Dodaj do ulubionych

musze sie wygadac

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 00:07
To długa historia. Coś zgrzytało już od dawna.
czegoś bylo nam brak, może takie małżeńskie zużenie, znudzenie?
a moze zmierzch uczuć
i bezsilnosc wobec tego
i swiadomość ze nastepny dzien bedzie taki sam
i jeszcze jeden i jeszcze
az nas śmierc nie rozłączy
co raz mniej rozmów szczerosci
łaczyły nas tylko (az?) wspólne dzieci, wspolne mieszkanie zakupy
niby duzo
ale malo
koniec konców okazalo sie ze znalazl sobie przyjaciolke
przez internet
gadu gadu
nawet raz (podobno tylko raz) sie spotkali w jakiejs knajpce

zagadala do niego kiedys wieczorem jak byl na basenie przy komputerze
siedzialam ja i tak to sie wydalo
oczywiscie zapewnial mnie ze to tylko takie pogaduchy
tak ajk ja rozmawiam w pracy z kolezankami i kolegami
uwierzylam
a co mialam zrobic
kilka razy rozmawialam z przyjaciolka mojego męża tez mnie zapewniala ze
rzomawiaja tylko o np dzieciach (tez ma trojke i męża z ktorym jesli wierzyc
jej slowom nie ukalda jej sie, nic ich nie lączy, do tego stopnia ze ona
musi leczyc sie na depresje)
i taka mala zgubiona i potrzebujaca osóbka zaopiekowal sie moj maż
nie podobalo mi sie - rozmawialam z nim o tym
efekt byl taki ze dowiedzialam sie ze to nie moja sprawa, to jego znajomosc,
ze tak naprawde to jego ucuzia do mnie sie wypalily wiec nie czuje sie
winny, a w ogole to czy on juz nie moze sobie porozmawiac z inna kobieta? o
muzce, sztuce i książkach?
no niby moze
chociaz bardzo bylo mi przykro ze zaczął słuchac jej muzyki
ale przeciez tylko zeby poznac i miec temat do rozmowy
no niby powod jak kazdy inny
a potem kiedys zostawil w wordzie plik z zapisanymi ich rozmowami
90 stron
okazalo sie ze nie był to rozmowy li tylko omuzyce (a jesli tak do takie
baardzoosobicte i wyrazajace ogrom uczuc)
oksiazkach i obrazch (te tez byly dobrane wyjatkowo)
czulosci, szerosc uczucia emocje
chyba nigdy takich nie doznałam
i co najgorsze czarno na bialym ze mnie nie kocha, ze chyba właściwie nigdy
ze skrzywdzil mnie zeniąc sie ze mna
ze jesli byla jakas milosc to przelal ją na dzieci
ze to okropne miec świadomość ze zyje sie pod jednym dachem z osoba której
sie nie kocha i ze jeszcze bardziej okropna jest swiadomosc ze tak zostanie
...
coz nie byly to mile dla mnie chwile
nie maila czawsu sil a moze i ochoty zeby przeczytac wszywtko
przejrzalam
byly potem powazne małżonków rozmowy
i zapewnienia ze to wszytko klamstwo uluda i internet
ze to tylko literki
ze ona sie nie liczy

i uwierzylam
zaufałam

ale ich znajopmosc - rozmowy nie skonczyly sie
dalej sobie rozmwaiali o wychowaniu dzieci muzyce i ksiazkach
bolal mnie wszystko
i to ze wiem o czym byly ich poprzednie rozmowy
ze nie wiem jak dalej rzowija sie znjaomosc
ze slucha jej muzyki
ze jest zadumany
nawet miejsca z krórymi wiążały sie wspomnienia tej kobiety byly dla mnie
bolesne
w koncu po kolejnie burzliwej rozmowei powiedzial ze kasuje gadu
gadu nie ma go tam dla nikogo
ze sie pozegnal ze znajomą
napisal jej ze przeprasza ze nigdy nikt w nim nie wzbudzil
takich emocji ze niestety ja o wszystkim wiem o on nie chce ciastka przez
szybke i ze bardzo bardzo chce zeby jednak sie do niego odezwala
myslalam ze sie nie odezwie
i myslalam ze sie nie odezwala
tak myslałam
jakis czas temu pojawilo sie znowu komputerze gadu gadu
ale zpewnial mnie ze z nikim nie rozmwaia
a pytalam wprost
i ze nie klamie
juz nie
ze mnie kocha i ze tylko ja sie licze
i zebym w koncu zapomniala - wyamazala tamta kobiete
ze on owszem pamieta ale nic dla niego to nie znaczy nie rozpamietuje i nie
wspomina
rzeczywiscie bardzo sie starl byc dla mnie mily czuly, przytulal rozmawial
dostawalam drogie przenty z kazdej mozliwej okazji
bylo milo
sielanka
czulam sie potrzebna doceniona zauwazona wazna
moze nawet kochana
chociaz nie ukrywam z pewna doza niepewnosci nie dowierzania idt
przyznam sie nawet ze robilam kontrole szperania w kompie
wstydze sie tego
ale cos za slodko bylo
cos czailo sie cos czulam
ta cholerna kobieca intuicja
ale naprawde staralam sie odrzucac takie mysli wierzy ufac
no i z kazdym dniem cor az bardziej wierzylam ze stal sie cud
albo ze tamte rozmowy byly rzeczywwiscie checia zaimponowania, sprawdzenia
sie czy ja wiem zreszta czym
w kazdym razie ze byly nieistotne
ze ja on ze my i takie tam
ze jednak mamy szanse na dlugie zgodne i szczesliwe zycie
bardzo bardzo koachajce sie stadlo malzenskie
a potem byla nasza rocznica slubu
sprzedalismy dzieic rodzicom
cale popoludnie noc i prawie cala niedzila dla nas
bardzo sie cieszylam
on chyba tez przynajmije tak mówi
nie mielismy planow co bedziemy robic
wymyslalismy na biezaca i nic nie wychodzilo
w koncu wrocilismy do domu zrobilam kolacje: swiece wino nastrój
i nie wiem nie wiem po co zagladnęłam do skrzynki mailowej
czemu weszlqm do wiadomosci wysłanych?
nie wiem
nie wiem
przez mysl mi nie przeszlo ze bedzie tam cos czego nie powinnam widziec
a co zobaczylam? dwa maile wysłane do znajomej pani
do tej o której juz zapomnial
fajna rocznica
oczywiscie to tylko taka biurowa znajomosc
a trzynmana w tajemnicy przede mna bo bal sie mojej reackji
nie chcial robic mo przykrosci
kocha mnie i tylko mnie
zawsze tak bylo i bedzie
jestem b. wazna, itd itp
tylko ja sie licze
uwierz wybacz przepraszam co ja narobilem kochasz mnie zaufaj
i tak przez reszte wieczoru pol nocy i przwie caly nastepny dzien
a potem bylo chyba z 5 miesiecy jako tako. przynam troche mu nia dokuczalam.
nie rzucalam sie na szyje. on troche sie staral byc mily. juz prawie udalo mi
sie zapomniec i uwierzyc ...
a tu na gg znowu wyskoczyla znajoma pani
"to tylko znajaomość" znowu uslyszalam a ze w tajemnicy ...

bardzo miz jest zal i go i mnie i nas i dzieci
bardzo mi przykro
smutno
nie wim co robic nie wiem jak sie zchowac
nie wim w co uwierzyc
jak zaufac
jak sie odnaleść
jak dalej zyc
co robic??
?????????????????????????????????????????????????????????????????????
probowac wyaczyć? probowac zrozumiec? probowac kochac? probowac trwac?
ale czy zapomne
czy cien tej innej kobiety i tych innych uczuc juz zawsze beda ze mna?
czy moge zufac
co mam zrobic
co
co
co
jak
Obserwuj wątek
    • scrivo Re: musze sie wygadac 31.10.04, 00:22
      jak kochasz to trwaj i walcz, z wiarą.
      ale najpierw sama siebie zapytaj czy warto.
      i dla kogo chcesz żyć, dla siebie, dzieci, czy was obojga.
      • Gość: Zośka Re: musze sie wygadac IP: *.chello.pl 31.10.04, 05:20
        Spróbuj dla żartu odpłacić pięknym za nadobne. Ty też pogadaj z kims w gg.
        Zazdrość jest dobrą rzeczą, ale jej nadmiar jest wyjątkowo męczący. Sama to
        przeżyłam, gdy mój były mąż był taki zazdrosny. Doszło niestety w końcu do
        rozwodu, bo naprawdę to była chorobliwa zazdrość zupełnie bez powodu.
        Pozdrawiam
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 13:05
        nie wiem, nie wiem czy kocham
        nie wiem czy jeszcze mam siły
        nie chce krzywdzic dzieci
        ale nie iwem czy uda sie ich nie skrzywdzic "trwając"
        on o rozstaniu nie chce słyszec
        wlasnie ( i chyba tylko) z powodu dzieci
        ja jeszze mam nadzieje
        ale czy to moze sie udac tylko "zeby wspolnie wychowac dzieci"?
        czy moze nam sie udac nauczyc ich milosci i czulosci?
        • Gość: lena Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 14:44
          opostaw sprawę jasno, porozmawiaj z tą "znajomą" , faceci głupieją w pewnym
          wieku, to fakt niezbity, tylko dlaczego ty masz cierpieć.
          O rozstaniu nie ma mowy, bo przeczuwa ile by go to kosztowało , a tak na boku
          coś kombinuje. Machnij ręką , zajmij się sobą , idz na basen ,nawet udawaj że
          kogoś poznałaś , jej muzykę poprostu wyrzucaj, książki też , ja tak robiłam.
          Przejdzie mu ,każdemu przechodzi , tylko ból pozostaje az do wypalenia.
          Póżniej będzie się tego wstydził, zobaczysz.
        • Gość: joanna Re: musze sie wygadac IP: *.aster.pl 31.10.04, 15:30
          skąd ja to wszystko znam?????
          postaraj się znależć w sobie siłę, może się uda, czego Ci życzę z całego serca:)
          może narazie nie dla siebie, ale dla dzieci, o ile potraficie jeszcze rozmawiać
          bez awantur, że dzieci tego nie widzą, że coś nie jest tak
          Zgadzam się z Leną, że faceci w pewnym wieku głupieją, że warto porozmawiać z tą
          "znajomą".
          może???? ja porozmawiałam, bardzo sympatycznie, dziewczyna nie wiedziała, że ja
          o niczym nie wiem - teraz jest inna,może nawet dwie, a ja dalej jestem tylko
          "dodatkiem" do małżeństwa, o ile ten nasz związek można tak nazwać:(
          życzę Ci dużo wytrwałości, ale walcz, bo są dzieci
          jeżeli chcesz porozmawiac, podaj adres, może będę mogła być pomocna
          serdecznie pozdrawiam
          joanna
          • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:03
            musze założyc jakis nowy - po aktualnym moglby mnie ktos rozpoznac, a
            oczywiscie nikt nic nie wie, wszyscy - znajomi rodzina mysla ze jest ok .
            zgodna kochajac sie rodzina.
            a moze podam jej emaila?
        • im13 do smutnej 02.11.04, 14:38
          Trwac można mając pewność, że dla sieie nawzajem. Trwanie dla dzieci mija się z
          celem. Krzywdą dla nich jest jawny brak miłości między rodzicami, czy brak
          uczuć taty dla mamy. (wiem, bo widziałam, zbyt długo jako dziecko - dzisiaj
          moja mama jest wolna i szczęśliwa, szkoda, że tak późno). zaś sama wybrałam
          trwanie, kiedy zostałam przekonana, że to dla mnie, że jestem jedyna,
          wyjątkowa. z przeprosinami, że z jego powodu taka obolała.
          Życzę Ci dużo siły i mądrości do podjęcia jakiejkolwiek decyzji. :"(
      • Gość: Iga Re: musze sie wygadac IP: *.sip.asm.bellsouth.net 01.11.04, 00:12
        Z miloscia sie nie walczy. Milosc sie przezywa.
        Tak samo jak cierpienie.

    • megxx Re: musze sie wygadac 31.10.04, 16:05
      Być może zbyt wiele z nas nie koncentruje sie na swoich prawdziwych uczuciach,
      tylko na złudzeniu, co byłoby dobre dla dzieci.
      A jednak szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. Nie unikniesz zachowań, których
      będziesz potem żałować, bo działałaś pod wpływem chwili, impulsu.

      Musisz raczej wybrać, czy podejmujesz zdecydowane działania-przecież nie jesteś
      zadowolona z niejasnej sytuacji w jakiej się znalazłaś, albo przystosować się do
      niej. Tylko jest małe-ale-łatwiej "nie" powiedzieć na początku.

      Istnieją co prawda przypadki wytrwałości żon, niektóre kończą się jej wygraną,
      ale ile to kosztuje? I jaka jest gwarancja happy endu?

      O małżeństwo powinny troszczyć się dwie strony, to straszne jak ciągle mówi się
      kobietom: walczcie! A druga strona? Wystarczy jak powie: "przesadzasz?!"
      • Gość: Akinka Re: musze sie wygadac IP: *.chello.pl 31.10.04, 19:21
        Megxx - szkoda, że niestety masz rację.
        Pozdrawiam
        • Gość: lena Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 20:26
          nie poddawaj się ,"walcz" to może nie jest dobre słowo, ale nie ustepuj ze
          swojego miejsca , ty masz swoje porawai racje, zobzczysz , że wygrasz .. tak
          jak ja!
    • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:05
      czemu to tak boli
      rozmawialam z ta kaobieta
      to na nic
      obudwoje są sąbą zauroczeni zafascynowani
      rozmawiala z nia dopiero potem odkrylam jakie prowadza rozmowy
      zderzenie bylo szokujace
      klamali mnie oboje
      tak bardzo mi smutno czuje sie odrzucona niechciana
      wiemze z niej nie zrezygnuje
      bedzie sie tylko ukrywal i dalej mnie oklamywal
      wiem ze nasz zwiazek dla nas samych nie ma sensu
      ale mamy trojke dzieci!
      podchodzac do tego calkiem praktycznie - nie powolujac sie na uczucia i
      ranienie dzieci - łatwiej podzielic sie obowiazkami typu dodatkowy angielski,
      basen czy prozaiczne odrabianie lekcji jak sie jest we dwojke
      ale boje sie ze nie dam rady, ze nie sprostam prowadzeniu "firmy RODZINA"
      bez uczuc czulości szczerych rozmów
      ale ze swiadomoscią ze jest inna
      i ze ja sie nie licze jako kobieta, ze jestem tylko matka jego dzieci
    • Gość: Alicja Pogadaj z ta babka i jej mezem IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 31.10.04, 21:13
      Nie dziwie sie ze czujesz sie tak zdepresjonowana i tak pesymistycznie
      podchodzisz do wszystkiego.Facet cie zdradzil na kilku frontach. Nie wiem czy
      fizycznie, chociaz dlaczegozby nie skoro tak sie sobie ze wszystkiego
      zwierzali. On nieszczesliwy i niezrozumiany przez ciebie, ona tak samo. No wiec
      komfortowali sie wzajemnie. W waszym zwiazku nastapil wyrazny kryzys i nie
      twierdze wcale, ze tylko on byl winny. Prawdopodobnie ty tez to czujesz ze nie
      zaspokoilas jego potrzeb. Problem powstal kiedy maz postanowil rozwiazywac te
      problemy nie z toba tylko z obca baba. Ja na twoim miejscu komputer z domu bym
      wyrzucila i zaczela z chlopem gadac o tych wszystkich sprawach o ktorych on
      rozmawial z tamta. To policzek dla ciebie, ze pozwolilas aby tamta stala sie
      dla niego tak wazna.Graj z nim w otwarte karty. Prezenty ktorymi cie obsypywal
      mialy jedynie uspic twoja czujnosc, zagluszyc poczucie winy, uspokoic sytuacje
      na froncie z toba, aby nadal mogl spotykac sie z tamta. Sama zreszta to wiesz.Z
      toba kolacja rocznicowa a mysli i serce z tamta. Ohyda.Pogadaj z mezem tej
      babki, oraz z nia sama. Nie daj sie zmiesc komus na szufelke. To twoj maz i
      ojciec twoich dzieci. Walcz o niego i jego uczucia ale nie pozwol aby cie tak
      dalej wykorzystywal.
      • Gość: smutna Re: Pogadaj z ta babka i jej mezem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:49
        kompa wyrzucic sie nie da - to jego praca - pracuje w domu
        (takie rozwiazanie narzuca sie od razu)
        z nia rozmawialam
        nawet ostatnio postanowilam ja zaprosic do nas na kawe - jak to jet tylko taka
        zwykla znjomosc, to niech tam, moze poznam jakas ciekawa osobe - no a przy
        okazji moze cos wyniucham - upewnie się albo zdiziwię. no moze dowiem sie
        prawdy jak to z tą ich znajomością jest
        przeciez znajomi naszych wspolmałzonków sa naszymi
        spróbowałam założyc że to tylko znajoma
        napisałam do niej na gg - spytala sie czy mówie powaznie czy mnie żółć zalewa,
        i tak troche złośliwa była
        nie wiem czy rozbawilam ja swoim samozaparciem, naiwnością
        czy rozeźliłam ze przypomniałam o swoim istnieniu
        czy co
        a on dalej i tak bedzie z nia rozmawial - wiem - powiedzial i między wierszami
        i wprost. za niczego nie moge mu zabronic, ze o nic nie musi mnie prosic. no i
        wykasowal opcję "archiwizuj" w gg (znowu - bo to tez juz przerabialiosmy tylko
        wtedy zapisywal sobie te rozmowy w pliku tekstowym i jak wiecie wpadlo to
        kiedys w moje ręce - uwierzciew naprawde przez przypadek)
        chyba wolałabym zeby wtopila sie gdzies w tlo jako znjoma rodziny - wygladalaby
        mniej groźnie
        bardziej boli mnie jego podejscie do mnie - zero emocji, lekko pobłażająca
        mina, i teskty "przesadzasz", to "nie jest prawda", "nie jestem w stanie
        sprostac twoim wymaganiom"
        całe jego zachowanie wobec mnie pokazuje że mu nie zależy na mnie jako
        kobiecie - no ewntualnie jako pomocy domoej i matki dzieci
        dzieci sa dla niego wazne wiem
        moze najwazniejsze
        chociaz nie az tak zeby spreobowal dla nich pokochac ich mamę i np dla dobrego
        samopoczucia mamy zaprzestac pogaduch ze znjomą
        zeby ..
        wiem ze to nie tylko jego wina
        wiem ze pewnie ja tez gdzies zawalilam
        mysle i mysle i nie wiem gdzie
        no moze wiem a moze i nie wiem - ale tak czy siak chyba juz sie tego nie da
        naprawic
        bo on zawsze byl skryty i nigdy nie afiszowal swoich uczu, nie
        naduzywal "kocham" itp
        do czasu rozmów przez gg ze znajomą
        to ja zawsze sie przytulalam calowalam dopytywalam czy mnie kocha itd
        potem dzieci - obowiazkow wiecej - znuzenie - ped życia, a tez i mysli ze moze
        się narzucam że mozę on tego nie chce
        no jakos tak wyszlo ze przestalam
        wydawalo mi sie ze nie zauwazyl,ja chyba tez nie zauwazylam - bo to nie bylo
        wyrahowane i przemyslane - ot tak wyszlo
        moze to to?
        a moze nie
        a moze on nigdy mnie nie kochal?
        rozmawiam z nim ale to nic nie daje
        nawet sa chwile ze che uwierzyc, dac wiarę
        ale najczęściej za momencik on jakims gestem miną słowem zaprzecza wszystkiemu
        w co już juz chciałam uwierzyć
        a może sie czepiam
        moze rzeczywiście zbyt się przejmuję i doszukuje drugich sensów, drugiego dna
        czytam zbyt duzo miedzy slowami
        probowalam to "olac" ale nie potrafie
        wymysliłam nawet ze potrzebny mi romans - zeby sie dowartosciować poczuc jak
        kobieta a nie matka, ale ani nie potrafie, ani nie chce, ani bym nie mogla no i
        w ogole to niejest dobre rozwiązanie
        piszcie prosze
        wiem ze nikt nie da mi gotowej recepty, odpowiedzi
        ale moze podpowiedz
        moze cos zrozumiemmoze obudzi sie nadzieja
        piszcie prosze
        bo jak czytam wasze odpowiedzi to robi mi sie lżej że jeszcze kogos obchodze
        • Gość: Alicja JESTES NAM BARDZO BLISKA IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 01.11.04, 00:44
          Droga Smutna, przeczytawszy twoj post po prostu nie moglam sie powstrzymac od
          lez. Oczywiscie ze nas wszystkich bardzo obchodzisz. Dlatego chyba robi nam sie
          tak smutno po tym co piszesz. Jestes mila, delikatna i bije od ciebie takie
          cieplo. Nie wiem jak mozna byc takim zimnym draniem, jak ten twoj maz. Chcesz
          osobiscie poznac swojego wroga, czy tez udowodnic im ze klamia i oszukuja? Mnie
          nie byloby stac na taka wewnetrzna sile. Chyba raczej przybralabym taktyke
          bezposrednia i publicznie bym ja skompromitowala. Zrob troche zamieszania w
          jej srodowisku. Niech inni wiedza co czyni po cichu. Nie boj sie reakcji osob
          postronnych. Jestes ofiara tych dwojga "przyjaciol". Zrob troche zamieszania
          wokol nich. Zareczam ci ze nie bedzie im tak przyjemnie jak dotychczas. Cisza i
          udawanie ze wszystko jest OK NIC DOBREGO CI NIE PRZYNIESIE. To jest wlasnie
          taktyka twojego meza abys sama zwatpila w swoj rozum i przestala nazywac rzeczy
          po imieniu. A jego kochanka dala ci juz najlepszy dowod ze nie o niewinna
          konwersacje z twoim mezem jej chodzi skoro powiedziala do ciebie ze cie zolc
          zalewa. Jako kolezanka internetowa tylko, nigdy tak nie moglaby powiedziec.
          Powtarzam raz jeszcze moja rade:NAKOP JEJ DO TYLKA I SKOMPROMITUJ ICH
          OBOJE,zczegolnie w jej srodowisku. Pozdrawiam cie i sciskaaaam mocno. Jestem
          sercem po twojej stronie. Zaslugujesz na milosc, szacunek i godne zycie.
          • Gość: pewna żona Re: JESTES NAM BARDZO BLISKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:16
            Nie wiem, czy to dobry pomysł na ratowanie małżeństwa.
            Przeciez po takiej akcji mąż Ją znienawidzi i na pewno odejdzie z domu do tej
            drugiej.
            • Gość: Alicja Re: JESTES NAM BARDZO BLISKA Pewna zona IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 01.11.04, 21:06
              Napewno moj pomysl na ratowanie malzenstwa jest lepszy niz twoj, bo ty kazesz
              jej skladac pozew rozwodowy. To jest dla ciebie takie budujace zwiazek?
          • procesor Re: JESTES NAM BARDZO BLISKA 01.11.04, 22:15
            Kopiąc kogoś wtyłek i kompromitując nie naparwia sie więzi miedzyludzkich.
            Zaspokaja sie tylko własną żądzę zemsty.
            Niskie i w ogólnym rachunku nieopłacalne.

            Udawanie że wszystko OK tez nie jest rozwiązaniem.
            Cokolwiek Smutna postanowi warto by pamietała o tym że najwazniejsze by miała
            szacunek dla samej siebie.
            Więc ani nie powinna poniżac innych - ani nie powinna sie godzić na poniżanie.

            A my niestety lub na szczeście nie możemy jej dac jedynie słusznej recepty na
            życie..
      • Gość: Luty Re: Pogadaj z ta babka i jej mezem IP: *.dialup.mindspring.com 02.11.04, 01:50
        Gość portalu: Alicja napisał(a):

        Walcz o niego i jego uczucia


        A jak to sie walczy o uczucia? na szable, czy z pistoletu...? hihi
        • mathias_sammer Re: Pogadaj z ta babka i jej mezem 02.11.04, 11:37
          Gość portalu: Luty napisał(a):

          > Gość portalu: Alicja napisał(a):
          >
          > Walcz o niego i jego uczucia
          >
          >
          > A jak to sie walczy o uczucia? na szable, czy z pistoletu...? hihi


          Luty, dlaczego namawiasz kobiete, zeby walczyla o swojego meza? Inni tez
          pisza "poddaj sie, czekaj" czy tez "poswiec sie". Dlaczego to kobieta ma ciagle
          sie poswiecac, z czegos wiecznie rezygnowac, zeby pan i wladca byl ewentualnie
          zadowolony? Malzenstwo to uklad partnerski, dwie strony sa na rownych prawach,
          jesli niektorym panow wydaje sie inaczej to myla sie i to bardzo. Jesli tworza
          inne zwiazki to nie jest to malzenstwo, lecz kontynuacja archaiczengo KKKlanu,
          w ktorych role czarnego ( z calym szacunkiem dla kazdej rasy ludkiej) powierza
          sie kobiecie.

          Albo jest sie mezczyna albo meskim prototypem (na szczescie!!!) nie
          wprowadzonym do masowej produkcji.
          Samce z fujarka miedzy nogami maja wybor- wolny i nieprzymuszony.
          Choc doprawdy jest to sztuka na miare Piccasa.

          M.S.
          • Gość: Luty Re: Pogadaj z ta babka i jej mezem IP: *.dialup.mindspring.com 02.11.04, 12:34
            ...nie namawiam, walczenie o uczucia wydaje mi sie byc zalosne...:)
    • Gość: ryb Re: musze sie wygadac IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.10.04, 21:52
      Wszystko jest jak na dloni. Facet Cie kocha i nie chce Cie zranic a Ty
      rozgrzebujesz to wszystko w kolko. Po co? Jak go nie zaspakajasz, to pozwol
      niech to inna zrobi. Nie mozna tak egoistycznie podchodzic do zycia.
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:05
        dzieki
        nareszcie wszystko zrozumialam
        • Gość: ryb Re: musze sie wygadac IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.10.04, 22:13
          :))) Wiedzialem ze zrozumiesz. Teraz jestes gotowa do prawdziwej walki. Sama
          bedziesz wiedziala co masz zrobic...ale gdyby co, to sluze pomoca:)
          • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:25
            z góry dziękuję
            • Gość: ryb Jeszcze maly punkt... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.10.04, 22:30
              Czy jestes przekonana ze on rozumie o co Ci z ta kolezanka chodzi? Nie sadzisz
              ze on mysli, ze po prostu przeginasz i z czasem Ci przejdzie? Wiesz, ja tutaj
              siedze od kilku lat i czasami konwersacje z roznymi Paniami byly hmmm, jakby Ci
              to powiedziec :)...ale to wszystko, nic wiecej. I nie czuje sie winny...moze on
              tez sie nie czuje winny?
              • Gość: smutna Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:36
                gdybu to tylko chodzilo o rozmowy z ta pania
                ale tu chodzi rowniez o jego codzienne zachowanie wobec mnie
                i sama nie wiem co boli bardziej
                moze jakby spotkalo mnie to osobno najpierw jedno potem drugie
                to moze dalabym rade
                a tak ...
                ech szkoda słow
                czy jak konwersowales z roznymi paniami rozmawiales rozniez ze swoja pania?
                przytulales ja? kochaliscie sie? czy jak wirtualnie zapraszales inna do
                knajpy , ze swoja byles na wykwintnym obiedzie?
                czy tu sobie gadasz a w domu masz obiad podany i majtki wyprane?
                • Gość: ryb Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.10.04, 22:54
                  Wiesz, wirtualnie nie zapraszalem i nie bede zapraszal...ale tu nie o to chodzi.
                  U Was zachwial sie balans zaufania. I nie zdziw sie ze Twoj maz moze Ciebie o to
                  winic. Teraz chce przeczekac "Twoj stan". Dowodem na to moze byc te wlasnie
                  "nic", o ktorym tyle razy pisalas. Ale kto wie? Znamy Twoja historie, jego nie
                  jest znana. A nakrecic sie jest latwo, szczegolnie z pomoca innych
                  "zdradzonych". Uwazaj :)))
                  • Gość: smutna Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 20:25
                    naprawdę próbuję się nie nakręcac - próbuję sobie to wszystko poukładać,
                    zrozuieć i znaleźć najlepsze rozwiązanie dla mnie dla niego dla dzieci dla nas
              • Gość: Natalia Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.sip.asm.bellsouth.net 31.10.04, 23:13
                Moze i nie czuje sie winny
                Ale jak go zona prosi, zeby skonczyl ta znajomosc to tak trudno to zrobic?
                jak sie kogos na prawde kocha
                • Gość: gf Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:39
                  Przeciez to oczywiste, ze facet kocha sie w tamtej kobiecie.
              • Gość: gf Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:40
                > Wiesz, ja tutaj
                > siedze od kilku lat i czasami konwersacje z roznymi Paniami byly hmmm, jakby
                Ci
                > to powiedziec :)...

                o cholera ;) jakies czerwone powrozy mozna dostac? ;)))
                • Gość: ng Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.sip.asm.bellsouth.net 01.11.04, 01:49
                  A co to sa czerwone powrozy?
                • Gość: ng Re: Jeszcze maly punkt... IP: *.sip.asm.bellsouth.net 01.11.04, 01:50
                  A co to sa czerwone powrozy?
                  • Gość: gf linki... :)) nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 22:43
      • Gość: kasia Re: musze sie wygadac IP: *.stok.bial.pl 31.10.04, 22:16
        szczerze wsploczuje, bo sytuacja wydaje sie taka troche zalosna. facet
        zachowuje sie mocno niepowaznie, ale jest z toba. z jakis powodow, i nie wydaje
        mi sie, ze chodzi tylko o dzieci.
        podoba mi sie pomysl z zaproszeniem wirtualnej 'rywalki'. skoro to nie romans,:)
        ale nie mozesz jej zmusic do niczego, moze oni rzeczywiscie chca utrzymywac ta
        znajomosc na poziomie internetu. problem tylko w tym, czy jest to moralne,
        skoro rani to ciebie? a to problem do rozwiazania dla Was obojga. czy on wie,
        ze czujesz sie przez jego zachowanie zdradzona i upokorzona? moze trzeba mu to
        powiedziec na spokojnie.
        • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:20
          wie
          wie
          wie
          przegadalam dlugie godzin, na spokojnie, na smutno ze zlościa ze łzami
          i nic
          • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:21
            prosilam o rozwod
            albo zeby sie wyprowadzil "na próbę"
            i nic
            • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:24
              mu tez proponoealam zeby zaprosil swoja znajomą do nas na kawę
              i nic
              a to nie jset znajomosc na poziomie "internetu" - wiem ze przynajmniej raz juz
              się spotkali
            • Gość: kasia Re: musze sie wygadac IP: *.stok.bial.pl 31.10.04, 22:28
              to chyba szkoda twoich nerwow. on bedzie w tej "przyjazni" kwitl, a ty bedziesz
              chlipiala po katach. moze przeczekaj? takie fascynacje nie trwaja wiecznie.
              moze jej sie znudzi? zwal na niego wiecej obowiazkow. a poza tym to teraz, ma o
              czym z nia rozmawiac ( bo ona go rozumie, a ty nie).

              co do dzieci, to z wlasnych wspomnien z dziecinstwa, odradzam ci zdradzanie sie
              z ta sytuacja przed dziecmi.
              • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:44
                wiecej obowiazków powiadasz? no tu jest problem - pomaga w domu duzo - to nie
                tak ze nic nie robi - naprawde duzo zajmuje sie dzieciakami. ja niestety dlugo
                pracuje, więc siłą rzeczy. nawet czasem jedzie z kartką na zakupy.
                a co do ujawniania sytuacji przed dziećmi ... sa za male zeby powiedziec im
                wprost (i nawet bym nie chciala)
                ale boje sie ze jak tak będziemy trwać przy sobie w "firmie rodzina" to nie
                uniknę jakiś złośliwych czy niepochlebnych półsłówek
                tak tego sie boje - nie chialabym tegoale nie wiem czy dam rade gryżć się do
                konca życia w jezyk
                a z własnych wspomnien z dziecinstwa pamietam ze to bylo przykre
      • zonka3 Re: musze sie wygadac 02.11.04, 23:47
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > Wszystko jest jak na dloni. Facet Cie kocha i nie chce Cie zranic a Ty
        > rozgrzebujesz to wszystko w kolko. Po co? Jak go nie zaspakajasz, to pozwol
        > niech to inna zrobi. Nie mozna tak egoistycznie podchodzic do zycia.


        a na jakiej podstawie twierdzisz, ze facet ja kocha? czy to ironia? bo wyglada
        na to ostatnie
    • Gość: pewna żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:41
      Na Twoim miejscu napiałabym pozew o rozwód. Jeśli mężowi zależy na związku,
      szybko zakończy romans i będzie Cię prosił o przebaczenie.
      Jeśli zgodzi sie na rozwód, to znacy, że nie widzi szansy na wspólne życie.
      Przecież po rozwodzie nie przestanie być ojcem Waszych dzieci. Dlaczego zależy
      Ci na utrzymaniu związku. Chodzi o sprawy finansowe?
      Z doświadzenia wiem, że po uzyskani rozwodu partnerzy żyja w większej
      przyjaźni, niż kiedy byli małżeństwem.
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.04, 22:50
        nie chodzi o sprawy finansowe ja pracuję i wiem ze jezeli doszloby do
        rozwodu "łożyłby" na dzieci
        mówiła mu o rozwodzie
        nie chce, on nie chce
        bo dzieci bo lepeij razem bo jestem najważniejsza
        ja wolałabym rozstanie - sprawa jasna - było minęło
        jestem byłą żoną
        masz rację chyba łatweij byłoby żyć w przyjaźni
        może muszę to zrobic a nie tylko straszyć?
        • procesor Re: musze sie wygadac 31.10.04, 23:05
          Straszenie rozwodem to nie jest chyba dobre wyjście.

          Pomijając czy ta pani jest tylko znajoma czy kims więcej - problem tkwi w tym
          że tój mąż nie liczy sie z twoimi uczuciami.
          I że rozmowy o tym nic nie dają.
          Ale rozstawac się nie chce, fundując ci sytuacje która szarpie ci nerwy i
          zdrowie psychiczne wystawia na uszczerbek.

          Czy ty go jeszcze kochasz?
          Gdy przeczytałam ten wątek to mi samej zrobiło sie smutno..

