co ślina na język...

IP: *.b.dial.de.ignite.net 23.08.04, 15:01
kumulacyjność powiązań

roszada wartości

ograniczenie spektrum do strefy milczenia

myśl wolna wybiegająca w przestrzeń

reasumująca wspomnienia

nanizująca chwile na nitkę czasu

płaskorzeźby, płaskodyby

zstępujące w głąb uczucie spokoju i dostąpienia

zapomniane nieokreśloności

ruszająca przed siebie istota nieuchronności

dotyk czasu

plusk deszczu

owoce południa w popołudniowym słońcu
    • iwan_w co ślina na język... 23.08.04, 15:17
      izolacja powiązań

      samotność wartości

      otwarcie muzeum na krzyk z północy

      myśl zamknięta w klatce przyzwyczajeń

      przykrywająca wspomnienia płaszczem nieobecności

      zrywająca korale chwil z nadgryzionej pętli czasu

      nagrobki, podgrobki

      wystrzelające w przestrzeń uczucie lęku i niespełnienia

      pamięć konkretów

      zamykająca się we własnej skorupie istota przypadku

      nieruchoma klepsydra

      zapach wilgotnych liści

      owoce północy w skośnym świetle wieczora


    • Gość: chromo10 Re: co ślina na język... IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 23.08.04, 15:39
      gordyjska rozwiazlosc

      samopomoc bezradnosci

      niedostepnosc zrozumienia

      zrozumienie niedostepnosci

      drogi myslenia

      owoce wskazane

      wspomnienia niedostepne

      czarne dziury w materii ciemnej

      podswiadomosc swiadoma

      swiadek wydarzenia nieudowodnionego

      rozwodnienie kojarzenia

      uscisk spojrzen

      obyczajowosc odmiennie nienaruszalna

      glebia dna nieskonczonego

      kropli deszczu powolne spadanie

      owoce poludnia w chlodnym blasku ksiezyca
      • brunonx Re: co ślina na język... 23.08.04, 16:35
        mediewistyczna asceza

        zielony płaskowyż

        rozlana nieuchronność uciekających myśli

        wysublimowane frazy

        plamiace jak leśne jeżyny

        spiżowy granat chmur

        z lodem cienkiej nici

        przeszywający ale jednak,

        uświadomienie nieskończone,

        kosmos umysłu czwartego anioła

        nieposkromione zdrętwienie

        mroczny nokturn w zatrutym ogrodzie

        nocy Equela, co daje,

        na srebrnym półmisku świeżo zerwane,

        czarne, połyskujące owoce z drzewa zmroku
        :)

        • ziemiomorze Pawie ogony :-) n/t 23.08.04, 16:58

        • Gość: chromo10 Re: co ślina na język... IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 23.08.04, 17:03
          sredniowiecznosc wstrzemiezliwosci

          zlotobrazowe wzniesienie

          stabilnosc niezachwianych pogladow

          plugawe wulgaryzmy wieczornych przechodniow

          oczyszczajace jak swieza woda zrodlana

          lekkosc wiosennej bryzy

          ciezkosc olowianej chmury

          wstrzasajacy zagubiony watek

          nieswiadomosc skonczona

          zbroja olowianego zolnierzyka

          wydumane otumanienie

          ballada na gitarze pod cichym jaworem

          wedrujacy slup soli

          ociekajace soczystoscia woni

          owoce morz poludniowych

          w nocnej toni:)))))))))
    • caorle Re: co ślina na język... 23.08.04, 21:35
      pierdnąć na wiwat bo

      lato forumowych ludzi zachodzi powoli za monitor
    • procesor Re: co ślina na język... 23.08.04, 22:32
      bredząc w malignie
      tworzę
      nie,
      po-tworzę
      • kokesz1 Re: co ślina na język... 23.08.04, 22:36
        Redundancja, abo i co... ;)
      • caorle Re: co ślina na język... 23.08.04, 23:02
        lubię brodzić w malinach
        z torbami czasami
        kto mnie w nie puścił?
        odpowiedzcie sobie sami...

        :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja