27.12.18, 08:33
Na początek - dzień dobry.
Chciałabym zapytać o psychoterapię. Mąż od 3 lat uczęszcza na terapię psychodynamiczną. Jest ciężko, bardzo ciężko, on bardzo mocno to przeżywa, a z nim również ja i nasze dzieci. Od pół roku jest lepiej. Pojawił się temat zakończenia terapii (w końcu to już trzy lata) i mąż mówi, że czuje się gotowy, że czuje w sobie siłę, że sobie poradzi. Problem polega na tym, że terapeutką go "zatrzymuje". Wciąż sugeruje, że jeszcze są mu te spotkania potrzebne. Mąż mówi, że on już wie co i jak i teraz to sam musi nad sobą pracować. A terapeutka dalej swoje...
O co może chodzić?
Obserwuj wątek
    • kod_matrixa Re: Terapia 27.12.18, 11:36
      Jak niewiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o...
    • yadaxad Re: Terapia 27.12.18, 21:43
      Jeżeli dopiero od pól roku jest lepiej, to może rzeczywiście puszczenie od razu sprawy samopas, może sprawić, że wszystko się cofnie do punktu wyjścia. Do tego z efektem zabetonowania się z przekonania o własnej wiedzy. Po trzech latach mąż powinien mieć możliwość funkcjonowania samodzielnie, bo w końcu to ma być efektem terapii, a nie uzależnienie się od niej. Najlepiej nie rzucać wszystkiego od razu, tylko zmienić częstotliwość sesji, aż do wygaśnięcia, w rozsądnym terminie. Bo samo przekonanie, że już się wie, często w zderzeniu z realem pryska i trzeba to jeszcze korygować, aby naprawdę efekt terapii się utrwalił.
      • malezycie Re: Terapia 28.12.18, 08:27
        Jestem jak najbardziej za tym, żeby mąż właśnie tak kończył terapię jak piszesz - przez zmniejszanie częstotliwości spotkań i obserwację jak sobie radzi. 3 lata to bardzo długo, boję się, że dłuższe "stosowanie" terapii może prowadzić do uzależnienia. Tym bardziej, że mąż jest osobą lękliwą, uległą. Mam wrażenie, ze terapeutka nie pozwala mu dorosnąć. Zachowuje się trochę jak nadopiekuńcza mama. Za bardzo nie wiem jak pomóc mężowi.
    • mona.blue Re: Terapia 28.12.18, 09:32
      Moim zdaniem o kasę albo uczucie, trudno powiedzieć na 100 procent, ale w terapii jej na jej zakomczenie mają wpływa obie strony, chociaż !można zerwać ja jednostronnie, jak ma!się dość!albo uwaza!się, że już nam wystarczająco pomogła. Tu jest ten problem z psychodynamiczna, w przeciwieństwie do behawioralnej, szczególnie refinansowanie przez NFZ, która ma swoje limity.
      • malezycie Re: Terapia 28.12.18, 10:02
        O jakie uczucie może chodzić? Zakochanie? Przywiązanie?
        • mona.blue Re: Terapia 28.12.18, 10:21
          malezycie napisała:

          > O jakie uczucie może chodzić? Zakochanie? Przywiązanie?

          W terapii psychodynamicznej bardzo silne jest przeniesienie i przeciwprzeniesienie, co może prowadzić właśnie do zakochania, przywiązania i tym podobnych uczuć.
          • malezycie Re: Terapia 28.12.18, 10:23
            Co mogę zrobić, żeby to przerwać?
            • malezycie Re: Terapia 28.12.18, 10:44
              To znaczy, czy wskazane jest przerwanie tego, stanowcze ucięcie...
              • mona.blue Re: Terapia 28.12.18, 11:09
                malezycie napisała:

                > To znaczy, czy wskazane jest przerwanie tego, stanowcze ucięcie...

                To już decyzja należy do Twojego męża.
            • mona.blue Re: Terapia 28.12.18, 11:07
              malezycie napisała:

              > Co mogę zrobić, żeby to przerwać?

              Jak napisałam poniżej to nie musi być uczucie zakochania, może prawda jest taka, że terapeutka widzi jeszcze potrzebę dalszej terapii.
              Co możesz zrobić? Rozmawiać z mężem, z tego co piszesz on sam jest gotów zakończyć tę terapię, więc możesz go w tym postanowieniu wesprzeć.
          • mona.blue Re: Terapia 28.12.18, 11:04
            Ale również może to być prawda, że terapeutka widzi jeszcze obszary do przepracowania w psychice Twojego męża i dlatego namawia go na kontynuowanie terapii. Z tym, że to już decyzja Twojego męża.
            • malezycie Re: Terapia 28.12.18, 11:25
              Prawda jest taka, że bardzo boję się kontynuacji tej terapii. Była ona bardzo trudna dla męża, dla mnie, dla dzieci. Bardzo to wszyscy przeżyliśmy. Do tego stopnia, że też jestem teraz na lekach antydepresyjnych. Dużo złych rzeczy się w związku z tym wydarzyło. Najbardziej na świecie chciałabym, żeby ona się wreszcie skończyła. Mąż mówi, że też, ale... no właśnie ale... jakoś stanowczo nie potrafi powiedzieć "więcej tam nie idę". To wszystko jest bardzo bolesne.
              • karolink Re: Terapia 30.12.18, 21:22
                Musisz wiedzieć, że rezygnacja z psychoterapii nie jest prosta. Jest w niej coś ujmującego, pociągającego, tak jak snuciu jakiś filozoficznych myśli bez podkładki. Po prostu rzucasz się w wir swojego umysłu, karmisz się tym co mówi psychoterapeuta jako znawca twojej duszy i psychiki, i wpadasz w sidła. Ja z opory przed tym miałam od pierwszego dnia psychoterapii, ale dałam się w to wciągnąć na 12 lat, a była to bardziej psychoterapia poznawczo behawioralna niż psychodynamiczna. Psychodynamiczna ma na celu głównie odkrywanie nieuświadomionych powodów, które nami kierują i wynajdywaniu w przeszłości wspomnień, które ukształtowały takie a nie inne zachowania i mechanizmy obronne, np. co powoduje, że wybucha w nas agresja, że jakaś inna sytuacja powoduje, że stajemy się depresyjni itp. Nie wiem czy to najszczęśliwsze rozwiązanie, aby człowiek, który jest głową rodziny, ma na utrzymaniu dzieci babrał się w przeszłości. Psychodynamiczna terapia i generalnie psychoterapia zakłada też potrzebę regresji, czyli zdziecinnienia, aby móc pewne rzeczy przepracować, wykształcić nowe mechanizmy osobowości itd. Pięknie to brzmi, ale nie zawsze udaje się wyjście z tego stanu. Różne okoliczności mogą się złożyć na to, że się nie uda. I co wtedy? Moim zdaniem lepiej, aby mąż zapisał się do jakieś grupy samopomocowej, albo nawet psychoterapeutycznej i bardziej dojrzale pracował nad tym co dzieje się tu i teraz, a nie pozwalał zdziecinnieć. Tu nawet nie chodzi o to czy ma ku temu jakieś poważne przesłanki, zaburzenia osobowości na przykład, bo ma już dzieci, a to może się nie udać, lub zająć mu wiele lat. Wiele rzeczy może przez to przegapić, a ostatecznego wyniku i tak nie znamy. Mój po 11 latach i dodatkowym roku próbowania innych psychoterapii wyszedł na minus. Dopiero jak sama wzięłam sprawy w swoje ręce przy ogromnym wsparciu mamy jest lepiej.
                Polecam artykuł, pisze to laik, żaden sławny człowiek, ale bardzo dobrze zebrał to co może niepokoić w dzisiejszej psychoterapii.
                3dno.pl/psycholog/
    • kod_matrixa Re: Terapia 28.12.18, 17:23
      Szczerze mówiąc miałem na myśli kasę, ale uczuć też nie można wykluczyć.

      Miłość w społeczeństwie wbrew pozorom jest tematem tabu, nawet bardziej niż seks czy wiara. Jest synonimem przejawu słabości, a u terapeuty/tki w dodatku nieprofesjonalizmu. Psychologia wiele mówi o tzw dojrzałości emocjonalnej, ale na mówieniu się kończy, bowiem w zderzeniu z praktyką okazuje się, że nie różni się niczym w zachowaniu od społeczeństwa.

      Obawa przed wyśmianiem, szyderstwami i wstydem jest tak potężna, że niestety ofiarą oportunizmu padają sami znawcy tematu - psychologowie.

      Po prostu pewnych rzeczy nie da się wyuczyć. Je się posiada lub nie.

      Wielki odsetek samobójstw jest spowodowanych niespełnioną miłością, ale z powodów mentalnych i kulturowych jest on z całą pewnością bardzo zaniżony. Według niektórych jest drugim, a według innych nawet pierwszym motywem samobójstw.

      Z autopsji wiem, że psychologia w ogóle nie radzi sobie z tym realnym problemem, zwłaszcza w odniesieniu do terapii, chowając głowę w piasek, wykazując się przy tym zwyczajnym dyletanctwem, brakiem wyobraźni i odpowiedzialności.
      • kod_matrixa Re: Terapia 28.12.18, 17:38
        Nie wiem jakim trzeba być dyletantem, aby pieprzyć od rzeczy, że terapeuta/tka zachowuje się nieprofesjonalnie! Trzeba być nieogarniętym kretynem z dziedziny biologii, aby nie zdawać sobie sprawy z faktu, że zakochaniu się towarzyszy wydzielanie się substancji chemicznych, przypominających w działaniu uzależnienie narkotyczne.

        Jest to bardzo silny instynkt wykształcony na drodze ewolucji służący prokreacji i choćbyśmy się zes.ali to go nie pokonamy. A jeśli nawet to skutki uboczne mogą być nieprzewidywalne w skutkach.

        Czasem psychologowie wręcz rażą swoim dyletanctwem w internecie, gdy piszą, że to normalne, iż w terapii zdarzają się takie rzeczy, opisując to w tak beztroski sposób jakby chodziło o katar. Przypadek autentyczny z rad udzielanych publicznie przez specjalistkę w internecie.

        Nie dość, że pacjent zgłasza się do psychologa z naiwnością dziecka, że mu pomogą, mając własne problemy to może całkiem realnie zafundować sobie nie gorszy bajzel emocjonalny, który może go spotkać w takiej "terapii".

        Nie są to przypadki odosobnione lecz nagminne z racji charakteru tychże relacji jakie fundują relacje terapeutyczne.

        Na tym polu psychologia zupełnie leży!
    • kod_matrixa Re: Terapia 29.12.18, 22:19
      Nie twierdzę, że to co napisałem dotyczy również tego przypadku, ale nie można niczego wykluczyć.

      Terapia to w zasadzie eksperymentowanie z ludzką psychiką, zarówno pacjenta jak i samego terapeuty.

      I tak jak terapeuta musi być odpowiedzialny za pacjenta, tak również pacjent musi być odpowiedzialny za terapeutę. Gorzej jak terapeucie lub oacjentowi trafi się nieodpowiedzialny "partner". Do tego bez wyobraźni.

      Psycholog podczas pracy (terapii) wchodzi w rolę znacznie kogoś więcej niż tylko pracownika. Wchodzi w autentyczną relację z drugim człowiekiem, oszukując samego siebie, że jest to tylko praca. Otóż jest to z gruntu błędne założenie, ponieważ "narzędzi" jakich używa to własny układ nerwowy. Ten z kolei jest tylko jeden - prywatny, a nie służbowy, w przeciwieństwie do innych zawodów np. kierowcy. Można przytaczać przykłady innych specyficznych zawodów, co w niczym nie zmieni powyższych faktów.

      Sama kwestia uczucia jakim jest miłość, oprócz ryzyka jego zranienia, dodatkowo obciążona jest dużym piętnem społecznym, często ignorowanym, wyśmiewanym, a sam człowiek może być wystawiony przez nią na ironię, cynizm, groteskę, odarcie z godności, regresję emocjonalną itd. Uczucie miłości traktowane jest dość frywolnie i z humorem nie przez przypadek. Ludzie w ten sposób z tym trudnym i bardzo imtymnym uczuciem próbują się oswoić. Ten mechanizm obronny działa tak jak z innymi, trudnymi tematami np. tematem śmierci. Można znaleźć dużo cech wspólnych.

      Biorąc pod uwagę, że problem uczuć jest newralgiczny ze strony emocjonalnej i społecznej, zwłaszcza dla osób, których cechuje oportunizm ze względów antropologicznych, to w zawodzie terapeuty jest on dodatkowo obciążony głupią ambicją zawodową i psychiczną presją środowiskową.
      • mona.blue Re: Terapia 30.12.18, 09:46
        kod_matrixa napisał:

        >
        > Terapia to w zasadzie eksperymentowanie z ludzką psychiką, zarówno pacjenta jak
        > i samego terapeuty.

        Tym razem Matix napisze Ci coś pozytywnego. Trochę masz rację w tym co piszesz, może nie nazwałbym tego eksperymentowaniem, ale głęboka ingerencja w ludzką psychikę, a to pewna różnica, pisze tu o wykwalifikowanym terapeuci i odpowiedzialnym.


        > I tak jak terapeuta musi być odpowiedzialny za pacjenta, tak również pacjent mu
        > si być odpowiedzialny za terapeutę. Gorzej jak terapeucie lub oacjentowi trafi
        > się nieodpowiedzialny "partner". Do tego bez wyobraźni.

        Zgodzę się, że terapeuta musi być odpowiedzialny ale raczej wobec pacjenta niż za niego, to dość subtelna różnica, ale chodzi o to, że ma nie skrzywdzić pacjenta, ale nie jest odpowiedzialny za jego wybory i decyzję.
        >
        > Psycholog podczas pracy (terapii) wchodzi w rolę znacznie kogoś więcej niż tylk
        > o pracownika. Wchodzi w autentyczną relację z drugim człowiekiem, oszukując sam
        > ego siebie, że jest to tylko praca.

        Jak zwykle w Twoich wypowiedziach miesza się prawda z fałszem, Owszem, terapeuta wchodzi w relacje z pacjentem, ale nie sądzę, żeby się oszukiwał samego siebie, dla niego jest to praca.

        Otóż jest to z gruntu błędne założenie, ponieważ "narzędzi" jakich używa to własny układ nerwowy. Ten z kolei jest tylko jeden - prywatny, a nie służbowy, w przeciwieństwie do innych zawodów np. kierowcy.

        I co z tego wynika wg Ciebie?

        >
        > Sama kwestia uczucia jakim jest miłość, oprócz ryzyka jego zranienia, dodatkowo
        > obciążona jest dużym piętnem społecznym, często ignorowanym, wyśmiewanym, a sa
        > m człowiek może być wystawiony przez nią na ironię, cynizm, groteskę, odarcie z
        > godności, regresję emocjonalną itd.

        Tu akurat się zgadzam.

        >Uczucie miłości traktowane jest dość frywolnie i z humorem nie przez przypadek.

        Zależy przez kogo, niektórzy biorą je śmiertelnie poważnie.

        Ludzie w ten sposób z tym trudnym i bardzo intymnym uczuciem próbują się oswoić. Ten mechanizm obronny działa tak jak z innymi, trudnymi tematami np. tematem śmierci. Można znaleźć dużo cech wspólnych.
        >
        Są chyba jeszcze inne, bardziej zdrowe metody oswajania się z uczuciem miłości.

        > Biorąc pod uwagę, że problem uczuć jest newralgiczny ze strony emocjonalnej i s
        > połecznej,

        Muszę to zdanie rozbić na kawałki, bo jest dla mnie niestrawne :)
        Z pierwszą jego częścią się zgadzam.

        > zwłaszcza dla osób, których cechuje oportunizm ze względów antropolo
        > gicznych

        Mógłbyś mi wyjaśnić co masz konkretnie na myśli?

        > w zawodzie terapeuty jest on dodatkowo obciążony głupią ambicją za
        > wodową i psychiczną presją środowiskową.

        Dlaczego niby? Mam wrażenie, że tu kierują Tobą osobiste doświadczenia z uczuciem do terapeutki, które tu opisywaleś :)
        >
        • kod_matrixa Re: Terapia 30.12.18, 09:53
          Co ja mam ci poradzić Mona, że połowy rzeczy nie zrozumiałaś lub wzięłaś zbyt dosłownie w sensie semantycznym...
          • mona.blue Re: Terapia 30.12.18, 10:21
            kod_matrixa napisał:

            > Co ja mam ci poradzić Mona, że połowy rzeczy nie zrozumiałaś lub wzięłaś zbyt d
            > osłownie w sensie semantycznym...
            >
            Ada ma rację, masz zabetonowany umysł.
            • kod_matrixa Re: Terapia 30.12.18, 10:25
              OK teletubisiu :-)
              • mona.blue Re: Terapia 30.12.18, 13:55
                kod_matrixa napisał:

                > OK teletubisiu :-)
                >
                Żałosna kreatuto, zadałam sobie trud, zeby skomentować twojego posta i wejsc z toba w sensowna dyskusję, ale ty to olałes, więc żegnam, bo szkoda czasu na wymianę epitetów, panie ' wiem wszystko i nie zaracajcie mi dupy'.
                • kod_matrixa Re: Terapia 30.12.18, 21:16
                  teletubiś to bardzo sympatyczna postać z bajki, a ty Mona zaraz od kreatur... ech...
                  • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:18
                    kod_matrixa napisał:

                    > teletubiś to bardzo sympatyczna postać z bajki, a ty Mona zaraz od kreatur... e
                    > ch...
                    >

                    Sorry, teletubisie to nie moja bajka.
      • karolink Re: Terapia 30.12.18, 21:40
        Zgadzam się w 100 %. Czasem kiedy byłam bliska rezygnacji z psychoterapii, psychoterapeutka wydawała się mieć właśnie te iście ludzkie uczucia, wydawała się zraniona moim postanowieniem, czy wątpliwościami, a z drugiej strony okazywała swoje przywiązanie. To igranie z emocjami. Ostatecznie związała się z inną pacjentką i jej mężem, ale coś w tym jest i szczególnie przy długotrwałej terapii może dawać się we znaki.
        • kod_matrixa Re: Terapia 30.12.18, 21:51
          Teraz jakiś ignorant sobie pomyśli, że jak taki specjalista może tak postąpić i przywiązać się do kogoś emocjonalnie? To nieprofesjonalne, nieetyczne itd.

          Rzecz w tym, że paradoksalnie to dobrze świadczy o takim terapeucie jako człowieku, bo przejawia naturalne cechy ludzkie. Żeby zachowywał się tak jak ubzdurała sobie to psychologia, należałoby wyhodować jakichś cyborgów o sztucznej inteligencji.

          Ale to zaledwie połowa problemu, bo skoro terapeuta posiada uczucia (niesamowite, terapeuta też człowiek, WOW, eureka! ;)..) to czemu tych uczuć nie ma posiadać pacjent i przez nie cierpieć?! A podobno miał mieć leczoną duszę.
          • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:27
            Wkod_matrixa napisał:

            > Teraz jakiś ignorant sobie pomyśli, że jak taki specjalista może tak postąpić i
            > przywiązać się do kogoś emocjonalnie? To nieprofesjonalne, nieetyczne itd.
            >
            > Rzecz w tym, że paradoksalnie to dobrze świadczy o takim terapeucie jako człowi
            > eku, bo przejawia naturalne cechy ludzkie. Żeby zachowywał się tak jak ubzdurał
            > a sobie to psychologia, należałoby wyhodować jakichś cyborgów o sztucznej intel
            > igencji.
            >
            > Ale to zaledwie połowa problemu, bo skoro terapeuta posiada uczucia (niesamowit
            > e, terapeuta też człowiek, WOW, eureka! ;)..) to czemu tych uczuć nie ma posiad
            > ać pacjent i przez nie cierpieć?! A podobno miał mieć leczoną duszę.
            >
            Po czesci masz rację. Dlatego ja tez nie mam juz takiego slepego zaufania do teraoeutów jak kiedys miałam, tez zbyt silnie te emocje na mnie działały, nie jestem cyborgiem. W sumie dlatego unikalam przez dlugie lata terapii u orofesjonalistow meżczyzn, bo juz nie raz przejechałam sie na tym, paradoksalnie bardzo dobrze rozumiem Twoja Matrix fascynację terapeutka
            Przeniesienie dziala, Freud podobno miał rzad dusz swoich pacjentek. Co do innych to słyszy się czasem historie o zauroczeniu terapeuta, pewnie odwrotnie tez może byc, o czym świadczy Twoj przypadek.
            • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:34
              Na szczęście jest to juz mi obce, ale nie chciałabym zeby znów się wydarzyło, bo zmiast pomocy wchodzi sie w relacje terapeutyczna, ktora wyniszcza zamiast pomóc. To głupie, tym bardziej ze czasem terapeuta czy osychatra tez pewnie moze zbyt silnie reagować na pacjentki, tak mi się przynajmniej wydaje z własngo doświadczenia. I wtedy nie pozostaje nic innego jak zrezygnować z terapii, bo to wyniszczajace doswiadczenie, chociaz z drugiej strony łateo o obustronne wykorzystanie, w tym sensie, ze terapeuta otrzymuje podziw i nadmierne przywiązanie, a pacjentka jednak merytoryczna pomoc na wysokim poziomie.
              • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:43
                Kiedys, w najczarniejszej godzinie mojego zycia, przy pierwszym moim zalamaniu nerwowym, tez zaufalam nadmiernie pewnemu psychiatrze, co spowodowało duze perturbacje w moim zwiazku uczuciowym. On chyba źle zinterpretował sytuację, a ja mu uwierzyłam i mieliśmy dlugie lata pretensje do siebie nawzajem z moim partnerem, nienawidzę swoja drogą tego slowa partner.
                • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:48
                  Nie chodzi o to, ze zakochałam się w nim czy poszlam do łóżka, ale byl ten psychiatra byl wtedy jedyna osoba, ktorej odważyłam się zwierzyc i zaufac. Podejrzewam, ze on mogl się za bardzo zaangazowac, nie jestem pewna, w kazdym razie wtedy dosłownie uratiwał mi zycie i zdrowie, za co byłam mu bardzo wdzięczna.
                • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:51
                  Później zreszta, po paru latach ten psychiatra pomogł zdiagnozować moja córkę, bo zmienił zakres swojej pracy, zajął się zdrowiem psychicznym dzieci z autyzmrm.
                  • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 08:53
                    Ale to juz historia, od lat nie mam z nin zadnrgo kontaktu.
            • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 09:04
              Potem byłam zaangazowana w terapie mutyzmu wybiorczego i chyba nerwicy mojej corki, w kazdym razie taka diagnozę postawiła psychiatra, po wykluczeniu autyzmu. Chodzi o to, ze w przedszkolu jedna z moich corek przestala sie odzywać do przedszokanek, a potem do innych dzieci. Ja zas mialam dosc specyficzne wzorce rodzicielskikie plus porabane relacje msłżenskie, co ns pewno dobrze na nia nie wpłynelo.
              Ten terapeuta pomagal calej naszej rodzinie wyjsc z tego, nauczyc mnie rolii dobrej, kochsjacrj matki, s mojego meza szacunku do mnie. Bylam mu bardzo wdzięczna, ale tez chyba za bardzo przeceniałam jego. W koncu zrezygnowałam z tej terapii. Równiez otrzymałam od niego wiele zrozumienia i pomocy, w trudnych latach mojego rodzicielstwa.
              • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 09:15
                Paradoksalnie się składało, ze wczesniej żona tego terapeuty byla terapeutka w mojej i mojego ex meza terapii małżeńskiej, bo taką terapię tez przeszłsm, równolegle z indywidualna terapią.
                Jest świetna terapeutka, ale nikt wtedy nie dostrzegl problemu przemocy i nafmiernej kontroli ze strony exa, tak mi się przynajmniej wydaje, sle w latach 90 nie bylo jeszcze to tak nagladniane jak teraz, równiz ja nie wiedziałam, ze jestem w zeiazku z przemocowcem, orobowalam tylko poradzic sobie w tej dytuacji, gdy zostałam z nim sama, uwięziona w tym małżeństwie. Nie umialam sie rozwiesc, chociaz pierwszy taki zamiat mialam dwa miesiące po zawarciu małżeństwa, gdy uśeiafomiłam sobie, jaka pomyłkę popełniłam wychodzac za maz za exa.
                • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 09:17
                  Ale nie imiałam tez byc sama, gdy zawiodłam się na obiekcie mojej miłości postanowiłam wrocic do exa.
                  • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 09:30
                    Kurcze. wuchodzi z tego jakaś spowiedź dzieciecia wieku, chyba eczorajszu dzien, lacznie z Klerem mnie tsk piruszyl, ze dokonuje ekspiacji że swojego zycia, jak ten byly kdiadz pedofil z Kleru na samo zakończenie. Jakos tak rozliczam sie ze swojego zycia. Moze to i koniec tego roku sklania do reflekdji.
                    • in133 Re: Terapia 31.12.18, 10:31
                      Ten ksiądz z zakończenia to nie byl pedofil. To byla pozytywna postać, bardzo skrzywdzona w dzieciństwie. Tak jak i ten alkoholik - jak to wy nazywacie - nie byl cyborgiem. Wybrał miłość.

                      Ten trzeci byl bezwgladny w swych metodach , to on dzieci krzywdzil i trafił na koniec do tego siedliska sodomy - Watykanu. On tez byl świadkiem tej brutalnej sceny w dzieciństwie.

                      Co do pedifili w kościele to ja sama doświadczyłam. Tyle ze byłam juz nastolatka, nie dzieckiem. Wtedy sie o tym nie mowilo.
                      • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 17:32
                        in133 napisała:

                        > Ten ksiądz z zakończenia to nie byl pedofil. To byla pozytywna postać, bardzo s
                        > krzywdzona w dzieciństwie. Tak jak i ten alkoholik - jak to wy nazywacie - nie
                        > byl cyborgiem. Wybrał miłość.
                        >
                        > Ten trzeci byl bezwgladny w swych metodach , to on dzieci krzywdzil i trafił na
                        > koniec do tego siedliska sodomy - Watykanu. On tez byl świadkiem tej brutalnej
                        > sceny w dzieciństwie.
                        >
                        > Co do pedifili w kościele to ja sama doświadczyłam. Tyle ze byłam juz nastolatk
                        > a, nie dzieckiem. Wtedy sie o tym nie mowilo.

                        Całkiem inne mam spostrzeżenia ale napiszę jutro, bo dziś zamierzam się bawić :)
                        • in133 Re: Terapia 31.12.18, 18:14
                          Ok. To moze w tym wątku obok, aby tu nie zaśmiecać. Bo Herkules się wkurzy 🙂
                  • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 18:45
                    mona.blue napisała:

                    > Ale nie imiałam tez byc sama, gdy zawiodłam się na obiekcie mojej miłości posta
                    > nowiłam wrocic do exa.
                    >

                    * nie umiałam

                    W sumie to było paradoksalne nieporozumienie, ale spaprało nam życie na kilka lat.
                    • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 19:38
                      A od exa czemu odeszłaś? Czyżby nie pomogły próby przyzwyczajeniowe, propagowane przez in133?
                      • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 19:41
                        Ta "miłość' przez przyzwyczajenie, nie jest taka całkiem głupia. Można dzięki niej przyzwyczaić się, a z czasem pokochać nawet psychopatę. ;-)
                        • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 19:42
                          Podobno więźniowie po 5 latach odsiadki klimatyzują się w więzieniu do tego stopnie, że wolą funkcjonować później w zakładzie karnym niż na wolności.
                          • yadaxad Re: Terapia 31.12.18, 20:15
                            Podobno po siedmiu latach zmiany w psychice są nieodwracalne. I to nie sprawa klimatyzacji, ale sposobu postrzegania rzeczywistości i odbierania emocji.
                          • in133 Re: Terapia 31.12.18, 20:21
                            'Podobno więźniowie po 5 latach "
                            a na wyspach bergamutach podobno jest kot w butach
                            widziano także osła, ktorego mrówka niosła!!!
                            • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 20:24
                              No widzisz... Wiele możliwości się przed tobą otwiera w kontekście przyzwyczajeń.
                              • in133 Re: Terapia 31.12.18, 20:34
                                racja, mam wiele możliwości, nie żyję życiem ofiary losu, nikogo za swój los nie obwiniam, tylko biorę go we własne ręce, czego i Tobie drogi matrixie życzę tak u progu nowego roku
                                • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 20:37
                                  Ktoś kto jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego i każdego z pewnością nie może narzekać na los. W takiej sytuacji nawet nie śmiałbym porównywać się z Tobą.
                        • in133 Re: Terapia 31.12.18, 20:11
                          sam znasz tę siłę ;) tak się przyzwyczaiłeś do uprawiania uczuć na terapii, że zwiałeś jak przyszedł czas przenieść ją na zewnątrz gabinetu ;)
                          • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 20:18
                            No niestety, nigdzie nie zwiałem i niczego nie zakończyłem z własnej woli.

                            Ach ten ból, kiedy musisz nagiąć rzeczywistość do swojej teorii...
                            • in133 Re: Terapia 31.12.18, 20:27
                              "Ach ten ból, kiedy musisz nagiąć rzeczywistość do swojej teorii... "

                              bez przesady z tym bólem, ale robisz to samo z moją rzeczywistością, lecz to tylko twoje pobożne zyczenia, aby inni mieli gorzej niż ty
                              • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 20:34
                                Czyżby..? Sugerowanie komuś oziębłości i jednocześnie zbyt dużej pobudliwości seksualnej, a następnie przyznanie się do problemu w tej materii, raczej nie jest moją domeną...
                        • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 21:53
                          kod_matrixa napisał:

                          > Ta "miłość' przez przyzwyczajenie, nie jest taka całkiem głupia. Można dzięki n
                          > iej przyzwyczaić się, a z czasem pokochać nawet psychopatę. ;-)
                          >
                          Fakt, że byłam do exa przyzwyczajona, ale pokochać psychopata to chyba jakaś dewiacja.
                          • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 22:04
                            > pokochać psychopata to chyba jakaś dewiacja


                            Chyba??? Myślę, że na pewno.
                      • mona.blue Re: Terapia 31.12.18, 21:52
                        kod_matrixa napisał:

                        > A od exa czemu odeszłaś? Czyżby nie pomogły próby przyzwyczajeniowe, propagowan
                        > e przez in133?
                        >
                        Nie kochałam go, a wręcz znienawidzilam.
            • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 16:26
              > Twoja Matrix fascynację terapeutka
              Przeniesienie dziala, Freud podobno miał rzad dusz swoich pacjentek.

              Jesteś pod silnym wpływem "religii", zwanej psychologią. "Przeniesienie" jest jednym z tych dogmatów wytworzonych na potrzeby psychoterapii. Wystarczy zastosować brzytwę Ockhama, aby pozbyć się tej "naukowej" herezji. Poczytaj sobie artykuł o niefalsyfikowalności psychoanalizy w linku, który podałem wcześniej i (o ile coś z tego zrozumiesz), jaką bajką jest ta parodia nauki Freuda. Biorąc pod uwagę twoje predyspozycje do przyjmowania wszystkiego na słowo, coraz lepiej rozumiem skąd bierze się u ciebie postawa do implementacji wszelkiej masci "wiedzy" metodą "kopiuj wklej".



              > Co do innych to słyszy się czasem historie o zauroczeniu terapeuta, pewnie odwrotnie tez może byc, o czym świadczy Twoj przypadek.

              Mona, to jest naprawdę znacznie prostsze i miało miejsce już miliony lat przed Freudem. Kobiety i mężczyźni łączyli się w pary od początku naszego gatunku. Uwierz, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ani żadnej teorii spiskowej. :-))

              Czasem jednak ktoś nieco cwańszy dla swoich partykularnych celów wymyśli sobie, że pewne zjawiska mają jeszcze inną przyczynę niż te doskonale znane dotychczas, co by mniej rozwinięta gawiedź mogła na nowo uwierzyć w odkrycie Ameryki. Innym, znanym takim mechanizmem jest wymyślenie przez dorosłych dla dzieci św. Mikołaja, który rzekomo w bożonarodzeniową noc skrada się ukradkiem i podrzuca prezenty.

              Niestety, nie wszyscy wyrastają z tych przeróżnych bajek i tak im zostaje na dłużej, aż do dorosłości.
              • in133 Re: Terapia 31.12.18, 17:07
                "Kobiety i mężczyźni łączyli się w pary"

                tyle, że ta kobieta miała już swoją parę
                • in133 Re: Terapia 31.12.18, 17:12
                  fascynacja to nie jest jakieś uczucie nadrzędne, to nie skandal je kontrolować, a wręcz niekiedy wypada - np, gdy ma się już swoją parę
                  • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 17:29
                    in133, tobie cały czas miesza się uczucie z... nazwijmy to fascynacją.
                    • in133 Re: Terapia 31.12.18, 17:38
                      matrix, uczucia w tej twojej historii nie widzę, to taki zapał nastolatka, taka ckliwa bajka
                      uczucie rodzi się się latami, w kontakcie, w codziennym życiu, w chwilach szczęśliwych i trudnych, podczas wzajemnych interakcji, gdy ta druga osoba przestaje już być ideałem a staje sie po prostu człowiekiem

                      a z czym tobie pomyliły się uczucia to nawet przełożony terapeutki był poinformowany

                      • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 17:47
                        Za dużo do swojej diagnozy stosujesz odniesień z autopsji. Tylko, uważaj, bo przez przyzwyczajenie możesz pomylić partnera z sąsiadem.

                        Jednak ze względu na twoją naturę, wspomaganą klimatem upojnej, szampańskiej zabawy, jestem w stanie zrozumieć takie skojarzenia.
                        • in133 Re: Terapia 31.12.18, 18:11
                          Rozumiem twoja złość
                          • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 18:14
                            Skąd w ogóle u ciebie skojarzenie ze złością?

                            Symptomatyczne...
    • karolink Re: Terapia 30.12.18, 21:10
      Poczytaj psychosceptyków i "psychoterapię bez makijażu". Proterapeutyczny bełkot pewnie już do Ciebie dotarł. Wszystko co dotyczy psychoterapii jest subiektywne, jej oceny negatywne czy pozytywne też, ponieważ to nie jest nauka ścisła i wszystko oparte jest bardziej na filozofowaniu niż na jakimś choćby istotnym medycznie czy nawet historycznie gruncie. Poczytaj i wyrób sobie zdanie.
      • kod_matrixa Re: Terapia 30.12.18, 21:26
        Cóż, tak to bywa z dziedzinami, w których teorie w większości są niefalsyfikowalne

        Polecam artykuł
        filozofy.blox.pl/2013/11/Freud-vs-Popper.html
        • karolink Re: Terapia 30.12.18, 21:48
          Tak czytałam ostatnio o popperyźmie i falsyfikowalności. Zamierzam wrócić do źródeł i podstaw logiki. Generalnie stęskniłam się za Tobą. Chciałabym umieć tak trzymać emocje i nerwy na wodzy jak ty obrzucany wypocinami pełnymi emocjonalnych uniesień niedowartościowanych panien. Tylko jakoś tak dziwnie się składa, że te wypociny może i przemawiają do dużej liczby osób, ale ta liczba praktycznie zawsze zalicza się do przeciętnych. Einsteina też uważali za wariata, mało jest ludzi wybitnych, albo chociaż mających predyspozycje do bycia wybitnymi.
        • karolink Re: Terapia 30.12.18, 22:00
          Wiesz przeczytałam i tak sobie pomyślałam, że ludzie tak się buntują nie dlatego, że nie zgadzają się z opinią, którą im się przedstawia, często widzą w tym ziarno prawdy z którym nie chcą się zmierzyć i dlatego zakłamują pewne rzeczy. Druga kwestia niemniej istotna w tym układzie to taka, że po prostu często zwyczajnie czegoś nie wiedzą i zamiast poznać temat, zgłębić lekturę czy choćby jakiś termin wolą przedłożyć na to emocje. To bardzo proste. Kiedyś pewna kobieta, dr habilitowany nauk ekonomicznych powiedziała mi, że jestem bardzo inteligentna. Oczywiście obrosłam w piórka, choć testy nie odbiegają zbytnio w górę od przeciętnej, ale wiem dlaczego wysnuła taki wniosek. Mianowicie wiele terminów, które podała nawet prostych, często z łaciny rozbiłam na części pierwsze i opisałam sobie co dokładnie znaczą zanim przeszłam do poznawania całej teorii. Myślę, że w tym sęk, często widzę, że jedyne czym posługują się ludzie broniąc psychoterapii to ich własne emocje.
          • kod_matrixa Re: Terapia 31.12.18, 08:01
            Trafione w punkt Karolink. To tak jakby odbierać ludziom jakiś autorytet, bądź podważać wiarę w coś co stanowi dla nich psychologiczną deskę ratunku, lecz argumenty merytoryczne omijają szerokim łukiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka