Dodaj do ulubionych

Odwrócic się od żebraka?

04.08.04, 14:30
To bylo cos nowego - ci zebracy na ulicach. Chyba zaczelo sie od Rumunow,
zwlaszcza tych potwornie brudnych dzieciakow z ich 'daaaj, pani, daaaj'.
No, ale szybko zesmy sie przyzwyczaili. Rumuni, pijacy pod sklepem, babcie
pod kosciolami, narkomani w centrum, chorzy pod galeriami handlowymi,
bezdomni na dworcu - wszyscy oni wrosli w krajobraz.

I pytania: dajecie? Nie dajecie? Co dajecie? Jak? Dlaczego?

z.
Obserwuj wątek
    • Gość: marta Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 15:06
      Jeśli ktoś ujmie mnie czymś za serce - to daję. To zupełnie subiektywne
      odczucie które się pojawia lub nie. Może ktoś jest dobrym aktorem a może
      naprawdę potrzebuje pomocy. Ale generalnie nie daję. A pani która stała na
      wysepce pomiędzy bardzo ruchliwą trójpasmówką z małym dzieckiem powiedziałam że
      jak ją jeszczę zobaczę z tym dzieckiem w tym miejscu to dzwonię po policję. Nie
      mogłam patrzyć jak idiotka naraża dziecko na ryzyko wypadku a w najlepszym
      razie na syf spalin.
      • kvinna aha.. 04.08.04, 15:13
        Jeśli chwyci za serce. Chociaż to może za dużo powiedziane. I raczej
        jestem "czuła" na ludzi starych. I raczej kobiety. Mniej współczucie. Jednak
        litość.

        Całkowicie w pogardzie do młodych mężczyzn "zbierających na piwo". Chociaż
        kiedyś padła propozycja, że jeśli na piwo nie dam, to może na bułkę. Uciekłam.

        O, coś jeszcze. Pod Galerią Centrum w Wawie (tak bliżej Sezamu) stoi czasem
        pan z trąbką. Nie mam pewności, ale to chyba Rosjanin. I pieknie gra. Moje
        nieszkolone muzycznie ucho czuje szkoloną grę. I prędzej tu upuściłabym
        pieniążek. Ty mi coś dajesz - wzruszenie, to ja Tobie też - opłatę za
        szczególnego rodzaju koncert.
      • Gość: Moni Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.telprojekt.pl 04.08.04, 16:43
        To tak jak ja. Rumuni z reguły nie chwytają za srce, bo ich serca tam nie ma -
        to zwód, jak prostytutka co nie ma orgazmu. Kiedyś w zimie osłabłam, jak
        zobaczyłam taką jedną z wymarzniętą dzieciowiną. Naniosłam kocy i ubrań.
        Następnego dnia dziecko zmarzło tak samo, koce przepadły.
        Kiedyś jeden zbierał na obiad to mąż mu na to: "chodźmy postawię obiad" i wiał,
        żeby nie dostać.

        Ale można poznać naprawdę potrzebujących. Często wcale nie proszą - szukają w
        barach resztek, snują się po ulicach... Kiedyś przyjęłam w domu głodną kobietę.
        Zbierała pieniądze, ale mnie poruszyła, więc, jako że nie miałam gotówki
        zaprosiłam babkę na obiad. Strasznie się wstydziła jeść przy moim mężu, chciała
        iść na klatkę z talerzem. Ale ile w końcu nam o takim życiu opowiedziała! Żal
        mi, że więcej nie przyszła. Mówiła, że jedzie do córki na drugi kraniec Polski.
        • goscgazety1 Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 21:27
          Niestety jest sporo oszustów, swietnych aktorow, potrafiacych na zawołanie
          płakac.
          Dlatego stosuje prostą recepte, jezeli ktos mnie prosi o pieniadze, staram sie
          wczuc w Tą osobe, wyczuc, co sie za tym kryje. Jezeli nie dostzregam próby
          naciągniecia, pytam sie czego pragnie, poczym idziemy np. do sklepu, baru, by
          kupic tą rzecz, posiłek. Jezeli ktos taki zawita do domu, wowczas daje Mu
          mozliwosc zarobienia pieneidzy. Czesto jest to krótka , lekka praca trwajaca
          20 do 30 min.
          Reakcje sa rózne, czasami padaja rózne epitety, czasami jest zwykła ludzka
          wdziecznosc, łza w oku...Taka komunikacja z serca do serca.
          Jedno jest pewne, dawanie mimo wszytsko jest cudowną rzeczą...jednak z drugiej
          strony jeszcze bardziej moze pograzyc druga osobe w biedzie.













          • ziemiomorze Kontakt z osoba 05.08.04, 11:40
            Co mnie uderzylo - tylko Ty wspomniales o kontakcie z zebrakiem (empatycznie do
            problemu podszedl krisz, twierdzac, ze pijakom tez dawac i zeby nie oceniac, bo
            to grubo za latwe).

            Wydaje mi sie, ze wiele osob - obojetnie od tego czy daje, czy nie, robi to wg
            jakis swoich zasad, norm - automatycznie i na odczepnego, odwracajac glowe.
            Ile osob spoglada w oczy zebrakom?

            Tak mi sie wydaje - moze nadinterpretuje, ale co tam - ze zebranie jest tez
            (przy calej skomplikowanej mieszaninie uczuc) objawem proszenia o uwage.

            Malo ludzi daje takze uwage. Za duzo kosztuje?

            zet
            • Gość: Moni Re: Kontakt z osoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 12:05
              Ależ nie tylko on! Mówiąc o sercu też mamy to na myśli - chcemy zobaczyć
              drugiego człowieka. Jeśli dostrzegamy jego, to czego naprawdę szuka możemy
              dopiero dawać lub nie. Inaczej to ucieczka od problemu.
              Ktoś kiedyś przytoczył historię żebraczki obdarowanej różą zamiast datkiem -
              ponoć nie pojawiła się przez kilka następnych dni. Dostała prezent dla duszy
              nie ciała. A żebractwo i bezdomność to przecież najczęściej problem duszy,
              nawet jeśli dotyczy tego wyrachowanego cynika. Któż spełniony sam siebie
              okalecza, poniża? Pytanie co mój datek mu daje - utrzymanie, potwierdzenie
              poczucia które w sobie nosi (że jset gorszy, lepszy, niedoceniony etc), czy
              pogrąża go, czy daje poczucie bezpieczeństwa? Na to jest niewiele czasu, ale
              warto zrobić wysiłek.
              Do dziś mi źle na myśl, że nie zainteresowałam się pewną dziewczyną z
              niemowlęciem. Spieszyłam się i odeszłam, a wiem na pewno, że potrzebowała
              wsparcia. Czułam, że została wyrzucona z domu. I nie pieniędzy szukała... I
              wiem co mogłam wtedy zrobić. Po prostu to wszystko wiem i już.
    • Gość: Luty Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.dialup.mindspring.com 04.08.04, 15:12
      Zawsze wkladam cos do reki bezposrednio wyciagnietej w moja strone...
      nie interesuja mnie motywy zebrania i nigdy sie nad nimi nie zastanawiam...

      • kvinna Luty? 04.08.04, 15:14
        Nie ufam Ci.

        Podam Ci mój adres. Zamarzył mi się nowy komp, podświetlony na niebiesko...


        :):):)
        • Gość: Luty Re: Luty? IP: *.dialup.mindspring.com 04.08.04, 17:51

          Nie przechodze kolo spiacego zebraka na palcach, ale tez i nie budze go, by
          wcisnac mu pare groszy....natomiast jak podsunie mi ktos styropianowy kubek pod
          nos i spojrzy gleboko w oczy, nigdy nie odmawiam...

          Nie wiem kvinno co Ci przeszkadza przeczytac pozytywnie moj post...czyzbys nie
          lubila swojego zwierciadelka...? Klaniam sie gleboko i do uslug...
      • aszar.kari Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 16:01
        Gość portalu: Luty napisał(a):

        > Zawsze wkladam cos do reki bezposrednio wyciagnietej w moja strone...
        > nie interesuja mnie motywy zebrania i nigdy sie nad nimi nie zastanawiam...
        >

        Reaguje dokladnie tak samo chyba, ze portfel schowany zbyt gleboko, pada deszcz
        i w ogole wyciagniecie datkow jest zbyt skomplikowane - wtedy leniwa jestem,
        potem sie wstydze.
        Slucham czasem ostatniej chyba plyty Kaczmarskiego z taka piosenka "Dajcie mi
        prosze, co laska, zebrak tez czlowiek do diaska" - bardzo dobrze nastraja do
        ludzi wokol - biednych i bogatych.
        • kvinna A jeśli 04.08.04, 16:18
          pewnych ludzi widzisz z tą wyciągniętą dłonią często? Co drugi dzień mijasz
          tego samego narkomana np.?
          • aszar.kari Re: A jeśli 04.08.04, 16:49
            kvinna napisała:

            > pewnych ludzi widzisz z tą wyciągniętą dłonią często? Co drugi dzień mijasz
            > tego samego narkomana np.?

            No mijam, On wciaz ma problem, ja wciaz mam drobne. Zanim sie doczekam az
            panstwo czy organizacje spoleczne pomoga ludziom z marginesu, moge chodziac dac
            garsc drobnych - to problemu nie rozwiazuje ale tez nie widze zeby byly inne
            dzialania bardziej skuteczne.
            Ponizej Triss merigold napisala, ze sie juz uodpornila. Ja mam nadzieje, ze sie
            nigdy nie uodpornie. Bardzo lubie byc nieodporna, taka skaza bialkowa na duszy.
            Ginacy gatunek naiwniakow?
            ;]
            • Gość: Moni Re: A jeśli IP: *.telprojekt.pl 04.08.04, 19:40
              A nie sądzicie, że wzmacniacie nic-nieróbstwo? Co innego kierować się wyczuciem
              i uwagą, co innego promować bierność. Nie czytaliście tych artykułów o młodych,
              którzy całkiem nieźle prosperują (np. wynajmują mieszkania w Warszawie) i
              traktują to jak zarobek? Jakiś retusz, czasem nawet celowe uzkodzenie ciała...
              toż to jak prostytucja. Nie chcecie patrzeć na to, że w tym uczestniczycie, czy
              się na to po prostu godzicie na zasadzie "ja mam taki zawód, on inny"?
              • aszar.kari Re: A jeśli 04.08.04, 20:37
                Gość portalu: Moni napisał(a):

                > A nie sądzicie, że wzmacniacie nic-nieróbstwo? Co innego kierować się
                wyczuciem
                >
                > i uwagą, co innego promować bierność. Nie czytaliście tych artykułów o
                młodych,
                >
                > którzy całkiem nieźle prosperują (np. wynajmują mieszkania w Warszawie) i
                > traktują to jak zarobek? Jakiś retusz, czasem nawet celowe uzkodzenie
                ciała...
                > toż to jak prostytucja. Nie chcecie patrzeć na to, że w tym uczestniczycie,
                czy
                >
                > się na to po prostu godzicie na zasadzie "ja mam taki zawód, on inny"?

                Jezeli ktos za swoj zawod uwaza zebranie, to moim zdaniem ktos taki ma
                ewidentne problemy psychiatryczne z samym soba a wiec jak najbardziej
                potrzebuje pomocy reszty spoleczenstwa. Tak to widze jak juz czuje sie
                przyparta do muru argumentami, ze wzmacniam nierobstwo. Podobnie wzmacniam
                nierobstwo placac podatki na pensje rozrosnietej biurokratycznej administracji -
                zyje w spoleczenstwie i godze sie na te rozne zaleznosci (Malwina gdzies
                indziej tez pisala o zgodzie na zniewolenie podatkowe). Jak juz wspomnialam,
                nie ludze sie, ze rzad czy kosciol, Czerwony Krzyz albo inne organizacje
                rozwiaza problem bezdomnych i zebrakow - clochardzi od wiekow sa czescia
                wielkich miast - jest duzo ludzi, ktorzy nie potrafia lub nie chca wlaczyc sie
                w maszyne, ktora reszta z nas popycha. To przeciez nie znaczy, ze mam w nosie
                Ich prosbe o wsparcie. Wspieram i nie pytam dlaczego zebrza, kto mi dal prawo
                oceniac? Sama sobie tego prawa nie przyznaje.
                • Gość: Moni Re: A jeśli IP: *.telprojekt.pl 05.08.04, 21:43
                  Nie zgadzam się. Owszem żebractwo to problem psychiatryczny, ale wyciągnięta
                  ręka często wcale nie woła o pieniądze. Takie dawanie to łatwizna i dla spokoju
                  sumienia. Nie chce Ci się zobaczyć prawdziwego człowieka. Nie mamy prawa
                  oceniać, ale możemy patrzeć sercem.
                  Wyszło ostro, ale nie oburzam się na Twoją postawę. Po prostu myslę inaczej.
              • malvvina Re: A jeśli 04.08.04, 20:49
                20 % bezrobocia !!!! litosci ! tu w tej francyji by rzad obalili !
      • malvvina Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 19:33
        nie zawsze daje ale z ta sama co luty motywacja (bez motywacji - nie
        zastanawiam sie - mam odruch albo nie)

        > Zawsze wkladam cos do reki bezposrednio wyciagnietej w moja strone...
        > nie interesuja mnie motywy zebrania i nigdy sie nad nimi nie zastanawiam...
        >
      • Gość: krish Re: Odwrócic się od żebraka? IP: 62.233.233.* 04.08.04, 22:22
        rzadko sie z Tobą zgadzam
        być może dalej nie
        ale tu tak

        wiekszość chce byc filantropami i oceniac
        na bułke tak
        na wódke nie
        jeżeli nie wiadomo to nie
        bo na wódke

        a ja mysle
        chcesz dac to daj i nie pytaj o motywy
        a nie baw sie w Boga

        nawiasem mowiac bawią mnie Madrzy wygłaszajacy swoje sady
        "gdybym mial pewność że on tego nie przepije"

        to co kurwa z tego???

        tych co tak mówia namawiam na przezycie 1 miesiaca w noclegowni
        bez kasy
        bez nadziei
        zobaczyłbym czy twardziele by sie nie napili

        czasami w dole czlowiek pije by dotrwac do jutra i nie zwariowac
        wiec nie bawcie sie w Wielkich Ksiegowych
        co to Wiedzą co dobre a co złe

        chcecie dać to dajcie
        nie chcecie to nie
        nie zaglądajcie wgłąb
        bo samo to sprawia ze czujecie sie lepsi

        bhe

        krish the charity
        • iwan_w Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 09:33
          Krish, odpowiedz mi na pytanie, które postawiłem Lutemu. Jest na końcu
          poniższego postu:


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14664691&a=14683675

          I pytanie ogólne: dajesz, nie dajesz?
          • Gość: krish Re: Odwrócic się od żebraka? IP: 62.233.233.* 05.08.04, 10:27
            iwanie, zadajesz pytania z serii "czy wolałbys miec odrę czy zapalenie płuc -
            wybieraj"
            właściwa odpowiedz brzmi ani, ani
            zawsze można stworzyc hipotetyczną sytuację bez dobrego wyjscia
            ale nie o to tu chodzi

            bo tak naprawde to nie oszukujmy sie
            czy dajemy czy nie to sprawa miedzy nami i nami
            nami i swiatem
            i dajemy głównie by SOBIE zrobic dobrze
            a nie im

            czy daję?

            pozwól, że odpowiedź na to pytanie zachowam dla siebie
            nie widze powodu bu gadac o tym publicznie
            • iwan_w Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 13:11
              Gość portalu: krish napisał(a):

              > iwanie, zadajesz pytania z serii "czy wolałbys miec odrę czy zapalenie płuc -
              > wybieraj"
              > właściwa odpowiedz brzmi ani, ani

              No niezupełnie. Z tego, co napisałeś, możnaby wysnuć wniosek, że wręczanie
              datków jest w ogóle złem - obojętnie komu. Bo raz będzie to odra, innym razem
              zapalenie płuc.


              > zawsze można stworzyc hipotetyczną sytuację bez dobrego wyjscia

              Po prostu wyjaskrawiłem problem, żeby dowiedzieć się, jak w takiej sytuacji
              postapi ktoś, kto deklaruje, że wręcza datki w żaden sposób nie oceniając, komu
              i z jakim efektem. Czy Twoja odpowiedź brzmi: nie dam tej jedynej monety w
              kieszeni ani facetowi na wózku, ani młodemu narkomanowi, i to dlatego, by
              uniknąć oceniania?


              > ale nie o to tu chodzi
              >
              > bo tak naprawde to nie oszukujmy sie
              > czy dajemy czy nie to sprawa miedzy nami i nami
              > nami i swiatem
              > i dajemy głównie by SOBIE zrobic dobrze
              > a nie im

              Generalnie się zgadzam (Rochefoucauld, Schopenhauer, Nietzsche, Dostojewski -
              kłaniają się wszyscy razem i każdy z osobna, do tego dorobek psychologii), ale
              nie absolutyzowałbym tego mechanizmu. Każde z pozoru cacy zachowanie człowieka
              można wytłumaczyć czymś, co tkwi głębiej - egoizmem, niskimi instynktami,
              wypolerowanym na błysk brudem. Tyle, że to nie zawsze się sprawdza.



              > czy daję?
              >
              > pozwól, że odpowiedź na to pytanie zachowam dla siebie
              > nie widze powodu bu gadac o tym publicznie


              OK.
    • triss_merigold6 Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 16:22
      Dzieciom, Rumunom i młodym ludziom - never. Czasem wzruszy mnie ktoś z psem
      albo ludzie grający (widuję czasem takiego pana w przejściu podziemnym, ma
      przepiękny głos i śpiewa Wysockiego).
      Generalnie to jestem uodporniona.
      • ziemiomorze Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 16:31
        triss_merigold6 napisała:

        > Dzieciom, Rumunom i młodym ludziom - never. Czasem wzruszy mnie ktoś z psem
        > albo ludzie grający (widuję czasem takiego pana w przejściu podziemnym, ma
        > przepiękny głos i śpiewa Wysockiego).

        Czyli handel?
        Dlaczego nie dajesz 'za nic' czy tez 'za cierpienie'?

        > Generalnie to jestem uodporniona.

        Na co?

        z.
        • triss_merigold6 Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 22:38
          Nie widzę powodu żeby ktoś miał dostawać ode mnie kasę "za nic". Jeśli chce
          jedzenia to są: kościoły, organizacje społeczne wydające posiłki itd.
          Jakie cierpienie? Narkomanów? - ich problem. Pijaków - podobnie. Dzieci to
          problem rodziców. Nie czuję się odpowiedzialna za innych członków społeczeństwa.

          Uodporniona jestem na wszelkie historie typu: ukradli mi bilet, potrzebuję na
          jedzenie, na chore dziecko. Wnikać czy tak jest naprawdę mi się nie chce a z
          zasady nie dowierzam. Omijam wzrokiem, obchodzę i już.
    • iwan_w Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 16:31
      Zdecydowanie częściej nie niż tak. I prawie wyłącznie wtedy, kiedy zostanę
      zaczepiony.

      Ograniczone zaufanie. Próbuję wnioskować, jak zostaną wykorzystane moje
      pieniądze. Ubiór, rysy twarzy, spojrzenie, gesty, słowa. Subiektywna ocena.
      Najczęściej pomarszczone i zgięte ku ziemi staruszki (takie samotne emerytki,
      którym brakuje do kolejnej wypłaty). Albo kalecy. Myślę (i mam nadzieję), że to
      współczucie. Nie - litość.

      Zbierającym na alkohol ("cześć, dorzucisz nam do piwka?") z reguły nie daję,
      ale zdarzyło się kilka razy. Jak ktoś był sympatyczny. Zbierającym "na bilet"
      nie daję. Narkomanom (a raczej tym, którzy na nich wyglądają) też nie.


      Tańczący z ogniami i muzycy (byle nie był to zespół grających koszmarne kawałki
      Cyganów) często tak, ale czy to żebracy, o jakich pytałaś? Raczej nie.
      • Gość: Luty Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.dialup.mindspring.com 04.08.04, 18:02
        iwan_w napisał:

        > Zdecydowanie częściej nie niż tak. I prawie wyłącznie wtedy, kiedy zostanę
        > zaczepiony.
        >
        > Ograniczone zaufanie. Próbuję wnioskować, jak zostaną wykorzystane moje
        > pieniądze. Ubiór, rysy twarzy, spojrzenie, gesty, słowa. Subiektywna ocena.
        > Najczęściej pomarszczone i zgięte ku ziemi staruszki (takie samotne emerytki,
        > którym brakuje do kolejnej wypłaty). Albo kalecy. Myślę (i mam nadzieję), że
        to
        >
        > współczucie. Nie - litość.
        >
        > Zbierającym na alkohol ("cześć, dorzucisz nam do piwka?") z reguły nie daję,
        > ale zdarzyło się kilka razy. Jak ktoś był sympatyczny. Zbierającym "na bilet"
        > nie daję. Narkomanom (a raczej tym, którzy na nich wyglądają) też nie.
        >
        >
        > Tańczący z ogniami i muzycy (byle nie był to zespół grających koszmarne
        kawałki
        >
        > Cyganów) często tak, ale czy to żebracy, o jakich pytałaś? Raczej nie.



        Boze, alez Ty sie musisz meczyc...
        Tyle pracy, a potem i tak nic z tego,
        bo Twoja ocena wypada niekozystnie dla prszacego...
        • iwan_w dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 09:26
          Mogę sparafrazować Twoją wypowiedź?

          Nie wiem Luty, co Ci przeszkadza przeczytac pozytywnie moj post...czyzbys nie
          lubil swojego zwierciadelka...?

          Myślę, że jesteś na mnie obrażony o tych kilka słów, które onegdaj napisałem Ci
          w przypływie emocji. Było, minęło.

          Po pierwsze - co ma znaczyć: tyle pracy? Pisałem o swojej subiektywnej ocenie,
          opartej na bezpośrednim wrażeniu. To trwa kilkanaście sekund, niekiedy kilka
          minut. Może to zabrzmi dla Ciebie śmiesznie, ale uważam, że potrafię co nieco
          powiedzieć o człowieku, jeżeli przyjrzę się jego twarzy i go posłucham. To
          żaden wysiłek.

          Po drugie - wynik mojej oceny. Na jakiej podstawie wyprowadzasz wniosek, że i
          tak nic z tego?

          Nie zaprzeczysz chyba, że narkomana nie jest trudno rozpoznać na podstawie jego
          zewnętrznego wyglądu. Nie, nie daję mu nawet wtedy, kiedy wyciągnie w moją
          stronę rękę. W mojej ocenie jest to nieetyczne, ponieważ pogrąża go w nałogu.
          Na bazie własnych doświadczeń, tego, co słyszałem i tego, co czytałem, mam
          podstawy sądzić, że pieniądze nie zostaną przeznaczone na posiłek (potwierdzam
          to, o czym ktoś wyżej pisał - osoba prosi o pieniądze na bułkę, a kiedy jej
          bułkę kupić, ląduje ona w koszu), ani tym bardziej na leczenie. Posłużą do
          umocnienia jego nałogu, pogrążą w bierności.

          Co do zbierających na alkohol - nie pisałem o bezdomnych (nawiązuję tu do
          wypowiedzi Krisha - "nie sposób nie pić, będąc bezdomnym"), tylko o starszych,
          bezrobotnych mieszkańcach Śródmieścia, dla których zrobienie taniego wina w
          bramie jest sposobem na życie, jaki i o grupkach młodych (takich, bo ja wiem,
          nibypunków), przetaczających się przez obce sobie miasto z własnego wyboru. Z
          obiema grupami ludzi często spotykam się w swoim mieście. Są to, podkreślam -
          proszący z własnego wyboru. W tym kontekście dodam, że nie ma racji Siedemm,
          kiedy pisze, że nikt nie staje się żebrzącym z własnej woli.


          Napisałeś, że dajesz tym, którzy wyciągną do Ciebie rękę z kubkiem. Rozumiem,
          że innych już nie wspierasz? Na przykład staruszki siedzącej pod ścianą
          przejścia podziemnego, ze zwieszoną głową?


          Podsumowując: uważam, że wspieranie każdego bez wyjątku, kto wyciągnie w moją
          stronę rękę z prośbą o pieniądze, jest nieetyczne. Nie, nie czuję się lepszy
          różnicując w ten sposób ludzi. Nie, nie czuję się bogiem. Fałszywa jest dla
          mnie alternatywa: chcesz dawać, to dawaj każdemu, nie chcesz, to nie dawaj
          nikomu. Chcę dać, ale na dobry cel.

          Na koniec takie pytanie: idziesz przejściem podziemnym, w kieszeni masz jedną
          tylko monetę. Z prawej strony wyciąga do Ciebie rękę facet na wózku
          inwalidzkim, z lewej młody narkoman. Nie dasz nikomu? Odpowiedz mi, proszę.
          • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 11:43
            jak widac zycie bez oceniania innych jest nie do pomyslenia... dla wiekszosci z
            nas

            a to kupowanie bulki to... odzieranie z resztek godnosci ludzi, ktorym tej
            godnosci niewiele i tak pozostalo...

            slowo "protekcjonalne traktowanie" jest tu chyba za slabe
            • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 12:15
              > a to kupowanie bulki to... odzieranie z resztek godnosci ludzi, ktorym tej
              > godnosci niewiele i tak pozostalo...

              A czy wkladanie do wyciagnietej reki paru marnych groszy, przypominajace
              rzucanie ochlapu wyglodnialemu psu, nie jest dokladnie takim samym (a moze
              nawet wiekszym) odzieraniem z godnosci?

              Jesli wreczasz zebrakom kwoty wystarczajace na umycie sie, kupienie nowych
              ubran, etc - wycofuje powyzsze pytanie. Choc i tak uwazam ze jednorazowe
              wreczenie zapomogi wiele nie zmieni.

              > slowo "protekcjonalne traktowanie" jest tu chyba za slabe

              Uhmmm, w przypadku wreczania datkow tym bardziej.
              • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 12:23
                kiedy wreczam datek, rzucam zlotowke czy dolara to mowie:"tylko tym jestem w
                stanie sie z Toba dzis podzielic"

                Gdy kupuje bulke mowie: (czy tez on/ona tak to odczytuje): - "daje ci moje
                pieniadze pod warunkiem, ze zrobisz to co ja uwazam za sluszne. nie sadze ze
                mozesz podejmowac jakiekolwiek decyzje samodzielnie. ... i w domysle: no bo
                jakbys mogl to nie bylbys tu gzdie jestes. Jestes looser i twoj pracodawca
                poznal sie na Tobie, jestes na bruku, koles, na bruku"

                (
                • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 12:32
                  > kiedy wreczam datek, rzucam zlotowke czy dolara to mowie:"tylko tym jestem w
                  > stanie sie z Toba dzis podzielic"

                  "...bo mam wiecej, ale mam inne wydatki, ktore uwazam za wazniejsze niz
                  wyciaganie z blota twojego tylka. Wiem ze ten dolar to ochlap ktory tylko
                  podtrzyma twoja wegetacje i nie sprawi ze z niej wyjdziesz, ale mam poczucie ze
                  jestem w porzadku".

                  > "daje ci moje
                  > pieniadze pod warunkiem, ze zrobisz to co ja uwazam za sluszne. nie sadze ze
                  > mozesz podejmowac jakiekolwiek decyzje samodzielnie. ... i w domysle: no bo
                  > jakbys mogl to nie bylbys tu gzdie jestes. Jestes looser i twoj pracodawca
                  > poznal sie na Tobie, jestes na bruku, koles, na bruku"

                  Albo: "nie dam Ci pieniedzy, bo nie chce bys za ich pomoca wyrzadzil krzywde
                  sobie lub innym. Wybacz moja nieufnosc, zbyt wiele razy zostalem oszukany przez
                  tych ktorym moja pomoc nie byla potrzebna. Moge kupic ci to o co prosisz, a
                  jesli szukasz towarzystwa, mozemy zjesc te bulke we dwojke".


                  Czy to Nie ty krytykowalas tu ocenianie ludzi?
                  Czemu sama to robisz?
                  • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 12:58
                    > "...bo mam wiecej, ale mam inne wydatki, ktore uwazam za wazniejsze niz
                    > wyciaganie z blota twojego tylka. Wiem ze ten dolar to ochlap ktory tylko
                    > podtrzyma twoja wegetacje i nie sprawi ze z niej wyjdziesz, ale mam poczucie
                    ze
                    >
                    > jestem w porzadku".

                    Tak, bo mam wlasne fobie i obawy, bo jestem takim samym czlowiekiem jak ty, i
                    boje sie o moje jutro, o moja rodzine i o to, ze mi zabraknie. Bo jestem
                    zwyklym czlowiekiem, nie bohaterem, i wiem, ze nie jestem w porzadku i wiem, ze
                    nie stac mnie na danie wiecej, choc chcialabym... ale duzo mi brakuje do tych
                    ci wiedza co i komu dawac, bo wiedza, co jest dla innych dobre . Ja nie wiem.
                    Dale tyle na ile mnie stac.


                    Nie czuje sie w porzadku, lepiej ani takie tam...
                    To Ty o tym piszesz , Kwieto, i o takich motywacjach dawania,
                    skad przychodza ci one do glowy...

                    No coz kazdy z nas pisze tu niejako o sobie.
                    Jedni wprost
                    Drudzy przypisujac innym swoje motywy.

                    (no chyba, ze te Twoje dyawagacje jakimis ankietami poparte - mnie nikt na ten
                    temat nie "ankietowal")


                    > Albo: "nie dam Ci pieniedzy, bo nie chce bys za ich pomoca wyrzadzil krzywde
                    > sobie lub innym. Wybacz moja nieufnosc, zbyt wiele razy zostalem oszukany
                    przez
                    >
                    > tych ktorym moja pomoc nie byla potrzebna. Moge kupic ci to o co prosisz, a
                    > jesli szukasz towarzystwa, mozemy zjesc te bulke we dwojke".

                    O Boze!...
                    Rece mi tu opadly

                    Oszukany? dawales otwarta reka?... ale wciaz probowales kontrolowac co stanie
                    sie z TWOIMI pieniedzmi ???

                    Skrzywdzic kogos - to znaczy , jak jestem na ulicy to znaczy zem kompletna
                    szmata, i absolutnie mi ufac nie mozna???... Co ty wypisujesz czlowieku...?

                    Daj to o co Cie prosza, albo nie dawaj wcale.


                    > Czy to Nie ty krytykowalas tu ocenianie ludzi?
                    > Czemu sama to robisz?

                    Ja nie oceniam ludzi, oceniam ich zachowanie. ( traktowanie protekcjonalnie
                    innych - nobody is perfect!)

                    Takoz samo:
                    Nie popieram zebrania, zebranie uwazam za cos bardzo ponizej ludzkiej godnosci.
                    Nie oceniam jednak ludzi, ktorzy zebrza, to pewnie kawalek ich wspanialego
                    skadinnad zycia i wnetrza, ot epizod pewnie. Wierz mi, oni tez to potrafia
                    ocenic.


                    • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:05
                      Pierdu pierdu.
                      Dostrzez inne motywacje niz tylko te ktore TOBIE przychodza do glowy.

                      W mojej opinii bardziej uszmaca rzucenie dolara - ale to moja opinia.
                      • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:12
                        ja mowie o swoich motywacjach, Ty o swoich....

                        Tylko o takich jestesmy bowiem pisac prawdziwie...

                        > W mojej opinii bardziej uszmaca rzucenie dolara - ale to moja opinia.

                        To zalezy, JAK tego dolara/zlotego rzucasz...
                        • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:21
                          > To zalezy, JAK tego dolara/zlotego rzucasz...

                          To samo dotyczy bulki (co zreszta pokazywalem dwa posty temu), nie uwazasz?

                          Dla mnie EOT.
                        • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:25
                          Nie odpowiedziałaś na to pytanie: idziesz przejściem podziemnym, w kieszeni
                          masz jedną tylko monetę. Z prawej strony wyciąga do Ciebie rękę facet na wózku
                          inwalidzkim, z lewej młody narkoman. Nie dasz nikomu?
                          • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:39

                            > Nie odpowiedziałaś na to pytanie: idziesz przejściem podziemnym, w kieszeni
                            > masz jedną tylko monetę. Z prawej strony wyciąga do Ciebie rękę facet na
                            wózku
                            > inwalidzkim, z lewej młody narkoman. Nie dasz nikomu?


                            Nie mnie zadawales to pytanie, nie musze wiec odpowiadac...

                            nie mniej jednak, dam ci probke hipotetycznego rozwiazania:

                            Nie moge podjac tej decyzji teraz, bo w sytuacji(hipotetycznej) jaka
                            przytoczyles, pokierowalabym sie impulsem. Blysk w oku, bezposrednia
                            bliskosc... nie wszystkie decyzje musza byc racjonalne, nawet lepiej gdy nie
                            sa, wole spontanicznosc, moja odpowiedz racjonalna tutaj, jakakolwiek by nie
                            byla, jest tylko cwiczonkiem umyslowym...ot takim sobie gdybankiem komu dac i
                            komu nie...

                            czyli:

                            "...dla was jest to igraszka, nam chodzi o zycie"

                            I w tym momencie dyskusja staje sie nieetyczna, niesmaczna, wiec daj sobie
                            spokuj Iwanie, nikt cie nie ocenia, za niedawanie,

                            ani nie przepytuje dlaczego.

                            To twoja decyzja - w koncu dobrze ze dajesz (nawet jesli zrobisz to w sposob,
                            ktory na duchu nie podniesie)

                            Mnie tez, pamietam, przydarzylo sie ludzi ponizyc, traktujac ich w
                            protekcjonalny sposob.
                            Bardzo ich pwenie ranilam, bedac swiecie przekonana, ze robie to dla ich dobra.
                            Z doswiadzczenia pisze... nielatwo mi sie do tego przyznac
                            • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:44
                              Nadal traktujesz ich protekcjonalnie, tyle ze zmienilas grupe docelowa.

                              Powtorze:
                              Pierdu pierdu - teraz twierdzisz ze nie jestes w stanie powiedziec komu bys
                              dala pieniadz, jednak dawanie bulki (samo w sobie, niezaleznie od kontekstu,
                              sytuacji itd.) potepiasz jako "odzieranie z godnosci".

                              Hmmmm, dlaczego jedno "cwiczonko umyslowe" przychodzi Ci bardzo latwo, a
                              drugiego nie chcesz sie podjac?

                              Kwieto oslupialy.
                              • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:59
                                nie oceniam dawania bulki
                                mowie o ciagnieciu delikwenta do sklepu, by kupic mu to, co , jak sadzimy, jest
                                potrzebne (bulke) gdy on prosil o ta zlotowke na bulke.

                                A tak poza tym to o co wam chodzi panowie???

                                Ja jalmuzny nie dawalam od jakichs lat pieciu. Tu gdzie jestem nie nma takiej
                                potrzeby. Ale gdy sie znajde w Polsce (albo w innej podobnej sytuacji) to
                                postapie tak jak mowie. I guzik mnie na prawde obchodzi, co powiecie na fakt
                                wcisniecia banknota narkomanowi. Zrobie to, bo moze ....kto to zreszta wie...


                                A wy robcie swoje, kupujcie wedki, mowcie jak ich uzywac i uswiadamiajcie
                                innych, co jest dla nich dobre.

                                ale pamietajcie: what goes around, komes around"

                                nie zrzymajcie sie na swiadka Jehowy, jak zawita w wasze progi

                                Na tym koncze te dyskusje, bo nie mam ochoty tlumaczyc sie z moich przekonan
                                religijnych
                                • wykrywacz.klamcow jakich przekonan religijnych??? 05.08.04, 14:16
                                  A kto tu mowi w ogole o przekonaniach religijnych?
                                  Co maja do tego przekonania takie czy siakie?

                                  Ocenilas dawanie bulki (jako takie, czyli zawsze i wszedzie) jako "be",
                                  odzierajace z godnosci itd itp.
                                  Ocenilas w ten sposob rowniez takiego ktory te bulke daje, kompletnie nie
                                  liczac sie z jego motywami, intencjami etc.
                                  I jeszcze krytykujesz go za JEGO "protekcjonalne podejscie"...

                                  Jak to bylo, z ta drzazga i belka?
                            • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:00
                              Gość portalu: bazylia napisał(a):


                              > Nie mnie zadawales to pytanie, nie musze wiec odpowiadac...
                              >
                              > nie mniej jednak, dam ci probke hipotetycznego rozwiazania:
                              >
                              > Nie moge podjac tej decyzji teraz, bo w sytuacji(hipotetycznej) jaka
                              > przytoczyles, pokierowalabym sie impulsem. Blysk w oku, bezposrednia
                              > bliskosc... nie wszystkie decyzje musza byc racjonalne, nawet lepiej gdy nie
                              > sa, wole spontanicznosc, moja odpowiedz racjonalna tutaj, jakakolwiek by nie
                              > byla, jest tylko cwiczonkiem umyslowym...ot takim sobie gdybankiem komu dac i
                              > komu nie...


                              Acha. Ocena pod wpływem impulsu nie jest oceną.

                              > czyli:
                              >
                              > "...dla was jest to igraszka, nam chodzi o zycie"

                              Rzeczywiście. Ten pan, którego znam z widzenia, popijający tanie wina i
                              zbierający na nie pod sklepem, mieszkanie socjalne, żona pracuje, brakuje na
                              utrzymanie dzieci...

                              Chcę zwrócić uwagę, że mówimy o różnych kategoriach osób proszących o datki.
                              Jak już pisałem, nie dla każdego jest to kwestia przeżycia.



                              >
                              > I w tym momencie dyskusja staje sie nieetyczna, niesmaczna, wiec daj sobie
                              > spokuj Iwanie, nikt cie nie ocenia, za niedawanie, ani nie przepytuje
                              dlaczego.


                              Nie twierdzę, że mnie ktoś ocenia. Daję w sposób wybiórczy (racz zwrócić uwagę,
                              że to nie to samo co niedawanie, jak się wyraziłaś), a z jakich powodów -
                              napisałem sam. Uważam, że postępuję słusznie i jestem gótów bronić swoich racji.



                              > To twoja decyzja - w koncu dobrze ze dajesz (nawet jesli zrobisz to w sposob,
                              > ktory na duchu nie podniesie)

                              Naprawdę uważasz, że Twój podnosi na duchu? Ten rzucony dolar?


                              • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 14:18
                                > > To twoja decyzja - w koncu dobrze ze dajesz (nawet jesli zrobisz to w spo
                                > sob,
                                > > ktory na duchu nie podniesie)
                                >
                                > Naprawdę uważasz, że Twój podnosi na duchu? Ten rzucony dolar?


                                no coz iwanie, nie mam czasu na "przekrety" w tym stylu.

                                czy pomoze jesli poprawie styl, ktory moim zdaniem jest dosc czytelny i znaczy
                                dokladnie to, co w tej chili powtrorze w lekko zmodyfikowanej formie: "(nawet
                                jesli zrobiLBYS to w sposob, ktory na duchu nie podniesie)"


                                brak dobrej woli w tej dyskusji czyni ja czysto "akademicka" i zupelnie
                                niepotrzebna - nic nie wnoszaca.
                                • iwan_w Bazylio 05.08.04, 14:36
                                  Nie tyle odnosiłem się do Twojej wypowiedzi bezpośrednio poprzedzającej moją,
                                  co do tej opozycji, której wraz z Kwietem nie jestem w stanie zrozumieć.

                                  Wręczenie dolara jest OK, ale bułki - już nie. Czy odpowiedź jest w innych
                                  Twoich postach? Zakładam, że mogłem coś przeoczyć.

                                  • Gość: bazylia Re: Bazylio IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 14:44
                                    wreczenie bulki jest ok
                                    ale gdy masz w reku dolara a nie bulke
                                    i gosc prosi cie o dolara a ty ciagniesz goscia do sklepu po bulke...
                                    tez bym ta bulka o bruk ciepnela!

                                    Czy potraktowalbys w ten sposob bliskiego przyjaciela?
                                    • wykrywacz.klamcow Re: Bazylio 05.08.04, 14:55
                                      A kto mowi o ciagnieciu sila goscia do sklepu?

                                      Wiadomo ze nikt nie bedzie np. ciagnal zebraka tramwajowego do sklepu by kupic
                                      mu jadlo. Sek w tym, ze zebracy sami ustawiaja sie w takich miejscach, ze
                                      kupienie im czegos do jedzenia jest wrecz oczywistoscia - np. przy samej budce
                                      z hot-dogami, czychajac na reszte wydawana przez sprzedawce. Jesli kupuje sobie
                                      zapiekanke i w tym samym momencie ktos mnie prosi o drobne na chleb, czemu mu
                                      tej zapiekanki czy hot-doga po prostu nie kupic?
                                      • moc_ca Re: Bazylio 05.08.04, 15:01
                                        wykrywacz.klamcow napisał:

                                        Jesli kupuje sobie
                                        >
                                        > zapiekanke i w tym samym momencie ktos mnie prosi o drobne na chleb, czemu mu
                                        > tej zapiekanki czy hot-doga po prostu nie kupic?
                                        >
                                        Bowiem ow 'ktoś' prosi o 'drobne na chleb' a Ty jeśli chcesz, ofiaruj mu je
                                        jesli nie możesz/chcesz - odejdź.
                                        • wykrywacz.klamcow Re: Bazylio 05.08.04, 15:03
                                          Czyli jesli dam mu chleb (wiecej niz prosi) to bedzie to nietaktem?
                                          Dlaczego?

                                          Kwieto nietaktownie zszokowany
                                          • moc_ca Re: Bazylio 05.08.04, 15:09
                                            wykrywacz.klamcow napisał:

                                            > Czyli jesli dam mu chleb (wiecej niz prosi) to bedzie to nietaktem?
                                            > Dlaczego?
                                            >
                                            > Kwieto nietaktownie zszokowany
                                            >
                                            Nie sądzę że to będzie nietakt, ale będzie upokarzało w myśl zasady;
                                            'to ja decyduję; mnie nie nabierzesz; żebrzesz na wino ale jestem sprytniejszy;
                                            jesteś głodny? masz tu bułkę! ..' itp.
                                            Czy takie traktowanie upokarza?
                                            • wykrywacz.klamcow Re: Bazylio 05.08.04, 15:12
                                              Moment. Facet szuka pieniedzy na chleb, czyli jest glodny. Ja moge po
                                              prostu, "pstryk" zaspokoic jego glod, kupujac mu cos do jedzenia - i tak
                                              przeciez kupuje jedzenie, moge kupic wiecej.

                                              Jest akcja: ktos jest glodny, i reakcja - daje cos do jedzenia.

                                              Gdzie tu pole na "to ja decyduję; mnie nie nabierzesz; żebrzesz na wino ale
                                              jestem sprytniejszy"?

                                              Nie szukasz przypadkiem intencji na sile?
                                              • moc_ca Re: Bazylio 05.08.04, 15:30
                                                wykrywacz.klamcow napisał:

                                                > Moment. Facet szuka pieniedzy na chleb, czyli jest glodny. Ja moge po
                                                > prostu, "pstryk" zaspokoic jego glod, kupujac mu cos do jedzenia - i tak
                                                > przeciez kupuje jedzenie, moge kupic wiecej.

                                                Nie jestes pewien że on żebrze na chleb nawet jeśli tak mówi, może żebrze na
                                                leki, może na wino .. nie chce Cię informować o swoich ukrytych marzeniach,
                                                nie próbuj go jeszcze bardziej obnażać niż on uczynił to sam. Daj lub nie.

                                                > Jest akcja: ktos jest glodny, i reakcja - daje cos do jedzenia.
                                                > Gdzie tu pole na "to ja decyduję; mnie nie nabierzesz; żebrzesz na wino ale
                                                > jestem sprytniejszy"?
                                                > Nie szukasz przypadkiem intencji na sile?


                                                A Ty, nie szukasz wytłumaczenia swojego, nieoczekiwanego przez żebrzącego,
                                                gestu na siłę?
                                                Dlaczego chcesz mu kupić tę bułkę zamiast dać na bułkę, żal Ci Twoich paru
                                                groszy które dołoży sobie do wina? Te pieniądze już nie będą Twoje, on
                                                zadecyduje czy bułka czy wino, co jest dla niego ważniejsze, czego bardziej
                                                pragnie .., pozwól mu na tę odrobinę luksusu.
                                                • wykrywacz.klamcow Re: Bazylio 05.08.04, 15:42
                                                  > Nie jestes pewien że on żebrze na chleb nawet jeśli tak mówi, może żebrze na
                                                  > leki, może na wino .. nie chce Cię informować o swoich ukrytych marzeniach,
                                                  > nie próbuj go jeszcze bardziej obnażać niż on uczynił to sam. Daj lub nie.

                                                  Przepraszam. Zakladam ze mowiac iz zebrze na chleb, mowi prawde - dlaczego z
                                                  marszu mam zakladac ze mnie oklamuje?
                                                  Z drugiej strony, jesli mam a priori zalozyc ze mowiac o swoim glodzie klamie,
                                                  dlaczego mam mu dawac pieniadze, podczas gdy nie mam pewnosci czy nie trafia
                                                  np. na dziecieca pornografie itd?
                                                  Mam nie oceniac, nie doszukiwac sie zlych intencji? Przeciez ten czlowiek mnie
                                                  oklamuje! (a jesli nie, to chyba danie mu zapiekanki nie jest nietaktem?)
                                                  Dalej - datku na rzecz Al Kaidy odmowilas, czy to nie jest takie samo ocenianie
                                                  jak moje?

                                                  > A Ty, nie szukasz wytłumaczenia swojego, nieoczekiwanego przez żebrzącego,
                                                  > gestu na siłę?

                                                  Byc moze. Z drugiej strony - jesli danej sytuacji taki akurat gest przyszedl mi
                                                  do glowy, czemu mam z marszu byc ocniony jako taki ktory odziera blizniego z
                                                  godnosci itd itp? Dlaczego przypisuje mi sie a priori najgorsze intencje?

                                                  > Dlaczego chcesz mu kupić tę bułkę zamiast dać na bułkę, żal Ci Twoich paru
                                                  > groszy które dołoży sobie do wina? Te pieniądze już nie będą Twoje, on
                                                  > zadecyduje czy bułka czy wino, co jest dla niego ważniejsze, czego bardziej
                                                  > pragnie .., pozwól mu na tę odrobinę luksusu.

                                                  Czasem daje na wino, nie widze problemu.
                                                  Jeszcze jedna istotna rzecz - on wydaje MOJE pieniadze. I ja dajac mu je
                                                  decyduje czy daje mu wolna reke (tak jak daje np. kieszonkowe dziecku, nie
                                                  wnikajac na co je wyda) czy tez pozwalam na ich wydanie w sposob ktorego
                                                  oczekuje.
                                                  Nie mam ochoty wspierac np. narkobiznesu (taki hyz, nieuleczalny) i dajac komus
                                                  pieniadze chce zadbac o to, by na ten cel nie poszly.
                                                  Niezrozumiale? To dla czego nie chcesz wspierac Al Kaidy?
                                                  • moc_ca Re: Bazylio 05.08.04, 15:52
                                                    wykrywacz.klamcow napisał:

                                                    > > Nie jestes pewien że on żebrze na chleb nawet jeśli tak mówi, może żebrze
                                                    > na
                                                    > > leki, może na wino .. nie chce Cię informować o swoich ukrytych marzeniac
                                                    > h,
                                                    > > nie próbuj go jeszcze bardziej obnażać niż on uczynił to sam. Daj lub nie
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Przepraszam. Zakladam ze mowiac iz zebrze na chleb, mowi prawde - dlaczego z
                                                    > marszu mam zakladac ze mnie oklamuje?
                                                    > Z drugiej strony, jesli mam a priori zalozyc ze mowiac o swoim glodzie
                                                    klamie,
                                                    > dlaczego mam mu dawac pieniadze, podczas gdy nie mam pewnosci czy nie trafia
                                                    > np. na dziecieca pornografie itd?
                                                    > Mam nie oceniac, nie doszukiwac sie zlych intencji? Przeciez ten czlowiek
                                                    mnie
                                                    > oklamuje! (a jesli nie, to chyba danie mu zapiekanki nie jest nietaktem?)
                                                    > Dalej - datku na rzecz Al Kaidy odmowilas, czy to nie jest takie samo
                                                    ocenianie
                                                    >
                                                    > jak moje?
                                                    >
                                                    > > A Ty, nie szukasz wytłumaczenia swojego, nieoczekiwanego przez żebrzącego
                                                    > ,
                                                    > > gestu na siłę?
                                                    >
                                                    > Byc moze. Z drugiej strony - jesli danej sytuacji taki akurat gest przyszedl
                                                    mi
                                                    >
                                                    > do glowy, czemu mam z marszu byc ocniony jako taki ktory odziera blizniego z
                                                    > godnosci itd itp? Dlaczego przypisuje mi sie a priori najgorsze intencje?
                                                    >
                                                    > > Dlaczego chcesz mu kupić tę bułkę zamiast dać na bułkę, żal Ci Twoich par
                                                    > u
                                                    > > groszy które dołoży sobie do wina? Te pieniądze już nie będą Twoje, on
                                                    > > zadecyduje czy bułka czy wino, co jest dla niego ważniejsze, czego bardzi
                                                    > ej
                                                    > > pragnie .., pozwól mu na tę odrobinę luksusu.
                                                    >
                                                    > Czasem daje na wino, nie widze problemu.
                                                    > Jeszcze jedna istotna rzecz - on wydaje MOJE pieniadze. I ja dajac mu je
                                                    > decyduje czy daje mu wolna reke (tak jak daje np. kieszonkowe dziecku, nie
                                                    > wnikajac na co je wyda) czy tez pozwalam na ich wydanie w sposob ktorego
                                                    > oczekuje.
                                                    > Nie mam ochoty wspierac np. narkobiznesu (taki hyz, nieuleczalny) i dajac
                                                    komus
                                                    >
                                                    > pieniadze chce zadbac o to, by na ten cel nie poszly.
                                                    > Niezrozumiale? To dla czego nie chcesz wspierac Al Kaidy?
                                                    > >
                                                    >

                                                    Ja rozmawiam wyłącznie o kwestii: 'dawać na bułkę czy bułkę?' i to nie
                                                    oceniając owego gestu w kategorii 'nietaktu' :-))
                                                    -
                                                    Sza!
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Bazylio 05.08.04, 16:00
                                                    > Ja rozmawiam wyłącznie o kwestii: 'dawać na bułkę czy bułkę?' i to nie
                                                    > oceniając owego gestu w kategorii 'nietaktu' :-))

                                                    Myslisz ze da sie uzyskac w tej kwestii jednoznaczna odpowiedz dzialajaca
                                                    zawsze i wszedzie?

                                                    A jesli nie - czy jest o czym gadac?
                                                  • moc_ca Re: Bazylio 05.08.04, 16:05
                                                    wykrywacz.klamcow napisał:
                                                    > Myslisz ze da sie uzyskac w tej kwestii jednoznaczna odpowiedz dzialajaca
                                                    > zawsze i wszedzie?
                                                    >
                                                    > A jesli nie - czy jest o czym gadac?

                                                    Jestem przekonana że jednoznaczna odpowiedź nie istnieje, pisałam o tym
                                                    w jednym z postów poniżej, każdy znajduje i stosuje wlasna metode z zetknięciu
                                                    z żebractwem.
                                                    Czy jest o czym gadać?
                                                    Temat jak temat, jak każdy inny. Można pogadać ale można i nie! :-))
                                    • iwan_w Re: Bazylio 05.08.04, 14:58
                                      Gość portalu: bazylia napisał(a):

                                      > wreczenie bulki jest ok
                                      > ale gdy masz w reku dolara a nie bulke
                                      > i gosc prosi cie o dolara a ty ciagniesz goscia do sklepu po bulke...
                                      > tez bym ta bulka o bruk ciepnela!


                                      Nie ciągnę, nigdy mi się to nie przydarzyło. Daję albo nie, w zależności od
                                      tego, o czym pisałem wcześniej.

                                      Uważasz, że bułka ląduje w koszu dlatego, że żebrzący poczuł się urażony
                                      brakiem zaufania? Być może niekiedy. Ale skąd wiesz, że on nie daje po prostu
                                      demonstracyjnego upustu swojej złości spowodowanej tym, że dłużej będzie musiał
                                      zbierać na wino?


                                      > Czy potraktowalbys w ten sposob bliskiego przyjaciela?


                                      Przyjaciel to ktoś, komu ufam i kogo traktuję inaczej niż obcych ludzi. W
                                      stosunku do obcych mam prawo stosować zasadę ograniczonego zaufania. Zresztą,
                                      to nie tyle kwestia świadomego wyboru, co emocji ukształtowanych pod wpływem
                                      doświadczeń.
                                      • wykrywacz.klamcow W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 15:07
                                        Tak mi przyszlo do glowy, w kwestii nieoceniania zebrzacych.

                                        Bazylio, Moc_co - czy jesli poprosze was o datek na rzecz Al Kaidy (pare
                                        groszy, niewiele, tyle co nic) to czy mi te pieniadze dacie? (serio pytam, moge
                                        podac numer konta) Czy bedziecie sie czuc przez to lepsze?
                                        A jesli nie dacie, to dlaczego nie?
                                        • moc_ca Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 15:18
                                          wykrywacz.klamcow napisał:

                                          > Tak mi przyszlo do glowy, w kwestii nieoceniania zebrzacych.
                                          >
                                          > Bazylio, Moc_co - czy jesli poprosze was o datek na rzecz Al Kaidy (pare
                                          > groszy, niewiele, tyle co nic) to czy mi te pieniadze dacie? (serio pytam,
                                          moge
                                          >
                                          > podac numer konta) Czy bedziecie sie czuc przez to lepsze?
                                          > A jesli nie dacie, to dlaczego nie?
                                          >
                                          >
                                          Nie dam, nie poczuję się lepsza. ... ale jesli nic nie mowisz ...lub
                                          jeśli mnie okłamiesz, wykrywaczu klamcow, prosząc o datek na 'bułkę' - DAM
                                          i znowu poczuję się podle lepsza i uskrzydlona.
                                          • iwan_w Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 15:25
                                            A jeżeli narkoman poprosi Cię o dychę, bo na heroinę mu zabrakło?
                                          • wykrywacz.klamcow Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 15:31
                                            Hmmm, ale dlaczego?
                                            A jesli powiem ze zbieram na dzieci w Etiopii, jednoczesnie dajac dosc wyraznie
                                            do zrozumienia (ale nie mowiac tego wprost) ze chodzi mi o wspieranie Al Kaidy?

                                            OK, to teraz pytanie, czemu wojna o tych ktorzy nie chca wspierac np.
                                            narkobiznesu? (dajac narkomanowi na dzialke wspieram tak czy siak nie jego
                                            tylko narkotykowego dealera).

                                            Czemu krytykowanie tych, ktorzy nie chca do konca zaufac w intencje zebrzacego?
                                            Zwlaszcza ze w wiekszosci przypadkow swietnie widac, kiedy zebrak rzeczywiscie
                                            szuka pomocy, a kiedy nie.

                                            Padl tu zarzut o "nie powstrzymywaniu sie od oceniania". (wiem, ze to nie Ty
                                            napisalas tylko Bazylia, dlatego jej odpowiedzi w kwestii Al Kaidy jestem
                                            ciekaw szczegolnie). Czy odmawiajac darowizny na terroryzm, nie oceniam?
                                            • moc_ca Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 15:48
                                              wykrywacz.klamcow napisał:

                                              > Hmmm, ale dlaczego?
                                              > A jesli powiem ze zbieram na dzieci w Etiopii, jednoczesnie dajac dosc
                                              wyraznie
                                              >
                                              > do zrozumienia (ale nie mowiac tego wprost) ze chodzi mi o wspieranie Al
                                              Kaidy?
                                              >
                                              > OK, to teraz pytanie, czemu wojna o tych ktorzy nie chca wspierac np.
                                              > narkobiznesu? (dajac narkomanowi na dzialke wspieram tak czy siak nie jego
                                              > tylko narkotykowego dealera).
                                              >
                                              > Czemu krytykowanie tych, ktorzy nie chca do konca zaufac w intencje
                                              zebrzacego?
                                              > Zwlaszcza ze w wiekszosci przypadkow swietnie widac, kiedy zebrak
                                              rzeczywiscie
                                              > szuka pomocy, a kiedy nie.
                                              >
                                              > Padl tu zarzut o "nie powstrzymywaniu sie od oceniania". (wiem, ze to nie Ty
                                              > napisalas tylko Bazylia, dlatego jej odpowiedzi w kwestii Al Kaidy jestem
                                              > ciekaw szczegolnie). Czy odmawiajac darowizny na terroryzm, nie oceniam?

                                              O sobie powiem, staram się nie oceniać żebrzącego ale nie zawsze mi się to
                                              udaje, bywa ze ktoś uporczywie staje na mojej drodze każdego dnia prosząc
                                              (coraz nachalniej) o więcej - to mnie wkurza i myślę; na co zbiera?, lub
                                              znajduję tę samą kobietę z innym dzieckiem na tym samym wózku inwalidzkim -
                                              i to takze mnie wyprowadza z równowagi .. :-)
                                              Ale nie oceniam Ciebie i sposobu w jaki radzisz sobie z żebrzącymi, każdy z nas
                                              ma jakąś metodę i wg niej funkcjonuje w kontakcie z owym zjawiskiem. Mogę
                                              rozmawiać o mojej reakcji na żebrzących w zestawieniu z Twoją, uzasadniając
                                              swoje racje.
                                              Nie potępiam także tych którzy w ogóle nie 'dają'. To wyłącznie ich sprawa.
                                              • wykrywacz.klamcow Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 16:02
                                                Wiec o co chodzi z ta krytka dawania bulki, w takim razie?
                                                • moc_ca Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 16:14
                                                  wykrywacz.klamcow napisał:

                                                  > Wiec o co chodzi z ta krytka dawania bulki, w takim razie?

                                                  oj, Kwieto .. zamotałeś mnie, absolutnie! :-)))
                                                  Nie wiem o co chodzi, gdzies coś napisałam ale nie wiem w którym podwątku ..
                                                  Niepotrzebnie użyłam trzeciej osoby pisząc w odpowiedzi 'Ty, Tobie, Ciebie',
                                                  tak naprawdę tłumaczyłam dlaczego nie kupuję bułki i dlaczego nie rozumiem po
                                                  co kupować bułkę kiedy ktos o nią nie prosi, ot co.
                                                  Nie ingeruję w Twój sposób reagowania na proszącego o coś, nie chcę Cię
                                                  przekonac do mojego zachowania .. a jeszcze poza wszystkim to nie ja zaczęłam tę
                                                  poddyskusję, ja tylko się 'włożyłam' niepotrzebnie między tzw. wodke i zakąskę.
                                                  sorry.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 16:20
                                                    Takoz samo i ja nie rozumiem dlaczego mam komus kto zbiera na jedzenie na sile
                                                    wciskac pieniadze, gdy moge mu po prostu dac mu jesc...
                                                  • moc_ca Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 16:25
                                                    wykrywacz.klamcow napisał:

                                                    > Takoz samo i ja nie rozumiem dlaczego mam komus kto zbiera na jedzenie na
                                                    sile
                                                    > wciskac pieniadze, gdy moge mu po prostu dac mu jesc...

                                                    Obawiam się że siły nie musisz użyć żeby mu te parę złotych dać, on prosi
                                                    o pieniądze właśnie ale jeśli tak bardzo chcesz głodnego nakarmić spragnionego
                                                    napoić .. no, karm!, karm! jesli taka Twoja wola. :-)))
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: W kwestii oceniania datkow i bioracych 05.08.04, 16:31
                                                    Musze, bo rzadko kiedy mam gotowke w portfelu :"P
                          • wykrywacz.klamcow To ja dorzuce jeszcze pare sytuacji: 05.08.04, 13:40
                            Wracasz z zakupow, zebrak prosi o cos do jedzenia. Wyciagasz portfel czy dajesz
                            mu cos z rzeczy ktore kupilas?

                            Idziesz ulica, zebrak prosi o pare groszy na chleb. Tak sie sklada, ze w
                            portfelu masz tylko "grube" pieniadze (z tego co mowisz, "grubych" mu nie dasz,
                            bo "nie masz" itd itp.) Obok jest spozywczak i kiosk. Idziesz rozmienic kase do
                            kiosku (jaka czesc posiadanych pieniedzy przeznaczysz dla zebraka i dlaczego
                            akurat taka?), czy zabierasz go do spozywczaka kupujac mu tam to o co poprosi?
                            • iwan_w Re: To ja dorzuce jeszcze pare sytuacji: 05.08.04, 13:46
                              Nie warto się nad tym zastanawiać. Bazylia uznała już, że to niesmaczne i
                              nieetyczne. O c e n i ł a, poniżając w ten sposób rozmówców.
                        • ziemiomorze Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:41
                          Gość portalu: bazylia napisał(a):
                          > > W mojej opinii bardziej uszmaca rzucenie dolara - ale to moja opinia.
                          >
                          > To zalezy, JAK tego dolara/zlotego rzucasz...

                          A jak wrzucac, zeby nie uszmacalo?

                          z.
                          • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:47
                            nie rzucac, dawac. I w oczy spojrzec... i moze powiedziec cos milego. Dotknac
                            czlowieka. (?)
                            • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:49
                              Z bulka tak sie nie da?
                              Dlaczego?

                              Kwieto, co czesto ma kanapki w plecaku.
                              • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 14:06
                                > Z bulka tak sie nie da?
                                > Dlaczego?

                                bo moze on/a wlasnie potrzebuje kielicha, zeby zapomniec o tym gdzie jest i co
                                robi. Zwlaszcza gdy jest w poczatkowym stadium, bo pot jakims czasie to juz
                                wszystko jedno
                                • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:11
                                  No to dlaczego nie mowi: "daj na kielicha", tylko "blagam o chleb, nie mam co
                                  jesc"?

                                  Prosi o bulke, dostaje bulke. Nie rozumiem dlaczego ma to go/ja odzierac z
                                  godnosci?
                                  Jesli bedzie prosil o flaszke, moze dostac flaszke (zdarza mi sie dawac takim
                                  ktorzy mowia "brakuje nam zeta do wina").

                                  Hmmmmmm
                                  • Gość: bazylia Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 14:23
                                    wykrywacz.klamcow napisał:

                                    > No to dlaczego nie mowi: "daj na kielicha", tylko "blagam o chleb, nie mam co
                                    > jesc"?

                                    a ja myslalam ze ty cos wiesz o ludziach...





                                    • wykrywacz.klamcow Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:29
                                      Widocznie nie wiem, wytlumacz.

                                      Trafiam na takich ktorzy mowia "brakuje mi na wodke".
                                      wiec?
                    • Gość: Luty Bazylio... IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 13:15
                      Prosto i madrze to ujelas...
                      Kazdy czlowiek ma prawo do godnosci....
                      Pozdrawiam...
                      • Gość: bazylia Re: Bazylio... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:24
                        ..bo ja jestem bardzo prosta, luty

                        Oby nmi tak zostalo

                        Tez pozdrawiam.

                        Ps. zaintrygowalo mnie Twoje: "nie wiem jakim czlowiekiem wroce" (w innym watku)
                        Wyglada jakbys stawial czolo duzemu wyzwaniu. Zycze ...wszelkiego dobrego...

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Luty Re: Bazylio... IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 13:38
                          Tak, tak wlasnie jest...,
                          ale spotkanie tutaj Ciebie dzisiaj,
                          uwazam za dobry znak...
                          A teraz juz lece...
                          • Gość: bazylia Re: Bazylio... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 05.08.04, 13:43
                            bless you!
                • Gość: krish Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: 62.233.233.* 05.08.04, 12:55
                  bingo, bazylio
                  • aszar.kari Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:38
                    Gość portalu: krish napisał(a):

                    > bingo, bazylio

                    W 100% podzielam poglady osoby o nicku Bazylia. Nie wszystko zawsze musi byc
                    logiczne i racjonalne. Moze nawet dobrze, ze nie jest. Tak samo z tym dawaniem
                    proszacym. Czy to az takie strasznie wazne "dlaczego?" ? Wazne, ze dajemy -
                    niektorzy z nas. Bez oceniania, potepiania lub poklepywania sie po ramionach.
                    Byloby calkiem przyjemnie, gdyby i nas nie oceniano, nie potepiano lub nie
                    chwalono bez sensu.
                    • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:44
                      Czy wspomagając finansowo młodego narkomana uważasz, że pomagasz mu wyjść z
                      nałogu czy go w nim pogrążasz?

                      Czy alternatywy tej w ogóle nie bierzesz pod uwagę?
                      • aszar.kari Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:57
                        Napisalam juz wyzej odnosnie czegos, co ktos nazwal wspomaganiem nierobow. Czy
                        placac podatki na jakas pania Jole dlubiaca w zebach w urzedzie miejskim przez
                        kazdy dzien jej pseudo-pracy pomagam jej spelniac sie zawodowo a moim
                        wspolobywatelom korzystac z jej uslug, czy raczej pograzam ja w marazmie a
                        moich wspolobywateli pozostawiam z niezalatwionymi lub zalatwionymi zle
                        sprawami urzedowymi?
                        Czy alternatywy w ogole nie bierzesz pod uwage? :]
                        Jest wiele rzeczy, ktore robie z poczuciem, ze moje dzialanie niczego nie
                        rozwiazuje. Dawanie drobnych proszacym narkomanom jest jedna z nich. Moze inni
                        sa Tytanami. Zakladaja osrodki pomocy, prowadza terapie odwykowe, zbieraja
                        mlodych ludzi z ulic miast i sa w stanie oferowac im lepsze zycie. Z
                        przykroscia i zazenowaniem stwierdzam, ze jedyne, co ja moge dac, to troche
                        drobnych. Prosze mnie nie kamienowac z tego powodu.
                        • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 15:22
                          Myślę, że kwestię podatków musimy pozostawić na boku. Mieszkasz w państwie,
                          które ma określony porządek prawny, opłacanie podatków jest obowiązkiem
                          prawnym. Nie masz wyboru. Na to, w jaki sposób zebrane pieniądze podlegają
                          następnie redystrybucji, masz wpływ ograniczony: wybory, referendum i takie tam.

                          Natomiast to, jaki i komu datek dasz, zależy tylko od Ciebie. Warto zastanowić
                          się nad konsekwencjami swojego zachowania. Owszem, samo wręczenie pieniędzy
                          jest OK, ale jaki będzie z tego efekt?

                          Wracając do młodego narkomana - uważam, że obdarowanie go określoną kwotą
                          pieniężną będzie skutkować pogrążeniem go w kałuży, w której się tapla. Mam
                          poczucie, że dając mu pieniądze, ma to mniej więcej takie znaczenie, jakbym
                          wręczał strzykawkę z heroiną do ręki. Jakbym przyczyniał się do jego dalszej
                          degradacji psychicznej i fizycznej.

                          Jaki mam wybór? Niekoniecznie zostać tytanem i zakładać ośrodek pomocy
                          narkomanom, ale dać pieniądze innej osobie lub organizacji, co do której mam
                          (to prawda, że subiektywne, ale jednak) przekonanie, że zostaną z lepszym
                          efektem spożytkowane.

                          Nie mamy nieograniczonej ilości pieniędzy do rozdania (przynajmniej ja nie),
                          nie zaspokoimy każdego proszącego. Wybór jest zawsze. Rozdawnictwo bez
                          uwzględnienia (tak, to prawda, ułomnego, ale jednak) dalszych konsekwencji,
                          jest dla mnie pewnego rodzaju nieodpowiedzialnością.


                          Jeszcze jedna uwaga (bo to mnie chcą tutaj ukamienować!) - przecież to, że ktoś
                          daje wybiórczo, nie musi oznaczać, że daje mniej. Po prostu daje innym.
                • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:21
                  Gość portalu: bazylia napisał(a):

                  > kiedy wreczam datek, rzucam zlotowke czy dolara to mowie:"tylko tym jestem w
                  > stanie sie z Toba dzis podzielic"

                  > Gdy kupuje bulke mowie: (czy tez on/ona tak to odczytuje): - "daje ci moje
                  > pieniadze pod warunkiem, ze zrobisz to co ja uwazam za sluszne.

                  Tak. Narkomanowi dam, pod warunkiem, że moje pieniądze nie pójdóą na zakup
                  kolejnej dawki heroiny. Rozumiem, że dla Ciebie jest to obojętne? Nie masz
                  własnego systemu wartości? Jesteś w stanie tolerować każde ludzkie zachowanie?
                  Nawet więcej niż tolerować, wspomagać czynnie? Jeżeli dasz komuś pieniądze, a
                  on kupi za nie kij baseballowy do tłuczenia po głowach innych dla zysku, Ciebie
                  to nie obchodzi?


                  nie sadze ze
                  > mozesz podejmowac jakiekolwiek decyzje samodzielnie. ... i w domysle: no bo
                  > jakbys mogl to nie bylbys tu gzdie jestes. Jestes looser i twoj pracodawca
                  > poznal sie na Tobie, jestes na bruku, koles, na bruku"


                  To właśnie Twoja własna interpretacja.

                  Naprawdę uważasz, że rzucając żebrakowi dolara nie utwierdzasz go w
                  przekonaniu, że jest przegrany? Dzieje się to tylko wtedy, kiedy dajesz mu coś
                  do jedzenia?
                  >
                  > (
          • Gość: Luty Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 13:35
            Widze juz taki film dluuuugometrazowy pt "Iwan w rozterce"
            Nie martw sie, przymusu nie ma, mnie rozbawilo i dalej bawi,
            to przygladanie sie proszacemu, hm.. .nawet pare minut, powiadasz ...hihihi
            Nie umiem sie obrazac....
            Pozdrawiam....
            • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 13:39
              I tylko tyle? Cóż, nie pierwszy to raz zauważam, że nie ustosunkowujesz się do
              całości postu rozmówcy, nie odpowiadasz na zadane pytania...


              Trudno.
              • Gość: Luty Re: dawać każdemu? nieetyczne IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 13:48
                Iwan, wybacz, czasu nie mam...musz juz konczyc...
                • iwan_w Re: dawać każdemu? nieetyczne 05.08.04, 14:09
                  OK. Szkoda.
    • Gość: Imagine Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.adsl.navix.net 04.08.04, 17:14
      daje, czasami aktywnie szukajac kogos by mu dac.
      a przy okazji, Lao Tzu powiedzial kiedys, ze nie dobrze sie dzieje w panstwie,
      w ktorym kwitnie filantropia.
      • Gość: Luty Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.dialup.mindspring.com 04.08.04, 17:57
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > daje, czasami aktywnie szukajac kogos by mu dac.


        ....by sie lepiej poczuc....?


        > a przy okazji, Lao Tzu powiedzial kiedys, ze nie dobrze sie dzieje w
        panstwie,
        > w ktorym kwitnie filantropia.

        Dobrze dzieje sie w panstwie w ktorym kwitna serca..., powiedzial Luty...
        kazdy moze cos se powiedziec....



    • wykrywacz.klamcow Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 17:27
      > Chyba zaczelo sie od Rumunow,

      Cyganow rumunskich. To nie to samo, bo sa to grupy zachowujace duza odrebnosc.
      Dosc powiedziec ze rumuni nie przepadaja za Cyganami, z ktorymi maja dokladnie
      ten sam problem co my.
      Piszac o "Rumunach" krzywdzisz te nacje.
      • ziemiomorze Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 20:54

        Nie wiedzialam - wyobrazalam sobie, ze to tak samo, jak z naszymi
        mniejszosciami - 'narodowosc niemiecka, obywatelstwo polskie'.

        Jesli kogos skrzywdzilam, to bez intencji i przepraszam.

        z.
        PS A Ty co taki nieobecny?

        >
        • wykrywacz.klamcow Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 11:37
          > Jesli kogos skrzywdzilam, to bez intencji i przepraszam.

          E, mysle ze tak zle nie jest - acz Rumuni to IMO zupelnie inna mentalnosc niz
          Cyganie rumunscy. To troche tak jakbys mieszkancow strefy Gazy, bedacej pod
          kuratela Izraela, nazwala Zydami, podejrzewam ze nie byliby zbyt zadowoleni.

          > PS A Ty co taki nieobecny?

          Mam na glowie troche innych zajec :")
    • figa.fig Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 18:10
      Daję tylko i wyłącznie jedzenie.
      Jeśli nie mam, wchodzę do sklepu i kupuję - często właśnie to, na co dany
      człowiek zbiera.
      Prawie zawsze jest wyrzucane.
      Zaraz po tym, kiedy się troszkę oddalę...
    • siedemm Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 19:46
      > I pytania: dajecie? Nie dajecie? Co dajecie? Jak? Dlaczego?

      Zawsze ilekroć ktoś wyciągnie rękę, poprosi, siegam po pieniądze, chyba że się
      spieszę, jestem wściekła, czymś zajęta, nie mam co zrobić z pakunkami... wtedy
      jestem egoistką i zdaję sie na innych....

      Niezależnie od wyglądu, motywacji, zawsze daję pieniądze (jedzenie/rzeczy).
      Myślę, że nikt gdyby sytuacja nie zmuszała do tego, nie robiłby tego, bo to
      jest dla każdego upokarzające.... Więc nie zastanawiam się, nie oceniam czy
      rzeczywiście temu komuś są potrzebne pieniądze i na co... po prostu daję,
      jeszcze często pytam: ile ?:) i daję tyle ile sobie zażyczą...
      • iwan_w Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 09:36
        Czy dając pieniądze młodemu narkomanowi uważasz, że pomagasz mu wyjść z nałogu?
        • siedemm Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 17:32
          > Czy dając pieniądze młodemu narkomanowi uważasz, że pomagasz mu wyjść z
          nałogu?


          Pytanie jest tendencyjne, oczywiście , że nie.
          A kto powiedział, że mam mu dać pieniądze tylko pod warunkiem, że on wyjdzie z
          nałogu.
          Nie wyjdzie.
          I nie o to chodzi.
          Prosi, to dam. Choć gdybym go widziała codziennie i codziennie zwracałby się do
          mnie o pieniądze, to zaczęłabym go unikać i obchodzić szerokim łukiem.
          Na szczęście nie mam takich sytuacji.

          Narkomanom dawałabym pieniądze niechętnie... własnie ze względu na domniemane
          ich użycie w wiadomych celach.... ale dałabym....no cóż, nic na to nie
          poradzę... wolę dać, niż myśleć, że jak nie dam, to gotów jest zrobić coś
          strasznego, napaść kogoś, pobić..., okraść...

          wybieram mniejsze zło, tak mi się wydaje....

          • iwan_w Re: Odwrócic się od żebraka? 06.08.04, 08:23
            Widzisz, ja mam przeświadczenie, że dając pieniądze narkomanowi nie tylko nie
            pomagam mu wyjść z nałogu, ale pogrążam go w nim. Dodatkowo, wspomagam
            narkobiznes, jak ktoś słusznie zauważył.

            Zobacz, co napisałem tutaj:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14664691&a=14693757

            Ja widzę to tak: zawsze mamy wybór pomiędzy młodym narkomanem a facetem na
            wózku inwalidzkim. Jeżeli odmówię dzisiaj temu pierwszemu, przy innej okazji
            wspomogę tego drugiego. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy odmawiają mi prawa
            wyboru. Środki, którymi jestem w stanie wspomagać innych, są uzależnione od
            wysokości moich zarobków, są ograniczone. Nie jestem w stanie wspomóc każdego
            spotkanego na drodze. Dlaczego nie mam pomagać tym, których uważam za bardziej
            potrzebujących, tym, w których przypadku pieniądze zostaną (w mojej
            subiektywnej ocenie) lepiej spożytkowane, krótko mówiąc - przyniosą więcej
            dobra?
            • siedemm Re: Odwrócic się od żebraka? 06.08.04, 14:52
              > Widzisz, ja mam przeświadczenie, że dając pieniądze narkomanowi nie tylko nie
              > pomagam mu wyjść z nałogu, ale pogrążam go w nim. Dodatkowo, wspomagam
              > narkobiznes, jak ktoś słusznie zauważył.

              To prawda co piszesz....... ale ja nie wierzę, że nie dając pieniędzy pomagam
              mu.... nie umiem mu pomóc....... a on i tak zorganizuje sobie te pieniądze....
              popełniając może przestępstwo.....


              > Ja widzę to tak: zawsze mamy wybór pomiędzy młodym narkomanem a facetem na
              > wózku inwalidzkim. Jeżeli odmówię dzisiaj temu pierwszemu, przy innej okazji
              > wspomogę tego drugiego. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy odmawiają mi prawa
              > wyboru. Środki, którymi jestem w stanie wspomagać innych, są uzależnione od
              > wysokości moich zarobków, są ograniczone. Nie jestem w stanie wspomóc każdego
              > spotkanego na drodze. Dlaczego nie mam pomagać tym, których uważam za
              > bardziej potrzebujących, tym, w których przypadku pieniądze zostaną (w mojej
              > subiektywnej ocenie) lepiej spożytkowane, krótko mówiąc - przyniosą więcej
              > dobra?


              Masz takie prawo wyboru...... ale teraz przekonujesz do tego innych, czy
              siebie ?;)
              Ja nie czuję się na siłach oceniać kto jest bardziej potrzebującym i kiedy moje
              działania przysporzą więcej dobra..... tempo życia na to nie pozwala....
              Wierzę w pomoc bezpośrednią........ teraz zaraz tu, a nie poprzez stworzone w
              tym celu instytucje...... potrzebujący może się niedoczekać......
              co wcale nie oznacza, że nie widzę pozytywnych skutków istnienia takowych
              instytucji i że ich nie popieram.........
    • kokesz1 Re: Odwrócic się od żebraka? 04.08.04, 20:16
      ziemiomorze napisała:

      > To bylo cos nowego - ci zebracy na ulicach. Chyba zaczelo sie od Rumunow,
      > zwlaszcza tych potwornie brudnych dzieciakow z ich 'daaaj, pani, daaaj'.
      > No, ale szybko zesmy sie przyzwyczaili. Rumuni, pijacy pod sklepem, babcie
      > pod kosciolami, narkomani w centrum, chorzy pod galeriami handlowymi,
      > bezdomni na dworcu - wszyscy oni wrosli w krajobraz.

      Stereotyp - nie Rumuni tylko Cyganie z Rumunii. Wladek moglby sie obrazic... ;)
      • vlad_palovnik Polak + Rumun = dwa Brathanki !!! :D 04.08.04, 20:28
        kokesz1 napisał:
        > Stereotyp - nie Rumuni tylko Cyganie z Rumunii. Wladek moglby sie
        obrazic... ;)

        Dobra, polska, chłopiec.

        :D
    • kvinna Next questions 05.08.04, 13:20
      Ile Państwo szanowni dają?

      Czy zdarzyło się, aby ktoś pogardził waszym drobniakiem?

      Czy dajecie też wtedy, gdy sami spłacacie kredyt np.?

      Mądrość ludowa mówi "Grosz dany w potrzebie, złotem wróci do Ciebie". Jest
      wyrażenie frazeologiczne "wdowi grosz".

      Hm?


      • ziemiomorze Re: Next questions 05.08.04, 13:54
        kvinna napisała:
        > Mądrość ludowa mówi "Grosz dany w potrzebie, złotem wróci do Ciebie". Jest
        > wyrażenie frazeologiczne "wdowi grosz".

        I - 'u bogatego zawsze po obiedzie' - ale to wszystko nie jest prawdziwa
        prawda. Biednym latwiej o empatie, ale i latwiej o chytrosc.

        Zauwazylam, ze proszacy o pieniadze stosuja rozne chwyty socjotechniczne -
        oprocz lapania na litosc, manipuluja poczuciem winy albo wykonuja
        klasyczna 'niska pilke', wtedy duzo trudniej o nieocenianie.

        Staram sie nie miec zasad 'daje /nie daje' czy 'daje pare groszy/kilkadziesiat
        zeta'. Taka postawa stawia na pierwszym miejscu mnie, a nie o to w relacji
        zebrak-dajacy chodzi. Raczej probuje sie skupic na tym czlowieku, wejsc w
        kontakt i dzialac w zgodzie z nim (no i tu sie zaczynam platac, bo nie zrobie
        nic, co by zmienilo jego zycie, nie mam na to ochoty).

        E, trudne to

        zet
      • aszar.kari Re: Next questions 05.08.04, 14:47
        kvinna napisała:

        > Mądrość ludowa mówi "Grosz dany w potrzebie, złotem wróci do Ciebie". Jest
        > wyrażenie frazeologiczne "wdowi grosz".
        >
        > Hm?

        Znam dwie wersje pochodzenia okreslenia "wdowi grosz" - jedna zwiazana z
        postacia Sw. Wojciecha, druga z Holdem Pruskim. W obu wersjach grosz biednej
        wdowy mial miec wieksza wage i moc niz kilogramy zlota, za ktore miano wykupic
        ciala zabitych ludzi. Jak sie to ma do watku o zebraniu - nie mam pojecia. Czy
        mozesz jakos doprecyzowac swoje "Next questions" w tym kontekscie?
        Ile daje? A coz to za pytanie? To jest wylacznie miedzy mna a tym, komu daje.
        Bardzo prywatna sprawa - kazdy daje, ile moze. Przy czym "moze" nie jest
        przeciez rownoznaczne z "na ile go stac".
    • Gość: Nie daję na wódę Re: Odwrócic się od żebraka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 14:17
      Kvinna napisała:
      >Czy zdarzyło się, aby ktoś pogardził waszym drobniakiem?
      Jestem bezrobotna,sama na utrzymaniu męża,nie przelewa nam
      się.Kiedy "potrzebujący"(mł.mężczyzna)zadzwonił do naszych drzwi( z prośbą o
      pieniądze),powiedziałam,że też nie mam, ale mogę poczęstować go jedzeniem nawet
      zapakować na wynos.Obraził się użył wulgarnych słów i powiedział,że z workiem
      to on nie będzie chodził na towar.Jego wybór-odmowa, świadczyła moim zdaniem,że
      był potrzebujący ale na wódeczkę.Tego sama też nie kupuję i nie toleruję
      dlaczego mam komuś robić taki prezent?
    • moc_ca Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 14:38
      Nigdy się nie odwracam i zawsze daję. Daję tyle lub to, o co proszą, jeśli nie
      mówią 'ile' - daję dużo, więcej niż oczekują. Daję bez względu na to jak
      wyglądają, kim są, na co wydadzą, także obszczymurkom, za co jestem "ogromnie
      szanowana"! :-)
      Dając uśmiecham się (szczerze), oglądam się i kiwam dłonią jeśli czuję ze tego
      potrzebuje ten kto prosi, mówię że pięknie gra, spiewa, skacze .., nigdy nie
      proponuję bułki, obiadu w zamian za grosz - uważam że taka propozycja poniża
      żebrającego i tak już wystarczająco poniżonego żebraniem, nawet jesli nie zdaje
      sobie z tego sprawy.
      Po chwili od włożenia w dłoń, wrzucenia do kubka, czapki ... czuję się lepsza,
      szlachetniejsza, tego uczucia wstydzę się przed samą sobą ale nie umiem się go
      pozbyć. :-( Nie myślę wówczas:'och, jaka jestem wielka, podzieliłam się
      z potrzebującym ..' czy cos w tym stylu, lecz jakoś mnie prostuje, uskrzydla,
      uwzniośla, wypina, czuję że prawie szybuję nad chodnikiem, hmmm ...,
      ..i brzydko, ale tak właśnie czuję.
      • siedemm Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 17:51
        > Po chwili od włożenia w dłoń, wrzucenia do kubka, czapki ... czuję się
        lepsza,
        > szlachetniejsza, tego uczucia wstydzę się przed samą sobą ale nie umiem się
        go
        > pozbyć. :-( Nie myślę wówczas:'och, jaka jestem wielka, podzieliłam się
        > z potrzebującym ..' czy cos w tym stylu, lecz jakoś mnie prostuje, uskrzydla,
        > uwzniośla, wypina, czuję że prawie szybuję nad chodnikiem, hmmm ...,
        > ..i brzydko, ale tak właśnie czuję.

        a ja czuję się przygnębiona.... i w duchu dziękuję Bogu, że nie jestem na
        miejscu tego człowieka... że miałam szczęście się urodzić w takiej a nie innej
        rodzinie.... i czuję strach, że życie mogłoby mi się potoczyć inaczej.... tak,
        że to ja mogłabym być na miejscu tego człowieka, chyba dlatego jestem taka
        hojna, to jest tak jakbym dawała samej sobie.....
        • malvvina Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 19:15

          • malvvina Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 19:15
            caly teks szlag trafil ! i mnie tez !
            • moc_ca Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 22:10
              malvvina napisała:

              > caly teks szlag trafil ! i mnie tez !

              Też tak miałam z powyższym postem! :-)) Ale bylam uparta, napisałam raz jeszcze.
    • milosnikkota Re: Odwrócic się od żebraka? 05.08.04, 15:10
      Dawanie pieniędzy żebrzącym jest na ogół nieefektywne. Nie rozwiązuje problemu
      ubóstwa, a wielu przypadkach utrwala patologię. Przykładem może być chociażby
      wykorzystywanie małych dzieci do pomocy w żebraniu. Wiadomo, widok dziecka
      wielu wzrusza.

      Codziennie jadąc samochodem widuję kobiety z małymi, zdarza się nawet, że z
      sześciomiesięcznymi dziećmi, stojące na skrzyżowaniach ulic, biegające pomiędzy
      samochodami, z których wychyla się jakaś łaskawa ręka dająca pieniądze. Z
      miesiąca na miesiąc jest ich coraz więcej. Przyczyna – intratność takiego
      zjawiska. Podejrzewam, że mała ok. 6 letnia dziewczyna na wózku, jest
      najprawdopodobniej „wypożyczana” sobie nawzajem, bo rozpoznaję to dziecko,
      siedzące w trzech różnych miejscach z innymi kobietami.

      Ponieważ ten problem dręczył nie tylko mnie (tzn. dawać, czy nie dawać), w
      pracy postanowiliśmy dobrowolnie, co miesiąc, przekazywać z pensji kwotę od 5
      do 50 zł. (zależy, kogo na ile stać) na rzecz organizacji zajmującej się pomocą
      dla najuboższych.

      Po prostu księgowość potrąca nam to z paska i przekazuje jednym przelewem na
      konto. Odpada problem oceniania „na oko”, kto jest naprawdę potrzebujący, a kto
      jest zwykłym oszustem, wykorzystującym ludzką naiwność.
    • riebionek Re: Odwrócic się od żebraka? 06.08.04, 11:15
      To nielogiczne, co robią żebracy. Najczęściej ustawiają się pod kościołami.
      Pewnie mądrzej by zrobili siadając przed bankiem, kasynem lub drogim lokalem.
      • linn_linn Re: Odwrócic się od żebraka? 12.08.04, 13:56
        Dzieci, ktorym wielu z Was daje pieniadze, sa wykorzystywane przez organizacje
        przestepcze: wozone po Europie, bite / gdy zbiora za malo /, glodzone / nie
        sadzicie, ze zbieraja dla siebie na jedzenie /, czesto sprzedawane pedofilom.
        Jestescie pewni, ze im pomagacie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka