Dodaj do ulubionych

Nie chciałam...

26.03.02, 15:32
Nie chciałam zaczynać tego wątku ani pisać na forum... Nie chciałam znów poczuć
się żałosna i stwierdzić że po raz kolejny przestaję sobie radzić...Nie
chciałam zawracać Wam głowy sobą, skoro jest tu tak wiele ludzi naprawdę
potrzebujących pomocy...Nie chciałam pozwolić sobie na rozczulanie się nad
sobą, bo wiem dobrze że do niczego to nie prowadzi... Nie chciałam...

Ale piszę choć znów wściekam sie na siebie za swoją słabość...

Powiedzcie Kochani... czy znajdujecie czas by w tym zaganianym życiu poszukać
siebie? Czy delektujecie się poezją, podziwiacie malarstwo, chodzicie do teatru?
Czy troszczycie się o siebie i swój wewnętrzny rozwój... czy dbacie o swego
ducha by "nad poziomy wzlatywał"?

U mnie odpowiedź brzmi nie... I z dnia na dzień coraz bardziej nie...

Kim będę za te 5 - 6 lat jeśli już teraz nie wiem kim jestem a w natłoku zajęć
i obowiązków nawet nie mam kiedy na spokojnie się nad tym zastanowić???

A najbardziej boli mnie to, że gdy teraz o tym piszę to zamykam sobie furtkę to
prawdziwej rozmowy z kimkolwiek mi bliższym w rzeczywistym świecie...

Jak zwykle w moich wypowiedziach nawet mi cięzko jest doszukać sie sensu, więc
przepraszam za ten brak logiki...

Pozdrawiam

Rybeńka
Obserwuj wątek
    • vicca Re: Nie chciałam... 26.03.02, 15:52
      Ry_beńko!

      Moim zdaniem nie jesteś żałosna i wcale nie zamykasz sobie furtki do "realnego
      życia". Czasem sieć jest jedyną możliwością kontaktu, a poza tym wydaje mi się,
      ze na tym akurat forum spotykają się ludzie o tak różnych zainteresowaniach i
      charakterach, że zawsze znajdzie się ktoś, kto z Tobą porozmawia, a kogo być
      może, nie mialabyś szans spotkać poza Siecią (przynajmniej ja tak mam -
      poznalam tu minimum 10 fantastycznych osób!).

      A co do kształtowania ducha - nie chodzę na koncerty bo samej to żadna frajda,
      podobnie jest z kinem i teatrem, ale bardzo wiele czytam (praktycznie w kazdej
      wolnej chwili) i to jest mój "rozwój duchowy". Polecam moją ulubioną technikę
      czytania
      jakaś miła książka (np. Jeana d'Ormesson albo Jonathana Carrolla)
      coś dobrego do jedzenia (zimą jabłuszko albo czekoladka, latem wiśienki z
      cukrem waniliowym - mniam, mniam)
      herbatka (dobra o każdej porze roku)
      sympatyczne otoczenie (własne lub cudze łóżko - jak kto woli, albo plaża pod
      Władysławowem, albo połonina pod Smerkiem, albo pomost na jeziorze Czos przed
      Picnikiem Country, albo...)

      Pozdrawiam ciepło
      Vicca
      • Gość: wredna2 Re: do vicca / vicci ?/ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 16:01

        ...plaza pod Władysławowem... tez ja kocham...

        ale czy to rozwoj duchowy? niech i tak bedzie...hehehe


        wredna 2

        ...sympatyczne otoczenie (własne lub cudze łóżko - jak kto woli, albo plaża pod
        > Władysławowem, > Vicca

        • vicca Re: do vicca / vicci ?/ 26.03.02, 16:03
          Zwłaszcza ten kawałek w stronę Jastrzębiej Góry - hmm, rozmarzyłam się ;))

          Pzdr Vicca
      • ry_benka Re: Nie chciałam... 27.03.02, 08:26
        Witaj Vicca:))

        Dziękuję za ciepłe słowa - na Ciebie zawsze można liczyć:)

        Wiesz, z tą furtką do świata realnego... Pisałam Wam kiedyś, że mi nawet na
        forum ciężko jest mówić o sobie... Chodzi mi głównie o to, że zauważyłam, iż
        dzieląc się czymkolwiek tutaj nie czuję już potem potrzeby mówienia o tym
        komukolwiek z moich "rzeczywistych" znajomych, czy przyjaciół... Paradoksalnie
        otwierając się na Was zamykam się na innych ludzi...

        Milutkiego dnia życzę:)))
        • vicca Ry_benka! 27.03.02, 10:26
          To nie jest paradoks. Kiedyś się zastanawialam, dlaczego łatwiej jest mi
          rozmawiać via Internet niż twarzą w twarz - dosłam do wniosku, ze chodzi o to
          że trochę boję się kontaktu w realu (konkretnie reakcji ludzi). Wnoisek -
          jestem bardziej szczera (co może czasem odstrasza ludzi, ale moze nie
          wszystkich :)) )
          A prawda jest taka, ze mimo iz się boję to jednak tęsknię za kontaktem z ludźmi.
          Nie martw się Rybeńko, mimo wszystko, zycie jest piękne

          Pzdr ciepło V*
    • jamelia Re: Nie chciałam... 26.03.02, 15:54
      Kolejny raz, i jeszcze raz, i znowu...
      Tak mam.:-)
      I czytam poezję, często wychodzę, ćwiczę jogę - wszystko tak, jak podaje stary,
      dobry podręcznik szczęścia...Dbam o siebie, o innych, o rozwój...
      I nagle, cholera, juz nie mogę. Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak...
      A potem znowu wiosna :-)))

      jamelia
    • Gość: Manitra Re: Nie chciałam... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 26.03.02, 16:02
      Rybeńko - mysle,ze juz w tej chwili poczujesz,ze nie jestes w tych swoich
      dylematach taka osamotniona i inna,bo na pewno znajdzie sie tutja mnostwo
      takich osob,jak Ty,ja tez np. ;o), ale rozwijac sie mozna na wiele innych
      sposobow. Ja tez nie mam czasu chodzic do teatru,do kina,ale uwielbiam za to i
      nadrabiam tym,ze czytam ksiazki,pochlaniam,pisze listy albo przelewam swoje
      wlasne mysli tak dla siebie. A jak rozwija poznawanie innych,czy to w realu,czy
      w necie :o)
      Nosek do gory,niech Cie slonko troszke po nim popiesci,bedzie siuper !!! :o)))))
      • Gość: madlaine poznawanie siebie IP: *.pl / 10.1.2.* 26.03.02, 19:20
        Pogoń za własnym rozwojem też jest męcząca, trzeba poczuć w sobie odpowiedni
        moment, kiedy już się nie wie o sobie tak dużo. Ja poczułam to teraz, kiedy
        świat się budzi i nasze myśli ospałe po zimie też odzywają. Jednak takie
        momenty jak te powinny byc w nas cały czas, tylko musimy to odpowiednio wyważyć-
        czy codziennośc czy "moja" wyjaytkowa codzienność. Uczmy się siebie całyy czas.
        Dobra książka, miła strona w sieci, miła wymiana myśli na naszym forum-spacer,
        spojrzenie w rozwieżdżone niebo..... cóż warto poświęcać czas dla siebie:)
    • malwinamalwina Re: Nie chciałam... 26.03.02, 16:13
      jesli istnieje jedna jedyna osoba na tym swiecie ktora cie rozumie, ta osoba jestem ja - zdalam sobie
      sprawe ze zycie codzienne mnie pozera i glupieje w srodowisku zawodowym (koledzy kolezanki bo
      sama praca interesujaca). Zrezygnowalam z pewnej czesci tzw obowiazkow (okazuje sie ze swiat sie
      nie zawalil !) i ograniczam do minimum konieczne i nudne sprawy.
      Trzeba podjac decyzje potem wszystko przychodzi latwiej - wez jakis abonament do teatru, filharmonii,
      mediateki, kina dyskusyjnego, zamiast przygotwywac obiad, kup mrozone knedle, pizzze czy byle co
      raz lub dwa w tygodniu i w uzyskanym czasie idz do muzeum, wieczorem czytaj zamiast ogladac durna
      telewizje, jestes na necie - wystukaj muzeum luwru czy jakies inne cie interesujace i przejdz sie po
      galeriach, zaprenumeruj Geo i podrozuj po swiecie, odkladaj stowe (albo pol ale odkladaj) co miesiac (na
      wakacje)- i zrealizuj jakies marzenie w stylu grecja egipt czy wulkan etna albo inne gejzery.
      Sluchaj ulubionej muzyki (nawet w samochodzie) jak nie to z walkmana itd itp
      kup akwarele i pacykuj co ci sie podoba (tylko mi nie mow ze nie umiesz malowac ! kazdy umie !)
      Chodz na konferencje (zobacz na uniwersytecie twojego miasta)
      tyle mozliwosci
      tylko trzeba sie wyrwac z kieratu
      powodzenia
    • Gość: rick Re: Nie chciałam... IP: 192.39.188.* 26.03.02, 16:27
      zaraz mnie zakrzyczą za to co napiszę, ale .. niech tam. mnie pomogło. byłoby nie
      w porządku, gdybym się tym nie podzielił

      ale najpierw trochę marketingu:

      ry_benka napisał(a):

      > Powiedzcie Kochani... czy znajdujecie czas by w tym zaganianym życiu poszukać
      > siebie? Czy delektujecie się poezją, podziwiacie malarstwo, chodzicie do teatru
      > ?
      > Czy troszczycie się o siebie i swój wewnętrzny rozwój... czy dbacie o swego
      > ducha by "nad poziomy wzlatywał"?
      >
      > U mnie odpowiedź brzmi nie... I z dnia na dzień coraz bardziej nie...
      >

      A u mnie TAK, TAK, TAK

      choć kiedyś było podobnie jak u Ciebie. uznałem, że warto spróbować powierzyć
      głowę specjaliście. i że są od tego ludzie, którzy na tym się znają i są
      skuteczniejsi od prób samodzielnych i wspomaganych przez przyjaciół.

      do tego dodałem swoją wolę zmiany i chęć skorzystania z pomocy przewodnika.

      nie twierdzę, że u każdego to musi skutkować. mnie pomogło. nie namawiam. ale weź
      tę sugestię pod uwagę

      ciepełka

      rick
    • roseanne Witaj ponownie 26.03.02, 17:04
      Dawno Ci nie czytalam, jak sie masz?
      Natlok pracy powiadasz?
      uf, kazdy to chyba ma.
      Kocham teatr, ale opiekunki nie zawsze chce zostawac
      Ksiazka - najczesciej kosztem innych powazniejszych zajec.
      Odsapnij, podobno macie lepsza aure niz ja, pospaceruj.
      pozdrawiam
      Roseanne, z zasypanego sniegiem katka na koncu swiata
      • ry_benka Re: Witaj Roseann! 27.03.02, 08:31
        Miło mi że mnie pamiętasz:)))

        Nie pisałam, bo starałam się radzić sobie sama,ale...

        Z tą aurą to nie do końca prawda, bo dopiero dziś zaczyna się robić cieplej... do
        tej pory pogoda nie zachęcała na spacery...

        Natłok zajęć? Dobrze powiedziane... Najgorsze jest to, że do czerwca nie
        zapowiada się nawet dzień wolnego, a ja już momentami nie mam sił... Hehe,
        własnie dlatego staram się nie pisać - od razu zaczynam narzekać!!!

        Pozdrawiam serdecznie,

        Rybeńka
    • debe Re: Nie chciałam... 26.03.02, 17:36
      Jeszcze kilka miesiecy temu sama moglabym taki list napisac (chociaz pewnie
      nawet tego by mi sie nie chcialo), moja "ukochana", tak dobrze zapowiadajaca
      sie praca wyssala ze mnie cala chec to czegokolwiek...,chociaz u mnie wynikalo
      to przede wszystkim (a wlasciwie jedynie) z rozczarowania...

      na natlok pracy, tu powtorze za innymi, najlepsze chyba sa male, drobne rzeczy
      (u mnie to zawsze dzialalo):
      np. spacerek, jesli mozesz sobie pozwolic, zamiast biec z pracy do domu,
      przejdz sie po parku, idz na kawe do ulubionej kawiarenki; dobry deser czy
      herbatka; kilka minut spokoju i NIEMYSLENIA o pracy czy obowiazkach!

      poza tym nie mysl ze sie rozczulasz czy (o zgrozo!), ze jestes zalosna, kazdy
      ma lepsze i gorsze dni! - i mamy do tego prawo!

      Trzymaj sie cieplutko
      debe

    • arek_cz Re: Nie chciałam... 26.03.02, 20:24
      Owszem poezja, kino teatr - tylko ze najczesciej gdzies w necie lub na wydruku
      (ajkies dobre teksty).
      A wieczorem to ksiazki, ksiazki i jeszcze raz ksiazki.
      A wiec to chyba tez jakas forma rozwoju duchowego :)

      Arek
    • Gość: madlaine Re: Nie chciałam... IP: *.pl / 10.1.2.* 26.03.02, 21:27
      Dobra książka z lampką dobrego czerownego wina, hm taka odrobina luksusowego
      lenistwa po zaganianym tygodniu...
      • Gość: Renka Re: Nie chciałam... IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 08:32
        Na sile sie nie uduchowisz. Gdybys czula te potrzebe , rzucilabys swoje
        prymitywne, przyziemne sprawy i oderwalabys sie troche od ziemi:)
        Wystarczy tylko chciec.
    • ry_benka Re: Nie chciałam... 27.03.02, 08:45
      Witam Wszystkich cieplutko:))

      Bardzo dziękuję za wszystkie słowa skierowane do mnie... wiem, ze każdy z Was
      na swój sposób ma pełną rację.

      Kilka miesięcy temu pisałam Wam o tym, że czuje iż jakiś wir chwyta mnie w
      swoje "łapki" i pociąga w nieznane... Teraz powoli zaczynam poznawać to
      "nieznane" i prawda jest taka, że wcale mi się ono nie podoba:(((

      Praca, nauka, jedzenie byle czego o jakiś absurdalnych porach... i ten
      niedosyt... brak kontaktu z sztuką, z pięknem... Macie rację, z wszystkiego
      można po trochu zrezygnować i trzeba, jeśli chce się coś dostać.
      Mam chyba po prostu wrażenie, że w tej całej pogoni (szkoda tylko, że nie mam
      pojęcia za czym!!! - na pewno nie za pieniędzmi, bo mam ich akurat tyle by
      przeżyć i jakoś nie czuję, bym potrzebowała ich więcej...)gubię siebie...

      Mało optymistyczny początek dnia:))

      Wam życzę dużo słoneczka i ciepełka... u mnie niestety póki co same chmury, ale
      może w końcu wiosenka przestanie się gniewać i dam nam się sobą nacieszyć:))

      Rybeńka
    • Gość: ida Re: Nie chciałam... IP: *.lodz-wschod1.sdi.tpnet.pl 27.03.02, 11:08
      Nazywam to falowaniem - radzę sobie - nie radze - radzę sobie... i tak cały
      czas. Czy jest sie wtedy żałosnym, gdy przychodzi ten gorszy czas? Żałosne jest
      szukanie pomocy, pocieszenia, bliskości wtedy? Staram sie myśleć, że to
      wszystko jest mi potrzebne, że służy mi (bo wtedy więcej odpoczywam, zwalniam).
      Zaczynam akceptować to wszystko i nie dokładać sobie, bo to się nie zmieni.
      :-))))))))))))))))))))
    • jamelia Zielona Róża 27.03.02, 13:11
      Jest we mnie
      jest coś takiego
      Nie nie mogę
      opisać
      coś jest we mnie
      coś czego nie było
      i rośnie
      nie to nie rośnie
      podchodzi do gardła Nie
      podchodzi to jest nieruchome
      to mnie wypełnia Nie
      wiem dokładnie
      dobrze że zapominam
      ale co to jest
      mow po ludzku
      czy to jet miłość
      nie to nie jest strach
      czy to jet nienawiść
      idea to jest puste
      Nie to nie jest idea
      to jest już prawie wszędzie
      czy to się do ciebie skrada
      czy to milczy czy jest wymowne
      czy to jest daleko krzyczy
      o jeszcze jest daleko
      tak tak
      to jest jeszcze bardzo daleko
      prawda powiedz mi
      że to jest jeszcze daleko
      ale co powiedz co
      to jest już we mnie
      tu i tu
      i tam
      ale tego nie było we mnie
      wiem że nie było
      wiem że nie było
      a teraz to jest już w tobie
      podchodzi ci do gardła
      nic nie czujesz
      powiedz mi prędko
      jak to jest w tobie
      czarne czy białe
      niewidome czy słońce
      nieme czy woła
      nic nie mówisz
      powiedz mi że to jwst daleko
      Nie
      mówisz że uciekniesz
      nic nie mowisz
      powiedz
      nie możesz mówić
      nie nie boję się bo nigdy
      tego nie widziałem
      może nie widziałem
      może sie przeniesiemy
      dobrze od zaraz
      na inne miejsce
      zobaczysz że wszystko jeszcze
      będzie dobrze Nie
      mówisz ze nie ma innego
      miejsca że nie można się przenieść
      nic nie mówisz
      mówię że nic nie jest w nas

      Tadeusz Różewicz

      Pomyślałam, że bardzo pasuje do tego wątku, do nas poszukujących i
      oczekujących...

      Pozdrawiam, jamelia :-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka