Dodaj do ulubionych

problem etyczny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:23
jakieś 3 miesiące temu poznałam faceta. Mamy wiele wspólnych zainteresowań,
podobne cele życiowe, podoba mi się w nim wiele jego cech. Z jego zachowania
wynika, że się mną zauroczył, ale ponieważ wiem, że jest żonaty - utrzymuję
rozsądny dystans i podkreślam na każdym kroku, że możliwa jest między nami
tylko przyjaźń. Nie muszę chyba dodawać, że nie poszłam z nim do łóżka, nie
całowaliśmy się i nie mam zamiaru dopuścić do jakichkolwiek pieszczot.

i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym facetem?
Obserwuj wątek
    • Gość: ??????? Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:34
      > i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym
      facet
      > em?

      może nie, ale z zauroczonym w Tobie to już mniej
      ze względu na podtekst
      poza tym po cienkim lodzie stąpasz
      uważaj
      przyjaźń z mężczyzną zawsze ma podtekst erotyczny
      z jego strony
      możesz wpaść jak śliwka w kompot
      zakochasz się i wszelkie dylematy moralne pójdą w kąt
      szczerze odpowiedz sobie na pytanie co po tej znajomości oczekujesz
      nie oszukuj samej siebie
    • Gość: glajda Re: problem etyczny IP: *.wmc.net.pl 29.10.04, 20:34
      Nie. On Ci się podoba i prędzej czy później pójdziesz z nim do łóżka. A potem
      wspólnie dojdziecie do wniosku, ze jego żona złą kobietą jest.
      Pozdrawiam, A.
    • Gość: baba zona Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:40
      Nie ma takiej przyjazni, chyba ze ma sie okropnie sztywny kregoslup. Podolasz?
      • Gość: Karolina Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 21:05
        Hmm, mam pewne doświadczenie w odmawianiu facetom, w takim kreowaniu sytuacji,
        żeby było niemożliwe nawet zaistnienie sytuacji intymnej. A nawet miałam takiego
        przyjaciela, który raz przyjechał do mnie na kilka dni, codziennie piliśmy razem
        wino, on próbował mnie poderwać, a ja mówiłam mu "nie". (spał w drugim pokoju)
        Chociaż był bardzo uroczy i przystojny.
        Więc chyba podołam. Niepokoi mnie tylko fakt czy to aby nie jest niemoralne i
        niefair wobec jego żony.
        • rlena Re: problem etyczny 29.10.04, 21:22
          Jesli jego zona nie wie o waszej "przyjazni" to zdrada juz sie zaczela.
          Postaw siebie na miejcu jego zony. Jak sie czujesz?
        • Gość: 10 Nie rob drugiemu co tobie niemile IP: 62.233.169.* 29.10.04, 21:26
          A czy sama chcialabys miec takiego meza, ktory bardziej niz toba interesowalby
          sie swoimi "przyjaciolkami"??? Postaw sie w sytuacji tej zony.
          Lepiej nie pchaj sie z buciorami w cudze zycie, bo to sie moze bardzo zle
          skonczyc.
          • Gość: Karolina Re: Nie rob drugiemu co tobie niemile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:17
            Nie, nie chciałabym mieć takiego męża dlatego zakreśliłam granice naszej
            znajomości. Mogę się tylko z nim przyjaźnić. No właśnie? Mogę? Skoro przed
            chwilą wyznał mi miłość?
            Lubię go itd. ale jak mam wytłumaczyć mu, że naprawdę nie będzie z tego nic
            oprócz przyjaźni?
            • Gość: 10 Re: Nie rob drugiemu co tobie niemile IP: 62.233.169.* 29.10.04, 23:24
              To nie jest przyjazn. To jest romans, a z jego strony rowniez zdrada. I z tego
              co widze to juz trwa.
              Co ty mu niby chcesz jeszcze tlumaczyc? Przeciez on ci to juz wyraznie
              wytlumaczyl :D
              Do napalonego faceta i tak NIC juz nie dotrze.
              I nie ludz sie, ze uda ci sie cokolwiek kontrolowac. To sa bajeczki dla
              grzecznych dzieci. Decyduj teraz czy chcesz z nim dalej romansowac za plecami
              zony, czy sie z tego wycofujesz. Pozniej juz moze byc na to za pozno.
            • ziemiomorze Re: Nie rob drugiemu co tobie niemile 02.11.04, 12:55
              Skoro wyznal Ci milosc, to nie ma mowy o przyjazni. Przyjazn ma to do siebie,
              ze musi byc obustronna, inaczej to zadna przyjazn nie jest.

              Powaznie - nie zal by Ci go bylo? Ty sie bedziesz z nim 'przyjaznic', a on sie
              bedzie skrecal z bolu, w nadziei, ze...
              No i - naprawde nie wydaje Ci sie, ze to nie rozwali jego podupadlego
              malzenstwa do konca? Chcesz byc rozwalaczem?
            • Gość: Willow Re: Nie rob drugiemu co tobie niemile IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 23:43
              Nic z tej przyjazni nie bedzie. A on niech spada do zony i z nia sie przyjazni.
        • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:17
          > Więc chyba podołam. Niepokoi mnie tylko fakt czy to aby nie jest niemoralne i
          > niefair wobec jego żony.

          :D

          Skoro ona nie potrafi sie z nim przyjaznic, to moze przypadkiem nie zasluguje
          na Twoja troske? :))))

          Nie, nie ma nic niemoralnego w przyjazni.

          Jedyna niemoralna rzecza jest klamanie na temat swoich uczuc.
          • amelia7 Re: problem etyczny 29.10.04, 23:47
            Zbyt liberalne podejście.
            • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 23:49
              To nie liberalizm. To radykalizm.
              • amelia7 Re: problem etyczny 30.10.04, 00:05
                Zgadzam się, kłamstwo nt. własnych uczuć jest niemoralne. Chodziło mi raczej o
                stosunek do żony/kochanki.
                • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 00:08
                  Nie jestes nic winna czlowiekowi, z ktorym nic Cie nie laczy, a ktory nie
                  wypelnia nalezycie swoich psich obowiazkow w stosunku do czlowieka, ktory jest
                  Ci bliski. Tak to widze. To nie liberalizm tylko swiadomosc priorytetow.

                  pozdrawiam, dobranoc :)
                  • amelia7 Re: problem etyczny 30.10.04, 00:11
                    Dobranoc ;)

                  • amelia7 Re: problem etyczny 30.10.04, 00:13
                    Gość portalu: gf napisał(a):

                    > Nie jestes nic winna czlowiekowi, z ktorym nic Cie nie laczy, a ktory nie
                    > wypelnia nalezycie swoich psich obowiazkow ...

                    Pozostaję przy swoim zdaniu.
                    • Gość: ??????? Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 00:19
                      słusznie
            • Gość: zona Re: problem etyczny IP: 80.51.245.* 04.11.04, 10:17
              Zycze Tobie kochana,zeby kiedys Twoj maz zaprzyjaznil sie z kims na takich
              zasadach .Nie wiem czy jestes glupia czy tylko udajesz i szukasz wytlumaczenia
              dla siebie.Wiesz jak nazywa sie cos takiego.....
    • Gość: aaa Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:47
      Myśl o sobie. Jeśli obcowanie z tym człowiekiem sprawia ci radość, jeśli
      interesujesz go bardziej niż żona....Podobno zdrada nie jest następstwem
      chwili, zapomnieniem, to jest zaplanowane dzialanie, które gdześ w głowie
      kiełkuje. Kiedy spotyka tę drugą osobę puszcza korzenie. Wyznacz sobie granice.
      Największym niebezpieczeństwem jest Twoje zaangażowanie. Jeśli coś nie wyjdzie
      on wróci do żony Ty zostaniesz sama, zraniona, nieszczęśliwa ale świadoma,że
      takie są konsekwencje. Ty dokonujesz wyboru.
      • amelia7 Re: problem etyczny 29.10.04, 23:49
        > Myśl o sobie. Jeśli obcowanie z tym człowiekiem sprawia ci radość, jeśli
        > interesujesz go bardziej niż żona....Podobno zdrada nie jest następstwem
        > chwili, zapomnieniem, to jest zaplanowane dzialanie, które gdześ w głowie
        > kiełkuje. Kiedy spotyka tę drugą osobę puszcza korzenie. Wyznacz sobie
        granice.
        >
        Łatwo powiedzieć ;)

        > Jeśli coś nie wyjdzie
        > on wróci do żony Ty zostaniesz sama, zraniona, nieszczęśliwa ale świadoma,że
        > takie są konsekwencje. Ty dokonujesz wyboru.

        No comments.

        • amelia7 Re: problem etyczny 29.10.04, 23:52
          > Jeśli coś nie wyjdzie
          > on wróci do żony Ty zostaniesz sama, zraniona, nieszczęśliwa ale świadoma, że
          > takie są konsekwencje.
          >
          > I tak wroci, a Ty zostaniesz sama, zraniona etc.
          >
          • Gość: glajda Re: problem etyczny IP: *.wmc.net.pl 29.10.04, 23:58
            A jak nie wróci, będzie jeszcze gorzej...
            Kolejna kandydatka do komplikowania sobie tak bardzo krótkiego przecież życia...
            Karolino, po co te pytania skoro juz postanowiłaś?
            Pozdrawiam, A.
    • amelia7 Re: problem etyczny 30.10.04, 00:00
      Gość portalu: Karolina napisał(a):

      > i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym
      facetem?

      Przyjaźni tak, ale tylko przyjaźni :)
      • Gość: glajda Re: problem etyczny IP: *.wmc.net.pl 30.10.04, 00:22
        I pod warunkiem, że żona o tym wie i akceptuje.
    • vielonick problem eROtyczny 30.10.04, 03:06
      > i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym
      > facetem?

      a skad! absolutnie!
      w piekle sie bedziesz smazyc
      jestem doswiadczona
      wiec wiem co mowie ;)))))))

      a teraz serio:
      jesli iskrzenie jest z obu stron
      to darowalabym sobie przyjazn
      albo nazywanie "tego" przyjaznia
      jesli nadal sie bedziecie kontaktowac

      a jesli Ty traktujesz go jak dobrego znajomego
      i bliskiego czlowieka ale bez podtekstow
      to uwazam, ze to nic zlego

      moze to brutalne ale jego zaangazowanie to jego problem
      nie Twoj
      • amelia7 Re: problem eROtyczny 30.10.04, 10:38
        a teraz serio:
        > jesli iskrzenie jest z obu stron
        > to darowalabym sobie przyjazn
        > albo nazywanie "tego" przyjaznia
        > jesli nadal sie bedziecie kontaktowac

        Masz rację.

        > a jesli Ty traktujesz go jak dobrego znajomego
        > i bliskiego czlowieka ale bez podtekstow
        > to uwazam, ze to nic zlego
        >

        Jak dla mnie to nie wygląda to tylko na "dobrą znajomość" ;)

        > moze to brutalne ale jego zaangazowanie to jego problem
        > nie Twoj

        Ale to ja jestem odpowiedzialna za swoje zachowanie wobec niego.

        A.
        • vielonick Re: problem eROtyczny 03.11.04, 01:39
          amelia7 napisała:


          > Jak dla mnie to nie wygląda to tylko na "dobrą znajomość" ;)

          wyglada, nie wyglada...
          Tobie nie wyglada
          mi wyglada
          a jak jest to tylko watkownica sama wie


          > Ale to ja jestem odpowiedzialna za swoje zachowanie wobec niego.

          alez oczywiscie
          wiec patrz poczatek postu
          chce przyjazni - to sie przyjaznie i nie mam skrupulow
          bo niby czemu mam miec?
          mam ochote na 'cos wiecej' - to sie nie samooszukuje i nie zamydlam oczu 'przyjaznia'
    • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 16:35
      Powiem wiecej, kochanie kogos zwiazanego z kims innym tez jest etyczne. Doszlam
      do takich wnioskow dzis, poczytawszy gdzie indziej, co ma na ten temat do
      powiedzenia pewien bardzo madry czlowiek.

      Jedyna niemoralna rzecza jest niekochanie nikogo.
      • Gość: Kameleon Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.04, 23:37
        a co czytalas?
        • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:26
          prywatna korespondencje z jednostka wybitna

          :)
      • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 00:00
        Zgadzam się, o ile nie idą za tym nieetyczne czyny.

        M.
        • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 00:03
          Gdzie biegnie dla Ciebie granica miedzy czynem etycznym a nieetycznym?
    • zlakobieta To chyba inny problem ;) 31.10.04, 14:48
      Chcesz kontynuować tę znajomość i pewnie będziesz ją kontynuować (szczególnie,
      że masz już doświadczenie w podobnych układach ;)
      Tak naprawdę bowiem nie chodzi Ci o romans ani nawet niespecjalnie zależy Ci na
      przyjaźni. Cieszy Cię fakt, że ktoś się Tobą zauroczył, że jesteś dla niego być
      może najwazniejsza właśnie w tym momencie.
      To taki rodzaj dowartościowania. W dodatku na pewno zdajesz sobie sprawę z
      tego, że jeżeli nie dojdzie między Wami do czegoś więcej (technicznie) niż
      tylko rozmowy i wyznania z jego strony, to on zapamieta Cie na bardzo dlugo.
      Nieskonsumowany i zakazany owoc pozostaje w głowie pożądającego nawet do końca
      życia. Zawsze będzie się zastanawiał "dlaczego?" - "dlaczego nie chciała być ze
      mną bliżej, skoro zaszliśmy tak daleko, skoro chciała w ogóle spędzać ze mną
      czas, skoro była między nami więź emocjonalna (bo taka więź przecież jest,
      skoro się przyjaźnicie), skoro tyle rozmawiamy, skoro wie, że ją kocham..."
      Będzie o tym myślał tak, że zapomni o żonie, która przecież już do niego należy
      i już nie musi o nią zabiegać. Zawsze będzie mu się wydawało, że to właśnie
      Ciebie pragnął i nie dostał.
      Dla kobiety taka sytuacja jest komfortowa i bardzo przyjemnie łechce jej
      próżność. Ciężko zrezygnować z takiej książkowej, romantycznej nieszczęśliwej
      miłości, szczególnie, kiedy wstrzemięźliwość jest dodatkowo umotywowana
      zasadami moralnymi (bo przecież ŻONA i nie wolno, a ja jestem w porzo, bo chcę
      tylko platonicznej przyjaźni). Podobno jedyną miłością, jakiej kobieta nie jest
      w stanie się oprzeć jest miłość, którą wzbudzi w mężczyźnie.
      Tak naprawdę prawdopodobnie nie jest on po prostu dla Ciebie wystarczająco
      pociągający jako mężczyzna i dlatego łatwo jest Ci "zrezygnować" z romansu, na
      którym Ci nie zależy.
      Przyznaj się tak szczerze (trzy palce na sercu) - czy on o tym wie? Czy może na
      jego wyznania odpowiadasz, że przeszkodą jest jego stan cywilny? Taka odpowiedz
      spowodować może w jego głowie myśl, że kiedyś ta żona przestanie być
      przeszkodą, więc będzie zabiegał nadal (grozi porzuceniem żony jeśli facetowi
      odbije do końca).
      Do czego zmierzam.
      Taka przyjaźń jest zawsze groźna. Jest groźna dla niego, dla jego żony i dla
      ich związku. To nieważne, że Ty chcesz się przyjaźnić, i że do niczego nie
      dojdzie. Do czegoś już doszło. On wyznał Ci miłość. On przestał myśleć o swoim
      związku i nie zacznie o nim myśleć znowu dopóki, będzie zajęty
      Waszą "przyjaźnią" i próbami przekształcenia jej w coś więcej.
      Nie uważam, że zrobiłaś coś nie tak. To nie Twoja wina prawdopodobnie, że się
      zadurzył. Sądzę, że jesteś po prostu super babką, która jest tego warta i
      zdajesz sobie z tego sprawę ("ale dlaczego się od czasu, do czasu nie upewnić
      dlikatnie podpuszczając tego, czy innego" ;))) To przyjemne uczucie, no nie?
      Daj już mu spokój. Jest za słaby na taką zabawę :)

      PS: jeśli jednak mylę się co do faktu, że on Cię nie interesuje jako mężczyzna,
      to tym bardziej daj sobie spokój, bo za jakiś czas po prostu ulegniesz pokusie
      i skończy się tragicznie. Lepiej nie igrać z ogniem. Kropla drąży skałę. Wiem
      coś o tym.
      Pozdrawiam jesiennie
      • amelia7 Re: To chyba inny problem ;) 02.11.04, 00:10
        Celna diagnoza.

        PS: jeśli jednak mylę się co do faktu, że on Cię nie interesuje jako mężczyzna,
        >
        > to tym bardziej daj sobie spokój, bo za jakiś czas po prostu ulegniesz
        pokusie
        > i skończy się tragicznie. Lepiej nie igrać z ogniem. Kropla drąży skałę. Wiem
        > coś o tym.
        > Pozdrawiam jesiennie


        Wydaje mi się, że mylisz się co do faktu, że On nie interesuje Jej jako
        mężczyzna. Wszystko wskazuje na to, że jest inaczej.

        Poza tym, wygląda na to, że Ona nie potrafi "dać sobie z tym spokoju" i że
        w tym związku to On jest silniejszy i wyznacza granice nie do pokonania.
    • Gość: Eliza Re: problem etyczny IP: 212.87.3.* 31.10.04, 15:13
      Jesli czlowiek nie ulega namietnosci, to wcale nie znaczy, ze potrafi jej sie
      oprzec, ale ze namietnosc nie byla wystarczajaco wielka.
    • Gość: jj Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 15:30
      Dziewczyno!
      Postaw się roli tej żony, już teraz ją krzywdzisz , chciażby tylko przyjażń was
      łączy. On juz teraz jest mniej oddany rodzinie i mysli tylko o tobie. Tak jak
      ktoś tu napisał, jesteś do zdobycia i ciebie pożąda. Może teraz w ich związku
      zachodzą zmiany, nieodwracalne , które nawet moga skończyć się rozwodem. Co bys
      czuła będąc taką żoną , codzienną zabieganą, z przyziemnymi sprawami. Pewnie
      kiepsko. A poza tym jaka masz gwarancję, ze on nie zrobi tego jeszcze raz potem
      będąc z tobą. Po jakimś czasie w każdym związku przychodzi kryzys i co wtedy?
      Nie wierzę w przyjażń damsko -męską bez podtekstu erotycznego, a tutaj sama
      piszesz, ze iskrzy. Żonaty znaczy zakazany. dziewczyny trchę solidarności
      miedzy sobą.
      pozdrawiam
      • magtomal Re: problem etyczny 31.10.04, 19:54
        Bardzo łatwo być efektowniejszą od żony - ona jest od gotowania obiadów,
        sprzątania, to żonę on widzi niewyspaną, czasami poddenerwowaną...
        A "Przyjaciólka"? Odświętna, taka wyrozumiała... Może współczująca, że on -
        taki wspaniały - ma taką złą żonę, która go nie rozumie, nie umie z nim
        rozmawiać. A jak poprawia samopoczucie myśl, że jest się lepszą od innej baby
        (bo on przecież wolałby być ze mną...). Jak do tego dojdzie świadomość, że jest
        się taką etyczną (bo przecież z nim nie śpię...)to samopoczucie jest wspaniałe.
        W przeciwieństwie do samopoczucia żony znudzonego męża.
        • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 00:33
          > A "Przyjaciólka"? Odświętna, taka wyrozumiała...

          Wyrozumiała to ja nie jestem, szczególnie wobec Niego.

          > Może współczująca, że on -
          > taki wspaniały - ma taką złą żonę, która go nie rozumie, nie umie z nim
          > rozmawiać.

          Nie wiem, czy jest złą żoną, On na Nią nie donosi.



      • Gość: gf ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 00:07
        > dziewczyny trchę solidarności
        > miedzy sobą.

        dlaczego nie moge byc solidarna z mezczyzna?
      • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 00:28
        > Może teraz w ich związku
        > zachodzą zmiany, nieodwracalne , które nawet moga skończyć się rozwodem. Co
        >bys czuła będąc taką żoną, codzienną zabieganą, z przyziemnymi sprawami.

        Byłam w takiej sytuacji, wiem co to znaczy.

        >A poza tym jaka masz gwarancję, ze on nie zrobi tego jeszcze raz potem
        >
        > będąc z tobą.

        Żadnej.
    • wedrowiec0 Re: problem etyczny 31.10.04, 20:19
      Gość portalu: Karolina napisał(a):

      > i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym
      facet
      > em?

      a umiesz chociaż odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się przyjaźnić z żonatym
      mężczyzną?
      i w jakim celu?
      bo przyjaźnie chyba cel też mają?
      • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 00:37
        > a umiesz chociaż odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się przyjaźnić z żonatym
        > mężczyzną?

        Tak.

        > i w jakim celu?
        > bo przyjaźnie chyba cel też mają?

        Bo tak naprawdę On jest chyba moim jedynym prawdziwym przyjacielem. Bardzo dużo
        mi pomógł w życiu, naprawdę wiele Mu zawdzięczam.

        M.



        • wedrowiec0 Re: problem etyczny? 02.11.04, 12:47
          amelia7 napisała:

          > > a umiesz chociaż odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się przyjaźnić z żona
          > tym
          > > mężczyzną?
          >
          > Tak.
          >
          > > i w jakim celu?
          > > bo przyjaźnie chyba cel też mają?
          >
          > Bo tak naprawdę On jest chyba moim jedynym prawdziwym przyjacielem. Bardzo
          dużo
          >
          > mi pomógł w życiu, naprawdę wiele Mu zawdzięczam.
          >
          > M.
          >
          >
          >

          Amelio
          to w czym masz problem?
          chyba rozumiem, bo...
          kiedyś stanęłam przed podobnym dylematem moralnym
          może z tą różnicą, że ten inny żonaty mężczyzna nie czynił mi miłosnych wyznań
          i to było dla mnie bardziej przejrzyste moralnie.
          potem ja sama musiałam sobie odpowiedzieć na pytanie czy mi zależy TYLKO na
          przyjaźni, czy jednak gdzieś tam głębiej nie mam innych oczekiwań
          i po "przenicowaniu" obopólnie tych wszystkich problemów....ostała się nam
          fajna przyjaźń bez "etycznego problemu"
          czego tobie z całego serca życzę, bo przyjaźń mężczyzny jest cenniejsza niż
          miłość, albo raczej ...jest innym obliczem tej miłości
          a z żoną to wtedy nie taki problem
          wszak i ona może być tą lepszą w przyjaźni :)
          niech się więcej postara to twój przyjaciel może na tym TYLKO zyskać
          a ty przecież nic nie tracisz
          w przyjaźni nie ma "walki o samca"
          czyż nie tak?
      • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:55
        > a umiesz chociaż odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się przyjaźnić z żonatym
        > mężczyzną?
        > i w jakim celu?
        > bo przyjaźnie chyba cel też mają?

        pierwsze slysze, zeby przyjazn nie byla celem samym w sobie...
        • wedrowiec0 Re: problem etyczny? do gf 02.11.04, 12:51
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > > a umiesz chociaż odpowiedzieć na pytanie czy chcesz się przyjaźnić z żona
          > tym
          > > mężczyzną?
          > > i w jakim celu?
          > > bo przyjaźnie chyba cel też mają?
          >
          > pierwsze slysze, zeby przyjazn nie byla celem samym w sobie...

          i to jest według mnie najprawdziwsza odpowiedź :)
          celem przyjaźni jest sama przyjaźń
          • Gość: gf Re: problem etyczny? do gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 12:52
            wiec dlaczego pytasz amelie o cel jej przyjazni? :)
            • wedrowiec0 Re: problem etyczny? do gf 02.11.04, 15:35
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > wiec dlaczego pytasz amelie o cel jej przyjazni? :)

              bo ten cały jej wątek to wydał mi się "ściemą" na temat przyjaźni męsko-
              damskiej w jej wydaniu
              a ponieważ sam temat jako problem etyczny istnieje to stąd moje pytania były

              ale ja myślę, że ty gfie dobrze problem znasz i wątpliwości etycznych nie
              masz :)
              ja już też nie
              ale rozumiem, że na początku tej drogi chyba każdy ma podobne problemy
              • Gość: gf Re: problem etyczny? do gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 15:39
                wedrowiec0 napisał:

                > Gość portalu: gf napisał(a):
                >
                > > wiec dlaczego pytasz amelie o cel jej przyjazni? :)
                >
                > bo ten cały jej wątek to wydał mi się "ściemą" na temat przyjaźni męsko-
                > damskiej w jej wydaniu
                > a ponieważ sam temat jako problem etyczny istnieje to stąd moje pytania były
                >
                > ale ja myślę, że ty gfie dobrze problem znasz i wątpliwości etycznych nie
                > masz :)
                > ja już też nie
                > ale rozumiem, że na początku tej drogi chyba każdy ma podobne problemy


                dobrze myslisz wedrowcze :)

                myslalam (zle jak widac) ze podwazasz bezinteresownosc przyjazni, stad moje
                pytanie :)

                pzdr :))
                • wedrowiec0 Re: problem etyczny? do gf 02.11.04, 19:44
                  Gość portalu: gf napisał(a):

                  > myslalam (zle jak widac) ze podwazasz bezinteresownosc przyjazni, stad moje
                  > pytanie :)
                  >
                  > pzdr :))

                  gdybym podważała bezinteresowność przyjaźni nie mogłabym przyjąć niku wędrowiec
                  przecież wędrując ...w poszukiwaniu przyjaźni trzeba wierzyć, że istnieje i jej
                  bezinteresowna strona, bo inaczej taka wędrówka nie miałaby sensu i bez sensu
                  byłoby się w taką drogę wybrać :)

                  pzdr :)))
    • seksuolog Problem bez problemu 31.10.04, 20:25
      Gość portalu: Karolina napisał(a):

      > i teraz pytanie: czy wg Was jest moralne utrzymywanie przyjaźni z żonatym
      >facetem?

      Mozna sobie wyobrazic taka przyjazn ale jako przyjazn z tym malzenstwem to
      znaczy ta przyjazn musialaby by byc transparentna dla jego zony.

      Ale jezeli facet kreci sie kolo ciebie a ukrywa to przed swoja zona to jest
      to wysoce niepozadane. Dla ciebie jest to strata czasu.Czyli nie powinno byc
      zadnego problemu dla ciebie bo zajmowanie sie tym jest bezcelowe.

      Oczywiscie moze byc tak ze krecisz faceta ale i on ciebie kreci. Wtedy jedyne
      etyczne wyjscie to powiedziec mu zeby najpierw przyniosl w zebach papierek o
      rozwodzie a potem sie zobaczy.
      • Gość: lena Re: Problem bez problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 20:38
        poczytaj sobie inne wątki , sama odpowiedz się nasunie.
        Żonaty facet powinien swój czas poświęcać rodzinie, dzieciom, a
        nie "przyjaciółkom" , wszystkie (podkreslam wszystkie nie wszyscy)je dobrze
        znamy, pożyczanie książek, rozmowy o północy, po cichutku,z telefonem pod
        kołdrą , albo wychodzenie do ogrodu, nagły przypływ pracy ( ale brak efektów w
        postaci kasy). powroty o 3 nad ranem,wyjazdy ,(bo muszę), aa póżniej krętactwa,
        kłamstwa aż do bólu. Najbliższy ci człowiek okazuje się podłym kłamcą i jak z
        tym żyć?
        Tak wygląda przyjazń żonatego faceta z " chętną do przyjazni" widziana ze
        strony jego żony.
        • amelia7 Re: Problem bez problemu 02.11.04, 00:46
          > poczytaj sobie inne wątki , sama odpowiedz się nasunie.
          > Żonaty facet powinien swój czas poświęcać rodzinie, dzieciom, a
          > nie "przyjaciółkom" , wszystkie (podkreslam wszystkie nie wszyscy)je dobrze
          > znamy, pożyczanie książek, rozmowy o północy, po cichutku,z telefonem pod
          > kołdrą , albo wychodzenie do ogrodu, nagły przypływ pracy ( ale brak efektów
          w
          > postaci kasy). powroty o 3 nad ranem,wyjazdy ,(bo muszę), aa póżniej
          krętactwa,
          >
          > kłamstwa aż do bólu. Najbliższy ci człowiek okazuje się podłym kłamcą i jak z
          > tym żyć?
          > Tak wygląda przyjazń żonatego faceta z " chętną do przyjazni" widziana ze
          > strony jego żony.


          Nie muszę czytać, sama to przeżywam jako żona. Mój mąż bardzo "lubi przyjaźnić
          się" z innymi kobietami.

          Chyba nie muszę dodawać ile przez niego wycierpiałam.
      • amelia7 Re: Problem bez problemu 02.11.04, 00:40
        > Oczywiscie moze byc tak ze krecisz faceta ale i on ciebie kreci. Wtedy jedyne
        > etyczne wyjscie to powiedziec mu zeby najpierw przyniosl w zebach papierek o
        > rozwodzie a potem sie zobaczy.

        Dobre :)

        To On postawił mi taki warunek ;)
    • Gość: smutna Re: problem etyczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:18
      przeczytaj sobie wątek "muszę sie wygadac"
    • cossa Re: problem etyczny 01.11.04, 23:36
      Ty chcesz przyjazni
      on milosci

      albo to to sado
      albo maso :)

      pozdr.cossa
      • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 00:43
        cossa napisała:

        > Ty chcesz przyjazni
        > on milosci
        >
        > albo to to sado
        > albo maso :)
        >
        > pozdr.cossa

        Jesteś po prostu głupia.

        Ja go kocham i On mnie kocha.

        • Gość: małgo Re: problem etyczny do ameli7 OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 01:05
          Amelia7 chcę zapytać,Ty jestes amelia7 czy Karolina,
          bo czytam i nie mogę się połapać?
          • Gość: lena Re: problem etyczny do ameli7 OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 08:23
            jak ty jesteś ta Amelia i zawracasz głowę mojemu mężowi, nawet w komórce ma
            wpisane Amelia , jeżeli to ty ciągałaś go w ramach przyjazni do kina na
            Amelię , kupowałaś mu zdrapki do ścierania wspólnie w noc bezsenną, dawałaś mu
            kamyczki na szczęście,dzwoniłaś do niego w "sprawach zawodowych" po 10 razy na
            dzień , sms o 1, 2, 3 , 5 , 7 gfodzinie to ci SUKO ŁEB URWĘ
            • Gość: Karolina Re: problem etyczny do ameli7 OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 10:15
              Jak z nim zerwać?
              To nie jest takie proste.
              Czytając wasze odpowiedzi wiem, że muszę natychmiast uciekać, bo grozi mi
              niebezpieczeństwo.
              Nie zakochałam się w nim, mam wiele sympatii dla niego, pociąga mnie, ale to nie
              jest jeszcze zakochanie - tak, żebym nie wiedziała co robię.
              Ale jeśli się w nim zakocham? Najgorsze jest to, że interesuje nas to samo, w
              pewien sposób łączy.
              Nie chcę być jedną z tych idiotek, które spędzają bezsenne noce zastanawiając
              się czy on odejdzie od żony...

              Jak z nim zerwać? Co zrobić, żeby nasza relacja nie stała się naprawdę romansem.
              Nie chcę go ranić, ale muszę jakoś się uwolnić.
              • mathias_sammer Re: problem etyczny do Karoliny 02.11.04, 11:03
                Hej Karolina, przeczytalem Twoj wpis tylko dlatego, ze moja corka ma na imie
                Karolina i mam sentyment do imienia- zawsze, gdy widze reaguje na nie. Tyle
                tytulem wyjasnienia.

                Powiedz dziewczyno o co Tobie chodzi i co Ty chcesz od tego czlowieka?!
                Naprawde nie rozumiem Cie, ani Twoich wpisow, ani Twojego zalu.

                Nie tak dawno znajomy powiedzial, ze skoro chodze do pracy a w biurze sa
                kobiety to na pewno zdradzam swoja zone, a z milosci co do ladniejszych nie
                sypiam, wzdycham, pewnie nawet robie sobie..wiesz co. Oznacza, to mniej wiecej,
                ze powinienem nie pracowac, bo przebywanie z kobietami jest zdrada. Moze
                powinienem popelnic samobojstwo, bo idac dzisiaj ulica jedna za mna sie
                obejrzala, nawet zagadala do mnie (kobiety w Niemczech sa odwazniejsze niz w
                Polsce). Na pewno zdradzilem juz zone, bo odpowiedzialem grzecznie pani z
                ulicy, ze nie mam dla niej czasu.
                Choroba, jeszcze raz choroba! Moja? Karolino, wiele kobiet bardziej lub mniej
                zdesperowanych tutaj pisuje. Bywaja wsciekle, zle, czasami jedna drugiej
                wyszarpie troche kudlow ze zlosci, z braku sympatii, z bezsilnosci, z innego
                rozumienia wartosci i celow. Jest jednak cos, co mimo wszystko cenie w owych
                babolach. Sa prawdziwe i ludzkie i tylko sprowokowane reaguja inaczej, niz same
                by sobie tego zyczyly. Ty jestes wyrachowana, sprawia Ci przyjemnosc pastwienie
                sie nad ludzmi, bo sama cierpisz. Niektorych Karolino nie ranisz tylko wkurzasz.
                Czy tak bardzo jestes, Karolina, niedowartosciowana, ze potrzebujesz wypisywac
                az takie bzdury?
                Zrob cos wreszcie ze swoim zyciem, cokolwiek byle bylo cos nowego.


                A teraz odnosnie Twojego tekstu -bede cytowal- abys wiedziala , ze nie spiewam
                sobie a muzom, tylko opieram sie na Twoich slowach.
                Zatem na: "Nie chcę być jedną z tych idiotek, które spędzają bezsenne noce
                zastanawiając
                > się czy on odejdzie od żony..."

                Bedziesz idiotka jesli nie zrozumiesz, ze on _nie odejdzie dla Ciebie od zony_.
                >
                > Jak z nim zerwać? Co zrobić, żeby nasza relacja nie stała się naprawdę
                romansem
                > . Zacznij od zmiany wizerunku , dobre na poczatek (jesli rozumiesz o czym
                mowie)
                > Nie chcę go ranić, ale muszę jakoś się uwolnić.
                On ma rodzine, ktora kocha, a Ciebie nie kocha. Czy to nie wystarczy, zeby
                zrozumiec, ze nic z tego, poza rozmowami nie bedzie? Jesli zbyt trudne jest dla
                Ciebie widywanie go, omijaj go szerokim lukiem. Przeciez kazdy ma wybor.

                Klaniam sie i zycze powodzenia a wlasciwie zycze zdolnosci uwolnienia sie z
                dziecinady i chamstwa cedzonego miedzy slowami (jesli nie widzisz gdzie z
                przyjemnoscia bede podkreslal gruba kreska).
                M.S.
                • Gość: Karolina Re: problem etyczny do Karoliny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:43
                  Przyznaję, że dotknęły mnie Twoje słowa.
                  Nie znasz mnie, nie znasz też szczegółów sytuacji, która zresztą w międzyczasie
                  zdążyła się mocno zmienić.

                  A jednak napisałeś:
                  " Ty jestes wyrachowana, sprawia Ci przyjemnosc pastwienie
                  sie nad ludzmi, bo sama cierpisz"
                  nie zgadzam się z Tobą - nie jestem wyrachowana. Napisałam ten wątek, bo w
                  tamtym czasie borykałam się z tym na swój sposób. Nad nikim się nie pastwię. Nie
                  wiem dlaczego tak pomyślałeś.

                  Teraz po przemyśleniu paru spraw, a zwłaszcza po rozmowie z moim dobrym
                  znajomym, który pokazał mi wiele istotnych kwestii wiem już mniej więcej co się
                  ze mną dzieje.

                  Ten człowiek, który na moje nieszczęście jest związany - niestety jest mi bardzo
                  bliski. Nie chodzi mi o adorację - nie potrzebuję aż tak wiele adoracji. Wiem,
                  że powinnam z nim zerwać, ale nie mogę. Musiałabym wyrwać sobie serce.
                  Kiedy zastanawiałam się czy mogę się z nim przyjaźnić - chyba nie matwiłam się
                  moralnością ani jego żoną, egoistycznie martwiłam się sobą.

                  Taka miłość to masochizm, ja o tym wiem ale to mi wcale nie pomaga.
                  Nie zerwę z nim. Nie będziemy się kochać. Poczekam. Może nam przejdzie? Mówią,
                  że fascynacja kończy się po czterech miesiącach.

                  Cztery miesiące to niewiele w porównaniu z życiem z wyrwanym sercem...
                  • wedrowiec0 Re: problem etyczny do Karoliny 02.11.04, 20:58
                    Gość portalu: Karolina napisał(a):

                    > Taka miłość to masochizm, ja o tym wiem ale to mi wcale nie pomaga.
                    > Nie zerwę z nim. Nie będziemy się kochać. Poczekam. Może nam przejdzie? Mówią,
                    > że fascynacja kończy się po czterech miesiącach.
                    >
                    > Cztery miesiące to niewiele w porównaniu z życiem z wyrwanym sercem...

                    Karolino
                    "wyrywać serce" na całe życie po czterech miesiącach fascynacji?
                    to rzeczywiście byłby szczyt masochizmu albo dużej niedojrzałości emocjonalnej

                    i gdzie tu się doszukiwać wtedy problemu etycznego?
                    skąd facet miał wiedzieć, że ty taka nieodporna na fascynacje jesteś?
                    teraz to ten facet ma problem etyczny a nie ty :)
            • Gość: Karolina Re: problem etyczny do ameli7 OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 10:18
              do leny:

              ja do niego nie dzwonię, odpisuję na co trzeciego smsa (średnio), napisałam, że
              staram się zachować rozsądny dystans.
    • beatea Re: problem etyczny 02.11.04, 10:30
      on Cię nie kocha.
      Jego podnieca to , że Cię jeszcze nie zdobył.
      Jego fascynuje "gonienie króliczka".
      Gdy cel osiągnie to się znudzi, spowszednieje i odejdzie.
      Dokąd ? do zony i do innej, ktora będzie zdobywał.
      • Gość: Karolina Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 10:56
        beatea napisała:

        > on Cię nie kocha.
        > Jego podnieca to , że Cię jeszcze nie zdobył.
        > Jego fascynuje "gonienie króliczka".
        > Gdy cel osiągnie to się znudzi, spowszednieje i odejdzie.
        > Dokąd ? do zony i do innej, ktora będzie zdobywał.

        Tak, masz rację - ja wiem, że on mnie tak naprawdę nie kocha, jedynie jest
        zauroczony - czyli czuje pożądanie.
        Z Twojego postu wynika paradoksalnie, że gdybym chciałam się go szybko pozbyć -
        powinnam mu się oddać, wtedy szybko ucieknie, a tak będzie mnie wciąż gonił.
        Może Ty wiesz, jak z nim zerwać?
        • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:37
          skad wiesz, ze Cie nie kocha?
          • amelia7 Re: problem etyczny 02.11.04, 17:06
            To chyba jest juz w tym momencie oczywiste.
            • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:09
              absolutnie nie...
        • Gość: fiona Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:41
          Zerwij z nim tak po prostu i na dobre, bez zostawiania jakichkolwiek furtek.
          Ale ty Karolino tego nie zrobisz - będziesz się delektować jego miłością i
          zauroczniem, poczuciem wyższości wobec jego żony, będziesz się pławić w
          somouwielbieniu. Będziesz pisać wątki o problemie etycznym, choć tak naprawdę
          to nie o etykę ci chodzi. Będziesz to robić bo jesteś egoistyczną, nieczułą i
          zimną kobietą, która jest w stanie jedynie ranić.
          • wedrowiec0 Re: problem etyczny 02.11.04, 19:48
            Gość portalu: fiona napisał(a):

            > Zerwij z nim tak po prostu i na dobre, bez zostawiania jakichkolwiek furtek.
            > Ale ty Karolino tego nie zrobisz - będziesz się delektować jego miłością i
            > zauroczniem, poczuciem wyższości wobec jego żony, będziesz się pławić w
            > somouwielbieniu. Będziesz pisać wątki o problemie etycznym, choć tak
            naprawdę
            > to nie o etykę ci chodzi. Będziesz to robić bo jesteś egoistyczną, nieczułą i
            > zimną kobietą, która jest w stanie jedynie ranić.

            Fiono
            czy ty przypadkiem nie jesteś żoną tego przyjaciela Amelii?
            bo napisałas tak, jakbyś ten problem etyczny rozpatrywała z "drugiej strony"
            • Gość: fiona Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:57
              Na szczęście nie jestem i nie mam takich doświadczeń, ale śledzę ten wątek na
              forum "kobieta" i "psychologia".Po takiej ilości wpisów, w zasadzie zgodnej
              treści, nasuwa się wniosek, że albo autorka pisze pracę na ten temat i robi
              sondaż albo bawi się uczuciami swego adoratora i dyskusją na forum.
              • wedrowiec0 Re: problem etyczny 02.11.04, 20:10
                Gość portalu: fiona napisał(a):

                > Na szczęście nie jestem i nie mam takich doświadczeń, ale śledzę ten wątek na
                > forum "kobieta" i "psychologia".Po takiej ilości wpisów, w zasadzie zgodnej
                > treści, nasuwa się wniosek, że albo autorka pisze pracę na ten temat i robi
                > sondaż albo bawi się uczuciami swego adoratora i dyskusją na forum.

                Fiono
                może być i inny powód
                po prostu problem etyczny do rozważenia
                czy żona w takiej sytuacji powinna się zachowywać jak przysłowiowy pies
                ogrodnika?
                sama nie umie być przyjacielem swojego męża, ale etyka i moralność
                społeczeństwa i nienaruszalności rodziny stoi po jej stronie a nie stronie
                niezaspokojonych potrzeb nie tylko czysto emocjonalnych jej męża
                przyjaźń jest uczuciem głębszym i wszechstronniejszym emocjonalnie niż "czysta"
                miłość małżonków związanych przysięgą małżeńska i odpowiedzialnoscią za rodzinę.
                może jest to temat czysto akademicki
                a może jednak nie?
              • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:13
                Myslę, ze rozwaznia na temat motywacji autorki wątku sa bezsensowne. Tak
                naprawde nie ma najmniejszego znaczenia, czy pisze o sobie, o kolezance, o
                kolezance meza, czy tez wszystko wymyslila. Nie nam to oceniac, bo i nie nasza
                to sprawa. Nikt nikogo nie zmusza do czytania i, tym bardziej, odpisywania.
                Nikt przeciez nie grzebie w Twojej motywacji odpowiadania...

                Jedno jest dla mnie pewne. Im dluzej czytam forum psychologia, tym wieksze
                samozadowolenie mnie przepelnia...niestety...

                • wedrowiec0 Re: problem nieetyczny.....niestety :) 02.11.04, 20:26
                  Gość portalu: gf napisał(a):

                  > Jedno jest dla mnie pewne. Im dluzej czytam forum psychologia, tym wieksze
                  > samozadowolenie mnie przepelnia...niestety...
                  >

                  rozumiem to twoje "niestety"
                  ja TO czytam dopiero od paru dni i ...tych odczuć "niestety" mam kilka
                • Gość: teresa Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:31
                  > Jedno jest dla mnie pewne. Im dluzej czytam forum psychologia, tym wieksze
                  > samozadowolenie mnie przepelnia...niestety...
                  >

                  fałszywa nutka?
                  ;)
                  • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:40
                    dlaczego falszywa?
          • Gość: Karolina Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 20:51
            Gość portalu: fiona napisał(a):

            > Zerwij z nim tak po prostu i na dobre, bez zostawiania jakichkolwiek furtek.
            > Ale ty Karolino tego nie zrobisz - będziesz się delektować jego miłością i
            > zauroczniem, poczuciem wyższości wobec jego żony, będziesz się pławić w
            > somouwielbieniu. Będziesz pisać wątki o problemie etycznym, choć tak naprawdę
            > to nie o etykę ci chodzi. Będziesz to robić bo jesteś egoistyczną, nieczułą i
            > zimną kobietą, która jest w stanie jedynie ranić.

            gdybyś miała rację, ale nie masz. Nie czuję się lepsza od jego żony - może
            jedyna moja przewaga to urok nowości? Nie chcę go zranić.
            Nie pławię się w samouwielbieniu - przeciwnie ta sytuacja uczy mnie pokory -
            byłam dotąd przekonana, że coś takiego mi się nie zdarzy.
            czułam się za mądra na takie historie i oto los dał mi prztyczka w nos.

            Nie wiem co będzie dalej - może będę ostateczną idiotką i spędzę dzisiejszą noc
            bezsennie zastanawiając się czy może jest jedna szansa na tysiąc, że będziemy razem?
            • Gość: fiona Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 21:01
              Jeśli jest tak jak piszesz to mogę Ci tylko współczuć. Poruszasz się po równi
              pochyłej i wiesz o tym. Jeśli starczy Ci siły to zatrzymaj się, a jeśli nie ...
              sama wiesz czym ryzykujesz.
            • Gość: ??????? Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 22:35
              Ty już podjęłaś decyzję, nie cofniesz się.
              Będziesz krok po kroku brnąć w to, myśląć że masz kontrolę.
              Pewnego dnia stracisz ją.

              Pamiętaj, mężczyźni potrafią manipulować.
              Każda sytuacja jest inna. Ale musisz mieć świadomość, że ten lód m o ż e (choć
              nie musi) się pod Tobą załamać.
              I będziesz musiała stawić wtedy czoła całej gamie różnorodnych negatywnych
              emocji.

              Przeszłam przez to. Gdy czytam Ciebie, widzę siebie.




              • Gość: Karolina Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 23:43
                Gość portalu: ??????? napisał(a):

                > Ty już podjęłaś decyzję, nie cofniesz się.
                > Będziesz krok po kroku brnąć w to, myśląć że masz kontrolę.
                > Pewnego dnia stracisz ją.
                >
                > Pamiętaj, mężczyźni potrafią manipulować.
                > Każda sytuacja jest inna. Ale musisz mieć świadomość, że ten lód m o ż e (choć
                > nie musi) się pod Tobą załamać.
                > I będziesz musiała stawić wtedy czoła całej gamie różnorodnych negatywnych
                > emocji.
                >
                > Przeszłam przez to. Gdy czytam Ciebie, widzę siebie.

                I jaki jest koniec historii?
                Chyba się domyślam, ale jakoś się łudzę, że możliwe jest inne zakończenie.
                Nie jest możliwe.
                Ja to wiem, ale dlaczego nie mogę w to uwierzyć?
                • Gość: ??????? Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 23:51
                  kiedy serce kocha, rozum śpi
              • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 10:30
                > Pamiętaj, mężczyźni potrafią manipulować

                jest to niczym wobec umiejetnosci kobiet...
                • magaretta Re: problem etyczny 03.11.04, 11:10
                  Gość portalu: gf napisał(a):

                  > > Pamiętaj, mężczyźni potrafią manipulować
                  >
                  > jest to niczym wobec umiejetnosci kobiet...

                  nie płeć czyni mistrza, a charakter
                  czy można kochać, manipulując?
                  • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:02
                    Nie. Kto kocha nigdy nie manipuluje. To dla mnie oczywiste. No, chyba ze kocha,
                    ale siebie ;)
            • vielonick Re: problem etyczny 03.11.04, 01:49
              czyli co?
              zakochalas sie w facecie
              on w Tobie najprawdopodobniej rowniez
              i chcesz/chcecie sie przyjaznic?
              i sie zastanawiasz czy to etyczne?

              to z etyka nie ma nic wspolnego
              to czysta, wypreparowana wrecz glupota i masochizm
              ale co kto lubi...
              • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 10:31
                vielonick napisała:

                > czyli co?
                > zakochalas sie w facecie
                > on w Tobie najprawdopodobniej rowniez
                > i chcesz/chcecie sie przyjaznic?
                > i sie zastanawiasz czy to etyczne?
                >
                > to z etyka nie ma nic wspolnego
                > to czysta, wypreparowana wrecz glupota i masochizm


                a dlaczego?



                > ale co kto lubi...
                • Gość: Karolina Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 18:19
                  Właśnie jestem w doskonałym humorze, bo znikły wszystkie moje rozterki.
                  Oczywiście, że mi wolno się w nim durzyć.
                  Może to wręcz jest niezbędny element mojego rozwoju?

                  postanowiłam nie przejmować się niczym tylko kierować prostymi, czytelnymi
                  zasadami:
                  po pierwsze: być sobą wobec niego
                  po drugie: nie uprawiać z nim seksu, bo to poniżej mojej godności

                  mogę, absolutnie mogę kochać go jako człowieka, wspierać go pod warunkiem, że
                  będę pamiętać, że to nie mój chłopak, że nie odejdzie od żony, ba! że nawet nie
                  powinnam tego chcieć. Nie muszę z nim zrywać. Zastanawiałam się jak tu nie dać
                  się szarpać rozterkami na temat jego małżeństwa - to proste - to jest jego
                  małżeństwo, a nie moje i mnie nie dotyczy.
                  • Gość: małgo Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 19:13
                    Rozwijaj się dalej ,nie przejmuj,
                    kieruj prostymi zasadami,kochaj
                    go i wspieraj.
                    Ale dlaczego chcesz się tak samo-
                    ograniczać?Uprawiaj z nim ten seks.
                    Wytłumaczysz sobie najwyżej,ze nie
                    ma co się przejmować jego malzeństwem.
                    To proste ,to jego małżeństwo i Ciebie
                    nie dotyczy.
                    Następnie pomysl,dlaczego własciwie nie
                    chcieć ,zeby odszedl od zony?Zona to tez
                    jego problem,nie Twoj.
                    Masz cholerną rację,Ty będziesz jak lilia
                    biała on wszystko za Ciebie załatwi.
                    Masz cholerną rację:)
                • vielonick Re: problem etyczny 03.11.04, 18:38
                  nie wierze w 'tylko przyjazn' miedzy zakochanymi
                  • zalozylam_nowe Re: problem etyczny 03.11.04, 18:40
                    vielonick napisała:

                    > nie wierze w 'tylko przyjazn' miedzy zakochanymi
                    >


                    nie wierzysz, ze nie pojda do lozka?
                    • Gość: fiona Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 18:52
                      Karolino, bardzo proszę napisz ile Ty masz lat???
                    • ty.ja Re: problem etyczny 03.11.04, 19:14
                      zalozylam_nowe napisała:

                      > vielonick napisała:
                      >
                      > > nie wierze w 'tylko przyjazn' miedzy zakochanymi
                      > >
                      >
                      >
                      > nie wierzysz, ze nie pojda do lozka?

                      a jakie to ma znaczenie dla przyjaźni?
                      może nawet lepiej jak by choć raz 'poszli do łóżka" to wtedy będą mogli we
                      dwoje, a nawet troje, się przekonać -"przyjaźń to czy kochanie" -tylko
                      :)
                    • vielonick Re: problem etyczny 03.11.04, 19:20
                      zalozylam_nowe napisała:

                      > vielonick napisała:
                      >
                      > > nie wierze w 'tylko przyjazn' miedzy zakochanymi
                      > >
                      >
                      >
                      > nie wierzysz, ze nie pojda do lozka?

                      nie wierze, ze beda szczesliwi i zadowoleni z takiej relacji
                      lozko to sprawa wtorna
                      ze sie tak wyraze ;)
                      • ty.ja Re: problem etyczny 03.11.04, 21:47
                        vielonick napisała:

                        > lozko to sprawa wtorna
                        > ze sie tak wyraze ;)
                        >
                        >

                        łożko to może i sprawa wtórna-jako przedmiot użytkowy
                        ale nie zapominaj, że w tej "sprawie wtórnej" uczestniczą ludzie pierwotni :)
                        a co uruchomią ze swojej "pierwotności" na tym "wtórnym" elemencie to....
                        może nam potem opiszą?
                        miłosć czy przyjaźń była "wtórną sprawą"?
                        • vielonick Re: problem etyczny 04.11.04, 02:26
                          wtorna w tym sensie, ze decyzje zapadaja najpierw w glowach
                          a potem dochodzi do realizacji na meblach ;)
                      • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:00
                        jak mozna nie byc zadowolonym z kontaktu z kims, kogo sie kocha?
                        • vielonick Re: problem etyczny 04.11.04, 02:23
                          ach, no wiesz... wszystko zalezy od f o r m y tego kontaktu ;))))))
                          • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 22:56
                            Czyli? Nie wezmiesz przyjazni, jesli nie mozesz dostac milosci?
                            • vielonick Re: problem etyczny 06.11.04, 00:53
                              to zalezy
                              jesli facet jest zonaty i ja swoja przyjaznia
                              moge mu narobic klopotow to sie zmywam
                              ze wgledu na jego dobro

                              a jeli oboje mamy ochote na romans
                              to nie zamydlamy sobie oczu gadkami o przyjazni

                              poza tym dla zakochanego faceta
                              przyjazn rzadko kiedy jest wystarczajaca
                        • amelia7 Re: problem etyczny 04.11.04, 09:57
                          Mozna, gdy sie Go kocha i nie wolno z Nim byc.
                          • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 22:57
                            amelia7 napisała:

                            > Mozna, gdy sie Go kocha i nie wolno z Nim byc.

                            Nie zgadzam sie z tym.
    • komandos57 Nie szczyp sie 03.11.04, 21:53
      Gość portalu: Karolina napisał(a):
      Nie muszę chyba dodawać, że nie poszłam z nim do łóżka, nie
      > całowaliśmy się i nie mam zamiaru dopuścić do jakichkolwiek pieszczot.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      Zastap wibrator na jedna noc tym durniem.
      • ty.ja Re: Nie szczyp sie 03.11.04, 22:06
        komandos57 napisał:

        > Gość portalu: Karolina napisał(a):
        > Nie muszę chyba dodawać, że nie poszłam z nim do łóżka, nie
        > > całowaliśmy się i nie mam zamiaru dopuścić do jakichkolwiek pieszczot.
        > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        >
        > Zastap wibrator na jedna noc tym durniem.
        >

        może jej jakiś inny dureń robi za wibrator na codzień?
        • komandos57 Re: Nie szczyp sie 03.11.04, 22:09
          ty.ja napisała:

          > komandos57 napisał:
          >
          > > Gość portalu: Karolina napisał(a):
          > > Nie muszę chyba dodawać, że nie poszłam z nim do łóżka, nie
          > > > całowaliśmy się i nie mam zamiaru dopuścić do jakichkolwiek pieszcz
          > ot.
          > > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          > x
          > >
          > > Zastap wibrator na jedna noc tym durniem.
          > >
          >
          > może jej jakiś inny dureń robi za wibrator na codzień?
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          hahahahaha

          --
          • Gość: Karolina Re: Nie szczyp sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 23:01
            Wiecie co? W ogóle nie macie pojęcia co to jest miłość.
            Wibratory Wam w głowie. Jesteście po prostu ograniczeni.
            Myślicie genitaliami. A gdzie miejsce na czystą miłość?

            Wy macie chyba po 15 lat, dlatego nie możecie zrozumieć
            moich skomplikowanych postów. Ja mam 26 i już trochę znam
            życie. Długo nie mogłam zrozumieć co się ze mną dzieje, bo
            aż trzy miesiące. Ale w końcu zrozumiałam - to jest prawdziwa
            miłość, której mogą zaznać tylko osoby odważne
            • komandos57 [...] 03.11.04, 23:04
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Pikor Re: Nie szczyp sie IP: *.crowley.pl 04.11.04, 01:31
              zamieniłbym tylko odważne na niedojrzałe
            • vielonick Re: Nie szczyp sie 04.11.04, 02:30
              Gość portalu: Karolina napisał(a):

              > Wiecie co? W ogóle nie macie pojęcia co to jest miłość.
              > Wibratory Wam w głowie. Jesteście po prostu ograniczeni.
              > Myślicie genitaliami. A gdzie miejsce na czystą miłość?
              >
              > Wy macie chyba po 15 lat, dlatego nie możecie zrozumieć
              > moich skomplikowanych postów. Ja mam 26 i już trochę znam
              > życie. Długo nie mogłam zrozumieć co się ze mną dzieje, bo
              > aż trzy miesiące. Ale w końcu zrozumiałam - to jest prawdziwa
              > miłość, której mogą zaznać tylko osoby odważne

              tja...
              znawcy twierdza, ze nie ma nic bardziej ekscytujacego
              od platonicznej milosci
              ale z tego sie wyrasta, sama zobaczysz ;)
              • ty.ja Re: Uszczyp sie 04.11.04, 09:02
                vielonick napisała:

                > tja...
                > znawcy twierdza, ze nie ma nic bardziej ekscytujacego
                > od platonicznej milosci
                > ale z tego sie wyrasta, sama zobaczysz ;)
                >
                >

                coś mi się zdaje, że ci znawcy nie napisali jeszcze ostatniego rozdziału w tym
                temacie
                jako "znawca amator" stwierdzam, ze znam coś bardziej ekscytującego od
                platonicznej miłości ...ale pewnie dlatego, że "wyrośnięta" już jestem :)
                • Gość: Karolina Re: Uszczyp sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 10:03
                  Najbardziej ekscytujące oczywiście jest kiedy spotkasz kogoś kto jest Ci
                  przeznaczony i możesz z nim być, założyć rodzinę itd.
                  Dlatego, że możecie się naprawdę zblizyć. Ja i ten mężczyzna nie możemy się
                  zbliżyć do siebie poza pewne granice, ale to nie znaczy, że taka bliskość
                  jest pozbawiona wartości. Może to jest po prostu tyle na ile mnie stać
                  w tej chwili, po przejściach jakie mam na swoim koncie.

                  Nie wiem, kto się podpisał tam wyżej jako Karolina, ale to nie byłam ja.
                  Może dla kogoś jest zabawne takie podszywanie się, ale mnie to nie bawi :(
                  • ty.ja Re: Uszczyp sie 04.11.04, 10:19
                    Gość portalu: Karolina napisał(a):

                    > Najbardziej ekscytujące oczywiście jest kiedy spotkasz kogoś kto jest Ci
                    > przeznaczony i możesz z nim być, założyć rodzinę itd.
                    > Dlatego, że możecie się naprawdę zblizyć.

                    Karolino
                    daj już spokój sobie i nam
                    "problem etyczny" zamieniłaś sama na to czym był od początku dla wielu tu
                    widoczny i ...w końcu sama napisałas o co tak naprawdę ci szło
                    po prostu o realizację marzenia
                    no to ja ci napiszę coś na poważnie
                    marzenia POWINNY być też etyczne, bo z etycznych marzeń może być etyczne
                    postępowanie i wtedy problem przyjaźni nabiera innych znaczeń i treści, a też i
                    inne formy
                    • Gość: fiona Re: Droga Karolino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 11:31
                      ponieważ od 29 pażdziernika Twoje uczucia ewoluowały od przjażni do miłości
                      platonicznej, oczekuję dalszego rozwoju sytuacji. Około 15 listopada
                      prawdopodobnie dojdziesz do wniosku, że jednak miłość platniczna nie wystarcza.
                      Decyzja o definitywnym odebraniu Twego wybranka obecnej ( i zapewne nic nie
                      podejrzewającej żonie) zapadnie w okolicach grudnia. Czekam z utęsknieniem na
                      wątek pt. " Jak etycznie odebrać męża innej kobiecie przed Świętami Bożego
                      Narodzenia".
                      • Gość: małgo Re: Droga Karolino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 15:43
                        Zwracam Wam uwagę,ze zona tez będzie miala
                        korzysci z takiej platonicznej miłosci
                        Karoliny i męza.
                        Mąz cos będzie musial zrobic z tym narastajcą
                        przyjaznią,gdzies ją ulokować.U Karoliny nie,u
                        niej tylko platonicznie,więc..Kto słyszał o
                        mechanizmie przeniesienia,domysli sie,ze zona
                        przezyje gorące chwile.No chyba,ze cierpi na
                        migreny.:)
                        Nie krytykujmy Karoliny ,Ona chce dobrze dla
                        wszystkich,chce się poswięcac..:)))Dzięki niej
                        mąz znajdzie przyjazn,ktorej zona mu skąpi,zona
                        bedzie się cieszyc namiętnośćią męza.
                        Karolina zas bedzie doskonalic swoją duszę.

                        Pięknie,a ze potem wszystko pierdyknie,(ups wyrwało
                        mi sie),koszty dodatkowe zawsze muszą być.:))

                        Karolino nie żałuj sobie!Chwytaj marzenia!
                        • ty.ja Re: Droga Karolino 05.11.04, 17:08
                          Gość portalu: małgo napisał(a):

                          > Nie krytykujmy Karoliny ,Ona chce dobrze dla
                          > wszystkich,chce się poswięcac..:)))Dzięki niej
                          > mąz znajdzie przyjazn,ktorej zona mu skąpi,zona
                          > bedzie się cieszyc namiętnośćią męza.
                          > Karolina zas bedzie doskonalic swoją duszę.


                          :)))))
                          to jest PIĘKNE!!!

                          >
                          > Pięknie,a ze potem wszystko pierdyknie,(ups wyrwało
                          > mi sie),koszty dodatkowe zawsze muszą być.:))
                          >
                          > Karolino nie żałuj sobie!Chwytaj marzenia!

                          Małgo
                          Karolinie pozostawiasz tylko marzenia?
                          i to wtedy jak je złapie?

                          Karolino!
                          to już chyba wiesz "co masz łapać" aby cokolwiek ci w garści pozostało jak to
                          wszystko się rypnie :)
                          a rypnie się na pewno!
                          • Gość: małgo Re: Droga Karolino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 18:56
                            Karolina moze łapac tylko takie marzenia jakie ma.
                            Pewnie,ze moglyby byc piękniejsze...ale co my
                            mozemy zrobic.
                            Kazdy niestety musi się uczyc na własnych błędach,a
                            i tak wcale nie jest pewne,ze drugi raz tego samego
                            błędu nie popelni.Dziecku mowi się nie jedz cukierkow
                            bo cię zemdli,ono i tak je.Następnym razem tez to
                            zrobi jesli jest łakome.
                            Karolina jest duza i nikt nie moze jej tej torby z
                            cukierkami wyrwać ,ani dać jej po łapach.I tak miło,
                            ze ma jakies wątpliwości,trochę udawane ale..

                            Ładnie napisałas TY.JA,ze jak marzenia ładne to i ich
                            spełnienie jest ładne ,(czy dobre).:))))

                            • Gość: małgo Re: Droga Karolino p.s. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 19:02
                              Przeczytalam jeszcze raz i stwierdziłam ,ze mogę
                              byc nie zrozumiana.
                              Dobitnie więc;zgadzam się z Tobą TY.JA
                              A:))) to nie smiech tylko usmiech szeroki:)
                              • ty.ja Re: Droga Małgo 05.11.04, 20:56
                                Gość portalu: małgo napisał(a):

                                > Przeczytalam jeszcze raz i stwierdziłam ,ze mogę
                                > byc nie zrozumiana.
                                > Dobitnie więc;zgadzam się z Tobą TY.JA
                                > A:))) to nie smiech tylko usmiech szeroki:)

                                ktoś Tobie w konkursie na ASY tego forum przyznał pierwszego ASA
                                pierwszy AS to chyba AS KIER
                                i ten ktoś chyba się nie pomylił :)
                                a najdziwniejsze w tym jest, że...ja naprawdę nie wiem z czym Ty się ze mną
                                zgadzasz :)))
                                czy z moim TY czy z twoim JA :)))
    • Gość: monique Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 14:49
      Moja koleżanka podobnie zaczynala, mile pogawedki, przyjaźń, niestety w pewnym
      momencie przerodzilo sie to w coś wiecej, i zakochala sie, teraz cierpi ona,
      on, i zona, bo wszystko sie wydało. Na poczatku tez nie bylo seksu, pocalunkow
      a potem ich dopadlo. Jednym slowem ryzykowna gra dla wszystkich, wiec lepiej
      nie wkrecać sie w takie historie.
      • mind.surfer Re: problem etyczny 05.11.04, 20:38
        Wszystko to prawda, co piszecie - jakże racjonalne są te ostrzeżenia!!

        A jednak przecież 1:100 takich historii kończy się całkim udanym, drugim związkiem.

        Nikt z nas nie wie, włączając samych zainteresowanych jak to właściwie się
        skończy. Prawdę mówiąc jest nam bezpieczniej orzec, że skończy się tragicznie,
        bo inaczej trudno byłoby nam utrzymać w naszych umysłach chociaż, zdrowe moralne
        zasady, coraz bardziej kruszący się fundament...

        Chwiejność Karoliny, jej pseudomoralne podejście z jednej strony każe
        powiątpiewać w sukces jakiegokolwiek z jej przedsięwzięć, ale z drugiej strony
        czyż nie wydaje Wam się że jest po prostu właściwą adaptacją do świata w którym
        wszystkie reguły są płynne i wczorajsze tabu są dzisiejszym sztandarem wolnej myśli?

        gdyby nie to, że jest prawdopodobnie tylko słabą kobietą, która mu ulegnie,
        sekundowałbym wiernie jej romantycznemu porywowi, w którym spali się pewnie
        resztka jej młodzieńczej niewinności.

        • ty.ja Re: problem etyczny 05.11.04, 21:03
          mind.surfer napisał:

          > A jednak przecież 1:100 takich historii kończy się całkim udanym, drugim
          związk
          > iem.
          >

          i w tym miejscu jest pora, aby zastanowić się nad problemem etycznym tego
          gościa, który żeby wejść w drugi udany związek musi jakoś się 'rozliczyć"
          moralnie z pierwszym
          jak do tej pory to na Karolinę przerzucił swoje rozterki etyczne, o ile je
          wogóle jakieś posiada.
          i tu dla Karoliny mogłaby być wskazówka czy facet wart jest jej miłości-nawet
          platonicznej (z jej wyboru)
          ale czy to już nie jest inne opowiadanie?
        • Gość: gf Re: problem etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 22:59
          Dobrze gada, dac mu chleba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka