Dodaj do ulubionych

Zazdrośc o przeszłość....

25.09.04, 17:59
Jestem z moim mężczyzną już rok. Kochamy się, myślimy o wspólnej przyszłości -
małżeństwie, domu, kiedyś dzieciach... Wszystko układa się idealnie i nasz
związek też byłby bliski ideałowi, gdyby nie jedna przeszkoda - przeszłość.
Mój mężczyzna jest strasznie zazdorosny o moich poprzednich partnerów. Nie
potrafi zaakceptować tego, że nie jest 'tym pierwszym' dla mnie, że ktoś
kiedyś był na jego miejscu. Początkowo próbowałam zapewniać go że to on jest
tym jedynym, że tylko jego kocham i tylko z nim chcę spędzić życie. Takie
zapewnienia zadowalały go na chwilę, potem zaczynało się od początku.
Szukając rady na takie zarzuty, dałam się wciągnąć w to samo - też narodziła
się we mnie zazdrość o jego ex dziewczynę. Ta nasza zazdrośc nie zmniejsza
się wraz z długością trwania naszego związku, wręcz przeciwnie - mój partner
uraczył mnie ostatnio informacją, że jak zostanę jego żoną, to będzie jeszcze
bardziej nieszczęsliwy że "ktoś kiedyś dotykał jego żony". U mnie ta zazdrość
ma chyba łagodniejszą formę, u niego wydaje mi się katastrofalna i bardzo
boję się że zniszczy naszą miłość. Zaznaczam, że mój partner jest osobą
spokojną, nie impulsywną i w zazdrości raczej się smuci niż awanturuje. Już
nie wiem co mam z tym zrobić, byliśmy raz u pani psycholog, ale ona
powiedziała że nie spotkała się z takim problemem wcześniej i że jedyne co
nam radzi to tłumić te uczucia w sobie i nie obarczać nimi partnera. Cóż, nie
udało nam się to ćwiczenie, ja zresztą uważam że nie powinno się niczego w
sobie tłumić....że to niezdrowe...
Proszę Was o jakieś rady, jestem w kropce :(
pozdrawiam
alterna
Obserwuj wątek
    • Gość: andrea Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.09.04, 18:25
      jakis on niedowartosciowany czy co?
      Czepia sie ze przeszłosci , bo moze ciagle chce słyszec, jaki on jest
      najwazniejszy i jedyny, sorki, ale to trochr załosne, i nudne wkoncu ci sie
      stanie głaskac go po głowce i przepraszac za to , ze kiedys ktos Cie kochał,
      pragnął.No a na starosc walnie Cie po głowie drewniana lyzka i powie ,jak sobie
      pomysle ze Cie dziewica nie wzialem....bez przesady, z czasem zaczniesz sie od
      niego przez to oddalac , niech sobie to uswiadomi. przeciez on tez kiedys miał
      przed Toba kogos, nie rozumiem go
      • Gość: Js Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 19:13
        Mhm. Wygląda jakby było to dla niego ważne...
        To faktycznie okropne.
    • Gość: ANDREA Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.09.04, 19:23
      ale co jest dla niego wazne? ze juz nie jest dziewica , ze kiedys interesowali
      ja inni mezczyzni,? Dzieki temu wie np. to ,ze juz nie musi szukac, zewsrod
      tylu "przygod", zwiazkow , wie ze to własnie on jest tym własciwym facetem, to
      chyba wazne ze wczesniej zdobywamy doswiadczenia z innymi , sami sie przez to
      poznajemy, wiemy, czego oczekujemy od partnera, uczymy sie tez byc z kims,
      Gdyby on był pierwszy w Twoim zyciu, to watpliwa sprawa ze ostatni, bo byłabys
      ciekawa jak to jest z innym typem mezczyzny, wiec moze dziekowac losowi ,ze
      jestescie juz po pewnych przejciach a sposrod tylu osob wybraliscie na wspolna
      droge własnie siebie.
      powodzenia
      • Gość: Js Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 19:30
        Mam swoją teorię dlaczego tak myśli.

        Odnosi się do jaskiniowców i ewolucji. Teraz jest praktycznie nieaktualna.
        Ale pomyśl, jak głęboko musiałaby być zakorzeniona!
    • seksuolog Obsesja nietykalnosci 25.09.04, 19:46
      alterna napisała:

      >Już nie wiem co mam z tym zrobić, byliśmy raz u pani psycholog, ale ona
      > powiedziała że nie spotkała się z takim problemem wcześniej i że jedyne co
      > nam radzi to tłumić te uczucia w sobie i nie obarczać nimi partnera.

      Wyglada na to ze pani psycholog jest abswolentka studiow zaocznych w wyzszej
      szkoly dojenia krow i psychologii w koziodupach dolnych.

      To co robi twoj partner jest niezwykle powazna syrena alarmowa a jego tak jasno
      formulowane intencje na przyszlosc budza wprost zgroze:

      > - mój partner uraczył mnie ostatnio informacją, że jak zostanę jego żoną, to
      > będzie jeszcze bardziej nieszczęsliwy że "ktoś kiedyś dotykał jego żony".

      Tego typu deklaracje maja jedna zalete ze partner nie kryje sie z zamiarami
      tylko wyplywaja z jego psychiki na wierzch. Swiadczy to o procesie
      patologicznym w jego psychice. Twoje szczescie polega jedynie na tym ze wskutek
      niewielkiego doswiadczenia partner nie umie jeszcze tego ukrywac. Musisz to
      potraktowac ze smiertelna powaga bo istnieje powazna grozba ze bedziesz miala
      kompletnie zatrute zycie przez osobnika ogarnietego destrukcyjna obsesja.

      Plany malzenskie trzeba niestety ale koniecznie wstrzymac. Partnerowi
      bezwzglednie musi przejsc przez terapie tak by bylo pewne ze pozbyl sie swojej
      paranoi a to nie jest latwe. Terapii moglibyscie sprobowac najpierw sami.

      Pierwszym krokiem terapii byloby ustalenie na jakim tle powstala i dlaczego
      jest tak silna u niego obsesja "nietykalnosci":

      - czy obsesja moze wynikac z jakis wydarzen w jego zyciu, wychowania, pogladow?

      - czy moze wynika z patologicznej checi dominacji i zdolowania ciebie?

      - czy partner ogolnie prezentuje jakies inne nietypowe poglady, zachowania,
      cechy charakteru oprocz tej obsesji?

      - w jakich okolicznosciach i jak czesto pojawiaja sie jego wypowiedzi na
      temat "niedotykalnosci"? Mozna sie doszukac w tym jakis regul?

      W jakich okolicznosciach partner zgodzil sie na pojscie do psychologa?

      Natomiast twoje zachowanie musi byc takie by nie znizac sie do poziomu obsesji
      tylko reagowac zdecydowanie dobitnie i bez emocji informujac partnera (nieco
      tak jak lekarz informuje chorego) ze:

      - przejawia kompletny brak szacunku dla ciebie jako osoby i nie liczy sie
      z twoimi nastrojami co swiadczy o ze nie zdaje sobie sprawy na czym
      polega zwiazek dwoch osob

      - poniza twoja godnosc sprowadzajac ciebie do przedmiotu posiadania i tego
      nie mozesz tolerowac bo jestes czlowiekiem

      - przyszlosc wyglada z nim marnie jesli ma zamiar cie dreczyc przeszloscia

      - to jest obsesja ktora powinien leczyc i ty chcesz mu w tym pomoc

      - nie ma mowy o wspolnej przyszlosci jezeli nie zostanie wyleczony

      Taka reakcja stale stosowana moze miec rowniez terapeutyczny wplyw na partnera
      bo do jego swiadomosci zaczna docierac silne sygnaly od ciebie.
      • alterna Re: Obsesja nietykalnosci 25.09.04, 20:08
        Może nie do końca dobrze sprecyzowałam istotę problemu. Dziewictwo przewija się
        w naszych rozmowach i partner zawsze mówi, że chciałby żebym była "czysta", ale
        nic ponad to. Bardziej niepokoi mnie wypytywanie, dlaczego poszłam do łózka z
        tym i tamtym, czy robiłam z nimi to samo co z obecnym partnerem, czy ich
        kochałam i czy ich pragnęłam, po co to robiłam, jak i kiedy, itd, itp. Wydaje
        mi się że mój partner zna już wszystkie szczegóły z mojego życia gdyż ciągle o
        nie pyta. A im więcej wie, tym bardziej go one bolą. Jego wyobraźnia działa na
        wysokich obrotach, widzi mnie w głowie w objęciach obcych mężczyzn. Widzę jak
        się męczy i martwię się o niego. Przyznaję bez bicia - sama się zaraziłam tą
        skłonnością do wypytywania o szczegóły i gdy słucham, bardzo mnie to boli. Mój
        partner traktuje moje przeszłe spotkania z innymi mężczyznami w kategoriach
        zdrady, choć oboje wiemy jakie to absurdalne. Róznica jest taka, że moja
        zazdrośc jest chwilowa, popłaczę sobie że on to i tamto, po czym mi przechodzi.
        Mój partner trzyma w sobie smutek, żal i chyba urazę do mnie z powodu byłych
        partnerów. To chyba dużo groźniejsze niż moje krókotrwałe wybuchy. Tak mi się
        wydaje.

        Na pytanie o inne neipokojące zachowania i poglądy u partnera odpowiadam - nei
        stwierdziłam. On jest normalnym, może tylko zbyt zamkniętym w sobie i
        izolującym się od otoczenia człowiekiem. Studiuje, ma dobre kontakty w
        rodzinie, kilku znajomych. Swoją zazdrość motywuje tym, że kocha mnie nad życie
        i chciałby żebym należała tylko do niego - a z racji przeszłości on czuje że
        tak nie jest. Kocham go i naprawdę chcę spędzić z nim życie. Ale mam dośc
        grzebania w przeszłości - tak swojej, jak i jego. Nic tam nigdy ciekawego nei
        było, więc po co do tego wracać, skoro tu i teraz może być tak pięknie..?
        pozdrawiam
        alterna
        • Gość: Js apel. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 22:16
          No przecież mężczyźni widzą tylko fizyczne aspekty seksu...
          ewidentnie zaczynam się skłaniać do wywrócenia podstawowych teorii do góry
          nogami... Zgłaszam zapotrzebowanie na szersze rozpatrzenie sprawy, dla dobra
          takich jak ja, i podobnych.
        • seksuolog Czystosc podejrzana 25.09.04, 23:41
          alterna napisała:

          > Może nie do końca dobrze sprecyzowałam istotę problemu. Dziewictwo przewija
          >się w naszych rozmowach i partner zawsze mówi, że chciałby żebym była
          >"czysta", ale nic ponad to.

          To jest bardzo niepokojace...

          > Bardziej niepokoi mnie wypytywanie, dlaczego poszłam do łózka z
          > tym i tamtym, czy robiłam z nimi to samo co z obecnym partnerem, czy ich
          > kochałam i czy ich pragnęłam, po co to robiłam, jak i kiedy, itd, itp. Wydaje
          > mi się że mój partner zna już wszystkie szczegóły z mojego życia gdyż ciągle
          >o nie pyta. A im więcej wie, tym bardziej go one bolą. Jego wyobraźnia działa
          >na wysokich obrotach, widzi mnie w głowie w objęciach obcych mężczyzn. Widzę
          >jak się męczy i martwię się o niego.

          A tu juz sa powody do najwyzszego niepokoju...

          > Przyznaję bez bicia - sama się zaraziłam tą skłonnością do wypytywania o
          >szczegóły i gdy słucham, bardzo mnie to boli. Mój partner traktuje moje
          >przeszłe spotkania z innymi mężczyznami w kategoriach zdrady, choć oboje wiemy
          >jakie to absurdalne. Róznica jest taka, że moja zazdrośc jest chwilowa,
          >popłaczę sobie że on to i tamto, po czym mi przechodzi.

          Mozna tylko stwierdzic ze wasz zwiazek stacza sie na patologiczne pozycje.

          > Mój partner trzyma w sobie smutek, żal i chyba urazę do mnie z powodu byłych
          > partnerów. To chyba dużo groźniejsze niż moje krókotrwałe wybuchy. Tak mi się
          > wydaje.

          Na pewno. Musisz koniecznie wziac pod uwage ze zazwyczaj to co ujawnia sie
          na zewnatrz jest tylko czescia procesow w glowie.


          > Na pytanie o inne neipokojące zachowania i poglądy u partnera odpowiadam -
          >nei stwierdziłam. On jest normalnym, może tylko zbyt zamkniętym w sobie i
          > izolującym się od otoczenia człowiekiem.

          I wlasnie taki typ osobowosci nasuwal sie juz poprzednio...

          > i chciałby żebym należała tylko do niego - a z racji przeszłości on czuje że
          > tak nie jest.

          Pomimo bardzo ogolnej informacji wstepna hipoteze diagnostyczna mozna by
          zaryzykowac i sformulowac jako zachowanie wynikajace z osobowosci z cechami w
          kierunku psychopatycznym i z ograniczona zdolnoscia empatii. Dla takich osob
          zwiazek polega na zawladnieciu druga osoba. Pasuje do tego profil osoby
          zamknietej w sobie i izolowanej. Oraz te klasyczne stwierdzenia 'chciałby żebym
          należała tylko do niego' jak rowniez obsesyjne podejscie do ciebie poprzez
          ta 'czystosc'.

          Poniewaz mechanizmy ktore tu dzialaja sa sterowane z podswiadomosci to sam
          osobnik nie zdaje sobie sprawy co robi ale to mozna wywnioskowac analizujac
          jego zachowanie. Nacisk na 'czystosc' i przeszlosc ma na celu podminowanie
          twojej psychiki tak by wywolac silne poczucie winy a jego ustawic jako
          sedziego. To ma wywolac poczucie calkowitej zaleznosci psychicznej czyli
          bedziesz 'nalezala tylko do niego'. Nastepnym etapem w takim ukladzie jest
          niszczenie partnera. Dla osobnikow o cechach psychopatycznych zwiazek to jak
          zabawa kota z myszka, oni sa kotami a dreczenie myszki sprawia im przyjemnosc.


          > Kocham go i naprawdę chcę spędzić z nim życie. Ale mam dośc
          > grzebania w przeszłości - tak swojej, jak i jego. Nic tam nigdy ciekawego nei
          > było, więc po co do tego wracać, skoro tu i teraz może być tak pięknie..?

          Oczywiscie ze masz w pelni racje i normalne rozsadne poglady. Przede wszystkim
          jest tak ze przeszlosc przeszla i jej nie ma. Twoj partner tym bardziej nie ma
          absolutnie zadnego prawa do niej. W tym sensie juz popelnilas powazny blad
          ujawniajac ja przed nim. Ale jezeli podana diagnoza okazalaby sie sluszna to
          niestety racjonalne argumenty nie maja znaczenia. Byloby tylko wtedy pytanie
          oceny osobowosci partnera, jak silne sa jego destrukcyjne cechy. Ogolnie w
          postepowaniu z takimi osobami najgorsze jest okazywanie slabosci i uleglosc.
          Najlepsza metoda jest wykazywanie partnerowi jego objawow psychopatycznych:
          psychicznego dreczenia ciebie, ponizania twojej godnosci, przedmiotowego
          traktowania. Twoja pozycje mogloby tez poprawic upublicznienie jego objawow tak
          by otoczenie wiedzialo o nim prawde czyli jakby zdemaskowanie partnera. Przy
          niezbyt silnych objawach demaskacja moze byc silnym wstrzasem terapeutycznym.

          Najwazniejsze jednak bys tych objawow nie zlekcewazyla w nadziei ze malzenstwo
          wszystko poprawi. Jezeli rzeczywiscie partner dazy do zawladniecia toba to
          mlazenstwo bedzie dla niego narzedziem do tego celu a ciebie czeka pieklo.
          • itsnotme Re: Czystosc podejrzana 26.09.04, 09:17
            Tak wygląda polska psychologia, czy Ty sobie tak dla jaj bajdurzysz?:)
          • marusia_ogoniok Czystosc podejrzana - Vizirem ją, Vizirem... 26.09.04, 13:01
            seksuolog napisała:

            > To jest bardzo niepokojace...
            >
            > A tu juz sa powody do najwyzszego niepokoju...
            >
            > jakie to absurdalne.

            Hehehehehe... no nieźle qrwiszony, same siebie przechodzicie, a seksuolog
            kaganek oświaty przed wami niesie.
            A wiecie wy szmaty, że jest coś takiego jak pamięć metali, że potrafią wrócić
            do poprzedniego kształtu i inne cuda wyprawiać... Noooo, wasze cipy czegoś
            takiego jak pamięć komórkowa czy tkankowa nie znają..., a kto posądzałby wasze
            puste łby o pamięć mózgową ten jest rzeczywiście dewiant i trzeba go leczyć...
            Zupełnie tak, jakby miał pretensje to wypranej ścierki, że nie jest nowa i już
            kiedyś różne kąty z rzygowin wycierała...., a takie dobre proszki na rynku w
            tej chwili, dwa w jednym..., a ile wy chujów na raz w pizdach miałyście? Tyle
            co ziemniaków na polu?, ........aaaa prawda, głupie pytanie..., przecież wy
            żadnej pamięci nie posiadacie...

            Ech wy qrwy, qrwy płaczki......
            Smutno szumią wasze pizdy – tułaczki....

            Nie przejmujcie się jednak, jakby co, to ja zdrowych drwali znam..., oni was
            zawsze przygarną..., a seksuolog to nawet na czubku sosny zerżną....
      • brzozak Re: Obsesja nietykalnosci 25.09.04, 22:41
        seksuolog napisała:

        >
        > formulowane intencje na przyszlosc budza wprost zgroze:
        Swiadczy to o procesie patologicznym w jego psychice.

        Konsultowałam z Marusią przez telefon - diagnoza i zalecenia:
        Qrwa się puszcza, a faceta trzeba leczyć..., seksuolog też leczyć ale najpierw
        podesłac do mnie do lasu te trzy zdrowe: seksuolog, alterne i andree. Ekipa
        drwali leży tu po robocie, dwóch już dziurę w sośnie czyni. Jak im się chce
        dymać, o matko jedyna jak im się chce dymać! Dawać mie te trzy natychmiast!!!
        • vielonick Re: Obsesja nietykalnosci 26.09.04, 02:38
          brzozak napisała:

          > seksuolog napisała:
          >
          > >
          > > formulowane intencje na przyszlosc budza wprost zgroze:
          > Swiadczy to o procesie patologicznym w jego psychice.
          >
          > Konsultowałam z Marusią przez telefon - diagnoza i zalecenia:
          > Qrwa się puszcza, a faceta trzeba leczyć..., seksuolog też leczyć ale najpierw
          > podesłac do mnie do lasu te trzy zdrowe: seksuolog, alterne i andree. Ekipa
          > drwali leży tu po robocie, dwóch już dziurę w sośnie czyni. Jak im się chce
          > dymać, o matko jedyna jak im się chce dymać! Dawać mie te trzy natychmiast!!!

          obrzydliwosc
    • mskaiq Re: Zazdrośc o przeszłość.... 26.09.04, 07:09
      To jest obsesja ktora trzeba przerwac. Nie wynika ona z niczego, sama to wiesz
      bo nagle sie tym zarazilas. To trzeba przerwac. Porozmawiaj ze Swoim partnerem
      i oboje unikajcie myslenia o tym. Wracanie myslami do tego i budowanie
      scenariuszow wyzwala w Was emocje ktore moga doprowadzic do zniszczenia Waszego
      zwiazku.
      Odpowiedzia jest kontrola naszych mysli, bez tego uciekaja one naszej uwadze i
      czasem potrafia dzialac w nas niszczac wszystko co ma dla znaczenie i wartosc.
    • Gość: poker Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 09:18
      Miałem podobny p[roblem jak Twój chłopak.Nasze małżeństwo nie przetrwalo tego
      mimo 22 lat stażu.Moja dziewczyna przed ślubem przedstawiła mi swoją przeszlość
      tak,że gotów byłem ją zaakceptować,ale 6 lat temu dodała do tego
      informacje,które tą przeszłość stawiają nieco w innym świetle.Miałem do niej
      pretensje i za fakty,które mialy miejsce i za to,że nie powiedziła mi,gdy
      pytałem bo wtedy pozbawiła mnie wyboru jaką podjąć decyzję przed ślubem.Dla
      mężczyzny ,to że jest ostatnim partnerem w życiu kobiety ma tylko wtedy
      znaczenie gdy jest równocześnie pierwszy, w innym przypadku czuje się tak,jak
      ostatni biegacz na mecie,z tym ,że w związku on już nigdy w odróżnieniu od
      sportu nie będzie pierwszy. P artner,który traktuje małżeństwo jako wyjątkowy
      związek 2 osób ,wobec faktu że spałaś z kimś przed nim nie czuje się kimś
      wyróżnionym,ale kolejnym w kolejce.W waszej sytuacji,musisz zapytać go
      wprost,czy jest gotów zaakceptować Twą przeszłość i zamknąć ją.Inaczej Wasz
      związek,nie ma szans.Czytałem również wiele opisów tego rodzaju przypadków na
      innych forach.Jedyne kończące się dobrze wyjątki były opisane na forum
      katolika,ale tam też dopiero po latach zmagań partnerzy przy pomocy modlitwy
      byli w stanie wybaczyć swoim żonom,że nie poczekały na nich.
      • seksuolog Ostrzezenie dla alterny 26.09.04, 11:33

        To jest wlasnie dobra ilustracja dlaczego tak mocno ostrzegamy przed
        zwiazkami z psychodewiantami. Facet zdemolowal i zatrul komus zycie
        (22 lata malzenstwa!) i nadal bredzi o swoich racjach. Jest bardzo
        prawdopodbne ze czeka cie podobny los z twoim obecnym partnerem:

        Gość portalu: poker napisał(a):

        > Miałem podobny p[roblem jak Twój chłopak.Nasze małżeństwo nie przetrwalo tego
        > mimo 22 lat stażu.Moja dziewczyna przed ślubem przedstawiła mi swoją
        > przeszlość tak,że gotów byłem ją zaakceptować,ale 6 lat temu dodała do tego
        > informacje,które tą przeszłość stawiają nieco w innym świetle.Miałem do niej
        > pretensje i za fakty,które mialy miejsce i za to,że nie powiedziła mi,gdy
        > pytałem bo wtedy pozbawiła mnie wyboru jaką podjąć decyzję przed ślubem.Dla
        > mężczyzny ,to że jest ostatnim partnerem w życiu kobiety ma tylko wtedy
        > znaczenie gdy jest równocześnie pierwszy, w innym przypadku czuje się
        tak,jak
        > ostatni biegacz na mecie,z tym ,że w związku on już nigdy w odróżnieniu od
        > sportu nie będzie pierwszy. P artner,który traktuje małżeństwo jako wyjątkowy
        > związek 2 osób ,wobec faktu że spałaś z kimś przed nim nie czuje się kimś
        > wyróżnionym,ale kolejnym w kolejce.W waszej sytuacji,musisz zapytać go
        > wprost,czy jest gotów zaakceptować Twą przeszłość i zamknąć ją.Inaczej Wasz
        > związek,nie ma szans.Czytałem również wiele opisów tego rodzaju przypadków
        > na innych forach.Jedyne kończące się dobrze wyjątki były opisane na forum
        > katolika,ale tam też dopiero po latach zmagań partnerzy przy pomocy modlitwy
        > byli w stanie wybaczyć swoim żonom,że nie poczekały na nich.
        • Gość: poker Re: Ostrzezenie dla alterny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 12:56
          schizofreniczka pod ksywka seksuolog swoim pseudomedycznym bełkotem daje upust
          swej nienawiści do mężczyzn.
        • vlad_palovnik Re: Ostrzezenie dla alterny 26.09.04, 12:58
          Fakty:
          Prowadziłąś norkę otwartą.
          Gościłaś w niej różne kreciki.
          Małe i duże.

          Objawy:
          Aktualny lokator norki żle się czuje, chodząc po jej zdartych parkietach.
          Prześladują go duchy poprzednich mieszkanców.
          Ma ciężką deprechę i omamy.


          Rozpoznanie:
          Opętanie.


          Zalecenia:
          Egzorcyzmy.
          Bicze wodne.
          Pokuta.
          Post.

          :D

          -

          Vlad
          • vielonick tak, tak 27.09.04, 02:05
            albo sie kocha dziewictwo i czystosc
            albo osobe

            bo to jest roznica:
            chce sie ozenic z dziewica
            chce sie ozenic z Zosia
      • j_ar Re: Zazdrośc o przeszłość.... 27.09.04, 09:23
        Gość portalu: poker napisał(a):
        >Dla
        > mężczyzny ,to że jest ostatnim partnerem w życiu kobiety ma tylko wtedy
        > znaczenie gdy jest równocześnie pierwszy, w innym przypadku czuje się
        >tak,jak ostatni biegacz na mecie,z tym ,że w związku on już nigdy w
        >odróżnieniu od sportu nie będzie pierwszy.

        cos nie tak chyba kombinujesz, z twojego wywodu wynika, ze bedac tym ostatnim a
        nie bedac pierwszym, rownie dobrze i bez znaczenia mozna byc w tym samym
        momencie i drugim

        dodatkowo lepiej byc tym ostatnim niz tym pierwszym, bo bedac pierwszym mozesz
        zostac drugim i trzecim

        > Partner,który traktuje małżeństwo jako wyjątkowy
        > związek 2 osób ,wobec faktu że spałaś z kimś przed nim nie czuje się kimś
        > wyróżnionym,ale kolejnym w kolejce.

        hehehe... dobre, faktycznie nie moglo twoje malzenstwo przetrwac

        >W waszej sytuacji,musisz zapytać go
        > wprost,czy jest gotów zaakceptować Twą przeszłość i zamknąć ją.Inaczej Wasz
        > związek,nie ma szans.Czytałem również wiele opisów tego rodzaju przypadków
        na
        > innych forach.Jedyne kończące się dobrze wyjątki były opisane na forum
        > katolika,ale tam też dopiero po latach zmagań partnerzy przy pomocy modlitwy
        > byli w stanie wybaczyć swoim żonom,że nie poczekały na nich.

        aa.. no wiedzialem, ze jednak jest jakies wyjscie z tej sytuacji..uff.. dzieki
        bogu
        • wilk11 Re: Zazdrośc o przeszłość.... 27.09.04, 09:57
          Wiem o czym piszesz (ja jestem/byłem tego typu partnerem). Mam to za sobą.
          Czasami jeszcze coś odbija, ale na krótko i nie tak dramatycznie.
          Trzeba przeprowadzić sobie bardzo głęboką i szczerą analizę, przyznać się
          naprawdę do wielu kompleksów. To bardzo, bardzo trudne.
          "Twój" problem tkwi w nim. Ja swoją zmianę zawdzięczam Mojej Miłości. Kiedy już
          ma się dość tych zabaw w kotka i myszkę, kiedy boli to jak boli partnerkę...
    • Gość: glajda Re: Zazdrośc o przeszłość.... IP: *.wmc.net.pl 27.09.04, 09:52
      Alterno, a jak On tłumaczy fakt, ze NIE POCZEKAŁ NA CIEBIE. Czyżby czystość
      dotyczyła wyłącznie Ciebie?
      Jeżeli tak, to sama wiesz co robić.
      Pozdrawiam, A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka