Gość: ana
IP: *.icpnet.pl
02.09.04, 18:50
Kilka lat temu byłam wielką optymistką. Miałam doły ale potrafiłam też
cieszyć się z drobiazgów. Od kilku lat ten optymizm powoli umiera. Brakuje mi
go straszne. Bardzo rzadko czuje się naprawdę szczęśliwa a powinnam bo
powodów mam wiele. Od kilku tygodni jestem mężatką, mamy własne, duże
mieszkanie, jakiś tam samochód, pracujemy, jesteśmy zdrowi...czegóż nam
więcej trzeba.A ja ciągle czuję się źle. Jestem strasznie podejrzliwa w
stosunku do mojego męża. On nigdy nie dał mi powodów do zazdrości a ja
ciągle się ich doszukuje. Nienawidzę siebie za to. To źle wpływa na nasz
związek.Najgorsze jest to,że ciągle czytam jakieś posty o zdradzie,
oszustwach i porównuje to do mojej sytuacji. Muszę się nauczyć ufać, dać
mężowi trochę swobody i nie myśleć co on robi w danej chwili, z kim i oczym
rozmawia, czy przypadkiem nie poświęca zbyt dużej uwagi innej kobiecie. A
przecież on ma swoich przyjaciól i przyjaciółki i nie powinno mi to
przeszkadzać.