Gość: david IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 08:10 Jak myślicie, czy mozliwe jest wychowywanie dzieci całkowicie bez uciekania się do argumentów w postaci pasa ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
n_ina Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 26.08.01, 10:20 Nie mam dzieci, ale mogę Ci powiedzieć jak to jest być "wychowywanym" przy pomocy pasa (stosowano tę metodę wobec mnie). Po pierwsze poznajesz co to jest strach przed człowiekiem, którego kochasz. Po drugie zaczynasz sobie wmawiać, że to twoja wina i że "tata"("mama") miał(a) rację. Po trzecie zamykasz się w sobie i czujesz się straszliwie samotny. Po czwarte tracisz poczucie bezpieczeństwa, które dla dziecka jest niezwykle ważne. Po piąte zaczynasz się buntować. I mogę tak jeszcze wymieniać... Zastanów się czy chcesz żeby twoje dziecko tak się czuło. Odpowiedz Link Zgłoś
sara Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ?David 26.08.01, 10:44 Ja wrecz mysle, ze niemozliwe jest wychowanie przy uzyciu pasa. Post od niny wyjasnia swietnie dlaczego. Bicie nie jest srodkiem wychowawczym, sluzy jedynie do rozladowania agresji doroslego. Tylko czemu na dziecku, malej, bezbronnej czesci nas samych. Ja nigdy nie bylam bita. Mam szczesliwa rodzine, nie bije swoich dzieci, nie mam z nimi zadnych problemow. Przeraza mnie jak ciezko ludziom wyrwac sie z kregu agresji, ktora sami poznali w dziecinstwie jako srodek wychowawczy. Tymczasem to srodek dewastacji, emocjonalnego spustoszenia. Okazywanie milosci i szacunku, poswiecanie uwagi to jedyna odpowiedz. Dziala jak magia, nie dostrzegasz, ze w ogole toczy sie jakas rozgrywka, jesli kochasz berbecia od kiedy zistnial. Jesli sie spozniles, musisz bardzo swiadomie pracowac nad soba i nadrabiac zaniedbania wyrzadzone dzicku. Nie znam przypadku, gdzie dobre uczucia i poswiecenie czasu nie przyniosly pozadanych rezultatow. Znam za to przypadki dzieci trudnych, agresywnych, chociaz "cwiczonych" w domu. Dla mnie wniosek oczywisty: nigdy nie bij nikogo. A czemu mialbys bic dziecko? To dopiero odrazajacy pomysl! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: julka Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.lubaczow.sdi.tpnet.pl 26.08.01, 10:38 Nie bić ,nigdy i pod żadnym pozorem.To upokarzające dla obu stron. Wyobraż sobie co przeżywa taki mały człowiek/bo dziecko to też człowiek/.Dzieci trzeba po prostu kochać,rozmawiać z nimi,być z nimi i obejdzie się bez bicia -wiem to z doświadczenia.Zobacz na forum -wszystko o wychowaniu . Odpowiedz Link Zgłoś
saga.gs Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 26.08.01, 16:49 Z wszystkich rodzajów przemocy za najbardziej obrzydliwe uważam dwa - wobec dzieci i zwierząt. Takie pytanie w ogóle nie powinno byc formułowane! jak mozna w ogóle nad czyms takim sie zastanawiać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 26.08.01, 19:53 Kocham moich rodzicow i nie moge im nic zarzucic - moze tylko, ze czasem byli malo konsekwentni w postepowaniu wobac nas (mam o 3 lata mlodszego brata). A przyznam,ze nie raz ojciec nam wlal. moze pas to przesada ale klapsy byly. I nigdy nie mialem pretensji, nie balem sie go. Moze dlatego, ze zawsze byly to przypadki uzasadnione. nigdy nie byllismy bici za niewinnosc. Podkreslam tazke, ze moj tata nigdy nie pil, a moja rodzina nie jest patologiczna. Matka jest dziennikarka, ojciec skonczyl technikum, ja ide w tym roku na studia, moj brat jest w liceum. Rodzice sie nie rozwodza, ja mam dziewczyne, nie pierwsza :). Brak psychoz, stanow lekowcyh .. i woglenie rozwijam sie normalnie ... Uwazam, ze klaps nie jest najlepsza metoda wychowawcza, ale jest czasem niezbedny. Wszystko zalezy od dziecka i od rodzica. Dziewczynek, nigdy nie powinno sie bic, ale chlopcow ... w ostatecznosci ... tak. Wydaje mi sie, ze do samcow najlepiej trafiaja argumenty sily... Hmm. To chyba tak jak z ogniem, jak zblizysz reke do ognia na chwilke, to mozesz ja cofnac i konczy sie to bezbolesnie, ale jak przesadzisz i wlozysz reke w ogien ... trudno zeby nie bolalo. Teraz pozostaje kwestia, kiedy jest "przesada" ... i tu zaczynaja sie schody ... Pewnie posypia sie na mnie gromy ... ale coz. Zaznaczam, w kazdym razie, ze nie zakladam z gory, ze bede bil moje dzieci, bo mam nadzieje, ze nie zajdzie taka potrzeba. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 09:35 Czy zaistnieje taka "potrzeba", czy nie - to zależy wyłącznie od Ciebie. Dziecko będzie tym, kim je ukształtujesz i to, czy sobie z nim poradzisz, bedzie efektem Twojej z nim relacji i ciężkiej pracy. Poza tym jetem za równouprawnieniem płci i nie widzę powodów, dla których dziecka jednej płci nie wolno bić, a drugiej owszem. Nie wolno żadnego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 09:50 Rownouprawnieniem !?! w wieku 2 - 8 lat ?! czy to nie zakrawa na absurd, co prawda wiadomo, ze tym wieku jeszcze roznice miedzy plciami nie sa az tak uksztaltowane, jednak psychika dziewczynki jest zupelnie inna niz psychika chlopca. Chyba nie zmusisz facetow zeby malowali paznokcie, a kobiet, zeby pracowaly na budowie, tylk dlatego, ze jestes za rownouprawnieniem. Sa rzeczy, ktore zawsze beda roznic mezczyzne i kobiete. Psychika, odpornosc, sposob myslenia ... to sa te rzeczy ktorych rownouprawnic sie nie da. Mam pytanie, Melba czy Ty masz dzieci ? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:03 Oj Torm, nie mam ochoty wdawać się tu w żadne gadki na temat feminizmu itp. Uważam, że ogromną krzywdą jest bicie jakiegoś dziecka i dorabianie sobie do tego ideologii, że to np. chłopiec, to mu tak nie zaszkodzi...NIE WOLNO BIĆ ŻADNYCH LUDZI, ani dużych, ani małych - a małych tym bardziej, bo są niewinne i bezbronne. I co to za różnica, jakiej są płci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 11:20 Moim zdaniem zasadnicza, zreszta polecam fachowa literature (swoja droga skoro wszytsko jedno czemu jednak rozwoj dziewczat i chlopcow jest rozparywany oddzielnie, i dlaczego chlopakom imponuja strazacy i zolnierze, a dziewczetom nauczycielki, aktorki, piosenkarki ? ) Pozatym proponuje rozpatrzyc problem, czy smboliczny klaps to bicie !? Bo moim zdaniem klaps wymierzony w pupe moze jedynie mocno poszczypac i pobudzic do refleksji - dlaczego szczypie ? bo tata mi dal klapsa. Dlaczego ? aha, bo go nie sluchalem i np. bawilem sie zyletka mimo ze mnie ostrzegal. Przedewszystkim jednak uwazam, ze z dzieckiem nalezy rozmawiac, tlumaczyc. Sam zreszta nie wiem. Ja dostawalem klapsy bo bylem strasznym lobuzem, ale moja psychika chyba na tym nie ucierpiala. Kocham ojca, i wcale nie mam do niego zalu, ani nie czuje przed nim leku. Wiem, ze zawsze chcial dla mnie jak najelpiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:32 Dleczego tata dał mi klapsa? Bo, mimo że jest dorosły, jest wobec mnie bezradny i nie panuje nad swoimi emocjami, a jedynym rozwiązaniem "ostatecznym" jest dla niego przemoc. Nie ma to nic wspólnego z chęcią zostania strażakiem czy piosenkarką. Drogi Torm a może damy prawo do oddania nam klapsa przez skarcone dziecko? Czy to nie byłoby uczciwsze? Bez sensu prawda? Po co więc przemoc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 11:38 przyznaje, Twoj argumenty sa rozzsadne. Powiem Ci tylko jedno - uwazam, ze ja dostawalem zasluzone klapsy. Moj ojciec tez je dostawal i dziadek i pradziadek i prapradziadek pewnie tez. To chyba nie zdegenerowalo mojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 12:55 Torm, przerwij więc ten "taniec pokoleń". Na pewno trudniej wychować dziecko bez przemocy, ale piękniej, mądrzej i szlachetniej. Wychować dobrego człowieka to wielka sztuka, a mistrzostwem świata jest zapracować jeszcze na jego szacunek i zaufanie. Jeśli dziecko ma się ze mną dobrze porozumiewać, to w żaden sposób nie może się mnie bać, ani uważać mnie za osobę niezrównoważoną, wybuchową, słabą (przemoc jest oznaką słabości i bezradności). To dobrze, że nie masz żalu do ojca i rozumiesz jego słabości. Ale w wielu rodzinach nie kończy się na klapsie i to jest dramat. A granice cienkie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: out Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.pressmedia.com.pl 27.08.01, 20:01 Gość portalu: Melba napisał(a): > Jeśli dziecko ma się ze mną dobrze porozumiewać, to w > żaden sposób nie może się mnie bać, ani uważać mnie za osobę niezrównoważoną, > wybuchową, słabą (przemoc jest oznaką słabości i bezradności). Fajnie by było, gdyby to było takie proste. Mnie nigdy nie bili, ojciec nie pił, ale mimo to nigdy nie miałam zaufania do rodziców nawet będąc małym szczylkiem. I mam żal do staruszków, że mnie w ogóle do życia powołali. Co z tego, że poświęcali mi dużo czasu, że ich zdaniem kochali mnie nad życie, że kupowali tony zabawek i ubranek, że było rodzinne chodzenie do kina na poranki i opowiadanie bajek na dobranoc. Od małego byłam dzieckiem "niewychowywalnym", nie byli w stanie skłonić mnie do mówienia dzień dobry, dziękuję i proszę, nigdy nie przyszło mi do głowy żeby się z czymkolwiek rodzicom zwierzać, żeby o cokolwiek pytać! Na dodatek nie mam zaufania do ludzi w ogóle. Ludzi nie lubię, dzieci nie cierpię, własnych mieć nie będę, nikt mnie nie kochał, nie kocha i nigdy nie pokocha, jestem brzydka (tu wina genów jest ewidentna) i mam trudny charakter. No i gdzie oni popełnili błąd? A widzę dookoła masę dzieci i potem dorosłych, którzy od rodziców dostawali lanie, nie znam przypadków skrajnych jak maltretowanie do nieprzytomności, są normalnymi ludźmi i bardziej pasują do wyobrażeń rodziców o nich niż ja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:01 Wiesz out, myślę, że jesteś bardzo fajną osobą. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomash Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ds.pg.gda.pl 29.08.01, 14:56 To jest uważam zdrowe myślenie na temat wychowywania dzieci. Mam nadzieję, że idea wychowywania bezstresowego dzieci już dawno przeminęła i nie powróci. Niektórzy wyraźnie mylą pojęcia. W temacie nie jest zawarte pytanie o to czy stosować przemoc wobec dziecka, założeniem autora, mam nadzieję, było to, że rodzina jest normalna (niepatologiczna), oboje z rodziców kochają swoje dzieci, a "bić" znaczy (przepraszam za dosłowność) "trzepnąć dzieciakowi w tyłek" aby zauważyło, że coś zrobiło nie tak. I niech wybaczą mi wszyscy, którzy są przeciw ale tłumaczenie 2, 3, 4-latkowi że tak nie powinien robić (nie wolno wylewać atramentu na ten dywan (odp. dziecka: a na tamten :) ), nie ma sensu, dziecko musi wiedzieć, że może oberwać. Ale ono nie boi się taty czy mamy, ono skalkuluje, że satysfakcja z zaspokojenia ciekawości, jak wygląda atrament poza buteleczką, jest mniejsza niż możliwa kara. Dziecko działa instynktownie, nie jesteśmy maszynami. Ja byłem wychowany w rodzinie gdzie Tata potrafił trzepnąć mi w tyłek, Nie mam żadnych urazów, kocham rodziców i dziękuję im za takie wychowanie. Najważniejsze jest wyczucie kary (nie za wszystko klaps, musi być stopniowanie kar, hierarchia ale nie sztywno ustalona jak cennik kar). Pamiętam, ile dało mi do myślenia, gdy Tata, zamiast jakiejś kary (niekoniecznie cielesnej) powiedział kiedyś "przemyśl to sobie". Byłem strasznie dumny z mojego Taty, a mi było strasznie głupio. To się nazywa mądrość rodziców. Nie należy bić dzieci, należy je kochać i wychowywać. Pozdrawiam Tomasz rogher@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 10:03 branie takiej opcji swiadczy jak prymitywni jeszcze jestesmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 192.39.188.* 27.08.01, 17:40 Jedyny rozsądny glos to wypowiedzi Torma. Jestem przerażony wypowiedziami rodziców teoretyków. Życzę powodzenia w wychowywaniu bez stresów i bez klapsów – Nie popieram katowania i bicia gdzie i jak popadnie, ale uważam że klaps jeszcze nikomu nie złamał psychiki, a wiele razy ........ Jacek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 17:58 kazdy klaps swiadczy, ze nie potrafisz sobie poradzic z dzieckiem. tak szczerze to on sie tobie nalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 18:10 Maze juz zapomnieliscie jak to jest byc dzieckiem, jak to nic nie da sie wytlumaczyc, jak to mowi sie "nie" bo nie ... Ja pamietam doskonale, jak o 22 w nocy uparlem sie jako 6 latek na nocny spacer brzegiem morza. I nic nie bylo w stanie mnie przekonac ze skoro jestesmy 5 km od domku to wypada juz wracac. zadne argumenty. Smiac mi sie teraz chce jak to wspominam, ale musze przyznac, ze moja mama najadla sie strachu bo byly to czasy nieciekawe, pozno, male glupiutkie dziecko i ona sama ... Jak dostalem klapsa w tylek juz sie nie umpieralem, i zrozumialem, ze skoro doszlo juz do takiej ostatecznosci jak klaps to moze przeginam. Polcam ksiazke Vademecum dla rodzicow . pod red. doc. dr hab. W. Pomykało. Ksiazka nie najswiezsza bo z 83, ale sprawe traktuje zdroworozsadkowo. Pozdrawiam. PS. MOze warto tez zwrocic uwage na fakt, ze odkad zaczely sie pojawiac teorie o wychowaniu bezstresowym zaczely sie powazne problemy z mlodzieza ... moze sie myle ale kto 80 lat temu slyszal zeby dziecko zarabalo siekiera rodzicow ?!?! Wtedy nawet kto smial przeklac w towarzystwie kobiety ! W takich chwilach zal sie robi Lwowa, bo to kawal polskiej historii ... Przepraszam za nutke nostalgii i zmiane tematu. jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 18:21 red. doc. dr hab. W. Pomyka mnie nie intersuje znam lepsze red. doc. dr hab. Gadula. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 19:01 Wojciech Pomykało gwoli ścisłości :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 19:17 Pomylkalo czy Pomykało, co za roznica? A co ma pojawianie się teorii o wychowaniu bezstresowym z zachowaniem dzieci? To raczej poziom zycia jak i coraz wyzsze wymogi, jakie nam stawiaja na co dzien sa przyczyna stresow, agresji itp. 80 lat temu ludzie snopki ukladali na polach i nik nie miał czasu ani sprzetu żeby sluchac radia. Jedyna informacja jaka była dostepna to ploty Marychy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 19:46 Nie wydaje mi sie zeby akurat radio bylo zrodlem informacji o wychowaniu mlodych polakow. Wyobraz sobie ze wtedy juz umiano czytac i pisac, a nawet drukowac gazety ( w latach 30 w Polsce ukazywalo sie 2700 tytulow prasowych) o ksiazkach nie mowiac. Ciekawe, ze te Maryny (o wlasnie w latach 20 juz byly traktory ! szok prawda ?!) wychowaly niejedno pokolenie patriotow i wybitnytch ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 20:00 metody wychowawcze powinny byc dostosowane do stopnia rozwoju dziecka. generalnie jestem za tlumaczeniem, a nie za biciem. Poddaje jednak pod rozwage nastepujaca sytuacje: trzyletni syn znajomych (byc moze nieco "hiperaktywny") mial tendencje do uciekania podczas spacerow i wybiegania na jezdnie (zyjemy w milionowym miescie). dwa razy skonczylo sie to prawie (dzieki przytomnosci kierowcow i dobrym hamulcom) przejechaniem dziecka. za trzecim razem Leo dostal porzadnie w tylek i od tego czasu nie wybiegl na jezdnie (minely 4 mies. i wiele spacerow). trzylatek nie jest w stanie zrozumiec, co to znaczy zostac przejechanym przez samochod. nasi znajomi, kochajacy swego jedynaka bezgranicznie, twierdza (czy zupelnie bez racji ?), ze trzeba bylo ratowac to zycie za wszelka cene... b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 21:07 Świetnie! Tłuczesz małego w tyłek tak, ze wywołujesz w nim lek, który pomaga mu w następnym tego typu wypadzie. Tak długo jak on nie będzie wybiegał na jezdnie twój problem jest załatwiony. Dla mnie takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia, ponieważ interesują cię tylko skutki, przed którymi chcesz uciec, lecz nie bierzesz pod uwagę przyczyn, które się składają na takie czy inne zachowanie. Aby więcej na ten temat powiedzieć należałoby się dobrze przyjrzeć stosunkom rodziców do dziecka, metodom wychowania, które są główną przyczyna takiego zachowania. Różnica miedzy naszym podjęciem do zagadnienia polega jak widzisz na tym, co jest dla nas ważniejsze jak i wiedza, która posiadamy. Choć, kogo to obchodzi – tak długo jak rodzic jest zadowolony ze swoich rezultatów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 21:15 Co powoduje dzieckiem, ze bezmyslnie wbiega na ulice - jak temu przeciwdzialac !? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Do Torm IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:04 Gość portalu: Torm napisał(a): > Co powoduje dzieckiem, ze bezmyslnie wbiega na ulice - jak temu > przeciwdzialac !? Wiele przyczyn może składać się na taka postawę. Zaczynając od złości, awersji do zakazów, ograniczenie swobód dziecka, brak uczucia (bicie na pewno powiększy je) i kończąc na braku świadomości konsekwencji, jakie za takim wybieganiem się kryją. Jeżeli już miąłbym się ustosunkować do którejś z tych kwestii to tylko ostatniej, która tylko wy widzicie. Otóż niewiedza nie powinna być karana biciem. To brak doświadczenia, który można zastąpić na wiele rożnych sposobów. Bicie będzie was dzieliło natomiast większa troska i opieka rodziców na pewno by ten problem rozwiązała. A po co, ma oczy i uszy to ścierwo powinno samo o siebie się zatroszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do gaduly IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 21:44 drogi gadulo, gorsza (bardziej niebezpieczna) od Twojego gadulstwa wydaje mi sie Twoja demagogia: danie w tylek "jest nie do przyjecia, bo nie bierze sie pod uwage przyczyn, dla ktorych dziecko wybiega na jezdnie"... pomijajac fakt, ze to nie ja daje w tylek (to nie ma tu najmniejszego znaczenia)- zanim Ty zbadasz przyczyny (czy zbadasz je w ogole, to inna kwestia), dla ktorych dziecko wybiega na jezdnie, dziecka moze po prostu juz nie byc... pozdrawiam b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: do gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 21:53 Gość portalu: barabasz napisał(a): > drogi gadulo, > > gorsza (bardziej niebezpieczna) od Twojego gadulstwa wydaje mi sie Twoja > demagogia: danie w tylek "jest nie do przyjecia, bo nie bierze sie pod uwage > przyczyn, dla ktorych dziecko wybiega na jezdnie"... pomijajac fakt, ze to nie > ja daje w tylek (to nie ma tu najmniejszego znaczenia)- zanim Ty zbadasz > przyczyny (czy zbadasz je w ogole, to inna kwestia), dla ktorych dziecko > wybiega na jezdnie, dziecka moze po prostu juz nie byc... > pozdrawiam > b. to jest klasyczne podejscie do zagadnienia w oparciu o symptomy! w takim przypadku napewno operacja jest ostatnim rozwiazaniem. najlepiej mu glowe uciac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do gaduly II IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 22:10 demagogia do kwadratu !!! "przespij" to, moze jutro spojrzysz na sprawe inaczej... b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: do gaduly II IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:14 Gość portalu: barabasz napisał(a): > demagogia do kwadratu !!! > "przespij" to, moze jutro spojrzysz na sprawe inaczej... > b. dlatego tak jest jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do gaduly III IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 22:18 gadula, przepraszam ze pytam, ale czy Ty umiesz czytac ? po Twoim ostatnim "poscie" ogarnely mnie nagle watpliwosci... a moze po prostu potrzebujesz snu lub swiezego powietrza ? spij dobrze ! b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: do gaduly III IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:32 tu nie ma, co tłumaczyć. to ignorancja, którą zasłaniasz moja demagogia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: do Barabasza? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 13:50 Można dziecku dać biegać po parku, ile mu się podoba i gdzie, a idąc chodnikiem wsadzić do wózka. Są setki i tysiące metod innych niż bicie, ale do tego polscy rodzice jeszcze wciąż nie dorośli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:02 Brawo! Strzał w dziesiątkę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Melby, gaduly i nie tylko... IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 11:12 "nam strzelac nie kazano", nie bede wiec, bo nie o to chodzi. sadze, ze problem jest powazniejszy, dotyczy bowiem stosowania sily jako srodka do celu, nie tylko wobec dzieci, ale w ogole. przed dwoma laty sciagano z mostu na renie potencjalnego samobojce, czlowieka doroslego (24 lata). poniewaz zawiodly wszelkie chwyty psychologiczne ("przekonywania"), zrobiono to podstepnie, przy uzyciu sily, lamiac mu przy okazji reke (stawial silny opor) i wybijajac dwa zeby. czlowiek ow, dzis 26- latek, cieszy sie teraz dobrym zdrowiem i - zyciem. z policjantem specjalnej jednostki interwencyjnej (tym, ktory zlamal mu reke) jest zaprzyjazniony. poslugujac sie terminologia (i logika) gaduly, nalezalo by wtedy, kiedy stal na moscie powiedziec: "ma scierwo oczy, i rozum, wie, ze wysoko i woda zimna jak cholera, niech skacze !" sadze, ze nie musze tlumaczyc, do czego zmierzam: sa sytuacje, kiedy uzycie przemocy jest j e d y n y m wyjsciem, pozwalajacym uniknac wiekszego zla, wynikajacego z zaniechania. wtedy i tylko wtedy jest usprawiedliwione. pozdrawiam wszystkich b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do Melby, gaduly i nie tylko... IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 11:30 Ja inaczej niż Ty zrozumiałam ten tekst Gaduły "ma ścierwo oczy...", ale to kwestia interpretacji. Poza tym myślę, że nie chodzi nam o pojedynczego klapsa, ale o bicie - taki jest ten wątek. Co nie znaczy, że zgadzam się na pojedyncze klapsy. Bo nie wiem, jak można ustalić granicę. Biję mocno? A mocno, to jak? Raz w tygodniu to "okazjonalnie"? Czy na pewno się zatrzymam w każdym ataku furii? Brzydzę się myślą o podniesieniu ręki na kogoś, a zwłąszcza kogoś, kto nie może mi oddać. I tyle. Nie bijcie dzieci. Może one was stłuką, jak bedziecie starzy i słabi? A, bo dziadzio nie chciał wziąć leków, a to przecież dla jego dobra.:) Fajnie, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Melby na zakonczenie IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 12:23 wycofuje sie z tej dyskusji, poniewaz widze jasno, ze zarowno Ty jak i gadula nie chcecie (nie mozecie ?) zrozumiec, o co mi chodzi. wyglada na to, ze jestescie wyznawcami postaw skrajnych, a ja z takimi postawami zawsze mialem problemy, poniewaz nie przystaja one do codziennego zycia i nie daja sie pogodzic z doswiadczeniem. wracajac krotko do opisanego przeze mnie przypadku malego Leo: jesli ktos uwaza, ze jest w stanie wytlumaczyc trzylatkowi, dlaczego nie ma wybiegac na jezdnie, to jest po prostu zadufanym w sobie idiota. jedni trzylatkowie po prostu to robia, inni nie. matka trzylatka, ktory ma takie tendencje ma wiec nastepujace mozliwosci: 1) zawsze prowadzic dziecko na smyczy (za reke raczej niemozliwe, bo siatki etc.), co jest watpliwe dla jego rozwoju psychicznego, 2) dac mu raz porzadnie w tylek i odsunac niebezpieczenstwo nie mam najmniejszych watpliwosci co do tego, ze w opisanym przypadku to poskutkowalo, jak rowniez, ze Leo ma sie swietnie i nie odniosl uszczerbku na psychice... pozdrawiam i zycze owocnych przemyslen b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: do Melby na zakonczenie IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 12:43 Nie obrażaj się i nie zabieraj zabawek, tylko wytłumacz mi proszę, czemu dziecko w wieku lat 3 nie jest, Twoim zdaniem, w stanie pojąć rzeczy tak prostych? Czy nie z powodu braku zaangażowania w wyjaśnienie mu tego? Łatwiej dać w tyłek? Nie rozumiem. Pracowałam z przepotwornie rozpieszczonymi dziećmi lat 4 - 7 i ciagle miałam wizje, jak sobie np. wkładają pędzel w oko itp. Szybko wypracowaliśmy granice i znaczenie słowa NIE było dla nich jasne. Chyba nie muszę dodawać, że nie biłam ich, ani nie zastraszałam i to nie tylko z tego powodu, że za taki czyn powędrowałabym przed sąd? Ostatnio nauczyłyśmy z siostrą humorzastego szalonego dziesięciomiesięcznego psiaka, że przed jezdnią wykonuje się "siad" i czeka na opiekuna. Zgadnij, ile razy go pobiłyśmy, aby go tego nauczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: do Melby na zakonczenie IP: 192.39.188.* 28.08.01, 14:35 Melba W twoich postach które do tej pory czytałem na ten i inny temat widać było mądrą i myślącą osobę z bardzo ciekawymi spostrzeżenia ma, a tu nagle bach uparłaś się że masz racje i tkwisz w tym po uszy. Wierze że masz doświadczenie z dziećmi ale nie ze swoimi i nie jesteś rodzicem a tylko opiekunka. Dziecię as różne. >„tylko wytłumacz mi proszę, czemu dziecko w wieku lat 3 nie jest, Twoim >zdaniem, w stanie pojąć rzeczy tak prostych? Czy nie z powodu braku >zaangażowania w wyjaśnienie mu tego” Prostego dla ciebie czy dziecka? Jeśli uważasz że nie ma problemu wytłumaczyć 3 latkowi dlaczego w lodówce jest zimno i że jeśli cos zrobi nie tak to mamusi jest przykro to albo ty albo 3 latek jest geniuszem. Z pozdrowieniami, jacek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do Melby niekonsekwentnie IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 14:21 widzisz, droga Melbo, ja nie funkcjonuje w katergoriach "obrazania sie", musisz mnie z kims mylic, albo nie masz innych doswiadczen zyciowych. ja po prostu nie mam nic wiecej do dodania lub do "wyjasniania". to co mialem do powiedzania, wylozylem prosto, "lopata" nieomal. moge jedynie powtorzyc fakty: - zaden trzylatek nie ogarnia znaczenia faktu "zostania przejechanym przez samochod", chociazby z uwagi na to, ze zaden nie jest sobie w stanie wyobrazic smierci. - niektorym trzylakom nie mozna wytlumaczy, nauczyc (nazwij to jak chcesz), ze nie wolno wybiegac na jezdnie lub trzeba robic "siad". - u wiekszosci trzylatkow, ktorym nie mozna wytlumaczyc, funkcjonuje danie w tylek jako ultima ratio - kazdy rodzic kochajacy swoje dziecko i obawiajacy sie o jego zycie i zdrowie ma prawo w takim przypadku dac dziaciakowi w tylek na zasadzie wyboru mniejszego zla. quod erat demonstrandum. pozdrawiam b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: do Melby niekonsekwentnie IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 14:53 raz jeszcze ucieczka od obowiązków i podziały na role. ...tu jest moja działka jak na nią wejdziesz to dostaniesz w pale. tego typu podejscie do wychowania cechuje ojcow w podeszlym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JK Wychowanie bezstresowe IP: 217.153.50.* 28.08.01, 14:52 To już jest znane. Łącznie ze skutkami. Znane z badań socjologicznych a z drugiej strony z masmediów (patrz niedawne informacje o zabójstwie 14-latka). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Wychowanie bezstresowe IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 16:04 Gość portalu: JK napisał(a): > To już jest znane. Łącznie ze skutkami. Znane z badań socjologicznych a z > drugiej strony z masmediów (patrz niedawne informacje o zabójstwie 14-latka). Nie wiem nic o morderstwie, o którym wspominasz, lecz jest jedna kwestia bardzo ważna, która jest źródłem działań masmediów itp. Otóż wychowanie przy użyciu bicia kształci lek w dziecku, który ma wpływ na postawę dziecka w życiu zawodowym czy społecznym mówiąc ogólnie. To metoda wychowania dzieci karnych, uległych, które są posłuszne i łatwe w manipulowaniu. Takimi masami jest łatwiej rządzić. W zależności od sprawujących władze promowane są te a nie inne publikacje itd. Jest wiele badań socjologicznych jak i morderstw, które popierają wychowanie bez przemocy. Kwestia jest tego rodzaju, ze politycy wybierają takie kierunki, które są im wygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JK Nie głoszę apoteozy bicia dzieci IP: 217.153.50.* 28.08.01, 16:39 Natomiast jakas forma karcenia musi być. Nie można wychowywać dzieci tak, że nie ustąpią miejsca starszym, nie umieją powiedzieć dzień dobry, przepraszam, proszę. Dziecko musi znać swoje miejsce i nie może być pępkiem świata. Jak coś zrobi źle i zwraca mu się uwagę to jego rodzic nie powinien atakować wracającego uwagę. A sprawa ostatniego morderstwa jest bardzo głośna. Nie jest to pierwsza tego typu sprawa. Dlatego jestem za pełna odpowiedzialnością. Byłeś tak dorosły aby zabić, jesteś równie dorosły aby odpowiadać. Życie jest beezwzględne nie tylko dla zabójcy ale było przede wszystkim dla ofiary. Trzeba skończyć z propagowaniem przemocy, seksu, cwaniactwa poprzez media. Inaczej wybijemy się nawzajem. Jedynie w Polsce anno domini 2001 jest tylu wygolonych na glacę młodych ludzi. To jest apoteoza siły. Gra młodzieniec mafioza, silnego, bezwzględnego a jest co najwyżej żołnierzem, czyli chłopcem na posyłki. Trzeba im to uświadamiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kry6 Re:Bić czy nie bić IP: *.chello.pl 28.08.01, 20:42 oczym tu dyskutować. Czy jesteśmy tak prymitywni? Czy lepiej klapsa a może paseczkiem przez mokrą ściereczkę? Po co gówniarz stłukł szklankę. Marzy mi się aby taka dyskusja między Polakami była zbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re:Bić czy nie bić IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 22:54 dlaczego akurat miedzy Polakami ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kry Re:Bić czy nie bić IP: *.chello.pl 02.09.01, 20:26 Bo chyba rozmawiamy tu po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 15:40 Coś mi się przypomniało. Pewna znajoma usiłowała oduczyć dziecko w wieku lat bodajże 2,5 wkładania rąk do gniazdka. Argumentem było : prąd kopie. Dziecko radośnie wkładało łapki do wtyczki non stop i nie pomagały żadne tłumaczenia. Mama kiedyś je na tej czynności przyłapała, zaszła bezszelestnie od tyłu i... kopnęła lekko w tyłeczek.Tak, aby nie zabolało, ale aby mały się przestraszył. Dziecko w ryk, mama wzięła je na ręce i powiedziałą :a widzisz? Mówiłam ci, że prąd kopie. Morał dla myślących chyba jasny. Pozdrawiam wszystkich, bo wierzę, że mimo różnic w poglądach, żadne z nas nie skrzywdziłoby dzieciaków. Wasza pacyfistka rodzinna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: 192.39.188.* 28.08.01, 16:38 Melba, Osz, ta straszna mama kopie dziecko i strasz – mamę na stos albo do wiezienia, tak jak to się robi w Kanadzie. (gdyby to się wydarzyło w miejscu publicznym mama na 100% ma kłopoty). I tu zaczynamy się rozumieć klaps – może być lekki i wychowawczy. –Klaps trochę silniejszy może złamać kręgosłup. Ja w wychowaniu swojego syna nie będę stosował silniejszych klapsów, kabla czy czegoś podobnego ale ich siła (klapsów) będzie dostosowana do wieku i sytuacji. Choć ma nadzieje ze syn będzie geniuszem i szybko będzie rozumiał znaczenie słów. Pozdrawiam bardzo serdecznie jacek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 17:15 Gość portalu: jacek napisał(a): > Melba, > Osz, ta straszna mama kopie dziecko i strasz – mamę na stos albo do wiezi > enia, > tak jak to się robi w Kanadzie. (gdyby to się wydarzyło w miejscu publicznym > mama na 100% ma kłopoty)... wychowanie dzieci a tym bardziej z metodami wychowania nie powinny być przedmiotem zainteresowań polityków. to socjaliści kanadyjscy, którzy nie mieli nic do zaoferowani młodzieży dawali im w zamian prawo, które ich nic nie kosztowało kojarząc w ten sposób socjalizm z przywilejami - to pranie mózgu. jeszcze jeden dowód, w jaki sposób dzieci są manipulowane przez dorosłych. prawo nie pojdzie na spacer z dzieckiem jak i nie zmieni rodzicow oraz ich nastawienid do dzieci. klaps jest konsekwencja takiego a nie innego stosunku rodziców do dzieci, który odzwierciedla nie tyło nasz stosunek do błędów, ale i nasz stosunku do autorytetu, żony, męża, partnera w pracy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 17:46 a mnie się wydaje, że te wasze wywody to takie teoretyczne rozklepywanie g... na atomy! Może to ma znaczenie czy lewą czy prawą ręką? Ciekawe z iloma dziećmi (własnymi!!!) ci dyplomowani teoretycy mieli do czynienia.... życzę sukcesów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 18:39 Dla mnie jest zdumiewające to, ze wielu w swoich argumentach używa skrajnych przypadków, gdy tymczasem mamy masę sytuacji w życiu, w których dzieci są bite nagminnie. Ja osobiście mam do czynienia z wieloma kolegami moich dzieci, którzy przychodzą do nas po to, aby uciec od stresu, jaki odczuwają w domu. Mam wiele okazji do dyskusji z nimi, które często się zaczynają od leku przed dorosłymi - to widzisz w ich oczach i sposobie, w jaki się one odnoszą do ciebie. Nie jeden raz zdarzyło mi się, ze moje dzieci próbowały zrobić mi na złość tak, aby skonfrontować moja reakcje z innym rodzicami. Z tego, co mi powiedziały to za podobna sprawę jeden z kolegów dostał porządne lanie. Inny przykład to taki gdzie na wspólnym wypadzie za miasto moje gady były świadkami jak jedna matka bila dziecko po buzi – widziałem szok w oczach moich dzieci. Im więcej takich kontrastów w życiu dzieci to tym większy szacunek one nabierają do ciebie- w zasadzie masz go bez twojego udziału. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klisz Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.igo.katowice.pl 29.08.01, 08:47 Jednym słowem podlizujesz się swoim dzieciom: "Patrzcie, jaka ze mnie cudowna mamusia, ja was nie biję, a inni rodzice to robią". Nie wtrącaj się w cudze życie, jak ktoś wierzy w karę cielesną, to ją stosuje i może to on ma rację, a nie Ty. Nie ma czegoś takiego jak partnerstwo między rodzicem a dzieckiem, tłumaczenie nie zawsze daje oczekiwane rezultaty i nie wobec kazdego dziecka, niektóre potrzebują silniejszych argumentów. Ich brak w wychowaniu widać po bezczelnym zachowaniu dzieci i młodzieży, które jeszcze 15 lat temu było nie do pomyślenia. Możesz mówić co chcesz, ale przyczyna jest taka, że bachory te nigdy nie dostały porządnie w tyłek, nie boją się konsekwencji (bo co to za kara - kazanie) i mają gdzieś tłumaczenia takich mamuś jak Ty. Za Twoimi plecami śmieją się z twojej dobroci i naiwności. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: opcja na ideal 29.08.01, 11:45 niestety, niestety, nie wszyscy maja mozliwosc posiadania idealu, dziecka z bajki, zazwyczaj jedno hiperaktywne, drugie biega, inne plecie trzy po trzy, jeszcze nie klonujemy ale widze ze dla was zwolennikow lania to bylaby wspaniala alternatywa, moze kiedys w przyszlosci... Na razie, trzeba sie uporac z tym co sie ma - oh, ah jakie to dziwne ! trzyletnie dziecko (czy ma juz doktorat ?) biega po jezdni, no co za szok ! co za zlosliwy bachor ! koniec ironii . Powzaznie : upadliscie na glowki czy od urodzenia cos nie gra ? cholernym obowiazkiem rodzicow i ich wylaczna odpowiedzialnoscia jest pilnowanie tego trzylatka (wyobrazcie sobie !) niech mi wyleci pod kola a rodzicow podam do sadu !!!!! pilnowac, opiekowac sie, to nie jajko, to nie krolik ! nie gledzic z kolezanka, nie latac po sklepach nie gapic sie na przechodzace baby - dziecko wychowywac, czy wy wiecie co to znaczy ??? zapewnic mu bezpieczenstwo to podstawowy obowiazek (i to prawny). Przestancie plakac ! to jest praca ! moje wychowane bez bicia ma 15 lat i jestem Z NIEGO dumna. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: opcja na ideal 29.08.01, 11:47 dobije was : bez bicia i bez karania. I co wy na to ???????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Melba Re: opcja na ideal IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 12:07 Myślę, że możesz być dumna z siebie. Malwina, najwspanialsze jest to, że piszesz o swojej ciężkiej pracy i kończysz słowami "jestem z niego dumna". Mam nadzieję, że on o tym wie i Cię docenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: opcja Malwiny IP: *.ibc.de.easynet.net 29.08.01, 13:12 droga Malwinko, "duma" jest bardzo proznym a przy tym zwodniczym stanem ducha, natomiast Twoja opcja na "dobijanie" kogos faktem, ze mialas - byc moze -duzo szczescia - zaiste zenujaca... b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: opcja Malwiny IP: *.abo.wanadoo.fr 29.08.01, 13:28 szczescie to ty masz, kochanie, bo ci odpisuje :))))))))))))))))))) masz szczescie podwojnie - nie widziales mojego syna (i nie zobaczysz)- mozesz zyc spokojnie ze swoimi zasadami i przekonaniem ze tresura jest metoda wychowawcza. mam nadzieje ze jestescie dumni ze swoich dzieci i im to okazujecie bo nie ma nic lepszego. mysle ze mowicie im ze je kochacie bezwarunkowo (nie jak "zasluza" ), ze je waloryzujecie (?), i podkreslacie to co gra tak samo jak to co nie gra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: o szczesciu raz jeszcze (do Malwiny) IP: *.ibc.de.easynet.net 29.08.01, 18:21 znowu sie pomylilas, Malwinko. przyjemnosc (nie szczescie) mam najwyzej pojedyncza: ze nie widzialem (i nie zobacze) Twojego syna. dzieki, ze mi to uswiadomilas; nie zdawalem sobie z tego do konca sprawy.. to natomiast, ze odpisujesz, to Twoj problem. z moim szczesciem nie ma to nic wspolnego. pa b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: opcja na ideal IP: *.BrockU.CA 29.08.01, 16:13 gratuluje szczerze ale z pelna duma poczekaj jeszcze 10 lat Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula do mlotka IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 16:23 czemu nie, poczekamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: 10.104.22.* 05.09.01, 13:43 Nie wątpimy w słowa, ze syn będzie geniuszem, zresztą pewnie jak tata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 13:16 Nie karac ? hmm ok ... ale co dalej ? A propos dumnych ze swoich pociech rodzicow - przypominaja mi sie reporatarze np. z wiadomosci : " sasiadka Mariusza W. : Ja jeszcze nie mohe uwierzyc. Przeciez to byl taki grzeczny chlopiec i zawsze pomagal, dobrze sie uczyl ... jak to mozliwe, ze on bral narkotyki,krad i zamordowal staruszke..." Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 15:29 demagogiczna odpowiedz swiadka jehowy ! oh jak sie boje ! oh! jak mnie biedna naiwna uswiadamiasz ! dzieki ci dzieki ! a ja glupia tak spokojnie w kokonie zyje , przeswiadczona ze nic sie nie zmieni. pewna siebie. co za szczescie ze mnie oswieciles. Jutro oddam do poprawczaka (na wszelki wypadek) usune noze z kuchni wyrzne wszelkie staruszki z najblizszego otoczenia (zeby go nie skusilo) jest prawo jazdy do prowadzenia samochodu - cale szczescie ze nie ma do plodzenia dzieci - okazaloby sie ze jestem nietolerancyjna ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 15:55 ha ha ! :)) Gratuluje poczucia humoru. :)) No coz, chodzilo mi o przyklad, o uswiadomienie, ze czasem wcale nie jest tak "rozowo" choc nie musi byc az tak zle. przyklad moze niefortunny lub naumyslnie "niezozumiany" ... nie wazne :)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 13:28 Niemal 1/3 respondentów (29%) CBOS jest zdania, że dziecko nie zasługuje na bicie za żadne przewinienie. 13% jest zdecydowanie za karami cielesnymi dla dzieci. Większość respondentów dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych sytuacjach. 54% uważa, że lanie jest uzasadnione, gdy dziecko popełni drobną kradzież, 53% ukarałoby w ten sposób dziecko, które bierze narkotyki. Ponad połowa (52%) uważa, że na karę cielesną dziecko zasługuje również za spożywanie alkoholu. Około 2/5 ankietowanych (39%) dałoby dziecku "w skórę" za wagarowanie, a 38% za palenie papierosów. Wśród występków wymagających kar fizycznych wysoko lokuje się nieposłuszeństwo wobec rodziców - niemal co trzeci dorosły Polak (31%) ukarałby je laniem. Zwolennikami rygorystycznego wychowania i karania dzieci są przede wszystkim mieszkańcy wsi (21%) oraz osoby z wykształceniem podstawowym (22%). Natomiast większość osób mających ukończone studia wyższe (56%) twierdzi, że nigdy nie sprawiłoby dziecku lania. W opinii społeczeństwa duże znaczenie w procesie wychowawczym ma kontakt z dzieckiem oraz kuratela nad nim. 63% ankietowanych uważa, że brak kontroli nad tym, co robią dzieci źle wpływa na ich wychowanie. Niewiele mniej, bo 62% uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach dzieci. (and) (PAP) ------------------------------------------------------------------------------ co wy na to ? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 14:16 Sondaż ten raczej odzwierciedla poziom wiedzy respondentów a nie właściwe rozwiazanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 15:56 w takim tez celu go zamiescilem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 16:05 "Zwolennikami rygorystycznego wychowania i karania dzieci są przede wszystkim mieszkańcy wsi (21%) oraz osoby z wykształceniem podstawowym (22%). Natomiast większość osób mających ukończone studia wyższe (56%) twierdzi, że nigdy nie sprawiłoby dziecku lania. W opinii społeczeństwa duże znaczenie w procesie wychowawczym ma kontakt z dzieckiem oraz kuratela nad nim. 63% ankietowanych uważa, że brak kontroli nad tym, co robią dzieci źle wpływa na ich wychowanie. Niewiele mniej, bo 62% uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach dzieci." To jest to, o czym pisałem Co do reszty to jak już wcześniej wspomniałem sondaż ten odzwierciedla poziom wiedzy respondentów. Czy mam odebrac to jako Twój komplement? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 16:51 ??? - no nie wiem , jezeli sondaz Ci pochlebia ... to jasne - to jest komplement = narod Cie docenil A teraz powaznie - 60% uwaza, ze brak czasu i dialogu z dzieckiem zle wplywa na ich rozwoj - wow - jacy dobroduszni - a co z reszta - uwaza ze dzieci nalezy trzymac w szafie ? ale zostanmy przy tych 60%. Te same 60 % (jak mniemam gdyz :"Większość respondentów")dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych sytuacjach. i tak pewnie juz zostanie. Jedno jest pewne - klaps klapsowi nie rowny, tak jak i kazde dziecko jest inne. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? 29.08.01, 17:14 Gość portalu: Torm napisał(a): > ...A teraz powaznie - 60% uwaza, ze brak czasu i dialogu z dzieckiem zle > wplywa na ich rozwoj - wow - jacy dobroduszni - a co z reszta - uwaza ze dzieci > nalezy trzymac w szafie ? to chyba 21% z podstawowym wyksztalceniem + ci ze wsi 22% - nie uwazasz > ale zostanmy przy tych 60%. Te same 60 % (jak mniemam gdyz :"Większość > respondentów")dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych sytuacjach. 62% uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach dzieci - świadczy to ze są oni świadomi, iż rozwiązanie leży gdzie indziej. Prawdopodobnie konieczność i niewiedza zmuszają ich do skrótów wychowawczych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 01.09.01, 08:20 Dzisiejsze spoleczenstwo laduje sie agresja widziana w kinach, Tv, slyszana w radio.Dzieci strzelajace do nauczycieli i kolegow, mordujace rodzicow, uciekajace z domu , w ktorym usiluje sie stosowac jakis oczywisty porzadek spraw (typu sprzatnij po sobie, nie pij alkoholu, nie pal itp)Coraz szybsze tempo zycia , coraz wieksza ilosc spraw , ktore musza byc zalatwione, wywoluje u nas, doroslych STRES, ktory jakos musi byc rozladowany, bo inaczej nastapi EKSPLOZJA.Ludzie, ktorzy sie POZYTYWNIE rozladowuja, nie musza bic, przeklinac , chlac i cpac.Nie musza nawet dawac KLAPSOW.Wystarczy spokojne, czasem z humorem , a zawsze konsekwentne i stanowcze zakazanie zlych zachowan.To rodzice sa winni , ze musza UDERZYC.Zrobmy ze soba najpierw porzadek tzn odstresujmy sie , wyluzujmy i popatrzmy na sprawe spokojnie. Male dzieci sa rozbiegane i nic praktycznie poza ciaglym podazaniem za nimi , nie ustrzeze ich od wypadku. Urzadzenia elektryczne, kaloryfery, ostre kanty, wrzatki i szklo w lodowkach to wszystko powinno byc przystosowane do obecnosci dziecka. Po to sa kojce,klodki, zamki, smycze i ciagla , nieustanna uwaga opiekuna czy rodzica.Jak mozna pozwolic 3 latkowi na bieganie po chodniku przy ruchliwej ulicy!! Jak mozna zbic 16 latka , ktory sie upil! Raczej nalezy sie zastanowic, co NAS czeka w spoleczenstwie PIJAKOW.(czytaj CHORYCH)Ojciec pil i bil, czesciej lub rzadziej i to jest wzorzec przekazywany z pokolenia na pokolenie.Dlaczego Zagloba i Kmicic to bohaterowie narodowi? Bo chlali i bili.I maja na to przyzwolenie calego spoleczenstwa. Dlaczego oszusci, zlodzieje i kryminalisci robia kariere spoleczna? Bo maja na to przyzwolenie spoleczne.Takie jest spoleczenstwo. Agresywne i pragnace agresji.Przemoc generuje przemoc. Nie oczekujmy od wilkow, aby staly sie owieczkami.Moje dzieci staram sie wychowywac na miare mojej wiedzy, czy zle czy dobrze sama nie wiem, bo raz jestem z nich dumna, a innym razem taki mi numer wykreca, ze nabieram pewnosci co do przewrotnosci i niezbadaniu natury ludzkiej oraz nieprzewidywalnosci motywow. Z wlasnych obserwacji: dzieci arabskie sa bite nagminnie. Zauwazylam, ze w szkolach bija sie nawzajem. Byle sprzeczka, juz haslo do bicia. Sama widzialam Arabke bijaca dziecko w sklepie, po twarzy, to sa takie "ich klapsy".Araby nie pija jak Polacy czy Rosjanie, a bija tak samo, a moze i lepiej.Z historii pamietam ciagle walki na terenach polsko ruskich z hordami arabskimi.Cos z tego zostalo w genach. Kiedys maly synek moich znajomych (4 lata) poprosil mnie: nie idz, nie zostawiaj mnie z "nim".On mnie zbije.Dlaczego,chyba cos przeskrobales, przyznaj sie! Nie, on mnie bije bo on JEST DUZY. Taka byla opinia dziecka o tatusiowym wymierzaniu sprawiedliwosci.Co zrobi synek jak bedzie DUZY? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 01.09.01, 18:49 No coz myslalem ze temat ten juz zamknelismy ale cos takiego trzeba skomentowac. Tatus bil mnie w pupe, ale zawsze wiedzialem za co. Nigdy nie myslalem ze robi to dlatego ze jest DUZY. Ale pisalem to juz trzy razy i nie jedna osoba pisala to samo. A skoro ponad 60% polakow uwaza ze w sytuacjach nadzwyczajnych klaps jest dopuszczalny, to znaczy, ze rosnie nam kilka milionow dewiantow i mordercow ? Wszytsko zalezy od zdrowia psychicznego rodzica, ale to juz inna sprawa! Chetnie takze poslucham o wojnach z Arabami bo nic o nich nie wiem ... Odpowiedz Link Zgłoś
gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? 02.09.01, 03:25 kiedys mielismy tez inkwizycje... domyslam sie, ze miala ona poparcie wiekszosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ginny Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.net.bialystok.pl 03.09.01, 16:41 Już jestem dorosła(18 lat). MAMA (TYLKO ONA MNIE WYCHOWUJE) Nnigdy MNIE NIE UDERZYŁA.i DZIĘKI BOGU! uCZĘ SIĘ ŚWIETNIE, NIE KLNE, NIE PIJĘ NIE PALĘ, NIE ĆPAM, NIE WAGARUJE NIE KŁAMIĘ.I CO WY NA TO???TRZEBA UMIEĆ DZIECKO WYCHOWYWAĆ, A NIE JE BIĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 06.09.01, 07:16 Dzieci nie wolno bic i koniec. 60% spoleczenstwa pije i bije.Czy to znaczy , ze ma racje? Jezeli chodzi o historie, to spokojnemu szczepowi Piastowemu przyszlo sie bronic przewaznie od wschodu, gdzie to szalaly hordy tureckie , arabskie, mongolskie i kozackie.Prowadzili oni ruchliwy tryb zycia, ciagle w "rozjazdach," nigdy nie mieli wlasnej ziemi i farm. Zyli z kradziezy i rozbojow. W wyniku unii polskolitewskiej, Polacy osiedlali sie na rubiezach wschodnich i zmieniali "polski material genetyczny". Ze spokojnego, nieczepliwego narodu, zmienili sie stopniowo w narod agresywnych, nie stroniacych od mocnego alkoholu i bijacych siebie i swoje dzieci.Z postow widze, ze niektorzy ludzie akceptuja bicie ich przez rodzicow i nawet sie biblia podpieraja.To sa urodzeni niewolnicy.WOLNY CZLOWIEK nigdy nie zaakceptuje BICIA, jako srodka wychowawczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 10:26 a co tu robia jakies teorie xenofobiczne o materiale genetycznym popsutym przez dzikusow ? a potem w dodatku sprzecznosc w oparciu na biblie ?! pokiciane to... "Historia milosci macierzynskiej" Elisabeth Badinter gdzie mozna znalezc duzo wiadomosci o ewolucji spoleczno - kulturalnej w traktowaniu dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 13.09.01, 06:10 Malwino, zabrzmialas cierpko i przypomnialas mi nielubiana przez wszystkich dyrektor ze szkoly.Ona pytala w ten sam sposob "a co tutaj...".Wyjasnie ci moje insynuacje, otoz Biblia nakazuje bic nieposlusznych synow , a hordy kozacko ukrainskie- te niestety dostarczyly materialu genetycznego dla sporej czesci spoleczenstwa polskiego. Masz rezultat: spoleczenstwo polskie w wiekszosci akceptuje bicie i bije swoje dzieci.Ja jestem zdecydowanie przeciw TAKIEMU spoleczenstwu, ale rozumiem, ja jestem juz WYNARODOWIONA. I nawet ciesze sie z TEGO. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka autor IP: *.sympatico.ca 13.09.01, 06:23 Sadzac z nazwiska(a tak!) autorka ma WIELE pojecia o naszym polskim rodowodzie.. Nietaktem w TYM przypadku jest przytaczac prace napisane w kregu kultury zachodniej. Nie udawajmy, ze nasza przeszlosc ma cos wspolnego z cywilizacja zachodnia. Jest ona zwiazana ze "wschodem", ktory niestety gwalcil, kradl i robil co chcial na polskich rubiezach.Dlatego jestesmy gwaltowni, pijemy duzo i bijemy nasze dzieci i generalnie mamy zla opinie wsrod "elyt zachodu". Odpowiedz Link Zgłoś
gepe Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 19:21 Pewnie, że jest możliwe. Tyle, że wszystko zależy i od temperamentu dziecka i od wyrozumiałości i cierpliwości rodziców. Ideałem byłoby wychowanie bez kar cielesnych, ale mój trzylatek już kilka razy oberwał w sytuacjach, gdy już nic innego nie pozostało (np. mimo wielokrotnych różnorakich ostrzeżeń bawił się gniazkiem elektrycznym, aż wysadził ''''korki'''' - poskutkowało!). Sprawa wysoce indywidualna. W każdym razie: starać się jak tylko to możliwe, aby nie bić (wszak dziecko uczy się od nas). Ale jeśli już nic nie skutkuje - przylać i WYTŁUMACZYĆ SPOKOJNIE (!) DLACZEGO OBERWAŁ - to bardzo ważne, w przeciwnym wypadku maluch może nie wiedzieć za co poniósł karę. Pozdrawiam - gepe Odpowiedz Link Zgłoś
gepe Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 19:17 Pewnie, że jest możliwe. Tyle, że wszystko zależy i od temperamentu dziecka i od wyrozumiałości i cierpliwości rodziców. Ideałem byłoby wychowanie bez kar cielesnych, ale mój trzylatek już kilka razy oberwał w sytuacjach, gdy już nic innego nie pozostało (np. mimo wielokrotnych różnorakich ostrzeżeń bawił się gniazkiem elektrycznym, aż wysadził ''korki'' - poskutkowało!). Sprawa wysoce indywidualna. W każdym razie: starać się jak tylko to możliwe, aby nie bić (wszak dziecko uczy się od nas). Ale jeśli już nic nie skutkuje - przylać i WYTŁUMACZYĆ SPOKOJNIE (!) DLACZEGO OBERWAŁ - to bardzo ważne, w przeciwnym wypadku maluch może nie wiedzieć za co poniósł karę. Pozdrawiam - gepe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 13:40 Jesteś kompletnym idiotą Gepe. Jak można kogoś bić i tłumaczyć mu, że to dla jego dobra. Jeszcze do tego trzylatka. Powinni Cię wsadzić do więzienia za znęcanie się nad dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iza Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 14:05 Czy nie prościej było kupić plastikowe zatyczki do kontaktów? Zawsze są co najmniej dwa wyjścia z sytuacji, to które wybierasz zależy wyłącznie od Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brysia Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 21:51 Oczywiście, że nie bić. Przemoc jest oznaką słabości rodziców. Jak się tylko chce, można się obyć baz bicia, dużo cierpliwości powinno wystarczyć. Wiem to po sobie, nie byłam bita, tłumaczono mi wszystko i sądzę, że "wyrosłam" na porządnego człowieka. Nie wiem sama czy mam tyle cierpliwości co moi rodzice, w tym względzie więc nie mam dzieci. Nigdy nie chciałabym bić kogokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Nie tylko bicie IP: *.ds.uj.edu.pl 04.09.01, 22:18 Sztywne trzymanie sie zasady "nie bije" jest niewystarczajace, nad dzieckiem mozna sie przeciez znecac na wiele innych sposobow, kazdy z nich jest rodzajem wycofania milosci, chwilowego potraktowania dziecka jako wroga, dania upustu swej agresji. Mysle, ze bicie to tylko skutek. Ale niewatpliwie trudno jest byc ciagle w dobrej relacji z druga istota, dlatego powinnismy umiec wybaczac. I sobie i innym. Wazne, zeby chciec zyc dobrze ze swoimi dziecmi, miec czas i mozliwosci, by je zrozumiec i utrzymywac z nimi zywy kontakt. Jak na razie przez dwa lata nigdy nie zbilem swojego dziecka, ale nie powiem, zebym byl zawsze wolny od agresji - a chcialbym. Pozdrowka dla tych, ktorym sie chce :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Nie tylko bicie IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 10:21 szczerze mowiac nawet sobie niewyobrazam ze mozna podniesc reke na dwuletnie dziecko !!!!! szukam jakiegos powodu i naprawde nie znajduje. za co ? za niesluchanie ??????? za bieganie?????? za niejedzenie????????? za balaganiarstwo???????? za pyskowanie?????????????????????????? a moze za istnienie ?????????????????? powaznie : trzeba sie leczyc jesli sie bije dzieci w tym wieku ! gdy podrosna sprawa jest inna : reka moze "poleciec" szybciej niz mozg pomysli, bo dzieci maja duze mozliwosci wyprowadzenia z rownowagi, to prawda. Ale to nie powod zeby bicie stalo sie aktem wychowawczym ! zdarzylo mi sie wyjsc z rownowagi (B. rzadko) i za kazdym razem przeprosilam za klapsa mowiac jednoczesnie ze jego zachowanie jest nie do zaakceptowania a klaps byl wynikiem mojego przemeczenia w danym momencie. I zawsze mialam wyrzuty sumienia za "wyjscie z papci". nikt nigdy nie" zasluguje" na przemoc i kare fizyczna. bijemy dzieci bijemy zony bijemy agresywnego kierowce bijemy glupia babe w kolejce strzelamy do sasiada wypowiadamy wojny zauwazcie ze bijemy tylko i wylacznie slabszych eeeee, to nie moja logika ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: Nie tylko bicie IP: *.ds.uj.edu.pl 05.09.01, 13:44 moglibysmy teraz przeprowadzic akademicka dyskusje na temat definicji bicia - droga malwino, nie wyobrazasz sobie, ze mozna bic calkiem male dziecko, no coz, jakby ktos sie mnie zapytal czy bilem czy nie bilem swoja dwuletnia corke to mialbym problem z odpowiedzia, bo czy lekki klaps to bicie? a mocne uchwycenie raczki ktora cie wlasnie po raz kolejny uszczypnela i zrobienie miny tak strasznej, ze dziecko sie zaraz rozplacze? albo zdecydowane odepchniecie gryzacego malucha? albo podniesienie glosu? - niby krzyk to nie bicie, ale moze byc dla dziecka straszniejszy od niejednego klapsa dlatego w swoim poscie chcialem zwrocic uwage, ze bicie to tylko jeden ze skutkow rzeczywistego problemu - czyli braku lub chwilowej utraty czegos, co bym nazwal bliskim, czulym, harmonijnym, elastycznym etc. zwiazkiem z druga istota, kiedy potrafi sie byc tak ze soba, by unikac konfliktow i czuc sie razem dobrze czasami jest to trudne (np. gdy jest sie przepracowanym, rozbitym konfliktami z innymi osobami, przemeczonym, skrzywdzonym itp.), ale mysle, ze istnieja dwa generalne podejscia do konfliktow (od wojen do bicia dzieci), jedno fatalistyczne, mowiace, ze jak bylo tak i bedzie, ze czlowiek to zly w zasadzie jest i trzeba go pilnowac, i ze taka jest prawda - no i drugie twierdzace, ze nie jestesmy skazani na konfliktowe bycie w swiecie i z innymi, ze mozna byc tak, by ilosc konfliktow sprowadzac do minimum, tylko trzeba chciec i wiedziec jak to zrobic, sa ludzie, ktorzy wiedza,a jak sie chce, to sie znajduje ich samych lub ich teksty powracajac do glownego watku - ja osobiscie nie lubie sie zloscic na swoja corke, w ogole nie lubie sie zloscic, lubie byc z kims w kontakcie, no i staram sie zmieniac siebie na tyle, by to bylo coraz bardziej mozliwe, ucze sie, i to tyle tia, bo zmora ludzkosci sa nieporozumienia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: White Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 09:21 Owszem, sama jestem przykladem. I nie przystaje do "bezstresowo wychowywanego Jasia" z kawalow. Z tym, ze ja jestem dzieckiem dwoch psychologow, wiec to moze przyklad umiarkowanie reprezentatywny... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bejbi Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.chello.pl 13.09.01, 10:18 Mój ojciec był pierwszym mężczyzną który złamał mi serce. Kiedy dostałam lanie przestałam go kochać. To było bardzo dawno temu, teraz żyjemy ze sobą w zgodzie, ale miłość już nie wróciła. Odpowiedz Link Zgłoś