Dodaj do ulubionych

Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ?

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 08:10
Jak myślicie, czy mozliwe jest wychowywanie dzieci całkowicie bez uciekania się
do argumentów w postaci pasa ?
Obserwuj wątek
    • n_ina Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 26.08.01, 10:20
      Nie mam dzieci, ale mogę Ci powiedzieć jak to jest być "wychowywanym" przy
      pomocy pasa (stosowano tę metodę wobec mnie). Po pierwsze poznajesz co to jest
      strach przed człowiekiem, którego kochasz. Po drugie zaczynasz sobie wmawiać,
      że to twoja wina i że "tata"("mama") miał(a) rację. Po trzecie zamykasz się w
      sobie i czujesz się straszliwie samotny. Po czwarte tracisz poczucie
      bezpieczeństwa, które dla dziecka jest niezwykle ważne. Po piąte zaczynasz się
      buntować. I mogę tak jeszcze wymieniać...
      Zastanów się czy chcesz żeby twoje dziecko tak się czuło.
      • sara Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ?David 26.08.01, 10:44
        Ja wrecz mysle, ze niemozliwe jest wychowanie przy uzyciu pasa. Post od niny
        wyjasnia swietnie dlaczego. Bicie nie jest srodkiem wychowawczym, sluzy jedynie
        do rozladowania agresji doroslego. Tylko czemu na dziecku, malej, bezbronnej
        czesci nas samych.
        Ja nigdy nie bylam bita. Mam szczesliwa rodzine, nie bije swoich dzieci, nie
        mam z nimi zadnych problemow. Przeraza mnie jak ciezko ludziom wyrwac sie z
        kregu agresji, ktora sami poznali w dziecinstwie jako srodek wychowawczy.
        Tymczasem to srodek dewastacji, emocjonalnego spustoszenia. Okazywanie milosci
        i szacunku, poswiecanie uwagi to jedyna odpowiedz. Dziala jak magia, nie
        dostrzegasz, ze w ogole toczy sie jakas rozgrywka, jesli kochasz berbecia od
        kiedy zistnial. Jesli sie spozniles, musisz bardzo swiadomie pracowac nad soba
        i nadrabiac zaniedbania wyrzadzone dzicku. Nie znam przypadku, gdzie dobre
        uczucia i poswiecenie czasu nie przyniosly pozadanych rezultatow. Znam za to
        przypadki dzieci trudnych, agresywnych, chociaz "cwiczonych" w domu. Dla mnie
        wniosek oczywisty: nigdy nie bij nikogo. A czemu mialbys bic dziecko? To
        dopiero odrazajacy pomysl!
    • Gość: julka Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.lubaczow.sdi.tpnet.pl 26.08.01, 10:38
      Nie bić ,nigdy i pod żadnym pozorem.To upokarzające dla obu stron. Wyobraż
      sobie co przeżywa taki mały człowiek/bo dziecko to też człowiek/.Dzieci trzeba
      po prostu kochać,rozmawiać z nimi,być z nimi i obejdzie się bez bicia -wiem to
      z doświadczenia.Zobacz na forum -wszystko o wychowaniu .
      • saga.gs Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 26.08.01, 16:49
        Z wszystkich rodzajów przemocy za najbardziej obrzydliwe uważam dwa - wobec
        dzieci i zwierząt. Takie pytanie w ogóle nie powinno byc formułowane! jak mozna
        w ogóle nad czyms takim sie zastanawiać?
        • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 26.08.01, 19:53
          Kocham moich rodzicow i nie moge im nic zarzucic - moze tylko, ze czasem byli
          malo konsekwentni w postepowaniu wobac nas (mam o 3 lata mlodszego brata). A
          przyznam,ze nie raz ojciec nam wlal. moze pas to przesada ale klapsy byly. I
          nigdy nie mialem pretensji, nie balem sie go. Moze dlatego, ze zawsze byly to
          przypadki uzasadnione. nigdy nie byllismy bici za niewinnosc. Podkreslam tazke,
          ze moj tata nigdy nie pil, a moja rodzina nie jest patologiczna. Matka jest
          dziennikarka, ojciec skonczyl technikum, ja ide w tym roku na studia, moj brat
          jest w liceum. Rodzice sie nie rozwodza, ja mam dziewczyne, nie pierwsza :).
          Brak psychoz, stanow lekowcyh .. i woglenie rozwijam sie normalnie ...

          Uwazam, ze klaps nie jest najlepsza metoda wychowawcza, ale jest czasem
          niezbedny.
          Wszystko zalezy od dziecka i od rodzica.
          Dziewczynek, nigdy nie powinno sie bic, ale chlopcow ... w ostatecznosci ...
          tak. Wydaje mi sie, ze do samcow najlepiej trafiaja argumenty sily...

          Hmm. To chyba tak jak z ogniem, jak zblizysz reke do ognia na chwilke, to
          mozesz ja cofnac i konczy sie to bezbolesnie, ale jak przesadzisz i wlozysz
          reke w ogien ... trudno zeby nie bolalo.

          Teraz pozostaje kwestia, kiedy jest "przesada" ... i tu zaczynaja sie schody ...

          Pewnie posypia sie na mnie gromy ... ale coz. Zaznaczam, w kazdym razie, ze nie
          zakladam z gory, ze bede bil moje dzieci, bo mam nadzieje, ze nie zajdzie taka
          potrzeba.

          Pozdrawiam
          • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 09:35
            Czy zaistnieje taka "potrzeba", czy nie - to zależy wyłącznie od Ciebie.
            Dziecko będzie tym, kim je ukształtujesz i to, czy sobie z nim poradzisz,
            bedzie efektem Twojej z nim relacji i ciężkiej pracy. Poza tym jetem za
            równouprawnieniem płci i nie widzę powodów, dla których dziecka jednej płci nie
            wolno bić, a drugiej owszem. Nie wolno żadnego!
            • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 09:50
              Rownouprawnieniem !?! w wieku 2 - 8 lat ?! czy to nie zakrawa na absurd, co
              prawda wiadomo, ze tym wieku jeszcze roznice miedzy plciami nie sa az tak
              uksztaltowane, jednak psychika dziewczynki jest zupelnie inna niz psychika
              chlopca.
              Chyba nie zmusisz facetow zeby malowali paznokcie, a kobiet, zeby pracowaly na
              budowie, tylk dlatego, ze jestes za rownouprawnieniem. Sa rzeczy, ktore zawsze
              beda roznic mezczyzne i kobiete. Psychika, odpornosc, sposob myslenia ... to sa
              te rzeczy ktorych rownouprawnic sie nie da.
              Mam pytanie, Melba czy Ty masz dzieci ?
              pozdrawiam
              • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:03
                Oj Torm, nie mam ochoty wdawać się tu w żadne gadki na temat feminizmu itp.
                Uważam, że ogromną krzywdą jest bicie jakiegoś dziecka i dorabianie sobie do
                tego ideologii, że to np. chłopiec, to mu tak nie zaszkodzi...NIE WOLNO BIĆ
                ŻADNYCH LUDZI, ani dużych, ani małych - a małych tym bardziej, bo są niewinne i
                bezbronne. I co to za różnica, jakiej są płci?
                • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 11:20
                  Moim zdaniem zasadnicza, zreszta polecam fachowa literature (swoja droga skoro
                  wszytsko jedno czemu jednak rozwoj dziewczat i chlopcow jest rozparywany
                  oddzielnie, i dlaczego chlopakom imponuja strazacy i zolnierze, a dziewczetom
                  nauczycielki, aktorki, piosenkarki ? )

                  Pozatym proponuje rozpatrzyc problem, czy smboliczny klaps to bicie !?
                  Bo moim zdaniem klaps wymierzony w pupe moze jedynie mocno poszczypac i
                  pobudzic do refleksji - dlaczego szczypie ? bo tata mi dal klapsa. Dlaczego ?
                  aha, bo go nie sluchalem i np. bawilem sie zyletka mimo ze mnie ostrzegal.

                  Przedewszystkim jednak uwazam, ze z dzieckiem nalezy rozmawiac, tlumaczyc. Sam
                  zreszta nie wiem.

                  Ja dostawalem klapsy bo bylem strasznym lobuzem, ale moja psychika chyba na tym
                  nie ucierpiala. Kocham ojca, i wcale nie mam do niego zalu, ani nie czuje przed
                  nim leku.
                  Wiem, ze zawsze chcial dla mnie jak najelpiej.
                  • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:32
                    Dleczego tata dał mi klapsa? Bo, mimo że jest dorosły, jest wobec mnie bezradny
                    i nie panuje nad swoimi emocjami, a jedynym rozwiązaniem "ostatecznym" jest dla
                    niego przemoc.
                    Nie ma to nic wspólnego z chęcią zostania strażakiem czy piosenkarką.

                    Drogi Torm a może damy prawo do oddania nam klapsa przez skarcone dziecko? Czy
                    to nie byłoby uczciwsze?
                    Bez sensu prawda? Po co więc przemoc?
                    • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 11:38
                      przyznaje, Twoj argumenty sa rozzsadne. Powiem Ci tylko jedno - uwazam, ze ja
                      dostawalem zasluzone klapsy. Moj ojciec tez je dostawal i dziadek i pradziadek
                      i prapradziadek pewnie tez. To chyba nie zdegenerowalo mojej rodziny.
                      • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 12:55
                        Torm, przerwij więc ten "taniec pokoleń". Na pewno trudniej wychować dziecko
                        bez przemocy, ale piękniej, mądrzej i szlachetniej. Wychować dobrego człowieka
                        to wielka sztuka, a mistrzostwem świata jest zapracować jeszcze na jego
                        szacunek i zaufanie. Jeśli dziecko ma się ze mną dobrze porozumiewać, to w
                        żaden sposób nie może się mnie bać, ani uważać mnie za osobę niezrównoważoną,
                        wybuchową, słabą (przemoc jest oznaką słabości i bezradności). To dobrze, że
                        nie masz żalu do ojca i rozumiesz jego słabości. Ale w wielu rodzinach nie
                        kończy się na klapsie i to jest dramat. A granice cienkie...
                        • Gość: out Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.pressmedia.com.pl 27.08.01, 20:01
                          Gość portalu: Melba napisał(a):

                          > Jeśli dziecko ma się ze mną dobrze porozumiewać, to w
                          > żaden sposób nie może się mnie bać, ani uważać mnie za osobę niezrównoważoną,
                          > wybuchową, słabą (przemoc jest oznaką słabości i bezradności).

                          Fajnie by było, gdyby to było takie proste. Mnie nigdy nie bili, ojciec nie pił,
                          ale mimo to nigdy nie miałam zaufania do rodziców nawet będąc małym szczylkiem. I
                          mam żal do staruszków, że mnie w ogóle do życia powołali. Co z tego, że
                          poświęcali mi dużo czasu, że ich zdaniem kochali mnie nad życie, że kupowali tony
                          zabawek i ubranek, że było rodzinne chodzenie do kina na poranki i opowiadanie
                          bajek na dobranoc. Od małego byłam dzieckiem "niewychowywalnym", nie byli w
                          stanie skłonić mnie do mówienia dzień dobry, dziękuję i proszę, nigdy nie
                          przyszło mi do głowy żeby się z czymkolwiek rodzicom zwierzać, żeby o cokolwiek
                          pytać! Na dodatek nie mam zaufania do ludzi w ogóle. Ludzi nie lubię, dzieci nie
                          cierpię, własnych mieć nie będę, nikt mnie nie kochał, nie kocha i nigdy nie
                          pokocha, jestem brzydka (tu wina genów jest ewidentna) i mam trudny charakter. No
                          i gdzie oni popełnili błąd? A widzę dookoła masę dzieci i potem dorosłych, którzy
                          od rodziców dostawali lanie, nie znam przypadków skrajnych jak maltretowanie do
                          nieprzytomności, są normalnymi ludźmi i bardziej pasują do wyobrażeń rodziców o
                          nich niż ja.
                          • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:01
                            Wiesz out, myślę, że jesteś bardzo fajną osobą. Naprawdę.
          • Gość: Tomash Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ds.pg.gda.pl 29.08.01, 14:56
            To jest uważam zdrowe myślenie na temat wychowywania dzieci. Mam nadzieję, że
            idea wychowywania bezstresowego dzieci już dawno przeminęła i nie powróci.
            Niektórzy wyraźnie mylą pojęcia. W temacie nie jest zawarte pytanie o to czy
            stosować przemoc wobec dziecka, założeniem autora, mam nadzieję, było to, że
            rodzina jest normalna (niepatologiczna), oboje z rodziców kochają swoje dzieci,
            a "bić" znaczy (przepraszam za dosłowność) "trzepnąć dzieciakowi w tyłek" aby
            zauważyło, że coś zrobiło nie tak. I niech wybaczą mi wszyscy, którzy są
            przeciw ale tłumaczenie 2, 3, 4-latkowi że tak nie powinien robić (nie wolno
            wylewać atramentu na ten dywan (odp. dziecka: a na tamten :) ), nie ma sensu,
            dziecko musi wiedzieć, że może oberwać. Ale ono nie boi się taty czy mamy, ono
            skalkuluje, że satysfakcja z zaspokojenia ciekawości, jak wygląda atrament poza
            buteleczką, jest mniejsza niż możliwa kara. Dziecko działa instynktownie, nie
            jesteśmy maszynami.
            Ja byłem wychowany w rodzinie gdzie Tata potrafił trzepnąć mi w tyłek, Nie mam
            żadnych urazów, kocham rodziców i dziękuję im za takie wychowanie.
            Najważniejsze jest wyczucie kary (nie za wszystko klaps, musi być stopniowanie
            kar, hierarchia ale nie sztywno ustalona jak cennik kar). Pamiętam, ile dało mi
            do myślenia, gdy Tata, zamiast jakiejś kary (niekoniecznie cielesnej)
            powiedział kiedyś "przemyśl to sobie". Byłem strasznie dumny z mojego Taty, a
            mi było strasznie głupio. To się nazywa mądrość rodziców. Nie należy bić
            dzieci, należy je kochać i wychowywać.
            Pozdrawiam
            Tomasz
            rogher@wp.pl
    • Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 10:03
      branie takiej opcji swiadczy jak prymitywni jeszcze jestesmy.
    • Gość: jacek Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 192.39.188.* 27.08.01, 17:40
      Jedyny rozsądny glos to wypowiedzi Torma. Jestem przerażony wypowiedziami
      rodziców teoretyków.
      Życzę powodzenia w wychowywaniu bez stresów i bez klapsów – Nie popieram
      katowania i bicia gdzie i jak popadnie, ale uważam że klaps jeszcze nikomu nie
      złamał psychiki, a wiele razy ........
      Jacek
      • Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 17:58
        kazdy klaps swiadczy, ze nie potrafisz sobie poradzic z dzieckiem.
        tak szczerze to on sie tobie nalezy.
        • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 18:10
          Maze juz zapomnieliscie jak to jest byc dzieckiem, jak to nic nie da sie
          wytlumaczyc, jak to mowi sie "nie" bo nie ... Ja pamietam doskonale, jak o 22 w
          nocy uparlem sie jako 6 latek na nocny spacer brzegiem morza. I nic nie bylo w
          stanie mnie przekonac ze skoro jestesmy 5 km od domku to wypada juz wracac.
          zadne argumenty. Smiac mi sie teraz chce jak to wspominam, ale musze przyznac,
          ze moja mama najadla sie strachu bo byly to czasy nieciekawe, pozno, male
          glupiutkie dziecko i ona sama ... Jak dostalem klapsa w tylek juz sie nie
          umpieralem, i zrozumialem, ze skoro doszlo juz do takiej ostatecznosci jak
          klaps to moze przeginam.

          Polcam ksiazke Vademecum dla rodzicow . pod red. doc. dr hab. W. Pomykało.
          Ksiazka nie najswiezsza bo z 83, ale sprawe traktuje zdroworozsadkowo.

          Pozdrawiam.

          PS. MOze warto tez zwrocic uwage na fakt, ze odkad zaczely sie pojawiac teorie
          o wychowaniu bezstresowym zaczely sie powazne problemy z mlodzieza ... moze sie
          myle ale kto 80 lat temu slyszal zeby dziecko zarabalo siekiera rodzicow ?!?!
          Wtedy nawet kto smial przeklac w towarzystwie kobiety !
          W takich chwilach zal sie robi Lwowa, bo to kawal polskiej historii ...
          Przepraszam za nutke nostalgii i zmiane tematu. jeszcze raz pozdrawiam
          • Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 18:21
            red. doc. dr hab. W. Pomyka mnie nie intersuje
            znam lepsze red. doc. dr hab. Gadula.
            • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 19:01
              Wojciech Pomykało gwoli ścisłości :)
              Pozdrawiam
              • Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 19:17
                Pomylkalo czy Pomykało, co za roznica?
                A co ma pojawianie się teorii o wychowaniu bezstresowym z zachowaniem dzieci?
                To raczej poziom zycia jak i coraz wyzsze wymogi, jakie nam stawiaja na co dzien
                sa przyczyna stresow, agresji itp.
                80 lat temu ludzie snopki ukladali na polach i nik nie miał czasu ani sprzetu
                żeby sluchac radia.
                Jedyna informacja jaka była dostepna to ploty Marychy.


                • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 19:46
                  Nie wydaje mi sie zeby akurat radio bylo zrodlem informacji o wychowaniu
                  mlodych polakow. Wyobraz sobie ze wtedy juz umiano czytac i pisac, a nawet
                  drukowac gazety ( w latach 30 w Polsce ukazywalo sie 2700 tytulow prasowych) o
                  ksiazkach nie mowiac.
                  Ciekawe, ze te Maryny (o wlasnie w latach 20 juz byly traktory ! szok
                  prawda ?!) wychowaly niejedno pokolenie patriotow i wybitnytch ludzi.
                  • Gość: barabasz Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 20:00
                    metody wychowawcze powinny byc dostosowane do stopnia rozwoju dziecka.
                    generalnie jestem za tlumaczeniem, a nie za biciem.
                    Poddaje jednak pod rozwage nastepujaca sytuacje:
                    trzyletni syn znajomych (byc moze nieco "hiperaktywny") mial tendencje do
                    uciekania podczas spacerow i wybiegania na jezdnie (zyjemy w milionowym
                    miescie). dwa razy skonczylo sie to prawie (dzieki przytomnosci kierowcow i
                    dobrym hamulcom) przejechaniem dziecka. za trzecim razem Leo dostal porzadnie w
                    tylek i od tego czasu nie wybiegl na jezdnie (minely 4 mies. i wiele spacerow).
                    trzylatek nie jest w stanie zrozumiec, co to znaczy zostac przejechanym przez
                    samochod. nasi znajomi, kochajacy swego jedynaka bezgranicznie, twierdza (czy
                    zupelnie bez racji ?), ze trzeba bylo ratowac to zycie za wszelka cene...
                    b.
                    • Gość: gadula Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 21:07
                      Świetnie! Tłuczesz małego w tyłek tak, ze wywołujesz w nim lek, który pomaga
                      mu w następnym tego typu wypadzie. Tak długo jak on nie będzie wybiegał na
                      jezdnie twój problem jest załatwiony.
                      Dla mnie takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia, ponieważ interesują cię tylko
                      skutki, przed którymi chcesz uciec, lecz nie bierzesz pod uwagę przyczyn, które
                      się składają na takie czy inne zachowanie. Aby więcej na ten temat powiedzieć
                      należałoby się dobrze przyjrzeć stosunkom rodziców do dziecka, metodom
                      wychowania, które są główną przyczyna takiego zachowania. Różnica miedzy naszym
                      podjęciem do zagadnienia polega jak widzisz na tym, co jest dla nas ważniejsze
                      jak i wiedza, która posiadamy.
                      Choć, kogo to obchodzi – tak długo jak rodzic jest zadowolony ze swoich
                      rezultatów...
                      • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 21:15
                        Co powoduje dzieckiem, ze bezmyslnie wbiega na ulice - jak temu
                        przeciwdzialac !?
                        • Gość: gadula Do Torm IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:04
                          Gość portalu: Torm napisał(a):

                          > Co powoduje dzieckiem, ze bezmyslnie wbiega na ulice - jak temu
                          > przeciwdzialac !?

                          Wiele przyczyn może składać się na taka postawę.
                          Zaczynając od złości, awersji do zakazów, ograniczenie swobód dziecka, brak
                          uczucia (bicie na pewno powiększy je) i kończąc na braku świadomości
                          konsekwencji, jakie za takim wybieganiem się kryją.
                          Jeżeli już miąłbym się ustosunkować do którejś z tych kwestii to tylko ostatniej,
                          która tylko wy widzicie. Otóż niewiedza nie powinna być karana biciem. To brak
                          doświadczenia, który można zastąpić na wiele rożnych sposobów. Bicie będzie was
                          dzieliło natomiast większa troska i opieka rodziców na pewno by ten problem
                          rozwiązała.
                          A po co, ma oczy i uszy to ścierwo powinno samo o siebie się zatroszczyć.
                      • Gość: barabasz Re: do gaduly IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 21:44
                        drogi gadulo,

                        gorsza (bardziej niebezpieczna) od Twojego gadulstwa wydaje mi sie Twoja
                        demagogia: danie w tylek "jest nie do przyjecia, bo nie bierze sie pod uwage
                        przyczyn, dla ktorych dziecko wybiega na jezdnie"... pomijajac fakt, ze to nie
                        ja daje w tylek (to nie ma tu najmniejszego znaczenia)- zanim Ty zbadasz
                        przyczyny (czy zbadasz je w ogole, to inna kwestia), dla ktorych dziecko
                        wybiega na jezdnie, dziecka moze po prostu juz nie byc...
                        pozdrawiam
                        b.
                        • Gość: gadula Re: do gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 21:53
                          Gość portalu: barabasz napisał(a):

                          > drogi gadulo,
                          >
                          > gorsza (bardziej niebezpieczna) od Twojego gadulstwa wydaje mi sie Twoja
                          > demagogia: danie w tylek "jest nie do przyjecia, bo nie bierze sie pod uwage
                          > przyczyn, dla ktorych dziecko wybiega na jezdnie"... pomijajac fakt, ze to nie
                          > ja daje w tylek (to nie ma tu najmniejszego znaczenia)- zanim Ty zbadasz
                          > przyczyny (czy zbadasz je w ogole, to inna kwestia), dla ktorych dziecko
                          > wybiega na jezdnie, dziecka moze po prostu juz nie byc...
                          > pozdrawiam
                          > b.

                          to jest klasyczne podejscie do zagadnienia w oparciu o symptomy!
                          w takim przypadku napewno operacja jest ostatnim rozwiazaniem.
                          najlepiej mu glowe uciac!

                          • Gość: barabasz Re: do gaduly II IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 22:10
                            demagogia do kwadratu !!!
                            "przespij" to, moze jutro spojrzysz na sprawe inaczej...
                            b.
                            • Gość: gadula Re: do gaduly II IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:14
                              Gość portalu: barabasz napisał(a):

                              > demagogia do kwadratu !!!
                              > "przespij" to, moze jutro spojrzysz na sprawe inaczej...
                              > b.

                              dlatego tak jest jak jest.

                              • Gość: barabasz Re: do gaduly III IP: *.ibc.de.easynet.net 27.08.01, 22:18
                                gadula, przepraszam ze pytam, ale czy Ty umiesz czytac ? po Twoim
                                ostatnim "poscie" ogarnely mnie nagle watpliwosci... a moze po prostu
                                potrzebujesz snu lub swiezego powietrza ?
                                spij dobrze !
                                b.
                                • Gość: gadula Re: do gaduly III IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.08.01, 22:32
                                  tu nie ma, co tłumaczyć.
                                  to ignorancja, którą zasłaniasz moja demagogia.
                    • Gość: matka Re: do Barabasza? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 13:50
                      Można dziecku dać biegać po parku, ile mu się podoba i gdzie, a idąc chodnikiem
                      wsadzić do wózka. Są setki i tysiące metod innych niż bicie, ale do tego polscy
                      rodzice jeszcze wciąż nie dorośli.
        • Gość: Melba Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:02
          Brawo! Strzał w dziesiątkę!
          • Gość: barabasz Re: do Melby, gaduly i nie tylko... IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 11:12
            "nam strzelac nie kazano", nie bede wiec, bo nie o to chodzi. sadze, ze problem
            jest powazniejszy, dotyczy bowiem stosowania sily jako srodka do celu, nie
            tylko wobec dzieci, ale w ogole.

            przed dwoma laty sciagano z mostu na renie potencjalnego samobojce, czlowieka
            doroslego (24 lata). poniewaz zawiodly wszelkie chwyty psychologiczne
            ("przekonywania"), zrobiono to podstepnie, przy uzyciu sily, lamiac mu przy
            okazji reke (stawial silny opor) i wybijajac dwa zeby. czlowiek ow, dzis 26-
            latek, cieszy sie teraz dobrym zdrowiem i - zyciem. z policjantem specjalnej
            jednostki interwencyjnej (tym, ktory zlamal mu reke) jest zaprzyjazniony.

            poslugujac sie terminologia (i logika) gaduly, nalezalo by wtedy, kiedy stal na
            moscie powiedziec: "ma scierwo oczy, i rozum, wie, ze wysoko i woda zimna jak
            cholera, niech skacze !"

            sadze, ze nie musze tlumaczyc, do czego zmierzam: sa sytuacje, kiedy uzycie
            przemocy jest j e d y n y m wyjsciem, pozwalajacym uniknac wiekszego zla,
            wynikajacego z zaniechania. wtedy i tylko wtedy jest usprawiedliwione.

            pozdrawiam wszystkich
            b.
            • Gość: Melba Re: do Melby, gaduly i nie tylko... IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 11:30
              Ja inaczej niż Ty zrozumiałam ten tekst Gaduły "ma ścierwo oczy...", ale to
              kwestia interpretacji. Poza tym myślę, że nie chodzi nam o pojedynczego klapsa,
              ale o bicie - taki jest ten wątek. Co nie znaczy, że zgadzam się na pojedyncze
              klapsy. Bo nie wiem, jak można ustalić granicę. Biję mocno? A mocno, to jak?
              Raz w tygodniu to "okazjonalnie"? Czy na pewno się zatrzymam w każdym ataku
              furii? Brzydzę się myślą o podniesieniu ręki na kogoś, a zwłąszcza kogoś, kto
              nie może mi oddać. I tyle. Nie bijcie dzieci. Może one was stłuką, jak
              bedziecie starzy i słabi? A, bo dziadzio nie chciał wziąć leków, a to przecież
              dla jego dobra.:) Fajnie, nie?
              • Gość: barabasz Re: do Melby na zakonczenie IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 12:23
                wycofuje sie z tej dyskusji, poniewaz widze jasno, ze zarowno Ty jak i gadula
                nie chcecie (nie mozecie ?) zrozumiec, o co mi chodzi.
                wyglada na to, ze jestescie wyznawcami postaw skrajnych, a ja z takimi
                postawami zawsze mialem problemy, poniewaz nie przystaja one do codziennego
                zycia i nie daja sie pogodzic z doswiadczeniem.
                wracajac krotko do opisanego przeze mnie przypadku malego Leo:
                jesli ktos uwaza, ze jest w stanie wytlumaczyc trzylatkowi, dlaczego nie ma
                wybiegac na jezdnie, to jest po prostu zadufanym w sobie idiota. jedni
                trzylatkowie po prostu to robia, inni nie. matka trzylatka, ktory ma takie
                tendencje ma wiec nastepujace mozliwosci:
                1) zawsze prowadzic dziecko na smyczy (za reke raczej niemozliwe, bo siatki
                etc.), co jest watpliwe dla jego rozwoju psychicznego,
                2) dac mu raz porzadnie w tylek i odsunac niebezpieczenstwo
                nie mam najmniejszych watpliwosci co do tego, ze w opisanym przypadku to
                poskutkowalo, jak rowniez, ze Leo ma sie swietnie i nie odniosl uszczerbku na
                psychice...
                pozdrawiam i zycze owocnych przemyslen
                b.
                • Gość: Melba Re: do Melby na zakonczenie IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 12:43
                  Nie obrażaj się i nie zabieraj zabawek, tylko wytłumacz mi proszę, czemu
                  dziecko w wieku lat 3 nie jest, Twoim zdaniem, w stanie pojąć rzeczy tak
                  prostych? Czy nie z powodu braku zaangażowania w wyjaśnienie mu tego? Łatwiej
                  dać w tyłek? Nie rozumiem.
                  Pracowałam z przepotwornie rozpieszczonymi dziećmi lat 4 - 7 i ciagle miałam
                  wizje, jak sobie np. wkładają pędzel w oko itp. Szybko wypracowaliśmy granice i
                  znaczenie słowa NIE było dla nich jasne. Chyba nie muszę dodawać, że nie biłam
                  ich, ani nie zastraszałam i to nie tylko z tego powodu, że za taki czyn
                  powędrowałabym przed sąd?
                  Ostatnio nauczyłyśmy z siostrą humorzastego szalonego dziesięciomiesięcznego
                  psiaka, że przed jezdnią wykonuje się "siad" i czeka na opiekuna. Zgadnij, ile
                  razy go pobiłyśmy, aby go tego nauczyć?
                  • Gość: jacek Re: do Melby na zakonczenie IP: 192.39.188.* 28.08.01, 14:35
                    Melba
                    W twoich postach które do tej pory czytałem na ten i inny temat widać było
                    mądrą i myślącą osobę z bardzo ciekawymi spostrzeżenia ma, a tu nagle bach
                    uparłaś się że masz racje i tkwisz w tym po uszy.
                    Wierze że masz doświadczenie z dziećmi ale nie ze swoimi i nie jesteś rodzicem
                    a tylko opiekunka. Dziecię as różne.

                    >„tylko wytłumacz mi proszę, czemu dziecko w wieku lat 3 nie jest, Twoim
                    >zdaniem, w stanie pojąć rzeczy tak prostych? Czy nie z powodu braku
                    >zaangażowania w wyjaśnienie mu tego”

                    Prostego dla ciebie czy dziecka?
                    Jeśli uważasz że nie ma problemu wytłumaczyć 3 latkowi dlaczego w lodówce jest
                    zimno i że jeśli cos zrobi nie tak to mamusi jest przykro to albo ty albo 3
                    latek jest geniuszem.

                    Z pozdrowieniami,
                    jacek
                • Gość: barabasz Re: do Melby niekonsekwentnie IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 14:21
                  widzisz, droga Melbo, ja nie funkcjonuje w katergoriach "obrazania sie", musisz
                  mnie z kims mylic, albo nie masz innych doswiadczen zyciowych.
                  ja po prostu nie mam nic wiecej do dodania lub do "wyjasniania". to co mialem
                  do powiedzania, wylozylem prosto, "lopata" nieomal.
                  moge jedynie powtorzyc fakty:
                  - zaden trzylatek nie ogarnia znaczenia faktu "zostania przejechanym przez
                  samochod", chociazby z uwagi na to, ze zaden nie jest sobie w stanie wyobrazic
                  smierci.
                  - niektorym trzylakom nie mozna wytlumaczy, nauczyc (nazwij to jak chcesz), ze
                  nie wolno wybiegac na jezdnie lub trzeba robic "siad".
                  - u wiekszosci trzylatkow, ktorym nie mozna wytlumaczyc, funkcjonuje danie w
                  tylek jako ultima ratio
                  - kazdy rodzic kochajacy swoje dziecko i obawiajacy sie o jego zycie i zdrowie
                  ma prawo w takim przypadku dac dziaciakowi w tylek na zasadzie wyboru
                  mniejszego zla.

                  quod erat demonstrandum.
                  pozdrawiam
                  b.
                  • Gość: gadula Re: do Melby niekonsekwentnie IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 14:53
                    raz jeszcze ucieczka od obowiązków i podziały na role.
                    ...tu jest moja działka jak na nią wejdziesz to dostaniesz w pale.
                    tego typu podejscie do wychowania cechuje ojcow w podeszlym wieku.
    • Gość: JK Wychowanie bezstresowe IP: 217.153.50.* 28.08.01, 14:52
      To już jest znane. Łącznie ze skutkami. Znane z badań socjologicznych a z
      drugiej strony z masmediów (patrz niedawne informacje o zabójstwie 14-latka).
      • Gość: gadula Re: Wychowanie bezstresowe IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 16:04
        Gość portalu: JK napisał(a):

        > To już jest znane. Łącznie ze skutkami. Znane z badań socjologicznych a z
        > drugiej strony z masmediów (patrz niedawne informacje o zabójstwie 14-latka).

        Nie wiem nic o morderstwie, o którym wspominasz, lecz jest jedna kwestia bardzo
        ważna, która jest źródłem działań masmediów itp.
        Otóż wychowanie przy użyciu bicia kształci lek w dziecku, który ma wpływ na
        postawę dziecka w życiu zawodowym czy społecznym mówiąc ogólnie. To metoda
        wychowania dzieci karnych, uległych, które są posłuszne i łatwe w manipulowaniu.
        Takimi masami jest łatwiej rządzić. W zależności od sprawujących władze promowane
        są te a nie inne publikacje itd. Jest wiele badań socjologicznych jak i
        morderstw, które popierają wychowanie bez przemocy. Kwestia jest tego rodzaju, ze
        politycy wybierają takie kierunki, które są im wygodne.


        • Gość: JK Nie głoszę apoteozy bicia dzieci IP: 217.153.50.* 28.08.01, 16:39
          Natomiast jakas forma karcenia musi być. Nie można wychowywać dzieci tak, że
          nie ustąpią miejsca starszym, nie umieją powiedzieć dzień dobry, przepraszam,
          proszę. Dziecko musi znać swoje miejsce i nie może być pępkiem świata. Jak coś
          zrobi źle i zwraca mu się uwagę to jego rodzic nie powinien atakować
          wracającego uwagę.
          A sprawa ostatniego morderstwa jest bardzo głośna. Nie jest to pierwsza tego
          typu sprawa. Dlatego jestem za pełna odpowiedzialnością. Byłeś tak dorosły aby
          zabić, jesteś równie dorosły aby odpowiadać. Życie jest beezwzględne nie tylko
          dla zabójcy ale było przede wszystkim dla ofiary. Trzeba skończyć z
          propagowaniem przemocy, seksu, cwaniactwa poprzez media. Inaczej wybijemy się
          nawzajem. Jedynie w Polsce anno domini 2001 jest tylu wygolonych na glacę
          młodych ludzi. To jest apoteoza siły. Gra młodzieniec mafioza, silnego,
          bezwzględnego a jest co najwyżej żołnierzem, czyli chłopcem na posyłki. Trzeba
          im to uświadamiać.
      • Gość: kry6 Re:Bić czy nie bić IP: *.chello.pl 28.08.01, 20:42
        oczym tu dyskutować. Czy jesteśmy tak prymitywni? Czy lepiej klapsa a może
        paseczkiem przez mokrą ściereczkę? Po co gówniarz stłukł szklankę.
        Marzy mi się aby taka dyskusja między Polakami była zbędna.
        • Gość: barabasz Re:Bić czy nie bić IP: *.ibc.de.easynet.net 28.08.01, 22:54
          dlaczego akurat miedzy Polakami ?
          • Gość: kry Re:Bić czy nie bić IP: *.chello.pl 02.09.01, 20:26
            Bo chyba rozmawiamy tu po polsku.
    • Gość: Melba Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 15:40
      Coś mi się przypomniało. Pewna znajoma usiłowała oduczyć dziecko w wieku lat
      bodajże 2,5 wkładania rąk do gniazdka. Argumentem było : prąd kopie. Dziecko
      radośnie wkładało łapki do wtyczki non stop i nie pomagały żadne tłumaczenia.
      Mama kiedyś je na tej czynności przyłapała, zaszła bezszelestnie od tyłu i...
      kopnęła lekko w tyłeczek.Tak, aby nie zabolało, ale aby mały się przestraszył.
      Dziecko w ryk, mama wzięła je na ręce i powiedziałą :a widzisz? Mówiłam ci, że
      prąd kopie.
      Morał dla myślących chyba jasny. Pozdrawiam wszystkich, bo wierzę, że mimo
      różnic w poglądach, żadne z nas nie skrzywdziłoby dzieciaków. Wasza pacyfistka
      rodzinna :)
      • Gość: jacek Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: 192.39.188.* 28.08.01, 16:38
        Melba,
        Osz, ta straszna mama kopie dziecko i strasz – mamę na stos albo do wiezienia,
        tak jak to się robi w Kanadzie. (gdyby to się wydarzyło w miejscu publicznym
        mama na 100% ma kłopoty).

        I tu zaczynamy się rozumieć klaps – może być lekki i wychowawczy. –Klaps trochę
        silniejszy może złamać kręgosłup.
        Ja w wychowaniu swojego syna nie będę stosował silniejszych klapsów, kabla czy
        czegoś podobnego ale ich siła (klapsów) będzie dostosowana do wieku i
        sytuacji. Choć ma nadzieje ze syn będzie geniuszem i szybko będzie rozumiał
        znaczenie słów.

        Pozdrawiam bardzo serdecznie

        jacek
        • Gość: gadula Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 17:15
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > Melba,
          > Osz, ta straszna mama kopie dziecko i strasz – mamę na stos albo do wiezi
          > enia,
          > tak jak to się robi w Kanadzie. (gdyby to się wydarzyło w miejscu publicznym
          > mama na 100% ma kłopoty)...

          wychowanie dzieci a tym bardziej z metodami wychowania nie powinny być
          przedmiotem zainteresowań polityków.
          to socjaliści kanadyjscy, którzy nie mieli nic do zaoferowani młodzieży
          dawali im w zamian prawo, które ich nic nie kosztowało kojarząc w ten sposób
          socjalizm z przywilejami - to pranie mózgu.
          jeszcze jeden dowód, w jaki sposób dzieci są manipulowane przez dorosłych.
          prawo nie pojdzie na spacer z dzieckiem jak i nie zmieni rodzicow oraz ich
          nastawienid do dzieci. klaps jest konsekwencja takiego a nie innego stosunku
          rodziców do dzieci, który odzwierciedla nie tyło nasz stosunek do błędów, ale i
          nasz stosunku do autorytetu, żony, męża, partnera w pracy itp.
          • Gość: xx Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 17:46
            a mnie się wydaje, że te wasze wywody to takie teoretyczne rozklepywanie g...
            na atomy! Może to ma znaczenie czy lewą czy prawą ręką? Ciekawe z iloma dziećmi
            (własnymi!!!) ci dyplomowani teoretycy mieli do czynienia.... życzę sukcesów!
            • Gość: gadula Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.08.01, 18:39
              Dla mnie jest zdumiewające to, ze wielu w swoich argumentach używa skrajnych
              przypadków, gdy tymczasem mamy masę sytuacji w życiu, w których dzieci są bite
              nagminnie.
              Ja osobiście mam do czynienia z wieloma kolegami moich dzieci, którzy
              przychodzą do nas po to, aby uciec od stresu, jaki odczuwają w domu. Mam wiele
              okazji do dyskusji z nimi, które często się zaczynają od leku przed dorosłymi -
              to widzisz w ich oczach i sposobie, w jaki się one odnoszą do ciebie.
              Nie jeden raz zdarzyło mi się, ze moje dzieci próbowały zrobić mi na złość tak,
              aby skonfrontować moja reakcje z innym rodzicami. Z tego, co mi powiedziały to
              za podobna sprawę jeden z kolegów dostał porządne lanie. Inny przykład to taki
              gdzie na wspólnym wypadzie za miasto moje gady były świadkami jak jedna matka
              bila dziecko po buzi – widziałem szok w oczach moich dzieci. Im więcej takich
              kontrastów w życiu dzieci to tym większy szacunek one nabierają do ciebie- w
              zasadzie masz go bez twojego udziału.
              • Gość: klisz Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: *.igo.katowice.pl 29.08.01, 08:47
                Jednym słowem podlizujesz się swoim dzieciom: "Patrzcie, jaka ze mnie cudowna
                mamusia, ja was nie biję, a inni rodzice to robią". Nie wtrącaj się w cudze
                życie, jak ktoś wierzy w karę cielesną, to ją stosuje i może to on ma rację, a
                nie Ty. Nie ma czegoś takiego jak partnerstwo między rodzicem a dzieckiem,
                tłumaczenie nie zawsze daje oczekiwane rezultaty i nie wobec kazdego dziecka,
                niektóre potrzebują silniejszych argumentów. Ich brak w wychowaniu widać po
                bezczelnym zachowaniu dzieci i młodzieży, które jeszcze 15 lat temu było nie do
                pomyślenia. Możesz mówić co chcesz, ale przyczyna jest taka, że bachory te
                nigdy nie dostały porządnie w tyłek, nie boją się konsekwencji (bo co to za
                kara - kazanie) i mają gdzieś tłumaczenia takich mamuś jak Ty. Za Twoimi
                plecami śmieją się z twojej dobroci i naiwności.
                • malwinamalwina Re: opcja na ideal 29.08.01, 11:45
                  niestety, niestety, nie wszyscy maja mozliwosc posiadania idealu, dziecka z bajki, zazwyczaj jedno
                  hiperaktywne, drugie biega, inne plecie trzy po trzy, jeszcze nie klonujemy ale widze ze dla was
                  zwolennikow lania to bylaby wspaniala alternatywa, moze kiedys w przyszlosci...
                  Na razie, trzeba sie uporac z tym co sie ma - oh, ah jakie to dziwne ! trzyletnie dziecko (czy ma juz
                  doktorat ?) biega po jezdni, no co za szok ! co za zlosliwy bachor !
                  koniec ironii . Powzaznie : upadliscie na glowki czy od urodzenia cos nie gra ? cholernym obowiazkiem
                  rodzicow i ich wylaczna odpowiedzialnoscia jest pilnowanie tego trzylatka (wyobrazcie sobie !)
                  niech mi wyleci pod kola a rodzicow podam do sadu !!!!!
                  pilnowac, opiekowac sie, to nie jajko, to nie krolik ! nie gledzic z kolezanka, nie latac po sklepach nie
                  gapic sie na przechodzace baby - dziecko wychowywac, czy wy wiecie co to znaczy ??? zapewnic
                  mu bezpieczenstwo to podstawowy obowiazek (i to prawny). Przestancie plakac ! to jest praca !

                  moje wychowane bez bicia ma 15 lat i jestem Z NIEGO dumna.
                  • malwinamalwina Re: opcja na ideal 29.08.01, 11:47
                    dobije was : bez bicia i bez karania.
                    I co wy na to ????????
                    • Gość: Melba Re: opcja na ideal IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 12:07
                      Myślę, że możesz być dumna z siebie. Malwina, najwspanialsze jest to, że
                      piszesz o swojej ciężkiej pracy i kończysz słowami "jestem z niego dumna". Mam
                      nadzieję, że on o tym wie i Cię docenia.
                    • Gość: barabasz Re: opcja Malwiny IP: *.ibc.de.easynet.net 29.08.01, 13:12
                      droga Malwinko, "duma" jest bardzo proznym a przy tym zwodniczym stanem ducha,
                      natomiast Twoja opcja na "dobijanie" kogos faktem, ze mialas - byc moze -duzo
                      szczescia - zaiste zenujaca...
                      b.
                      • Gość: Malwina Re: opcja Malwiny IP: *.abo.wanadoo.fr 29.08.01, 13:28
                        szczescie to ty masz, kochanie, bo ci odpisuje :)))))))))))))))))))
                        masz szczescie podwojnie - nie widziales mojego syna (i nie zobaczysz)- mozesz zyc spokojnie ze
                        swoimi zasadami i przekonaniem ze tresura jest metoda wychowawcza.

                        mam nadzieje ze jestescie dumni ze swoich dzieci i im to okazujecie bo nie ma nic lepszego. mysle ze
                        mowicie im ze je kochacie bezwarunkowo (nie jak "zasluza" ), ze je waloryzujecie (?), i podkreslacie to
                        co gra tak samo jak to co nie gra.
                        • Gość: barabasz Re: o szczesciu raz jeszcze (do Malwiny) IP: *.ibc.de.easynet.net 29.08.01, 18:21
                          znowu sie pomylilas, Malwinko.
                          przyjemnosc (nie szczescie) mam najwyzej pojedyncza: ze nie widzialem (i nie
                          zobacze) Twojego syna. dzieki, ze mi to uswiadomilas; nie zdawalem sobie z tego
                          do konca sprawy..
                          to natomiast, ze odpisujesz, to Twoj problem. z moim szczesciem nie ma to nic
                          wspolnego.
                          pa
                          b.
                    • Gość: motek Re: opcja na ideal IP: *.BrockU.CA 29.08.01, 16:13
                      gratuluje szczerze
                      ale z pelna duma poczekaj jeszcze 10 lat

                      Pozdrawiam,

                      -m-
                      • Gość: gadula do mlotka IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 16:23
                        czemu nie, poczekamy.
        • Gość: :) Re: Trochę niekonsekwencji dla Barabasza i Jacka :) IP: 10.104.22.* 05.09.01, 13:43
          Nie wątpimy w słowa, ze syn będzie geniuszem, zresztą pewnie jak tata
    • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 13:16
      Nie karac ? hmm ok ... ale co dalej ?

      A propos dumnych ze swoich pociech rodzicow - przypominaja mi sie reporatarze
      np. z wiadomosci : " sasiadka Mariusza W. : Ja jeszcze nie mohe uwierzyc.
      Przeciez to byl taki grzeczny chlopiec i zawsze pomagal, dobrze sie uczyl ...
      jak to mozliwe, ze on bral narkotyki,krad i zamordowal staruszke..."
      • malwinamalwina Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 15:29
        demagogiczna odpowiedz swiadka jehowy ! oh jak sie boje !
        oh! jak mnie biedna naiwna uswiadamiasz ! dzieki ci dzieki !
        a ja glupia tak spokojnie w kokonie zyje , przeswiadczona ze nic sie nie zmieni. pewna siebie.
        co za szczescie ze mnie oswieciles.
        Jutro oddam do poprawczaka (na wszelki wypadek)
        usune noze z kuchni
        wyrzne wszelkie staruszki z najblizszego otoczenia (zeby go nie skusilo)

        jest prawo jazdy do prowadzenia samochodu - cale szczescie ze nie ma do plodzenia dzieci - okazaloby
        sie ze jestem nietolerancyjna ;-)
        • Gość: Torm Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 15:55
          ha ha ! :))
          Gratuluje poczucia humoru. :))

          No coz, chodzilo mi o przyklad, o uswiadomienie, ze czasem wcale nie jest
          tak "rozowo" choc nie musi byc az tak zle. przyklad moze niefortunny lub
          naumyslnie "niezozumiany" ... nie wazne :))

          pozdrawiam
    • Gość: Torm CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 13:28
      Niemal 1/3 respondentów (29%) CBOS jest zdania, że dziecko nie zasługuje na
      bicie za żadne przewinienie. 13% jest zdecydowanie za karami cielesnymi dla
      dzieci.

      Większość respondentów dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych
      sytuacjach. 54% uważa, że lanie jest uzasadnione, gdy dziecko popełni drobną
      kradzież, 53% ukarałoby w ten sposób dziecko, które bierze narkotyki.

      Ponad połowa (52%) uważa, że na karę cielesną dziecko zasługuje również za
      spożywanie alkoholu. Około 2/5 ankietowanych (39%) dałoby dziecku "w skórę" za
      wagarowanie, a 38% za palenie papierosów. Wśród występków wymagających kar
      fizycznych wysoko lokuje się nieposłuszeństwo wobec rodziców - niemal co trzeci
      dorosły Polak (31%) ukarałby je laniem.

      Zwolennikami rygorystycznego wychowania i karania dzieci są przede wszystkim
      mieszkańcy wsi (21%) oraz osoby z wykształceniem podstawowym (22%). Natomiast
      większość osób mających ukończone studia wyższe (56%) twierdzi, że nigdy nie
      sprawiłoby dziecku lania.

      W opinii społeczeństwa duże znaczenie w procesie wychowawczym ma kontakt z
      dzieckiem oraz kuratela nad nim. 63% ankietowanych uważa, że brak kontroli nad
      tym, co robią dzieci źle wpływa na ich wychowanie. Niewiele mniej, bo 62%
      uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach dzieci.
      (and)
      (PAP)
      ------------------------------------------------------------------------------

      co wy na to ?
      pozdr.
      • Gość: gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 14:16
        Sondaż ten raczej odzwierciedla poziom wiedzy respondentów a nie
        właściwe rozwiazanie.
        • Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 15:56
          w takim tez celu go zamiescilem
          • Gość: gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.08.01, 16:05
            "Zwolennikami rygorystycznego wychowania i karania dzieci są przede wszystkim
            mieszkańcy wsi (21%) oraz osoby z wykształceniem podstawowym (22%). Natomiast
            większość osób mających ukończone studia wyższe (56%) twierdzi, że nigdy nie
            sprawiłoby dziecku lania.

            W opinii społeczeństwa duże znaczenie w procesie wychowawczym ma kontakt z
            dzieckiem oraz kuratela nad nim. 63% ankietowanych uważa, że brak kontroli nad
            tym, co robią dzieci źle wpływa na ich wychowanie. Niewiele mniej, bo 62%
            uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach
            dzieci."

            To jest to, o czym pisałem
            Co do reszty to jak już wcześniej wspomniałem sondaż ten odzwierciedla poziom
            wiedzy respondentów.
            Czy mam odebrac to jako Twój komplement?
            • Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 16:51
              ??? - no nie wiem , jezeli sondaz Ci pochlebia ... to jasne - to jest
              komplement = narod Cie docenil

              A teraz powaznie - 60% uwaza, ze brak czasu i dialogu z dzieckiem zle wplywa na
              ich rozwoj - wow - jacy dobroduszni - a co z reszta - uwaza ze dzieci nalezy
              trzymac w szafie ?
              ale zostanmy przy tych 60%. Te same 60 % (jak mniemam gdyz :"Większość
              respondentów")dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych
              sytuacjach.

              i tak pewnie juz zostanie. Jedno jest pewne - klaps klapsowi nie rowny, tak jak
              i kazde dziecko jest inne.

              pozdr.
              • gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? 29.08.01, 17:14
                Gość portalu: Torm napisał(a):

                > ...A teraz powaznie - 60% uwaza, ze brak czasu i dialogu z dzieckiem zle
                > wplywa na ich rozwoj - wow - jacy dobroduszni - a co z reszta - uwaza ze dzieci
                > nalezy trzymac w szafie ?

                to chyba 21% z podstawowym wyksztalceniem + ci ze wsi 22% - nie uwazasz

                > ale zostanmy przy tych 60%. Te same 60 % (jak mniemam gdyz :"Większość
                > respondentów")dopuszcza jednak stosowanie bicia w określonych sytuacjach.

                62% uważa, że negatywny wpływ ma również brak czasu na rozmowy o problemach
                dzieci - świadczy to ze są oni świadomi, iż rozwiązanie leży gdzie indziej.
                Prawdopodobnie konieczność i niewiedza zmuszają ich do skrótów wychowawczych.
                • Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 01.09.01, 08:20
                  Dzisiejsze spoleczenstwo laduje sie agresja widziana w kinach, Tv, slyszana w
                  radio.Dzieci strzelajace do nauczycieli i kolegow, mordujace rodzicow,
                  uciekajace z domu , w ktorym usiluje sie stosowac jakis oczywisty porzadek spraw
                  (typu sprzatnij po sobie, nie pij alkoholu, nie pal itp)Coraz szybsze tempo
                  zycia , coraz wieksza ilosc spraw , ktore musza byc zalatwione, wywoluje u nas,
                  doroslych STRES, ktory jakos musi byc rozladowany, bo inaczej nastapi
                  EKSPLOZJA.Ludzie, ktorzy sie POZYTYWNIE rozladowuja, nie musza bic,
                  przeklinac , chlac i cpac.Nie musza nawet dawac KLAPSOW.Wystarczy spokojne,
                  czasem z humorem , a zawsze konsekwentne i stanowcze zakazanie zlych
                  zachowan.To rodzice sa winni , ze musza UDERZYC.Zrobmy ze soba najpierw
                  porzadek tzn odstresujmy sie , wyluzujmy i popatrzmy na sprawe spokojnie. Male
                  dzieci sa rozbiegane i nic praktycznie poza ciaglym podazaniem za nimi , nie
                  ustrzeze ich od wypadku. Urzadzenia elektryczne, kaloryfery, ostre kanty,
                  wrzatki i szklo w lodowkach to wszystko powinno byc przystosowane do obecnosci
                  dziecka. Po to sa kojce,klodki, zamki, smycze i ciagla , nieustanna uwaga
                  opiekuna czy rodzica.Jak mozna pozwolic 3 latkowi na bieganie po chodniku przy
                  ruchliwej ulicy!! Jak mozna zbic 16 latka , ktory sie upil! Raczej nalezy sie
                  zastanowic, co NAS czeka w spoleczenstwie PIJAKOW.(czytaj CHORYCH)Ojciec pil i
                  bil, czesciej lub rzadziej i to jest wzorzec przekazywany z pokolenia na
                  pokolenie.Dlaczego Zagloba i Kmicic to bohaterowie narodowi? Bo chlali i bili.I
                  maja na to przyzwolenie calego spoleczenstwa. Dlaczego oszusci, zlodzieje i
                  kryminalisci robia kariere spoleczna? Bo maja na to przyzwolenie
                  spoleczne.Takie jest spoleczenstwo. Agresywne i pragnace agresji.Przemoc
                  generuje przemoc. Nie oczekujmy od wilkow, aby staly sie owieczkami.Moje dzieci
                  staram sie wychowywac na miare mojej wiedzy, czy zle czy dobrze sama nie wiem,
                  bo raz jestem z nich dumna, a innym razem taki mi numer wykreca, ze nabieram
                  pewnosci co do przewrotnosci i niezbadaniu natury ludzkiej oraz
                  nieprzewidywalnosci motywow.
                  Z wlasnych obserwacji: dzieci arabskie sa bite nagminnie. Zauwazylam, ze w
                  szkolach bija sie nawzajem. Byle sprzeczka, juz haslo do bicia. Sama widzialam
                  Arabke bijaca dziecko w sklepie, po twarzy, to sa takie "ich klapsy".Araby nie
                  pija jak Polacy czy Rosjanie, a bija tak samo, a moze i lepiej.Z historii
                  pamietam ciagle walki na terenach polsko ruskich z hordami arabskimi.Cos z tego
                  zostalo w genach.
                  Kiedys maly synek moich znajomych (4 lata) poprosil mnie: nie idz, nie
                  zostawiaj mnie z "nim".On mnie zbije.Dlaczego,chyba cos przeskrobales, przyznaj
                  sie!
                  Nie, on mnie bije bo on JEST DUZY.
                  Taka byla opinia dziecka o tatusiowym wymierzaniu sprawiedliwosci.Co zrobi
                  synek jak bedzie DUZY?
                  • Gość: Torm Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.acn.waw.pl 01.09.01, 18:49
                    No coz myslalem ze temat ten juz zamknelismy ale cos takiego trzeba skomentowac.

                    Tatus bil mnie w pupe, ale zawsze wiedzialem za co. Nigdy nie myslalem ze robi
                    to dlatego ze jest DUZY. Ale pisalem to juz trzy razy i nie jedna osoba pisala
                    to samo. A skoro ponad 60% polakow uwaza ze w sytuacjach nadzwyczajnych klaps
                    jest dopuszczalny, to znaczy, ze rosnie nam kilka milionow dewiantow i
                    mordercow ? Wszytsko zalezy od zdrowia psychicznego rodzica, ale to juz inna
                    sprawa!

                    Chetnie takze poslucham o wojnach z Arabami bo nic o nich nie wiem ...
                    • gadula Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? 02.09.01, 03:25
                      kiedys mielismy tez inkwizycje...
                      domyslam sie, ze miala ona poparcie wiekszosci :)
                      • Gość: Ginny Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.net.bialystok.pl 03.09.01, 16:41
                        Już jestem dorosła(18 lat). MAMA (TYLKO ONA MNIE WYCHOWUJE) Nnigdy MNIE NIE
                        UDERZYŁA.i DZIĘKI BOGU! uCZĘ SIĘ ŚWIETNIE, NIE KLNE, NIE PIJĘ NIE PALĘ, NIE
                        ĆPAM, NIE WAGARUJE NIE KŁAMIĘ.I CO WY NA TO???TRZEBA UMIEĆ DZIECKO WYCHOWYWAĆ,
                        A NIE JE BIĆ.
                        • Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 06.09.01, 07:16
                          Dzieci nie wolno bic i koniec. 60% spoleczenstwa pije i bije.Czy to znaczy , ze
                          ma racje? Jezeli chodzi o historie, to spokojnemu szczepowi Piastowemu
                          przyszlo sie bronic przewaznie od wschodu, gdzie to szalaly hordy tureckie ,
                          arabskie, mongolskie i kozackie.Prowadzili oni ruchliwy tryb zycia, ciagle
                          w "rozjazdach," nigdy nie mieli wlasnej ziemi i farm. Zyli z kradziezy i
                          rozbojow. W wyniku unii polskolitewskiej, Polacy osiedlali sie na rubiezach
                          wschodnich i zmieniali "polski material genetyczny". Ze spokojnego,
                          nieczepliwego narodu, zmienili sie stopniowo w narod agresywnych, nie
                          stroniacych od mocnego alkoholu i bijacych siebie i swoje dzieci.Z postow
                          widze, ze niektorzy ludzie akceptuja bicie ich przez rodzicow i nawet sie
                          biblia podpieraja.To sa urodzeni niewolnicy.WOLNY CZLOWIEK nigdy nie
                          zaakceptuje BICIA, jako srodka wychowawczego.
                          • Gość: Malwina Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.abo.wanadoo.fr 06.09.01, 10:26
                            a co tu robia jakies teorie xenofobiczne o materiale genetycznym popsutym przez dzikusow ?
                            a potem w dodatku sprzecznosc w oparciu na biblie ?!
                            pokiciane to...


                            "Historia milosci macierzynskiej" Elisabeth Badinter gdzie mozna znalezc duzo wiadomosci o ewolucji
                            spoleczno - kulturalnej w traktowaniu dzieci
                            • Gość: renka Re: CBOS: czy dzieci zasługują na bicie? IP: *.sympatico.ca 13.09.01, 06:10
                              Malwino, zabrzmialas cierpko i przypomnialas mi nielubiana przez wszystkich
                              dyrektor ze szkoly.Ona pytala w ten sam sposob "a co tutaj...".Wyjasnie ci
                              moje insynuacje, otoz Biblia nakazuje bic nieposlusznych synow , a hordy
                              kozacko ukrainskie- te niestety dostarczyly materialu genetycznego dla sporej
                              czesci spoleczenstwa polskiego. Masz rezultat: spoleczenstwo polskie w
                              wiekszosci akceptuje bicie i bije swoje dzieci.Ja jestem zdecydowanie przeciw
                              TAKIEMU spoleczenstwu, ale rozumiem, ja jestem juz WYNARODOWIONA. I nawet
                              ciesze sie z TEGO.
                            • Gość: renka autor IP: *.sympatico.ca 13.09.01, 06:23
                              Sadzac z nazwiska(a tak!) autorka ma WIELE pojecia o naszym polskim
                              rodowodzie.. Nietaktem w TYM przypadku jest przytaczac prace napisane w kregu
                              kultury zachodniej. Nie udawajmy, ze nasza przeszlosc ma cos wspolnego z
                              cywilizacja zachodnia. Jest ona zwiazana ze "wschodem", ktory niestety gwalcil,
                              kradl i robil co chcial na polskich rubiezach.Dlatego jestesmy gwaltowni,
                              pijemy duzo i bijemy nasze dzieci i generalnie mamy zla opinie wsrod "elyt
                              zachodu".
      • gepe Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 19:21
        Pewnie, że jest możliwe. Tyle, że wszystko zależy i od temperamentu dziecka i od
        wyrozumiałości i cierpliwości rodziców. Ideałem byłoby wychowanie bez kar cielesnych,
        ale mój trzylatek już kilka razy oberwał w sytuacjach, gdy już nic innego nie pozostało (np.
        mimo wielokrotnych różnorakich ostrzeżeń bawił się gniazkiem elektrycznym, aż
        wysadził
        ''''korki'''' - poskutkowało!). Sprawa wysoce indywidualna.
        W każdym razie: starać się jak tylko to możliwe, aby nie bić (wszak dziecko uczy się od
        nas). Ale jeśli już nic nie skutkuje - przylać i WYTŁUMACZYĆ SPOKOJNIE (!)
        DLACZEGO
        OBERWAŁ - to bardzo ważne, w przeciwnym wypadku maluch może nie wiedzieć za co
        poniósł karę.

        Pozdrawiam - gepe
    • gepe Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? 29.08.01, 19:17
      Pewnie, że jest możliwe. Tyle, że wszystko zależy i od temperamentu dziecka i od
      wyrozumiałości i cierpliwości rodziców. Ideałem byłoby wychowanie bez kar cielesnych,
      ale mój trzylatek już kilka razy oberwał w sytuacjach, gdy już nic innego nie pozostało (np.
      mimo wielokrotnych różnorakich ostrzeżeń bawił się gniazkiem elektrycznym, aż wysadził
      ''korki'' - poskutkowało!). Sprawa wysoce indywidualna.
      W każdym razie: starać się jak tylko to możliwe, aby nie bić (wszak dziecko uczy się od
      nas). Ale jeśli już nic nie skutkuje - przylać i WYTŁUMACZYĆ SPOKOJNIE (!) DLACZEGO
      OBERWAŁ - to bardzo ważne, w przeciwnym wypadku maluch może nie wiedzieć za co
      poniósł karę.

      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: matka Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 13:40
        Jesteś kompletnym idiotą Gepe. Jak można kogoś bić i tłumaczyć mu, że to dla
        jego dobra. Jeszcze do tego trzylatka. Powinni Cię wsadzić do więzienia za
        znęcanie się nad dzieckiem
      • Gość: iza Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: 217.67.196.* 31.08.01, 14:05
        Czy nie prościej było kupić plastikowe zatyczki do kontaktów? Zawsze są co
        najmniej dwa wyjścia z sytuacji, to które wybierasz zależy wyłącznie od Ciebie
    • Gość: Brysia Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 21:51
      Oczywiście, że nie bić. Przemoc jest oznaką słabości rodziców. Jak się tylko
      chce, można się obyć baz bicia, dużo cierpliwości powinno wystarczyć. Wiem to
      po sobie, nie byłam bita, tłumaczono mi wszystko i sądzę, że "wyrosłam" na
      porządnego człowieka. Nie wiem sama czy mam tyle cierpliwości co moi rodzice, w
      tym względzie więc nie mam dzieci. Nigdy nie chciałabym bić kogokolwiek.
    • Gość: fnoll Nie tylko bicie IP: *.ds.uj.edu.pl 04.09.01, 22:18
      Sztywne trzymanie sie zasady "nie bije" jest niewystarczajace, nad
      dzieckiem mozna sie przeciez znecac na wiele innych sposobow,
      kazdy z nich jest rodzajem wycofania milosci, chwilowego potraktowania
      dziecka jako wroga, dania upustu swej agresji. Mysle, ze bicie to tylko
      skutek.

      Ale niewatpliwie trudno jest byc ciagle w dobrej relacji z druga istota,
      dlatego powinnismy umiec wybaczac. I sobie i innym.

      Wazne, zeby chciec zyc dobrze ze swoimi dziecmi, miec czas i mozliwosci,
      by je zrozumiec i utrzymywac z nimi zywy kontakt.

      Jak na razie przez dwa lata nigdy nie zbilem swojego dziecka, ale nie powiem,
      zebym byl zawsze wolny od agresji - a chcialbym.

      Pozdrowka dla tych, ktorym sie chce :-)
      • Gość: Malwina Re: Nie tylko bicie IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 10:21
        szczerze mowiac nawet sobie niewyobrazam ze mozna podniesc reke na dwuletnie dziecko !!!!!
        szukam jakiegos powodu i naprawde nie znajduje. za co ? za niesluchanie ??????? za bieganie??????
        za niejedzenie????????? za balaganiarstwo???????? za pyskowanie?????????????????????????? a
        moze za istnienie ??????????????????
        powaznie : trzeba sie leczyc jesli sie bije dzieci w tym wieku !
        gdy podrosna sprawa jest inna : reka moze "poleciec" szybciej niz mozg pomysli, bo dzieci maja duze
        mozliwosci wyprowadzenia z rownowagi, to prawda. Ale to nie powod zeby bicie stalo sie aktem
        wychowawczym ! zdarzylo mi sie wyjsc z rownowagi (B. rzadko) i za kazdym razem przeprosilam za
        klapsa mowiac jednoczesnie ze jego zachowanie jest nie do zaakceptowania a klaps byl wynikiem
        mojego przemeczenia w danym momencie. I zawsze mialam wyrzuty sumienia za "wyjscie z papci".
        nikt nigdy nie" zasluguje" na przemoc i kare fizyczna.
        bijemy dzieci
        bijemy zony
        bijemy agresywnego kierowce
        bijemy glupia babe w kolejce
        strzelamy do sasiada
        wypowiadamy wojny
        zauwazcie ze bijemy tylko i wylacznie slabszych

        eeeee, to nie moja logika !
        • Gość: fnoll Re: Nie tylko bicie IP: *.ds.uj.edu.pl 05.09.01, 13:44
          moglibysmy teraz przeprowadzic akademicka dyskusje na temat definicji
          bicia - droga malwino, nie wyobrazasz sobie, ze mozna bic calkiem male
          dziecko, no coz, jakby ktos sie mnie zapytal czy bilem czy nie bilem
          swoja dwuletnia corke to mialbym problem z odpowiedzia, bo czy lekki
          klaps to bicie? a mocne uchwycenie raczki ktora cie wlasnie po raz kolejny
          uszczypnela i zrobienie miny tak strasznej, ze dziecko sie zaraz
          rozplacze? albo zdecydowane odepchniecie gryzacego malucha? albo
          podniesienie glosu? - niby krzyk to nie bicie, ale moze byc dla dziecka
          straszniejszy od niejednego klapsa

          dlatego w swoim poscie chcialem zwrocic uwage, ze bicie to tylko jeden
          ze skutkow rzeczywistego problemu - czyli braku lub chwilowej utraty
          czegos, co bym nazwal bliskim, czulym, harmonijnym, elastycznym etc.
          zwiazkiem z druga istota, kiedy potrafi sie byc tak ze soba, by unikac
          konfliktow i czuc sie razem dobrze

          czasami jest to trudne (np. gdy jest sie przepracowanym, rozbitym
          konfliktami z innymi osobami, przemeczonym, skrzywdzonym itp.), ale mysle,
          ze istnieja dwa generalne podejscia do konfliktow (od wojen do bicia
          dzieci), jedno fatalistyczne, mowiace, ze jak bylo tak i bedzie, ze
          czlowiek to zly w zasadzie jest i trzeba go pilnowac, i ze taka jest
          prawda - no i drugie twierdzace, ze nie jestesmy skazani na konfliktowe
          bycie w swiecie i z innymi, ze mozna byc tak, by ilosc konfliktow
          sprowadzac do minimum, tylko trzeba chciec i wiedziec jak to zrobic,
          sa ludzie, ktorzy wiedza,a jak sie chce, to sie znajduje ich samych
          lub ich teksty

          powracajac do glownego watku - ja osobiscie nie lubie sie zloscic na
          swoja corke, w ogole nie lubie sie zloscic, lubie byc z kims w kontakcie,
          no i staram sie zmieniac siebie na tyle, by to bylo coraz bardziej
          mozliwe, ucze sie, i to tyle

          tia, bo zmora ludzkosci sa nieporozumienia...

    • Gość: White Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 09:21
      Owszem, sama jestem przykladem. I nie przystaje do "bezstresowo wychowywanego
      Jasia" z kawalow. Z tym, ze ja jestem dzieckiem dwoch psychologow, wiec to moze
      przyklad umiarkowanie reprezentatywny...
    • Gość: Bejbi Re: Wychowanie dzieci - bić czy nie bić ? IP: *.chello.pl 13.09.01, 10:18
      Mój ojciec był pierwszym mężczyzną który złamał mi serce. Kiedy dostałam lanie
      przestałam go kochać. To było bardzo dawno temu, teraz żyjemy ze sobą w
      zgodzie, ale miłość już nie wróciła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka