Dodaj do ulubionych

Czy to normalne, że jestem wierny ?

IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 14:09
Czy to normalne, że jestem wierny mojej kobiecie kilkanaście już lat? Nigdy nie
zdarzyła sie żadna "wakacyjna miłość", żaden "biurowy romans", nie było nawet
żadnego "szybkiego zapomnienia". Nie to, że nie było okazji, było nawet wiele,
ale nie było mi to potrzebne. Czytałem w różnych źródłach, że mężczyzna w moim
wieku powinien mieć już wiele partnerek, to samo mówią ludzie, z którymi
czasami rozmawia sie na tan temat. Czy to normalne, że ja cały czas pragnę tej
jednej ?
Obserwuj wątek
    • ksenka Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? 27.08.01, 15:03
      Człowieku! Czy jest normalne? Co to za pytanie? Jesteś widocznie czułym, wrażliwym partnerem,
      który nie chce zranić swojej wyranki, a ona z kolei musi być najcudowniejsza kobieta na świecie.
      Gratuluję. Czy to jest normalne? Nie wiem, na pewno jest piękne!
    • Gość: zuza Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 15:06
      Gość portalu: Dudus napisał(a):

      > Czy to normalne, że jestem wierny mojej kobiecie kilkanaście już lat? Nigdy nie
      >
      > zdarzyła sie żadna "wakacyjna miłość", żaden "biurowy romans", nie było nawet
      > żadnego "szybkiego zapomnienia". Nie to, że nie było okazji, było nawet wiele,
      > ale nie było mi to potrzebne. Czytałem w różnych źródłach, że mężczyzna w moim
      > wieku powinien mieć już wiele partnerek, to samo mówią ludzie, z którymi
      > czasami rozmawia sie na tan temat. Czy to normalne, że ja cały czas pragnę tej
      > jednej ?
      Witaj Dudusiu ! Te żródła to pewnie kolejne zmyślone artykuliki na temat: co
      powinien/na zrobić facet/kobieta w swoim życiu.
      Po pierwsze: z pewnością kochasz swoją zonę w pelnym tego slowa znaczeniu i
      dlatego zachowujesz sie tak jak naprawde kochający facet (znam to z autopsji -
      jako kobieta - kiedyś kochalam kogoś tak mocno, ze mimo iż rozstałam się z nim,
      to wlaśnie milość do niego nie pozwalała mi na "pójście" do łóżka z innym facetem
      przez bardzoooo długi czas - a miałam wiele okazji).
      Po drugie - (przynajmniej dla mnie) bycie z kims oznacza wzajemną wierność i
      zaufanie (przypuszczam, ze nigdy nie mogłabym zdradzić nikogo z kim wiązałyby
      mnie jakiekolwiek uczucia).
      Po trzecie - zazdroszczę twojej kobiecie - pewnie jest bardzo szczesliwa - w
      końcu w dzisiejszych czasach bardzo trudno znależć prawdziwą miłość.
      Pozdrawiam,
      zuza


    • Gość: maur Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? IP: *.chello.pl 27.08.01, 22:35
      Gość portalu: Dudus napisał(a):

      > Czy to normalne, że jestem wierny mojej kobiecie kilkanaście już lat? Nigdy nie
      >
      > zdarzyła sie żadna "wakacyjna miłość", żaden "biurowy romans", nie było nawet
      > żadnego "szybkiego zapomnienia". Nie to, że nie było okazji, było nawet wiele,
      > ale nie było mi to potrzebne. Czytałem w różnych źródłach, że mężczyzna w moim
      > wieku powinien mieć już wiele partnerek, to samo mówią ludzie, z którymi
      > czasami rozmawia sie na tan temat. Czy to normalne, że ja cały czas pragnę tej
      > jednej ?

      No, stary, cos jest z toba bardzi nie tak, musisz sie leczyc ;)

      (zartuje, oczywiscie, spokojnie)
      • Gość: Kiepski Re: Czy to normalne, z˙e jestem wierny ? IP: *.CMB2.splitrock.net 28.08.01, 03:33
        Olej te rozne zrodla i opinie innych! Liczy sie tylko to co Ty czujesz!
        Czy uwazasz sie za nienormalnego? Jesli tak - idz i zdradz swoja
        zone! Wowczas calemu swiatu bedziesz mogl powiedziec, ze jestes
        normalnym samcem!
        A poki co - nie zadawaj glupich pytan!
        • Gość: ula Re: Czy to normalne, z˙e jestem wierny ? IP: *.hartford-06-07rs.ct.dial-access.att.net 28.08.01, 04:09
          nienormalne jest to, ze jesli ktos zyjac "normalnie" i uczciwie wsrod innych
          zachowujacych sie "nienormalnie", po jakims czasie zaczyna miec watpliwosci i
          zadaje sobie tego rodzaju pytania...
          to twoja "normalnosc" zasluguje na podziw i klonowanie a nie odwrotnie...nie
          ulegaj pospolstwu...
          pelna podziwu dla Twojej normalnosci
          pzdr
    • gepe Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? 28.08.01, 19:02
      Chciałbym posłużyć, jako kolejny głos poparcia :) Pytanie jest niezłą ilustracją rozdźwięku
      w naszej kulturze: coś normalnego zaczyna uchodzić za nienormalne i - niestety - także
      na odwrót. Przybijam ''piątkę'' :))

      Pozdrawiam - gepe (także wierny)
    • myszkin Mówi się trudno... 28.08.01, 19:09
      Nie rozumiem po co o tym mówisz. Przyznaj sie szczerze! Żałujesz...?
    • Gość: Marzena Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? IP: 137.187.146.* 28.08.01, 21:13
      Nad czym Ty sie zastanawiasz!!!??? Jesli uwazasz ze to jest nienormalne to
      przestan byc wierny!!!!
      Ale ja na Twoim miejscu nadal bylabym wierna!! Gratuluje!!!
      Widocznie ta osoba cos w sobie ma, widocznie obydwoje to cos w sobie macie.
      Zazdroszcze!
    • Gość: felipe Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 23:34
      Gość portalu: Dudus napisał(a):

      > Czy to normalne, że jestem wierny mojej kobiecie kilkanaście już lat? Nigdy nie
      >
      > zdarzyła sie żadna "wakacyjna miłość", żaden "biurowy romans", nie było nawet
      > żadnego "szybkiego zapomnienia". Nie to, że nie było okazji, było nawet wiele,
      > ale nie było mi to potrzebne. Czytałem w różnych źródłach, że mężczyzna w moim
      > wieku powinien mieć już wiele partnerek, to samo mówią ludzie, z którymi
      > czasami rozmawia sie na tan temat. Czy to normalne, że ja cały czas pragnę tej
      > jednej ?

    • volny Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? Rany Boskie co za pytanie !!! 29.08.01, 02:12
      Gość portalu: Dudus napisał(a):

      > Czy to normalne, że jestem wierny mojej kobiecie kilkanaście już lat? Nigdy nie
      >
      > zdarzyła sie żadna "wakacyjna miłość", żaden "biurowy romans", nie było nawet
      > żadnego "szybkiego zapomnienia". Nie to, że nie było okazji, było nawet wiele,
      > ale nie było mi to potrzebne. Czytałem w różnych źródłach, że mężczyzna w moim
      > wieku powinien mieć już wiele partnerek, to samo mówią ludzie, z którymi
      > czasami rozmawia sie na tan temat. Czy to normalne, że ja cały czas pragnę tej
      > jednej ?

      DUDUS JEZELI ZAZTUJESZ TO KIEPSKI ZART,
      ale jezeli czytales jakies TAKIE historie to ludzie Ci wymagaja leczenia u psychiatry.
      Natomast ludzie ktorzy sugeruja Ci tego typu rzeczy sa zazdrosnymi baranami.
      Uciekaj od nich gdzie pieprz rosnie.
      Ja jestem z moja dziewczyna oczywiscie dawno po slubie od 25 lat I MIGDY MI NIE ZASWITALA NAWET
      MIKROSKOPIJNA MYSL TEGO TYPU.
      A kazdy dzien jest wpanialszy od poprzedniego.
      Powinienes byc dumny ze swojej postawy i podziekowac Bogu ze masz taka partnerka.
      To jest niesamowite ze ludzie potrafia tak komus usilowac zrobic wode z mozgu.
      Moja rada poszukaj sobie innych znajowych.

      Witold Wolkowski
      email Witold@volny.com
      • onnanohito DO DUDUSIA 04.09.01, 12:53
        Człowieku!!!
        Nie masz większych problemów???
        Nie rozumiem, jak mozna się w ogóle nad tym zastanawiać.
        • Gość: Malwina Re: normalny ? IP: *.abo.wanadoo.fr 04.09.01, 16:21
          mam straszna ochote odpowiedziec ci na to niezwykle egzystencjalne pytanie : NIE !!!!!!!!!!
          • Gość: mariposa Re: normalny ? IP: 195.94.213.* 04.09.01, 16:37
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > mam straszna ochote odpowiedziec ci na to niezwykle egzystencjalne pytanie : NI
            > E !!!!!!!!!!
            pytanie prywatne:
            czyzbys stwierdzila droga Malwinko, ze te peany na czesc wiernosci sa rezultatem
            prowokacji? ;-)

            pytanie egzystencjalne:
            a z drugiej strony, to jak to jest, ze wszyscy tak tesknia do wiernosci, a tak
            niewielu jej dochowuje? ;-)

            pytanie ogolne:
            czy tolerancja, wobec zdrady i rozwodow, bedaca przejawem nowoczenego podejscia
            do zycia i zwiazku, rozwodu obejmuje rowniez wlasna osobe i wlasnego partnera?


            i pytanie konkretne:
            czy seryjna monogamia jest ciagle monogamia?

            Pozdrawiam wszystkich wiernych... idealom!

            • Gość: ula Re: do mariposy IP: *.hartford-11-12rs.ct.dial-access.att.net 05.09.01, 05:03


              mariposa, nie zapominaj ze, zgodnie z zapiskami historycznymi, to idealisci byli
              motorem wielu rewolucji, niektore z nich nawet przyniosly ludzkosci postep...
              jedna z idealistek (na razie nie rewolucjonistka)
              pzdr

              Gość portalu: mariposa napisał(a):


              > Pozdrawiam wszystkich wiernych... idealom!
              >

            • malwinamalwina Re: normalny ? 05.09.01, 09:32
              olewam teorie i mody. najwazniejsze by nikogo w zyciu nie krzywdzic , w kazdym razie usilowac.
              wiernosc z moralnosci jest sztucznym tworem. Jesli pojawia sie na ten temat pytanie tzn ze jest ochota.
              Jesli kochasz nie przychodzi ci do glowy latanie na prawo/lewo.
              Milosc to moze niekoniecznie dramaty, pasje, uniesienia i bol...Co wy na to ?
              • onnanohito Re: normalny ? 05.09.01, 13:06
                BRAWOOOO!!!
                Czasami, gdy słucham moich koleżanek, czytam wypowiedzi - włosy na głowie mi
                się jeżą. Ostatnio powiedziałam przy pewnej kobiecie, że chyba pójde zrobić
                mojemu mężowi niespodziankę - kończył pracę i tak się złożyło, że byłam w
                pobliżu - "Nigdy nie rób takich niespodzianek, pamiętaj. Nie wiadomo na czym go
                przyłapiesz". NIE ROZUMIEM TEGO. Gdybym zakładała/bała się/nie ufała/nie była
                pewna w 100% - NIGDY nie wyszłabym za mąż.
                Ach, szkoda gadać. Co za czasy. Dawniej - wiadomo, że ludzie też się zdradzali,
                ale NIKT nie mógł sobie pozwolić na publiczne chwalenie się tym faktem i
                mówienie z dumą o swoich podbojach.
                Niedobrze mi sie robi.
                Jak można nawet pomyśleć o zdradzie, jeżeli się kocha??????
                A właśnie że wierzę w mojego męża i dam sobie uciąć obie ręce w tej chwili -
                nigdy nawet nie pomyślałby o innej kobiecie. A jeżeli tak by się jednak stało
                (to dla zwolenników nieopanowanego, płomiennego, zwierzęcego zakochania) -
                dowiedziałabym się o tym PIERWSZA>
                Ale się zdenerwowałam!!!!
                Nie życzę sobie, żeby jakieś pannice (patrz: on ma żonę)straszyły mnie
                statystycznymi zdradami mężów i przechwalały się swoimi podbojami.

                Pozdrawiam wszystkich wierzących w miłość, ideały, wierność i szacunek
                • Gość: Malwina Re: normalny ? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 13:32
                  nasze pobudki sa rozne : nie wierze w wiernosc , kazdy ma inne o tym pojecie, wierze w milosc (a
                  prawdziwa milosc CNOTY sie nie boi ;-)
                  co do pisania czy nie , statystyk i opowiadania o ....mysle sobie ze latwo jest byc swieta w klasztorze,
                  co innego w burdelu :)
                • Gość: claudel do onnanohito IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:11
                  he he he, mam wrażenie, że ktoś tu pije do mnie.
                  Spokojnie, onnanohito, możesz sobie dać rękę uciąć za
                  swojego męża, oczywiście, że są tacy, co nie
                  zdradzają, tak na moje oko jest pół na pół.
                  Dla mnie ważne by było dlaczego nie zdradzają. Powody
                  mogą być 3 (nie są rozłączne):
                  1. z miłości (to co pisze Malwina)
                  2. z lojalności wobec partnera
                  3. z zasad moralnych.
                  Dla mnie największą wartość ma wierność z 1. powodu -
                  nie zdradza się, bo to w ogóle do głowy nie
                  pzrychodzi, bo interesuje nas ciało tylko i wyłącznie
                  osoby, którą kochamy. Wierność jest wtedy naturalna,
                  nie jest żadnym wyborem , jest koniecznością.
                  • Gość: Malwina Re: do IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.01, 15:02
                    to ja napisze dlaczego dla mnie najwieksza wartosc ma milosc :
                    bo najwazniejsza jest dusza (a nie cialo) tej osoby a nie innej.
                    o ile piekne cialo wzglednie latwo znalezc, piekne dusze nie leza pokotem na ulicy.
                    Malwina
                    (oczywiscie nie piekne co piekne ale co sie komu podoba)
                    • Gość: ula Re: do Malviny, ktora napisala IP: *.hartford-11-12rs.ct.dial-access.att.net 05.09.01, 16:16
                      komentujac twoja wypowiedz:
                      czy burdele istnieja dla zaspokojenia potrzeb duszy czy dla ciala?
                      ja sklaniam sie do tego drugiego, wiec jesli dla ciebie wazniejsza jest dusza kto
                      kaze takim jak ty zyc w burdelu albo go akceptowac czy chocby tolerowac...po
                      prostu zlikwidujmy a w najgorszym przypadku nie akceptujmy, glosno i wyraznie,
                      burdeli oraz "burdelowego" stylu myslenia i bedzie po klopocie.
                      Wyrazmy sprzeciw przeciwko spolecznemu akceptowaniu, tolerowaniu i gloryfikacji
                      zdrad malzenskich czy niemalzenskich, oraz wszelkiim innym odmianom zdrad,
                      przestanmy je spolecznie rozgrzeszac w imie falszywego poszukiwania szczescia i
                      milosci...nie tedy droga...mozna miec i szczescie i milosc bez oszustw i
                      kretactw ...
                      pzdr dla wszystkich idealistow
                      ula


                      ysle sobie ze latwo jest byc swieta w klasztorze,
                      co innego w burdelu :)
                      oraz napisala
                      > to ja napisze dlaczego dla mnie najwieksza wartosc ma milosc :
                      > bo najwazniejsza jest dusza (a nie cialo) tej osoby a nie innej.
                      > o ile piekne cialo wzglednie latwo znalezc, piekne dusze nie leza pokotem na ul
                      > icy.
                      > Malwina
                      > (oczywiscie nie piekne co piekne ale co sie komu podoba)

                      • Gość: mariposa po co komu wiernosc? IP: 195.94.213.* 05.09.01, 16:45
                        NA WSTĘPIE GORACO POZDRAWIAM WSZYSTKICH IDEALISTOW, REALISTOW, OPTYMISTOW I
                        PESYMISTOW, KTORZY ZNOWU R O Z M A W I A J A NA TYM FORUM!!!

                        A TERAZ ZAPEWNIAM O MOIM ZAMILOWANIU DO MONONOGAMII, MILOSCI I WIERNOSCI.

                        ALE...
                        PO PIERWSZE ZASTANOWMY SIE, JAKIE SA MECHANIZMY RZADZACE WIERNOSCIA (CHODZI MI O
                        PSYCHIKE, A NIE BIOLOGICZNE DAZENIE DO PRZEKAZANIA MATERIALU GENETYCZNEGO JAK
                        NAJWIEKSZEJ ILOSCI POTOMKOW).
                        BO SKORO NA POCZATKU BYL CHAOS, WIELOZENSTWO I WPOLNOTA, TO NIE MA CO SIE
                        OSZUKIWAC, WIERNOSC NIE LEZY W NATURZE LUDZKIEJ. LUDZIE JA SOBIE WYPRACOWALI.
                        TYLKO W JAKIM CELU?
                        A IDAC TYM TROPEM - LUDZKOSC EWOLUUJE, PRAWDA? WIEC MOZE PO OKRESIE WZGLEDNEJ
                        WIERNOSCI, NADCHODZI CZAS ROZWIAZLOSCI I MOZE TO TEZ MA JAKIES SWOJE
                        UZASADNIENIE? (CO WCALE NIE UMNIEJSZA WARTOSCI JEDNOSTEK WIERNYCH, A WRECZ JE
                        GLORYFIKUJE, JAKO JEDNOSTKI NIEZWYCZAJNE ;) ).

                        I CO WY O TYM SADZICIE?


                        Gość portalu: ula napisał(a):

                        > kaze takim jak ty zyc w burdelu albo go akceptowac czy chocby tolerowac...po
                        > prostu zlikwidujmy a w najgorszym przypadku nie akceptujmy, glosno i wyraznie,

                        > burdeli oraz "burdelowego" stylu myslenia i bedzie po klopocie.
                        > Wyrazmy sprzeciw przeciwko spolecznemu akceptowaniu, tolerowaniu i gloryfikacji

                        > zdrad malzenskich czy niemalzenskich, oraz wszelkiim innym odmianom zdrad,
                        > przestanmy je spolecznie rozgrzeszac

                        A TO JUZ TRACI OSTRACYZMEM... A CO Z TOLERANCJA!?!?!?!?!?



                        w imie falszywego poszukiwania szczescia i

                        > milosci...nie tedy droga...mozna miec i szczescie i milosc bez oszustw i
                        > kretactw...

                        MOIM ZDANIEM POSZUKIWANIE SZCZESCIA JEST P R A W D Z I W E! JEST NAJPRAWDZIWSZYM
                        PRZEJAWEM CZLOWIECZENSTWA.

                        A ZE LUDZIE SIE ZMIENIAJA I PRZESTAJA SIE CZASAMI KOCHAC TEZ NEGUJESZ? I CO
                        WTEDY? POKUTA PRZY ZRZEDLIWEJ I ZANIEDBANEJ ZONIE DO KONCA ZYCIA?
                        CZYZ TYLKO WOLNI MAJA PRAWO DO POSZUKIWANIA PRAWDZIWEGO SZCZESCIA?

                        NIESTETY, ZYCIE TO NIE JE BAJKA...


                        I DLATEGO GORACO POPIERAM ZDANIE MALWINY:

                        > > to ja napisze dlaczego dla mnie najwieksza wartosc ma milosc :
                        > > bo najwazniejsza jest dusza (a nie cialo) tej osoby a nie innej.
                        > > o ile piekne cialo wzglednie latwo znalezc, piekne dusze nie leza pokotem
                        > na ul
                        > > icy.
                        > > Malwina
                        > > (oczywiscie nie piekne co piekne ale co sie komu podoba)
                        >
                        I O TYM, ZE NAJWAZNIEJSZE TO NIKOGO NIE KRZYWDZIC (ALE NIE JESTEM PEWNA, ZE TO
                        JEST W 100%WYKONALNE).

                        dO JUTRA!
                        • Gość: ula Re: po co komu wiernosc? IP: *.hartford-11-12rs.ct.dial-access.att.net 05.09.01, 17:21
                          A TO JUZ TRACI OSTRACYZMEM... A CO Z TOLERANCJA!?!?!?!?!?

                          no tak, w imie szeroko pojetej tolerancji zlikwidujmy wszystkie dotychczas
                          stworzone, przez nietolerancyjnych zapewne i pachnacych ostracyzmem, instytucje
                          spolecznej kontroli - policje, wiezienia, sadownictwo, poradnictwo
                          psychologiczne i rodzinne, a nawet szkoly - po co komu to wszystko? niech sie
                          gatunek ludzki w dazeniu do szczescia kieruje tylko i wylacznie instynktem i
                          hedonizmem, pewnie tak tez mozna
                          pzdr

                • volny wyc mi sie chce !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.09.01, 20:02
                  Napisze KROTKO NARESZCZIE NORMALNA WYPOWIEDZ
                  BRAWO onnanohito !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  mysle czasami ze moje wlosy siegaja juz do ksiezyca ( tak
                  mi staja deba), jak widze jak ludzie koncentruja sie na
                  rzeczach negatywnych. Powtarzam z uporem maniaka
                  ZE W ZYCIU MAMY TO NA CZYM NIESWIADOMIE I SWIADOMIE SIE
                  KONCENTUJEMY. Nie pomylilem kolejnosci. Tak jak
                  powtarzamy idiotyzmy innych ludzi przyjmujac je za swoje
                  to wtedy sciagamy na swoja glowe wszystko co jest zle.
                  Wypowiedzi typu witaj w "klubie zlamanych serc"
                  prowadzi do tego ze tylko wzmacniaja negatywne mysli.
                  Jest to najwiekszy problem ludzkosci. Mam na to setki
                  przykadow, ale koncentruje sie na wyszukiwaniu tylko
                  dobrych przykadow. Czy nie ma zlych sa wystarczy poczytac
                  wypowiedzi na tym bordzie czy innych bordach.
                  ........
                  pisze teraz krotko bo nie mam czasu aby dokadnie to
                  opisac. Mam sygnaly z internetu ze takie informacje
                  pomogly ludziom w rozwiazaniu ich problemow.
                  .............
                  Pisze bo wypowiedz onnanohito sprowokowala mnie zeby
                  napisac juz teraz nawet krotko.
                  Mozesz zapytac moja zone jak ona ocenia nasz zwiazek
                  przez 25 lat.
                  Od pierwszych dni naszym prostym zalozeniem bylo wierzymy
                  sobie. Nie mielismy zadnych obaw jak to moze ta druga
                  strona odebrac. Pisza tu osoby ze jest zle okazac ze sie
                  jest bardzo zaangazowany !!!! Pytam to kiedy im to
                  pokazemy po rozwodzie !!!!!!!!!
                  .....
                  Trzymanie sie prawdziwych zasad ZAWSZE DA REZULTATY.
                  To jest moja zasada. Czy jest to latwo zralizowac nie,
                  ale co mam zrezygnowac NIGDY.
                  ......
                  OPISALEM JUZ TU GDZIES NA BORDZIE MOJE PIERWSZE CHWILE Z
                  MOJA ZONA. A BYLO TO 25 LAT TEMU

                  MOZE BYC NORMALNIE !!!!!!!!
                  ZACYTUJE TUTAJ ZEBY ZAINTERESOWANIE OSOBY NIE MUSIALY
                  SZUKAC.
                  <<Go?? portalu: samaka napisa?(a):

                  > My jestesmy z krwi i kosci - calkiem prawdziwi - i ja i
                  moj maz.
                  > Za 3 dni mijaja 3 miesiace od naszego slubu !!!
                  Jestesmy SZCZESLIWI!!!
                  > Kochamy sie, a mnie sie wciaz zdaje, ze jestem w bajce.

                  Pozdrawiam czytelnikow i autorke tego tematu. Z tego
                  powodu ze znam sie na komputerach jakos nie zainteresowal
                  mnie ten temat. ALE po przeczytaniu kilku wypowiedzi
                  przegladnolem wiecej, az do konca.
                  Staram sie nie rozpisywac, ale w zyciu jestem gadula i
                  nie zawsze mi to wychodzi.
                  W kilku innych postingach staralem sie dac jakies
                  wskazowki osobom zainteresowanym.
                  Tutaj pisze tylko dlatego zeby POTWIERDZIC ZE Z
                  PERSPEKTYWY CZASU ZE PIELEGNOWANA MILOSC MOZE TRWAC
                  WIECZNIE.. U mnie za 3 miesiace bedzie 26 lat od mometu
                  kiedy pomaszerowalem na piechote zeby szybciej ( nie
                  chcialem czekac na autobus ) do akademika Piast w Krakowie.
                  Pamiatam kazda godzine z pierszego tygodnia spotkania z
                  moja przyszla dziewczyna. Bylem kilka razy w akademiku na
                  korepetycjach z jezyka rosyjskiego w pazdzierniku 1975
                  roku. Potrzebowalem pomocy z jezyka rosyjskiego. Nalazem
                  studentke na rusycystyce, ja studiowalem na innej uczelni.
                  Ktora zaofiarowala mi pomoc TYLKO tego od niej
                  oczekiwalem i to jej powiedzialem na pierszym spotkaniu.
                  W pazdzierniku 1975 bylem w pokoju akademickim moze 3, 4
                  razy wtedy do pokoju jak po ogien wpadla kolezanka tej
                  Rucysystki. Raz moze na 5 minut dtugi raz na godzine na
                  pewno nie wiecej.
                  ( bardzo fajnie nam sie rozmawialo, no ale krotko bo na
                  mnie czekalo rosyjskie z ta druga )
                  Z niedzieli 9 na 10 poniedzialek postanowiem ze musze
                  porozmawiiac z ta koleznka rucysystki, ktora jak widzicie
                  bardzo mi wpadla w oko ( pozniej mi powiedzla ze jej tez,
                  ale mysla ze ja jestem chlopakiem rucysystki ). Szedlem
                  a raczej unosilem sie nad chodnikiem. Cale rano myslalem
                  o tym jak to bedzie i wieczorem przed 19 unioslem sie do
                  akademika Piast. Oczywiscie wyobrazealem sobie ze
                  rucysystki nie bedzie ze BEDZIE TYLKO ROSA. Po latach
                  wiem ze tylko Bozia mogala tak wszystko wyrezyserowac.
                  NIe tylko ze rucysystki nie bylo przez caly wieczor, ALE
                  doslownie zdezylem sie z Rosa jak wszedlem do akademika.
                  A bylo to tak ja wszedlem glownym wejsciem od ulicy
                  przeszedelm podwojne drzwi skrecam w prawo by na
                  portiierni zostawic ( jak grzeczny chopczyk lefitymacje
                  studencka), kontem oka widze jak by z lewej strony czyli
                  z dzwi na przeciwko ( dzwi z jadalni wychodzi ROSA i
                  kieruje sie w lewo do windy ( na 7 pietro ) ROSA Wiedze
                  moja przyszla ma wielki usmiech na twarzy jak mnie
                  zobaczyla.
                  No i oczywiwcie RAZEM POMASZEROWALISMY DO WINDY na oczach
                  portierki ktora nie miala prawa zareagowac ( ulatwieniem
                  dla mnie bylo to ze byl to akakemik mieszany ) .
                  Potem na gorze zorientowalem sie ze zapomalem zostawic
                  legitymacje.
                  Rozmawialismy do 23:00
                  We wtorek przygotowywalem sie na kolokwium na srode rano
                  We srode mielismy umowione spotkanie. wieczorem 12 XI
                  1975 roku
                  Jak szedlem w pon do ROSY i caly ranek w pon to oczyma
                  duszy wyobrazalem sobie ze TA DZIEWCZYNA MUSI BYC M O J
                  A. ( KIEDY i jak JEJ TO POWEIDZILEM mam to napisac ??? )
                  Historja jest dluga i pelna zakretow
                  rodzice sie sprzeciwiali i to obydwu stron
                  rucysystka chcial moja KOCHANA ROSA ortuc
                  inne rozne rzeczy.

                  Pisze to z Los Angeles. Minelo cwierc wieku dla mnie to
                  jakby bylo wczoraj pamiatam bardzo duzo
                  I Jestem oraz napisze za Rosa BARDZO SZCZESLIWI
                  Mielismy duzo w dol i w gore ale tylko szczere
                  bezganiczne zaufanie i wielka milosc przeprowdzila nas
                  przez wszystkie problemy zycia.
                  Dlatego pisze na tym forum o rzeczach ktore weim ze sa
                  wazne i gdybym ja to tylko wiedzlal 10, 15, czy 20 lat
                  temu nasze zycie mogloby rozwijac sie jak by szybciej i
                  jeszcze lepiej oraz mozne nie musielibysmy pokonywac
                  problemow jakie napotykalismy.

                  Mysle jak napisac co sie sklada na to ze tak sie dobrze
                  rozumiemy ale to bardzo duzy temat , a nie chce pisac
                  zdawko czy po lebkach.

                  Jezeli moj polski jest troche kulawy to wybaczcie mi jak
                  jestem w emocji to zawsze tak jest, a po zatym mialem w
                  technikom z polskiego trojke na szynach ( notabene bylo
                  to technikum eneretyczne o speckalnoci trakcja kolejowa !
                  to mnie chyba usprawiedliwia )

                  Witold Wolkowski
                  email Witold@volny.com


                  onnanohito napisał(a):

                  > BRAWOOOO!!!
                  > Czasami, gdy słucham moich koleżanek, czytam wypowiedzi
                  - włosy na głowie mi
                  > się jeżą. Ostatnio powiedziałam przy pewnej kobiecie,
                  że chyba pójde zrobić
                  > mojemu mężowi niespodziankę - kończył pracę i tak się
                  złożyło, że byłam w
                  > pobliżu - "Nigdy nie rób takich niespodzianek,
                  pamiętaj. Nie wiadomo na czym go
                  >
                  > przyłapiesz". NIE ROZUMIEM TEGO. Gdybym zakładała/bała
                  się/nie ufała/nie była
                  > pewna w 100% - NIGDY nie wyszłabym za mąż.
                  > Ach, szkoda gadać. Co za czasy. Dawniej - wiadomo, że
                  ludzie też się zdradzali,
                  >
                  > ale NIKT nie mógł sobie pozwolić na publiczne chwalenie
                  się tym faktem i
                  > mówienie z dumą o swoich podbojach.
                  > Niedobrze mi sie robi.
                  > Jak można nawet pomyśleć o zdradzie, jeżeli się kocha??????
                  > A właśnie że wierzę w mojego męża i dam sobie uciąć
                  obie ręce w tej chwili -
                  > nigdy nawet nie pomyślałby o innej kobiecie. A jeżeli
                  tak by się jednak stało
                  > (to dla zwolenników nieopanowanego, płomiennego,
                  zwierzęcego zakochania) -
                  > dowiedziałabym się o tym PIERWSZA>
                  > Ale się zdenerwowałam!!!!
                  > Nie życzę sobie, żeby jakieś pannice (patrz: on ma
                  żonę)straszyły mnie
                  > statystycznymi zdradami mężów i przechwalały się swoimi
                  podbojami.
                  >
                  > Pozdrawiam wszystkich wierzących w miłość, ideały,
                  wierność i szacunek

                  • Gość: mariposa Re: wyc mi sie chce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!-do Pana Witolda IP: 195.94.213.* 06.09.01, 09:36
                    miedzy wierszami Pana wypowiedzi wyczytalam przeswiadczenie, ze ludzie
                    nieszczesliwi sami sa sobie winni. czy Pan naprawde tak uwaza?
                    to, ze Panu sie udalo ulozyc sobie szczesliwe zycie, nie znaczy, ze poznal Pan
                    uniwesalny przepis na dlugowieczne szczescie. takiej recepty niestety nie ma,
                    a "do tanga trzeba dwojga", prosze wiec nie wzbudzac poczucia winy u osob,
                    ktore i tak nie sa szczesliwe.
                    inna kwestia jest, ze gloszac hymn na czesc wiernosci podpiera sie Pan
                    przykladem Samaki, nie zauwazajac przy tym, ze wlasnie wyszla ona za maz PO RAZ
                    DRUGI, za mezczyzne, ktory ma syna, co wskazuje na wczesniejsze zwiazki.
                    A poza tym pominal Pan bardzo wazna czesc wypowiedzi Samaki, w ktorej pisze ona
                    o tym, ze nigdy sie nie poddala i SZUKALA swojego szczescia nawiazujac rozne
                    znajomosci.

                    tak to juz w zyciu jest, ze niektorym wszystko przychodzi latwo, ale spora
                    wiekszosc musi niestety pomagac losowi (jak z tym Zydem, co prosil Boga o
                    wygrana na loterii).

                    Prosze zatem o odrobine zrozumienia i zyczliwosci dla wszystkich probujacych i
                    poszukujacych.

                    Pozdrawiam Pana i zycze kolejnych 25 lat w szczesciu i milosci.

                    Malgorzata Piatkowska
                    mariposa@poczta.gazeta.pl
                    • Gość: volny do wszystkich IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 06.09.01, 10:42
                      Jezeli Pani chce byc bardzo dokladna to bardzo prosze nie
                      przekrecac moich wypowiedzi. Po pierwsze moja intencja
                      nie jest nikogo zdolowac ani sprawic im przykrosc.
                      Bo albo pisze wprost ze mi sie kogos postepownie nie
                      podoba. ALBO!!!!!!!!!!!!!!
                      Pisze ze mozna znalesc wytlumaczenie na ludzkie
                      postepownie w jakies publikacji. I staram sie wtedy
                      wylunaczyc jak to bylo w moim zyciu.
                      To ze jestem szczesliwy to mam za to przepraszac czy
                      ukrywac. Polacy maja jednak jakies skrzywione pojecie
                      szczescia.
                      Prosze nie wyciagac wnoskow na podstawie wyrwanych mich
                      wypowiedzi na poszczegolne tenmaty.
                      Prosze sobie zadac trud i poszukac moich wszystkich
                      wypowiedzi tych ostrych i tych gdzie staram sie komus
                      poradzic.
                      ALE ALE ALE pisze ze wiecej mozna znalesc tu i tu albo
                      jak ktos chce ze mna przejac na kontakt emalowy zawsze
                      odpisuje. Oraz podaje zawsze moj email.
                      Nie ukrywam sie pod zadnym inna osoba czy nazwa.
                      Podaje prawdzie imie i nazwisko.
                      Bardzo prosze nie przyjmowac roli adwokata w stosunku do
                      osob ktore o to nie prosza.
                      Pani odczucie moze byc takie. To jest kwestia wychowania
                      czy oczytania.
                      To wszystko pisze po glebokiej analizie mojego zycia.
                      Oraz po przeczytaniu poand 150 ksiazek z zakresu filozofi
                      medycyny, religi, histore wilkich ludzi i wszystkiego co
                      mozna bylo podalczyc do tego tematu.

                      Nie jestem takim wielkim jak Anthony Robbins ktory
                      przeczyal ponad 750 ksiazek.
                      Ale ja i moja zona udzielismy konsultacji osobistej jeden
                      na jeden dobrze ponad 2000 osob nie mowisc o treningach
                      grupowych na terenie calej Polski w latach 1993 - 1996
                      tak ze mam podstawy na wyciaganie wnoskow.
                      Powinienem to robic od razu. Ale moj sposob dzialnia jest
                      inny JA NIE PODAJE RECEPTY.
                      Moze tak to wygada bo jestem pewny o czym pisze.
                      Ale moim celm jest sformuawanie pewnych wnioskow a to
                      osoby czytajacej przemyslenie tego.
                      Jezli natomiast nie rozumie o co chodzi ma nozliwiec
                      kontaku ze mnia.
                      Na koniec wyjasnie ze naprawde nie wychwycila Pani moich
                      intencji piszac ze "miedzy wieszami wyczytala Pani ''ciag
                      dalszy ponizej.

                      TAK MYSLE ZE LUDZIE ROBIA WSZYSTKO ZEBY SOBIE ZYCIE UTRUDNIC.
                      Pisze ze ludzie sami sobie sa winni, ale znowu jest to
                      wyrwane z kontekstu. Bo na nasze pogady maja wplyw
                      rodzice, szkola, srodowisko, znajomi w pracy, nasi
                      najwieki przyjaciele, glupie filmu czy programy tv.
                      A potem najwieksza tragedia jest wypowiadac jakies pogady
                      ktore dobrze brzmia, ale nie one nasze tylko przyjelismy
                      je jako nasze.
                      Moge w kazdej chwili wypiasac tytuly 10 -15 ksizek ludzi
                      krorzy pisza o tym samym. Co ja jeden pisarz juz pisal o
                      tym samym w ameryce 150 lat temu.
                      Swiat sie zmienil, ale ludzkie myslenie jakos jest bardzo
                      zatwardziale.
                      Musze konczyc bo jest 1:30 w nocy.
                      Chyba sprowokowala mnie pani do napisania ksiazki.
                      Bo jest to tak obszerny temat.
                      Moje spotkania z ludzmi czesto konczyly sie o 2 w nocy.
                      Mysle ze jak bym ich zanudzal to nie siedzieliby do tej
                      pory zwlaszcza ze wiekszsc z nich szla z reguly rano do
                      pracy.

                      NA KONIEC MOIM CELEM W TEJ CHWILI NIE BYLO PRZKOMARZANIE
                      SIE Z PANIA
                      ale male uscislenie mich intencji na tym bordzie.
                      Moj Tatus cudowny mowil mi zawsze czytaj ksiazki tam jest
                      wiedza.

                      Dobranoc

                      Witold Wolkowski
                      email Witold@volny.com


                      portalu: mariposa napisał(a):

                      > miedzy wierszami Pana wypowiedzi wyczytalam
                      przeswiadczenie, ze ludzie
                      > nieszczesliwi sami sa sobie winni. czy Pan naprawde tak
                      uwaza?
                      > to, ze Panu sie udalo ulozyc sobie szczesliwe zycie,
                      nie znaczy, ze poznal Pan
                      > uniwesalny przepis na dlugowieczne szczescie. takiej
                      recepty niestety nie ma,
                      > a "do tanga trzeba dwojga", prosze wiec nie wzbudzac
                      poczucia winy u osob,
                      > ktore i tak nie sa szczesliwe.
                      > inna kwestia jest, ze gloszac hymn na czesc wiernosci
                      podpiera sie Pan
                      > przykladem Samaki, nie zauwazajac przy tym, ze wlasnie
                      wyszla ona za maz PO RAZ
                      >
                      > DRUGI, za mezczyzne, ktory ma syna, co wskazuje na
                      wczesniejsze zwiazki.
                      > A poza tym pominal Pan bardzo wazna czesc wypowiedzi
                      Samaki, w ktorej pisze ona
                      >
                      > o tym, ze nigdy sie nie poddala i SZUKALA swojego
                      szczescia nawiazujac rozne
                      > znajomosci.
                      >
                      > tak to juz w zyciu jest, ze niektorym wszystko
                      przychodzi latwo, ale spora
                      > wiekszosc musi niestety pomagac losowi (jak z tym
                      Zydem, co prosil Boga o
                      > wygrana na loterii).
                      >
                      > Prosze zatem o odrobine zrozumienia i zyczliwosci dla
                      wszystkich probujacych i
                      >
                      > poszukujacych.
                      >
                      > Pozdrawiam Pana i zycze kolejnych 25 lat w szczesciu i
                      milosci.
                      >
                      > Malgorzata Piatkowska
                      > mariposa@poczta.gazeta.pl

    • Gość: Dudus Re: Niczego nie żałuję IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 12:50
      Nie zaluje niczego. Dobrze sie czuje z tym jaki jestem, ale wiem tez, ze sa
      ludzie, którzy myślą inaczej.
      Dlaczego nikt taki sie nie odezwał ? Czy to wstyd ?
      Czytając wasze odpowiedzi wyczuwałem czasami ton pocieszenia - zupełnie
      niepotrzebnie, bo nie żałuję niczego.
      Pozdrowienia.
    • Gość: claudel Re: Czy to normalne, że jestem wierny ? IP: *.*.*.* 05.09.01, 14:15
      Oczywiście, ze to nienormalne, ze po kilkunastu latach
      jesteś wierny. Ale to akurat brak normy godny podziwu.
      Rób, jak czujesz, a nie jak inni mówią/robią/zalecają.
      Nie masz potrzeby zdradzać, czujesz się spełniony z tą
      jedną kobietą, to jesteś BARDZO SZCZĘŚLIWY człowieku.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka