Gość: pflaume3
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
12.04.02, 21:52
Często słysze w telewizji i w radiu, że nasz armia gościła jakiegoś goscia z
NATO i brzmi to tak niesamowicie poważnie. Sądzić można, że nasz armia to
profesjonaliści, itp. Otóz nie! Jestem oficerem i znam tę armię dość dobrze.
Nasi generałowie to w 95% wychowankowie radzieckich akademii i prezentują
również wschodni styl dowodzenia. Dziś zakończył się trening 2 KZ. To co
wygadywał gen. Miecaysław S. do swoich podwładnych, jak ich traktował, jak sie
do nich zwracał w obecności przysłuchującej się gawiedzi, było poniżające i w
normalnych warunkach skończyć by się musiało w sądzie. Niestety oficerowie są
zastraszeni przez swojego przełożonego. Nawet ich przedstawiciel, tzw. Mąż
zaufania, nie jest w stanie składać niezależnych meldunków o nastrojach wśród
kolegów. Najpierw meldunek musi zatwierdzić gen. S. Przysłuchiwałem się temu
przez kilka dni i jestem zszokowany jak nisko nasza armia leży. Nowoczesne
dowodzenie polega w 2 KZ na wielogodzinnych odprawach, w czasie których
występuje tylko jeden najmądrzejszy, nigdy nie mulący się generał, który
pozjadał wszystkie rozumy, który traktuje swój sztab jako audutorium, które
musi bezkrytycznie słuchać i nie może niezgadzać się ze zdaniem przełożonego. W
czasie trwanai treningu zamiast ćwiczyć większość musiała wysłuchiwać
wielogodzinnych monologów (odprawy trwały nawet trzy godziny). Z tym
człowiekiem możemy być tylko co najwyżej parweniuszami na forun NATO, gdyż nikt
nie będzie nas traktował poważnie, gdy taki gen. S. wystąpi w czasie
jakiejkolwiek odprawy. Nie jest on oczywiście jedynym, który dowodzi poprzez
terroryzowanie podwładnych. I ten fakt jest najsmutniejszy. ciekaw jestem
opinii. czekam na spostrzeżenia innych kolegów oficerów.