Dodaj do ulubionych

Nie wiem, co mi odbija (agresja)

11.06.13, 17:07
Nie radze sobie z agresją. Chyba tak to mogę nazwać. Nie wiem, co mi odbija do łba, ale coraz częściej ciężko mi nad sobą zapanować. Byle zwrócenie uwagi od razu mnie denerwuje, szybko się nakręcam i... idzie to dalej. Potem mi trochę wstyd, ale w tym momencie nie myślę o tym.
Mam pracę jaka mam, często mnie to stresuje, i zwyczajnie nie umiem potem odreagować dobrze tego stresu. Stąd takie, a nie inne zachowanie.
Odbija się to później na moich relacjach z ludźmi.
W związku jest jeszcze gorzej .
I niby mam tego świadomość, ale z drugiej strony nie potrafię z tym walczyć. Jakkolwiek to nie brzmi, agresją skutecznie wyładowywuję stres całego dnia.
Rzecz w tym (i to chyba jest problemem nr 1), że tu nie chodzi tylko o agresję słowną.
Nie wiem, co robić, żeby zmniejszyć te napady agresji. Najlepiej, żeby w ogóle wyeliminować takie zachowanie (różne rzeczy z tego później wynikają).
O zmianie pracy nie ma mowy.
Próbowałem już znajdować sobie jakiekolwiek zajęcia, hobby, żeby stłumić całą złość/agresję, ale to nie pomaga.
Wcześniej nie miałem żadnych agresywnych zachowań. I normalnie panowałem nad sobą.
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 11.06.13, 17:32
      poszukaj przychodni psychologicznej specjalizującej się w zagadnieniu przemocy, tam pomagają zarówno sprawcom jak i ofiarom, w takim stanie jestes osobą potencjalnie niebezpieczną i możesz kiedys zrobic komuś krzywdę, a potem płacic za to do końca zycia, pomóż sobie sam i zapisz się na fachową pomoc
    • 7zahir Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 11.06.13, 17:40
      Poczytaj tu:
      www.gazeta.edu.pl/Uzaleznienie_od_agresji-95_700-0.html
      • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 11.06.13, 19:33
        ,,Gdy człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym, jak wyrządzić komuś ból, gdyż ma na to ochotę, winien się zastanowić nad tym, czy potrafi jeszcze powiedzieć temu NIE! ''
        Tak źle ze mną nie jest. Nie zastanawiam się, jak zadac komuś ból (celowo), nie knuję, co by zrobić, żeby ktoś fizycznie/psychicznie cierpiał.
        Włącza mi się agresja wyłącznie wtedy, jak ktoś mnie zdenerwuje. Kłótnia, powiedzenie coś nie tak - i gotowe.
        Ale nigdy ot tak, bez powodu.
        Natomiast trochę mnie to niepokoi - bo wczesniej zachowywałem się normalnie, i nie było takich wyskoków.
        • marcin905 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 11.06.13, 22:35
          Niech zgadnę - policjant? :D
          • marcin905 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 11.06.13, 22:36
            A niech mnie! Dopiero teraz spojrzałem na nick i oplułem monitor hahaha
          • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 13:05
            Zanim zauważyłeś nick, to po czym to niby wywnioskowałeś?
            Bo ciekawe to w sumie jest.
            • to.niemozliwe Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 14:35
              Jesteś policjantem? Miałeś badania, nie wyszła wtedy spontaniczna agresja?
              • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 16:30
                Wszystko było w porządku, zresztą te badania to było bardziej na zasadzie ,,dla świętego spokoju''.
                Ale żadnych takich akcji wcześniej nie miałem. Kontrolować się normalnie kontrolowałem.
                Teraz też, jak muszę, to się kontroluje - nie latam jak wariat i nie tłukę wszystkiego i wszystkich (chociaż łapię się na tym, że panuje nad sobą właśnie dlatego, że po prostu muszę).
                Ale prawda jest taka, że na gruncie prywatnym wszystko ,,puszcza'' - i niewiele trzeba, żeby mnie wyprowadzić z równowagi. I potem, jak pisałem już wyżej - idę dalej, i nie myślę, co robię.

                Pisałem o odreagowywaniu stresu w taki sposób, i sporo w tym jest, ale nie wiem, czy problem (z agresywnym zachowaniem) nie tkwi jeszcze w czym innym (oprócz tego stresu).
                • to.niemozliwe Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 23:19
                  Agresja jest pierwotna reakcja, to czesc naszego "gadziego" mozgu.
                  Gadzi mozg zna tylko szybkie, spontaniczne reakcje: atakuj, uciekaj, sycz, nasyc glod i odbedz gody.
                  Gad atakuje, jesli narusza sie jego terytorium, lub uwaza on, ze jest zagrozony. Twoja reakcja, to odpowiedz na cos, co postrzegasz jako zagrozenie, wypierasz to i dopiero w warunkach bezpiecznych dajesz upust ( w domu).
                  Idz dwutorowo, powstrzymuj reakcje gniewne wobec bliskich, powtarzajac sobie po wielokroc, ze to najwazniejsze dla ciebie osoby, i nie pozwolisz sobie, na to, by twoj wewnetrzny gad ich ranil. Jednoczesnie wsluchaj sie w to, co czujesz, kiedy dociera do ciebie bodziec, impuls. Chodzi o zblizenie sie, do pierwotnej emocji, odczucia, ktore w sobie stlumiles, co wywolalo twoj gniew i kazalo ci skierowac go ku bliskim. Za agresja kryje sie niezaspokojona potrzeba lub lek, ze cos waznego tracisz. Nazwij te potrzebe i realnie ocen, jak ja zaspokoic.
        • szaman.ka Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 17:41
          Kiedy ostatnio byłeś na takim dłuższym porządnym urlopie,w całkiem innym otoczeniu ?

          Czy miałeś w pracy jaki,ęś wyjątkowo obciążające psychicznie wydarzenia?
          • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 12.06.13, 21:24
            No, już dość dawno. Kilka miesięcy minęło od tego czasu.

            Co do pracy - jakoś strasznie obciążającego wydarzenia nie było, ale taka specyfika, że mimo wszystko ma się regularnie kontakt z przeróżnymi przypadkami, z różnym kalibrem ciężkości.
            Ludzie są różni, i różne pomysły mają. Zawsze ma to jednak jakiś wpływ na psyche.
            Może własnie to jest to - może za słaby jestem.
            • lifeisaparadox Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 09:22
              Ja bym się zgodził ze spostrzeżeniem to.niemozliwe, że to może mieć taką postać, że doświadczasz różnych obciążających sytuacji w pracy, ale dopiero w domu jakaś część Ciebie reaguje złością na zdarzenia i sytuacje mające miejsce wcześniej. Mogą to być reakcje na zdarzenia z pracy, ale też nie koniecznie. Może to być "przestawienie wrażliwości", po prostu tracisz rozeznanie kiedy jesteś twardym gliniarzem który chroni swoje wrażliwe sfery pod skorupą, a kiedy już możesz sobie pozwolić na wrażliwość w domu. Może to też być tak że sfera resocjalizacji i ogólnie praca funkcjonariusza uwrażliwia Cię - co nie jest takie niezwykłe.
              Mogą to być naprawdę różne rzeczy, albo jakieś zdarzenie z rodzaju kłótni domowej podczas interwencji, w której obudziła się osobista zadra. Mogło to być przestraszone dziecko które źle znosi znieczulicę we własnym domu/środowisku i obudziła się w Tobie taka właśnie sfera porównania/identyfikacji z nim, nie dająca Ci spokoju. Wszyscy wydają się nieczuli i mało wrażliwi, odnoszący się niewłaściwie, a Ty przeżywasz to z tej pozycji zestresowanego, źle traktowanego dziecka które widziałeś podczas interwencji i teraz przeżywasz mając jego poziom wrażliwości w sytuacjach społecznych i domowych, które dotychczas postrzegałeś jako normalne.

              Mogłeś też być w ten sposób "utwardzony" we własnym domu i środowisku, zżyć się z mentalnością twardości, a teraz ta powłoka pękła i zaczynasz czuć swój świat społeczny inaczej, w sposób wrażliwszy, dostrzegać znieczulicę tam gdzie wcześniej widziałeś coś normalnego.

              Jak mówię, to są różne hipotezy, nie mam żadnych narzędzi ani kwestionariuszy, tylko zajmuję się tą tematyką hobbystycznie, ale możesz spokojnie zacząć to ciągnąć z dobrym terapeutą w celach rozwiązania sprawy w lepszy sposób.
              • szaman.ka Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 09:30
                Tak,też uważam,że warto skorzystać z psychoterapii.Możesz też zainteresować się medytacją .Mam na myśli głównie medytację relaksacyjną,która fajnie relaksuje i odstresowuje
                • apersona Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 10:06
                  Na spalenie stresu z pracy lepsza jest intensywna aktywność fizyczna niż medytacja, spocić się tak żeby nie móc mysleć. Przy dużym nabuzowaniu nie da się od razu zrelaksować w bezruchu, lepiej przed medytacją trochę poćwiczyć.

                  W linku pisali też o poprawie komunikacji a mężczyźni na ogół mają trudności ze zrozumieniem o co innym chodzi i czego sami pragną. W "Zdrowiej" Servana-Schreibera w ostatnim rozdziale jest prosty schemat chyba 5 pytań który pomaga sprawić by rozmówca poczuł się wysłuchany stosowany przez lekarzy zagranicznych na wojnie w Jugosławii w którzy w ciągu 15min musieli radzić sobie z drastycznymi problemami. Jego stosowanie może zmniejszyć frustrację ze strać z ludźmi.
                  • to.niemozliwe Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 10:25
                    I Ty masz rację i Szamanka. Różne rzeczy sprawdzają się dla różnym osobom.
                    Na stres dobra jest też metoda Stanleya Blocka (powrót do zmysłów).
                    Sprowadzenie się, swoich myśli do "fizycznego tu i teraz". Mam stres, myśli projektują różne scenariusze, ale...zaraz, moment - można je przekierować na zmysły. Świadomie, z premedytacją - oddycham, czuję, słyszę, zamknąć oczy i doświadczyć zmysłami miejsca w którym się jest i znaleźć w nim spokój i ten spokój w siebie wlać, wypełnić siebie nim.
                    Stanąć mocno na dwóch nogach, symetrycznie, wdech do brzucha, wejście "w siebie", integracja. Dopiero potem nazwanie rzeczy, którą widzę, a nie działanie lub emocje. Powstrzymanie oceny i wyłączenie swojego mózgu dinozaura. Nie uciekać, nie atakować, nie panikować. I pytać, pytać, pytać - 5 x dlaczego, ustalić fakty i oddzielić od opinii.
              • to.niemozliwe Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 10:33
                Stres się akumuluje, to nie musi być jedno wydarzenie, raczej ciąg wydarzeń, na które wpływ mamy ograniczony, ale ich skutki faktyczne, lub domniemane są dla na istotne.
                Czasem warto w domu narzucić sobie pewien styl, że jak domownik wraca do domu, to nie zasypujemy go od wejścia wszystkimi problemami np. facet wchodzi zmaglowany po ciężkiej pracy do domu, a zona jojczy, że auto się psuje, dzieciak się nie uczy, a złośliwi sąsiedzi głośno słuchają muzyki. Dom musi być azylem i każdy potrzebuje te 10-15 minut na relaks, na zebranie myśli nim będzie gotowy na nowe bodźce.
                W ogóle wyłączanie "świadome" świadomości, relaksacja, a potem zdolność do skupiania się i programowania na to, co będzie za chwilę, to wyjątkowo cenna umiejętność, którą trzeba wciąż ćwiczyć. Jak to się ma dobrze opanowane, to można w stresie się zmobilizować, a jak czujesz, że za duże ciśnienie, to świadomie odpuścić i się wyłączyć.
                Dla Policemana, to bym jeszcze powiedział tak, że warto sobie w trudnych momentach zadawać fundamentalne pytania i udzielać na nie szczerych odpowiedzi: Kogo kocham, kto jest dla mnie ważny, co jest dla mnie ważne, jak jestem przygotowany, żeby temu co ważne się dziś poświęcić, co mogę w sobie udoskonalić, żeby żyć tą pełnią życia, na jaką zasługuję?
                • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 14:16
                  Często się z agresją spotykam. Chociażby i dzisiaj. Często wymierzoną bezpośrednio we mnie.
                  Interwencje też różne. Awantury to jedno, ale chodzi w dużej mierze o przemoc. Której jest więcej, niż by się mozna było spodziewać. Zdarza się, że dzwoni dziecko, bo ojciec napie..... w sztok tłucze matkę.
                  Dużo jest takich sytuacji.
                  I chyba to ma wpływ na mnie.
                  Przenosze to później, o ironio, na grunt prywatny.
                  • marcin905 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 17:52
                    Wywnioskowałem to po "stresującej pracy". No i jak pewnie wiesz wyładowywanie agresji przez policjantów w domu to pewna norma. Dlaczego nie możesz tego pozostawić na gruncie zawodowym? Jak już musisz się na kimś wyżyć niech to będzie ten element a nie bliscy. Chyba sam przyznasz że to absurdalna sytuacja. Tak nawiasem mówiąc to nie rozumiem czemu ludzie w Twoim położeniu zakładają rodziny słysząc o takich przypadkach. Każdy myśli że akurat jemu się uda? Jak rzekł Gordon Gekko: "czujesz się samotny - kup sobie psa" Czy jakoś tak, i bez urazy za tego psa ;)
                    • policeman90 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 20:53
                      Przy samym kajdankowaniu mało kto chce ,,współpracować’’, i potrzeba sporych pokładów cierpliwości, żeby takiej osobie nie przywalić pałką. I to nie jedyne takie sytuacje.
                      Gdyby tak przy każdym tracić panowanie nad sobą, to wywiązywałyby się krwawe jatki.

                      Nie założyłem rodziny jako takiej. To luźny związek. Na razie może to i nawet lepiej.
                      Raz – że jest obecnie ze mną jak jest, dwa – nie stać mnie na zakładanie rodziny.
                      Nie tyle pod względem finansowym, jak raczej ze względu na podejście do tego.

                      Może dobrym pomysłem jest zajeżdżanie się fizyczne do upadłego.
                      • marcin905 Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 13.06.13, 21:06
                        Skrajne zmęczenie to też nie najlepszy pomysł bo staniesz się apatyczny. No i jeżeli już to niech nie będzie to wysiłek siłowy, sztangi itp. bo wzrośnie testosteron czyli będzie jeszcze gorzej.
                      • lifeisaparadox Re: Jest coś takiego jak uzależnienie od agresji 14.06.13, 06:11
                        A nie masz w jednostce jakiś zajęć z psychologii, które pomogły by Ci stonować napięte sytuacje i przeżywać mniej stresu przy tym wszystkim?
                        Od Ciebie dużo zależy jak ktoś zareaguje, na kajdankowanie, interwencję, czy w różnych innych sytuacjach.

                        Takie rzeczy jak bezstronność przy aresztowaniu, stawianie się zarówno po stronie aresztowanego jak i stronie prawa, tak aby miał poczucie że aresztowanie jest "do wyjaśnienia" a nie czuł się jak "skazany na miejscu przestępca" itp. bo taka mała różnica przesądza o tym czy ktoś pójdzie po dobroci, czy wpadnie w paranoję i zacznie stawiać opór.

                        Ja myślę że to była by dobra opcja, zrobić dodatkowy kurs, szkolenie, zapytać dokładniej co możesz ulepszyć w sobie. Twardość i siła nie ma nic wspólnego z efektywną pracą jak widzisz.
    • seth.destructor Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 13.06.13, 20:52
      Agresja jest spowodowana strachem przed karą i krzywdą. Zastanów się, co w danej sytuacji cię denerwuje. Na przykład jednych denerwuje nieporządek, a to dlatego, że zostało im wtłoczone do głowy, że za nieporządek poniosą negatywne konsekwencje. Czasem agresja jest skutkiem wychowania. Ludzie są agresywni w stosunku np. do Murzynów, dlatego, że byli kiedyś chwaleni za taką postawę, osoba, którą uwielbiali się tak zachowała, było to moralnie akceptowane. Można być agresywnym wobec kogoś, kto zachowuje się w sposób, który był przy nas kiedyś skrytykowany, dajmy na to, jeśli w dzieciństwie ktoś usłyszał, że mężczyźni, którzy tańczą, są gorsi od innych, to teraz będzie zachowywać się agresywnie w każdej sytuacji, w której będzie się od niego wymagać tańczenia.
      Jeśli chodzi zaś o medykamenty, to konieczne są takie z selektywnym wychwytem noradrenaliny, które sprawią (po jakimś czasie), że adrenalina, która jest chemicznym czynnikiem powodującym agresję zostanie zneutralizowana i np. zamiast kogoś uderzyć czy zbluzgać, zareagujesz bardziej kulturalnie i mniej emocjonalnie.
      Przydałaby się też terapia, która pomogłaby ci odnaleźć przyczyny takiego zachowania.
      • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 13.06.13, 21:23
        W sensie terapia u psychologa, tak?
        • to.niemozliwe Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 13.06.13, 21:52
          W sensie rozmowa z kims doswiadczonym i rozumnym, kto, byc moze zwroci twoja uwage na cos, czego nie dostrzegasz sam.
          • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 13.06.13, 22:35
            Znajdź dobrego, rozumnego i sensownego psychologa.
            Mamy w pewnych ramach dostęp do pomocy psychologicznej, ale korzystanie z niej jest raczej postrzegane jako porażka i przyznanie się do pewnej słabości, czyt. widocznie się nie nadajesz, bo za miękki jesteś.
            Chociaż to też może być dobrym pomysłem.
            • lifeisaparadox Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 06:26
              policeman90 napisał(a):

              > Znajdź dobrego, rozumnego i sensownego psychologa.
              > Mamy w pewnych ramach dostęp do pomocy psychologicznej, ale korzystanie z niej
              > jest raczej postrzegane jako porażka i przyznanie się do pewnej słabości, czyt.
              > widocznie się nie nadajesz, bo za miękki jesteś.
              > Chociaż to też może być dobrym pomysłem.

              Mentalność macho-orangutanów to bardziej Afryka jest, a nie Europa.
              Macie najbardziej wymagającą psychologicznego oparcia pracę jaka jest.
              W Ameryce 10 razy więcej facetów policjantów ginie niż kobiet, bo one są właśnie miękkie i nie wyzwalają w przestępcach mentalności macho-killer.
              Poza tym to jest straszny kretynizm z waszej strony (sorry za określenie) - macie do czynienia z ludźmi całkiem pozbawionymi sumienia, lęku i dbania o swój los, więc branie ich na twardość oznacza walkę z miejsca. To na ogół są psychologiczni kalecy z którymi źle postępujecie, "pacjenci ulicy" tak można ich nazywać.

              Ja bym sobie na Twoim miejscu ukuł psychologiczną pałkę na przestępców i pokazał kolegom jak bezstresowo pracować. Ale to jest już Twój wybór jak psychologizmy traktujesz, jako bycie miękkim, czy właśnie ulepszenie swojej pracy.
              • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 14:46
                Sugerujesz, że bycie miękkim i łagodnym wychodzi na lepsze?
                • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 17:13
                  Dlatego kobieta w Policji to nie jest za dobry pomysł. A dużo kandydatek startuje. Do różnych wydziałów.
                  Natomiast jest coś w tym, że kobiety większą łagodność wykazują, i często wzbudzają mniejszą agresję.
                  • lifeisaparadox Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 23:15
                    Widzisz, przestępcy i cały margines mają zakodowaną "karę" jako poniżające i niesprawiedliwe traktowanie przez np. ojca alkoholika i awanturnika. Stąd przenoszą to na funkcjonariusza który ich "karze" i jest niesprawiedliwy, "robi awanturę" itp.
                    Kobieta funkcjonariusz może bardziej wpisywać się w skojarzenie opiekuńczej matki i stąd budzić mniej agresji czy stawiania oporu.

                    Tak że jeśli szukasz sposobu na zmniejszenie stresu w pracy, to wprowadził bym element "postawy opiekuńczej" przy aresztowaniach, zatrzymaniach, interwencjach itp. natomiast posterunek czy areszt jako "bezpieczne miejsce" w którym można poukładać sprawy. Takie rzeczy wiedzą najlepiej wasi psychologowie i osoby od treningów.

                    Wiem że to trochę sfera jak gdyby negocjatora policyjnego, ale jeśli myślisz o awansie czy zwykłym polepszeniu komfortu pracy i obniżeniu obciążeń stresujących sytuacji, to raczej szukał bym takich ulepszeń.
                • to.niemozliwe Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 21:41
                  Kamien i woda. Facet musi byc i twardy i zarazem, jak woda elestyczny, cierpliwy, miekki. Zaleznie od sytuacji. To elastycznos i zdoolnosci adaptacyjne decyduja o skutecznosci, a nie bezwzgledna twardosc. Lub jej brak.
              • malwi.4 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 00:54

                > macie do czynienia z ludźmi całkiem pozbawionymi sumienia, lęku i dbania o swój lo
                > s, więc branie ich na twardość oznacza walkę z miejsca.

                to są ludzie, którzy przywykli do złego traktowania od dzieciństwa, ich reakcja na złe traktowanie jest zakodowaną reakcją obronna na atak, niemożliwe, by surowe tratowanie pohamowało ich agresją, agresją reagują, bo uważają, iż doznają niesprawiedliwości w ich mniemaniu (podczas aresztowania), oni wręcz czują się skrzywdzeni

                siła i agresja to jest zły kierunek w kontaktach z takimi ludźmi

                • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 18:08
                  Umiałbyś zachować spokój, podchodzić z pełną łagodnością, kiedy ktoś się rzuca i wyzywa od pierd...... psów?
                  • lifeisaparadox Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 00:00
                    policeman90 napisał(a):

                    > Umiałbyś zachować spokój, podchodzić z pełną łagodnością, kiedy ktoś się rzuca
                    > i wyzywa od pierd...... psów?

                    Gdy ktoś cię wyzywa i nie potrafi zachować spokoju, to obrzuca cię swoim własnym sumieniem, swoimi własnymi przewinieniami, swoimi własnymi patologiami i "grzechami". To jest jak spowiedź po prostu.

                    Spróbuj się odgonić od przekonania, że margines społeczny to nie są takie właśnie psy bezpańskie, najbliżej im do takiego określenia oczami społeczeństwa. Złodzieje, żule, bandyci - wataha psów, a nie ludzi godnych, uczciwych, szanowanych wśród ludzi na poziomie. To ich boli i tym uderzają.
                    • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 09:52
                      Widzisz, dość sporo nas różni.
                      Widać że Ty masz bardziej ciepły i pozytywny stosunek do marginesu społecznego.
                      Pewnie byłbys bardziej spokojny i cierpliwy.
                      Mnie tego brak.
                      Poza tym wychodzę z założenia, że pewne jednostki na spokój nie zasługują.
                      • lifeisaparadox Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 11:58
                        "Ciągła walka dobra ze złem jest chorobą umysłu".
                        To buddyjski cytat, może da Ci przestrzeń dla siebie - a przynajmniej po pracy ;)
                        • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 16:39
                          Z pewnością
                          • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 16:40
                            Teraz ode mnie, tak z czystej ciekawości: zawsze taki opanowany jesteś? Nikt nigdy Cię z równowagi nie wyprowadził?
                            • yadaxad Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 18:45
                              Wyprysk agresji nie jest problemem, można mieć taki charakter. Trzeba o tym wiedzieć, że tak się ma i mieć na to odpowiednią reakcje. Bo można na to reagować dawaniem w mordę, czyli reakcją ruchu ręki, albo rozładować przyjęciem innego refleksu. Przyjęcie innego refleksu rozładowuje tak samo. To jest tylko przekonanie, że ta czynność, nie inna daje upust. Mózg przyjmie, że powiedzenie - kotek kotek kotek jest tak samo warte jak zobaczenie krwi z czyjiś zębów.
                            • lifeisaparadox Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 19:32
                              Raczej ze sfrustrowanego i sponiewieranego życiem typa, dochodzę do jako takiej równowagi.

                              Przekrój mojej rodziny to w dużej mierze zawodowo ludzie związani z prawem i porządkiem publicznym, różne takie konfiguracje. Ale szukając odpowiedzi na trudne pytania, odkryłem że profil mojej rodziny i środowiska, ma więcej wspólnego z mentalnością marginesu, niż mniej. Mój kolega pracuje w sferze resocjalizacji, ale poniewiera kobietami jak najgorsza szumowina i jest tego całkowicie nieświadomy (prawie jak pomroczność jasna, jakkolwiek to nazwać). Wgląd we własne czy cudze uczucia - całkiem obce pojęcie.

                              Jeśli, hipotetycznie, masz podobne spostrzeżenia w swoim otoczeniu, to tłumaczyło by instynktowne przeniesienie agresji z bandytów na własne środowisko.
                              Albo autoagresję, czyli "dojeżdżanie się" jak to określiłeś.
                  • malwi.4 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 23:05
                    nie wiem, nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w takim zawodzie

                    ale może warto spróbować innej metody w obchodzeniu się z tymi ludźmi, niż metoda związana z pogardą, brakiem szacunku

                    oni nie wierzą w twoje dobre intencje stąd obrona, może odrobina empatii do młodego przestępcy sprawi, ze zakiełkuje w nim myśl, że kontakt z drugim człowiekiem nie zawsze musi być walką, że są takie uczucia jak troska, zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa
                    • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 17.06.13, 15:33
                      Nie chodzi o pogardę, ale bardziej o wykorzystanie, w pewnych sytuacjach, siły.
                      • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 17.06.13, 15:34
                        Mozna podchodzić ze spokojem, ale w pewnych przypadkach to nie sprawdza się.
            • to.niemozliwe Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 08:46
              Rozumiem Cię, jednakże kierowanie się tym, by wzbudzać w innych wizję silnego mężczyzny jest błędem, bo syci Twój fałszywy samowizerunek. Lepiej mieć swój własny styl, szczodrze karmić swoją osobowość i modyfikować jej przegięcia niż czynić wysiłki w celu upodobnienia się do innych. Nikt nie musi wiedzieć, że romawiasz z psychologiem.
              Dlatego też, coraz częściej mówi się o mentoringu, coachingu.
              Relacja mistrz-uczeń jest głęboko kulturowo uwarunkowana. Nie przejdziesz pewnego etapu w życiu, jeśli nie podchwycisz pewnej idei od kogoś. Każdy potrzebuje kogoś, kto mu otwiera oczy, od czasu do czasu. Własnie kultura macho generuje nieszczęśliwych mężczyzn, bo wmawia im, że są w stanie sami znaleźć rozwiązanie każdego problemu, a nie na pewno nie są. A problemy nadchodzą, bo wszystko się zmienia i płynie.
              Np. mądrzy faceci mówią "buduj relację ze swoim ojcem, bo on to ty za 30 lat".
              Wiesz jaki będziesz za 30 lat? Myślisz, ze taki sam :D?
              Możesz być mądrym gliniarzem, albo głupim psem. To jest twój wybór i droga. :-)
    • paco_lopez Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 14.06.13, 08:54
      zostaje ci terapia z obcą sympatyczną terapeutką. Pomyśl również o tym, że te odczucia nie są integralna częścią ciebie i każdy je miewa. te stany są pewnie przejściowe.
    • dressja Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 18:34
      A czy nie masz w poblizu kogos, kto celowo, z premedytacja te agresje w Tobie wywoluje.
      Tak, czy inaczej nic nie tlumaczy przemocy. Poszukaj pomocy u specjalisty.
      • policeman90 Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 20:53
        Nie, nie.
        Po prostu coś złego dzieje się w moim mózgu.
        I wiem, że na pewno ma to związek z pracą. Tego jestem pewien. Zważywszy na to, że wcześniej nie miałem podobnych akcji.
        Teraz tylko pozostaje to rozwiązać - ale tak, żeby z pracy nie rezygnować.
        I coraz bardziej tego specjalistę rozważam.
        • yadaxad Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 15.06.13, 21:11
          Pływaj.Jak masz w pobliżu basen , wypływaj to. Rozładowanie związane z wodą nawet wszystkie systemy religijne zauważyły.Wcale nie musisz być agrestywny, natomiast mogło cię zaskoczyć zgwałcenie systemu wartości, co się objawia poczuciem potrzeby podwetu
        • yadaxad Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 16.06.13, 21:22
          Zrezygnowanie z pracy nie uwalnia cię od mikroba agresji, który woła o eskalację. Jak się w tobie nagromadziło , to wybuchnie i w przedszkolu. Praca może być przyczynkiem, w pracy to mogło powstać i się nagromadzić, ale sama praca nie jest powodem i jej zmiana niczego nie wyleczy. Problem jest w twojej głowie i trzeba znaleźć sposób rozładowania węzełka, który tam się zapętlił. Dobrze, że to dopuszczasz, bo większość ludzi to puszcza na żywioł i zaczyna być terrorystą nawet przy biurku, rozładowując w przekonaniu, że jest karającym bogiem. Problemem jest polski prymitywny syndrom, że należy sobie radzić samemu, chyba że do laryngologa, że od miesiąca mam zapchany nos. Mózg też się może zapchać i wizyta u psychologa jest tym samym co nos , z którym nie można oddychać.
          • bliu Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 18.06.13, 19:47
            policeman - to w szoku jestem! sam masz problem z agresją - i wiesz zcego ona jest powodem, albo możę być - bynajmniej, a łazisz po innych wątkach i wyszukujesz agresję u ludzi - których tak naprawdę ktoś inny spowodował???? coś tu nie tak jest..... Ty weź idź się po prostu lecz ! a nie strasz na wątkach jakimiś pogruszkami...typu...dobrze ci radzę
        • dressja Re: Nie wiem, co mi odbija (agresja) 22.06.13, 16:38
          policeman90 napisał(a):

          > Nie, nie.
          > Po prostu coś złego dzieje się w moim mózgu.
          > I wiem, że na pewno ma to związek z pracą. Tego jestem pewien. Zważywszy na to,
          > że wcześniej nie miałem podobnych akcji.
          > Teraz tylko pozostaje to rozwiązać - ale tak, żeby z pracy nie rezygnować.
          > I coraz bardziej tego specjalistę rozważam.

          Moze udaj sie do psychiatry, idz na czasowe zwolnienie lekarskie, odpocznij. Niestety ludzie pracujacy w takich zawodach, jak policjant narazeni sa na syndrom stresu posttraumatycznego (pourazowego) i nalezy im sie zasluzony odpoczynek.
          Unikaj tez ludzi, ktorzy wywoluja w Tobie agresje, otaczaj sie natomiast takimi, z ktorymi spokojnie mozesz porozmawiac, wypic kawe czy piwo, ktorzy wzbudzaja w Tobie pozytywne emocje.
    • l_witch_l Stres... 20.06.13, 13:54
      Mam pracę jaka mam, często mnie to stresuje, i zwyczajnie nie umiem potem odreagować dobrze tego stresu. Stąd takie, a nie inne zachowanie.

      Nalezaloby sprawdzic caly organizm, takie zdenerwowanie moze mowic, o ukrytej chorobie w organizmie, ktora jeszcze sie nie ujawnila, ale latwosc na uleganie stresowi juz cos o tym mowi.

      W badaniu nie powinno bylo zabraknac kontroli poziomu 'hormonu' stresu we krwi...

      Zawod policjanta i nauczyciela, to dwa najciezsze dzis zawody, w ktorych najwiecej ludziom sie 'obrywa ' z powodu stresu. I duzo sposrod tych osob ma tzw. wypalenie zawodowe... A to 'leczy' sie dosc dlugim odpoczynkiem na zwolnieniu lekarskim. Sa tez i inne metody wychodzenia z tego problemu...

      Inna sprawa, to sam fakt, ze zabraklo w schemacie dnia przejscia- pomiedzy- praca, a domem...
      Takie przejsciowe miejsca sa potrzebne, aby 'strzepac' stres po pracy i urazy jakie mozg zanotowal- w formie odpoczynku, czy to idac na basen plywacki,czy jadac na chwile do lasu- cokolwiek co odreaguje reakcje mozgu pomiedzy tymi dwoma swiatami: praca ciezka i stersujaca- a domem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka