Gość: fnoll IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 16:02 jakie doswiadczenia w zyciu najbardziej zaszkodzily twojemu "morale"? a co je podreperowalo? i skad wziales materialy na budowe swego kregoslupa? :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trzcina Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna 07.04.02, 16:14 Niezłe zadanko na niedzielę. Na morale najgorzej mi robi korozja wartości na organizmach najbliższych( zdrady, nieuczciwości itd.), a na własnym długotrwałe poczucie skrzywdzenia i wynikająca zeń chęć odwetu. O kręgosłup dbam stale w ramach dezintegracji/integracji, a regeneruję pourazowo z bliżnich i modlitwy pomocą. O szczegółach muszę jeszcze pomyśleć. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mart@ Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 07.04.02, 16:22 Zdziwisz się Fnollu - najbardziej mi szkodzi na moralność zwykłe, bezinteresowne chamstewko codzienne spotykane tu i tam. Nie ma niczego, co by na to pomagało - podlegam stałemu psuciu. A Ty? Co sam masz do powiedzenia w tej kwestii? Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 17:00 Gość portalu: Mart@ napisał(a): > A Ty? Co sam masz do powiedzenia w tej kwestii? demoralizowaly mnie w podstawowce lekcje religii - scena odklepywanej niedbale jedynej modlitwy przekazanej bezposrednio przez chrystusa - by swoj kregoslup przed tym ochronic zrezygnowalem z uczestnictwa w tych bluznierczych (wtedy dla mnie) rytualach i wkrotce znalazlem sie w orbicie kosciola bardziej charyzmatycznego niz katolicki demoralizowala mnie szkola, promujac niezbyt etyczny bezmyslny serwilizm podszyty strachem - wiec takze staralem sie jej unikac, angazujac sie jednoczesnie w dzialania "spoleczne", w ktorych czulem sie odpowiedzialny i samosterowny demoralizowala mnie telewizja w sposob pieknie opisany przez rogera watersa w piosence "amused to death", dzis nie mam telewizora i nie zamierzam, choc nie uwazam go za "narzedzie szatana" - to dla wlasnego bezpieczenstwa, ale za to mam komputer [tak generalnie to najbardziej demoralizuje mnie poczucie bezradnosci, i zwiazane z nim poczucie bycia gorszym, zlym, nieudanym, nieistniejacym] ale takie ciagle stawanie na brzegu mainstreamu grozi... nietzscheanska amoralnoscia (czy tez moralnoscia indywidualna ktora w pogardzie ma stado) lub tez postmodernistycznym relatywizmem, jesliby z otwartoscia w ta rzeke wskakiwac w roznych miejscach (a jesli chodzi o to, by isc gdzies, to przeciez trzeba umiec wybrac kierunek, jesli dobrze jest byc odpowiedzialnym wobec innych zywych istot bardziej niz lisc na falach) i dosc przerazajaca czasem samotnoscia najbardziej buduje mnie biologia, etologia, ekologia widziana przez pryzmat umilowania zycia w kazdej postaci - najbardziej buduje mnie buddyzm zen i jego bodhisattwowie ostatnio w tvp w serii "kontrowersyjny dokument" puscili piekny film o powstawaniu czlowieka od komorek rozrodczych do noworodka "cud milosci" - bardzo mnie zbudowal :))) pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
claes do fnolla 07.04.02, 17:52 Gość portalu: fnoll napisał(a): > , dzis nie mam telewizora i nie zamierzam, choc nie > uwazam go za "narzedzie szatana" - to dla wlasnego bezpieczenstwa, > ostatnio w tvp w serii "kontrowersyjny dokument" puscili piekny film o > powstawaniu czlowieka od komorek rozrodczych do noworodka "cud milosci" - bardz > o > mnie zbudowal :))) To jak jest fnoll z tym telewizorem? Nie masz, ale jednak ogladasz? :))) claes Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 18:21 claes napisał(a): > To jak jest fnoll z tym telewizorem? Nie masz, ale jednak ogladasz? nie mam tez samochodu, a zdarza mi sie nim jezdzic - czary-mary, no nie? ;) taaa, jak slysze o czasach, gdy byl jeden-dwa telewizory w klatce mieszkaniowej, to gdyby od tych historii odjac zawisc - telewizor w owych czasach spelnial bardzo budujaca role :))) czasem mniej jest lepiej, ot co Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 18:31 Czy brak, posiadania telewizora, wynika u Ciebie ze słabej woli, czy też ze znikomych potrzeb odnośnie tego urządzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 19:04 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Czy brak, posiadania telewizora, wynika u Ciebie ze słabej woli, czy też ze > znikomych potrzeb odnośnie tego urządzenia? ze słabej woli - kompletnie nie chce mi sie go kupic, nie mowiac o niesieniu... a jakby ktos nam nie daj boze sprezentowal? hmm, chyba poczulbym sie urazony, szczegolnie jesli w domysle znaczeniem tego prezentu byloby: "to biedne dziecko musi do nas przychodzic na dobranocke" co sie rowna "siedzcie juz lepiej u siebie" ;))) poza tym, jak na moj gust, telewizor dominujacy miejsce spotkan rodzinno- towarzyskich to bardzo niedobre rozwiazanie przestrzenne, a ze obecnie mamy tylko jeden pokoj - to po prostu nie ma dla niego miejsca a co bedzie dalej? kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 19:18 Gość portalu: fnoll napisał: > ze słabej woli - kompletnie nie chce mi sie go kupic, nie mowiac o niesieniu... > a jakby ktos nam nie daj boze sprezentowal? hmm, chyba poczulbym sie urazony, > szczegolnie jesli w domysle znaczeniem tego prezentu byloby: "to biedne dziecko > musi do nas przychodzic na dobranocke" co sie rowna "siedzcie juz lepiej u > siebie" ;))) Czy lenistwo jest dla Ciebie przejawem słabej woli?( wiem, że żartowałeś, ale pytam poważnie). Wierzę, że twoja żywa wyobraźnia zapewnia dzieciom stosowne bajeczki,a w swej oryginalności, przebijające te z tv. > poza tym, jak na moj gust, telewizor dominujacy miejsce spotkan rodzinno- > towarzyskich to bardzo niedobre rozwiazanie przestrzenne, a ze obecnie mamy > tylko jeden pokoj - to po prostu nie ma dla niego miejsca Czy nie sądzisz, że telewizja zabija zdolność komunikacji wzajemnej u rodziny (ogólnie ludzi), która nie wiedząc o czym dyskutować z sobą mówi, może włączymy telewizję i kłopot z głowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 20:35 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Czy lenistwo jest dla Ciebie przejawem słabej woli? to zależy, lenistwo niejedno ma imię, bo jak dla mnie nadanie komuś takiej plakietki informuje nas tylko o tym, że ten ktoś nie robi czegoś, co inny chciałby, żeby ten ktoś robił - nie wiemy natomiast co to jest, i jakie motywy kierują zachowaniem obu stron, kombinacji może być wiele, np. "leniwy" agent ubecki który nie dość często donosy na kumpli z zakładu pisze, bo ma skrupuły > Czy nie sądzisz, że telewizja zabija zdolność komunikacji wzajemnej u rodziny > (ogólnie ludzi), która nie wiedząc o czym dyskutować z sobą mówi, może włączymy > telewizję i kłopot z głowy? nie tylko w telewizje można uciec - ale jest to szczególnie łatwa ucieczka od z jakiś względów kłopotliwego bycia razem, co by nie rzec tv może nie zabija komunikacji "lokalnej", ale z pewnością ją może znacząco utrudniać - co chyba każdy zna z doświadczenia; a jak sytuacja się powtarza i utrwala, to i człowiek przywyka do "komunikacyjnego ubóstwa" rozmowa jest w końcu sztuką, którą trzeba pielęgnować poprzez częste praktykowanie - krótkie zdanka w stylu "dokąd idziesz?" "kiedy wrócisz?" "dlaczego znowu..." "czy moglbys..." etc mozna spokojnie upchnac miedzy "faktami", "plebanią", a domowymi zajeciami, ale do pelnowartosciowej rozmowy to trzeba mieć warunki i czas - o ktore tez "walczy" telewizja pzdr fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: do fnolla IP: *.rivnet / 10.1.15.* 07.04.02, 21:00 Gość portalu: fnoll napisał: > to zależy, lenistwo niejedno ma imię, bo jak dla mnie nadanie komuś takiej > plakietki informuje nas tylko o tym, że ten ktoś nie robi czegoś, co inny > chciałby, żeby ten ktoś robił - nie wiemy natomiast co to jest, i jakie motywy > kierują zachowaniem obu stron, kombinacji może być wiele, np. "leniwy" agent > ubecki który nie dość często donosy na kumpli z zakładu pisze, bo ma skrupuły Lenistwo raczej powstrzymuje nas, od tego co dla nas pożądane, ale męczące w pozyskaniu, nie jest natomiast, nie robieniem tego, co od nas chcą,bo to może wynikać z różnicy zdań, nie lenistwa. Posiadanie skrupułów, raczej też nie jest wynikiem lenistwa, wynika prędzej z posiadania owych "morale". Słaba wola nie pozwala nam się oprzeć pokusie, natomiast lenistwo wręcz "chroni" nas przed nią,(jeśli silniejsze od słabej woli) spełniając tym samym rolę silnej woli,( choć naturalnie,znaczeniowo będąc czymś innym). pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Dobre samopoczucie na codzien 07.04.02, 17:43 Wczoraj moja wiara w przyszlosc i w czlowieka wzrosly. Otoz przy pomocy plastikowej karty wyjalem pieniazki ze sciany (kilka banknotow) i poszedlem robic zakupy do pobliskiego sklepu. Przed wejsciem do sklepu, odleglego o jakies sto metrow od wspomnianej sciany cudow, dogonilo mnie dziewcze na oko pietnastoletnie i wydyszalo, ze zgubilem ten oto portret krolowej. Przyjalem portret z wdziecznoscia, bo na obrazku, oprocz krolowej stalo jeszcze '20'. Podziekowalem oslupialy, dziewcze poszlo swoja droga, ja - podbudowany - swoja. Tak mi sie milo zrobilo. Komus bardzo mlodemu chcialo sie biec za mna kawalek (a chodze szybko) po to, aby oddac mi cos, czego wlasnosci i tak nie daloby sie ustalic. Dzis rano odkrylem, ze mam w porteflu wiecej pieniedzy, niz wyplacalem. Zgadnij o ile. I co teraz? A moze to wrozka byla? Pozdrawiam, mk. PS. Marto, czy to Ty, czy nie Ty. Adres jakby inny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mart@ Re: Dobre samopoczucie na codzien IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 07.04.02, 18:49 maly.ksiaze napisał(a): > PS. Marto, czy to Ty, czy nie Ty. Adres jakby inny. To jestem jak najbardziej ja. Nic nie poradzę na dziwactwa serwerów. I piszę wciąż z tego samego pudła, używając tej samej klawiatury i bałagan wokół mam też swojski :-))) Podobno mój komputer nie jest identyfikowalny, bo należy do małej sieci domowej. Ale ja się nie znam. Mnie obsługują, jeśli nie narozrabiam, w nagrodę... Uściski ślę. M. Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze geniusz-ortopeda 07.04.02, 17:23 Ha, widze fnollu, ze psioczenie Mariposy (miala racje, a co!) bardzo mocno wplynelo na Twoje 'morale'. Moje 'morale' czesto i skutecznie psuje ja sam. Ile razy przypomne sobie, ze jestem genialny (w ostatecznosci moge przystac na "wybitny") a rozmieniam sie na drobne, wscieklosc mnie ogarnia. Po niej zas - oczywiscie beznadzieja. I to mnie rozklada. Na obie lopatki. Aktem 'ortopedii' sa te momenty, kiedy ktos (Ktos?) mi pomaga pozbierac te drobne i wymienic je na jakis wiekszy nominal. Pozdrawiam, mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: geniusz-ortopeda IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.04.02, 17:30 maly.ksiaze napisał(a): > Ha, widze fnollu, ze psioczenie Mariposy (miala racje, a co!) bardzo mocno > wplynelo na Twoje 'morale'. piekny nominal polozyles na stol ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia28 Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.atol.com.pl 07.04.02, 17:36 Fnollu widzę, że wziąłeś/aś ( jak to z Tobą jest, bo się ciągle gubię) sobie do serca wywody Mariposy:) Nie potrafię sobie przypomniec czy coś tak "bardzo" zburzyło moje morale. A moze mogę, ale nie chcę pisać. Właściwie to prawie wszystko mnie "rozkłada". każde chamstwo, złe słowo, złośliwość w słowie i działaniu, małe krzywdy i duże wyrządzane mi i innym itd. A co mnie reperuje? Mój mąż i przyjaciółka. Wciąż mnie do kupy zbierają:) Jakby ich nie było tobym chyba z workiem musiała chodzić, a raczej w worku, zeby się nie rozsypać:) Słaby mam kręgosłup i nóżki i rączki:(, dlatego muszę na masaże chodzić, gdzie Pan Masażysta kręci głową, mówi, ze jestem bardzo "rozsypana" i wstawia mi wszystko na miejsce. Do nastepnej wizyty:) Pewnie Mariposa się skrzywi jak to przeczyta, ale niech tam: często mój "kręgosłup" ratuja ludzie z tego forum za co bardzo wszystkim dziękuję:))))) Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ESL Gdy jest za dobrze IP: *.sympatico.ca 07.04.02, 18:39 Koroduje mnie wygoda i poczucie bezpieczenstwa. Glownie tego finansowego. Moze dlatego przez tyle lat gonilo mnie po swiecie - naturalna obrona organizmu przez smiertelna choroba zasiedzenia i obrosniecia w dobra doczesne. Teraz jednak powoli mnie to dopada i jedyne, co znajduje na obrone to angazowanie sie w jakies akcje "na rzecz" ale mam poczucie pewnego falszu w tego typu dzialaniach. I ten falsz tez podkopuje moje morale, nie powiem. Poprawiaja moja wiare w czlowieka ( a wiec i w siebie przy okazji troche tez) moje wlasne dzieci - moja corka, ktora ma szanse byc bardzo dobrym lekarzem i moj szalony syn, ktory jest weganem, studiuje nauki polityczne, wybiera sie w lecie do pracy (volunteer) przy budowie oczyszczalni sciekow gdzies pod Lima i ogolnie jest chyba uosobieniem tych idealow, ktore u mnie powoli sniedzieja. Gdy patrze na Niego, mam poczucie, ze moze ja juz sie "skiepscilem" ale ten mlody facet tu przede mna dostal cos ode mnie na droge wiec moze jeszcze uda nam sie uratowac swiat ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zlakobieta Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: 192.168.5.* 07.04.02, 19:37 Erozja... kazde trudne doswiadczenie zyciowe zwiazane z waznym wyborem przyczynialo sie do tej erozji. Im dluzej zyje, im trudniejszych wyborów zmuszona jestem dokonywać, tym bardziej zdaje sobie sprawe ze swojej dramatycznej malosci, slabosci, z mojego barku wyobrazni i coraz mniej jest rzeczy, o których mogę powiedzieć "nigdy tego nie zrobię, bo to jest zle". Właściwie chyba o niczym już tak nie powiem, dopoki faktycznie nie znajde sie w takiej sytuacji i faktycznie znajde w sobie sily, zeby tak nie postapic. Moje zycie to nieustanna erozja niestety. Boli mnie to ale nie moge nad tym zapanowac. Czasem zastanawiam sie czy nie jestem jednostką zdeterminowaną genetycznie do podejmowania niewłasciwych (czyt. powodujacych erozje kregoslupa moralnego) decyzji. Moze niektórzy ludzie - ja do nich naleze - urodzili sie juz tacy niezdolni do unikania bledow i trzymania sie wartosci, w ktore wierza. Z moimi przekonaniami jest wszystko OK. Wydaje mi sie, ze potrafie rozroznic droge dobra od zlej, ale kiedy przychodzi jakis powazny, rzeczywisty dylemat, to okazuje sie, ze jestem w tym dobra wylacznie teoretycznie :( Doswiadczenie zyciowe modyfikuje wszystko, co dobrego o sobie kiedykolwiek myslalam. Stad moj nick. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn 07.04.02, 21:12 Hmmmm.... wlasciwie to powinienem zaczac od "Eeeeetam, morale...". Bardzo nie lubie tego slowa i to ono mnie ostatnio demoralizuje. Bo slowo "moralnosc" wg mnie jest jakims sztucznym tworem, kagancem osobowosci, ktorego czlowiek wcale nie podrzebuje. Jest wszak homeostatem - wiec powinien sam sie dostrajac we "wlasciwym" kierunku. Ale o tym co mnie doluje i buduje Doluje: - bezinteresowne chamstwo, arogancja, pycha, buta - osli upor - bezmyslnosc - "niemogiectwo" i wynajdywanie wszelkich przeciwnosci losu aby czegos nie zrobic Buduje: - ludzie ktorzy potrafia udowodnic, ze "sie da", ktorzy "robia swoje" mimo przeciwnosci losu - ludzie wrazliwi na innych, na swiat - rzeczy niemozliwe, ktore staja sie cialem - umiejetnosc myslenia - najbardziej tego logicznego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martyna Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczna IP: *.proxy.aol.com 07.04.02, 21:38 Gość portalu: fnoll napisał(a): > jakie doswiadczenia w zyciu najbardziej zaszkodzily twojemu "morale"? > > a co je podreperowalo? > > i skad wziales materialy na budowe swego kregoslupa? > > :) Pewnie nie jeden z Was powie, ze moj kregoslup dawno juz zlamany bo ja w zyciu Traktuje ludzi uczciwie i z szacunkiem dopoki na to zasluguja tzn nie nadstawiam drugiego policzka , jesli ktos nie graze mna fair to moze spodziewac sie podobnego traktowania z mojej strony. Trudne, dramatyczne doswiadczenia w zyciu z reguly mnie wzmacniaja- wiem o tym bo nie brakowalo takich w moim zyciu. Wzmacniaja w sensie filozoficznego patrzenia na swiat co sie dalej przeklada na wartosci , ktorej wynikaja z naszej filozofii. Gdy swiat wywroci sie kilka razy do gory nogami w zyciu - ja nabieram dystansu do swiata i do samego siebie, znajac ulotnosc wszystkiego co mnie otacza ucze sie doceniac i cieszyc sie z tego co mam , przechodzac przez zawirowania zyciowe w przeszlosci czlowiek staje sie silniejszy sam z soba i z innymi . Co szkodzi i maci moj system wartosci? - samotnosc i brak milosci - tylko to moze mnie zlamac i negatywnie wplynac na moje wybory i moze jeszcze brak jakiegos steru, przewodnika duchowego . Jako osoba nie praktykujaca religii i praktycznie nie majaca w mlodosci rodziny w momentach zagubienia, zachwiania wartosci,roznego rodzaju dylematow- moglam jedynie udac sie do przyjaciol np z zapytaniem czy dobrze postepuje? A co do pytania skad wzielam materialy na budowe mojego kregoslupa ? Dobre pytanie dla kogos kto tak jak ja wychowywal sie praktycznie sam od 15 roku zycia . Sama nie wiem skad . Z literatury, filozofii i z prostych zasad: nie ranic i nie krzywdzic nikogo wokol bo jest to zle, pomagac innym bo to jest dobre i potrzebne,podazac za marzeniami bo sa wazne, sluchac serca bo nie potrafie inaczej. Aby postepowac zgodnie z nimi kazdego dnia i o nich nie zapominac mam swoje wlasne "podsysacze plomieni" . Sa nimi: muzyka, dobry film, piekno natury, balet i sport. Kazdy z nich w jakijs sposob mnie inspiruje, uwrazliwia czy tez wzmacnia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn IP: *.extern.kun.nl 07.04.02, 22:21 Jako uparty, przekorny i przewrotowy zodiakalny baran, im wiecej kurestwa (przepraszam, ale MUSIALAM tu uzyc tego slowa, bo zadne tam "zlo moralne" nie oddaloby tego, co mam w tej chwili na mysli ;))widze naokolo siebie, tym wiekszego kopa dostaje, ze ja bede robic dobrze! Moze to nie do konca zdrowe, ale to tak juz ze mna jest. Nawiazujac do tego, co napisal ESL, boje sie, ze jak juz bedzie mi bardzo dobrze (kiedys...chyba) i bezpiecznie np. finansowo, to moze sie ta moja postawa zmienic, ale...moze nie bedzie tak zle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejprzecin1 Re: erozja kregoslupa moralnego i ortopedia etyczn 07.04.02, 22:24 No właśnie ja mam podobnie. Pozdrawiam serdecznie(!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renka Re: niereformowalnosc negatywna IP: *.home.cgocable.net 07.04.02, 23:11 Moze zaskocze madrali forumowych, ale nie przypominam sobie, aby moje morale skorodowalo sie czymkolwiek.To znaczy, ze sie przed tymi korodujacymi czynnikami zabezpieczylam.Stosuje filtry, ktore filtruja w jedna strone, tylko to, co mnie interesuje.Sama sobie te filtry zbudowalam i regularnie poddaje je oczyszczaniu z nagromadzonych toksycznych osadow zdemoralizowanej etyki.Nosze te filtry wszedzie ze soba, lekko nie jest, ale lepsze to, niz kapanie sie w czyims gownie. (Bo mial ochote sie odstresowac i wysral sie na mnie) Z biegiem lat musze wiecej myslec.Przy zalozeniu, ze wykorzystuje okolo 10 % tego , co mam w glowie, zostaje mi jeszcze ogromna wiekszosc. Nie trace nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś