ry_benka
26.03.02, 15:32
Nie chciałam zaczynać tego wątku ani pisać na forum... Nie chciałam znów poczuć
się żałosna i stwierdzić że po raz kolejny przestaję sobie radzić...Nie
chciałam zawracać Wam głowy sobą, skoro jest tu tak wiele ludzi naprawdę
potrzebujących pomocy...Nie chciałam pozwolić sobie na rozczulanie się nad
sobą, bo wiem dobrze że do niczego to nie prowadzi... Nie chciałam...
Ale piszę choć znów wściekam sie na siebie za swoją słabość...
Powiedzcie Kochani... czy znajdujecie czas by w tym zaganianym życiu poszukać
siebie? Czy delektujecie się poezją, podziwiacie malarstwo, chodzicie do teatru?
Czy troszczycie się o siebie i swój wewnętrzny rozwój... czy dbacie o swego
ducha by "nad poziomy wzlatywał"?
U mnie odpowiedź brzmi nie... I z dnia na dzień coraz bardziej nie...
Kim będę za te 5 - 6 lat jeśli już teraz nie wiem kim jestem a w natłoku zajęć
i obowiązków nawet nie mam kiedy na spokojnie się nad tym zastanowić???
A najbardziej boli mnie to, że gdy teraz o tym piszę to zamykam sobie furtkę to
prawdziwej rozmowy z kimkolwiek mi bliższym w rzeczywistym świecie...
Jak zwykle w moich wypowiedziach nawet mi cięzko jest doszukać sie sensu, więc
przepraszam za ten brak logiki...
Pozdrawiam
Rybeńka