arlekin74
10.04.02, 09:45
Tyle madrych tutaj ludzi iz stwierdzilam ze moze i ja dostane od was jakas rade
bo zabrnelam w swoim zyciu w ciemny zaulek i nie wiem co robic. Zwiazalam sie z
mezczyzna po przejsciach.Mieszkamy juz kilka lat i wiemy jak to jest byc ze
soba. Oboje mamy prace, finansowo nie narzekamy. Jego dzieci sa u nas co
weekend, staramy sie byc dla nich przyjaciolmi a on stara sie byc dobrym ojcem.
Zareczylismy sie, pieknie, romantycznie , jak nie z tej epoki. W te swieta moj
narzeczony oswiadczyl moim rodzicom ze chce mnie poslubic. Na to moja matka
powiedziala ze nie wyraza zgody i nigdy nie zaakceptuje tego malzenstwa.
Sytuacja byla nieprzyjemna ale trudno. Mzusialam wyjechac bo oboje nie
mieszkamy w Polsce. Po powrocie zadzwonilam do rodzicow ze dotarlam cala i
zdrowa na co uslyszalam ze zaginely im pieniadze i zebym je natychmiast
oddawala. Oczywiscie nie mam ich bo ich nie wzielam. Na domiar zlego moj ojciec
od dwoch dni jest w szpitalu - mial stan przedzawalowy - trudno do konca opisac
moja sytuacje jezeli dzieli mnie od rodzicow tyle kilometrow i nie moge co
drugi tydzien jezdzic tam i spowrotem. Czasem mysle ze to zly koszmar albo
opera mydlana. Moja matka posadzila mnie o kradziez, przekonala do tego cala
rodzine. nie wiem kompletnie co mam zrobic. Prosze pomozcie