Dodaj do ulubionych

głupi problem

IP: *.icpnet.pl 17.08.04, 10:26
Mam taki problem...
Nie mam już chęci ani siły kontynuować pewnej długiej i męczącej znajomości z
osobą, z którą zbyt bliskie stosunki mnie nie łączą - ot takie koleżeńsko-
babsko-plotkarskie na telefon.

Nie jestem osobą asertywną i nie zdobędę się na to, by jej wprost powiedzieć,
że ta znajomość jest dla mnie męcząca, a ponadto dzielą nas znaczne różnice
światopoglądzie i osobowościowe... a nic nas nie łączy, ani zainteresowania,
ani styl życia...
Osoba ta głównie dzwoni do mnie opowiadając swoje problemy życiowe
przejawiając niewielkie zainteresowanie moimi (z wyjątkiem jednej dziedziny).
Niestety, mogę powiedzieć, że dopiero teraz przejrzałam na oczy i widzę, że w
zasadzie to, co ona robi w życiu jest mi totalnie obce... jest dla mnie nie
do przyjęcia... nigdy nie zrobiłabym rzeczy, które robi ona, a które mnie
praktycznie napawają wstrętem. Jestem pewnie tchórzem, bo nigdy nie
skrytykowałam jej za to otwarcie, ewentualnie wyraziłam powątpiewanie lub
lekką dezaprobatę, tak więc ona nie musi domyślać się, że nie akcetpuję
pewnych rzeczy, albo po prostu się tym nie przejmuje... Chyba ogólnie kieruje
się w życiu wyłącznie własnymi korzyściami i wygodą...

Osoba ta głównie utrzymuje ze mną kontakt telefoniczny, choć ja od dawna
przestałam inicjować kontakty z nią, czasem unikałam odbierania telefonów od
niej... Brak kontaktu z mojej strony jednak jest zbyt mało widocznym sygnałem.

Teraz wydzwania do mnie od jakiegoś miesiąca starając się mnie złapać, a ja
jestem "nieuchwytna", ale powoli mam już dość chowania głowy w piasek. Nie
wiem jednak jak to rozegrać, co mam zrobić, żeby skończyć tę znajomość, która
sama z siebie nie chce rozejść się po kościach....
Nie umiem powiedzieć komuś, że mam go dość.
Pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: głupi problem 17.08.04, 10:33
      Pytanie: czemu tak dlugo godzilas sie na zwiazek, w ktorym bylas wykorzystywana
      (energetycznie i emocjonalnie)? I czemu - mimo deklarowanych checi - nie
      potrafisz go skonczyc?
      Sobie odpowiedz,
      z.
    • Gość: Moni Re: głupi problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 10:34
      Może mail lub kartka?

      A gdzieś w głębi poczuj dlaczego nie możesz odmówić.
      Masz prwo nie udźwignąć jakiejś relacji. Nie musisz mieć żadnych logicznych
      argumentów ani z niczego się tłumaczyć. Masz prawo być nieidealna, czuć się
      zmęczona, nie chcieć czegoś, bo nie. W wierze w te prawa tkwi siła odmowy.
    • j_ar Re: głupi problem 17.08.04, 10:36
      mow, ze akurat nie masz czasu i musisz przeprwac rozmowe.... lakoniczne
      odpowiedzi - tak, nie....

      czasem nie warto komus wprost powiedziec, ze mamy go dosyc, bo nic zlego
      przeciez sie nie dzieje
    • pom Re: głupi problem 17.08.04, 10:37
      To nie jest głupi problem.
      Miałam kiedyś podobnie. Wydzwaniająca koleżanka, skupiona na sobie, w dodatku z
      przekonaniem, że jeśli to ona dzwoni, to znaczy rozmowa jest na jej koszt, to
      może rozmawiać ile chce i o której chce. Sęk w tym, że oprócz pieniędzy jest
      jeszcze czas, a ten akurat trwoni Twój, masz więc prawo rozmawiać dokładnie
      tyle, ile sama zdecydujesz.
      Z takiej rady na szybko: odbierz telefon i powiedz jej, że właśnie wychodzisz z
      domu i już jesteś spóźniona. Albo że źle się czujesz i nie masz siły, ochoty na
      rozmowę z nikim.
      Albo inaczej - zacznij rozmawiać z nią o swoich problemach, staraj się nie
      dopuszczać do jej monologu. Zmień taktykę i klimat rozmowy, niech się zajmie
      Twoimi sprawami przez telefon. Przykładowo: o, dobrze, że dzwonisz, bo miałam
      właśnie poradzić się Ciebie w jednej ważnej sprawie... i tu rzuć cokolwiek,
      niech rozmowa toczy się o czym innym niż jej życie. Po kilku razach powinno się
      jej znudzić. Uwaga - żadnych pytań w stylu "co u ciebie", itepe.
      • exena Re: głupi problem 17.08.04, 10:49
        tez miałam taka jedna ,natrętna.
        Kom. od niej nie dobierałam, na sms nie odpisywałam
        Pytała mnie dlaczego? nie miałam czasu-konkretnie bez tłumaczen odpowiadałam
        Stacjonarne odbierałam , odpowiadałam tak , nie, nie wiem , hmm, i ziewałam
        pytała mnie czy ja nudze, odp. hmm wiesz, zmeczona jestem i che sie połozyc.
        Nie łapała aluzji i brneła dalej,
        czesto mówiła sorry ale ktos dzwoni do dzwi i czesc!
        Zadzwoniła pozniej
        Mogłam sie nie odzywac przez 10 min. a ona dalej opowiadała.
        Az w koncu ... moze to głupie ale wymyśliłam sobie przyjaciólke.
        Za kazym razem jak dzwoniła , mówiłam słuchaj musze wyjsc i nie mam czasu gadac
        bo umówiłam sie z przyjaciółka , swietna kobieta
        Innym razem -sorry ale nie moge rozmawiac bo jest u mnie przyjaciółka itd
        W koncu przestała , zrozumiała,ze jestem zajeta, nie mam ochoty jej poswiecac
        czasu.
        • Gość: Moni Re: głupi problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 11:46
          Miło, że dałaś sobie radę.
          Tylko nie jestem pewna czy ona naprawdę była natrętna. Nie myślisz, że jej
          mogło na Tobie zależeć, szukała kontaktu z Tobą? Może była nieuważna,
          nieudolna, może Ci nie pasowała, ale Ty nie zrobiłaś nic, żeby jej powiedzieć
          co Ci przeszkadza, albo wyraźnie "nie chcę Cię znać".Dla mnie to paskudne jak
          ją potraktowałaś.
          Tak niestety jest gdy nie umiemy być asertywni. Na pocieszenie powiem Ci, że
          też tak kiedyś postępowałam. Dzięki wsparciu przyjaciół (i kubła zimnej wody na
          łeb)zrozumiałam, że nie muszę wszystkiego znosić i dla wszystkich być miła. To
          o wiele uczciwsze niż kręcenie i udawanie.
    • amiga2 Re: głupi problem 17.08.04, 10:57
      1.Spraw sobie telefon z idendyfikatorem numerów i nie odbieraj jej telefonów-
      chyba,że ona ma numer zastrzeżony.Ewentualnie odbieraj co 10 telefon.

      2.Powiedz,że właśnie poznałaś kogos, masz nowego przyjaciela i będziesz miała w
      najbliższymi , może też dalszym czasie mniej czasu na pogaduchy.

      3.Za każdym razem sama kończ rozmowę,bo
      - własnie masz gości
      - mieszkanie ci zalało i masz mnóstwo roboty
      - ktoś z rodziny chory-własnie chciałas lecieć do apteki
      - w TV leci ciekawy film( kochana, może jutro pogadamy?)
      - na siłę opowiadaj o swoich sprawach,leceważąc jej wywody
      - akurat ktoś dzwoni domofonem
      - masz straszną migrenę
      - itp,itd
      Na większości osób robi to jakieś wrażenie, po któryms tam razie domyślają
      się,że sa niemile "słyszani"
      Jeżeli na tej osobie ci mało lub wcale nie zależy,a jest ona wybitnie
      upierdliwa, to niestety aluzje i podteksty konczą się i trzeba prosto z mostu.
      Też miałam koleżankę, której zdawało się,że jestem na jej usługi i stale
      dyspozycyjna.Zaczynała rozmowę od miłego "co słychać?" nie wysłuchując do
      końca mojej odpowiedzi zaczynała" no fajnie, a u mnie... a ja... i tak pół
      godziny,bo uważała,że skoro płaci za rozmowę ,to ona musi się wygadać.
      Pozdrawiam cieplutko))
    • havlo Re: głupi problem 17.08.04, 11:03
      Problem jak problem, wcale niegłupi.
      Przejąć inicjatywy nie zdołasz, nie zagadasz jej - gdybyś była do tego zdolna, dawno byś to zrobiła bez pomocy forum.
      Pozostaje unikanie i wymówki - zasłaniaj się brakiem czasu - poprzednie posty dostarczają dostatecznie wiele wymówek - wybieraj do woli :)
    • kardiolog Re: głupi problem 17.08.04, 11:08
      Estra, jesli mowisz za siebie to wystarczy krotkie "mam cie dosc". Mysle, ze
      kazdy w miare rozgarniety czleczyna zrozumie. Natomiast jesli piszesz w imieniu
      swojej kolezanki (czasami pragniemy z czystego serca..pomoc, bo moze kolezanka
      nie ma odwagi..)to wydaje mi sie, ze decyzje o kontakcie a raczej jego braku i
      braku woli kontynuacji sa wylacznie _jej sprawa_ i _sprawa "meczacej
      znajomosci"_.

      Nie zrozum mnie zle, ale powiem cos z zawodowego doswiadczenia.
      Czasami warto z odleglosci 2metrow posluchac ludzi, popatrzec w jakis sposob
      stawiaja stopy, jak trzymaja kregoslup, jak gestykuluja, w jaki sposob patrza
      lub nie patrza innym w oczy, by dowiedziec sie wiecej niz wyplynie slow z
      reglamentowanych ust. I niech ta drobna skromna uwaga bedzie Tobie malenkim
      drogowskazem w zyciu...

      Jestem przekonany, ze znajdziesz odpowiedz i rozwiazanie swojego problemu.
      To tyle ode mnie,
      kardiolog
      PS mam nadzieje, ze nie urazilem Twojej wrazliwosci.
    • lenka_style Re: głupi problem 17.08.04, 11:10
      dla mnie te Wasze odpowiedzi są okrutne, a zwlaszcza ta z wymyslona
      przyjaciolka
      gdybym to ja byla osoba z bagazem problemow emocjonalnych, jak kania dzdzu
      laknaca towarzystwa, a była tak zbywana, to nie wiem, jak poradziłabym sobie
      psychicznie
      jedyne co można zrobić, to powiedzieć jej normalnie - sorry, ale nie mogę
      dźwigać za ciebie całego życia, mam też swoje własne
      lepsza bolesna szczerość niż jakieś przedziwne krętactwa pozostawiające pole
      dla niestworzonych domysłów
    • twoja_cholera Re: głupi problem 17.08.04, 11:11
      a wprost nie można?
      przecież tak jest prościej
      wydaje mi się, że kiedy podajesz wymówkę to tak jakbys prosiła o telefon w
      innym terminie

      wiem, mało popularna jest szczerość i bolesna ale ułatwia życię
      • ziemiomorze Re: głupi problem 17.08.04, 11:51
        Wlasnie wlasnie - dlaczego wiekszosc rad skupia sie na oszukaniu tej dziewczyny?
        Jesli nikt jej nigdy nie powie, ze zanudza i wykorzystuje ludzi, ona sie nigdy
        nie dowie, ze to robi (bo najwyrazniej nie jest z tych domyslnych). I bedzie
        zapadala sie w coraz wieksza pustke, nadal nie bedzie rozumiala, czemu ludzie
        sie od niej odsuwaja, kiedy ona ich potrzebuje, czemu nie odpowiadaja na
        telefony, unikaja... przeciez skoro cos byloby nie tak, to by chyba powiedzieli?

        No i wlasnie - nie powiedza - ze strachu przed byciem w glupiej sytuacji, z
        leku przez konfrontacja, czy zranieniem kogos drugiego.
        A czasem, zeby pomoc, trzeba kuksnac kogos w zebra - nie ma innej rady. I mozna
        to zrobic lagodnie i z miloscia.

        z.
        • exena Re: głupi problem 17.08.04, 12:31
          po pierwsze z prawdziwa przyjaciółka ma sie swietny kontakt

          Po drugie nie kazda znajoma ma sie ochote widywac codziennie lub rozmawiac.
          Znajoma jak wiele innych a ze mnie upodobała sobie na powierniczke swoich
          sekretów- nie znaczy,ze mam sie wczuwac i pzrezywac razem z nia. Zwłaszcza ,
          gdy wiekszosc to banały

          Po trzecie tu nie chodzi o pomoc, wsparcie tej zagubionej osóbki tylko o
          wysłuchanie, poniewaz kobieta jest osoba nadwyraz wylewna.Tzw gawedziarzem.
          Mówienie jej wprost nic nie daje , poniewaz jest tak zajeta soba i tym co ma
          dopowiedzenia,ze nie słucha.

          Po czwarte, niestety niektóre osoby potrafia tak sie nad soba rozczulic, w
          momencie kiedy dana osoba mówi jej, DOSC,ze po prostu robi nam sie zal. W koncu
          jestesmy tylko ludzmi.

          Nie mamy obowiazku wysłuchiwac zwierzen wszystkich znajomych, do cholery mamy
          swoje zycie i swoje problemy.


          • ziemiomorze Re: głupi problem 17.08.04, 13:00
            exena:

            > po pierwsze z prawdziwa przyjaciółka ma sie swietny kontakt

            Mam prawdziwych przyjaciol i na ogol sie dobrze rozumiemy, co nie oznacza, ze
            nie zdarzaja sie nieporozumienia.

            > Po drugie nie kazda znajoma ma sie ochote widywac codziennie lub rozmawiac.
            > Znajoma jak wiele innych a ze mnie upodobała sobie na powierniczke swoich
            > sekretów- nie znaczy,ze mam sie wczuwac i pzrezywac razem z nia. Zwłaszcza ,
            > gdy wiekszosc to banały

            No i wlasnie - czemu ziewasz, 'dajesz aluzje do zalapania' zamiast
            powiedziec 'sorry, dzis nie mam na to ochoty'?

            > Po trzecie tu nie chodzi o pomoc, wsparcie tej zagubionej osóbki tylko o
            > wysłuchanie, poniewaz kobieta jest osoba nadwyraz wylewna.Tzw gawedziarzem.
            > Mówienie jej wprost nic nie daje , poniewaz jest tak zajeta soba i tym co ma
            > dopowiedzenia,ze nie słucha.

            Warto powiedziec tak, zeby uslyszala.

            > Po czwarte, niestety niektóre osoby potrafia tak sie nad soba rozczulic, w
            > momencie kiedy dana osoba mówi jej, DOSC,ze po prostu robi nam sie zal. W
            > koncu
            > jestesmy tylko ludzmi.

            Wlasnie o tym pisalam: o tym, ze czesto nie mowimy uciazliwym niby-bliskim, ze
            nudza i zawracaja glowe, bo boimy sie ich zranic. A ranieniem jest wiekszym,
            moim zdaniem, pogarda dla takich osob. Nie zwrocenie im uwagi na to, ze sa
            upierdliwi (delikatne, acz stanowcze) ich zwyczajnie krzywdzi.

            > Nie mamy obowiazku wysłuchiwac zwierzen wszystkich znajomych, do cholery mamy
            > swoje zycie i swoje problemy.

            No wlasnie, do cholery - wiec czemu tak dlugo ich wysluchiwalas?

            z.
    • Gość: estra Re: głupi problem IP: *.icpnet.pl 17.08.04, 13:07
      Dziękuję za liczne wypowiedzi...

      Gwoli wyjaśnienia, problem dotyczy bezpośrednio mnie, ale nie chcę go brutalnie
      rozwiązać hasłem "mam dość ciebie i twoich problemów" z dwóch powodów:

      1) na codzień staram się być miła dla ludzi i taki tekst nie przechodzi mi
      przez usta, choć niestety ciśnie się na nie czasem z dużą częstotliwością...

      2) pewnych uzasadnionych obaw o własny tyłek: znając tę osobę, to nie wiem, czy
      się nie spodziewać z jej strony słodkiej zemsty w formie jaką sobie dowolnie
      wymyśli. Tak, tak... jest z niej mała terrorystka, jak się zdążyłam przekonać z
      jej opowiadań i między innymi dlatego, im dłużej ją znam, tym dalej wolałabym
      od niej uciec... Z osobą, która posługuje się takimi metodami nie mam
      przyjemności kontynuować znajomości.

      W miarę do tej pory stosuję część metod, o któych piszecie - nieodbieranie 9 na
      10 telefonów (identyfikacja numerów to świetny wynalazek) czy stosowanie
      wymówki, że muszę zaraz wyjść z psem... itd. Ale mówiąc szczerze, męczy mnie
      już to wszystko, bo ona chyba nie jest zbyt domyślna? Wolałabym to w jakiś w
      miarę delikatny sposób skończyć. Tylko jak?
      Może nie jest to jakiś wielki problem czy uciążliwość, żeby odebrać ten jej
      telefon raz na 3 tygodnie i posłuchać o jej życiu, ale ... w zasadzie po co?
      To prawda, że trzeba było już dawno tej znajomości pozwolić się wypalić (a był
      taki okres, tylko została ona przypadkiem wskrzeszona), a ja mogłam wcześniej
      przejrzeć na oczy, ale cóż...
      • ziemiomorze Re: głupi problem 17.08.04, 15:15
        Gość portalu: estra napisał(a):

        > Dziękuję za liczne wypowiedzi...
        >
        > Gwoli wyjaśnienia, problem dotyczy bezpośrednio mnie, ale nie chcę go
        > brutalnie
        > rozwiązać hasłem "mam dość ciebie i twoich problemów" z dwóch powodów:

        Rozwiazanie asertywne, ktore proponowalam, nie ma nic wspolnego z brutalnoscia
        (czyli agresja). Asertywnosc to postepowanie jednoczesnie stanowcze, lagodne i
        bez leku. Czyli zamiast 'mam dosc ciebie i twoich problemow' moglabys
        powiedziec cos w stylu 'wybacz - mam wrazenie, ze mnie wykorzystujesz. Chetnie
        opowiadasz mi o sobie, mimo poznej pory i mojego zmeczenia, nie chcesz
        natomiast sluchac o moich problemach. Nie podoba mi sie to'.
        Czyli po prostu dac jej informacje, jak to wyglada z Twojej strony i co Ci jej
        zachowanie robi.

        > 1) na codzień staram się być miła dla ludzi i taki tekst nie przechodzi mi
        > przez usta, choć niestety ciśnie się na nie czasem z dużą częstotliwością...

        Pytanie: masz problem ze zloscia? W sensie: masz dostep do tego uczucia? Jaki?

        > 2) pewnych uzasadnionych obaw o własny tyłek: znając tę osobę, to nie wiem,
        czy
        >
        > się nie spodziewać z jej strony słodkiej zemsty w formie jaką sobie dowolnie
        > wymyśli. Tak, tak... jest z niej mała terrorystka, jak się zdążyłam przekonać
        z
        >
        > jej opowiadań i między innymi dlatego, im dłużej ją znam, tym dalej wolałabym
        > od niej uciec... Z osobą, która posługuje się takimi metodami nie mam
        > przyjemności kontynuować znajomości.

        Czyli dajesz sie wykorzystywac ze strachu?

        Ale mówiąc szczerze, męczy mnie
        > już to wszystko, bo ona chyba nie jest zbyt domyślna? Wolałabym to w jakiś w
        > miarę delikatny sposób skończyć. Tylko jak?

        Moze kup sobie te ksiazke?


        > Może nie jest to jakiś wielki problem czy uciążliwość, żeby odebrać ten jej
        > telefon raz na 3 tygodnie i posłuchać o jej życiu, ale ... w zasadzie po co?

        Na Twoim miejscu zadalabym sobie pytanie 'dlaczego?'

        > To prawda, że trzeba było już dawno tej znajomości pozwolić się wypalić (a
        był
        > taki okres, tylko została ona przypadkiem wskrzeszona), a ja mogłam wcześniej
        > przejrzeć na oczy, ale cóż...
    • kot.bonifacy Re: głupi problem 17.08.04, 13:12
      estra nawet nie wiesz ile frajdy mozna miec jak sie powie komus spadaj!!!:)
      od razu lepiej psychicznie, fizycznie i wogole
      i nie rozumiem cie - meczyc sie iles tam czasu????? bo sie boisz? jeszcze zeby
      bylo dla kogo...
      ja to za leniwy jestem...
      pozdrawiam bardzo sedecznie
      kot.bonifacy (asertywny)
    • Gość: estra Re: głupi problem IP: *.icpnet.pl 17.08.04, 13:17
      kot-bonifacy: no fakt, nie wiem, nie tak mnie wychowali, buuuuuuuuuuuuuu....

      akurat owa natrętna znajoma zapewne przoduje w spławianiu ludzi tudzież
      manipulowaniu nimi oraz zawieraniu i utrzymywaniu znajomości wyłącznie po to,
      by mieć z tego wyłącznie korzyści (ale co za korzyści ma ze mnie, to nie wiem?
      chyba takie, że dzwoni i się wywnętrza....)
    • caorle Re: głupi problem 17.08.04, 15:25
      Ja byłam kiedyś w identycznej sytuacji.
      A zrobiłam tak:

      Moja "gwałcicielka" siedziała ze mną na kanapie i zdawała kolejne
      relacje...trwało to długo, tak długo. że w pewnym momencie zaczęłąm nas
      obserwować z boku, przestałam słyszeć co ona do mnie mówi, zaczełam siebie
      pytać w duchu "co ja tutaj robię" i...zdałam sobie sprawę z surrealizmu tej
      całej sytuacji i zaczęłam się strasznie śmiać - sama z siebie chyba, śmiałam
      się do rozpuku, nie mogłam się uspokoić - ona patrzyła na mnie jak na wariatkę,
      wstała i wyszła.
      więcej nie powróciła...
      :-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka