Dodaj do ulubionych

erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna

IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 16:02
jakie doswiadczenia w zyciu najbardziej zaszkodzily twojemu "morale"?

a co je podreperowalo?

i skad wziales materialy na budowe swego kregoslupa?

:)
Obserwuj wątek
    • trzcina Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna 07.04.02, 16:14
      Niezłe zadanko na niedzielę. Na morale najgorzej mi robi korozja wartości na
      organizmach najbliższych( zdrady, nieuczciwości itd.), a na własnym długotrwałe
      poczucie skrzywdzenia i wynikająca zeń chęć odwetu.
      O kręgosłup dbam stale w ramach dezintegracji/integracji, a regeneruję
      pourazowo z bliżnich i modlitwy pomocą. O szczegółach muszę jeszcze pomyśleć.
      Pzdr
    • Gość: Mart@ Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 07.04.02, 16:22
      Zdziwisz się Fnollu - najbardziej mi szkodzi na moralność zwykłe,
      bezinteresowne chamstewko codzienne spotykane tu i tam.
      Nie ma niczego, co by na to pomagało - podlegam stałemu psuciu.
      A Ty? Co sam masz do powiedzenia w tej kwestii?

      Pozdrawiam
      Marta
      • Gość: fnoll Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 17:00
        Gość portalu: Mart@ napisał(a):

        > A Ty? Co sam masz do powiedzenia w tej kwestii?

        demoralizowaly mnie w podstawowce lekcje religii - scena odklepywanej niedbale
        jedynej modlitwy przekazanej bezposrednio przez chrystusa - by swoj kregoslup
        przed tym ochronic zrezygnowalem z uczestnictwa w tych bluznierczych (wtedy dla
        mnie) rytualach i wkrotce znalazlem sie w orbicie kosciola bardziej
        charyzmatycznego niz katolicki

        demoralizowala mnie szkola, promujac niezbyt etyczny bezmyslny serwilizm
        podszyty strachem - wiec takze staralem sie jej unikac, angazujac sie
        jednoczesnie w dzialania "spoleczne", w ktorych czulem sie odpowiedzialny i
        samosterowny

        demoralizowala mnie telewizja w sposob pieknie opisany przez rogera watersa w
        piosence "amused to death", dzis nie mam telewizora i nie zamierzam, choc nie
        uwazam go za "narzedzie szatana" - to dla wlasnego bezpieczenstwa, ale za to mam
        komputer

        [tak generalnie to najbardziej demoralizuje mnie poczucie bezradnosci, i
        zwiazane z nim poczucie bycia gorszym, zlym, nieudanym, nieistniejacym]

        ale takie ciagle stawanie na brzegu mainstreamu grozi... nietzscheanska
        amoralnoscia (czy tez moralnoscia indywidualna ktora w pogardzie ma stado) lub
        tez postmodernistycznym relatywizmem, jesliby z otwartoscia w ta rzeke wskakiwac
        w roznych miejscach (a jesli chodzi o to, by isc gdzies, to przeciez trzeba
        umiec wybrac kierunek, jesli dobrze jest byc odpowiedzialnym wobec innych zywych
        istot bardziej niz lisc na falach) i dosc przerazajaca czasem samotnoscia

        najbardziej buduje mnie biologia, etologia, ekologia widziana przez pryzmat
        umilowania zycia w kazdej postaci - najbardziej buduje mnie buddyzm zen i jego
        bodhisattwowie

        ostatnio w tvp w serii "kontrowersyjny dokument" puscili piekny film o
        powstawaniu czlowieka od komorek rozrodczych do noworodka "cud milosci" - bardzo
        mnie zbudowal :)))

        pzdr

        fnoll
        • claes do fnolla 07.04.02, 17:52
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > , dzis nie mam telewizora i nie zamierzam, choc nie
          > uwazam go za "narzedzie szatana" - to dla wlasnego bezpieczenstwa,
          > ostatnio w tvp w serii "kontrowersyjny dokument" puscili piekny film o
          > powstawaniu czlowieka od komorek rozrodczych do noworodka "cud milosci" - bardz
          > o
          > mnie zbudowal :)))

          To jak jest fnoll z tym telewizorem? Nie masz, ale jednak ogladasz?

          :)))
          claes


          • Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 18:21
            claes napisał(a):

            > To jak jest fnoll z tym telewizorem? Nie masz, ale jednak ogladasz?

            nie mam tez samochodu, a zdarza mi sie nim jezdzic - czary-mary, no nie? ;)

            taaa, jak slysze o czasach, gdy byl jeden-dwa telewizory w klatce mieszkaniowej,
            to gdyby od tych historii odjac zawisc - telewizor w owych czasach spelnial
            bardzo budujaca role :)))

            czasem mniej jest lepiej, ot co
            • Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 18:31
              Czy brak, posiadania telewizora, wynika u Ciebie ze słabej woli, czy też ze
              znikomych potrzeb odnośnie tego urządzenia?
              • Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 19:04
                Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                > Czy brak, posiadania telewizora, wynika u Ciebie ze słabej woli, czy też ze
                > znikomych potrzeb odnośnie tego urządzenia?

                ze słabej woli - kompletnie nie chce mi sie go kupic, nie mowiac o niesieniu...
                a jakby ktos nam nie daj boze sprezentowal? hmm, chyba poczulbym sie urazony,
                szczegolnie jesli w domysle znaczeniem tego prezentu byloby: "to biedne dziecko
                musi do nas przychodzic na dobranocke" co sie rowna "siedzcie juz lepiej u
                siebie" ;)))

                poza tym, jak na moj gust, telewizor dominujacy miejsce spotkan rodzinno-
                towarzyskich to bardzo niedobre rozwiazanie przestrzenne, a ze obecnie mamy
                tylko jeden pokoj - to po prostu nie ma dla niego miejsca

                a co bedzie dalej? kto wie?
                • Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 19:18
                  Gość portalu: fnoll napisał:

                  > ze słabej woli - kompletnie nie chce mi sie go kupic, nie mowiac o niesieniu...
                  > a jakby ktos nam nie daj boze sprezentowal? hmm, chyba poczulbym sie urazony,
                  > szczegolnie jesli w domysle znaczeniem tego prezentu byloby: "to biedne dziecko
                  > musi do nas przychodzic na dobranocke" co sie rowna "siedzcie juz lepiej u
                  > siebie" ;)))
                  Czy lenistwo jest dla Ciebie przejawem słabej woli?( wiem, że żartowałeś, ale
                  pytam poważnie). Wierzę, że twoja żywa wyobraźnia zapewnia dzieciom stosowne
                  bajeczki,a w swej oryginalności, przebijające te z tv.

                  > poza tym, jak na moj gust, telewizor dominujacy miejsce spotkan rodzinno-
                  > towarzyskich to bardzo niedobre rozwiazanie przestrzenne, a ze obecnie mamy
                  > tylko jeden pokoj - to po prostu nie ma dla niego miejsca

                  Czy nie sądzisz, że telewizja zabija zdolność komunikacji wzajemnej u rodziny
                  (ogólnie ludzi), która nie wiedząc o czym dyskutować z sobą mówi, może włączymy
                  telewizję i kłopot z głowy?

                  • Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 20:35
                    Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                    > Czy lenistwo jest dla Ciebie przejawem słabej woli?

                    to zależy, lenistwo niejedno ma imię, bo jak dla mnie nadanie komuś takiej
                    plakietki informuje nas tylko o tym, że ten ktoś nie robi czegoś, co inny
                    chciałby, żeby ten ktoś robił - nie wiemy natomiast co to jest, i jakie motywy
                    kierują zachowaniem obu stron, kombinacji może być wiele, np. "leniwy" agent
                    ubecki który nie dość często donosy na kumpli z zakładu pisze, bo ma skrupuły

                    > Czy nie sądzisz, że telewizja zabija zdolność komunikacji wzajemnej u rodziny
                    > (ogólnie ludzi), która nie wiedząc o czym dyskutować z sobą mówi, może włączymy
                    > telewizję i kłopot z głowy?

                    nie tylko w telewizje można uciec - ale jest to szczególnie łatwa ucieczka od z
                    jakiś względów kłopotliwego bycia razem, co by nie rzec

                    tv może nie zabija komunikacji "lokalnej", ale z pewnością ją może znacząco
                    utrudniać - co chyba każdy zna z doświadczenia; a jak sytuacja się powtarza i
                    utrwala, to i człowiek przywyka do "komunikacyjnego ubóstwa"

                    rozmowa jest w końcu sztuką, którą trzeba pielęgnować poprzez częste
                    praktykowanie - krótkie zdanka w stylu "dokąd idziesz?" "kiedy
                    wrócisz?" "dlaczego znowu..." "czy moglbys..." etc mozna spokojnie upchnac
                    miedzy "faktami", "plebanią", a domowymi zajeciami, ale do pelnowartosciowej
                    rozmowy to trzeba mieć warunki i czas - o ktore tez "walczy" telewizja

                    pzdr

                    fnoll
                    • Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 21:00
                      Gość portalu: fnoll napisał:

                      > to zależy, lenistwo niejedno ma imię, bo jak dla mnie nadanie komuś takiej
                      > plakietki informuje nas tylko o tym, że ten ktoś nie robi czegoś, co inny
                      > chciałby, żeby ten ktoś robił - nie wiemy natomiast co to jest, i jakie motywy
                      > kierują zachowaniem obu stron, kombinacji może być wiele, np. "leniwy" agent
                      > ubecki który nie dość często donosy na kumpli z zakładu pisze, bo ma skrupuły

                      Lenistwo raczej powstrzymuje nas, od tego co dla nas pożądane, ale męczące w
                      pozyskaniu, nie jest natomiast, nie robieniem tego, co od nas chcą,bo to może
                      wynikać z różnicy zdań, nie lenistwa.
                      Posiadanie skrupułów, raczej też nie jest wynikiem lenistwa, wynika prędzej z
                      posiadania owych "morale".
                      Słaba wola nie pozwala nam się oprzeć pokusie, natomiast lenistwo wręcz "chroni"
                      nas przed nią,(jeśli silniejsze od słabej woli) spełniając tym samym rolę silnej
                      woli,( choć naturalnie,znaczeniowo będąc czymś innym).

                      pzdr.
      • maly.ksiaze Dobre samopoczucie na codzien 07.04.02, 17:43
        Wczoraj moja wiara w przyszlosc i w czlowieka wzrosly. Otoz przy pomocy
        plastikowej karty wyjalem pieniazki ze sciany (kilka banknotow) i poszedlem robic
        zakupy do pobliskiego sklepu. Przed wejsciem do sklepu, odleglego o jakies sto
        metrow od wspomnianej sciany cudow, dogonilo mnie dziewcze na oko pietnastoletnie
        i wydyszalo, ze zgubilem ten oto portret krolowej.
        Przyjalem portret z wdziecznoscia, bo na obrazku, oprocz krolowej stalo
        jeszcze '20'. Podziekowalem oslupialy, dziewcze poszlo swoja droga, ja -
        podbudowany - swoja.
        Tak mi sie milo zrobilo. Komus bardzo mlodemu chcialo sie biec za mna kawalek (a
        chodze szybko) po to, aby oddac mi cos, czego wlasnosci i tak nie daloby sie
        ustalic.

        Dzis rano odkrylem, ze mam w porteflu wiecej pieniedzy, niz wyplacalem. Zgadnij o
        ile. I co teraz? A moze to wrozka byla?

        Pozdrawiam,

        mk.

        PS. Marto, czy to Ty, czy nie Ty. Adres jakby inny.
        • Gość: Mart@ Re: Dobre samopoczucie na codzien IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 07.04.02, 18:49
          maly.ksiaze napisał(a):

          > PS. Marto, czy to Ty, czy nie Ty. Adres jakby inny.

          To jestem jak najbardziej ja. Nic nie poradzę na dziwactwa serwerów. I piszę
          wciąż z tego samego pudła, używając tej samej klawiatury i bałagan wokół mam też
          swojski :-))) Podobno mój komputer nie jest identyfikowalny, bo należy do małej
          sieci domowej. Ale ja się nie znam. Mnie obsługują, jeśli nie narozrabiam, w
          nagrodę...
          Uściski ślę.
          M.
    • maly.ksiaze geniusz-ortopeda 07.04.02, 17:23
      Ha, widze fnollu, ze psioczenie Mariposy (miala racje, a co!) bardzo mocno
      wplynelo na Twoje 'morale'.

      Moje 'morale' czesto i skutecznie psuje ja sam. Ile razy przypomne sobie, ze
      jestem genialny (w ostatecznosci moge przystac na "wybitny") a rozmieniam sie
      na drobne, wscieklosc mnie ogarnia. Po niej zas - oczywiscie beznadzieja. I to
      mnie rozklada. Na obie lopatki.
      Aktem 'ortopedii' sa te momenty, kiedy ktos (Ktos?) mi pomaga pozbierac te
      drobne i wymienic je na jakis wiekszy nominal.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: fnoll Re: geniusz-ortopeda IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 17:30
        maly.ksiaze napisał(a):

        > Ha, widze fnollu, ze psioczenie Mariposy (miala racje, a co!) bardzo mocno
        > wplynelo na Twoje 'morale'.

        piekny nominal polozyles na stol ;))))
    • Gość: kasia28 Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.atol.com.pl 07.04.02, 17:36
      Fnollu widzę, że wziąłeś/aś ( jak to z Tobą jest, bo się ciągle gubię) sobie
      do serca wywody Mariposy:)
      Nie potrafię sobie przypomniec czy coś tak "bardzo" zburzyło moje morale. A
      moze mogę, ale nie chcę pisać. Właściwie to prawie wszystko mnie "rozkłada".
      każde chamstwo, złe słowo, złośliwość w słowie i działaniu, małe krzywdy i
      duże wyrządzane mi i innym itd.
      A co mnie reperuje? Mój mąż i przyjaciółka. Wciąż mnie do kupy zbierają:)
      Jakby ich nie było tobym chyba z workiem musiała chodzić, a raczej w worku,
      zeby się nie rozsypać:)
      Słaby mam kręgosłup i nóżki i rączki:(, dlatego muszę na masaże chodzić, gdzie
      Pan Masażysta kręci głową, mówi, ze jestem bardzo "rozsypana" i wstawia mi
      wszystko na miejsce. Do nastepnej wizyty:)
      Pewnie Mariposa się skrzywi jak to przeczyta, ale niech tam: często
      mój "kręgosłup" ratuja ludzie z tego forum za co bardzo wszystkim
      dziękuję:)))))

      Pozdrawiam
      Kasia
      • Gość: ESL Gdy jest za dobrze IP: *.sympatico.ca 07.04.02, 18:39
        Koroduje mnie wygoda i poczucie bezpieczenstwa. Glownie tego finansowego. Moze dlatego przez tyle
        lat gonilo mnie po swiecie - naturalna obrona organizmu przez smiertelna choroba zasiedzenia
        i obrosniecia w dobra doczesne. Teraz jednak powoli mnie to dopada i jedyne, co znajduje na obrone to
        angazowanie sie w jakies akcje "na rzecz" ale mam poczucie pewnego falszu w tego typu dzialaniach.
        I ten falsz tez podkopuje moje morale, nie powiem.
        Poprawiaja moja wiare w czlowieka ( a wiec i w siebie przy okazji troche tez) moje wlasne dzieci - moja
        corka, ktora ma szanse byc bardzo dobrym lekarzem i moj szalony syn, ktory jest weganem, studiuje
        nauki polityczne, wybiera sie w lecie do pracy (volunteer) przy budowie oczyszczalni sciekow gdzies
        pod Lima i ogolnie jest chyba uosobieniem tych idealow, ktore u mnie powoli sniedzieja. Gdy patrze na
        Niego, mam poczucie, ze moze ja juz sie "skiepscilem" ale ten mlody facet tu przede mna dostal cos ode
        mnie na droge wiec moze jeszcze uda nam sie uratowac swiat ;-)
    • Gość: zlakobieta Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: 192.168.5.* 07.04.02, 19:37
      Erozja... kazde trudne doswiadczenie zyciowe zwiazane z waznym wyborem
      przyczynialo sie do tej erozji. Im dluzej zyje, im trudniejszych wyborów
      zmuszona jestem dokonywać, tym bardziej zdaje sobie sprawe ze swojej
      dramatycznej malosci, slabosci, z mojego barku wyobrazni i coraz mniej jest
      rzeczy, o których mogę powiedzieć "nigdy tego nie zrobię, bo to jest zle".
      Właściwie chyba o niczym już tak nie powiem, dopoki faktycznie nie znajde sie w
      takiej sytuacji i faktycznie znajde w sobie sily, zeby tak nie postapic.

      Moje zycie to nieustanna erozja niestety.
      Boli mnie to ale nie moge nad tym zapanowac.
      Czasem zastanawiam sie czy nie jestem jednostką zdeterminowaną genetycznie do
      podejmowania niewłasciwych (czyt. powodujacych erozje kregoslupa moralnego)
      decyzji. Moze niektórzy ludzie - ja do nich naleze - urodzili sie juz tacy
      niezdolni do unikania bledow i trzymania sie wartosci, w ktore wierza.
      Z moimi przekonaniami jest wszystko OK. Wydaje mi sie, ze potrafie rozroznic
      droge dobra od zlej, ale kiedy przychodzi jakis powazny, rzeczywisty dylemat,
      to okazuje sie, ze jestem w tym dobra wylacznie teoretycznie :(
      Doswiadczenie zyciowe modyfikuje wszystko, co dobrego o sobie kiedykolwiek
      myslalam. Stad moj nick.
      To tyle.
    • kwieto Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn 07.04.02, 21:12
      Hmmmm.... wlasciwie to powinienem zaczac od "Eeeeetam, morale...". Bardzo nie
      lubie tego slowa i to ono mnie ostatnio demoralizuje. Bo slowo "moralnosc" wg
      mnie jest jakims sztucznym tworem, kagancem osobowosci, ktorego czlowiek wcale
      nie podrzebuje. Jest wszak homeostatem - wiec powinien sam sie dostrajac we
      "wlasciwym" kierunku.

      Ale o tym co mnie doluje i buduje

      Doluje:
      - bezinteresowne chamstwo, arogancja, pycha, buta
      - osli upor
      - bezmyslnosc
      - "niemogiectwo" i wynajdywanie wszelkich przeciwnosci losu aby czegos nie
      zrobic

      Buduje:
      - ludzie ktorzy potrafia udowodnic, ze "sie da", ktorzy "robia swoje" mimo
      przeciwnosci losu
      - ludzie wrazliwi na innych, na swiat
      - rzeczy niemozliwe, ktore staja sie cialem
      - umiejetnosc myslenia - najbardziej tego logicznego
    • Gość: Martyna Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 21:38
      Gość portalu: fnoll napisał(a):

      > jakie doswiadczenia w zyciu najbardziej zaszkodzily twojemu "morale"?
      >
      > a co je podreperowalo?
      >
      > i skad wziales materialy na budowe swego kregoslupa?
      >
      > :)


      Pewnie nie jeden z Was powie, ze moj kregoslup dawno juz zlamany bo ja w zyciu
      Traktuje ludzi uczciwie i z szacunkiem dopoki na to zasluguja tzn nie
      nadstawiam drugiego policzka , jesli ktos nie graze mna fair to moze spodziewac
      sie podobnego traktowania z mojej strony.

      Trudne, dramatyczne doswiadczenia w zyciu z reguly mnie wzmacniaja- wiem o tym
      bo nie brakowalo takich w moim zyciu. Wzmacniaja w sensie filozoficznego
      patrzenia na swiat co sie dalej przeklada na wartosci , ktorej wynikaja z naszej
      filozofii.
      Gdy swiat wywroci sie kilka razy do gory nogami w zyciu - ja nabieram dystansu do
      swiata i do samego siebie, znajac ulotnosc wszystkiego co mnie otacza ucze sie
      doceniac i cieszyc sie z tego co mam , przechodzac przez zawirowania zyciowe w
      przeszlosci czlowiek staje sie silniejszy sam z soba i z innymi .

      Co szkodzi i maci moj system wartosci? - samotnosc i brak milosci - tylko to moze
      mnie zlamac i negatywnie wplynac na moje wybory i moze jeszcze brak jakiegos
      steru, przewodnika duchowego . Jako osoba nie praktykujaca religii i praktycznie
      nie majaca w mlodosci rodziny w momentach zagubienia, zachwiania wartosci,roznego
      rodzaju dylematow- moglam jedynie udac sie do przyjaciol np z zapytaniem czy
      dobrze postepuje?

      A co do pytania skad wzielam materialy na budowe mojego kregoslupa ? Dobre
      pytanie dla kogos kto tak jak ja wychowywal sie praktycznie sam od 15 roku zycia .
      Sama nie wiem skad . Z literatury, filozofii i z prostych zasad: nie ranic i nie
      krzywdzic nikogo wokol bo jest to zle, pomagac innym bo to jest dobre i
      potrzebne,podazac za marzeniami bo sa wazne, sluchac serca bo nie potrafie
      inaczej.

      Aby postepowac zgodnie z nimi kazdego dnia i o nich nie zapominac mam swoje
      wlasne "podsysacze plomieni" . Sa nimi: muzyka, dobry film, piekno natury, balet
      i sport. Kazdy z nich w jakijs sposob mnie inspiruje, uwrazliwia czy tez wzmacnia.

      Pozdrawiam


    • Gość: Pola Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn IP: *.extern.kun.nl 07.04.02, 22:21
      Jako uparty, przekorny i przewrotowy zodiakalny baran, im
      wiecej kurestwa (przepraszam, ale MUSIALAM tu uzyc tego
      slowa, bo zadne tam "zlo moralne" nie oddaloby tego, co
      mam w tej chwili na mysli ;))widze naokolo siebie, tym
      wiekszego kopa dostaje, ze ja bede robic dobrze! Moze to
      nie do konca zdrowe, ale to tak juz ze mna jest.
      Nawiazujac do tego, co napisal ESL, boje sie, ze jak juz
      bedzie mi bardzo dobrze (kiedys...chyba) i bezpiecznie
      np. finansowo, to moze sie ta moja postawa zmienic,
      ale...moze nie bedzie tak zle ;)
      • andrzejprzecin1 Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn 07.04.02, 22:24
        No właśnie ja mam podobnie.
        Pozdrawiam serdecznie(!)
    • Gość: Renka Re: niereformowalnosc negatywna IP: *.home.cgocable.net 07.04.02, 23:11
      Moze zaskocze madrali forumowych, ale nie przypominam sobie, aby moje morale
      skorodowalo sie czymkolwiek.To znaczy, ze sie przed tymi korodujacymi
      czynnikami zabezpieczylam.Stosuje filtry, ktore filtruja w jedna strone, tylko
      to, co mnie interesuje.Sama sobie te filtry zbudowalam i regularnie poddaje je
      oczyszczaniu z nagromadzonych toksycznych osadow zdemoralizowanej etyki.Nosze
      te filtry wszedzie ze soba, lekko nie jest, ale lepsze to, niz kapanie sie w
      czyims gownie.
      (Bo mial ochote sie odstresowac i wysral sie na mnie)
      Z biegiem lat musze wiecej myslec.Przy zalozeniu, ze wykorzystuje okolo 10 %
      tego , co mam w glowie, zostaje mi jeszcze ogromna wiekszosc. Nie trace nadziei.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka