finlandia30
23.07.04, 14:22
Zainspirował mnie wątek o buncie.
Czego nie doswiadczyli, bądź czego doswiadczyli ludzie, którzy nie potrafią
cieszyc sie z małych rzeczy. Z dużych tez nie potrafią. Moja dobra znajoma
zagoniła męża do galopu. Zapożyczyli sie po szyję wykończyli dom ( a w
perspektywie jeszcze profesjonalny ogród, jako plan na kolejne 10 latek i
olbrzymie wydatki). Co nas odróznia, że jedni wola mały plecak do spakowania
i rozpakowania, a inny musi mieć fortecę. Co ja mam a czego nie mam, ze bywam
powierniczką żalów i kwaśnej miny mej znajomej, która ma czego chciała i
narzeka że mieszka na odludziu, ze mąz ja wizytuje od 21 wieczorem do 6 rano.
Wolałabym, by była usmiechnieta i zadowolona, bo aż mi głupio z nia
dyskutować. Brakuje argumentów.