Dodaj do ulubionych

utrata kontroli

30.12.13, 19:16
Jest dobrze, kontroluje dokładnie to co jem. Wszystko zaplanowane, śniadanie, drugie śniadanie obiad, lekka kolacja. Porządek w rzeczach, książkach, głowie...
Aż coś się nie udaje, nie zrealizuje swojego planu, potknę się gdzieś na czymś. I zaczyna się domino. Jedno po drugim wszystkie plany,postanowienia znikają.
Zawalam wszystko, dietę, życie... Nie odbieram telefonów, odcinam sie tracę kontrolę. Obżeram się, czasem wymiotuję kiedyś robiłam to ciągle, w tym stanie- wszystko jedno
Tak w kółko. Nie mam już siły zaczynać od nowa. Tracę czas, zatracam w tym siebie. Zmarnowany kawał czasu i brak nadziei na to że będzie dobrze
Obserwuj wątek
    • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 20:42
      To Twój Wewnętrzny Krytyk. To on przy, każdej porażce, mówi Ci "Jesteś do niczego, nic Ci się nie udało". Proponowałbym zmienić nastawienie do siebie i zastosować system "Duża marchewka - mniejsza marchewka" zamiast systemu "Nagroda - kara."
      • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 20:52
        Mógłbyś proszę napisać jaśniej, bo nie za bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Robiąc to co robię nie zastanawiam się nad tym. Dopiero jak jest naprawdę źle zaczynam myśleć
        • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 21:13
          Człowiek do 4-6 roku życia żyje wyłącznie tu i teraz i nie wie, co to jest przyszłość, co to jest przeszłość, natomiast z wiekiem zaczyna żyć w oparciu o to, co podpowiada mu umysł a nie w oparciu o to, w jaki sposób żyje w rzeczywistości. Piszesz, że coś planujesz i zdarza się, że Ci to nie wyjdzie i wtedy przestajesz o siebie dbać, nie odbierasz telefonów, itp. Wskazuje to na obecność negatywnych myśli na swój własny temat, które tak naprawdę mają się nijak do rzeczywistości, ale ponieważ posiadasz wyćwiczone schematy poznawcze, które nabyłaś w toku socjalizacji w wieku kilku lat w takiej a nie innej kulturze zaczynasz wierzyć w to, co podpowiada Ci umysł "Jestem do niczego, nic mi się nie udaje, nie zasługuje na kontakty z innymi ludźmi". To ten Wewnętrzny Krytyk, który bezustannie mówi Ci, że masz do czegoś dążyć, coś w sobie zmienić a gdy coś nie pójdzie po jego myśli, to popadasz w skrajności typu obżeranie się czy rezygnowanie z kontaktów społecznych.
    • mona.blue Re: utrata kontroli 30.12.13, 20:52
      To pewnie bulimia, poszukaj grup wsparcia Anonimowych Żarłoków (wpisz to w Google i znajdź ich stronę) lub poszukaj terapii.
      • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 20:55
        mam bulimie, ale bulimia u mnie to jedynie objaw
        • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 21:03
          Zgadza się, a dokładniej mówiąc bulimia jest objawieniem się Wewnętrznego Krytyka:)
          • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 21:26
            To co mówisz na temat Wewnętrznego Krytyka ma sens, chciałabym sie o nim dowiedziec jak najwięcej aby go zmienić? Mam 20 lat, studiuje (no dobra zawalam studia), byłam sportowcem (ale niestety ze sportem było jak z jedzeniem), jestem ładna (mówili że jestem atrakcyjna, a ja zazwyczaj nie mogę patrzeć w lustro). Powinnam cieszyć się życiem! A nie siedzieć sama w domu obżerać się i wpadać w depresje i coraz większe kompleksy o ile to możliwe, Musze sie zmienic ! Jak sie zmienić???
            • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 21:35
              Musisz wiedzieć kim chcesz się stać:) Możliwości jest naprawdę wiele, począwszy od wizyty u psychoterapeuty, po oglądanie filmików na youtubie, czytanie literatury, ale przede wszystkim to głębszy wgląd w siebie i autorefleksja, praca nad sobą pod kątem nabytych schematów poznawczych i automatycznych, nieuświadamianych myśli.
              • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 21:43
                "praca nad sobą pod kątem nabytych schematów poznawczych i automatycznych, nieuświadamianych myśli"
                nabyte schematy poznawcze- czyli w jaki sposób reaguje na różne zdarzenia np. zajadanie emocji?
                Nie mam pojęcia jak zrobić jakąkolwiek rzecz z tych które napisałeś... Chodziłam na terapie z której mniej więcej dowiedziałam się co jest przyczyną moich problemów (zimna niedostępna emocjonalnie matka która założyła nową rodzine a mnie miała gdzies chocoaż czasem udawała że ją obchodze) ,ale w jaki sposób mam sobie z nimi radzic już sie nie dowiedziałam
                • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:00
                  Praca ta polega na odnalezieniu takich myśli, które sprawiają, że zaczynasz reagować i zachowywać się w taki a nie inny sposób. Posiadasz pewne myśli, w które wierzysz, a gdy w nie wierzysz, to wchodzą emocje a emocje są faktem, emocje są w ciele a jak są emocje, to są zachowania i wtedy świat myśli za pomocą zachowań zaczyna tworzyć Twój świat rzeczywisty. Piszesz też, że realizujesz jakieś plany. Pytanie jakiego typu są to plany, czy są to plany związane z realizacją Twojego wyobrażenia o sobie czy działania ukierunkowane w celu przynoszenia pożytku innym. Jeżeli tego pierwszego, to przy każdym odniesionej porażce włącza się Wewnętrzny Krytyk i mówi "Jestem do niczego". Problem może również leżeć w relacji z matką, która Ciebie nie akceptowała i nie kochała i próbą robienia wszystkiego, by Ciebie zaakceptowała taką jaką jesteś i tutaj włącza się Wewnętrzny Krytyk, bo nieustannie mówi Ci, że masz coś robić a więc planujesz, coś robisz, coś próbujesz zmieniać a ponieważ nie umiesz zaakceptować siebie taką jaką jesteś ulegasz iluzji myślom Krytyka a gdy coś nie pójdzie po jego myśli opadasz z sił i postrzegasz siebie jako kogoś, kto do niczego się nie nadaje. Jest to schemat poznawczy przejawiający się przeważnie w danym kontekście, w danej sytuacji. Jak długo chodziłaś na terapię i dlaczego nie dowiedziałaś się, w jaki sposób sobie poradzić z doświadczeniem zimnej, niedostępnej emocjonalnie matki? Jest to jak najbardziej temat do przepracowania z psychoterapeutą, gdyż być może w tym leżą podłoża Twoich przekonań i procesów poznawczych, czyli tego jak postrzegasz siebie i innych oraz konrektne sytuacje.
                  • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:15
                    Gdy ja mówiłam o swojej matce terapeuta zazwyczaj mówił że jej zachowania już nie zmienie, ale mogę zmienić siebie. Oczywiście to wszystko to prawda.
                    A co do planów to plany typu: zacznę się uczyć, będę chodzić na wszystkie zajęcia, schudnę w końcu, będe się ruszać tyle ile kiedyś, nie będę olewac ludzi na którym na mnie zależy, plany że np coś sobie kupie, ale nie moge bo wydałam te pieniadze na żarcie (słodycze)i przede wszystkim że skończe studia na których mi bardzo zależy, a które wlasnie olewam ... To prawda że szukałam zawsze aprobaty mamy i jej nigdy nie dostawałam (tego dowiedziałam sie na terapii), chciałam żeby się mna zainteresowała, pochwaliła, przytuliła, nie wymigiwała się z zebrań z rodzicami, chodziła na zawody w których startowałam.
                    I chyba przez to opuszczalam lekcje i zaczeły sie problemy z jedzeniem, Pierwszą osobą której o tym powiedziałam była właśnie mama i tym razem też się zawiodłam bo nie zrobiła nić żeby mi pomóc.
                    Teraz jestem dorosła i zostałam z tym całym syfem w mojej głowie sama... a nie napisałam nawet jednej dziesiątej moich problemów
                    • jedr-ek28 Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:29
                      Przede wszystkim musiałabyś zbudować w sobie przekonanie, że możesz uzyskać od ludzi informacje o sobie typu "zasługuję, jestem mądra, inteligentna, itp." Nie o to jednak chodzi , abyś chodziła do ludzi z oczekiwaniem, że ktoś Ci to powie. Na terapii odszukałabyś w sobie tego, czego w sobie nie dostrzegasz oraz co przykrywa szerokim płaszczem wszystkie inne obszary Twojego życia. Weź kartkę i długopis, wypunktuj to, co już umiesz, to, co już masz, to, w czym jesteś dobra i z takim obrazem siebie chodź do ludzi:) Powodzenia.
                      • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:40
                        Jedr-ek28 jestem pod wrażeniem. Musisz być osobą inteligentną, pewną siebie i przekonaną o swojej wartości. Ostatnio chciałam zrobić podobną rzecz napisać na kartce po jednej stronie swoje wady a po drugiej zalety. Zalet znaleźć nie potrafiłam, za to w mojej głowie pojawiały się same wady i negatywne myśli na swój temat...
                        Jestem niedowartościowana i choć to brzmi żałośnie wiem to. Angażowałam się w związki ( które nawet nie były związkami) z mężczyznami starszymi i niedostepnymi. Głównie zajętymi, a jedyną osobą której wyznałam co do niej czuje był 35 letni facet z trójka dzieci. Jakbym z góry skazywała się na porażkę, tego też chyba dowiedziałam sie na terapii. W każdej dziedzinie zycia ma problemy i to mnie przeraża...
                • clarissa3 Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:04
                  bede stzelac, ale moze to cos da?:

                  matka byla za ciebie odpowiedzialna wtedy, gdy nie moglas sama niczego zrobic i bylas od niej zalezna - niedostepna emocjonalnie nie dala ci dosc informacji o tobie bys mogla miec pewnosc ze jestes taka a nie inna - ale to bylo wtedy bo wtedy nie moglas sama gdzies pojsc i sie o tym dowiedziec. Teraz jestes dorosla, sama decycujesz, zrobisz jak chcesz, pojdziesz gdzie chcesz, zdecydujesz tak jak TY czujesz ze jest dla ciebie najlepiej, - i w ten sposob pomalutku siebie znajdziesz. Przez doswiadczenie. Lubie / nie lubie. Dobre dla mnie / nie dobre.

                  Dobrze ci tu podpowiedzial kolega - gdzie chcesz byc... za 30 lat? Podziel to na male kroki i... do przodu!

                  I wyrzuc te wstretne ciastka!;) Powodzenia!

                  ps: zawsze tu nas sie mozesz zapytac o cos co chcesz sobie z kims przedyskutowac!
                  • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:25
                    Dzięki, myślę że też masz rację. Przez to że mama nie dała mi informacji o sobie przez to ja nie dowiedziałam się kim ja jestem.
                    Bo nie mam pojęcia jaka jestem, jestem kompletnie zagubiona, nie mam żadnego punktu zaczepienia jeśli tak to można nazwać.
                    A co zmiany w relacji z mamą: to niemożliwe, nie raz próbowałam uświadomić jej jaki mam do niej żal, że czuje że mnie zostawiła (wyjechała ze swoją nowa rodzina na pare lat z przerwami i nie kochała, że ja je powiedziałam o chorobie, aona nie zrobiła nic żeby mi pomóc i tak dalej mogłabym wymieniać i chodziło o to głównie co ja czuje. Taka rozmowa zawsze dla mnie kończyła się płaczem bo to ja się dowiadywałam od niej że JA olewam wszystkich z rodziny, że ja nie chciałam do niej przychodzić, że ja nazwałam ją kiedyś tam tak a nie inaczej i wszystko że JA JA JA i że pewnie inna matka już miałaby dośc takiej córki... Po takiej rozmowie zazwyczaj czułam się upokorzona że tak się otworzyłam a ona wszystko odwróciła i nie mogła przyjąć do wiadomości
                    • clarissa3 Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:36
                      tak to juz jest ze rodzicow sie nie wybiera - twoja matka ma takie mozliwosci i nie inne i jej nie zmienisz, nie trac czasu i energii na rozpamietywanie. Odwroc uwage na siebie i urzadzanie sobie zycia po swojemu. Jestes wolna! Studjujesz, wiec wciaz jeszcze na pol gwizdka i pod ochrona zycie - ale juz wiele mozliwosci by poprobowac czy w to czy w tamto sie zaangazowac i zobaczyc co ci najbardziej odpowiada z mozliwosci jakie znajdziesz , co cie wciagnie, do czego sie usmiechniesz! Ze do tego z domu wyjsc trzeba to chyba nie musze ci mowic, prawda?;))
                      • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:42
                        No właśnie najpierw trzeba wyjśc z domu! A ja siedze w domu od ponad tygodnia bez wychodzenia bo się wstydze tego jak wyglądam. A w lustro staram się nie patrzeć... Musze się zmienić bo z tym nastawieniem dłużej tak nie pociagnę.
                        • clarissa3 Re: utrata kontroli 30.12.13, 22:56
                          Swieta / ilosc dni wolnych w tym na pewno nie pomaga - wiekszosc ludzi sie snuje po domu w gaciach czekajac na Nowy Rok... Idziesz na jakas impreze? Pytalas kolezanek co sie dzieje i gdzie?... Kalendarz masz? Liste zrob - dzis maseczka i wlosy, jutro paznokcie, pojutrze to i tamto... Kiedy zajecia zaczynasz? Przygotowana juz?... Chodzi o odpowiedzalnosc. Ty i tylko ty jestes teraz za siebie odpowiedzialna - jestes dorosla i w twojej to mocy jest, czyz to nie fantastycznie?! ... Czy wiesz ile kobiet o tym marzy.. wyciagajac reke po grosze na buty?
                          • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:09
                            Wiem że to złudzenie, ale jak bym była szczupła to wszystko byłoby ok. Jak byłam chudsza o 12 kg miałam więcej chęci do życia, byłam wysportowana , byłam bardziej otwarta, zabawna, atrakcyjna, faceci sie za mną oglądali, teraz jestem jak cień, chowam się, mam nadzieje że nikt nie będzie na mnie patrzył czy to ide do sklepu czy to na uczelnię. Wiem że tak nie będzie, bo rozum mi to podpowiada, ale i tak w to wszystko wierze.
                            W tym momencie czuje się jak nikt.
                            Mam ponad yudzien to rozpoczecia zajęc, ogromne zaległości i naprawdę wiem ze to wszystko powinno być fajne niezależność, odpowiedzialność, ale dla mnie jest to jakieś odległe jakbym emocjonalnie była na poziomie 15latki i tak prawdopodobnie jest. Nawet pisząc ten komentarz się gubię
                            • clarissa3 Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:23
                              a ja gdybym byla ksiezniczka Monaco to dopiero bym miala ... rwanie!

                              Wyspij sie dobrze, bo jutro nowy dzien! :)

                              ps: jest jakis psycholog na uczelni? Moze by tam sie zapisac na regularne wspomaganie podczas semestru?
                              • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:39
                                Wątpie że jest możliwa taka opcja na uczelni.
                                Taak ja wiem że to co napisałam jest głupia i wgl ale myślenie o tym zajmuje mi naprawde dużo czasu. Skupiam sie na wyglądzie diecie itp żeby nie myśleć o problemach, trudnych emocjach i innych poważnych i potrzebnych sprawach.
                                Ehh
                                • clarissa3 Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:49
                                  Watpisz czy wiesz? Sprawdzilas? Na stronie Uniwersytetu powinno cos byc o tym..

                                  Mysle ze wiele ludzi tak ma, i potem to przechodzi bo jest nowy dzien - teraz wieczor, przytulic by sie chcialo, ...

                                  Dobranoc! Kolorowych snow malenka!;)
                              • flo-oow Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:47
                                Ze mną to jest tak. Chce być cudowna, piękna, szczupła, wysportowana, mądra, inteligentna, realizująca się itp, a robię wszystko aby temu zapobiec. Tak jakbym sama sobie robiła na złość. To mnie niszczy. Samo obżeranie się i rzyganie jest chyba destruktywne samo w sobie...
        • wiolcia29_2 Re: utrata kontroli 30.12.13, 23:50
          Słuszna uwaga, że bulimia to jedynie objaw problemów emocjonalnych. Tak, jak piszesz poniżej zaburzenia odżywiania są wynikiem zaburzonych relacji z matką. Byłaś w terapii, przerwałaś ją? Napisz może coś więcej o niej.

          Pewnie już wiesz, że próbujesz zajeść emocje, a gdy jesteś wypełniona nimi i jedzeniem prowokujesz wymioty. Razem z pokarmem próbujesz pozbyć się tych niechcianych emocji, zamiast je nazwać, czyli pozbyć się w łagodniejszy sposób.
          • flo-oow Re: utrata kontroli 31.12.13, 00:01
            Chodziłam na terapie indywidualną najpierw prywatnie, a potem na nfz u tej samej terapeutki, bo zwolniło się,niestety terapia musiała się skończyć nie z mojego powodu. nie mam pojęcie jakiego rodzaju to była terapia behawioralna, psychodynamiczna... nie wiem. Polegała ona na tym że ja mówiłam o czym chciałam a Pani czasem o coś pytała albo wyciagała jakieś wnioski z tego co mówię... Konkretów niesttey nie pamiętam. Co jest przyczyną moich problemów mniej więcej się dowiedziałam, ale jak sobie z nimi radzić na stałe- niestety nie.
            Miałam takie epizody że rozmawiałam sama ze sobą i przez to nie miałam napadów, był tez taki epizod że gdy tylko czułam jakieś nieznane mi emocje i związana z nimi chęć "zażarcia ich" wychodziłam biegać na godzinę czasem półtora niekeidy dwa razy dziennie, wtedy też chyba czułam sie najlepiej bo przynajmniej schudłam "jakoś" wyglądałam.
            Szczerze mówiąc znowu chciałabym zacząć biegać tak intensywnie.
            Użalam się nad sobą może, jestem słaba, ale nie mogę zapanować nad tym co się dzieje w mojej głowie
            • wiolcia29_2 Re: utrata kontroli 31.12.13, 00:22
              Samemu czasem ciężko jest zapanować nad tym, co się dzieje w naszej głowie. Bieganie było jakimś tam sposobem na rozładowanie będącego w Tobie napięcia, ale problemów, jak wiesz nie rozwiązało. Pomyśl o powrocie na terapię. Jestem zwolenniczką terapii psychodynamicznej, bo sięga głębiej, choć ponoć behawioralno-poznawcza może dać dobre efekty w przypadku zaburzeń odżywiania. Twoja raczej wyglądała na psychodynamiczną.

              A tak na marginesie, nie jesteś słaba, bo potrafisz zadbać o siebie choćby pisząc tutaj, czy wcześniej chodząc na terapię. To oznaka wewnętrznej siły, a nie słabości. :)

              Zastanowiło mnie to, co napisałaś w tytule wątku. Bardzo boisz się utraty kontroli?
              • flo-oow Re: utrata kontroli 31.12.13, 00:28
                Nie wiem czy się tego boję, generalnie to niewiele potrafię powiedzieć o sobie co lubię a czego nie lubię. Wiem że gdy kontroluję to ile jem mam jakąś tam kontrolę nad wszystkim innym, a gdy przestaję kontrolowac to co jem tracę ta kontrolę nad wszystkim innym...
                A jak wyglądają te terapie? behawioralna i psychodynamiczna?
                • wiolcia29_2 Re: utrata kontroli 31.12.13, 00:47
                  Perfekcjonizm, wszystko albo nic, tak Ciebie widzę. I brak kontaktu ze sobą, o czym piszesz: generalnie to niewiele potrafię powiedzieć o sobie co lubię a czego nie lubię. A co studiujesz, lubisz ten kierunek, to drugi rok?

                  Terapia behawioralna ma na celu zmianę Twoich nawyków, zajmuje się tu i teraz, nie sięgając do źródła problemów. Psychodynamiczna natomiast jest głębszą terapią, sięgającą żródeł problemów, bazuje na nieświadomości. Można powiedzieć, że ma na celu uczynić nieświadome świadomym. To tak w skrócie.
                  • flo-oow Re: utrata kontroli 31.12.13, 01:05
                    Wszystko albo nic- dokładnie tak mam, a czy perfekcjonizm? chciałabym, bo wtedy wszystko robiłabym perfekcyjnie.
                    Co do studiów, jestem znowu na pierwszym roku, wcześniej byłam na kierunku w sumie w ogóle nie przyszłościowym więc przestałam chodzić. Pracowałam przez pół roku i chciałam poprawiać maturę ale tego nie zrobiłam. Teraz studiuję na politechnice i chociaż na początku nie byłam przekonana do wybranego kierunku to po jakimś czasie zaczął mnie naprawdę interesować.
                    W drugiej lo bardzo chciałam być lekarzem, bardzo dużo się uczyłam wszystko perfekcyjnie same piątki na koniec roku, a w trzeciej w druga stronę nie uczyłam się, a nawet miałam zagrożenia.
                    W sumie dzięki terapii(chyba) uświadomiłam sobie że nie chciałam być lekarzem bo interesuje się medycyną tylko dlatego,że chciałam być kimś, kimś ważnym. Dowartościować się, sprawić żeby inni mnie szanowali, podziwiali itp, a to nie była dobra motywacja więc dałam temu spokój.

                    To prawda, mam wrażenie że sama ze sobą nie mam kontaktu i już wcześniej się nad tym zastanawiałam, ale jak się ze sobą" skontaktować" to można się dowiedzieć chyba tylko na terapii...
                    Co do terapii to w sumie nie wiem jaka to była terapia... Niby sięgałyśmy do źródła problemów ale też zajmowałysmy sie objawami...
                    I też nie wiem jaka by była dla mnie odpowiednia, często używam słowa "nie wiem", bo naprawdę nie wiem
                    • wiolcia29_2 Re: utrata kontroli 31.12.13, 01:39
                      Widzisz, jak poczujesz się dobrze sama ze sobą, poznasz lepiej siebie, nie będziesz zabiegać o uznanie innych, bo nie będzie Ci ono potrzebne. Jesteś mądrą dziewczyną, a właściwie młodą kobietą. :)

                      A teraz muszę iść już spać. Napisz może do mnie na prive'a jeśli masz ochotę, bo nie o wszystkim chcę tutaj pisać (nick@gazeta.pl). Dobranoc. :)
                      • flo-oow Re: utrata kontroli 31.12.13, 16:08
                        kolejny dzień miał przynieść nowy początek, a niestety jest tak samo, najgorsze to chyba to poczucie winy
                        • wiolcia29_2 Re: utrata kontroli 31.12.13, 18:27
                          To nie jest takie proste, bo nic nie przychodzi samo. Do tego trzeba decyzji, działań. Wierzę w Ciebie.:)
                          • flo-oow Re: utrata kontroli 01.01.14, 18:37
                            Chyba muszę zmienić zdanie na temat "utraty kontroli", z jednej strony tego nienawidzę, a z drugiej uwielbiam. Czemu "uwielbiam"? Bo wtedy przestaję myśleć, nie ma emocji,nie ma stresu, nie ma przejmowania się, nie ma niczego. Jest tylko jedzenie i serial, albo wciągający filmi nic innego się nie liczy. Jest ta odskocznia, odpoczynek od własnych myśli, tyle że to trwa i trwa i szalenie trudno jest zawrócić. Bo gdy się to już zrobi i chce się zostać "tzreźwym" nagle odczuwasz wszystko, że aż boli. Wtedy to oderwanie się robi się bardzo atrakcyjne bo jest łatwe, wygodne i nic nie czujesz
    • 7zahir Spróbuj pokochać siebie 31.12.13, 08:50
      To napisał mój przyjaciel:

      widze cigly problem z tym pokochaniem siebie...:))

      zadam Ci pytanie;
      czy chcialabys cale zycie spedzic z kims, komu nie ufasz, masz za kogos
      gorszego, ktory wiecznie porownuje sie z innymi i wychodzi mu, ze jest
      nieudacznikiem, z kims, kto nie potrafi i nie wierzy, ze stac go na udane
      zwiazki z ludzmi...? czy chcialabys zyc z kims, kto ma cigle zle mysli,
      ocenia i potepia innych, nie znajduje zrozumienia ani dla siebie, ani dla
      drugich, ktory dla odmiany podlizuje sie wszystkim, aby zaskarbic sobie choc
      minimum akceptacji...czy chcialabys byc z kims , kto wiecznie marudzi, nie
      znajduje zadowolenia w zyciu, nudzi sie lub martwi?...
      czy chcialabys byc z kims, kto czuje sie opuszczony, nieprzydatny, brzydki i
      glupi...?itd

      cale nasze zycie, od swiadomego wziecia go w nasze rece spedzamy sami ze
      soba...
      niech nawet otacza nas tlum milujacych ludzi, to jednak jestesmy w sobie
      zupelnie sami...
      kiedy tego kogos, kto mieszka w naszym ciele nie kochamy, to co to za udreka
      byc musi i jakze smutna egzystencja z kims takim...

      jezeli kochasz dziecko, to jaka to jest milosc?
      karmisz je cukierkami, pozwalasz wylegiwac sie do poludnia, mowisz, ze
      nie musi sie starac i ze wszystko moze miec w nosie?
      nie...bo to nie jest milosc...
      dziecko, ktore kochasz prowadzisz milosna reka do chwili, kiedy nie stanie
      na
      wlasnych nogach, starsz sie je poznac, zasiegasz rady w wielu sprawach je
      dotyczacych, sluchasz uwaznie i poswiecasz wiele czasu na zrozumienie
      potrzeb,
      zrozumienie psychiki i ewentualnych problemow...
      przemawiasz do niego lagodnie, chcesz je otulic swoja miloscia...

      dlaczego tego kogos, kto mieszka w nas nie mielibysmy traktowac podobnie jak
      owo dziecko, co nie znaczy, ze propaguje kochanie dziecka w nas..( ta teoria
      jest mi obca)

      caly swiat zaczyna sie w nas, a od naszego postrzegania swiata, zalezy nasze
      zycie...czy gdy przebywa w nas chuligan lub nieudacznik, nasz swiat nie
      bedzie
      podobnie, chuliganski lub nieudany?

      kochanie siebie to dla mnie poswiecenie czasu na wychowywanie siebie, na
      poznanie siebie, na wybaczaniu sobie pomylek, upadkow, na rozwijaniu sie i
      doskonaleniu...nigdy nie jest tak, ze nasza osobowosc czy charakter nie moze
      ulec poprawie...zawsze jest cos do zrobienia w nas...

      pokochanie siebie, to wziecie opowiedzialnosci za siebie, ale nie na poziome
      zewnetrznym, lecz wewnetrzym, wchodzenie w gleboki kontakt ze soba na
      poziomie
      jazni, czyli tej milczcej czesci naszej swiadomosci...do tego, by sie to
      stalo,
      potrzebujemu duzo czasu i cierpliwosci dla samych siebie, potrzebujemy
      wiary w nasze mozliwosci i lagodnosci jesli cos sie nam nie uda, dokladnie
      tak,
      jak to dziecko, ktore darzymy miloscia...
      nie ma nic zlego w kochaniu siebie...pokochac siebie, to pokochac swiat, bo
      kazdy z nas jest calym swiatem...:)

      nie traktuj siebie po macoszemu, traktuj siebie z miloscią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka