Dodaj do ulubionych

...i feel so worthless...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 23:53
Co zrobić kiedy ma sie poczucie beznadziejności, kiedy ma sie uczucie, że nie
tak ma wyglądac życie? Ja mam takie poczucie wciaż, ono nie odstępuje mnie na
krok. Wiem, że powinnam zyc w innym miejscu, robic inne rzeczy, byc
inna...Wiem to, a presja rodziny jest tak duża, że nie robie nic by cokolwiek
zmienić. Bo co może zmienić 16-latka..?
Wczoraj byłam na imprezie; chyba z tysiąc razy słyszałam tam zdanie: Ewo,
usmiechnij się, masz taki piękny usmiech a wciąz sie smucisz...
Na to zdanie usmiechałam sie nieznacznie. na to zdanie mój kolega odpowiadał:
Ona zazwyczaj więcej sie smieje, zawsze sie śmieje i jest radosna, tylko
teraz pewnie jest zmęczona.
A może wtedy własnie moja twarz odzwierciedlała to, co czuje w środku? Na
codzień rzeczywiście staram sie nie pokazywać smutku, który we mnie jest.
Staram sie być radosna, bo przeciez nie moge wciaz użalac sie i obarczac
wszystkich tym, co czuję.
Mimo wszystko jednak czuję, że to moje zycie jest takie beznadziejnie głupie,
że wszystko jest nie tak jak być powinno, że ja jestem tylko małym trybikiem,
który popychany jest przez inne, większe...i nie może nic zrobić z własnym
zyciem.
Mam taka presje ze strony rodziny. Nie mogę nic zrobic sama, bo moje decyzje
zawsze uważane są za głupie. Wszystko, co mówię, zawsze jest wysmiewane, albo
poprostu słyszę, że jestem głupia. Od kiedy pamietam zawsze miałam wrażenie,
że jestem gorsza, bo to, co ja chciałam powiedzieć zawsze było ignorowane.
Tak bardzo chciałabym z kims porozmawiać, tak bardzo chciałabym sie do kogoś
przytulić i zapomniec o smutku. Wczoraj gdy byłam na imprezie miałam ochote
przytulic sie do kolegi...ale nie zdobyłam sie na odwagę. W tym wieku nikt
nie zrozumiałby, że to tylko przyjacielski uścisk. A tak bardzo brakuje mi
jakiegokolwiek uczucia, bliskości. Chciałabym porozmawiać, chciałabym pójśc
do psychologa, ale to tez jest nie możliwe.
Chciałabym wreszcie odnaleźć siebie i poukładać tą burze uczuć i zmartwień
która we mnie jest.
Tak bardzo brakuje mi spokoju.
Obserwuj wątek
    • megxx Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 00:26
      Zupełnie jakby ktoś przepisał fragmenty z mojego pamietnika sprzed..lat.
      Ja mam silny charakter i mimo burz widzę światełko w tunelu.
      A nie każdy to potrafi, wiem.

      Jakie decyzje podejmuje za Ciebie rodzina? Wybór szkoły(bo to chyba ten rocznik)
      czy może z kim masz się spotykać? Szkoda, że nie czujesz ich wsparcia,ani
      zrozumienia.
      Ale spróbuj też zrozumieć rodzinę, czasem sami nie wiedzą jak postapic, a każe
      się im zajmować pozycję "wszystkowiedzącego".
      • Gość: Eve Re: ...i feel so worthless... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 00:36
        Chodzi tu głównie o moje plany. Szkołę wybrałam sama, chociaz tez ta która oni
        mi na początku narzucili...ale jestem zadowolona raczej.
        Chodzi tu głównie o to gdzie mam wychodzic, z kim. Chodzi tez o to, że ja mam
        potrzebę pisania. Powiedziałam kiedyś, że chciałabym napisac kiedys książke;
        tak strasznie mnie wtedy zdołowali...
        Mysle że w mojej rodzinie wogóle za mało sie rozmawia...tak bardzo brakuje
        tutaj ciepła rodzinnego, tej swobody, tego poczucia, że jest sie kims
        wyjatkowym...
        U mnie w rodzinie nikt nie potrafi rozmawiać, zawsze wynikają kłótnie.
        Nigdy nie rozmawiałam z mamą o moim stanie. Kiedys miałam depresję i też nie
        mogłam o tym powiedzieć, bo ich reakcja zapewne byłaby taka: wymyślasz sobie
        jakies smutki, czego ci brakuje co? masz wszystko, czego inne dzieciaki nie
        mają!
        Wszystko...więc dlaczego wciaż dusze w sobie łzy?
        • asica74 Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 02:41
          eve, ja powtorze za megxx: czuje sie tak jakby kots przepisal za mnie moje
          mysli sprzed lat. Tylko,ze nadal mu ladniejsza forme

          Uczucie bezradnosci, brak uczucia wartosci, niemal duszacy smutek, to jest to
          co ja pamietam z czasow liceum.

          Wiesz, mi to zajelo kilka lat, by polubic siebie. Ale pomog mi w tym drastyczny
          moj krok: wyprowadzka od rodzicow i rzucienie sie na gleboka wode.

          I krok po kroku odkrylam, ze nie jestem ani glupia, ani smieszna. Ze jestem
          soba.


          Zapewne, ty tez przezywasz takie rozterki. Bardzo cie boli osamotnienie. Ale to
          minie, badz silna.

          Chcesz napisac ksiazke? To rob wszystko w tym kierunku! Nie daj sobie odciac
          marzen!

          Pozdrawiam i zycze powodzenia!
    • mskaiq Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 06:26
      Bardzo czesto tak jest, zycie przynosi doswiadczenia a te doswiadczenia staja
      sie przeciwko zyciu. Ty nie masz tych doswiadczen, jestes otwarta, jest w Tobie
      potrzeba radosci, ciepla i zrozumienia.
      Mysle ze to bardzo dobrze, nie trzeba tego tracic ale nie mozna akceptowac
      smutku ani poczucia beznadziejnosci, pomiedzy tym a depresja jest bardzo
      malenka granica, mozna ja przekroczyc nie wiadomp kiedy.
      Dlatego trzeba sie usmiechac, trzeba znadowac powody do usmiechu i radosci, sa
      wszedzie, to zalezy od nas czy chcemy widziec pieknie i radosnie czy tez
      beznadziejnie i z przestrachem.
      Jesli chodzi o uczucia w srodku Ciebie to Ty je mozesz zmieniac. Uczucia biegna
      za myslami dlatego Twoje pogodne myslenie oznacza radosne uczucia w Tobie.
      Jesli chodzi o to ze czujesz sie gorsza to nigdy tego nie akceptuj, zapewniam
      Cie ze nie jestes gorsza. Piszesz ze Rodzina czesto potrafi sie wysmiewac z
      Ciebie, robi to bo wierzy ze w ten sposob Ci pomaga. W ten sposob nie mozna
      pomoc, nie mniej Ty mozesz rozumiec ich intencje, sa dobre, Oni Cie kochaja.
      Mysle ze rozumiejac to jest latwiej to znosic i miec wiele usmiechu i radosci a
      przeciez w zyciu o to chodzi aby tego bylo jak najwiecej.
    • f.enix Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 09:29
      Mogę Ci tylko powiedzieć - Nie daj się, to Twoje życie, masz je jedno i nikt
      inny za Ciebie je nie przeżyje.
      Rozumiem Twoje rozterki, Twoje myśli, uczucia. Rozumiem brak rozmów z bliskimi,
      potrzebę tych rozmów, nie o szkole, o zakupach itp. ale o tym co jest w Tobie,
      co czujesz, jak jest Ci ciężko (chociaż wg. innych nie masz powodów). Rozumiem
      jak odczuwasz presję rodziny... A dlaczego? Sam tak miałem (i mam nadal). Tyle,
      że ja jestem "trochę starszy" i bardziej mam skomplikowaną sytuacje (co
      zdecydowanie nie umniejsza Twojej "worthless") i jedyne co Ci mogę powiedzieć -
      nie daj się, nikt nie może żyć Twoim życiem, ani rodzice, ani nikt inny. Każdy
      ma swoją szanse i to jak ją wykorzysta to jego sprawa, a zawiedzione nadzieje,
      stracone szanse nie dają nikomu prawa do narzucania innym "własnej legendy".
      Każdy ma prawo popełniać błędy i naprawiać je, ale tylko swoje własne błędy.
      Staraj się być sobą, robić to na co masz ochotę, realizować swoje marzenia,
      dążyć do własnych celów, nie zaspokajaj ambicji innych, postaraj się nie
      poddawać presji innych - kiedyś może nie starczyc czasu dla Ciebie i Twojej
      legendy, to Twoje życie... Sam wiem jak bardzo trudno jest kroczyć własną
      ścieżką, sam nie potrafię bezgranicznie tak robić, dlatego tym bardziej Cię
      rozumiem, tym bardziej wiem jak jest trudno.. Ale trzeba wierzyć w siebie, i
      nie poddawać się, za każdym razem wstawać, uparcie dążyć tam gdzie się chce, to
      Twoje życie, nie daj się...
    • bart13p Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 12:34
      Hmm, ja też piszę i mam 16 lat, ale na szczęśćie nie mam takich problemów, mimo
      to nie jestet tu żeby o tym pisać. Czy w ogóle zastanowiłaś się poważniej z
      czego to tak na prawdę wynika? Te wszystkie smutki, zmartwienia, depresje itp?
      Tak, wiem, czytałem o tej presji ze strony rodziny, ale może w takim razie
      spróbujesz uświadomić swoim ?bliskim?, że nie będziesz dłużej znosić takiego
      czegoś, że też amsz prawo doecydować itp. No nic, musiałbym się dłuzej
      zastanowic aby więcej napisać, albo znać twój problem bliżej. Co do psychologa
      jest to dobre wyjście z sytuacji, ale z tego co czytam dalej to nie masz
      możliwości. Szkoda.
      • brunonx Re: ...i feel so worthless... 24.08.04, 15:37
        Eve,
        jesteś bardzo młodą i wrażliwą osobą. To co napisałaś jak się czujesz zdarza
        się bardzo wielu nastolatkom bo jest to okres kiedy budujesz swój system
        wartości, kształtujesz schemat patrzenia na rzeczywistość, szukasz drogi i
        akceptacji stad też takie a nie inne reakcje. Ktoś napisał wcześniej - ja
        przeżywałem to samo. Każdy z nas patrząc na swoje lata - naście odnajdzie
        podobne odczucia. Jest to wspaniały okres a jednoczesnie niebezpieczny, bo
        młody człowiek nie mając doświadczenia podejmuje czasem ryzykowne działania
        albo nie rozumie dlaczego 'nie pasuje' do takich a nie innych uwarunkowań.
        Teraz się mądrzę a sam pamiętam jak zapieprzałem po kruchym lodzie głębokiego
        jeziora wczesną wiosną pędząc rowerem bo wydawało mi się, ze wszystko jest do
        dupy, że muszę z siebie wyrzucić jakiś jątrzący mnie ból, czy też jakieś
        niezrealizowane uczucia..
        udało się - przejechałem :)
        chyba w życiu nigdy nie jest tak, ze do czegoś tak do końca pasujemy, wtłoczeni
        w takie a nie inne ciało, zaopatrzeni w takie a nie inne umiejętności albo
        otoczeni takimi a nie innymi ludźmi..
        W grze zwanej życiem sami również mozemy zmieniać zasady. Nie jesteśmy tylko
        figurami bezwolnie przesuwanymi w imię czyjegoś widzimisię.
        Jesteś młoda, wszystko przed Tobą. Smutek będzie ale też odnajdź to co radosne
        i zmień to co możesz zmienić a to co Cię boli. Nie jesteś worthless - a wręcz
        przeciwnie - z jakiegoś powodu żyjesz tu i teraz masz do zrealizowania parę
        spraw - w tym własne szczęscie. spróbuj poszukać w świecie też pozytywnych
        rzeczy.

        Pozdro.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka