Dodaj do ulubionych

czy zostawic corke?

26.03.02, 10:21
nie chce juz zyc, ale obawiam sie o moje córke.
Czy to nie egoistyczne, ze ja teraz chce zostawic,a raczej chcialabym, ale mam
obawy. Ale z drugiej strony po co jej taka matka jak ja. Moja mama i tata sa
dla niej wspaniali. Moze poprostu z nimi by żyła szczesliwie i zapomniala o
mnie???
Obserwuj wątek
    • Gość: Inka Re: czy zostawic corke? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.02, 10:25
      Dlaczego piszesz: Po co jej taka matka jak ja? Przecież chyba ja kochasz?
      Masz dla kogo żyć, możesz byc przecież matką dla swojej córki, a dziadkowie
      niech zostaną dziadkami. NIKT nie zastąpi właśnie CIEBIE. Trzymaj się!
    • olek13 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 10:34
      Jesteś najlepszą matką, jaką potrafiłaś być. Innaczej nie umiałaś. Spróbuj teraz to zaakceptować i sobie wybaczyć. To pozwoli Ci na zmianę.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • ninaa Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 10:40
      Jestes przecież jej MATKĄ ...!! Jak mogłaby zapomnieć...?? Jestes przecież najpotrzebniejsza na swiecie !! Co
      się stało.....? Pozdrawiam mocno....
    • Gość: inka_s Re: czy zostawic corke? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.03.02, 10:41
      marzena_24 napisał(a):

      > nie chce juz zyc, ale obawiam sie o moje córke.
      > Czy to nie egoistyczne, ze ja teraz chce zostawic,a raczej chcialabym, ale mam
      > obawy. Ale z drugiej strony po co jej taka matka jak ja. Moja mama i tata sa
      > dla niej wspaniali. Moze poprostu z nimi by żyła szczesliwie i zapomniala o
      > mnie???

      Marzeno!!!
      Stój, nigdzie nie odchodź!
      Każdy ma chwile zwątpienia - napisałaś tu, to krzyk o pomoc, prawda? Mnie tez tu
      wspierano i - jakoś żyję choc chciałam umrzeć. Poczytaj co pisano do mnie na
      wątkach "co robić gdy umiera miłość życia" - zobacz ile w ludziach dobra i
      współczucia.
      U mnie słonko za oknem - i choc tęsknię za tym co było zaledwie 3 miesiace temu -
      to przecież widze też że świat nadal jest piekny. A że serce boli że serce boli
      bo brak najukochańszej osoby? Trudno, życ musze - choćby dla córeczek, i dla tych
      którzy mnie kochają i lubią.
      Pamiętam jaką masz sytuację. Ale... To sie unormuje, wszytsko jeszcze się ułoży -
      może inaczej niż teraz byś uznała za najlepsze.
      A twja córeczka - pewnie niejedną łzę przez nia wylejesz - ale kochaj ja po
      prostu. Jak chcesz napisz na moją skrzynke inka_sama@poczta.gazeta.pl
      • marzena_24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 10:55
        tak, jeszcze wtedy mialam siłe i nadzieje. Teraz nawet nie chce mi sie pisac,
        ani juz szukac pomocy. Nie wiem czemu tu napisalam. Chcialam chyba znac zdanie
        innych osób, jak postrzegałabym mnie córka, gdyby dowiedziaal sie ze jej matka
        sie zabila bo była za słaba by życ.
        Czuje, ze jestem dla kazdego ciężarem. Dla rodziców, nie zaspokajam potrzeb
        córki, mimo iż ją bardzo kocham, moj mąż(prawie były) ma do mnie straszny zal,
        facet hmm... czuje ze jestem cieżarem dla niego. do tego tesciowie, zawalam
        prace, olalam wszystkich znajomych. Nikt mnie nie potrzebuje i czuje to. Po co
        wiec mam życ?
        juz nawet straciłam nadzieje, ze bedzie lepiej, straciłam wiarę, ze ktos mnie
        pokocha, ze odzyskam siłe, nie poszłam na umówiona wizyte do psychologa, mimo,
        ze mam ciuchy, do pracy ubieram sie jak na zakupy. Koszmar. Nawet nie chce mi
        sie juz oddychac
        • Gość: fnoll Re: czy zostawic corke? IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 11:23
          depresja zdarzyc sie moze kazdemu - i mlodej matce, i babci, i zakonnicy; nie
          jestes jedyna, ktora tak cierpi, i twoj stan jest uleczalny - mozna ci pomoc,
          tylko musisz o ta pomoc poprosic, poki jeszcze mozesz :)

          jesli corka jest bliska twemu sercu, to dla jej dobra powinnas przede wszystkim
          zadbac teraz o siebie; wasza rodzina zdecydowanie bedzie szczesliwsza z osoba,
          ktora pokonala swe cierpienie, niz z widmem poddania sie

          idz do psychoterapeuty, nie zwlekaj z tym :)

          powodzenia! :)))

          fnoll
          • marzena_24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 11:25
            kiedy juz nie moge. stan ten u mnie trwa juz 3 wiosne (ktora niby sie zaczyna)
            • Gość: fnoll Re: czy zostawic corke? IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 11:38
              juz nie mozesz? to swietnie! :) czas zatem by pozbyc sie TEGO STANU, a nie
              siebie - pomysl tylko, wyobraz sobie, ze mozesz byc wolna od tego cierpienia,
              ze ono nie jest toba, jest czyms co masz jak ma sie glod, katar, goraczke,
              ciekawosc etc. - i moze przeminac, gdy tylko dojdzie sie jego przyczyn i je
              usunie czy zaspokoi, w czym moze ci pomoc wlasnie psychoterapeuta lub
              psychiatra

              wiesz, moze sie okazac, ze masz regularna depreche wynikajaca w "chemicznego
              rozstrojenia" twojego mozgu - i wszelkie twoje spostrzezenia na
              temat "beznadziei", "niepotrzebnosci", sa rownie nierealistyczne co majaczenia
              czlowieka znarkotyzowanego

              i to trzeba po prostu wyleczyc

              pzdr :)

              fnoll
    • Gość: ewka Re: czy zostawic corke? IP: 217.97.139.* 26.03.02, 11:29
      a myslisz ze ty jedna nie chcesz juz zyc?tysiace ludzi popelnia samobojstwa!!!
      wiesz co znaczy wychowywac sie bez matki?nie wiesz,bo jak bys wiedziala to
      nawet bys nie pomyslala o takiej glupocie!!!dzicko jest jedyna istota dla
      ktorej wlasnie warto zyc!!!
      • marzena_24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 11:34
        pewnie masz racje, jednak ja nie umiem byc matka. Juz nie. Boje sie ze ja za
        bardziej skrzywdze zyjac z nia.
        • Gość: ewka Re: czy zostawic corke? IP: 217.97.139.* 26.03.02, 11:38
          Moja mama nie jest najlepsza,ale wiem ze jej strata bylaby tym najgorszym co
          moze mnie spotkac!!!!ja cielam sie nie raz,ale teraz czekam tylko na moment
          kiedy bede miala dla kogo zyc i to bedzie dziecko...to moze dac kobiecie FACET
          i nic wiecej...niestety.
          • Gość: fnoll Re: czy zostawic corke? IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 11:55
            Gość portalu: ewka napisał(a):

            > Moja mama nie jest najlepsza,ale wiem ze jej strata bylaby tym najgorszym co
            > moze mnie spotkac!!!!ja cielam sie nie raz,ale teraz czekam tylko na moment
            > kiedy bede miala dla kogo zyc i to bedzie dziecko...to moze dac kobiecie FACET
            > i nic wiecej...niestety.

            ewka, nie przesadzaj - ja swojej zonie procz dziecka oferuje np. sniadania do
            lozka, i to z kawa poslodzona, co z mej strony jest nie lada gestem, bo sam nie
            slodze i slodzona kawe uwazam za straszliwa herezje ;)


          • olek13 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 12:00
            Ciekawe...
            A może jednak warto żyć dla SIEBIE. Życie dla innych jest nieco ryzykownym pomysłem. No bo cóż, jeśli ten, dla którego żyjemy w pewnej chwili zechce sobie pójść własną drogą?
        • czarodziejka marzeno ... 26.03.02, 11:42
          marzeno,
          a jesli twoja corka przez cale zycie bedzie miala poczucie winy?
          moze sie tak zdarzyc

          np. bedzie myslala, ze:
          - albo - to przez nia,
          - albo - nie pomogla ci,
          - albo - nie byla dla ciebie wystarczajacym powodem, bys przy niej zostala,
          czyli ze jej nie kochalas
          .....

          zastanow sie, jak ona bedzie zyc z takim poczuciem winy?
          nawet jesli to nie bedzie racjonalne uczucie, to moze tak czuc
          i rzuci to cien na cale jej zycie


          jesli nie umiesz sama sie podzwignac, to prosze skieruj swe kroki do
          specjalisty, depresje mozna leczyc


          powodzenia
          trzymam kciuki za ciebie i za twoja corke
          za wasza przyszlosc
          za wasze marzenia
          za wszystko, co razem zrobicie
          ;o)
          • czarodziejka Re: marzeno ... 26.03.02, 12:12
            marzeno,
            coz mozemy my - forumowicze, czy twoi realni przyjaciele ?
            mozemy prosic, blagac, przekonywac, pocieszac, dawac wlasne przyklady,
            krzyczec, zakazywac, zwracac twoja uwage na corke
            na kazda z tych rzeczy odpowiesz "musze"
            ;o(
            prosze, idz do psychologa
            niejeden czlowiek wyszedl z depresjii dzieki temu
            jesli siedzisz tu przed kompem, jesli z nami rozmawiasz, to znaczy, ze jeszce
            masz watpliwosci, i jeszce masz troche sily
            prosze, zrob jeszce jedna probe:
            wyszukaj telefon jakiegos psychologa, zadzwon
            (w "wysokich obcasach" byly artukuly o depresji, moze tam sa jakies telefony?)

            pozdrawiam, zyczac SILY

            ps. podobno kobieta wiele moze zniesc
          • olek13 Re: marzeno ... 26.03.02, 12:13
            Czysta manipulacja (ale w jakże szczytnym celu!). To co, najważniejszym kryterium zachowania ma być przewidywanie reakcji innych i unikanie wszystkiego, co innym może się nie spodobać?
            Rozumiem cele tych wypowiedzi, ale nie zgadzam się ze stosowanymi środkami.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • czarodziejka olek, do licha! 26.03.02, 12:18
              olek13 napisał(a):
              > Rozumiem cele tych wypowiedzi, ale nie zgadzam się ze stosowanymi środkami.

              olek, do licha!
              ona chce to zrobic DLA SIEBIE
              ale kocha corke
              ma watpliwosci DZIEKI temu, ze ma corke
              do czego bys sie odwolal?
              • olek13 Re: olek, do licha! 26.03.02, 13:30
                Ona chce to zrobić PRZECIW sobie. Nie znamy całej sprawy, ale może ona jest np.: przytłoczona obowiązkami, związanymi z posiadaniem córki. Ona jest człowiekiem i sama odpowiada za swoje wybory. Więc ostrożnie! Nie jesteśmy wszechwiedzący. Możemy ją wesprzeć, ba - przesłać jej miłość. Ale uszanujmy jej wybory. Bo jak zaczniemy wiedzieć lepiej od niej, to tym gorzej dla nas.
                Pozdrawiam serdecznie
                • czarodziejka Re: olek, do licha! 26.03.02, 13:52
                  olek13 napisał(a):
                  > Ona chce to zrobić PRZECIW sobie.

                  ale sadzi, ze robi to DLA siebie, ze to jej pomoze - uwolni

                  wydaje mi sie, ze skoro dzieki macierzynstwu ma watpliwosci,
                  to moze tez dzieki niemu uda sie jej zmobilozowac na wizyte u lekarza <
                  • olek13 Re: olek, do licha! 26.03.02, 14:17
                    Czasami nie da się pomóc. Zaufaj, że sprawy zawsze idą właściwym torem.
                    Życzę Ci spełnienia.
                    • czarodziejka Re: olek, ................... 26.03.02, 14:22
                      olek13 napisał(a):
                      > Zaufaj, że sprawy zawsze idą właściwym torem.

                      nie zawsze ;o(
        • Gość: mel1 Re: czy zostawic corke? IP: *.astercity.net / 10.131.131.* 26.03.02, 11:45
          Jeśli to zrobisz swojemu dziecku, to popelnisz największy błąd swego życia. Ona
          do końca swoich dni będzie sie czuła napiętnowana. Jeśli choć odrobinę ją
          kochasz, nie rób tego!!!
          To co piszę nie jest czczym gadaniem. W mojej rodzinie niestety było kilka
          takich przypadków. Mężowie moich dwóch sióstr ciotecznych odeszli na wlasne
          życzenie. Dla nich to była wielka tragedia, a dla ich synów- po prostu koszmar.
          Do dziś dnia( minęło ponad 7 lat)chłopaki się leczą psychiatrycznie. Inne moje
          dwie siostry cioteczne stracily tak matkę. Dorastają w cieniu tego zdazenia. Są
          dużo odemnie młodsze, a mam wrażenie że to stare kobiety. Ich młodość odeszla
          wraz z matką.
          Zastanów się zanim popełnisz błąd. Jeszcze jest czas. Każdy ma chwile
          zwątpienia, ale Ty na szczęście masz dla kogo żyć!!!!!!!!!
          • marzena_24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 11:59
            ale robie to bo musze
            • olek13 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 12:17
              NIC nie musisz! Chcesz!
              To, że nie widzisz wyjścia, to tylko dlatego, że nie chcesz zrobić wysiłku, żeby go dostrzec. ZAWSZE jest wyjście. To tylko sprawa WYBORU! Wybierz dobrze.
              Życzę Ci dużo miłości.
    • Gość: forty Re: czy zostawic corke? IP: 213.134.136.* 26.03.02, 12:01
      Dziewczyno, nigdy w życiu.
      Też byłam załamana ,kiedyś. Moja córka miała wtedy około pół roku i nie była to
      depresja tylko nagły impuls pod wpływem "źle układającego sie życia" - to
      eufemizm. Spróbowałam na szczęście nie wyszło, a może nie do końca chciałam.
      NIGDY więcej nie nie próbowałam i uważam to za najgorszy pomysł w moim życiu.
      Dziewczyno dla swego dziecka jesteś wszystkim, dajesz mu to czego nikt inny nie
      może, pomyśl o jego przyszłości, nie masz prawa niszczyć siebie i jego świata.
      Zastanów się jak TY byś się czuła po takim nieszczęściu.
      Zycie może być lepsze musisz tylko w to uwierzyć i w SIEBIE.
      • marzena_24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 12:06
        wierzyłam przez kilka lat, ze bedzie lepiej.
        ale jak dlugo mam byc naiwna, kiedy jest ciągle coraz gorzej...
        • dziewczyna24 Re: czy zostawic corke? 26.03.02, 12:20
          marzena_24 napisał(a):

          > wierzyłam przez kilka lat, ze bedzie lepiej.
          > ale jak dlugo mam byc naiwna, kiedy jest ciągle coraz gorzej...
          nie uwazam bys byla naiwna
          wiara to jedno ale trzeba cos jeszce robic w kierunku zmiany na lepsze..
          nigdy nie wiesz jak potoczy sie twoje zycie ale masz wplyw na to aby bylo lepsze
          nie jestes sama, masz dziecko, rodzicow, przyjeciol i oni maja ciebie..
          pomysl jak duzy bol im sprawisz gdy zrobisz to co zamierzasz
          piszesz o cierpieniu, pustce
          to beda czuli i oni kiedy odejdziesz
          pomysl o corce o jej przyszlym zyciu, jakie czekaja na nia problemy, rozterki i
          wtedy najbardziej ze wszystkich bedzie potrzebowala ciebie i wierze ze bedziesz
          potrafila jej pomoc i doradzic




        • Gość: forty Re: czy zostawic corke? IP: 213.134.136.* 26.03.02, 12:28
          Jesteś jeszcze b.młoda i może mało odporna na kopniaki od życia.
          Ja przez cale życie zmieniam priorytety bo to by było łatwiej żyć, a wierz mi
          nie miałam łatwo i nie mam.
          Są rzeczy których nie dasz rady zmienić ale są i takie na które sama masz wpływ.
          Ustaw niżej poprzeczkę dla siebie, stawiaj małe kroki i zapewniam Cię, że
          będzie Ci łatwiej. Jak złapiesz równowagę zacznij mierzyć trochę wyżej i znów
          krok. Nie jest łatwo osiągnąć zadowolenie, ale najważniejsze jest zrozumienie i
          uznanie faktów za fakty.To TY musisz się tak ustawić, żeby złapać wiatr w żagle
          Uwierz mi potrafisz, skoro ja potrafiłam. A najprzyjemniejsza jest świadomość,
          że tylko sobie zawdzięczasz sukcesy i zaczynasz siebie lubić i akceptować.
          Moja przemiana zaczęła się późno, ale TY zacznij już.
    • czarodziejka Rozmowa z psychiatrą o depresjach - kopia 26.03.02, 12:16
      Rozmowa z psychiatrą o depresjach
      AN (25-03-02 21:46)

      Wiosną nasilają się objawy depresyjne. Nie należy ich lekceważyć, ale jak
      najszybciej udać się po radę do psychiatry - radzi specjalista

      Aneta Nawrot: Coraz więcej ludzi skarży się na depresję. Czym jest ta choroba?

      Marek Mieczyński, specjalista psychiatra: Nie mówiłby tutaj o depresji, ale o
      zaburzeniach depresyjnych. Jest to stan, kiedy dana osoba generalnie czuje się
      źle. Ma zaburzenia aktywności, poczucie przemęczenie, spadek zainteresowań,
      trudności z koncentracją. Często występują też zaburzenia snu. Człowiek jest
      bardzo senny lub wręcz przeciwnie - ma kłopoty ze spaniem. Zaburzeniem mogą też
      towarzyszyć lęki, napięcie mięśniowe, bóle głowy i problemy ze strony układu
      pokarmowego. Niektórym pocą się dłonie.

      Kiedy nasilają się te objawy?

      - Najczęściej wiosną i jesienią. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, dlaczego.
      Prawdopodobnie jest to spowodowane wahaniami ciśnienia, częstą zmiennością
      pogody. Poza tym nagromadzone w lecie zapasy słońca w naszym organizmie powoli
      się wyczerpują - to też jedna z przyczyn.

      Kto jest bardziej narażony na stany depresyjne?

      - Najogólniej mówiąc, osoby nie mogące sobie poradzić z własnymi problemami,
      przeciwnościami losu. Jednak do lekarzy po pomoc częściej zwracają się kobiety
      niż mężczyźni. Lekarz najlepiej będzie wiedział, czy zastosować farmakologię,
      skieruje na psychoterapię lub zastosuje leczenie skojarzone. Każdy wymaga
      indywidualnego podejścia.

      Ludzie boją się jednak psychiatry. Wielu myśli, że kiedy pójdzie do takiego
      lekarza, to natychmiast dostanie "żółte papiery".

      - Historia choroby prowadzona przez psychiatrę jest objęta jeszcze większą
      tajemnicą, niż ta pisana przez pozostałych lekarzy. I naprawdę staramy się
      pomóc osobie, która tego potrzebuje. Można do nas trafić bez skierowania.
      Ubezpieczony może wybrać sobie najbardziej odpowiadającego mu specjalistę na
      terenie Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych.

      Dziękuję za rozmowę.



      • czarodziejka pomoc przez internet __ marzeno PRZECZYTAJ 26.03.02, 12:21
        Depresja na stronie
        acz (19-03-02 18:32)

        Internauci mogą korzystać z pomocy z łódzkiego psychiatry.

        Lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Czechosłowackiej założyli
        stronę www. Internauci czytają tam: - "To strona dla smutnych. Tu dowiesz się,
        czy jesteś tylko przygnębiony z powodu wielu trudnych spraw, czy też masz
        depresję i wymagasz pomocy profesjonalistów". Dzięki testowi można dokonać
        oceny swojego nastroju. Nie wyłączając komputera mamy możliwość skonsultowania
        się z psychiatrą - trzeba tylko skorzystać z czatu. W wyznaczonym terminie
        (piątek przed południem) wysyłamy mail i po chwili dostajemy odpowiedź.

        - Codziennie odbieram 60 telefonów od pacjentów - wylicza Irena Poprawska z
        CSK, pomysłodawca strony. - Założyłam stronę, by pomóc pacjentom odpowiedzieć
        na najczęściej nurtujące ich pytania. Ważne jest to, że można je uzyskać nie
        pokazując się u psychiatry, bo wielu ludzi się tego wstydzi.

        * Adres strony zredagowanej przez łódzkich psychiatrów:
        www.csk.lodz.pl/depresja



        • Gość: Inka Re: pomoc przez internet __ marzeno PRZECZYTAJ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.02, 13:09
          Droga Marzeno! W życiu często zdarzają się trudne chwile. Ważne, aby je
          przetrwać, przeczekać, nie podejmuj żadnych decyzji na gorąco. Może jutro
          spojrzysz na wszystko z tej jaśniejszej strony? Może Twój mąż- to jeszcze nic
          przesadzonego, może da sie jeszcze coś zrobić aby uratować Wasz z wiązek?
          Pamiętaj też o córeczce i o Twoich Rodzicach - oni na pewno Cię kochają i mogą
          Ci pomóc. Porozmawiaj z nimi o swoich problemach , na pewno jest jakieś dobre
          rozwiązanie - zawsze można się podnieść, choćby sie było w najgorszych
          tarapatach. Trzymam za Ciebie kciuki, odezwij się!
        • marzena_24 Re: pomoc przez internet __ marzeno PRZECZYTAJ 26.03.02, 13:19
          troche przejrzalam. Wlasnie zrobiłam test. Wyszły mi 44 pkt, a od 17 jest rada
          by sie skontaktowac z lekarzem. Teraz czuje sie jeszcze gorzej
          • Gość: Inka Re:Do Marzeny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.03.02, 13:25
            Dlaczego masz opory przed lekarzem? Lekarz też człowiek, na pewno może Ci pomóc
            zrozumieć samą siebie i rozwiązać problemy. Nie wahaj się pozwól sobie pomóc!
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
            • marzena_24 Re:Do Marzeny 26.03.02, 13:28
              absolutnie nie mam oporow, ale nie moge sie zebrac by isc. Za duzo formalnosci,
              a na prywatnego mnie nie stac. Poza tym nie chce mi sie
              • Gość: fnoll Re:Do Marzeny IP: *.bydgoska.krakow.pl 26.03.02, 13:37
                wiecej formalnosci jest z internista niz z psychologiem czy psychiatra -
                przynajmniej w wiekszosci osrodkow :) zabierz sie do lekarza nie dlatego, ze
                ci sie chce, ale dlatego, ze musisz

                albo popros kogos, by poszedl z toba

                pzdr :)

                fnoll
          • czarodziejka __ marzeno 26.03.02, 13:48
            marzena_24 napisał(a):
            > Wlasnie zrobiłam test. Wyszły mi 44 pkt, a od 17 jest rada by
            > sie skontaktowac z lekarzem. Teraz czuje sie jeszcze gorzej


            na to "gorzej" moze pomoc tylko lekarz - IDZ, nie zastanawiaj sie, prosze

            marzeno ...
            zrob sobie duza kawe - taka jak lubisz (lub herbate, lub sok) i pijac ja
            przeczytaj raz jeszcze to, cosmy ci tu nakilkali
            a potem wylacz komputer,
            zaloz plaszcz
            i idz do lekarza

            daj sobie jeszcze jedna szanse


            trzymam kciuki
            czekamy tu wieczorem, na notke, ze bylas u lekarza


            a tymczasem dziele sie z toba moja nadzieja na lepsze jutro
            pozdrawiam
    • czarodziejka ............... marzeno ...................... ? 26.03.02, 19:01
      marzeno, prosze, odezwij sie, jesli tu jestes / bywasz

      • Gość: Renka Re: moze IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 07:28
      • Gość: marzena_ Re: ............... marzeno ...................... ? IP: *.imp.gda.pl 27.03.02, 08:54
        jestem. Wielkie dzięki za pomoc. U lekarza nie bylam oczywiscie. Ale
        przemyślałąm, i wiem, ze nie moge tego córce zrobic.
        Czuje sie jak narazie troche lepiej, to za sprawa telefonu jaki wczoraj mialam.
        Rozmawiałąm z moim ukochanym i powiedzialam mu jak sie czuje. Długo
        rozmawialismy. Już wiem, że jemu jestem też potrzebna, i ze on bardzo chce mi
        pomóc, że... (jakie to cudowne uczucie)
        Bardzo pomogła mi ta rozmowa. Nie wiem na jak długo, ale wiem, że nie ma juz
        niepewności, wiemy, ze chcemy iśc dalej razem. I jest to świadomy wybór.
        Chaotycznie napisałam, ale Ty czarodziejko, jesli pamietasz co pisałam, to z
        pewnością wiesz o co chodzi.
        Uświadomiłam sobie, ze to wszystko co sie działo, to było hmm... spowodowane
        zawirowanym moim światem uczuciowym. Chyba za bardzo sie zaangażowałam. Za
        bardzo oddałam siebie. Powinnam pewnie zachować troche prywatności. Czegos
        tylko dla mnie. No nic. Jeszcze raz bardzo dziękuje wszystkim. Dla sprostowania
        napiszę, ze nie chodziło o to, ze nie radzę sobie z córką, i ze mimo mojego
        młodego wieku dostałam kopa i to ostrego. Ale o tym może innym razem. Pozdrawiam
        • czarodziejka Re: ............... marzeno ...................... 27.03.02, 13:43
          trzymam kciuki za ciebie ;o)
          za twoje marzenia, plany, cele ;o)
          i za twoja rodzine ;o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka