pizzicato1979
19.05.18, 10:09
Jestem mizantropem. W końcu odkryłem swoja prawdziwą naturę. Czuje ogromną niechęć do człowieka, a to dlatego, że większość ludzi jest na bardzo niskim stopniu świadomości, można powiedzieć jest na stopniu świadomości zwierząt, gdzie kopulacja i przetrwanie znajdują się na samym szczycie piramidy potrzeba cała reszta jest w tzw. odstawce. Nie potrafię zmusić się do identyfikacji ani tym bardziej do zniżenia się do takiego poziomu, bo to by oznaczało, że sam zacząłbym postępować tak, jak większość.
Przyczyny mojej mizantropii:
1. Świadomość intelektualnego kalectwa mas. Zwłaszcza że ci właśnie ludzie dzięki demokracji mają znaczną kontrolę nad naszym życiem, niezaprzeczalnie tak być nie powinno. Jestem za zniesieniem demokracji i wprowadzeniem rządów ludzi bardziej oświeconych nad mniej oświeconymi. Oczywiście jestem daleki a nawet skrajnie przeciwny robieniu jakiejkolwiek krzywdy mniej rozwiniętym osobom. Wręcz przeciwnie, podobnie jak małym dzieciom nie powierza się ważkich zadań ani nie daje wielu rzeczy do ręki tak i osobom o zaniżonym poziomie IQ i możliwościach intelektualno-psychicznych nie powinno powierzać się zadań je przerastających.
2. Ogólne rozczarowanie postawą ludzi. Powielanie błędów, kretyńskie wybory, przewidywalność ich działania. Większość ludzi niestety nie uczy się na własnych błędach a co gorsza, najczęściej obwinia za nie innych. Kolejny powód, aby ograniczyć ich prawa wyborcze, społeczne oraz zastosować rodzaj kontroli celem zabezpieczenia świata przed degradacją.
3. Zażenowanie popędowością ludzi. Czasem mimo wszystko warto użyć mózgu. Rozmnażanie się tylko po to, aby przedłużyć gatunek nie jest już potrzebne, mamy środki antykoncepcyjne. Brak totalnie świadomości ludzi, po co tak naprawdę chcą mieć dzieci. Ilość rodzin patologicznych, gdzie dziecko dorasta w warunkach, które w dużej mierze skażą go na życie w takiej samej patologii poprzez przekazywanie wypaczonych cech osobowości ich rodziców skłania do ściślej kontroli urodzeń oraz kontroli populacji w ogóle. Plus ogromne zniszczenia środowiska naturalnego, które de facto daje podstawy bytu,. Inaczej mówiąc, jest nas zdecydowanie za dużo. Wielu naukowców nazywa obecną epokę kolejnym okresem masowego wymierania gatunków istot na naszej planecie; powodem jest ingerencja człowieka i jego niepohamowany apetyt na wszystko, co żyje i istnieje.
4. Nie bez znaczenia są tragiczne błędy ludzkości, wojny, nieszczęścia, wszystko czego dało się uniknąć a jest jak jest. Człowiek ma chyba zakodowany gen niszczenia, prowadzenia wojen, podżegania do zbrodni aby samemu osiągnąć z tego korzyści. Ta krótkowzroczna ,,polityka" ciągle trzyma nas na poziomie Średniowiecza, gdzie miecz i stos de facto rządziły o tym, kto jest silniejszy i kto ma więcej. Nic nie wskazuje na to, aby to miało się zmienić, stąd kolejny wniosek nasuwający spostrzeżenia, że gatunek ludzki jako całość jest wypaczony i zdegenerowany.