          Może terapia małżeńska? Rozmowy w obecności mediatora. Może to doprowadziłoby
          do wyjaśnienia sytuacji?
          Bo wygląda na to że jemu jest dobrze jak jest.. Ale w rodzinie powinno się
          dążyć do zaspokojenia potrzeb każdego z jej członków. Trudna sytuacja.
        • Gość: majka9 Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 23:13
          Chciałam Ci przypomnieć, że nie jesteś jeszcze byłą żoną,
          jesteś - Fisrt Lady i to ty masz prawo przegonić ją parasolką
          a nie ona Ciebie. Jeżeli poważnie myślisz o rozwodzie
          to złóz wniosek a nie strasz (w razie poprawy możesz go wycofać).
          Co do zapraszania jej do domu to ja nie ryzykowałabym, bo
          chyba nie umiałabym trzymać w takiej sytuacji głowy wysoko.
          Trzymaj się!
          • Gość: pewna żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 23:59
            Mówiąc o złożeniu wnisku rozwodowego nie myślałam o zastraszeniu Twojego męza
            tylko o tym, żebys wreszcie poczuła,że sama decydujesz o swoim życiu. Nie
            bądź "dodatkiem" do faceta, który bawi sie Twoimi uczuciami.
    • lune :((((( 01.11.04, 01:07
      przez chwilke zastanow sie co ty czujesz - tak naprawde ;

      walczyc ? znosic ? zaakceptowac ? przeciac ?

      cztery drogi ; kazda kosztuje ... ; przykro mi gdy Cie czytam ; wiem ze sie
      bardzo meczysz ta sytuacja ale wiem tez - ze jesli wybierzesz madrze -
      cokolwiek ... poradzisz sobie ; tak juz jest ze gdy wybieramy w zgodzie z soba -
      potrafimy pokonac trudnosci o ktorych nam sie wczesniej nie snilo ;

      pozdrawiam cie serdecznie, lune


    • Gość: gf przyjrzyj sie uwaznie 'Alicji'... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:39
      Ryb ma racje, czlowiek z 'zyczliwa' pomoca innych moze sie nakrecic do stanu
      totalnego zeswirowania, w ktorym jest Alicja. Patrz i boj sie.

      Co do dawania sobie rady solo - innym sie udaje to i Tobie by sie udalo, jak by
      co. Nie pekaj.

      Co do bycia niekochana. Wiesz, w gruncie rzeczy przez wiekszosc czasu, w
      relacjach z wiekszoscia mezczyzn kochamy siebie w ich oczach a nie ich...
      A jedyna metoda na unikniecie rozczarowan jest po prostu rezygnacja z zadawania
      sie z nimi. Bylabys do tego sklonna?

      Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: teresa Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:48
      zapytaj siebie samą czego tak naprawdę chcesz...
      i jakie masz wyjścia i na co Ciebie stać..
      ja bym złożyła pozew o rozwód
      nie pozwoliłabym siebie tak traktować
      wpadniesz w chorobę
      w głęboką depresję
      ucierpią i Ty, i dzieci
      nie warto
      miej odwagę podjąć tę decyzję
      z wszelkimi jej konsekwencjami
      on może sie opamiętać
      ale równie dobrze, sprawa może zakończyć sie rozwodem
      nie ustepuj, nie daj się tak traktować
      posłuchaj siebie, czy Ty go wciąż kochasz?
      chcesz godzić się z rolą niańki dla dzieci, pomocy domowej dla pana?
      przetrwasz to?
      załamiesz sie nerwowo
      moja koleżanka wpadła w głeboką deprsję
      nie mogła pracować
      na lekach przesypiała pracę w toalecie
      wreszcie straciła pracę
      ratuj swoje zdrowie
      póki nie jest za późno
    • littletrouble Re: musze sie wygadac 01.11.04, 01:51
      Pomysl czego naprawde pragniesz...Nie unieszczesliwisz dzieci odchodzac od
      meza, gdyz zapewniam cie ze beda tysiac razy bardziej szczesliwe widzac cie
      radosna,niz nieszczesliwa i przygnebiona. Nikt nie podejmie za ciebie decyzji
      ale zastanow sie czy jest jeszcze o co walczyc, czy warto po raz kolejny
      zaufac,czy masz w sobie wystarczajaco sily?a przede wszystkim czy da to
      szczescie Tobie? czy uwierzysz w szczerosc czulych slow i gestow? Kazda kobieta
      ma w sobie sile by walczyc. Walcz o siebie.


      Kiedy Bóg stworzył kobietę, był to już 6 dzień jego pracy i w dodatku po
      > > godzinach...
      > > Pojawił się anioł i zapytał:
      > > - czemu tyle czasu Ci to zajmuje?
      > > Bóg mu odpowiedział:
      > > - widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie
      plastikowa,
      > > ma
      > > 200 ruchomych części, wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach
      > > jedzenia. Ma łono, w którym się mieści dwoje dzieci naraz, które znika
      > > (kiedy, pojęcia nie mam). Ma taki pocałunek, który leczy każdą rzecz od
      > > startego kolana do
      > > złamanego serca.
      > > Anioł starał się powstrzymać Boga:
      > > - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem
      do
      > > jutra.
      > > - Nie mogę, powiedział Bóg. Jestem tak blisko skończenia tego dzieła.
      > > Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
      > > - Ale zrobiłeś ją taką miękką?
      > > - Ona jest miękka, ale jest także twarda. Nawet nie wiesz ile może
      znieść
      > > lub osiągnąć.
      > > - Będzie myśleć? spytał Anioł
      > > /szowinistyczna świnia z tego anioła - przyp. tłumacza/
      > > Bóg odpowiedział:
      > > - Nie tylko będzie myśleć. Będzie rozumować i negocjować.
      > > Anioł zauważył coś, zbliżył się i dotknął policzka kobiety.
      > > - wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się
      jej
      > > dać za wiele rzeczy.
      > > - To nie skaza, to łzy.
      > > - A po co są łzy? zapytał Anioł
      > > Bóg powiedział:
      > > - Łza, to jest forma, którą ona wyraża swą radość, wstyd, rozczarowanie,
      > > samotność, ból i dumę.
      > > Anioł był pod wrażeniem.
      > > - Jesteś geniuszem. Pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są
      > > zdumiewające.
      > > - Kobiety mają siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci,
      przezwyciężają
      > > trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i
      > > radości.
      > > Uśmiechają się, kiedy chcą krzyczeć, śpiewają kiedy chcą płakać, płaczą
      > > kiedy są szczęśliwe i śmieją się kiedy są zdenerwowane. Walczą o to, w
      co
      > > wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie"
      > > jako
      > > odpowiedź, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie
      > > nowych
      > > butów, ale dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem,
      > > kochają bezwarunkowo,
      > > płaczą kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się, kiedy przyjaciele
      > > odnoszą sukcesy. Łamie się im serce, kiedy umiera przyjaciel, cierpią
      > > kiedy
      > > tracą członka rodziny, ale są silne kiedy nie mają skąd wziąć siły.
      > > Wiedzą,
      > > że objęcie i pocałunek mogą uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych
      > > kolorów, wielkości i kształtów. Prowadzą samochody, latają samolotami,
      > > wysyłają Ci e-maile, żeby powiedzieć, że Cię kochają. Serce kobiety jest
      > > tym, co powoduje, że świat się kręci.

      pozdrawiam i z calego serca zycze powodzenia
      • Gość: teresa Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 01:55
        piękne
    • kardiolog Re: musze sie wygadac 01.11.04, 11:36
      Smutna, przeczytalem Twoja historie i wpisy.
      I mnie tez zrobilo sie cholernie smutno.
      Chcialoby sie powiedziec: dlaczego nas dopada wlasnie taki ku&ewski los?
      Dlaczego nas to spotyka? Przeciez staramy sie zyc w zgodzie ze soba, z religia,
      z innymi, staramy sie pomagac innym? Jestesmy wrazliwi, pelni uczuc glownie
      tych dobrych, wiec dlaczego? Dlaczego musimy doswiadczac zla i to przez innych?

      Smutna, mniemam, ze nie w tej wymyslonej osobie z internetu jest problem. To
      erzac problemu. Popatrz- tyle wspolnych lat, tysiace wspolnie przezytych
      godzin, miliony minut. To przezylas Ty i Twoj maz. Smiesza mnie historie
      podjudzajace Cie do walki, bo kazda walka bedzie obracac sie przeciwko Tobie.
      Zrobisz oczywiscie jak chchesz, ale musisz liczyc sie z bolesnymi dla siebie
      konsekwencjami. Ty juz zrobilas swoje, teraz kolej na Twojego meza. Dalas
      tysiace dowodow, ze go kochasz, ze chcesz z nim zestarzec sie, ze pragniesz
      rodziny i ze jestes mu wierna. Tej wlasnie a nie innej rodziny!
      Pamietaj ta kobieta w sieci moze byc tylko wymyslem postacia nie-istniejaca.
      Moze jej w ogole nie ma, w takiej postaci zostala tylko wykreowana przez
      Twojego meza? Jej nie ma, ale Ty jestes. Jestes realna z krwi i kosci. Zadna
      wymyslona postac, zadne tamagoczi nie zastapi zywego czlowieka.
      REALNEGO CZLOWIEKA.
      Jestem ostatnia osoba, ktora powinna Tobie dawac rady, ale jestem tym, ktory
      widzi sprawy inaczej, zupelnie inaczej. Czasami inna optyka jest przydatna,
      czasami nie.

      Gdybym mial cokolwiek radzic zapytalbym sie meza o to, co dalej z Wami.
      Jesli chce byc z Toba ( a wierze ze tak) to powinniscie bez dzieci wyjechac
      gdzies razem, pobyc ze soba, porozmawiac.. no i zwy<czajnie przytulic sie do
      siebie. Lakniecie swojego ciepla jak powietrza i zadne zaslony dymno-slowne
      tego nie zaciemnia.

      Ktos musi zrobic pierwszy krok. Jestem mezczyzna i to dosc konserwatywnym stad
      wydaje mi sie, ze powinien wykonac go Twoj maz. Jesli boi sie lub istnieja inne
      powodu jego czekania, moze to wlasnie Ty powinnas podjac sie najtrudniejszego?
      Nie mysle tu o rozwodzie.

      zRzeba zyc w zgodzie ze soba , choc cena niekiedy moze byc bardzo wysoka.

      Ty tez masz wybor, smutna...

      kardiolog
      • Gość: żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 12:32
        Drogi panie kardiologu, bardzo się cieszę , że trafiłam na twój wpis. Mam taki
        z pozoru drobny problem i potrzebuję odpowiedzi właśnie nieco konserwatywnego
        męzczyzny.
        W moim małżeństwie był kryzys, była inna ... zdrada fizyczna (?) - nie jestem
        pewna . Nie sypiamy ze sobą od dłuższego czasu.Sprawa zakończyła się dużym
        rozczarowaniem i niesmakiem , a nawet stanmi depresyjnymi u niego. Nie
        rozmawiamy o czasie minionym , chcę zapomnieć. Potrzebuję bliskości i mój mąż
        również, ale... czy mam znowu się narzucać i usłyszeć " proszę przestań", czy
        czekać na jego pierwszy krok w moim kierunku (jak długo). Wydaje mi się ,że
        czeka na ten moment, też uwawżam ,że inicjatywa powinna być jego.Usłyszał ode
        mnie słowa "brzydzę się tym co robisz" . MOże to powstrzymuje . Ja usłyszałam ,
        że mnie nie kocha. Jesteśmy razem, kupuje mi kwiaty, pamięta o
        rocznicach ,rozmawiamy ,ale nie sypiamy ze sobą. Jak do tego wrócić? Głupie
        pytanie ? Dla mnie trudne. Proszę o odpowiedz mężczyznę nieco konserwatywnego.
        • kardiolog Re: musze sie wygadac 01.11.04, 14:17
          Gość portalu: żona napisał(a):

          > Drogi panie kardiologu, bardzo się cieszę , że trafiłam na twój wpis. Mam
          taki
          > z pozoru drobny problem i potrzebuję odpowiedzi właśnie nieco konserwatywnego
          > męzczyzny.
          > W moim małżeństwie był kryzys, była inna ... zdrada fizyczna (?) - nie jestem
          > pewna . Nie sypiamy ze sobą od dłuższego czasu.Sprawa zakończyła się dużym
          > rozczarowaniem i niesmakiem , a nawet stanmi depresyjnymi u niego. Nie
          > rozmawiamy o czasie minionym , chcę zapomnieć. Potrzebuję bliskości i mój mąż
          > również, ale... czy mam znowu się narzucać i usłyszeć " proszę przestań", czy
          > czekać na jego pierwszy krok w moim kierunku (jak długo). Wydaje mi się ,że
          > czeka na ten moment, też uwawżam ,że inicjatywa powinna być jego.Usłyszał ode
          > mnie słowa "brzydzę się tym co robisz" . MOże to powstrzymuje . Ja
          usłyszałam ,
          >
          > że mnie nie kocha. Jesteśmy razem, kupuje mi kwiaty, pamięta o
          > rocznicach ,rozmawiamy ,ale nie sypiamy ze sobą. Jak do tego wrócić? Głupie
          > pytanie ? Dla mnie trudne. Proszę o odpowiedz mężczyznę nieco
          konserwatywnego.


          Byl problem, byl kryzys, byla inna, ale nie jestes pewna? Problemu tez nie
          jestes pewna?
          Daj spokoj zono.

          Ale skoro prosisz (oczywiscie traktuje Twa prosbe z przymruzeniem Twojego oka)
          to zalecam podobnie jak smutnej. Mozesz szukac tutaj:
          www.podroze.pl/25299F468F71451E821EFB33D813EE98.htm
          Ja wlasnie szukam, bo z osobistazona "wzielismy sie na wyscigi" kto pierwszy
          znajdzie fajne, nowe miejsce na urlop w listopadzie. Stawiam na Capo Verde, ona
          na Acapulco (znaczy: Wam jechac tam nie wolno).

          Urlop urlop i jeszcze raz urlop. Ot, cala rada.

          kardiolog
          • Gość: żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 15:07
            wiesz,może to i dobry pomysł. Ale co zrobić z zapracowanym , co to o urlopie
            ani nie myśli?
            Problem był, ale go już na szczęście nie ma, aa właściwie "jej". No i dobrze.
            A zyć przecież trzeba, różne myśli i potrzeby chodzą po głowie , jak
            doprowadzić do realizacji, w kulturalny i nie narzucający się sposób?
            Podpowiesz?
            • kardiolog Re: musze sie wygadac 01.11.04, 15:14
              Gość portalu: żona napisał(a):

              > wiesz,może to i dobry pomysł. Ale co zrobić z zapracowanym , co to o urlopie
              > ani nie myśli?
              > Problem był, ale go już na szczęście nie ma, aa właściwie "jej". No i dobrze.
              > A zyć przecież trzeba, różne myśli i potrzeby chodzą po głowie , jak
              > doprowadzić do realizacji, w kulturalny i nie narzucający się sposób?
              > Podpowiesz?


              Oczywiscie. Ciesze sie, ze sobie poradzilas z problemem. Mam nadzieje, ze nie
              dopadnie Cie znow za kilka dni. Wyjazd na urlop z mezem jest naprade znakomitym
              pomyslem, nie musi byc daleki wystarczy np. Bieszczady.

              Sprobuj przekonac meza, zeby jednak zrobil sobie wolne i zebyscie razem mogli
              gdzies pojechac. A jak "doprowadzić do realizacji, w kulturalny i nie
              narzucający się sposób?", no coz- Ty znasz meza lepiej. Odpowiedzi jak wyjechac
              i gdzie szukaj w domu a nie na forum.
              :-)
              kardiolog
              • Gość: żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 15:26
                rzeczywiście masz styl! Nic nie powiesz, pewnie masz racje i w tym punkcie.
                Wyjazd nie wchodzi w grę w tym momencie, bo: praca, zwierzęta domowe ,
                szkoła.Trzeba działać w domu, tylko wiesz tak naprawdę , to boję się "sparzyć"
                tzn dostać tzw. "zimny prysznic", a pewnie i on ma obawy.
                Cóż,tak jak pisałam ,sądzę ,że to do mężczyzny należy inicjatywa , amoże się
                mylę?
                • Gość: ryb Re: musze sie wygadac IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.11.04, 16:47
                  Pewnie ze sie mylisz...
                  • Gość: zona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 17:21
                    Tak? no to podrzuc jakąś niebanalną myśl.
                    • Gość: ryb Re: musze sie wygadac IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.11.04, 18:01
                      Mowisz, ze jestes w stadium "kazde chce ale nie wypada"?
                      • Gość: żona Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.04, 19:36
                        można to tak ująć, albo i chciałabym i boję się - ja się boje poprostu odmowy i
                        odrzucenia, a on może boi się mojej reakcji ( zresztą nie wiem i chyba nie
                        powinnam się wypowiadać za niego, ale coś jest na rzeczy). Głupi problem , ale
                        dla mnie istotny.
                        • Gość: ryb Re: musze sie wygadac IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.11.04, 20:55
                          Sposobow jest cala masa, pierwszy to kwestia relaksu i zmiany slownictwa z
                          oficjalnego na zwykly...no i tonu glosu...reszta to juz jest latwizna, jezeli
                          oboje tego chcecie.
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 20:52
        bardzo dziękuję za Twój wpis
        spojrzenia z zewnątrz są cenne
        wiem, że ta internetowa znjomość to erzac i wierzcholek naszj góry lodowej
        może dopiero teraz - po przeczytaniu twoich literek dostrzegłam, że sie starał
        byliśy razem na wakcjach. z dziećmi, ale bez pracy bez gotowania obidów, bez
        netu ale byłam jeszcze chyba zbyt potrzaskana żeby na jego starania zareagować
        pozytywnie
        byłam zbyt jeszcze najeżona, zraniona
        zbyt dumna
        i to mój błąd - przez dumę i butę zaprzepaściłam może ostatnią szansę
        teraz widzę, że wymyślony przez męża egzotycznyrejs - bo kiedys troche
        żeglowaliśy - to może też była próba nawiązania ze mną nowych relacji. może ie
        milosnych ale przyjacielsko - towarzysko - hobbystycznych.
        niestety z powodu terminu - długo i w czasie roku szkolnego - zrezygnowaliśmy
        a może to ja zrezygnowałam?
        chciałabym wyciągnąc rękę, ale boję się totalnej negacji - wciąż mam nadzieję
        jak pytam się co mogę mu jeszcze dać, do czego jestem potrzebna to słyszę "chcę
        żebyś pomogla mi wychować nasze dzieci, wychowac na ludzi lepszych niż my". a
        może "chcę z tobą razem wychowac dzieci"
        nie wim która wersję usłyszałam
        wierzę, że tą drugą
        kiedyś zarzucałam mu że mnie okłamuje. potem było za wcześnie na jego próby
        naprawy (tzn, nie reagowalam chyba tak entuzjastycznie jakby chciał - teraz to
        tak widzę, bo nie negowałam go, nie odrzucałam, byłam tylko bardzo ostrożna,
        zbyt ostrożna - trzeba bylo się rzucic w wir nowej szansy bez pamięci).
        no to teraz mam - odnowiona znajomość z internetową panią i szczerość do bólu.
        "dobrze mi tak jak jest", "dobrze mi bez przytulań, seksu, bez rozmów i
        bliskości" a na pytanie gdzie popełniłam bład - cisza. a na pytanie czy chce
        spróbować odbudować długie milczenie i opowiedź "a co tu jest do naprawy
        wszystko jest dobrze"
        a mnie dobrze nie jest
        czy mogę mieć nadzieję, że będzie?
        • Gość: smutna poprzedni wpis to do Kardiologa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:03
    • megxx Re: musze sie wygadac 01.11.04, 20:46
      A próba zobaczenia wszystkiego z boku? Kilka dni urlopu od siebie?
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 21:23
        też mis ię to nusunęło
        może to jest to ...
        dzięki
        spróbuję
    • Gość: abe Re: musze sie wygadac IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.04, 22:15
      Eh, smutno nam wszystkim.
      Smutna, powiedz, czy Twój mąż zachowuje się kulturalnie wobec Ciebie przy
      Waszych dzieciach? Czy w ich obecności nie pozwala sobie na deprecjonowanie
      Twojej osoby? Z Twoich wypowiedzi wynikałoby, że w tej materii nie masz do
      niego zastrzeżeń. Jeżeli tu jest OK to - będę szczera - zostałabym w takim
      związku i nie myślałabym o rozwodzie WCALE! Może to zabrzmi grotestkowo, ale ja
      bym przeczekała. My kobiety popełniamy jeden podstawowy błąd: za dużo mówimy,
      zwłaszcza, kiedy cierpimy. Może Twoje milczenie będzie dla Twego męża sygnałem
      i przyczynkiem do przemyśleń. Potrzebujesz dużo wsparcia, by móc wszystko
      znieść. W dzisiejszych czasach rzadko się poświęcamy. To takie staroświeckie. A
      przede wszystkim rzekome nasze prawo do równości, do bycia szczęśliwą, czynią z
      nas zapatre w boju żałosne bojowniczki. Przepraszam, ale muszę na razie
      kończyć...
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 22:34
        tak na pewno za dużo mówię
        marzę o wychodwaniu "skorupy" w którą mogłabym się skryć
        a przede wszystkim skryć swoje uczucia
        chciałabym miec siły na przeczekanie (najlepiej w milczeniu)
        może dlatego wszytsko to tutaj opisałam - żeby móc milczeć w realu?

        a tak naprawdę dalej nie wiem co robic i co myśleć
        dziękuję wam wszystkim
        próbuję się uśmiechać, znalazłam na półce jakieś strasznie romantyczne
        romansidło (pewno bylo dodatkiem do jakiejs prasy kobiecej :-) i czytam
        wieczorową porą na zmianę was i romansidło
        może już mi troche lepiej?
        a pod innymi względami nie mam mu nic do zrzucenia. tylko brak uczuć do mnie,
        igranie z moimi, oziębłość, odrzucenie, poczucie ze mimo ze z nim to jestem
        sama i samotna no i ta pani
        i kocham mimo wszystko
        • procesor Re: musze sie wygadac 01.11.04, 22:50
          Gość portalu: smutna napisał(a):
          > a pod innymi względami nie mam mu nic do zrzucenia. tylko brak uczuć do mnie,
          > igranie z moimi, oziębłość, odrzucenie, poczucie ze mimo ze z nim to jestem
          > sama i samotna no i ta pani
          > i kocham mimo wszystko

          To nie są błahe zarzuty.
          Przecież związki między ludźmi opierają sie na uczuciach a nie na rachunku
          ekonomicznym li tylko i jedynie..
        • Gość: beata Re: musze sie wygadac IP: *.bielsko.dialog.net.pl 01.11.04, 22:54
          Twojego posta dałam do przeczytania wlasnemu mężowi, skomentował: kobieto, get
          yoursel a life! Może zajmij się czymś interesującym, wyjdź z zaklętego kręgu
          swojej rodziny, bo inaczej zostaniesz męczęnnicą do końca życia, uczuciami się
          nie da sterować (mam na myśli Twojego męża) Mnie osobiście się wydaje, że nic
          nie wskórasz swoimi rozmowami czy mniej lub bardziej uzewnętrznianym
          cierpieniem. Skoro tyle razy Cię oszukal, to po prostu jest oczywiste wszystko,
          niestety. Poszukaj sobie nowego życia, nowego źródła radości, miłości. Zajmij
          się swoim życiem, wspólne to teraz (już) fasada.
          • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:25
            uczuciami nie da się sterować
            niestety
            moimi też nie ...
    • cossa Re: musze sie wygadac 01.11.04, 23:20
      dla mnie jedno jest prawie pewne
      chlop se nie zdaje sprawy
      jaka Ci krzywde wyrzadza

      probowalas rozmawiac
      mowic o tym
      ale nie trafilo
      nie zalapal

      w zwiazku z tym wydaje mi sie, ze mozna czekac
      az on sie otrzasnie i nagle po jakims czasie
      ujrzy wierna i kochajaca zone
      i na kolanach do czestochowy pojdzie
      by podziekowac za taki dar

      ale czy Ty to wytrzymasz?

      sama nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu
      jest to bardzo delikatny temat
      kazdy z nas inaczej by pewnie swoje sprawy
      (podobne do Twoich) rozwiazywal
      ze wzgledu na Wasze wczesniejsze zycie
      to jakimi jestescie ludzmi
      i jacy jestescie dla siebie

      wydaje mi sie, ze trzeba "cos zrobic"
      nie czekac biernie
      zajac sie soba,
      moze odsunac go od siebie,
      od swoich spraw
      przestac mowic o sobie
      przeczytac ksiazke
      spotkac sie z kolezanka
      pojsc na spacer

      bo.. wydaje mi sie, ze on Cie bardzo kocha

      tylko.. nie wie jeszcze co moze stracic..


      pozdr.cossa
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:27
        DZIĘKUJĘ
    • Gość: abe Re: musze sie wygadac IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.04, 23:29
      Kończąc swoją myśl mogę Ci zaproponować tylko jedno: poświęć się.
      Choćby dla swoich dzieci (zdaje się, że są małe). Teraz cierpisz i
      obce Ci jest uczucie szczęścia. Ale masz pomoc - np. w codziennych obowiązkach -
      w osobie Twego męża.
      Jeżeli męża nie będzie nikt Ci nie zagwarantuje uśmiechu na Twojej buzi.
      A obowiązków przybędzie. Myśl pragmatycznie.
      Jesteś kobietą z klasą, to się czuje.
      A mąż zmądrzeje. Jeżeli będziesz umiała wybaczyć (tak totalnie!!!) wygrasz.
      BArdzo serdecznie Ciebie pozdrawiam.
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:39
        Dziękuję
        chyba to jedyne rozsądne rozwiązanie
        trwać
        ale boję się że on też tylko z pragmatycznego nastawienia trwa
        boje sie że nie ma szans na "zmądrzenie"
        no cóż pewno lepszy pragmatyzm niz walka z wiatrakami
        ale jak mam dać raqdę tak totalnie wybaczyć? nawet bez tego "zmądrzenia"?
        bo bez tego nie wytrwam
        • megxx Re: musze sie wygadac 02.11.04, 13:19
          Czy jesteś pewna, że "trwać" to jedyne rozsądne rozwiązanie? Czy sama tak
          chcesz, a forumowa rada pasująca do Twojej chęci bierności w sytuacji, daje ci
          złudne potwierdzenie Twoich zdołowanych myśli?

          Jeżeli chcesz "trwać", to nie rób tego w formie poświęcania się dla pozornego
          dobra (dzieci?), czy całkowitego oddania się (poddania!) w imie miłości do męża.
          Chociaż jest taka możliwość, że to będzie Cię satysfakcjonowało, ale raczej z
          potrzeby trwania w konsekwencji, i czy po jakimś czasie nie będziesz żałować?

          I jak to ma wyglądać: będziecie tak obok siebie żyć, czy raczej udawać, że nic
          się nie dzieje?
    • wenecjanin Re: musze sie wygadac 01.11.04, 23:43
      Ktoś na tym forum swego czasu napisał tak: gdy twoje troski wielkimi ci się
      wydają, wznieś się duchem w górę, a zmaleją; albowiem góry patrzącemu na nie z
      bardzo wysoka małymi się wydają.
      Nic dodać, nic ująć. Nie smuć się serduszko, bo to nic nie da. Faceci już tak
      mają. Przez nas płaczecie, smucicie się. Nasza natura już taka jest, by Was
      trochę udręczyć. Głupia natura.
      No cóż, gdyby komputer mógł odtwarzać słowa, usłyszałabyś śpiewną kantylenę,
      którą Tobie dedykuję. Wyobraź sobie teraz siebie siedzącą w pięknej gondoli
      i płynącą kanałami tajemniczej Wenecji z równie tajemniczym gondolierem,
      czyż to nie piękne? Życzę Ci dobrej nocy.
      • Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.04, 23:53
        dziękuję
        piękne życzenia
        chociaż nie tajemniczego gondoliera mi trzeba :-(
        ale duchem w górę ... tak trzeba, wiem
        ale nie potrafię
        dobrej nocy Tobie też
    • wenecjanin Re: musze sie wygadac 02.11.04, 00:10
      Będziemy Cię wspierać na forum. Przecież każdy ma jakiś pomysł. Od Ciebie
      będzie zależało, który z nich wybierzesz.
      A swoją drogą swego czasu byłam w poważnych tarapatach emocjonalnych (eh, ci
      mężczyźni). Do tego stopnia było ze mną źle, że wybrałam się do psychiatry. I
      wiesz, co mi fachowiec powiedział? "Jak pani sobie z tym problemem sama nie
      pomoże, to nikt pani nie pomoże". Chyba jestem silniejsza, bo zahartowana
      samodzielnym zmaganiem z przeciwnościami. Trochę obawiam się, że Ciebie też to
      czeka. Ale głowa do góry i - nawiązując do wypowiedzi Wenecjanina - sursum
      corda.
      Jeszcze raz mocno pozdrawiam.
      • Gość: abe Re: musze sie wygadac IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.04, 00:30
        No tak, w ferworze wzajemnego odtrącania się od komputera (umówiliśmy się z
        mężem, że piszemy na forum wspólnie) napisałam post pod jego loginem.
        Ale żebyś słyszała jego kantylenę, naprawdę śpiewał pięknie...
        Życzymy dobrej nocy.
    • Gość: gosia Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:23
      Bardzo Tobie współczuję,
      Gdzieś w środku z pewnością czujesz czy on cię kocha czy nie
      Jeśli cię nia kocha nie łudż się, że mu się odmieni.
      Nie ma dobrych rad, chcąc by odszedł z pewnością zrobisz mu przysługę, ale nie
      wiem czy na to zasłuzył.
      Jeśli masz w sobie siły staraj się nie panikować i zdobądż się na odważne
      decyzje jak sama ze soba będziesz w zgodzie
    • essedaria Re: musze sie wygadac 02.11.04, 12:48
      musisz nauczyc sie uniezaleznic swoj nastroj od meza, od tego czy Cie przytulil
      czy tez wlasnie siedzi na gg. Jest cala masa rzeczy ktore sa rownie
      satysfakcjonujace ;)

      Jest wtedy szansa, ze maz, nie czujac sie osaczony Twoim zabieganiem o niego,
      zauwazy ze cos jest nie tak, ze czegos brak. Czasem wart przymknac oko i zajac
      sie soba, dziecmi, a on niech przepracuje swoja fascynacje. Jesli oczywiscie
      wierzysz ze ten czlowiek i Wy jako calosc, jestescie warci czekania.

      Ale to czekanie nie moze byc nasaczone bolem i cierpieniem, a powinno byc po
      prostu okresem innego zycia, w ktorym musisz znalezc cos wartosciowego.. a co
      to bedzie, to juz zalezy od Ciebie. Kazda zyciowa sytuacja ma swoje plusy,
      trzeba je tylko odnalezc.

      Powodzenia
      • zonka3 do smutnej 03.11.04, 00:12
        essedaria napisała:

        > musisz nauczyc sie uniezaleznic swoj nastroj od meza, od tego czy Cie
        przytulil
        >
        > czy tez wlasnie siedzi na gg. Jest cala masa rzeczy ktore sa rownie
        > satysfakcjonujace ;)
        >
        > Jest wtedy szansa, ze maz, nie czujac sie osaczony Twoim zabieganiem o niego,
        > zauwazy ze cos jest nie tak, ze czegos brak. Czasem wart przymknac oko i
        zajac
        > sie soba, dziecmi, a on niech przepracuje swoja fascynacje. Jesli oczywiscie
        > wierzysz ze ten czlowiek i Wy jako calosc, jestescie warci czekania.
        >
        > Ale to czekanie nie moze byc nasaczone bolem i cierpieniem, a powinno byc po
        > prostu okresem innego zycia, w ktorym musisz znalezc cos wartosciowego.. a co
        > to bedzie, to juz zalezy od Ciebie. Kazda zyciowa sytuacja ma swoje plusy,
        > trzeba je tylko odnalezc.
        >
        > Powodzenia

        to madra rada, moze powinnas dac sobie i jemu troche czasu
        moment , w ktorym on zauwazy, ze nagle nie zabiegasz...moze sprowokowac
        refleksje, jesli i wtedy ich nie bedzie...to juz chyba nie warto "walczyc"
        to ON ma teraz "zawalczyc"
        on musi to zrozumiec, jesli nie to facet MA PECHA!!
    • Gość: prawdziwa gosia Re: musze sie wygadac IP: 212.191.74.* 02.11.04, 13:52
      Przepraszam, że to mówie, ale to jakiś psychiczny masochizm. W jakim celu trwasz
      w związku, który nie daje szczęścia, a nawet niszczy. Skoro przez długi czas nie
      potraficie sie porozumieć i nic nie robicie, aby ratowac związek, to jaki jest
      cel biernego czekania. Wpedzicie się w chorobę psychiczną.
      • megxx próba odpowiedzi 02.11.04, 15:29
        To pytanie do ludzi w bardzo trwałych związkach jest wg mnie niewłaściwe, bo tam
        już nic nie jest proste.
        Wiele osób tkwi w takich związkach, a dlaczego?
        - bo szczerze kochają i liczą na wzajemność(która przecież była deklarowana)
        - bo na pytanie, czy już nie ma nas, nie dostają jasnej odpowiedzi
        - bo na skutek manipulacji mniej lub bardziej świadomych stają się bezwolną ofiarą
        - bo mają ufność, że można złe przeczekać
        - bo jest im tak wygodnie z rozmaitych przyczyn
        - bo potrzeba czasu, by zdobyć się na zobaczenie sytuacji jasno
        - bo rozwiązanie zarówno w wymiarze emocjonalnym jak i prawnym jest czasem
        bardzo skomplikowane

        Do tego dochodzi naruszenie stabilności sfery psychiczno-emocjonalnej, które nie
        sprzyja niczemu.


      • zonka3 Re: musze sie wygadac 03.11.04, 00:13
        Gość portalu: prawdziwa gosia napisał(a):

        > Przepraszam, że to mówie, ale to jakiś psychiczny masochizm. W jakim celu
        trwas
        > z
        > w związku, który nie daje szczęścia, a nawet niszczy. Skoro przez długi czas
        ni
        > e
        > potraficie sie porozumieć i nic nie robicie, aby ratowac związek, to jaki jest
        > cel biernego czekania. Wpedzicie się w chorobę psychiczną.

        ona przeciez probuje...
    • kvinna Życie jest okrutne... 02.11.04, 13:55
      Scena, jedna z ostatnich, z filmu "Dziewczyna z perłą".

      - Bo ona (dziewczyna, służebna, którą rysował, która była jego natchnieniem)
      rozumie - w domyśle, Ty, żona, nie.

      Brutalność polega na tym, że w związku dwojga ludzi powinna być miłość do
      wspólnych rzeczy/idei/etc., aby miał on szansę przetrwać.

      Fascynacja inną kobietą musiała się pojawić. Cytuję: "i świadomość, że
      nastepny dzien będzie taki sam, i jeszcze jeden, i jeszcze".

      Przykro mi. Nie pocieszę.



    • mosolka Re: musze sie wygadac 02.11.04, 15:15
      Wspolczuje Ci bardzo.
      I powiem tak:
      Po takim czyms na twoim miejscu juz bym nie zaufala mezowi. A zaufanie to
      podstawa zwiazku. Skoro maz uciakal lub ucieka wciaz do rozmow z tamta kobieta
      to sytuacja jest tragiczna. To ty powinnas byc dla niego najwazniejsza, to z
      Toba powinien gadac o bzdurach a nie z inna.
      Pomysl o sobie, o swoim zyciu. On nie myslal o Tobie jak to robil. Wiem ze jest
      to trudne, ale do zrobienia. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale jesli by
      wiedziala z jakiego powodu zostawiasz meza to na pewno by nie mialy do Ciebie
      pretensji.
      Pamietaj o sobie.
    • Gość: wiruska Matko, co za tasiemiec! IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 02.11.04, 15:19
      Chciałam przeczytać ale to jest strasznie długie. Wytrwali zostali....
    • Gość: wiruska Re: musze sie wygadac IP: *.chelm.gda.pl / *.futuro.pl 02.11.04, 15:31
      czy zawsze Twoje wątki muszą byc takie "smutne"? Jeszcze się nie spotkałam z
      żadnym z Twoim wątkiem który byłby o nieco "lżejszej" tematyce.

      Sorry, ale może powinnaś udac się do specjalisty?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka