odejsc, tez zdradzac, cierpiec, plakac, wydac wszystkie jego pieniadze itp. TY wybierasz co zrobisz. A ON moze robic to na co ma ochote, wolny jest.... zdradza? coz .. tak wybral, teraz Ty wybierz co jest dla Ciebie najlepsze, ale nie mozesz drugiemu czlowiekowi powiedziec ze ma czegos nie robic (albo robic), nie masz prawa ingerowac w czyjas wolnosc.
      • kobza16 Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 26.10.12, 20:17
        Cynta nasza wolność konczy sie na wolnosci drugiego czlowieka. Zatem wolnosc idzie w parze z odpowiedzialnością - więc niech zdradza jeśli ma taką ochote, wole jesli to lepiej brzmi, ale nich liczy się z konsekwencjami. Wolność nigdy nie jest absolutna - nie zyjemy w prozni!
        • jan_stereo Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 26.10.12, 22:53
          Niepotrzebnie laczysz odpowiedzialnosc ze zdradzaniem, przeciez nikt tu nie mowi o unikaniu odpowiedzialnosci. To raczej ta druga strona (w tym przypadku 'kobieca') ma problem z tym, jaka odpowiedzialnosc narzucic na owego faceta, ktory to zdradzil dane ustalenia, obietnice. Zdradzac tez nie mozna zabronic, co najwyzej pozostaje przedefiniowac wlasne zachowanie, a z tym jest, jak widac, najwiekszy klopot u owych pan. One nie wiedza kompletnie co czynic.
          • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:25
            jan_stereo napisał:

            > Niepotrzebnie laczysz odpowiedzialnosc ze zdradzaniem, przeciez nikt tu nie mow
            > i o unikaniu odpowiedzialnosci.

            Wg mnie odpowiedzialność ma bardzo dużo po drodze z wiernością, a zdrada jest brakiem odpowiedzialności.

            To raczej ta druga strona (w tym przypadku 'kobieca') ma problem z tym, jaka odpowiedzialnosc narzucic na owego faceta, ktory to zdradzil dane ustalenia, obietnice.

            Facet powinien sam wziąć za siebie odpowiedzialność, kobieta może jedynie narzucić mu konsekwencje, w skrajnym przypadku odejść.

            Zdradzac tez nie mozna zabronic,

            zabronić nie, ale po co być z kimś, kto zdradza?

            co najwyzej pozostaje przedefiniowac wlasne zachowanie, a z tym jest, jak widac, najwi
            > ekszy klopot u owych pan. One nie wiedza kompletnie co czynic.

            co masz na myśli?
        • torado Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 27.10.12, 12:21
          kobza16 napisała:

          > Cynta nasza wolność konczy sie na wolnosci drugiego czlowieka. Zatem wolnosc id
          > zie w parze z odpowiedzialnością - więc niech zdradza jeśli ma taką ochote, wol
          > e jesli to lepiej brzmi, ale nich liczy się z konsekwencjami. Wolność nigdy nie
          > jest absolutna - nie zyjemy w prozni!

          a ja zgadzam się z Cyntą. Nie można nikomu niczego narzucać, ani też tego, żeby był odpowiedzialny. Ale naszym działaniem tzn. np. czy odejdziemy od faceta/kobiety który/a zdradza, który/a nas nie szanuje pokazujemy, jakie są konsekwencje dawania wolności...
        • cynta Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 27.10.12, 21:30

          kobza16 napisała:

          > Cynta nasza wolność konczy sie na wolnosci drugiego czlowieka.
          A co to dokladnie znaczy? ze nie mozna zabic? ukrasc czy oszukac? mozna ... mozna dokonac takiego wyboru

          Zatem wolnosc idzie w parze z odpowiedzialnością -
          Chyba znow frazes bo coz to dokladnie znaczy?

          więc niech zdradza jeśli ma taką ochote, wol e jesli to lepiej brzmi, ale nich liczy się z konsekwencjami.
          KAZDA akcja ma kontr-akcje, kazde dzialanie wywoluje inne, kazde ma "konsekwencje" nie ma dzialan "bez znaczenia". Alez oczywiscie ze beda tego konsekwencje, jakie? to wlasnie Twoja wolnosc i wybor. Problem w tym o czym wspomina Jan S. wiekszosc kobiet nie potrafi samostanowic, maja nadzieje, licza, spodziewaja sie ze swiat bedzie dla nich jakis tam a jak nie jest to maja pretensje do swiata zamiast do swojego spodziewania sie.

          Wolność nigdy nie jest absolutna - nie zyjemy w prozni!
          Jest absolutna, mozemy robic co chcemy a wybieramy (lub powinnismy wybierac) to co jest dla nas najlepsze. A teraz sie zastanow czy zostajac z facetem ktory ma inne kobiety robisz to co jest dla Ciebie najlepsze ....

          • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 22:10
            cynta napisała:

            >
            > kobza16 napisała:
            >
            > > Cynta nasza wolność konczy sie na wolnosci drugiego czlowieka.
            > A co to dokladnie znaczy? ze nie mozna zabic? ukrasc czy oszukac? mozna ... moz
            > na dokonac takiego wyboru

            że nie należ wyrządzac krzywdy drugiej osobie
            >
            > Zatem wolnosc idzie w parze z odpowiedzialnością -
            > Chyba znow frazes bo coz to dokladnie znaczy?

            Że należy być odpowiedzialnym za siebie
            >
            > więc niech zdradza jeśli ma taką ochote, wol e jesli to lepiej brzmi, ale nich
            > liczy się z konsekwencjami.

            jak to niech zdradza?

            > KAZDA akcja ma kontr-akcje, kazde dzialanie wywoluje inne, kazde ma "konsekwenc
            > je" nie ma dzialan "bez znaczenia". Alez oczywiscie ze beda tego konsekwencje,
            > jakie? to wlasnie Twoja wolnosc i wybor.

            Problem w tym o czym wspomina Jan S. wiekszosc kobiet nie potrafi samostanowic, \

            co masz na mysli pisząc o samostanowieniu?

            maja nadzieje, licza, spodziewaja sie ze swiat bedzie dla nich jakis tam a jak nie jest to maja pretensje do swiata zamiast do swojego spodziewania sie.

            świat jest jaki jest i nic na to nie poradzimy oprócz tego, aby go zaakceptować, masz rację
            >
            > Wolność nigdy nie jest absolutna - nie zyjemy w prozni!

            Wolność jest "do", nie tylko "od"

            > Jest absolutna,

            co masz na myśli?

            mozemy robic co chcemy a wybieramy (lub powinnismy wybierac) to
            > co jest dla nas najlepsze.

            nie, moim zdaniem powinniśmy wybierać to, czego oczekuje od nas Bóg, a nie tego, co jest dla nas najlepsze
            chociaż to w zasadzie na jedno wychodzi, bo Bóg chce dla nas tego co najlepsze, tylko że nie jest to takie "życie bezproblemowe", tylko trudne, wymagające, uczciwe życie, które w rezultacie prowadzi do spełnienia życiowego powołania (które najpierw trzeba bardzo staranne rozeznać) i pełni szczęścia, ale rozumianego nie jako nie kończąca się przyjemność, taki duchowy orgazm, tylko tylko jako życie w pokoju i harmonii ze sobą, innymi i Bogiem

            A teraz sie zastanow czy zostajac z facetem ktory m
            > a inne kobiety robisz to co jest dla Ciebie najlepsze ....

            zgadzam się
    • facettt Czy warto się poświęcać?. Nie, ale to Milo. 27.10.12, 22:54
      kobza16 napisała:

      > Czy warto poświecac sie milości? Z moich obserwacji wygląda, ze nie.

      - Nie warto (dla siebie samej), ale mezczyzni to lubia.
      I awantur mniej.

      > Nie to, zeby milość nie była jej warta - mam wrazenie, ze jak się zbyt dużo daj
      > e mężczyznie, to on już tego nie docenia, traktuje jako słabość kobiety.

      - czy mozna by z tym skonczyc (z tym durnym EGO...) czy tu chodzi o to, by cos doceniac, czy by to po prostu miec ?

      > A może jest tak, ze kobiety poswięcające się, uzależniają sie psychicznie i fin
      > ansowo od mężczyzny, to naturalnie umacnia mężczyznę, który czująć się panem sy
      > tuacji - wykorzystuje ją?

      - jak sie daje, to sie wykorzystuje, ale dalej nie rozumiem istoty problemu.

      > Mam tu np na mysli kobiety zdradzane etc. które znoszą to w bólu, a jednak trwa
      > ją przy takim zdechłym osobniku.

      Pokretne te mysli, bo co zdradzanie ma z wykorzystywaniem ?
      To chyba kochanke sie wykorzystuje (wtedy), a nie zone ?
      • mona.blue Re: Czy warto się poświęcać?. Nie, ale to Milo. 01.12.12, 22:26
        facettt napisał:

        > kobza16 napisała:
        >
        > > Czy warto poświecac sie milości? Z moich obserwacji wygląda, ze nie.
        >
        > - Nie warto (dla siebie samej), ale mezczyzni to lubia.
        > I awantur mniej.
        >
        Warto przede wszystkim zadbać o siebie i swoja godność (to dla kobiet, bo jak widać mężczyźni doskonale to potrafią, tylko szkoda, że często kosztem kobiet).

        > > Nie to, zeby milość nie była jej warta - mam wrazenie, ze jak się zbyt du
        > żo daje mężczyznie, to on już tego nie docenia, traktuje jako słabość kobiety.

        tak, na ogół, chyba że ja kocha i potrafi to docenić
        >
        > - czy mozna by z tym skonczyc (z tym durnym EGO...)

        oświecenie (buddyjskie) albo zjednoczenie (w chrześcijaństwie)

        czy tu chodzi o to, by cos doceniac, czy by to po prostu miec ?

        co masz na mysli?
        >
        > > A może jest tak, ze kobiety poswięcające się, uzależniają sie psychicznie
        > i finansowo od mężczyzny, to naturalnie umacnia mężczyznę, który czująć się pa
        > nem sytuacji - wykorzystuje ją?

        tak
        >
        > - jak sie daje, to sie wykorzystuje, ale dalej nie rozumiem istoty problemu.
        >
        > > Mam tu np na mysli kobiety zdradzane etc. które znoszą to w bólu, a jedna
        > k trwają przy takim zdechłym osobniku.

        na ogół są zbyt słabe, żeby odejść, często są dodatkowo zastraszane, szantażowane i nie widzą żadnego wyjścia z tej sytuacji, to się nazywa współuzależnienie albo syndrom ofiary, wyuczona bezradność, również syndrom sztokholmski (kiedy ofiara zakochuje się wswoim prześladowcy)

        ja w swoim przypadku zaczęłam nazywać to na pewnym etapie życiem w Matrixie i usilnie szukałam wyjścia z niego, dopiero porządna terapia pozwoliła mi zobaczyć to "trzecie wyjście", wyjście z Matrixu na powierzchnię, gdzie jest "normalny świat" i wolność
        to jest tak jak z życiem w totalitarnym państwie, mechanizmy są identyczne
        ofiary są zniewolone przez swoich katów
        >
        > Pokretne te mysli, bo co zdradzanie ma z wykorzystywaniem ?

        zdrada jest wykorzystaniem zaufania, które pokłada żona w mężu i vive versa

        > To chyba kochanke sie wykorzystuje (wtedy), a nie zone ?

        obie
        • facettt bzdury. 02.12.12, 17:19
          mona.blue napisała:
          zdrada jest wykorzystaniem zaufania, które pokłada żona w mężu i vive versa

          bzdury. wykorzystanie, to jest cos, co sie robi czyims kosztem.
          jezeli zona o niczym nie wie - to jak sie ja wykorzystuje ?


          • mona.blue Re: bzdury. 02.12.12, 19:06
            facettt napisał:

            > mona.blue napisała:
            > zdrada jest wykorzystaniem zaufania, które pokłada żona w mężu i vive versa
            >
            > bzdury. wykorzystanie, to jest cos, co sie robi czyims kosztem.
            > jezeli zona o niczym nie wie - to jak sie ja wykorzystuje ?

            a jak byś nie wiedział, o zdradzie żony Cię zdradziła, to też było by OK?
            >
            >
            • mona.blue Re: bzdury. 02.12.12, 19:07
              mona.blue napisała:

              > facettt napisał:
              >
              > > mona.blue napisała:
              > > zdrada jest wykorzystaniem zaufania, które pokłada żona w mężu i vive ver
              > sa
              > > poprawka

              > > bzdury. wykorzystanie, to jest cos, co sie robi czyims kosztem.
              > > jezeli zona o niczym nie wie - to jak sie ja wykorzystuje ?
              >
              > a jak byś nie wiedział, o zdradzie żony, to też było by OK?
              > >
              > >
              >
              >
            • facettt jasne. 03.12.12, 13:33
              mona.blue napisała:
              a jak byś nie wiedział, o zdradzie żony... to też było by OK?

              - jak bym nie wiedzial, to jak najbardziej byloby Ok. - gdyz bym po prostu o niczym nie wiedzial.
              I wlasnie o taki przypadek chodzi.

              ___________________________________
              Rob - co uwazasz - ale uwazaj, co robisz
              A jak nie potrafisz - to nie pchaj sie na afisz.
    • seth.destructor Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 28.10.12, 01:32
      Jak dla mnie, poświęcanie się to rodzaj szpanu. Totalna głupota.
      • hatroha Ale kobiety takie są 28.10.12, 10:20
        Ale kobiety takie są, poświęcają sie dla dzieci, mężczyzn...bo takie są. Nawet w samolocie są proste przkazy "kobieto, ty głupia ku..., ratuj wpierw siebie, inaczej dziecka nie uratujesz"
        Tak jest w życiu, zarzynają się dla dzieck jednocześnie go tracąc. jakie dziecko będzie szanować matkę która mu wyciera noska, ścieli łóżko...syn 20 lat i wkurw bo obiadu nie ma...
        A potem jako mąż...szkoda gadać.
        Druga sprawa , że nie ma zbyt wielu mężczyzn, którzy będąc świadomi poświęcenia się kobiety to ZAMIAST POMÓC, być uczestnikiem ich żywiołu - wykorzystują je.
        Chciałbym poznać nicka samca, który pisze tu na forum i pierze, zmywa naczynia, robi zakupy, gotuje obiad i pomaga w szkole dziecku. Chciałbym podac mu dłoń.

        Kiedy ostatnio raz samcze umyłeś nogi kobiecie?

        Jebać samców.
        • seth.destructor Re: Ale kobiety takie są 28.10.12, 20:08
          Ale jak pomagam nieswoim dzieciom - liczy się?
        • ewiku Re: Ale kobiety takie są 01.12.12, 19:30
          hatroha napisał:

          > Ale kobiety takie są, poświęcają sie dla dzieci, mężczyzn...bo takie są. Nawet
          > w samolocie są proste przkazy "kobieto, ty głupia ku..., ratuj wpierw siebie, i
          > naczej dziecka nie uratujesz"
          > Tak jest w życiu, zarzynają się dla dzieck jednocześnie go tracąc. jakie dzieck
          > o będzie szanować matkę która mu wyciera noska, ścieli łóżko...syn 20 lat i wku
          > rw bo obiadu nie ma...
          > A potem jako mąż...szkoda gadać.
          > Druga sprawa , że nie ma zbyt wielu mężczyzn, którzy będąc świadomi poświęcenia
          > się kobiety to ZAMIAST POMÓC, być uczestnikiem ich żywiołu - wykorzystują je.
          > Chciałbym poznać nicka samca, który pisze tu na forum i pierze, zmywa naczynia,
          > robi zakupy, gotuje obiad i pomaga w szkole dziecku. Chciałbym podac mu dłoń.
          >
          > Kiedy ostatnio raz samcze umyłeś nogi kobiecie?
          >
          > Jebać samców.


          dodaj jeszcze ile trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć...:)))
          • rt.4 Re: Ale kobiety takie są 01.12.12, 22:22
            A ty Ewiku, słońce moje, masz jakieś jeszcze nadzieje na Hatrohę...Jakoś tak kręcisz się jak mała satelitka wookół bądź co bądź już zajetego gościa. Który z nową kobieta ma też malutkie dziecko.
            Nadzieja, ze wiesz o tym...:-)
            • mona.blue Re: Ale kobiety takie są 02.12.12, 06:02
              rt.4 napisała:

              > A ty Ewiku, słońce moje, masz jakieś jeszcze nadzieje na Hatrohę...Jakoś tak kr
              > ęcisz się jak mała satelitka wookół bądź co bądź już zajetego gościa. Który z n
              > ową kobieta ma też malutkie dziecko.
              > Nadzieja, ze wiesz o tym...:-)
              >
              Kim jest Hatroha? :)

              A ty Rt4?

              A Ewiku?

              Bo coś mi się zdaje, że znam Ewiku i Hatrohę, zaś co do Ciebie to mogę tylko podejrzewać, kim jesteś. Ale może Ty też ujawnisz coś więcej o sobie?
              • rt.4 Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 12:46
                Bo coś mi się zdaje, że znam Ewiku i Hatrohę, zaś co do Ciebie to mogę tylko podejrzewać, kim jesteś. Ale może Ty też ujawnisz coś więcej o sobie?

                Znam cie az zanadto i wbrew swojej woli! W realu unikam takich ludzi....ale tutaj podczepiasz sie tak czesto pod byle jaki moj tekst, wiec trudno ominac cie jak cuchnace gowno.

                A nawet pamietam jak kiedys tu, na tym forum po dupsku calowalas i przepraszalas Lede16, za jakies banalne slowo...Pogrzebac w archiwum, dwa lata do tylu to znajdzie sie pamiatka owych idiotycznych przeprosin. I to az kogo?! Samej ledy16..:=)kolejnego psychola po tobie, janie_styranym, czy innych czkawkach...

                Znam cie tez z twoich wpisow, na ktore czasami rzuce okiem...
                Gdzie piszesz- zes osoba niezwykle objawiona, przez Dary Ducha, wierzaca w boga, sprzatajaca kurze pomiedzy lawkami w zakurzonym kosciele, pewnie za pokute itp. Co ci jakos nie przeszkadzalo zdradzac meza z kochankiem, latami, czy bardziej prozaicznie- atakowac tu piszacych niewybrednymi wpisami...tak jakos z ust poboznej, brzmi to nieadekwatnie do gloszonych zasad...?!

                Powiem ci, ze nieciekawie sie prezentyjesz na forum i pewnie w zyciu realnym, tez jestes kawal zaburzonej, ktora balansuje swoja chorobe - religijnoscia.

                Ludzie twojego pokroju niszcza wiare i osmieszaja religie. Spychajac religie na miejsce- dla ludzi o slabej osobowosci, zlych i podstepnych. Wielu ludzi przez takich jak ty, odeszlo od wiary i kosciola.

                Jak mowia "I szatan biblie bedzie cytowal..." A w twoim wypadku- i chory psychicznie zlicytuje biblie do zera...

                Moim zdaniem jestes chora psychicznie, a mowienie i pisanie blogow na temat wiary jest jedynie kurtyna dla zasloniecia twojego prawdziwego oblicza- slabej, niezaradnej zyciowo kobiety, ktorej zycie przemyka pomiedzy palcami i ktora kompletnie nie daje sobie rady z niczym, nawet z wlasnymi dziecmi.
                Wielu ludzi w twoim wieku dochodzi do czegos, ma ambicje, realizuje sie, osiaga swoje cele. Do czego ty 'mona' dochodzisz? Do pisania i zakladania idiotycznych watkow na forum? Do wypisywania dyrdymalow na tematy religijne, a ktorego sensu w swojej pustce duchowej i glupocie- sama nie rozumiesz? Taki jest ten twoj cel zycia...?

                Idz i kajaj sie przed leda16, czy innymi psycholami, ktorzy napluja ci w ten pusty pysk, bo tylko takie klimaty rozumiesz w swojej duszy prostaczki i niewolnika....I niech ten Bog-prawdziwy ktorego nie znasz, w koncu oslodzi ci to zycie....

                Dzis pierwszy dzien adwentu- wiec sobie wyczysc ten brod spod pazurow,dewotko!



                • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:10
                  rt.4 napisała:

                  > Bo coś mi się zdaje, że znam Ewiku i Hatrohę, zaś co do Ciebie to mogę tylko
                  > podejrzewać, kim jesteś. Ale może Ty też ujawnisz coś więcej o sobie?

                  >
                  > Znam cie az zanadto i wbrew swojej woli!

                  Skąd? Może ujawnisz to wreszcie?

                  Czy jesteś innym wcieleniem Ledy?
                • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:11
                  To, co napisałaś o mnie to stek bzdur. Kobieto ogarnij sie wreszcie albo idż do psychiatry.
                  • rt.4 Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:46
                    Tu odswiezam ci twoja zardzewiała pamięc....Widać umiesz przeprosić tam gdzie ktoś moze ci zajsc za skórę...

                    forum.gazeta.pl/forum/w,210,123021327,123021327,Leda16.html

                    Mojego zdania na twoj temat NIGDY NIE ZMIENIE... Jesteś moralna i etyczna tanizna. Nawet napluć ci w ten pusty pysk nie warto.
                    • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 20:52
                      rt.4 napisała:

                      > Tu odswiezam ci twoja zardzewiała pamięc....Widać umiesz przeprosić tam gdzie k
                      > toś moze ci zajsc za skórę...

                      ty psychopatko, to psychopaci kulą się przed silniejszym, a dopie...ją słabszym

                      przytoczę komentarz mojej przyjaciółki Sabiny, która dobrze odczytała moje intencje:

                      Zastanawiam sie, czy ten post to czesc pokuty z pierwszopiatkowej spowiedzi (razem z trzema zdrowaskami i dwoma ojczenaszami)
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/w,210,123021327,123021327,Leda16.html
                      >
                      > Mojego zdania na twoj temat NIGDY NIE ZMIENIE... Jesteś moralna i etyczna tani
                      > zna. Nawet napluć ci w ten pusty pysk nie warto.

                      Wg popularnego powiedzenia tylko krowa nie zmienia zdania

                      i to ona ma pysk, ja dysponuję twarzą
                      • rt.4 Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 13:26
                        No, no, slabsza to ty sie tu nie jawisz. Z tym niewyparzonym atakiem ciaglym w moja strone...
                        Ze w twojej uduchowionej lepetynie jakos wstydu, ani rozsadku nie ma, aby zamiast biegac po kosciolach, jedynie wziac sie za siebie i zachowywac w cywlizowany ludzki sposob- wobec innych, to raczej cie nie posadzam o to. Byloby to oczekiwanie na wyrost.;=)

                        Wiedz,ze to forum to nie zaklad psychiatryczny, w ktorym od czasu do czasu zapewne sie leczysz ze swoich styranych nerwow, tu cie nikt nie wyleczy, ani nie na wbija w ten pusty leb rozumu.

                        Watek z leda16, dal wielu do myslenia. Zwlaszcza pokazal twoj niski intelektualny poziom. Wiedz ze jest wiecej osob, ktore maja podobne zdanie o tobie jak ja mam, ale dzis jakos nie pisza, na mnie wiec spadlo powiedzenie ci tego co mysle...

                        Wiedz jedno, ze bycie DEWOTKA- to straszny wstyd,TO POLICZEK W STRONE WIARY, to taki nasz polski katolicki fanatyzm, ktory z wiara i religia nie ma nic wspolnego.

                        Nadzieja, ze twoja rodzina, dzieci na twoim rozbrykaniu I CIAGLYM BRAKU CUGLI, nie cierpia- inaczej soba zepsujesz i zniszczysz im zycie- tym bardziej niewinnym, ktore potrzebuja zdrowej i normalnej matki, ktora wskazuje im droge jaka maja dalej isc przez zycie. A czy ty jestes dobra matka, mono? Jaka jestes w domu dla swojej rodziny? Taka sama jak tu na forum, ze po dupie calujesz swojego przesladowce? To 'ladnie' bronisz swojej godnosci i swoich granic, wierzac naiwnie jak male dziecko ze pokuta ci pomoze? W sytuacji z leda16, pomagla ci pokuta? Dalo ci to cos? Zdobylas jej szacunek dla siebie? Moze za malo bylo tej pokuty?!
                        Zdaje sie ze ty jestes juz starsza kobieta, ktora posiada dojrzale dzieci i relacje, czy nie widzisz ewidentnego infantylizmu w tym jak sie zachowujesz?


                        //Bez odbioru z twojej strony!
                        • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 13:36
                          Powiem wprost - Ledę przeprosiłam nie z własnej woli, tylko dlatego, że katechiści z neokatechumenatu wymagają na pewnym etapie dążenia do wiary, aby wszystkich, których osądzamy i którzy są naszymi wrogami przeprosić, niezależnie od tego, jaka będzie ich reakcja, i co pomyślą o tym inni.

                          Coś jak 8 i 9 krok w AA:

                          8. Sporządziliśmy listę osób przez nas skrzywdzonych i postanowiliśmy
                          im wszystkim zadośćuczynić.

                          Najważniejszym słowem przy tym kroku jest gotowość, ale również ważna jest pokora. Musimy tez pamiętać, aby na tej liście umieścić siebie, jako osobę, która skrzywdziliśmy. Możemy w ten sposób uporać się z naszym poczuciem winy.

                          9. Naprawiliśmy błędy popełnione wobec wszystkich ludzi - gdy tylko było to
                          możliwe bez krzywdy dla nich lub dla innych.
                        • shachar Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 14:37
                          Wicia, daj spokoj. Moze i zabawnie sie czyta twoje bogate zwroty pod Mony adresem, i oczywiscie masz racje ze co do jej infantylizmu i tej dziwacznej religijnosci nakierowanej na podporzadkowanie sie jakiejs wspolnocie. Czasami irytuje mnie to do imentu tez, ale, moze nie zawsze nalezy skakac na pochyle drzewo, a to drzewo jest bardzo pochyle sadzac z wpisow.
                          • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 19:22
                            shachar napisała:

                            > Wicia, daj spokoj. Moze i zabawnie sie czyta twoje bogate zwroty pod Mony adres
                            > em, i oczywiscie masz racje ze co do jej infantylizmu i tej dziwacznej religij
                            > nosci nakierowanej na podporzadkowanie sie jakiejs wspolnocie. Czasami irytuje
                            > mnie to do imentu tez, ale, moze nie zawsze nalezy skakac na pochyle drzewo, a
                            > to drzewo jest bardzo pochyle sadzac z wpisow.

                            Twoje wpisy wzbudzały z kolei we mnie od początku niechęć, te Twoje wulgarne, rozerotyzowane aluzje, którymi wymienialiście się z Imkiem na Chivasku, widać, że Ci coś w tym temacie brakuje w realu.
                            • shachar Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 22:14
                              Ciekawe czego, pewnie ciebie? :-) snujesz sie za mna od paru chwil jakbys chciala mnie przeleciec, czy co? afe Monia :-))
                              • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 22:20
                                shachar napisała:

                                > Ciekawe czego, pewnie ciebie? :-) snujesz sie za mna od paru chwil jakbys chcia
                                > la mnie przeleciec, czy co? afe Monia :-))

                                lesbijką nie jestem

                                a czego ci brakuje, to pewnie sama wiesz, skoro zazdrościsz swingersom
                                • shachar Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 22:25
                                  idz Monia, ty w kosciele stala, jak dowcip rozdawali,
                                  szkoda gadac, wez sie troche wyluzuj, a zreszta, rob co chcesz , wal glupa tu dalej.
                        • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 03.12.12, 19:16
                          rt.4 napisała:

                          > No, no, slabsza to ty sie tu nie jawisz. Z tym niewyparzonym atakiem ciaglym w
                          > moja strone...

                          Ja Ciebie praktycznie nie atakuję, w przeciwieństwie do ciebie, która właśnie wylałaś na mnie pomyje.
                          Nie wiem kto kryje się za tym nickiem, jeżeli masz odwagę to napisz, bo widzę że to robisz osobiste wycieczki, co najmniej jakbym ci narzeczonego ukradła, taka pałasz nienawiścią do mnie.

                          > Ze w twojej uduchowionej lepetynie jakos wstydu, ani rozsadku nie ma,

                          dlaczego tak sądzisz?

                          by zamiast biegac po kosciolach, jedynie wziac sie za siebie i zachowywac w cywlizowan
                          > y ludzki sposob- wobec innych,

                          zachowuję się w cywilizowany sposób wobec tych, którzy na to zasługują, którzy są w porządku wobec mnie, a innym odpłacam pięknym za nadobne, dość mam opluwania mnie i obrabiania mi dupy - rozumiesz?

                          > Wiedz,ze to forum to nie zaklad psychiatryczny, w ktorym od czasu do czasu zape
                          > wne sie leczysz ze swoich styranych nerwow, tu cie nikt nie wyleczy, ani nie na
                          > wbija w ten pusty leb rozumu.

                          Tobie tez przydałby się psychiatryk, ale z osobami tak zaburzonymi jak ty jest ten problem, że nie widzą zła w sobie, a za to opluwają wszystkich dookoła swoim jadem - prosta projekcja swoich wad na innych
                          >
                          > Watek z leda16, dal wielu do myslenia. Zwlaszcza pokazal twoj niski intelektua
                          > lny poziom.

                          IQ mam na poziomie ok. 140, jeżeli chodzi o konkrety

                          Wiedz ze jest wiecej osob, ktore maja podobne zdanie o tobie jak ja
                          mam, ale dzis jakos nie pisza, na mnie wiec spadlo powiedzenie ci tego co mysle...

                          jakoś nikt oprócz ledy i ciebie mnie tu nie opluwa
                          może i myślą o mnie źle, każdy może myśleć co chce, w końcu to wolny kraj, mi nic do tego
                          wiem, że święta nie jestem, narobiłam dużo głupot w swoim życiu, ale przynajmniej staram się zadośćuczynić tym, których skrzywdziłam
                          >
                          > Wiedz jedno, ze bycie DEWOTKA- to straszny wstyd,TO POLICZEK W STRONE WIARY,
                          > to taki nasz polski katolicki fanatyzm, ktory z wiara i religia nie ma nic wsp
                          > olnego.

                          >
                          Nie tobie to oceniać. Moja wiara nie jest twoja sprawą i nie mam się czego wstydzić we we własnych oczach. Bóg jest dla mnie najważniejszy, jeżeli dla ciebie to dewocja to chyba nie znasz definicji tego słowa.

                          Napisz może w co ty wierzysz, czy wierzysz w coś - bo jak do tej pory bijesz we mnie nie ujawniając w tej materii swoich poglądów - nie uważasz że to nie fair?

                          > Nadzieja, ze twoja rodzina, dzieci na twoim rozbrykaniu I CIAGLYM BRAKU CUGLI,
                          > nie cierpia- inaczej soba zepsujesz i zniszczysz im zycie- tym bardziej niewin
                          > nym, ktore potrzebuja zdrowej i normalnej matki, ktora wskazuje im droge jaka m
                          > aja dalej isc przez zycie.

                          Nie niszczę im życia, już prędzej ex zniszczył. Ja teraz staram się z całych sił odbudować to, co straciły poprzez brak mojej wcześniejszej decyzji o rozwodzie.

                          A czy ty jestes dobra matka, mono? Jaka jestes w dom
                          > u dla swojej rodziny?

                          Uważam, że jestem dobra matką. Moje córki sa kochające, ciepłe, wrażliwe, chętne do pomocy innym. Jedna z nich jest na 3 roku informatyki, ma wielu przyjaciół, jest mistrzynią Polski w pewnej dyscyplinie sportowej. Jeździłam z nią po turniejach po całej Europie, kiedy była młodsza i jeszcze nie mogłam jej puścić samej.
                          Druga córka ma pewne ograniczenia natury zdrowotnej, które są konsekwencją dramatycznego porodu (ciąża bliźniacza, przedwczesny poród, wylew wewnętrzny, niedotlenienie, przetaczanie krwi). Z tego powodu cierpi na schorzenie neurologiczne, inteligencję ma na dolnej granicy normy, a z powodu ojca alkoholika cierpi na mutyzm (nie odzywa się do nikogo poza mną i swoją siostrą, nie komunikuje się z otoczeniem). Jak diagnozowano ją w dzieciństwie to stwierdzono, że jest na pograniczu autyzmu - ale minimalnie po tej zdrowej stronie.

                          Taka sama jak tu na forum, ze po dupie calujesz swojego przesladowce?

                          Jeżeli nie rozróżniasz zdrowego poczucia winy i chęci zadośćuczynienia od lizodupstwa to nic nie poradzę.

                          To 'ladnie' bronisz swojej godnosci i swoich granic, wierzac naiwnie jak male dziecko ze pokuta ci pomoze?

                          Było moim obowiązkiem moralnym przeprosić ledę, chociaż to rzucanie pereł przed wieprze, jak się okazało.

                          W sytuacji z leda16, pomagla ci pokuta? Dalo ci to cos?

                          Weż pod uwagę, że nie zawsze jest w życiu coś za coś, takie podejście to kupczenie moralnością.
                          A tak w ogóle, to nie mogę zrozumieć, co cie tak wku...ają moje przeprosiny - coś złego ci zrobiły? W czym ci przeszkadzają?

                          Zdobylas jej szacunek dla siebie?

                          Nie wiem kogo darzy szacunkiem i nie to było moja intencją. Wygląda na to, że na szacunek ledy chyba może zasłużyć tylko inny psychopata, w każdym razie ktoś, kto by mógł jej przypie...ć, kogo by się bała - bo tacy ludzie jak ona znęcają się nad słabszymi, a kulą ogon przed silniejszymi.

                          > Zdaje sie ze ty jestes juz starsza kobieta, ktora posiada dojrzale dzieci i rel
                          > acje, czy nie widzisz ewidentnego infantylizmu w tym jak sie zachowujesz?

                          Może i jestem infantylna, ale przynajmniej staram się nie być wredna i chamska.
                          >
                          >
                          > //Bez odbioru z twojej strony!
                          o , tak łatwo ci nie przejdzie - myślisz, że oplujesz mnie na publicznym forum, a ja nie będę się bronić? czy to nie świadczy o twojej głupocie?
                • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:35
                  rt4, to wredna, ubecka prowokacja
                  • szaman.ka Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:41
                    Rt4 = Witch
                    • mona.blue Re: Ja cie znam 'mona'... 02.12.12, 19:44
                      szaman.ka napisała:

                      > Rt4 = Witch

                      Wiem, ale kim jest Witch i dlaczego tak mnie nienawidzi, to mnie teraz zastanawia. Jedyne moje przypuszczenie, to że poluje na tego samego meżczyznę co Leda :)
    • xen-io Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 28.10.12, 21:44
      moze zaczniemy od tego co to jest poswiecenie?
      to cos czego nie lubimy i nie chcemy robic ale robimy dla przyjemnosci drugiej osoby.
      Uwazam ze czasem taka postawa jest OK...bo przeciez nikt nie dopasuje sie do partnera w 100% ,...wiec aby zwiazek trwal ..musi byc pewna forma poswiecenia i przedlozenia swoich checi nad chceciami partnera...chodzi tylko o to aby dzialalo to w dwie strony ..pol na pol..i jest ok

      a,,,, i nie radze sluchac rad osob ktore zwiazkow nie potrafia utrzymac, zon i mezow nie maja... samotnie zyja...bo to podobne jest do gadania ksiedza o wspolzyciu malzenskim
      • kobza16 Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 29.10.12, 00:40
        Kurcze musze stwierdzić, że męska logika jest bardziej trzezwa (cokolwiek to znaczy). Dla facetow białę to białe, czarne to czarne, jest tak, albo tak. Kobiety są bardziej skomplikowane, dzielą wlos na czworo.

        Widzicie, my możemy bardzo łatwo połączyć zdradzenie, odpowiedzialność i wykorzystywanie RAZEM. Podaje przykład.

        - zdradza, czyli wykorzystuje swoją partnerkę, wykorzystuje jej brak wiedzy i jej wiare w to, ze ją kocha (bo jakby kochal to by nie zdradzał przecież!?). Pokazuje brak odpowiedzialność za obietnice, które sobei nieformalnie złozyli, lub formalnie (jesli nie, to mowa o wolnym związku - nie jest to dzisiejszy temat). Haaa, i co wy na to

        Generalnie macie racje, ze kobiety sa za dobre. Najgorsze sa te mamusi, ktore sa nadopiekuncze!
        • sdfsfdsf Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 29.10.12, 14:29

      • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 22:32
        xen-io napisał(a):

        > moze zaczniemy od tego co to jest poswiecenie?
        > to cos czego nie lubimy i nie chcemy robic ale robimy dla przyjemnosci drugiej
        > osoby.
        > Uwazam ze czasem taka postawa jest OK...bo przeciez nikt nie dopasuje sie do pa
        > rtnera w 100% ,...wiec aby zwiazek trwal ..musi byc pewna forma poswiecenia i
        > przedlozenia swoich checi nad chceciami partnera...chodzi tylko o to aby dziala
        > lo to w dwie strony ..pol na pol..i jest ok
        >
        tak
    • mona.blue Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:10
      kobza16 napisała:

      > Czy warto poświecac sie milości? Z moich obserwacji wygląda, ze nie.
      > Nie to, zeby milość nie była jej warta - mam wrazenie, ze jak się zbyt dużo daj
      > e mężczyznie, to on już tego nie docenia, traktuje jako słabość kobiety.

      To zależy od mężczyzny. Fajny facet docenia dawana mu miłość i odwzajemnia :)

      > A może jest tak, ze kobiety poswięcające się, uzależniają sie psychicznie i fin
      > ansowo od mężczyzny, to naturalnie umacnia mężczyznę, który czująć się panem sy
      > tuacji - wykorzystuje ją?

      Wykorzystuje kobiety tylko ch.j.


      > Mam tu np na mysli kobiety zdradzane etc. które znoszą to w bólu, a jednak trwa
      > ją przy takim zdechłym osobniku.
      > Pozdrawiam

      Bo są głupie, szkoda że tak późno to zrozumiałam sama w swoim życiu.
    • fxn Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 01.12.12, 19:31
      Mój chłopak czyta same książki, w których kobiety są bardzo źle przedstawione. Teraz znalazłam u niego Fuckdoll Korwina-Litwińskiego. O dziwo napisana przez Polaka, co będzie następne? Czy mężczyźni tak źle myślą o kobietach jak bohaterowie ich ulubionych książek?
    • diodeo1 Kto niby się "poświęca"? 04.12.12, 11:43
      Kobieta siedzi przy zdradzaczu bo sobie przekalkulowała, że jej się to opłaca - nadal jest szanowaną żoną a nie wytykaną palcami przez sasiadki rozwódką, chłop kasę do domu daje, nie musi się ona wysilać na samodzielne życie, itd.

      To co każdy z nas robi, to jest ŚWIADOMY WŁASNY WYBÓR.

      Kobiety uwielbiają z siebie robić cierpiętnice, nie dopuszczając nawet myśli, że skaczą koło faceta bo to one lubią się chłopem zajmowav jak dzieckiem a nie umieją być partnerką. Zostają w domu przy dzieciach długimi latami bo lubią być matkami-polkami-gospodarczo-kuchennymi. Tak właśnie, wiele kobiet to lubi i za cholerę z rąk tej roli nie wypuści. Wolą tzw "poświęcenie"(tiaaa...) w domu zamiast pójścia do pracy na etat z nadgodzinami i przyniesienia kasy na zatrudnienie gosposi. Wolą dbać o mycie garów niż o wyskoczenie z mężem na piknik. Wiele zdrad jest konsekwencją tego, że kobieta "wygania" faceta z domu, nie zstawiając mu pola do popisu w codziennym życiu, a po urodzeniu dzieci facet jest odstawiany także z łóżka bo przecież kobieta jest codziennie zmęczona. itd itp

      Zdrada jest konsekwencją tego, że albo od początku źle się dobrali (np ślub bo wypada, bo ciąża, bo już ten wiek, bo kasa..) albo tego, że po ślubie ktoraś ze stron odpuszcza, traktując małżeństwo jako coś zaklepanego na zawsze gdzie już się starać, rozmawiać, dbać o bliskośc nie trzeba. Po latach zaniedbania się małżonków i najczęstszej ucieczki w matkę-polkę-gospodynię oraz mężo-piwo-kanapowca niewiele trzeba, żeby pierwszy lepszy obcy/obca zakręcili w głowie i do zdrady doszło.

      Nie ma czegoś takiego jak "poświęcenie". Jest DECYZJA, że WOLI SIĘ coś zrobić a czegoś innego nie robić.
      • hatroha Ewiku 04.12.12, 12:05
        Tak nie miało być...
        Ile trzeba przeżyć, by dojść do takiego wniosku? Tego o relacjach wzajemnych.
        Powiem, że nazbyt wiele. Powiedzieć "nic co ludzkie, nie jest mi obce"- to jak sie przyznać, że wszystkie te błędy popełniło się na sobie, własnymi rękoma.

        Nie radzę sobie z tym, że swoje doświadczenie życia zbudowałem o serca kobiet, które po dziś dzień szanuje i przytłacza mnie to, że one swoim nie uczyniły mi nic złego.

        To nie tak miało być...Już nawet słowo przepraszam straciło sens. Nie mam już żadnych słów...
        • mona.blue Re: Ewiku 04.12.12, 12:43
          hatroha napisał:

          > Tak nie miało być...
          > Ile trzeba przeżyć, by dojść do takiego wniosku?

          dużo, wiem

          Tego o relacjach wzajemnych.

          morza cierpienia

          > Powiem, że nazbyt wiele. Powiedzieć "nic co ludzkie, nie jest mi obce"- to jak
          > sie przyznać, że wszystkie te błędy popełniło się na sobie, własnymi rękoma.


          > Nie radzę sobie z tym, że swoje doświadczenie życia zbudowałem o serca kobiet,
          > które po dziś dzień szanuje i przytłacza mnie to, że one swoim nie uczyniły mi
          > nic złego.
          >
          > To nie tak miało być...Już nawet słowo przepraszam straciło sens. Nie mam już ż
          > adnych słów...
          >
        • ewiku Re: Ewiku 05.12.12, 19:47
          hatroha napisał:

          > Tak nie miało być...
          > Ile trzeba przeżyć, by dojść do takiego wniosku? Tego o relacjach wzajemnych.
          > Powiem, że nazbyt wiele. Powiedzieć "nic co ludzkie, nie jest mi obce"- to jak
          > sie przyznać, że wszystkie te błędy popełniło się na sobie, własnymi rękoma.
          >
          > Nie radzę sobie z tym, że swoje doświadczenie życia zbudowałem o serca kobiet,
          > które po dziś dzień szanuje i przytłacza mnie to, że one swoim nie uczyniły mi
          > nic złego.
          >
          > To nie tak miało być...Już nawet słowo przepraszam straciło sens. Nie mam już ż
          > adnych słów...
          >


          Jednak najważniejsze jest, że teraz już wiesz...i zrozumiałeś...i nauczyłeś się...:)))

          i nie obwiniaj się...nie masz za co...naprawdę...:)))
      • mona.blue Re: Kto niby się "poświęca"? 04.12.12, 12:41
        diodeo1 napisała:

        > Kobieta siedzi przy zdradzaczu bo sobie przekalkulowała, że jej się to opłaca -
        > nadal jest szanowaną żoną a nie wytykaną palcami przez sasiadki rozwódką, chło
        > p kasę do domu daje, nie musi się ona wysilać na samodzielne życie, itd.
        >
        nie da się ukryć, że wiele kobiet tak robi

        > To co każdy z nas robi, to jest ŚWIADOMY WŁASNY WYBÓR.

        nie, często wybór jest powodowany nieświadomością
        >
        > Kobiety uwielbiają z siebie robić cierpiętnice, nie dopuszczając nawet myśli, ż
        > e skaczą koło faceta bo to one lubią się chłopem zajmowav jak dzieckiem a nie
        > umieją być partnerką.

        co w tym złego, że dbają o swojego mężczyznę?
        oczywiście przy założeniu, że nie jak o dziecko tylko jak o ukochana osobę

        Zostają w domu przy dzieciach długimi latami bo lubią być matkami-polkami-gospodarczo-kuchennymi.

        i co w tym złego, pod warunkiem, że dzieci tego faktycznie wymagają (są jeszcze małe i nieporadne), i że nie jest to ucieczka od życiowych obowiązków?

        Tak właśnie, wiele kobiet to lubi i za cholerę z rąk tej roli nie wypuści. Wolą tzw "poświęcenie"(tiaaa...) w domu

        bo jest to pewien rodzaj poświęcenia - nie robia kariery, nie zarabiaja własnych pieniędzy

        > zamiast pójścia do pracy na etat z nadgodzinami i przyniesienia kasy na zatrudn
        > ienie gosposi.

        uważasz, że gosposia jest w stanie zastapić matkę?
        co do pracy to zgadzam się, ale po co nadgodziny? to zakrawa na nieczułość wobec własnego dziecka
        wg mnie lepiej zarobić mniej, a pracować na część etatu (ja tak zrobiłam, dopóki córki nie poszły do zerówki)

        Wolą dbać o mycie garów niż o wyskoczenie z mężem na piknik.

        Gary tez powinny byc zmyte, ale zgodnie z podziałem obowiązków
        co do pikniku to wiadomo, że powinny

        > Wiele zdrad jest konsekwencją tego, że kobieta "wygania" faceta z domu, nie zs
        > tawiając mu pola do popisu w codziennym życiu, a po urodzeniu dzieci facet jest
        > odstawiany także z łóżka bo przecież kobieta jest codziennie zmęczona. itd i
        > tp

        zgoda
        >
        > Zdrada jest konsekwencją tego, że albo od początku źle się dobrali (np ślub bo
        > wypada, bo ciąża, bo już ten wiek, bo kasa..)

        tak

        albo tego, że po ślubie ktoraś ze stron odpuszcza, traktując małżeństwo jako coś zaklepanego na zawsze gdzie już się starać, rozmawiać, dbać o bliskośc nie trzeba.

        masz całkowitą rację

        Po latach zaniedbania się małżonków i najczęstszej ucieczki w matkę-polkę-gospodynię oraz mężo-piwo-kanapowca niewiele trzeba, żeby pierwszy lepszy obcy/obca zakręcili w głowie i
        > do zdrady doszło.

        skąd wiesz? masz z tym jakieś doświadczenia? :P
        >
        > Nie ma czegoś takiego jak "poświęcenie". Jest DECYZJA, że WOLI SIĘ coś zrobić a
        > czegoś innego nie robić.
      • rt.4 Dodam.... 04.12.12, 14:44
        Ze jakos sama w to 'poswiecenie' nie wierze. Wierze, natomiast, ze kobietom takim jak je opisalas, brakuje wiary w siebie i w swoje talenty, ktorych nigdy nie rozwijaja, bo kosztuja mase pracy nad soba i wyrzeczen, w tym zniesienia porazek, zanim ewntualny sukces przyjdzie. Ta droga malo ktora idzie, latwiej jest im korzystac z mezyczyny i jego zasobow...

        Poza tym taka 'poswiecajaca' sie matka, to matka cierpietnica, jaki to przyklad kobiety?
        Ano bardzo nieszczesliwej, ktora wyrzekla sie wlasnego szczescia i prawa do szczescia, czyli czegos najbardziej ludzkiego, z ludzkich potrzeb...Obarczajac za to wina swoich najblizszych, no bo przeciez to dla nich...cale to 'poswiecenie'.
        Dzieci takich matek beda tez mialay trudnosci w rozwinieciu wlasnych skrzydel, bo i skad maja brac sile oraz inspiracje...?

        Duzo w tym falszu i obludy.

        Moja mama, to byla i jest kobieta kariera...Pokazala mi jak nalezy isc przez zycie, aby miec z niego satysfakcje.
        • shachar Re: Dodam.... 04.12.12, 14:57
          na czym ten przyklad polega? co dostalas od matki w spadku? ciekawe dowiedziec sie..
          • rt.4 Re: Dodam.... 04.12.12, 15:24
            shachar napisała:

            > na czym ten przyklad polega? co dostalas od matki w spadku? ciekawe dowiedziec
            > sie..


            Upór i nie załamywanie się w trudnych życiowych sytuacjach.:))Uparte dążenie do
            swoich celów.

            Pamiętam jak będąc dzieckiem, mama pracowała cały etat i studiowała na Politechnice szczecińskiej- ekonomię. Raniutko rodzice, zrywali nas do przedszkola, jedno dziecko zabierał tata, po drodze do swojej pracy, a drugie moja mama, czasami się wymieniali...gdy odbierali nas po południu. Oprócz zajeć domowych mama slęczała do 3 nad ranem - nad ksiazkami przygotywując się do egzaminów.
            Egzaminy zaliczała na najlepszych ocenach, co miało później duży wpływ na wybór pracy i właściwego stanowiska.
            Była szefem w bardzo cenionych miedzynarodowych korporacjach. Poza tym uczyła też studentów, praktykantów itp.

            Ekonomia była i jest pasją życia mojej mamy...:-)

            Bycie upartym to dobra cecha charakteru...mam ją w dziedzictwie po niej.
            • shachar Re: Dodam.... 04.12.12, 15:31
              to dobrze, ze to byla jej pasja bo pewnie lekko nie bylo. I pewnie ze taki przyklad jest lepszy dla dziecka niz narzekanie ze molgoby sie byc baletnica gdyby nie dzieci, albo gorzej, ze cholera ze dobrze ze sie dzieci przytrafily bo baletnicy tez by nie bylo ...:-)

              a tak w ogole okolotematowo, wpadl mi niedawno w oko watek 'nieudacznicy' na forum planeta Cogito i wpis w nim ktory mnie ujal :-)
              Re: Nieudacznicy
              ilnyckyj 07.07.08, 21:39 Odpowiedz
              Postanowiłem powrócić do tego wątku, ponieważ po zastanowieniu
              doszedłem do wniosku, że faktycznie jestem nieudacznikiem. Być może
              wszyscy są, ci nawet którzy uważają się za ludzi sukcesu. Po prostu
              ludzki los polega na nieudacznictwie.
              I to nie zależy od tego ile się zarabia, jaką się posiada furę, czy
              inne dobra.
              Nieudacznictwo polega m.in. na rym, że bez przerwy musisz walczyć. I
              często po prostu przegrywasz, a nawet jak wygrywasz, to ponosisz
              straty.
              Nieudacznictwo wpisane jest w nasz ludzki los.

              Z optymistycznym pozdrowieniem. Il
              • rt.4 Re: Dodam.... 04.12.12, 15:37
                Ha..:)))

                Ideałow nie ma, bywają też i wypadki przy pracy, tak jak w wypadku pracy rodzica...Tych wypadków było sporo w kontekscie moich rodziców. Ważne jest to, że nauczyłam się wybaczać...:-) No i zapominać....A jaką wiedzę psychologiczną na nich zdobyłam, ho, ho ho...:-)))
    • augenthaler Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 04.12.12, 14:22
      Powiem krótko i treściwie - są różni mężczyźni. Nie mówiąc już o tym, że mężczyzna też poddaje się zmianom takim i owakim, np. obyczajowym, środowiskowym, charakterologicznym, kulturowym. Nic nie jest ani stałe, ani trwałe, a sztuka polega na tym, by za zmianami nadążać i dostosowywać się do nich.
    • badanie20122013 Re: Jacy są mężczyzni, czy warto się poświęcać? 08.12.12, 18:08
      Witam. Ja tu trochę w innej sprawie. Chciałabym zaprosić Państwa do badania, które jest anonimowe, krótkie oraz bardzo proste. Tyczy się wszystkich: osób starszych, w średnim wieku i tych młodszych. Wykorzystane będzie tylko do celów naukowych. Bardzo proszę o pomoc w badaniu. Każda osoba się liczy. Osoby chętne do udziału w badaniu serdecznie zapraszam do wysłania zgłoszenia mailowo na adres: badanie20122013@wp.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka