Dodaj do ulubionych

Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie!

IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 20:21


Wlasnie zlapal mnie straszny dol bo wczoraj po odwiedzinach tesciowej a
wlasciwie w trakcie rozpetala sie burza z piorunami.
To dobra kobieta ale ma fiola na punkcie kontrolowania co mnie doprowadza z
kolei do szalu. Wczoraj przyniosla jakijs okropny stolik kupiony gdzies na
wyprzedazy ( doskonale wiedziala , ze nam sie mi i mezowi sie nie podoba)bo
kupila taki sam sobie i pytala czy nam sie podoba i probowla nas zachecic do
postawienia w pokoju goscinnym. Przyniosla tez lampe a do nieurzadzonego
jeszcze pokoju mimo tego, ze chyba 1000 razy jej mowilam , ze mam zamiar lampe
w pokoju dopasowac do mebli , ktorych jeszcze nie mam wiec nie wiem jak beda
wygladac. Na moja uwage , ze dzieki ale na razie nie mamy zamiaru wieszac lampy
probowala nas przekonac do czasowego zawieszenia uzywanej przez nia zreszta
wczesniej lampy w stylu lat 50 .

Jak tu nie zwariowac. Maz stoi pomiedzy nami i sam nie wie co robic.
Czy macie podobne problemy? Jak sobie z nimi radzicie?
Obserwuj wątek
    • malek1 Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! 19.03.02, 20:25
      Po jakims czasie po prostu te rzeczy wyrzucaj i powiedz tesciowej, ze jakies
      takie niezbyt trwale. Ja bym te babe puszczal mimo uszu, ignorowal.
      Jest taki kawal. Dwoch facetow. Jeden mowi: moja tesciowa to aniol. Drugi na
      to: a moja cholera jeszcze zyje.
      Pa - Ma.
      • _kami Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! 19.03.02, 20:30
        malek1 napisał(a):

        > Po jakims czasie po prostu te rzeczy wyrzucaj i powiedz tesciowej, ze jakies
        > takie niezbyt trwale.

        Heh... może to i jest jakaś metoda? Można też oddać Caritasowi, albo gdzieś
        indziej - dla biednych, albo co?

        > Ja bym te babe puszczal mimo uszu, ignorowal.

        Chyba nie masz jeszcze teściowej?
        Zapomniałeś, że to matka osoby, z którą dzielisz życie. I chyba sam również nie
        chciałbyś, żeby oważ osoba tak traktowała Twoją matkę, prawda?

        [...]
        Kawał - średni był, znam lepsze.

        Kami
        ------------------------------------------------------
        Znasz już mnie? Poznaj moich przyjaciół.
        Zajrzyj na: stare-forum.wp.pl/cgi-bin/roznosci.cgi


      • Gość: Martyna Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 21:10

        Ja staram sie ignorowac i nawet mi to wychodzilo przez jakijs czas ale mimo ,
        ze jestem opanowana osoba to mam slaby punkt, nie moge zniesc kiedy ktos chce
        mnie kontrolowac wiec wczoraj wybuchlam , wybuchla tez wiec narobil sie z tego
        niezly galimatias i nikt ze soba nie rozmawia.

        Serdeczne dzieki za odpowiedz

        Goraco pozdrawiam
    • Gość: roseanne Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.sympatico.ca 19.03.02, 20:27
      przypomina mi sie taki fragment z autobiografii Chmielwskiej "dobrze, dobrze- a
      jak pani starsza wyjedzie to sie poustawia wszystko na miejsce".

      pozdrawiam
      roseanne,
      a tesciowa daleko i pewnie sie znow zdaze stesknic przed nastepnym "widzeniem"
      • malek1 Do Kamiego - dawaj ten kawal 19.03.02, 20:33
        Jesli Twoj bedzie dobry - napisze o tesciowej poboznie.

        A co do tesciowej masz racje nie mam. Nie mozna w zyciu miec wszystkiego mowie
        sobie!
        • _kami Re: Ależ proszę (jestem kobietą :-) 19.03.02, 20:53
          Na przykład:
          Mistrz w pchnięciu kula do trenera:
          - Dziś musze pokazać klasę... na trybunie siedzi moja teściowa.
          - E! nie dorzucisz...

          Albo:
          Mąż mówi do żony:
          -Nie twierdzę, kochanie, że twoja mama źle gotuje, ale zaczynam rozumieć
          dlaczego twoja rodzina modli się przed obiadem!

          Albo:
          Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi oteiera zięć:
          - O, mamusia! A mamusia na długo?
          - Na tak długo synku, aż wam się znudzę.
          - To mamusia nawet nie wejdzie?

          Albo:
          Mąż wraca zawiany do domu, patrzy, a teściowa przy drzwiach z miotłą.
          - Mamusia sprząta, czy odlatuje? - pyta.

          A co do posiadania teściowych - mam dwóch żonatych braci. Stosunki miedzy nimi
          a matkami moich bratowych, i między bratowymi a moją Mamą układały i układają
          się różnie. Bardzo ważne jest, aby w małżeństwie zachować swoją tożsamość, nie
          dać się osaczyć obcej (do dnia ślubu nijak nie związanej przecież) osobie i nie
          pozwolić jej na decydowanie o swoim życiu. Ale jednocześnie trzeba pamiętać o
          tym, że to matka człowieka, z którym chce się dzielić życie. I tyle.

          Kami
          ------------------------------------------------------
          Znasz już mnie? Poznaj moich przyjaciół.
          Zajrzyj na: stare-forum.wp.pl/cgi-bin/roznosci.cgi
    • Gość: Amadea Re: Walka z tesciowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 20:34
      Moze nalezy ograniczyc spotkania z tesciowa? Nie bedzie powodow do zlosci,
      atmosfera poprawi sie. Slowem: wszyscy beda szczesliwi.
      • Gość: Amadea Re: Walka z tesciowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 21:34
        Nie dodalam a powinnam. Moja przyjaciolka ma bardzo trudna tesciowa. Nie chce
        rozpisywac sie na czym polegaja ich problemy, gdyz naruszylabym jej
        prywatnosc. Jednak, nie pozniej jak dzisiaj z nia rozmawialam i stwierdzila, ze
        wlasnie ograniczenie kontaktow moze okazac sie rozwiazaniem, nie bedzie
        spotkan, nie bedzie prowokacji i wyrzutow. Osobiscie nie wiem, naprawde nie
        wiem, czy to jakies wyjscie z sytuacji (nie mam tesciowych), ale moze?
    • debe Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! 19.03.02, 20:51
      ...tez przechodzilam
      moze troszke inaczej, bo byly to ciagle uwagi, na poczatku, zabawne, a potem
      meczace, glownie pt. "jak to zona Ci nie gotuje???", do tego telefony z
      pytaniami o wszystko wlasciwie (wliczajac podstawowe "co dzisiaj jedliscie?")
      ...mezowi to tez sie niepodobalo, i szczerze mowiac zalatwil "problem" zanim
      zdazylam sie poskarzyc... po prostu rozmowa; nie wiem jak wydladala, zostanie
      to miedzy nimi, ale dogadywania sie skonczyly, a nasze "stosunki" (ja i
      tesciowa) ukladaja sie ... chyba musze powiedziec idealnie!!!
      • malek1 Do Pani Kami i innych tez 19.03.02, 21:17
        Super kawaly, Dzieki.
        Moj jest troche skromniejszy. Pan Jezus popelnil w zyciu jeden blad: uzdrowil
        tesciowa sw. Piotra.
        Ano.
        • debe Re: Do Pani Kami i innych tez 19.03.02, 21:35
          pamietam jeden...
          tesciowa miala trzech zieciow, postanowila sprawdzic jak ja kochaja..
          wskoczyla do studni, idzie pierwszy, zobaczy, uratowal.
          na drugi dzien zieciu widzi przed domem nowy "maluch" z napisem "od kochajacej
          tesciowej"
          wskoczyla raz jeszce, idzie drugi, uratowal,
          nazajutrz widzi duzego fiata z powyzszym napisem;
          wskoczyla kolejny raz, idzie trzeci zieciu, widzi tesciowa sie topi i mysli, no
          pewnie dostalbym poloneza.., machnal reka i poszedl dalej...
          nazajutrz widzi przed domkiem nowiutkiego mercedesa z napisem "od kochajacego
          tescia"...
          • Gość: A27 Martyna IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 22:40
            A ta tesciowa to made in Poland czy made in USA? Jak made in USA, to obsesja
            dawania przezentow, wcale nie oznacza, ze musisz ich uzywac.
            Zreszta, jesli ta tesciowa blisko nie mieszka, to mozesz te rezczy intslowac na
            czas jej odwiedzin. My tak robimy z obrazem dostnym od szwagierki.

            Mnie tez roznymi prezentami obdarowuje znowu moja mama i teciowa. Mama czasem
            nie trafi. Dala nam przyklad satynowa posciel, ktorej moja mezczyzna nie
            trawi. Ja trawie, ale coz z tego... I ile razy cos dostane od moich rodzicow
            nie podoba sie mojemu chlopu, to mi jest przykro. Moze Twojemu mezowi tez jest
            przykro gdy nie lubisz tych prezentow.

            Zeby nie bylo watow, to jestem oczywiscie po Twojej stronie, ale czasem trzeba
            troche dyplomacji uzyc, zeby nie rzopetala sie wojna o przyslowiowa "skorke z
            gowna".
            • Gość: Renka Re: Martyna IP: *.home.cgocable.net 20.03.02, 06:04
              Tesciowa , ktora robi prezenty, to zle? Kurde, moja sp tesciowa zawsze
              przynosila salami, szynke i ptasie mleczko.Robilismy wyzerke i bylo Ok.Mialabym
              jej powiedziec, zeby nie przynosila tego, bo ja wole kaszanke i mortadele?
              Przychodzila, kiedy jej pasowalo. Nawet pare chwil spedzonych bylo mile, bo
              mnie ktos odwiedzil.Mialam wtedy male dzieci i bylam uziemiona . Moze mialabym
              stwierdzic, ze mnie kontrolowala, bo rzeczywiscie przychodzila(zauwazylam to
              teraz, po latach) wtedy, kiedy meza nie bylo w domu.
              A27, wiem , jak tobie jest przykro z ta posciela, ale czy chlopa trzeba pytac o
              posciel, czy to dla chlopa wazne w jakiej poscieli lezy ? Ja od poczatku
              malzenstwa ustalilam domeny babskie i chlopskie. O poscieli JA decyduje. Z
              reguly jest szokujaca :))
              • kasia_76 Re: Martyna 20.03.02, 10:24
                Ja mam wspanialych tesciow. Chociaz, tez lubia wiedziec, co sie u nas dzieje.
                Ale jezeli uwazamy, ze za duzo, to na jakis czas przerywamy wizyty i jest
                dobrze. Duzo nam pomagaja, nie finansowo, ale poradami, pmyslami...
                Oby tak bylo zawsze....
            • Gość: Martyna Re: Martyna do Ani IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 18:32
              Gość portalu: A27 napisał(a):

              > A ta tesciowa to made in Poland czy made in USA? Jak made in USA, to obsesja
              > dawania przezentow, wcale nie oznacza, ze musisz ich uzywac.
              > Zreszta, jesli ta tesciowa blisko nie mieszka, to mozesz te rezczy intslowac na
              >
              > czas jej odwiedzin. My tak robimy z obrazem dostnym od szwagierki.

              Niestety mieszka blisko i jest made U.S.A ale my mieszkamy w malym miescie wiec
              zwyczaje tutaj roznia sie od tych w wielkich miastach choc to tez zalezy od
              czlowieka.
              >
              > Mnie tez roznymi prezentami obdarowuje znowu moja mama i teciowa. Mama czasem
              >
              > nie trafi. Dala nam przyklad satynowa posciel, ktorej moja mezczyzna nie
              > trawi. Ja trawie, ale coz z tego... I ile razy cos dostane od moich rodzicow
              > nie podoba sie mojemu chlopu, to mi jest przykro. Moze Twojemu mezowi tez jest
              >
              > przykro gdy nie lubisz tych prezentow.

              Prawdopodobnie jest mu przykro ale jak zaczelismy mieszkac razem i zmieniac
              wyposazenie , meble itd to ustalilismy, jego krolestwo to lazienka, sypialnia i
              jeden pokoj - moje to dwa pozostale pokoje i kuchnia a cuda, ktore przyniosla
              tesciowa nadaje sie tylko do "mojego terytorium".
              >
              > Zeby nie bylo watow, to jestem oczywiscie po Twojej stronie, ale czasem trzeba
              > troche dyplomacji uzyc, zeby nie rzopetala sie wojna o przyslowiowa "skorke z
              > gowna".

              Dzieki za wsparcie - ale jak pisalam to akurat nie moge zniesc jak mnie ktos
              kontroluje to moj czuly punkt, nastepny z tzw czulych to taki perfekcjonizm
              estetyczno-mieszkaniowy. Jestem zodiakalnym Bykiem wiec dom to moja twierdza,
              moge np trzy razy malowac pokoj az bedzie wygladal tak jak powinien.
              Poza tym uwielbiam dekorowac i nie chwale sie ale jestem w tym dobra.
              Czytam fachowa literature o dekorowaniu, magazyny, ksiazki poza tym pracujac
              wczesniej jako babysister naogladalam sie roznych profesjonalnie dekorowanych
              domow wiec mam wiele ciekawych pomyslow czasami bardzo tanich..
              Dom tesciowej , pomijajc to , ze ona ekstremalnie nie dba o porzadek wyglada o
              zgrozo jak garaz . Ona uwielbia znosic , kupowac wszystko nie wazne czy jedno do
              drugiego pasuje czy tez nie pozniej zal jej wyrzucic i jej dom teraz wyglada jak
              magazyn. Ja jej nie krytykuje ale majac sama taki dom jaki ma mimo tego, ze ma
              pieniadze a tesc potrafi naprawic i zrobic wszystko zwiazane z remontem i budowa
              domu- ona nie moze byc dla mnie autorytetem w tej dziedzinie.

              Pozdrawiam goraco
    • Gość: Otryt Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: 195.117.141.* 20.03.02, 10:31
      Wręczyć jej prezent, który na pewno jej się nie spodoba, np kontrowersyjne
      dzieło sztuki. Jest pewna szansa, że zrozumie Was wtedy.

      Pzdr
      ;-)
      Otryt
      • Gość: iza Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.astercity.net / 10.131.131.* 20.03.02, 15:27
        A ja trochę Ci zazdroszczę. Spytasz czego- ano moja teściowa nic mi nie daje.
        Całe nasze mieszkanie urządzili moi rodzice( my jeszcze nie zarabialiśmy tak,
        by było nas stać na samodzielność), nawet od znajomych dostaliśmy fajniejsze
        prezenty na nowe mieszkanie- a teściowie przyniesli jakiś kolorowy dzbanek na
        herbatę. Nic a nic ze sprzętów, garów itp przedmiotów przydatnych w nowym
        mieszkaniu. Pewnie bym ich zrozumiała gdyby byli biedni, ale jak tylko
        pojawialy się u nas nowe rzeczy, to u nich wszystko się zmieniało: my kupiliśmy
        stół- oni też, my zrobiliśmy szafy w sypialni- oni takie same, nawet jak sobie
        uszylam zasłony i firany do salonu, to w ciągu tygodnia u nich w oknach
        pojawiły się nowe. Teraz powinnam się już przyzwyczaić- nawet jak chciałam by
        teściowa zrobila sweter na drutach swojemu synowi, to przez kilka lat się jej
        nie udalo( oczywiście sobie i swojej córeczce w międzyczasie zrobila kilka).
        Teraz wiem, że jak potrzebuję to mogę liczyć tylko na pomoc znajomych i moich
        rodziców. Szkoda tylko że mój luby nie rozumie, czemu moich i jego rodziców nie
        potrafię traktować tak samo.
        • Gość: Malwina Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.abo.wanadoo.fr 20.03.02, 15:53
          moja ex tesciowa tez miala manie ohydnych prezentow ktore odbieralam z usmiechem (sztucznym bo
          sztucznym ale lepszy usmiech niz widelec w oko) i wyrzucalam lub zanosilam do piwnicy. Delikatne
          przedmioty zawsze sie jakos rozbijaly :-)
          Najgorzej odbieralam jeden prezent , wieczny i powracajacy jak natretna piosenka - obrzydliwe kapcie
          domowe ! to znaczylo w moim zrozumieniu : siedz babo w domu.
          A ex maz to nawet nie zuwazal czy te cuda byly eksponowane czy nie...
          Musze jednak uczciwie dodac ze te potwornosci byly poprostu w jej guscie , sobie kupowala tez takie
          brrrrr, wiec moze za bardzo wymyslamy z tymi zlosliwymi intencjami....?
          druga ex niedoszla tesciowa byla lepsza bo obwieszala mnie zlotem - trudno narzekac, nawet jak (w
          moim wypadku) sie nie lubi...
          aha, raz podarowala mi komplet garow "do smierci" za ekwiwalent 3000 !!!!! polskich zlotych ! myslalam
          ze mnie szlag trafi !
    • Gość: franka Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: 212.244.188.* 20.03.02, 16:07
      Wypada mi sie jedynie podpisac pod radami moich przedmowczyn - prezenty przyjmowac, dziekowac i do szafy,
      albo piwnicy. Jesli jest to cos naprawde duzego, warto przed wizyta tesciowej odkurzyc i postawic na
      widocznym miejscu. Moj maz jakos niespecjalnie interesuje sie losem tych "potworkow", ktore dostalismy od niej
      w niezliczonych ilosciach. Ale zdarzaja sie tez rzeczy calkiem "do rzeczy" (ale mi sie to udalo) - sa to zazwyczaj
      tazw. prezenty praktyczne, a nie durnostojki. W tym jedynym wypadku uwielbiam prezenty praktyczne - koce,
      gary, czy inne kuchenne oprzyrzadowanie:) A jesli chodzi o wizyty i kontrole - no coz - ten model tak ma,
      chcialoby sie powiedziec.Co zrobic? Jedyna rada - ograniczenie kontaktow. Nie ma wyjscia. Moja tesciowa na
      poczatku troche narzekala, nachalnie na przyklad pozdrawiala swoja "dawno niewidziana synowa" przez
      telefon, kiedy rozmawiala z moim mezem, a przy okazji uroczystosci rodzinnych, zawsze kiedy sie widzialysmy,
      wpadala w sztuczne rozanielenie, ze niby "jak mysmy sie dawno nie widzialy". Ale teraz juz sie troche
      przyzwyczaila. Przyzwyczajenie druga natura czlowieka:) Nie miala wyjscia. Jest poprawnie. Specjalnie nie
      narzekam. Czasem tylko poczta pantoflowa przemknie jakas informacja w stylu, ze nie gotuje, nie sprzatam i nie
      chce miec na razie dzieci, a przeciez latka leca, ale olewam:)Pozdrawiam i trzymaj sie:)
    • jutro7 Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! 20.03.02, 16:16
      moja teściowa dała mi na urodziny 100 zł. Kazała dołożyć drugie 100 zł i kupić
      stary telewizor-na początku nowej drogi życia.
      Drugiemu synowi dali od a do z wszystko. Telewizor wymieniliśmy na czadowy. I
      staram sie o nich nie myśleć. Liczyć należy na siebie.
      Kiepskie dzbanki i resztki ze stołu, przeterminowane konfitury wyrzucamy lub
      wynowimy do piwnicy. Niech postoją jeszcze, a potem poczęstuję za kilka lat-
      konfitury truskawkowe rocznik lata 80-te. Może się nie otruje.
      • Gość: dodo z innej beczki IP: 209.226.65.* 20.03.02, 18:46
        ja juz nie mam tesciowej i wcale mi z tego powodu nie jest jakos specjalnie
        przykro. nigdy sie nie lubilysmy, moja tesciowa potrafila byc bardzo
        nieuprzejma i wredna wobec mnie, wobec swojej drugiej synowej zreszta tez.
        powoli przygotowuje sie sama do roli tesciowej i przyznam sie, ze nie jest to
        latwe. moj starszy syn ma te sama girlfriend od ponad 4 lat, od czerwca planuja
        razem zamieszkac, jest szansa, ze za jakis czas dziewczyna wejdzie do rodziny.
        i teraz sobie mysle, ze trudniej jest byc tesciowa niz synowa.
        jedno, co mam z glowy zyjac tu, gdzie zyje to koszmarny polski zwyczaj
        nazywania tesciow mama i tata. nie moglam tego w polsce zniesc i bardzo sie
        ciesze, ze nikt procz moich wlasnych dzieci nie bedzie musial nazywac mnie mama.
        wazne jest zeby moj syn byl szczesliwy na tyle na ile jest to w ogole mozliwe,
        ja sie podporzadkuje, bo i tak nie mam innego wyjscia:-)
        obawiam sie jednak, ze zaprzyjaznic z moja ewentualna synowa to mi sie nie uda.
        a jesli chodzi o prezenty, to coz - niech sie martwia obdarowani - czy to tylko
        tesciowie dostarczaja wam koszmarkow, z ktorymi nie ma co zrobic?
        ja mam ciocie w dallas, ktora przysyla nam takie "cuda", ze az sie wierzyc nie
        chce, ze ktos to naprawde wyprodukowal. szczesliwie odwiedza nas nieczesto! ja
        wiekszosc tych dobr trzymam w takiej jednej skrzynce i jak ciocia zapowiada
        przyjazd to np. pozlacany miki mouse (40 cm wysokosci!) laduje w living room na
        honorowym miejscu i ciocia sie cieszy jak dziecko, ze taka nam ta mysza frajde
        zrobila:-)
        • Gość: A27 Re: z innej beczki- do dodo IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 21:28
          Tez zwychaj nazwyania teciow "mamo" i "tato" to nie tylko polski. Ja moich
          nazwyam "mom" and "dad", chociaz jeszcze sie calkiem nie przyzwyczailam.
          Zreszta zauwazylam, ze w rodzinie mojego meza (made in USA) tak nazywaja
          tesciow.
          Co do przyszlej synowej, to moi rodzice maja taka teorie "Jak bedzie slub, to
          bedziemy kochac, a dopoki slubu nie ma to do "girlfriendow" i "boyfriendow"
          jestesmy mili ale neutralni. Moi rodzice dopiero "zainwestowali uczuciowo" w
          moja mezczyzne jak sie wzielismy slub. I chyba podobnie podchodza do
          dziewczyny mojego brata.
          • Gość: dodo Re: z innej beczki- od dodo IP: 209.226.65.* 20.03.02, 21:48
            ja z moim mezem wzielam slub wylacznie dlatego, ze tego domagal sie
            zapraszajacy go na kontrakt pracodawca. gdyby nie ten wymog, pewnie nigdy bysmy
            sie nie pobrali. w tym duchu wychowalismy dzieci wiec nie spodziewam sie
            weselnych dzwonow u ktoregokolwiek z nich ale roznie moze byc - a nuz ktores
            zamarzy o torcie z figurkami :-)
            podejrzewam jednak, ze w jakims momencie doczekam sie wnukow (moj syn juz pare
            razy napomykal na ten temat) i wtedy to juz zdecydowanie bedzie rodzina.
            wiec i pozycja tesciowej zaistnieje w takim kontekscie.
            to ciekawe, co piszesz o mom and dad, bo wsrod moich znajomych (kanadyjczycy
            roznej masci) wszyscy do siebie wylacznie po imieniu ale co kraj, to obyczaj.
            tak, czy inaczej - dzis mi sie zdaje, ze jednak latwiej byc synowa niz tesciowa
            ale pewnie mlodsze panie maja dokladnie odwrotne odczucia:-)
            • Gość: A27 Re: z innej beczki- od dodo IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 21:56
              Dziekie za "comments". Nie wiem czy latwiej byc tesciowa czy synowa. Dla mnie
              problem tesciowej nie istnieje, bo "mom" to fajna babka. Lubie do niej
              jezdzic, bo zle gotuje i to pozytywnie odbija sie na mojej figurze.:)
            • roseanne bycie tesciowa, bycie synowa 20.03.02, 22:01
              po zastanowieniu, przyznaje Ci racje Dodo.
              No bo taka pani, to jednoczesnie ciagle mama, ktora chce dla swojego dziecka
              jak najlepiej i rywalka - bo chce kontynuowac prowadzenie domu, opiekowac sie
              synkiem. Wie jak zajac sie dzieciatkiem (wnukiem), przeciez swoje odchowala.
              Niestety mody w temacie zywienia, ubierania, karmienia maluchow zmieniaja sie
              srednio trzy razy w jednym pokoleniu.
              Uklad Synowa -tesciowa nie jest latwy - kto ma ustapic i dlaczego.
              Oj, czasami bylo mi zal mojego drogiego meza, gdy musial stawac pomiedzy nami.
              Nic na to nie poradze, jestem uparta i lubie miec wlasne zdanie.
              Swoja tesciowa jednak lubie i szanuje. Mimo wszystko fajna kobieta
              • Gość: dodo Re: bycie tesciowa, bycie synowa IP: 209.226.65.* 20.03.02, 22:07
                ja sobie swiecie obiecuje, ze sie wtracac nie bede.
                i sie nie wtracam ale potem moj pan syn dzwoni i tak mniej wiecej zagaja "co ci
                sie nie podobalo?"; ja mowie, ze przeciez slowa nie powiedzialam, a on na
                to "nic nie musisz mowic - ja wiem jak cos ci sie nie podoba, tylko nie wiem
                co".
                najgorzej to ma moj maz, bo jemu czasem powiem, co mi sie nie podoba a on tylko
                glowa kiwa i wina dolewa, bo co innego moze ze mna zrobic w takich
                okolicznosciach?
                ja wiem, ze mam byc na drugim (czy dwudziestym drugim) miejscu - sama ich tak
                wychowalam, ze maja isc w swiat i szukac szczescia a nie trzymac sie mamusinej
                spodnicy. coz kiedy zawsze gdzies gryzie to "ale"... taka paskudna babska
                naturka :-)
            • Gość: Renka Re: z innej beczki- nazywanie po imieniu IP: *.home.cgocable.net 21.03.02, 06:47
              Kanadyjczycy maja rozne rodowody;brytyjskie, irlandzkie, polskie, ukrainskie,
              wloskie, niemieckie itd ponad 150 tego. Do tego dodajmy pochodzenie spoleczne,
              poziom wyksztalcenia. Slowem z tego, co zauwazylam, a spotykam sporo ludzi,
              sporo... mlodzi, mowiacy "na ty" do starszych to pospolstwo. I nie rozumiem ,
              dlaczego, przeciez w szkolach podstawowych UCZY sie dzieci poprawnego,
              angielskiego stylu zwracania sie do starszych.
              "MrsX, I would appreciate if you do me a favour and...not to come so often to
              my home ? I enjoy your visits quite frankly but recently I am busy with my
              project.., pleaaase :)))"
              • Gość: Renka Re: z innej beczki- nazywanie po imieniu IP: *.home.cgocable.net 21.03.02, 06:57
                ....and do not bring those "things" with you any more ..OK ? Although they are
                in taste, tastes differ ..:)))
    • Gość: Wierzba Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.03.02, 17:52
      Martyna moze zasugerowac tesciowej aby wam dala pieniadze na te lampe czy inne
      rzeczy, abyscie sami mogli kupic co chcecie. Mysle, ze przeciez tu chodzi o
      sprawienie przyjemnosci a nie aby na sile kogos uszczesliwiac. Czytajac wasze
      posty doszlam do wniosku, ze zawsze cos jest nie tak, za duzo odwiedzin, za
      malo, za duzo prezentow, za malo, albo brzydkie, niestylowe itp. Nie twierdze,
      ze jestescie pozbawieni racji, ale jednak nachodzi mnie taka mysl, czy to
      kwestia brzydkich prezentow wam sprawia przykrosc, czy tez ze te prezenty
      przypominaja wam i waszym polowkom matke drugiej strony. Czy tolerancja
      prezentow ze strony rodzicow nie tesciow nie wynika bardziej z braku konfliktu
      rodzinnego( szczegolnie na linii synowa- tesciowa), a nie z tego ze te prezenty
      sa ladne i trafione. Poza tym mysle, ze najwazniejsza jest chec zrobienia komus
      przyjemnosci prezentem, a nie on sam. Znam dziewczyne, ktora wszystko z domu
      wyrzuca co dostanie od tesciowej, nawet fajne rzeczy. Robi to glownie dlatego
      aby te przedmioty nie przypominaly jej mezowi jego matki.
    • Gość: oa Re: Walka z tesciowa - runda pierwsza .Pomozcie! IP: *.acn.waw.pl 21.03.02, 20:23
      Mam koleżankę, która każde, najniewinniejsze nawet pytanie ze strony swojej
      teściowej odbiera jak atak na siebie i ingerencję w swoje życie. "Dobrze się
      czujesz Małgosiu?" pyta ją teściowa, a ona od razu się zastanawia, do czego ta
      wiedźma zmierza. Na to samo pytanie zadane przez własną matkę będzie z
      przejęciem odpowiadać przez bite 15 min. opisując różne swoje dolegliwości.
      Kiedy ją pytam, dlaczego jest tak uprzedzona akurat do teściowej, nie bardzo
      potrafi podać konkretny powód. W końcu mówi, że chyba jest na nią uczulona.
      Obydwie moje teściowe niestety bardzo rzadko dawały mi prezenty (nie były
      zamożne), ale do głowy by mi nie przyszło, żeby się krzywić i wybrzydzać.
      Nigdy też nie miałam z nimi żadnych zatargów, chociaż wcale nie jestem takim
      aniołem. Może dlatego, że traktowałam je bez stereotypowych uprzedzeń, jak
      dobre koleżanki, tyle że starsze, bardziej doświadczone i godne szacunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka