bardotka35
25.07.14, 01:02
Oczywiście jest to zaburzenie w języku psychologicznym, ale mnie się wydaje że problem leży w nauce. Mamy czasy postmodernizmu. Dlaczego uderzono w naukę, bo odczłowiecza, ludziom nauki prześwieca jakaś magiczna wizja, że są w stanie wyjść z siebie i zobaczyć obiektywnie sytułacje. A co widzimy w takiej postawie , rodzaj wyparcia, wydarcia siebie z siebie, jakieś oszustwo które ma nas przekonać, widzę z boku, nie uczestnicze. Jest to wyparcie osobowości na rzecz abstraktu , wyuczone wbrew temu co osobistego, stąd problemy z etyką w szpitalach, bo oni nie czują ludzi bo siebie czuć nie chcą.
I teraz narcyzm jest odwrotnością, on skupia się na sobie, jest pewny siebie, kocha siebie. Naukowcy ogłosili że to zaburzenie, a jeśli naukowcy przez metodę są zaburzeni i w takich okolicznościach ludzie bardziej osadzeni w sobie, prowokują, to co tamci mają ale się wstydzą, prowokuje ich zbytnia ekspresja osobowości. I tak w psychologii społecznej jest to zaburzenie, a psychologii humanizmu skupionej na jednostce lub filozofii spotykamy narcyzm pozytywny , na który przecierają ze zdumienia oczy bo oni mają regułkę że negatywny.
Czyli ludzie nie powinni kochać siebie, marzyć o czymś wielkim i wspaniałym, że są cudowni, co powoduje ekspresje samorealizacji i twórczości? A nauka upołeczniona, nie nakazuje czasem lekceważyć siebie i podcina skrzydła, my ciebie lekceważymy, naucz się być skromny, schowany, nie wybiegaj przed innych, stłum siebie. Zawsze mnie bawiły teorie psychologiczne samorealizacji, jak psychologia z założenia tej samorealizacji zaprzecza.