Dodaj do ulubionych

takie refleksje

06.11.13, 18:59
Takie refleksje mnie naszly. Narzekamy czesto na rodzicow, ze zle nas wychowali, jednoczesnie kochajac ich. Pojawia sie konflikt wewnetrzny, bo jednoczesnie narzekajac na ich wychowanie postrzegamy sami siebie w negatywny sposob i nie akceptujemy sami siebie, nie widzac swoich dobrych stron. A jakby spojrzec na to z takiej tylko negatywnej strony- ze wychowanie bylo zle- to jednoczesnie uznajemy, ze my jestesmy zli, kiepscy.
A przeciez mamy wiele dobrych stron, wiec przy dostrzeganiu bledow mozna tak dostrzec i pozytywy, dobry wklad, wszystie dobre rzeczy. W ten sposob widzimy siebie w bardziej zbilansowany sposob i jestesmy mniej krytyczni. Dziwne, ze w petli zastrzezen tak latwo mozna przeoczyc to.
Ja zawsze kochalem swoich rodzico i nigdy nie przestalem, zarazem mialem wobec nich wiele zlosci o takie czy inne bledy, i to tworzy konflikt. Kiedy patrze jednak na siebie jako na kogos, kto wcale nie jest taki zly, kto jednak ma sporo zalet, to i widze te dobra strone wychowania i zaczynam inaczej postrzegac rodzicow, konfikt zanika lub staje sie prosty w obsludze.
Takie wzajemne sprzezenie- znajdujac w sobie akceptujace uczucia wobec rodzicow (nie mowie o milosci, bo ta jest bezwarunkowa i jest inna kategoria, mowie o relacjach na innych poziomach- zrozumienia, patrzenia na calosc, widzenia w dalszej perspektywie) znajdujemy w sobie akceptacje siebie. A znajdujac cieple akceptacje siebie- znajdujemy ja takze wobec rodzicow. Jak spojrzec glebiej to za pretensjami do rodzicow stoja tak naprawde pretensje do siebie, a za pretensjami do siebie stoja pretensje do rodzicow.
Mysle, ze takie zrownowazone podejscie pomaga znalezc wiecej akceptacji dla wszystkiego, co bylo, jest i bedzie.
Obserwuj wątek
    • mile-na76 Re: takie refleksje 06.11.13, 19:43
      To prawda co napisales. Ja nie moge jednak znalesc akceptacjo wobec siebie, chociaz wiem ze rodzice dobrze mnie wychowali ..... moze nawet za dobrze i takze czuje konflikt wewnetrzny.
      Nie do konca akceptuje siebie, uwazam ze mnie bardzo rozpiescili i nie nauczyli jak sobie radzic w zyciu .....
      Jestem w takim momencie teraz gdzie szukam siebie .... i wszystko powraca, to jak zostalam wychowana .... moze powinni byc bardziej rygorystyczni abym byla twarda i szczesliwie zyla .....
      • kropidlo5 Re: takie refleksje 06.11.13, 20:30
        Rozumiem.
        Wiesz, nie chodzi mi o negowanie faktow czy bledow, ile by ich bylo czy jakie by byly. Chodzi mi o spojrzenie calosciowe. Widzac calosc, widzisz tez swoje plusy i zalety. Nie postrzegasz siebie i nie eytkietkujesz jako zle wychowana osoba, calosciowo, co prowadzi do widzenia tylko negatywow a ignorowania pozytywow. Mozna sie w tym napedzic, a skutkiem ubocznym, oprocz widzenia tunelowego, jest nizsza samoocena.
        Rodzice rozpieszczajac Cie za bardzo spowodowali pewne deficyty, ktore sa czescia siebie i ktore w sobie musisz poprawic, ale te deficyty nie okreslaja Cie, nie sa wylacznie tym, co posiadasz. Mowiac prosciej- nie jestes takim kiepskim wyrobem:) To jest glowna mysl mojego wywodu- ze patrzac na te zawile kwestie calosciowo, mozesz osiagnac wiele rzeczy: poprawic wlasna samoocene, widziec siebie w kontekscie zalet i wad, a takze miec wiecej akceptacji dla rodzicow- w kontekscie postrzegania ich jako 'tworcy' Ciebie (nazwijmy to tak gornolotnie).


      • 1lapaz Re: takie refleksje 06.11.13, 22:15
        czy to zawsze nie sprowadza sie do szukania winnych wlasnych niepowodzen ? Cos sie ryplo to winni rodzice, albo ktokolwiek kto jest pod ręka..
        tez tak mialam do czasu kiedy wszystko zaczelo wychodzic, a jak jest dobrze to juz tylko i wylacznie moja zasługa !!!!
        • kropidlo5 Re: takie refleksje 06.11.13, 23:02
          1lapaz napisała:

          > czy to zawsze nie sprowadza sie do szukania winnych wlasnych niepowodzen ? Cos
          > sie ryplo to winni rodzice, albo ktokolwiek kto jest pod ręka..
          > tez tak mialam do czasu kiedy wszystko zaczelo wychodzic, a jak jest dobrze to
          > juz tylko i wylacznie moja zasługa !!!!

          W skrajnej formie i tak moze byc, mnie jednak chodzilo o cos bardziej perfidnego: co zlego to rodzice, a co dobrego to nikt- bo nic dobrego nie ma. Ta potrzeba udowodnienia sobie i swiatu, ze rodzice zle wychowali prowadzi do widzenia tunelowego i zanegowania swoich wlasnych dobrych cech. Moze gdzies podswiadomie tli sie przekonanie 'nie moge przyznac nic dobrego na swoj temat, bo to nie pasuje do tezy ze rodzice byli zli' i rezultatem jest obnizenie wlasnej samooceny i jeszcze wiekszy samokrytycyzm i dokopowyanie sobie.
          Takze nawet z takiego czysto egoistycznego punktu widzenia nie jest to dobre rozwiazanie, a nie mowie juz tutaj o kwestiach relacji miedzy rodzicami a dziecmi, ktore tez pogarszaja sie i stajemy sie zakladnikiem taich zlych relacji- i psa goni ogon.
          Oczywiscie nie mowie tutaj ani o zamiataniu spraw pod dywan- kwestie nieprawidlowe warto przeanalizowac (choc glownie pod katem dzisiejszosci, bo przeszlosci i tak sie nie zmieni), dodatkowo pracowac nad relacjami, aby byly zdrowe dla obu stron i unikac powtarzania bledow. Natomiast koncentrowani sie tylko na tym to wlasnie ta pulapka, bo nie pozwala zobaczyc nic dobrego ani w rodzicach, ani w przeszlosci, ani w sobie, bo to jest wzajemnie powiazane.
          Nie mowie tutaj tez o drugiej skrajnosci- czyli przejscia do pozycji 'wszystko co dobre zawdzieczam rodzicom a sam nie osiagnalem/am nic', raczej unikalbym tutaj przypisywania zaslugi tylko po jednej czy tylko po drugiej stronie- ale w ogole to nie chodzi o przypisywanie tej zaslugi, tylko dostrzezenie tych dobrych rzeczy.

          • kropidlo5 troche z boku 06.11.13, 23:08
            Tak nieco obok tematu, ale w powiazaniu z glowna teza, mozna tez zastosowac to do innych dziedzin. Spotkalem sie z tym na przyklad kilka razy, tym spojrzeniem tunelowym, w kontekscie podejscia do siebie jak osoby chorej, slabej, bez silnej woli itp. Nie mowie tutaj juz o trywialnych zaleceniach 'zrob tabelke i wypisz swoje wady i zalety', choc to zalecenie bardzo sluszne- ale o podejsciu do swoich zmagan z takim krytycznym nastawieniem.
            Na przyklad- ide do psychologa. Moge pomyslec 'ale slabeusz ze mnie, nie radze sobie, musze lazic do psychologa' a mozna odwrotnie 'mam w sobie duzo sily i roztropnosci, bo widze problem to probuje go rozwiazac. Mam w sobie determinacje, bo chce nad tym pracowac'.
            • lifeisaparadox Re: troche z boku 09.11.13, 13:39
              kropidlo5 napisał:

              > Na przyklad- ide do psychologa. Moge pomyslec 'ale slabeusz ze mnie, nie radze
              > sobie, musze lazic do psychologa' a mozna odwrotnie 'mam w sobie duzo sily i ro
              > ztropnosci, bo widze problem to probuje go rozwiazac. Mam w sobie determinacje,
              > bo chce nad tym pracowac'.

              Gdy idziesz do psychologa bo sobie nie radzisz, to jest prawdziwe uczucie kulenia z powodu realnych problemów. Psychoterapia umożliwia długoterminową zmianę. Determinacja w tym wypadku wynika z rezygnacji, jest nieprzyjemna, ale też wynika z nadziei i potrzeby zmienienia nieprzyjemnego w ulgę, co jest pozytywną perspektywą. Nie usuwa motywacji wynikającej z przygnębienia. Podobnie przygnębienie i rezygnacja nie usuwa realnej pracy psychologicznej i zmian na lepsze.

              Podobnie jeśli drażni Cię coś w rodzicach, to dostrzeganie ich pozytywnych stron nie kasuje tego co jest w nich wkurzające. Jednocześnie to co w nich jest denerwującego, nie niszczy ich pozytywnych stron. Ich pozytywne strony zawsze są obecne. Dobre strony nie zakrywają negatywnych stron, te też są tam zawsze. Negatywne strony są negatywne, nie można tych odczuć zmienić, ani zmienić tych pozytywnych.

              Równowaga to chaos trudnej ambiwalencji.
    • malwi.4 Re: takie refleksje 07.11.13, 09:47
      Nie ma rodziny idealnej. Wszyscy rodzice popełniają jakieś błędy wychowawcze, ale i na swój sposób chcą dobrze dla nas. Każdy człowiek jest trochę dobry, trochę zły. Mam wrażenie, że nieuświadomione przygnębienie, frustracja potęguje to zło w nas.

      Ja mam wspomnienia z dzieciństwa i pozytywne, i negatywne (choć wspomnień pozytywnych z ojcem to nie przypominam sobie akurat). Na nasze kontakty z rodzicami w dorosłości, na naszą dorosłość w ogóle ma wpływ stosunek tych pozytywnych doświadczeń do negatywnych.

      To że ktoś te relacje ma kiepskie, nie oznacza, ze nic pozytywnego od rodziców nie otrzymał. Ja cenię moich rodziców, za pewne ich cechy. Ale bilans jest taki, ze porozumienia nie ma. Możliwe, że jak popracuję nad swoją siłą wewnętrzną to tego zrozumienia będę mniej u nich szukać.

      Ale próba akceptacji rodziców mimo wszystko, to według mnie dobra droga, by osiągnąć spokój wewnętrzny. Inaczej człowiek jest rozdarty.

      • kropidlo5 Re: takie refleksje 07.11.13, 10:25
        Wlasnie, akceptacja. Akceptacja nie oznacza, ze nie istnieja roznice i ze trzeba sie dopasowywac do oczekiwan drugiej strony- ale wlasnie cos odwrotnego- pogodzenie sie z nimi. Tak jak w polityce kulturalny dialog miedzy roznymi opcjami politycznymi rozni sie od destryktywnego: tutaj i tutaj istnieja roznice w pogladach, ale mozna porozumiewac sie ponad tymi roznicami (albo nawet nie porozumiewac sie) akceptujac te roznice, albo walczyc.
        Paradoksalnie walka kojarzy mi sie wlasnie z brakiem akceptacji tych roznic. Wydaje sie na oko, ze walka to taka najwyzsza forma roznienia sie- ale walka oznacza probe zmiany drugiej strony albo wewnetrzna walke aby zmieniac sie lub nie pod oczekiwania drugiej strony. Nie ma akceptacji dla roznicy tylko jest przeciaganie liny i dazenie do tego, aby ktos zdominowal.

        To co piszesz dalej- o braku porozumienia- jezeli roznice miedzy ludzmi sa zbyt duze i style zycia zbyt odmienne, mozna nawet kontaktowac sie rzadziej lub formalnie- ale bez wrogosci. Tutaj z kolei moznaby wprowadzic analogie do malzenstwa i rozwodu- mozna rozwiesc sie we wzajemnym szacunku, rozumiejac, ze po prostu mamy inne oczekiwania i potrzeby, a mozna rozstac sie w nienawisci, pretensjach i niespelnionych oczekiwaniach. A czesto jest tak, ze ludzie po rozwodzie pozostaja w dobrych stosunkach, nawet niekoniecznie tylko z racji posiadania wspolnych dzieci, ale wlasnie wskutek akceptacji rzeczywistosci.

        Masz racje, ze dodatkowym aspektem jest umiejetnosc spojrzenia wlasnie w ten sposob, ze nie ma ludzi do konca dobrych ani zlych, a takze ze rozne czynniki zewnetrzne maja wplyw na bledy innych, co pozwala zrezygnowac z egocentrycznego widzenia swiata gdzie jest tylko relacja dwojga czy wiecej ludzi.

        Takie mam ostatnio refleksje, ze wyzbycie sie takiego specyficznego egocentryzmu pozwala na zblizenie sie do ludzi i do akceptacji. Nie mowie tutaj o narcyzmie czy o egocentryzmie utozsamianym z egoizmem. Mowie o egocentryzmie polegajacym na tym, ze widzi sie siebie jako kogos innego, odrebnego, wyjatkowego (nawet w negatywny sposob), a takze siebie jako srodek wydarzen, a nie jako element wiekszej ukladanki.

        W stanach depresyjnych takie myslenie sie uwidacznia i poteguje: mam najgorzej, tylko ja tak mam, wszyscy sa szczesliwi a ja nie, wszyscy maja dobra prace a ja nie, wszyscy maja dobra zone a ja nie. A w istocie wszyscy zmagaja sie z problemami, zakretami, jakby to banalnie nie brzmialo, ale tez kazdy dazy do szczescia. Patrzac na to z wiekszym dystansem i akceptacja mozna dostrzec kontekst, tlo, innych ludzi i ich problemy.

        A wtedy mozna dojrzec czy przyznac sie do roznych uczuc, ktore sa czesto wyparte, ukryte, skonfliktowane i dazace do jakiejs skrajnosci. W ten sposob mozna rodzicow jednoczesnie kochac jak i roznic sie od nich, jednoczesnie czuc wdziecznosc za dobre rzeczy jak i czuc zal czy zlosc za negatywne rzeczy ( a ten zal potem zamienic na akceptacje).

        Mysle, ze takie calosciowe podejscie jest tez skuteczniejsze w wypadku konfrontacji z rodzicami- i w ogole z ludzmi- jesli istnieje swiadomosc po obu stronach, ze oceniamy czyny a nei czlowieka i ze widzimy caly kontekst, ze widzimy i plusy i minusy a nie dazymy do oceny jednostronnej.

        A w przypadku mniej bliskich relacji- nie w malzenstwie czy rodzinie a w pracy czy miedzy znajomymi- tez akceptacja roznic moze prowadzic do konstruktywnych dzialan- prowadzi do zmiany charakteru relacji albo nawet tej relacji zakonczenia- ale w poczuciu, ze po prostu roznimy sie za bardzo czy mamy inne priorytetu, a nie w zalu i narastajacej nienawisci, bo zadna strona nie moze roznic zaakceptowac.

        Oczywiscie do tanga trzeba dojga i druga strona powinna rozumowac podobnie, ale jesli nawet tak nie rozumuje to tez mozna to zaakceptowac. Przynajmniej jest poczucie, ze zrobilo sie co trzeba i bylo sie fair, a moze kiedys ktos to zrozumie, a jak nawet nie zrozumie to coz, takie zycie:) Nie pierwsza i nie ostatnia to taka sytuacja w zyciu i swiat sie od tego nie zawali.


    • paco_lopez Re: takie refleksje 07.11.13, 10:09
      kochany zapętlasz się tematycznie. ja nie mam do rodziców żadnych pretensji. tembardziej ze połowa z nich już nie żyje. chyba zacznę ci życzyć wszystkiego najgorszego. pamiętaj, ze tak jak wszyscy, oni nie są wieczni. zrób sobie własne dzieci, to będzesz miał przeciwwagę.
      • kropidlo5 Re: takie refleksje 07.11.13, 10:28
        paco_lopez napisał:

        > kochany zapętlasz się tematycznie. ja nie mam do rodziców żadnych pretensji. te
        > mbardziej ze połowa z nich już nie żyje. chyba zacznę ci życzyć wszystkiego naj
        > gorszego. pamiętaj, ze tak jak wszyscy, oni nie są wieczni. zrób sobie własne d
        > zieci, to będzesz miał przeciwwagę.

        Spokojnie, przeciez ja nie pisze o tobie ani o nikim. to sa takie luzne refleksje. Chyba nei do konca zrozumiales o co mi chodzi- wlasnie mowilem o promowani akceptacji i zrozumienia, a nie walki.
    • mila2712 Re: takie refleksje 07.11.13, 11:40
      Akceptacja samego siebie i akceptacja rodziców to dwie rózne sprawy.

      Ja moich rodziców kocham ( miałam błogie dzieciństwo )jednak pewnych ich zachowań, czy poglądów nie akceptuję. Mimo to mamy w miarę normalne stosunki.
      • nvv Re: takie refleksje 07.11.13, 11:46
        > Akceptacja samego siebie i akceptacja rodziców to dwie rózne sprawy.

        Wszystko jest połączone. Aby w pełni zaakceptować siebie, trzeba też zaakceptować innych.

        To czego nie akceptujemy w innych jest też częścią naszej osobowości, bo wpienia nas w innych to co mamy w sobie, ale się wyparliśmy.
        • mila2712 Re: takie refleksje 07.11.13, 12:48
          Być może zabrzmi to dziwnie ale ja akceptuję siebie ( oczywiście pojawiają się gorsze dni, gdy chciałabym coś zmienić ale ogólnie jest OK ). I nie ma to żadnego wpływu na akceptację innych.
        • yaxe Re: takie refleksje 07.11.13, 22:44
          nvv napisał:

          >
          > To czego nie akceptujemy w innych jest też częścią naszej osobowości, bo wpieni
          > a nas w innych to co mamy w sobie, ale się wyparliśmy.


          oj, to stwierdzenie prowadzace do nikad
          akceptujesz np. pedofilie?

          wiem, skrajny przyklad, ale powalajacy chyba to co napisales powyzej ?
          • nvv Re: takie refleksje 08.11.13, 08:13
            Odnośnie zrozumienia skrzywień seksualnych, to tu jest ciekawy artykuł 3dno.pl/bestia-we-mnie/
            pomagający spojrzeć "od drugiej strony" i się nad tym zastanowić.
            • kropidlo5 Re: takie refleksje 08.11.13, 08:21
              Sprytnie uniknales odpowiedzi na pytanie.

              Idz do polityki chopie, obserwuje Cie od jakiegos czasu, nadasz sie:)
              • nvv Re: takie refleksje 08.11.13, 10:05
                Dziubasku. Lepiej byś wyszedł na obserwowaniu siebie.

                Co do pytań. Czasem najlepszą odpowiedzią jest brak odpowiedzi.
                • kropidlo5 Re: takie refleksje 08.11.13, 11:09
                  nvv napisał:

                  > Dziubasku. Lepiej byś wyszedł na obserwowaniu siebie.
                  >
                  > Co do pytań. Czasem najlepszą odpowiedzią jest brak odpowiedzi.

                  Tak, ale pytanie nie bylo kierowane do mnie:)
                  Jak ktos mnie zapyta i sie wykrece, to przyjrze sie sobie, obiecuje.
                  • nvv Re: takie refleksje 08.11.13, 11:46
                    Masz odwrotny problem: kompulsja odpowiadania.
              • yaxe Re: takie refleksje 08.11.13, 14:43
                kropidlo5 napisał:

                > Sprytnie uniknales odpowiedzi na pytanie.
                >
                > Idz do polityki chopie, obserwuje Cie od jakiegos czasu, nadasz sie:)


                moze Nvv to nie chop
                • yaxe Re: takie refleksje 08.11.13, 14:54
                  yaxe napisała:
                  >
                  >
                  > moze Nvv to nie chop


                  to niemozliwe?
                  • brygada_ww Re: takie refleksje 08.11.13, 17:09
                    yaxe napisała:

                    > yaxe napisała:
                    > >
                    > >
                    > > moze Nvv to nie chop
                    >
                    >
                    > to niemozliwe?

                    Nie, Nvv to lagodne wcielenie Liveisaparadoxe.
                    Nvv- dr Jekyll
                    Liveisaparadoxe- mr Hyde
                    :)
                    • yaxe Re: takie refleksje 08.11.13, 18:19
                      brygada_ww napisała...

                      a czy mozesz mi zdradzic co oznacza _ww_ ? :-)
                      • yaxe Re: takie refleksje 10.11.13, 06:59
                        yaxe napisała:

                        > brygada_ww napisała...
                        >
                        > a czy mozesz mi zdradzic co oznacza _ww_ ? :-)



                        nie musze wiedziec, ale wroc, pleeease.......;)
                    • kropidlo5 Re: takie refleksje 09.11.13, 08:38
                      brygada_ww napisała:

                      >
                      > Nie, Nvv to lagodne wcielenie Liveisaparadoxe.
                      > Nvv- dr Jekyll
                      > Liveisaparadoxe- mr Hyde
                      > :)

                      Istotnie, jest tutaj podobne patrzenie na relacje w sytuacji konfliktu czy agresji przejawiajace sie to w podobny sposob:
                      - relatywizacja 'zla' (' nie wiadomo co gorsze, pobic kogos czy dac sie pobic')
                      - podkreslanie roli 'prowokacji' (' jak go pobili to widac sprowokowal i zawinil')
                      - wszechobecnosc projekcji, czyli tak naprawde to agresja nie miala miejsca tylko tak sie wydawalo- albo miala miejsce ale w druga strone.

                      Ale, wyrokowac ze NVV to Paradox na podstawie w.w. jeszcze sie nie da, bo byc moze Nvv jest tylko pilnym uczniem Paradoxa. Zreszta nieco podobne poglady glosil tutaj kiedys tez Msqui vel Kim-ja-jestem, choc on byl bardziej zafiksowany na duchowosci i pojeciach zwiazanych z karma i wiecznoscia.
                      Jednak troche tez ich rozni, dosc sporo, pewne obszary zainteresowan sie nie pokrywaja, pewne sposoby zachowania sa dosc mocno odmienne wiec nie wiem czy da sie tak udawac. Yaxe mowi jednak, ze jestem naiwny:)
                      Nie tylko lagodnosc wieksza, ale tez elementy samokrytyki, u Nvv wszechobecne a u Paradoxa
                      raczej nie, wiec raczej sklaniam sie ku opjci 'uczen'.
                      • yaxe Re: takie refleksje 09.11.13, 10:54
                        kropidlo5 napisał:


                        > Yaxe mowi jednak, ze jestem naiwny:)


                        Powoli zmieniam zdanie :-)

                        Ja jednak obstaje ze zarowno Nvv jak i Liveisaparadox to kobieta.
                        • kropidlo5 Re: takie refleksje 09.11.13, 11:39
                          yaxe napisała:

                          > kropidlo5 napisał:
                          >
                          >
                          > > Yaxe mowi jednak, ze jestem naiwny:)
                          >
                          >
                          > Powoli zmieniam zdanie :-)
                          >
                          > Ja jednak obstaje ze zarowno Nvv jak i Liveisaparadox to kobieta.

                          'Ciemnosc widze, ciemnosc'.

                          A Malwi to lagodna wersja Ledy, Drs Jekyllska and Mrs Hydowska :)


                          • kropidlo5 Re: takie refleksje 09.11.13, 11:42
                            ps Paradox chyba przeniosl sie na Psychiatrie:)
                            Chyba tam bedzie mu lepiej, on jednak zawsze gardzil takimi bzdurami jak nerwice i depresje, dla niego prawdziwy ogien to urojenia i psychozy:)

                            • lifeisaparadox Re: takie refleksje 09.11.13, 13:11
                              kropidlo5 napisał:

                              > ps Paradox chyba przeniosl sie na Psychiatrie:)
                              > Chyba tam bedzie mu lepiej, on jednak zawsze gardzil takimi bzdurami jak nerwic
                              > e i depresje, dla niego prawdziwy ogien to urojenia i psychozy:)

                              Cieszę się że za mną tęsknisz i wypatrujesz mnie tu i ówdzie :)
                              Nie, nie ma mnie tutaj ani duchem, ani podszytym nickiem. Pracuję nad sobą i jestem tylko na weekendy w domu, czasami zaglądnę w tygodniu.
                          • yaxe Re: takie refleksje 09.11.13, 12:16
                            kropidlo5 napisał:

                            > yaxe napisała:
                            >
                            > > kropidlo5 napisał:
                            > >
                            > >
                            > > > Yaxe mowi jednak, ze jestem naiwny:)
                            > >
                            > >
                            > > Powoli zmieniam zdanie :-)
                            > >
                            > > Ja jednak obstaje ze zarowno Nvv jak i Liveisaparadox to kobieta.
                            >
                            > 'Ciemnosc widze, ciemnosc'.

                            a moglbys uzasadnic? wskaz chociaz jeden post ktory przekona ze Live jest mezczyzna

                            ja z reguly nie zwracam uwagi na to co sie wyswiella po "odpowiedz cytujac", czy jest "napisal" czy "napisala"

                            zawsze odbieralam Live jako kobiete, kiedys przypadkiem zauwazylam ze tam widnieje "napisal", ale i tak nie zmienilo to mojego odbioru


                            >
                            > A Malwi to lagodna wersja Ledy, Drs Jekyllska and Mrs Hydowska :)
                            >
                            >


                            jesli chodzi o Malwi, to moze bledne, ale mam przekonanie ze podobnie jak ja Ona ma tylko jeden nick
                            • lifeisaparadox Re: takie refleksje 09.11.13, 16:47
                              yaxe napisała:

                              > zawsze odbieralam Live jako kobiete, kiedys przypadkiem zauwazylam ze tam widni
                              > eje "napisal", ale i tak nie zmienilo to mojego odbioru

                              Jak myślisz, skąd się to bierze że kojarzę ci się z kobietą? (jestem facetem)
                              • yaxe Re: takie refleksje 10.11.13, 02:14
                                lifeisaparadox napisał:

                                > Jak myślisz, skąd się to bierze że kojarzę ci się z kobietą? (jestem facetem)


                                pewnie dlatego, ze wiekszosc swojego zycia spedzam glownie, a czesto nawet wylacznie, wsrod facetow
        • malwi.4 Re: takie refleksje 09.11.13, 11:24
          nvv napisał:

          > Wszystko jest połączone. Aby w pełni zaakceptować siebie, trzeba też zaakceptow
          > ać innych.

          Gdy jest akceptacja dla siebie - łatwiej jest zaakceptować innych. Otoczenie staje się mniej groźne. Postawa obronna nie jest potrzebna.
      • kropidlo5 Re: takie refleksje 07.11.13, 12:21
        mila2712 napisała:

        > Akceptacja samego siebie i akceptacja rodziców to dwie rózne sprawy.
        >
        > Ja moich rodziców kocham ( miałam błogie dzieciństwo )jednak pewnych ich zacho
        > wań, czy poglądów nie akceptuję. Mimo to mamy w miarę normalne stosunki.

        Tak i nie:)
        To inny rodzaj akceptacji.
        Wspolnym mianownikiem jest akceptacja tego, czego nie mozna zmienic, natomiast roznica jest to, by w przypadku innych osob unikac zmieniania, nawet jak cos 'mozna' zmienic, natomiast w przypadku siebie jak najbardziej- mozna siebie zmieniac zgodnie z wlasnymi oczekiwaniami i potrzebami. Nalezy chyba wiec zdefiniowac, kim sie jest, czego sie chce, czego sie potrzebuje- i zaakceptowac siebie wlasnie takiego.

        To jest taka dosc niewyrazna granica miedzy akceptacja wlasnych slabosci a praca nad nimi. Jedno wyklucza przeciez drugie: albo w sobie cos akceptuje, albo nie akceptuje wiec zmieniam. Slyszalem zatem o teorii wspolczucia wobec siebie- co spaja te dwie koncepcje i uznaje sie, ze praca nad soba nie wyklucza bledow ani slabosci.

        Natomiast czym innym jest akceptacja, ze roznice istnieja, a czym innego zgadzanie sie z nimi. To tez jest niewyrazne na pograniczu, bo nie mozna z kim sie naraz zgodzic i nie zgodzic- ale wlasnie chodzi o to, aby nie szukac zgody, tylko zaakceptowac niezgode co do jakiejs kwestii.


        Do Nvv:
        mowisz o projekcji, owszem dosc czesto ten mechanizm sie pojawia, ale osobiscie mam uraz co do tego terminu, bo jest wg mnie naduzywane i interpretowanie kazdego zachowania wg tego klucza to pulapka. To znaczy, jezeli wszystko ma nas rzekomo denerwowac dlatego, bo sami tacy jestesmy- wylalismy juz tony atramentu na dyskusje o tym zreszta wczesniej.
        Mechanizmy projekcyjne sa zreszta wiele bardziej zlozone, polecam artykuly w temacie, one wyjasniaja, ze projekcja widziana jako ' nie lubie w tobie x to znaczy ze sam jestem x' to jest tylko jeden z wielu i to wcale nie najbardziej popularniejszych mechanizmow.

        • mila2712 Re: takie refleksje 07.11.13, 12:51
          Nie staram się zmieniać innych. Albo kogoś akceptuję takim jaki jest albo nie. Nie uznaję postepowania wbrew sobie. Od innych tez tego nie oczekuję.

          Jak kazdy człowiek mam pewne słabości. Pracuję nad tym.
    • nanie2 Re: takie refleksje 07.11.13, 12:44
      Bardzo fajna refleksja. To jest mniej więcej to co mam na myśli pisząc, żeby nie oskarżać rodziców, choć tego wpływu rodzicielskiego nie przeceniałabym :).
      Co do "patrzenia na całość" dodałabym jeszcze taką myśl, że wszystko w życiu robimy po raz pierwszy. Po raz pierwszy dojrzewamy i po raz pierwszy się starzejemy, żyjemy nie mając absolutnie żadnych doświadczeń, nie ma żadnej próby generalnej. To zmiękcza spojrzenie na rodziców- bo wychowywali nas "po raz pierwszy" i idą przed nami spotykając to, czego jeszcze nie doświadczyliśmy, będąc wzorem lub anty-wzorem, ale jakimś punktem odniesienia. I - po śmierci, przestając być matką czy ojcem - wchodzą w zakres naszego mitu pt Matka lub Ojciec. To sporo.

    • yaxe Re: takie refleksje 12.11.13, 19:55
      Kropidlo, zyjesz?
      • malwi.4 Re: takie refleksje 12.11.13, 19:58
        może został zatrzymany po manifestacji ;)
        • malwi.4 Re: takie refleksje 12.11.13, 20:02
          ale mnie by się przydało zrobić przerwę od forum, już mam wyrzuty sumienia

          chyba się uzależniłam od powiadomień na poczcie

          ale póki co się nie żegnam, bo nie jestem na tyle silna ;)
          • yaxe Re: takie refleksje 12.11.13, 20:09
            malwi.4 napisała:

            > ale mnie by się przydało zrobić przerwę od forum, już mam wyrzuty sumienia
            >
            > chyba się uzależniłam od powiadomień na poczcie
            >
            > ale póki co się nie żegnam, bo nie jestem na tyle silna ;)


            hmmmm zarzekalam sie kiedys ze nigdy wiecej:-)
            Ty zrob pierwszy krok, ja za Toba;)
            • malwi.4 Re: takie refleksje 12.11.13, 21:00
              Brakuje tu na forum Kropidlo, ale skoro tak mu podpowiadała intuicja - uwolnić się od forumowych analiz - to nie będę go namawiać do powrotu. Może teraz mu lepiej, lżej na duszy, może czuje się wolny, może znalazł czas na to, co lubi, co go interesuje faktycznie.

              Myślę /mam nadzieję, że będzie tu jeszcze do nas zaglądał rzadziej lub częściej.

              A tak po prostu... to życzę mu wszystkiego dobrego.
              • yaxe Re: takie refleksje 13.11.13, 13:48
                malwi.4 napisała:


                > A tak po prostu... to życzę mu wszystkiego dobrego.



                na zyczenia nigdy nie jest za wczesnie;)
                z pozegnaniem lepiej sie wstrzymac :)
                mnie osobiscie smiesza pozegnalne posty, wiekszosc nie dotrzymuje slowa
                jest na forum jeden nick co to juz sie zegnal i wracal chyba z 6 razy;)
                i jeszcze pisze ze to inni sa pogieci;)


                ot, taki folklor
            • kropidlo5 Re: takie refleksje 12.11.13, 21:02
              Zyje, zyje.
              Rzadziej pisuje, troche czytuje.
              Chyba wyczerpalem sie:)

              • yaxe Re: takie refleksje 13.11.13, 13:46
                kropidlo5 napisał:

                > Zyje, zyje.
                > Rzadziej pisuje, troche czytuje.
                > Chyba wyczerpalem sie:)
                >



                dobrze znow widziec:)

                apropos "ciemnosc widze, ciemnosc" to cos w tym jest z tego filmu na tym forum
                dzieworodztwo nickow obojga plci, a nawet takich obojniackich

                to mnie zniecheca
                kazdy znajdzie swoj powod w koncu aby odejsc
                • malwi.4 Re: takie refleksje 14.11.13, 13:42
                  Gdyby tak było, ze ludzie maja po kilka nikow to oznaczałoby, że trolują, bo jeden nik to jakas historia, inna historia, wiec pod innym nikiem musiałaby być wymyślona. Ja nie zauważam tu żadnych kreacji. Czasem zdarza się, ze ktoś nik zmieni, ale po niektórych szczegółach widać, ze to ten sam forumowicz.
                  • yaxe Re: takie refleksje 19.11.13, 19:39
                    malwi.4 napisała:

                    > Gdyby tak było, ze ludzie maja po kilka nikow to oznaczałoby, że trolują, bo je
                    > den nik to jakas historia, inna historia, wiec pod innym nikiem musiałaby być w
                    > ymyślona. Ja nie zauważam tu żadnych kreacji. Czasem zdarza się, ze ktoś nik zm
                    > ieni, ale po niektórych szczegółach widać, ze to ten sam forumowicz.


                    ja nie rozpoznaje tego, nie umialabym np. powiedziec czy nick X i nick Y to jedna i ta sama osoba

                    jesli chodzi o szczegoly, to nawet myslalam, ze rozpoznaje jeden, ale zawiodl mnie w maliny;)

                    albo po prostu ktos inny tak umie podrabiac, i specjalnie ten szczegol zaczal pojawiac sie gromadnie:)

                    ale watki, ktore ktos kiedys nazwal "okienkami" charakteryzuja sie dwiema wspolnymi cechami i te staram sie omijac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka