Dodaj do ulubionych

idiotka ze mnie

11.11.04, 12:38
Jestem glupia, nie to w prawdzie doprowadza mnie do rozpaczy,od kilku lat
spotykam sie z facetem,spotkalismy sie przypadkiem,i oczywiscie chemia
zadziala ,bardzo nawet, przez pól roku chodzilam jak nieprzytomna , potem
zaczelismy spdzac razem weekendy, ale tylko we dwojke, i tak to sie ciagnelo
przez 3 lata. on jest dosc specyficzny, to chyba mnie w nim najbardziej
pociagalo,nieokazujacy uczyc czy slabosci, konkretny,nigdy nie przepadalam
za tulcaymi sie misiaczkami.Bylo bardzo milo,nie dopuszczalam do siebie
mysli,ze nie powinnam, ze to bez przyszlosci , bo on ma zone i dzieci, nie
mieszka wprawdzie z nimi, ale nie sa po rozwodzie. I nigdy nie spedzilismy
razem swiat, nie chcial poznac nikogo z mojej rodziny, raczej niechetnie
poznawal moich znajomych,A ja kretynka zaslepiona i glupia akceptowalam
wszystko, poporzadkowywalam sie , efekt jest taki,ze odcielam sie kompletnie
od znajomych i swojej rodziny przy okazji tez , a pseudo zwiazek chyba jest
na wymarciu.Zawsze bylam postrzegana jako osoba silna, dajaca sobie rade, ale
teraz mam wrazenie, ze nie panuje nad swoim zyciem, czuje sie bezsilna .
Nigdy nie mialam potrzeby,zeby sie wygadac ale teraz czuje, ze jeszce troche
to skoncze w szpitalu psychiatrycznym z depresja silna. Dzis w nocy czytalam
rozne wypowiedzi roznych facetow w roznym wieku a porpos rozwodow i
ryczalam jak glupia ,ze mezczyzni moga tak czuc i sa zdolni do okazywania
uczuc. Moj jest okazem wyjatkowym, od jakiegos czasu sie
miotalam,wiedzalam,ze powinnam przestac sie z nim zadawac,bo ja chce jakis
perspektyw, przyszlosci, ciepla, wsparcia, a on mi tego nie gwarantuje, ja
jestem tylko kims tam w jego zyciu malo istotnym, kochanka po prostu i to
taka z jaka nie nalezy sie liczyc. Starsznie to boli,ta sama swiadomosc, ze
mam niestety racje .A on mnie nie potrzebuje, to tez boli. A ja go
potrzebuje. Ja jestem typem ktory ma potrzebe bycia potrzebnym komus po
prostu .I boje sie byc sama to tez na pewno, szczegolnie, ze popelnilam ten
blad ,ze kompletnie "zalogowalam sie na niego ", niestety jestem kobieta
temperamentna i wszystko co robie robie z pasja.Teraz nie wiem zupelnie co
mam robic,odcielam sie od spoleczenstwa, mieszkam w miescie,do ktorego
wyemigrowalam w celach pracowych.Nie mam tu znajomych ani famili, bo tych
kilku znajomych, ktorych mialam to sie na mnie wypieli, bo przestalam sie z
nimi spotykac .Nie mam wiec z kim pogadac,dusze to wszystko w sobie i efekt
jest taki,ze wpadam w depresje, on nawet nie ma na tyle odwagi,zeby sie jakos
normalnie rozstac, on po prostu wychodzi jak mu cos nie pasuje badz wylacza
telefon.Ja nie jestem typem mlodej naiwnej,co to sie dala omamic starszemu
facetowi, ale jednak jestem tym typem troche starszej naiwnej idotki ,on tak
naprawde nic nigdy mi nie obiecywal,ale czy z racji starszenstwa i
doswiadczenia zyciowego nie powinien usiwadomic sobie,ze mnie od siebie
uzalezni,ze pies sie pzryzwyczaja, a co dopiero czlowiek .boli mnie to
bardzo.Wiem,ze nie powinnam juz nigdy si z nim spotykac, bo mu na mnie nie
zalezy. Facet po przejsciach juz nie chce komplikacji , on nic nie mowi,a ja
zdycham z bolu .Czuje,ze lece w dol powolutku acz systematycznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: puma Re: idiotka ze mnie IP: *.240.81.adsl.skynet.be 11.11.04, 13:05
      Kobieto, przeżywasz trudne chwile i mimo, że może masz poczucie, że za chwilę
      świat się rozsypie (ale Ty wcześniej), to minie. Współczuję Ci, bo byłam w
      podobnej sytuacji. Wiem, jak to boli, emocje niemal doprowadzają do obłędu. Nie
      ma się czego przytrzymać, bo jakaś niejasna myśl, że on może kiedyś... nagle
      okazuje się zwykłą iluzją. To już jest pierwszy krok ku realnej ocenie
      sytuacji. Teraz podziel ołówkiem kartkę papieru na dwie rubryki. W jednej będą
      + a w drugiej - i z ręką na sercu wpisuj tam wszystko, co się wiąże z tym
      facetem. Zapewne zaskoczy Cię, jak niewiele masz do wpisania pod +. Kiedy to
      sobie w pełni uświadomisz, także to, że Twoje życie ucieka i zmarnowałaś czas
      dla ..... (tu sama wpisujesz odp słowo. Moim było trash) pomyśl o sposobie
      rozstania w jakimś niebanalnym stylu. To choć na koniec daje sporo satysfakcji,
      gdy taki cyniczny, bezwgledny typek (który uznał, że jak naiwna, to jej
      problem) odchodzi z wyjątkowo głupim wyrazem twarzy. Nawet nie wiesz, jaką
      poczułam ulgę, gdy odważyłam się w końcu pogonić drania ze swojego życia! Życzę
      powodzenia i siły, dużo siły, bo nie będzie początkowo łatwo, i wiary, że są na
      świecie dobrzy, porządni faceci. Ja takiego spotkałam.
      • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 13:19
        Dzieki za wsparcie,zapewniam,ze probowaBam niejednokrotnie robic zestawienie
        + i - ,oczywiscie zawsze wychodziBo na niekorzysc dla niego, ale mam doniego
        okrutna sBabo[c, i tu nie chodzi tylko o Bozko, zastanawialam sie zawsze z czym
        tp jest zwiazane, ze ja postrzegana jako niezale|na, pionierka, zawsze dajaca
        sobie rade, taki wrecz facet,doprowadzilam sie do takiego stanu uzaleznienia, i
        pozwoliBam sobie na takie traktowanie. Wystawialam go za drzwi kilka razy,
        zawsze wracal,tak jak gdyby nic sie nie staBo.Teraz wiem,ze chyba to juz
        konie i tego wBasnie sie tez boje,ze juz jestem za stara, "za jakas tam "
        kiedy spogldam sobie na te panny na ulicy .
        staBam sie autystyczna i za cholere nie potrafie sobie z tym poradzic , moze
        powinnam isc do psychologa, chociaz po coz mam placic komus kiedy moge sobie
        sama dac rade. Wiem co powinnam zrobic, ale nie potrafie sie z tym poukBadac,
        ale bede probowac , przeciez nie moge zmarnowac sobie zycia, co aktualnie robie
        ( Bam ?
        • psychoguru Typowy Toksyczny 11.11.04, 15:36
          baruszka1 napisała:

          > Dzieki za wsparcie,zapewniam,ze probowaBam niejednokrotnie robic zestawienie
          > + i - ,oczywiscie zawsze wychodziBo na niekorzysc dla niego, ale mam doniego
          > okrutna

          Typowy toksyczny zwiazek. Powinnas skorzystac z terapii psychologicznej. Trzeba
          by pogrzebac w strukturze osobowosci i jej nastrojeniu zeby nastepnie probowac
          wyciagnac cie z tego szamba. Musisz zrozumiec ze twoje zachowanie ma wiele
          wspolnego z zachowaniem nalogowca: wie ze picie czy cpanie go niszczy a mimo
          to nie moze przestac. A ty w podobny sposob zeszmacasz sie pelniac role
          odskoczni dla zonatego i dziecaitego. Na terapie odtrutkowa bo zmarnujesz sie
          do konca.
    • mskaiq Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 16:10
      Mysle ze patrzysz na to bardzo pesymistycznie. Jesli rzeczywiscie nie
      zalezaloby Mu na Tobie to znalazlby Sobie kogos innego.
      Napisalas ze Go wystawialas juz pare razy za drzwi ale On wracal. Gdyby Mu nie
      zalezalo nie wrocilby.
      Ty masz do czynienia z facetem ktory ma za Soba nieudane malzewnstwo bo tak
      odczytuje to z Twojego listu. Tacy ludzie zwykle maja wiele strachu i z tad
      bierze sie to wrazenie ze On nie potrafi przezywac uczuc. On potrafi tylko sie
      ich boi.
      Ty mozesz to zmienic, to wymaga wiele pracy i cierpliwosci. Musisz sie
      zastanowic co chcesz. Mysle ze niepotrzebnie sie zamknelas, trzeba odnowic
      kontakty z dawnymi znajomymi ale ja bym nie konczyl tego zwiazku. Zmienilbym
      tylko podejscie do zycia i do Niego. Jesli chcesz walczyc o Niego i Twoja
      milosc to wszystko jest otwarte ale musisz wierzyc ze uda Ci sie to osiagnac.
      Jesli chcesz napisz na mskaiq@gazeta.pl
      • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 17:03
        Dzieki skorzystalam
        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 17:28
          A moze faktycznie istnieja tacy ludzie, którym do szczescia nikt nie jest
          potrzebny, nie spelniaja sie towarzysko ani zbytnio rodzinnie to moge
          zrozumiec, ale tak kompletnie tak kompletnie nikogo obok ? Ja nie jestem stadna
          juz wyroslam z tego,ale do cholery potrzebuje drugiej osoby, zeby byla, czasem
          sluchala badz nie,ale zeby byla. Moze moje wymagania i potrzeby sa zbyt
          wynaturzone??? nie wiem zupeBnie jak sie wyleczyc z tego czlowieka,
          • Gość: puma Re: idiotka ze mnie IP: *.195-200-80.adsl.skynet.be 11.11.04, 19:17
            Nie sądzę, żeby mskiq miał(a) rację. Skoro jesteś w takim stanie, a Twój facet
            (kochający, ha, ha) nic sobie z tego nie robi, to najlepszy dowód, że jest Ci
            kulą u nogi. Zostawił żonę, dzieci i najwidoczniej nie ma żadnego pomysłu na
            dalsze życie. Pisałaś, że on nie chce niczego zmieniać. To nie strach, tylko
            egoizm. Czy pomyślał o Tobie, o kobiecie, która może też chciałaby mieć dom,
            rodzinę, dzieci? Ten układ Cię skrzywdził, a teraz krzywdzisz siebie sama. Nie
            lamentuj, nie płacz nad rozlanym mlekiem. Wyciągnij z tego wnioski na
            przyszłość. Czasem może faktycznie lepiej posłuchać rady specjalisty, żeby mieć
            się od czego odbić. Spróbuj odnowić kontakty ze znajomymi, rodziną. Chyba
            znajdzie się jakaś bratnia dusza? Nie jesteś sama, wmówiłaś sobie uzależnienie
            od tego faceta, a tymczasem to tak, jakbyś pokochała tasiemca. :-) Ty jesteś
            najważniejsza, co to za argumenty o wieku? Co Ty, bułka jesteś???
            • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 20:19
              Oj Puma lubie takie ostre kobiety , dzieki ubwailas mnie setnie ta bulka ,
              wszystkie macie racje ale ja tez w sensie,ze jestem idiotka ale czas na
              zmiany , czas odidjociec , bo spieprze kolejnych kilka lat na gledzeniu i
              lkaniu przed telewizorem albo przed kompem
      • Gość: puma Re: idiotka ze mnie IP: *.195-200-80.adsl.skynet.be 11.11.04, 19:26
        A co to jest miłość? Niektórzy mają wyjątkowo pokręcone pojęcie o niej, dalekie
        od romantycznych wyobrażeń. Miłość własna może przysłaniac całą resztę. Miłość
        to wygodny układ: naiwna kobitka z chatą, gotowa i współczująca, właśnie
        walcząca o miłość romantyczną (to takie rozczulające dla faceta "po
        przejściach" patrzeć na to). Dlatego wraca. A skąd wiesz, że nie znalazł kogoś
        innego? Uważasz, że to takie niemożliwe, że jednocześnie spotyka się z innymi (-
        ą) kobietami? Może żadna, póki co, nie dysponuje tyloma "atutami", co obecna?
    • Gość: Iwa NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE MYŚLE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 19:30
      Po pierwsze nie myśl o sobie Idiotka, to nie prawda. Jestem pewna,ze jestes
      wspaniała kobietą, kobietą, która posłuchała swojego serduszka i kiedyś tam się
      zakochała. Nie wiń sie za to, wolno Ci kochac. Owszem wiedziałaś co robisz
      wchodząc w związek z żonatym ale pamietaj Ty byłas fair, naiwnie i uczciwie
      kochałas, to on kłamał i niestety wykorzystywał Cie. Ale Ty kochałas więc
      możesz mieć czyste sumienie i nie miec poczucia winy. Pomyśl o tym co było
      dobre, ale nie rozpamiętuj. Jesli facet przez tyle lat nie zrobił nic byscie
      byli razem, byście zalegalizowali związek czy choćby wspólnie zamieszkali, to
      juz tego nie zrobi, nie ma co się łudzic. Na koniec możesz jeszcze powiedzieć
      mu, ze masz już dośc takiej sytuacji niech zadecyduje w ktora strone ma
      ewaluowac wasz zwiazek, jestem pewna, że zaproponuje byś to Ty podjeła decyzję,
      a Ty możesz podjąc tylko jedną, powiedziec PA, PA.
      Teraz pomyś o sobie, o tym, że cale życie przed Tobą, pewnie chcesz mieć
      jeszcze dzieci i być kochana z wzajemnością. Jeśli tak, to rozstań sie z tym
      skur..
      Na początku będzie Ci trudno, ale sa sposoby by przestac myśleć. Można rzucić
      sie w wir pracy, ale moze to grozic popadnięciem w pracoholizm. Można też wolny
      czas poświecic potrzebującym i np zacząć udzielać sie jako wolontariusz np w
      hospicjum czy szpitalu dzieciecym. Dzieki temu zobaczysz jakie ludzie mają
      problemy. Po pewnym czasie Twój ból minie, obudzisz sie i sama zdziwisz, ze nie
      rozpoczynasz dnia od rozmyslań na temat byłego faceta i waszego byłego związku,
      czar pryśnie. Wtedy będziesz gotowa na przyjęcie nowej milości i bedziesz już
      madrzejsza, to znaczy mam nadzieje, że nie wpakujesz sie w kolejny beznadziejny
      związek.
      Zasługujesz na prawdziwe uczucie i ono do Ciebie przyjdzie.

      Mam na swoim koncie podobny zwiazek, myslalam, ze facet jest najwieksza
      miloscia mojego zycia, zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia a wlasciwie
      od pierwszego uslyszenia jego radiowego glosu, a potem bylam tak wpatrzona w
      niego, ze mogl ze mna robic co chcial. Nie docieralo do mnie, co mowi rodzina,.
      ludzilam sie, ze bedziemy razem, po trzech latach niemal zapadlam sie w siebie,
      stracilam entuzjazm, uswiadomilsm sobie, ze to nie ma sensu. Zapytalam co
      dalej, uslyszalam Ty zdecyduj, a potem juz nawet nie dobieral telefonow.
      Skonczylo sie. Dopadla mnie depresja, nic nie jadlam, lezalam, płakałam,
      patrzylam w sufit i mialam przeciwko sobie cala rodzine, bo przeciez mnie
      ostrzegali, ze tak to sie skonczy. Pomogla mi kolezanka, wyciagnela w gory, tam
      rozmawialysmy, walczylam z lekiem wysokosci i wracala ochota na to by zyc.
      Wrocilam rzucilam sie w wir pracy (co zaowocowalo wydaniem ksiazki), zmienilam
      kolor wlosow. Po roku sama pojechalam na wakacje, po to by uswiadomic sobie, ze
      juz wiecej nie chce wyjezdzac sama, nie chce sama chodzic do kina, nie chce byc
      sama, ale nie musze miec faceta, wystarczy mi przyjaciolka albo przyjaciel. Dwa
      lata po rozstaniu udalo mi sie obudzic i on nie byl pierwsza osoba o ktorej
      pomyslalam, a potem postanowilam sobie, ze wszytsko co zle mam juz za soba,
      teraz ma mnie czekac tylko dobre. W kolejne wakacje poznalam faceta, ktory
      obudzil we mnie kobiete, fajnie mi sie z nim flirtowalo, ale gdy uswiadomilam
      sobie, ze tez jest zajety, zapalilo sie czerwone swiatlo i powiedzialam NIE,
      nie jestem masochistka. I wtedy okazalo sie, ze obok mnie jest inny czlowiek,
      mężczyzna który mnie kocha. Jestesmy razem juz 21 miesiecy.
      Bedzie dobrze. Ty też spotkasz kogos kto pokocha Cie tak bardzo, jak nigdy nie
      przypuszczalaś, ze mozna być kochaną.
      • baruszka1 Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE 11.11.04, 20:13
        Masz racje jak najbardziej ,nie powinnam,ale zaraz pojawia sie mysl,z e
        przeciez on nie jest zly,pomogl w momencie kryzysu , jakies inne migawki , mile
        oczywiscie. ALe wiem,ze musze podjac decyzje , musze musze musze , ale to
        teraz juz boli, a co bedzie potem, nawet sobie nie wyobrazam. odcielam sie
        kompletnie od wszystkich , bo przeciez musialam stworzyc dogodne warunki dla
        naszego " pseudozwiazku " , przestalam kontaktowac sie z moja siostra, z ktora
        bylam bardzo emocjonalnie zwiazana,bo wychodze z zalozenia ,po co mam jej
        opowiadac o soich problemach jak ma swoje,tylko jak sie kontaktow nie
        utrzymuje to one zanikaja prawda taka wlasnie jest. Ja zawsze uchodzilam za
        kogos kto sobie swietnie radzi,zero litosci dla slabosci, a tu masz kleska na
        calej linii, polozylam sie i leze.Boje sie tej oceny tez chyba, ale jezeli
        ktos mi tego glosno nie powie to sie nie zmotywuje . od jakiegos czasu
        probowalam wymusic decyzje na nim, konczylo sie to zawsze tym samym - wyjsciem
        i niedobieraniem telefonu przez kilka dni.Tak jak teraz ostetntacyjnie
        deklaruje swoja niezaleznosc "bo ja chce miec go na wlasnosc " a on jest
        samotnikiem .Zadnych histerii i lez , bo to pzreciez nie przystoi , piprzony
        troglodyta bez kilku komorek mozgowych odpowiedzialnych za uczucia , niech go
        szlag
        • Gość: Iwa Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 20:40
          Będzie bolało. Przezyjesz ten okres zaloby. Każda rana gdy się goi to boli, ale
          poboli i przesytanie, jesli przestaniesz w niej grzebać.
          Jesli jest taki dobry, to dlaczego przez niego placzesz i skad masz pewność, że
          on nie nieszka z żona. Facet mojej koleżanki, tez ponoć dla niej wyprowadził
          sie od zony i córki, ale nie wyprowadził sie po to by zamieszkac z moja
          kolezanka, ale by pomiszkac sam, a wlasciwie, jak sie pozniej okazalo, to
          wynajal mieszkanie dla corki studentki i od czasu do czasu zapraszal tam moja
          kolezanke, by jej udowodnic, ze juz z zona nie jest. Tyle, ze wiekszosc randek
          miala charakter wyjazdowy, bo kolezanka mieszkala z rodzicami a jego mieszkanie
          niby bylo, ale na wyjazdach mialo byc atrakcyjniej. Moze ten Twoj tez tylko tak
          mowi, ze nie mieszka juz z zona.
          Pomyśl sobie, ze tylu jest samotnych wolnych i dobrych facetow, ktorzy tylko
          czekaja na to, by moc Cie pokochac. Wystrczy wejsc na jakikolwiek portal
          randkowy. Nie boj sie posprzatac w swoim zyciu.
          Pod zadnym pozorem nie mysl o sobie żle. A siostra, jestem pewna, ze gdy
          spotkasz sie z nia i od serca porozmawiasz to Cie wyslucha i pomoze. Podobnie
          kolezanki. Jakos tak jest, ze gdy komus jest zle, to chetniej go sluchamy niz
          wtedy gdy jest mu lepiej niz nam. Nie boj sie wyjsc do ludzi.
          Jest taka ksiazka Ewy Foley Zakochaj sie w zyciu. Warto po nia siegnac. Warto
          tez sterowac swoim otoczeniem, tak by nas rozweselalo a nie przygnebialo.
          Pamietam, ze ja po rozstaniu zaczelam nosic ubrania w intensywnych kolorach,
          odrzucilam czern, szarosc, bo moja psychika byla dostatecznie czarna. Co rano
          starlam sie wlaczac sobie piosenke Rynkowskiego Dzisiaj bedzie dobry dzien, by
          sie pozytywnie nastrajac do zycia.
          Jesli mieszkasz sama i masz odpowiednie warunki, mozesz przygarnac sobie
          jakiegos kiciusia albo pieska, odwroci Twoja uwage od faceta pasozyta.
          Możesz tez poczytac sobie Przebudzenie De Mello
          oto kilka ciekawych fragmentow:
          Młody człowiek przychodzi i żali się, że jego dziewczyna odeszła, że grała
          nieuczciwie. Na co się żalisz? Spodziewałeś się czegoś lepszego? Spodziewaj się
          zawsze najgorszego, masz do czynienia z egoistycznymi ludźmi. To ty jesteś
          idiotą- idealizowałeś ja, czyż nie tak? Sądziłeś, że jest księżniczką.
          Myślałeś, że ludzie są bardzo mili. Nie są! Nie są mili! Są równie źli, jak ty-
          źli, rozumiesz? Śpią tak, jak i ty. A o co według ciebie mają zabiegać? O
          własny interes, tak jak i ty to czynisz. Nie ma między wami żadnej różnicy. Czy
          potrafisz sobie wyobrazić, jaka to ulga, że już nigdy nie dasz się zwieść, nie
          będziesz już nigdy rozczarowany? Już nigdy nikt nie doprowadzi cię do rozpaczy.
          Nie będziesz czuł się odrzucony. Chcesz się obudzić? Pragniesz szczęścia?
          Chcesz wolności? Przejrzyj grę ludzi. Jeśli przejrzysz własną grę, przejrzysz
          grę innych. Wówczas ich pokochasz. W przeciwnym razie spędzisz życie szarpiąc
          się ze swymi fałszywymi pojęciami na ich temat, ze swymi iluzjami, które
          notorycznie rozpadają się w zderzeniu z rzeczywistością.
          ..... nie chcemy być bezwarunkowo szczęśliwi. Gotów jestem być szczęśliwy,
          jednak pod warunkiem, że będę miał to, tamto i jeszcze coś innego. Ale w
          gruncie rzeczy to tak samo, jakby powiedzieć do przyjaciela lub Boga, albo do
          kogokolwiek innego:
          - ty jesteś moim szczęściem Jeśli nie posiądę ciebie, to nie będę szczęśliwy.

          Być od kogoś zależnym psychicznie, być od kogoś zależnym emocjonalnie- co to ze
          sobą niesie? Oznacza to, że moje szczęście zależne jest od innej istoty
          ludzkiej.

          Tam gdzie jest miłość, nie ma miejsca na żądania, na oczekiwania, nie ma
          zależności. Nie żądam abyś uczynił mnie szczęśliwym, moje szczęście nie jest
          zależne od ciebie. Jeśli mnie opuścisz, nie będę rozczulał się nad sobą, twoje
          towarzystwo sprawia mi wielką radość, ale nie mogę zatrzymywać cię kurczowo dla
          siebie.

          Ty nie musisz przynależeć do nikogo ani do niczego, do żadnej grupy. Nie musisz
          być nawet zakochany. Kto ci wmówił, że musisz być zakochany? To czego
          potrzebujesz, to wolność. To, czego potrzebujesz, to kochać. I taka jest twa
          natura. A z tego, co mi mówisz, wynika, że chcesz być pożądany. Chcesz być
          oklaskiwany, atrakcyjny, chcesz, by stadko małych małpek za tobą się uganiało.
          Marnujesz swoje życie. Obudź się. Nie potrzebujesz tego. Możesz trwać w błogim
          szczęściu i bez tych atrakcji

          Trzymaj sie cieplutko, postaraj sie myslec poztywnie i wyobrazac sobie swoje
          zycie bez tego faceta. Przeciez i tak spedzasz je sama
          Bedzie dobrze.
          • baruszka1 Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE 11.11.04, 20:55
            Wielkie dzieki, na pewno skorzystam z podanych tytulow, naprawde mi sie
            polepszylo, nie ma to jaki z kims pogadac. Smierc troglodytom
            • Gość: Iwa Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 21:28
              tylko pamietaj, ze postanowienie to narazie droga do sukcesu, trzeba jeszcze
              zrobic to co sobie postanowials. Ponoc by byc konsekwentnym trzeba o swoim
              postanowieniu powiedziec jak najwiekszej ilosci osob, na ktorych opinii nam
              zalezy. Jak nie dotrzymamy slowa danego sobie, bedzie nam po prostu wstyd przed
              innymi. Wiec podziel sie ta radosna nowina z jaknajwieksza iloscia waznych dla
              Ciebie osob, oni Ci pomoga, dodadza Ci sil.
              trzymam za Ciebie kciuki
              • baruszka1 Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE 11.11.04, 21:38
                Najpierw musze przetrwac weekend bez niego, wyegzekwowac od niego klucze od
                mieszkania, wywalic wszystkie rzeczy ktore tu ma , wykasowac wszystko z
                telefonu, koniec koniec koniec ,mam nadzije ,ze mi sie uda, nic zlego w zyciu
                nie zrobilam,zeby sie teraz tak unieszczesliwiac zadajac sie z bylekim
                Dzieki wielki,naprawde mi sie zrobilo lepiej, mam nadzieje za zasne szybciej
                niz zwykle i wogole nie obudze sie srodku nocy z uczuciem straszliwego
                smutku .Jak komus zalezy to jest przy kims w potrzebie, a ja do cholery jestem
                potzrebujaca. Trzymaj kciuki i jeszcze raz dziekuje
                • Gość: Iwa Re: NIE JESTES IDIOTKĄ, NIE WOLNO CI TAK O SOBIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 22:07
                  trzeba sie wspierac nawzajem w potrzebie.
                  Mnie jak wczesniej pisalam, tez pomogla kolezanka, realna a nie wirtualna, ale
                  calkiem obca osoba, wyciagajac na wspolny wyjazd w gory. Udalo sie przetrwac to
                  wszytsko a teraz jestem szczesliwa. Co prawda mojego obecnego Ukochanego nie ma
                  teraz blisko mnie, pojechal na weekend do rodzicow a ja z rozmyslem zostalam w
                  domu- popracowac spokojnie ale wiem, ze w sobote wroci i ze bedziemy razem. A
                  kiedys myslalam, ze toksyczna patologia w ktorej tkwilam jest norma, a facet
                  ktorego nazwalam Czarnym Amorem mial byc niby najwieksza miloscia mojego zycia.
                  Na szczescie istnieja tez Biale Amory, dobrzy, wrazliwi, inteligentni i
                  kochajacy mezczyzni, takiego udalo mi sie spotkac i Tobie tez taki jest pisany.
                  dobrej nocy a ja ide zaparzyc sobie herbatke i zabieram sie do pracy.
    • dadaczka Re: idiotka ze mnie 11.11.04, 21:45
      wiesz, mam koleżankę w podobnej sytuacji - tylko ona chyba jest jeszcze ciągle
      na etapie wiary w tego swojego mężczyznę. Też wyemigrowała "za pracą" do
      innego miasta, straciłyśmy kontakt, ostatni raz rozmawiałaśmy tel. wiosną. Ona
      się nie odzywa, ja się nie odzywam (może nie jest jej potrzebny kontakt ze
      starymi znajomymi?) - ale coraz częściej o niej myślę, zawsze zresztą ciepło i
      z sympatią. Spróbuj odswieżyć znajomości, może starzy znajomi wcale o Tobie
      nie zapomnieli - tak, jak ja nie zapomniałam o swojej koleżance. Obiecuję
      sobie do niej zadzwonić, choćby po to, żeby jej przypomnieć, ze o niej
      pamiętam - tylko czy ona pamięta o mnie i czy chce, żeby jej głowę zawracać?
      Mniejsza zresztą z tym, tak czy inaczej spróbuję, bo ją lubię, znamy się od
      dzieciństwa i nie chciałabym, żeby zaginęła gdzieś na amen w tym obcym
      mieście. Może i Ty masz takich znajomych, którzy w gruncie rzeczy czekają na
      sygnał od Ciebie?

      W tej konkretnej sytuacji, niestety nikt nie jest w stanie tak naprawdę pomóc -
      sama pewnie dojdziesz do właściwych dla Ciebie rozwiązań, na to wszystko
      potrzeba czasu. Ale ja swojej koleżance chciałabym dać sygnał: nie jesteś
      sama, jestem, zawsze możesz do mnie wpaść, pogadać, pobyć, popłakać, jeśli
      trzeba. Bo tyle mogę.
    • Gość: ryb Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 22:01
      Wszystko na wlasnosc? To sie w glowie nie miesci. Koooooochhhhaaaaaaaaaaammmm!!!
      No to sobie KOCHAJ! Ale daj facetowi zyc. Jak nie chce, to znaczy ze NIE CHCE!!!
      Rozumiesz? Czy jeszcze nie dotarlo...I co to w ogole za teksty powyzej ze
      polmozgowie itd? No to powiem Ci, facet wie co robi, na bledach sie nauczyl i
      wie czym to wszystko pachnie. Nie, nie pachnie...smierdzi...

      A Ty Babuszka1 masz problem, do psychologa i to szybko...a nie z Iwa w
      feministki sie zabawiacie i biednych ludzi w hospicjum macie zamiar maltretowac.
      Tam jest praca dla ludzi trzezwych... Dobraly sie do jasnej cholery...ach, te
      baby. Nie da sie, no nie da...
      • Gość: Iwa Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 22:18
        Jakos ktos ten swiat tak poukladal, niestety zarzadzil ze kobiety w wiekszosci
        maja byc monogamistkami.
        Mysle, ze nigdy nie kochales, moze pozadales ale nie kochales. Nie trafiles tez
        na kobiete, na ktorej by Ci naprawde bardzo zalezalo a ktora by Ci sie oparla i
        nie dopuscila do siebie.
        Taki jestes i wolno Ci takim byc. Na szczescie nie w Tobie sie zakochalam.
        Mój mezczyzna chce mnie miec na wlasnosc i nawet mi sie to podoba.
        • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 22:26
          Zle myslisz i zle wnioskujesz. Cenie sobie swoja wolnosc i nikt, nawet moja
          najwieksza milosc tego mi nie odbierze...bo moj mozg mi nigdy na to nie pozwoli.
          Rowniez, nigdy nie ograniczam wolnosci mojej partnerce, no chyba ze cos zbroila...
        • kanenta Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 11.11.04, 22:30
          Gość portalu: Iwa napisał(a):

          Na szczescie nie w Tobie sie zakochalam.
          > Mój mezczyzna chce mnie miec na wlasnosc i nawet mi sie to podoba.

          hahahaha... widzisz ryb
          Iwa nie kocha ciebie ...
          ona lubi jak ją ktoś posiada ... :)
          jak rzecz :))
          • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 22:33
            Etam, klamie, jak ona moze mnie nie kochac? Znam sie na takich numerach...zaraz
            Babuszka1 napisze ze mnie nienawidzi, hihihi :)))
            • m.malone Ryb, uważaj, dobrze Ci radzę... 11.11.04, 22:39
              Bo zaraz się rzucą na Ciebie jak tych 300 lwów na blondynkę, która nie rzucała
              im piachem w oczy:)))
              Zobaczysz.
              • Gość: ryb Re: Ryb, uważaj, dobrze Ci radzę... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 22:42
                Po moich ostatnich watkach i postach to mysle ze sie nie odwaza, hihihi:)))
                Kobiety lubia takich swirow :)))
                • m.malone Też prawda...Chociaż...nt. 11.11.04, 22:49

                  • Gość: ryb Re: Też prawda...Chociaż...nt. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 23:01
                    No wiem, ale jeszcze odwale watek...taki poradnik dla facetow...spodoba sie
                    wszystkim, jestem przekonany:))) To bedzie, jak baba moze faceta zycie zepsuc a
                    on nawet on tym nie wie, tylko do konca swoich dni bedzie bez alkololu,
                    papierosow i wciaz powtarzal, jak katarynka, jak bardzo ja kocha, obled, hihihi :)))

                    Dzisiaj juz nie mam sily, bo za Gienka robilem...moze jutro:)))
            • Gość: Iwa Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 22:57
              oj mlody jestes
              kiedys na stronie gazety byl artykul o dobieraniu sie w trwale zwiazki, autor
              owego tekstu napisal, ze kobiety znacznie wczesniej dojrzewaja do trwalych
              zwiazkow, czyli chca miec swojego mezczyzne tylko dla siebie, zamieszkac z nim,
              miec dzieci, mezczyzni usiadamia to sobie znacznie pozniej. Wiec moze i Ty po
              czterdziestce albo po piecdziesiatce zapalasz checia posiadania kobiety tylko
              dla siebie.
              Znam wielu facetow, ktorzy w wieku dwudziestu paru lat skakali z kwiatka na
              kwiatek i dziwili sie, ze niektorzy ich koledzy sie zenia- uwazali, ze chyba na
              glowe poupadali, ale znam tez takich, ktorym stuknela czterdziecha sa sami i
              maja problem, bo chcieliby zalozyc rodzine, zostac ojcami (jednak to zwierze w
              facecie wczesniej czy pozniej sie odezwie i ma potrzebe zostawienia po sobie
              potomka, przekazania materialu genetycznego kolejnym pokoleniom) a tu juz zadna
              sensowna kobieta ich nie chce, bo wszytskie zaobraczkowane.

              Pamietam tez jak pan redaktor P. na lamach jednego z kobiecych miesiecznikow
              wyznawal swoja zyciowa filozofie z ktorej wynikalo, ze idealny zwiazek to taki
              gdy facet mieszka u siebie a kobieta u siebie i spotykaja sie wtedy gdy maja
              potrzebe oboje, nie nalezy siedziec sobie na glowie i sie ograniczac. Po kilku
              miesiacach pan redaktor poznal nowa kobiete i znow gazety pisaly tyle tylko, ze
              tym razem juz szybko zamieszkali we dwoje. A mnie zastanawia czy w obu
              przypadkach do obu kobiet pan redaktor czul to samo.
              • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.11.04, 23:23
                Fakt, mlody jestem...malone to potwierdzi:))) dzieki za komplement :)))

                Iwo, napisze Ci tak. Pieknosc zwiazku nie polega na tym gdzie kto
                mieszka...tylko czy te mieszkanie razem nie staje sie wiezieniem...Razem to
                mozemy spiewac, ale jak za dlugo, to tez sie moze znudzic. Ty piszesz o
                zwiazkach w ktorych jest dominacja jednej z osob w tym zwiazku. To taka odmiana
                milosci. Niby. A tak naprawde to maksymalny egoizm jednej ze stron. Zazwyczaj
                kobiety...Finalem tego jest, cala masa panow pod pantoflem szukajacych na
                bazarze naci pietruszki o pare groszy taniej, bo co powie ukochana zona?


                • Gość: Iwa Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 23:45
                  mnie nie chodzi o to by ktos nad kims dominowal, tylko by byc razem, byc
                  uczciwym w stosunku do siebie.
                  Rzadko zdarza sie tak by w zwiazku obie strony kochaly rownie mocno, zawsze
                  ktos kocha bardziej i niestety jesli cos sie posypie, to ten kochajacy
                  bardziej, bardziej tez cierpi.
                  Mezczyzni mowia, kobieta mnie zdominowala, siedze u niej pod pantoflem. Wielu
                  niestety to odpowiada, bo o nic nie musza sie martwic, rachunki poplacone, w
                  lodowce pelno, dzieci zadbane, koszule na koleny dzien czyste i wyprasowane,
                  ich zadaniem jest siedziec cicho i dobrze gdy przynosza do domu wyplate, ale
                  jak nie przyniosa- kobieta tez sobie poradzi. Kobiety w tych zwiazkach
                  stwierdza, ze to facet je zdominowal i do garow zapedzil, one biedne musza
                  sobie same ze wszytskim radziec, bo na chlopa nie maja co liczyc.
                  Chodzi o to by bylo po rowno, by obie strony sie jednakowo zaangazowaly i
                  dogadaly na jakich zasadach buduja zwiazek. Jak widac Baruszka nie moze sie
                  dogadac, bo nie ma potrzeby dogadywania sie z drugiej strony.

                  Mam kolezanke, w czasie studiwo spotykala sie z chlopakiem, ktory nie mial
                  potrzeby zakladania rodziny, uwazal, ze ma juz rodzine, mame, siostre, babcie.
                  Powiedzial kolezance, ze jest w prawdzie najwazniejsza kobieta w jego zyciu,
                  oczywiscie poza tymi wczesniej wymienionymi, ale on nie zamierza sie z nia
                  zenic ani miec dzieci, wiec dziewczyna postanowila sie nadal z nim przyjaznic i
                  tylko przyjaznic a poza tym znalazla sobie takiego, ktory chcial tego co ona,
                  zbudowac rodzine. Jakiez bylo zdziwienie tego pierwszego, gdy ona zaprosila go
                  na swoj slub. Za pozno docenil to co stracil.

                  W moim zwiazku to akurat moj Ukochany jest dusigroszem, powiem Ci,ze mnie sie
                  to nawet podoba, bo ja nie potrafie oszczedzac, wiec sie uzupelniamy.
                  • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.11.04, 00:05
                    Ty mnie chyba podpuszczasz:) Co post, dajesz mi coraz wiecej wody do mojego mlyna:)

                    No dobra, niech Ci bedzie :)

                    Czy Ty siebie oszukujesz, czy chcesz mi kit wcisnac? Wiesz kiedy facet robi sie
                    dusigroszem? pozwol ze Cie uswiadomie...Robi sie wtedy, jak juz nie widzi innego
                    wyjscia zeby domowy budzet trzymac w balansie. Ma inne aspiracje w swoim zyciu.
                    Ty, majac lekka reke nie pomagasz jemu ani sobie, bo jeszcze zyjesz miloscia...i
                    myslisz ze Twoj misio na wszystko Ci pozwoli...moze tak, a moze tylko do czasu.

                    Zawsze twierdzilem, ze facet przed 30tka, to niech sie w zadne zwiazki nie
                    miesza. Miloscia sie nie zaspokoisz. I milosc Ci wszystkiego nie wybaczy...Pod
                    koniec dnia liczy sie dach nad glowa, kasa i sila wydawania przez zone. Facet
                    jest od tego zeby to zapewnic. Zona ma tylko w glowie zeby byla zaplodniona, jak
                    najwczesniej. I niech bedzie ale w odpowiednich warunkach...a nie na wariata...

                    Pojde juz spac, bo zona bedzie na mnie zla :)
                    • Gość: Iwa Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 00:27
                      pisze prawde, jaki mialabym interes w podpuszczaniu Cie? (czyzbys mierzyl mnie
                      swoja miara?)
                      moj Ukochany dusigroszem jest od zawsze, nawet smieje sie, ze rodzice
                      przestrzegali go, ze jak bedzie taki oszczedny to nigdy sobie kobiety nie
                      znajdzie. pieniadze owszem sa wazne, ale pieniadze to nie wszystko i nie za
                      wszelka cene. Mnie jego oszczednosc nie przeszkadza, bo kocham jego intelekt i
                      dobre serce a nie portfel. W portfelu dzis sa pieniadze a jutro moze ich nie
                      byc. Tez pracuje i zarabiam.

                      Co zas tyczy sie mezczyzn przed trzydziestka, to opisany przeze mnie w
                      poprzednim poscie przyklad kolezanki i jej kolegi, co to juz mial rodzine-
                      mame, siostre i babcie, tez nie jest zgodny z Twoja teoria, bo tamten facet
                      akurat mial juz wlasne mieszkanie, bardzo dobrze zarabial, ale nie mial
                      potrzeby zakladania rodziny. Mial do tego prawo. Widac ten typ tak ma.

                      Skoro napisales, ze idziesz do zony, to jednak nie jestes typem faceta Baruszki
                      i dales sie oswoic i udomowic, a moze tym razem Ty mnie podpuszczasz?

                      • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.11.04, 00:44
                        Iwo, podpuszczam Cie...to prawda. Tylko juz teraz to naprawde musze isc spac.
                        ale zycze Tobie udanego zwiazku, dobranoc :)
                        • Gość: Iwa Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 00:50
                          dziekuje i wzajemnie
                          dobranoc
                • m.malone Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 08:38
                  Ryb:

                  > Fakt, mlody jestem...malone to potwierdzi:))) dzieki za komplement :)))


                  Tak jest. Niniejszym poświadczam.
                  Młody jest i...tego, no...przystojniak
                  MMalone
                  12.11.204
            • baruszka1 Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 08:12
              i zero moj mily z psychologi,reakcja jest i owszem,ale twoja wypowiedz nie
              wzbudzila we mnie emocji,zadnych,to znaczy ze nie jest to istotne,ale prawde
              mowiac wolalabym nie odczuwac zadnych emocji w stosunku do kogoas innego niz
              do Ciebie Rybie .Nienawidzę i owszem, ale tylko siebie za to,że ja szczwany
              lis dalam sie tak otumanic tylko i wylacznie.
              • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.11.04, 08:54
                Ze zero to ja wiem. ucze sie...:) Dlaczego siebie nienawidzisz? Bo odnioslas
                porazke, bo mozna to nazwac porazka. A otumanic sie dalas, bo chcialas. Zreszta,
                powinnas sie cieszyc ze przezylac cos tak bardzo silnego...nie kazdemu to
                pisane. A ze wynik nie jest taki jaki sobie wyobrazalas to trudno, takie zycie.
                Nastepnym razem bedzie lepiej.
                • baruszka1 Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 09:19
                  Oj przezylam,zapewniam.... chociaz nie wiem czy to dobrze,ze to jeszcze czuje,w
                  tym momencie wolalabym byc jednokomorkowcem i marzyc tylko o posilku i
                  rozmnazaniu,jezeli one marza o czymkolwiek. nie mam sily na nastepny raz, teraz
                  sie we mnie wszystko rwie,teraz np przez glowe mi przeleciala mysl , jego
                  slowa :" czego ty chcesz,kobieto,i taktraktuje cie lepiej niz inne ?".Leżę,ale
                  kiedys wstane...mam nadzieje... i mam nadzieje,ze juz nigdy nic nie poczuje....
                  zawsze bylam z tych " cierpiacych za milijon", wszystko przezywalam,w srodku,
                  na zewnatrz twardzielka, ale juz nie moge spalilam sie juz doszczetnie i nie
                  chce juz nigdy nic poczuc .
      • baruszka1 Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 06:55
        /nie ironizuj kolego, bo kiedys to Cie spotka, ja nigdy nie bylam romatyczna,
        tym bardziej jak mnie to trafilo, to oddech trudno byBo zlapac.I tu nie chodzi
        oto, zeby sie trzymac za raczki i patrzec w gwiazdu tudziez inne podziwiac inne
        zjawiska przyrody.Ja chce przestac o nim myslec, nie doebrac telefonu,przestac
        i zaczac zyc normalne,nue zycze ci tez mojego aktualnego poczucia wlasnosci
        wartej, i tu gdzies w glebi duszy pojawia sie ," pewnie jestes tego warta".
        Wiem sama, ze jezeli w to uwierze to juz przegralam.Swiat zostal tak
        uksztaltowany przez nas samych. nie sadze,zebys to zrozumial, ale moze kiedys,
        aczkolwiek, nie zycze ci .Do niektorych dopiero po zawale docieraja pewne
        uczucia, uwazaj bo taka dawka po zawale moglaby zabic .

        Przespalam normalna noc w koncu od jakiegos czasu i to jest pozytywne
        • Gość: ryb Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.11.04, 09:11
          No widzisz, Ty przespalas noc normalnie a ja niestety nie. jestem wykonczony a
          musze zaraz do roboty isc. Strasznie mi sie nie chce...

          Milosci to ja przezylem kilka. Zaczelo sie od przedszkola, ta byla
          najsilniejsza. Nastepne byly odpowiednio slabsze, bo doswiadczenie jednak uczy.
          Tzn. mnie nauczylo. I dobrze mi z tym. Nie zawsze mozesz miec to co chcesz,
          trzeba sie do tego przyzwyczaic.

          Szczescia zycze i szybkiego powrotu "do zdrowia":)

          • baruszka1 Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 09:34
            nie ironizuj powiadam,bo jestem przekonana,ze pod przykrywka cynizmu masz
            potrzebe bycia oswojonym ,jak kazdy , zreszta kazdy potrzebuje przynalezec do
            grupy , po prostu czlowiek tak zostal skonstruowany.Ja zawsze bylam cyniczka,
            trzezwo patrząca na swiat,zadnych tam sentymentow, a tu masz ...sobie
            pozwolilam na szalony zawrot glowy ...az do mdlosci
          • baruszka1 Re: Czy Wy Baby, musiecie miec ... 12.11.04, 12:30
            bylo trzeba spozyc srodki nasenne to bys zasnał chlopie , albo przebiec kilka
            kilometrow tez ponoc pomaga na bezsennosc, albo łyknac kilka piwek .Mi zycie
            dokopalo niejednokrotnie dosc silnie, nie chodzi tu tylko o ostatnie
            doswiadczenie ani nie dotyczy sfer uczuciowych. Zawsze rezygnujesz jak ci sie
            cos nie udaje, to gratuluje charkteru. Ale jak sie czegos bardzo pragnie to
            mozna to osiagnac albo sie probuje przynajmniej co robilam, jak widac .I mam to
            gdzies jak to nazwiesz " gesim sentymentalizmem czy babskimi histeriami "
    • komandos57 [...] 11.11.04, 22:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • gibenrath kobiety czasami lubią kolesi którzy je olewają... 12.11.04, 00:56
      ...a potem płaczą i się jeszcze dziwią... hehe przykre. Najpierw Cię pociągało,
      cytuje: "on jest dosc specyficzny, to chyba mnie w nim najbardziej
      pociagalo,nieokazujacy uczyc czy slabosci, konkretny,nigdy nie przepadalam za
      tulcaymi sie misiaczkami"
      Niestety tak to jest, wiem z doświadczenia, jak dziewczynie nieba przychylić to
      zaraz ma ochote na "wyzwolenie", nudzi się itd. A jak traktować dziewczyne z
      lekkim chłodem czy czymś podobnym to się póżniej człowiek od takiej uwolnić nie
      może... porąbane jesteście:)
      Specyficzne jest jeszcze to że "okazywanie uczuć uznałaś za coś podobnego
      do "słabości"... hehe no i masz babo placek, a raczej masz coś chciała
    • Gość: kaska Re: idiotka ze mnie IP: 201.1.176.* 12.11.04, 08:28
      POwiem Ci tylko tyle, ten facet Cie nie szanuje i nigdy nie bedzie Cie szanowal..nawet jak by Cie o tym zapewnial...tak nie bedzie. Zaslugujesz na kogos kto bedzie pokazywal ci ile warta jestes dla niego. Skoncz z tym balaganem w swoim zyciu i do przodu!!!
    • alfika Re: i co słychać? 12.11.04, 09:50
      jak dzisiaj, Baruszka, dzień mija?

      ps. będzie Ci baaardzo źle, jak u dentysty na fotelu
      odcierpisz rozstanie jak cholera
      ale jeśli zwiejesz z tego fotela i z takim zaropiałym ząbkiem pomaszerujesz do
      domku - sama wiesz, jak to się boleśnie skończy

      a po wizycie u dentysty - czasem jeszcze poboli - ale potem pełny luuuuzik :)
      • baruszka1 Re: i co słychać? 12.11.04, 10:03
        a nijak siedze w pracy ,i jestem zlym bo zdemotywowanym pracownikiem,czyli
        zachowuje sie jak ta nieszczesliwie zakochana,pokladam sie na kazdym polu.
        • alfika Re: i co słychać? 12.11.04, 11:11
          może wybierzesz się dziś do solarium?

          a na jutro może sobie kupisz jakieś dobre winko i na ten przykład jakiś
          wyszukany serek, jaki do tego wina Ci podpasuje? z przyprawami albo pleśniowy -
          to pyszne zestawienie

          - albo ugotuj na jutro coś fajnego?
          - masz powód do świętowania - pogratuluj sobie super trudnej decyzji i
          potraktuj siebie jak świetną, mądrą dziewczynę, która właśnie wygrała coś
          bardzo ważnego

          albo zobacz, co jest w kinie - i się wybierz, pewnie od dawna nie byłaś w kinie
          a potem na spacer?
          albo przedtem
          • baruszka1 Re: i co słychać? 12.11.04, 11:25
            wiesz ja jestem juz tak pogieta przez ten pseudozwiazek,ze solarium to mi
            raczej nie pomoze muszę swoje rozdrobione na kawałki poczucie wlasnosci wlasnej
            jakos skleic, ale na to czasu mi duzo bedzie trzeba, mam nadzieje ze nie
            lat.Muszę przetrwac sobote,potem niedziele w ktora na szczescie pracuje , to
            zajmi mi to troche czasu i piatek tez musze przetrwac caly wieczor.A to wcale a
            wcale nie wydaje sie latwe.
            • alfika Re: i co słychać? :) 12.11.04, 11:39
              słuchaj, Ty sobie ze mnie nie rób żartów :)))))
              solarium jest do opalania i wytracenia paru złotych, a nie do pomagania :)))
              i toż o to "jakoś przetrwanie" idzie, o ile wiem

              łatwe nie będzie, ale po takim dołującym zwiazku nawet nie wiesz, jak dziwnie
              szybko odzyskuje się radość życia

              nie daj sie wciagnąć w odgrywanie jaiegoś strasznie smutnego dramatu pt. on
              mnie nie kochał
              odegraj komedię romantyczną pt. gdzie ja oczy miałam :)))
              zobaczysz, przetrwasz i to, i jeszcze wiele cudownych chwil w życiu, ono na
              Ciebie od dawna czeka
              • baruszka1 Re: i co słychać? :) 12.11.04, 12:03
                No i szedl z tego niezly melodramat, ona porzucowa szlocha i jest
                nieszczesliwa a on niegodziwiec wzial byl i sie doddalil w nieznanym kierunku
                jakim nikt nie wiem,ale nie jest to istotne w tej historii, nigdy go nie
                dopadnie zadna sprawiedliwosc, za ukrzywdzenie kilku istot bezbronnych na
                swojej drodze.wyszlo silnie banalnie,ale " nie ma letko"( wymowa taka jak
                pisownia zamierzona ) tak mawiał moj kolega ze studiow kiedy musial po dlugiej
                nieobecnosci udac sie na zajecia. Jak mowisz ze solarium i winko pomoze to
                sprobuje.a wcale nie chcialam zeby byl to melodratam , zreszta nikt nie chcial
                zapewne, ale coz c'est la vie ...
                • alfika Re: i co słychać? :) 12.11.04, 12:36
                  o rany, toż to Ty porzucasz :)
                  niechże zastanie drzwi zaryglowane, komórkę wyłączoną, a przy ewentualnym i
                  CAŁKOWICIE przypadkowym spotkaniu rzuć mu w pełni opanowane co tylko fajnego
                  mozesz sobie wyyślić jak wyobrazisz sobie siebie taką całkiem w jego temacie
                  wyluzowaną, bez zafiksowania, uodpornioną na niego jak jego pan profesor od
                  plastyki

                  no miej że z tego nieco chwały, skoro o obopólną ulgę zadbasz

                  będziesz miała co mile wspominać
                  przy ukochanym mężu, dzieciach i wnukach :)

                  powodzenia i owocnych wniosków
                  • baruszka1 Re: i co słychać? :) 12.11.04, 12:58
                    Dziekuje z rady ,ale tu nie było zadnego zwiazku w sensie obietnic i zyli dlugo
                    i szczesliwie, to sie nazywa rozumieli sie bez tnz slow wiec kwestia porzucenia
                    nie jest istotna kto kogo, dlaczego to wiadomo , nie umniejsza to faktu ze boli
                    az do utraty tchu , ja kobieta cierpiaca w calym swoim ejstestwie, ale takich
                    glupich nie sieja a same sie rodza .I nawet jego wyraz twarzy nie jest
                    istotny, moge mu rowniez nawrzucac , bo przeciez bym potrafila , poniewaz mam
                    raczej łatwość wypowiedzi, ale co z tego to nic nie zmieni a wyjde na jakas
                    histeryczna prawie zone.Ja po prostu chce juz nic do niego nie czuc,niech
                    zniknie, i miec odwage nie odebrac telefonu i zeby sobie znikł i zebym nic a
                    nic nie pamietala ,nie moge pamietac ku przestrodze ale zebym juz nic a nic nie
                    czula, bo przysiegam juz nigdy w zyciu ............
                    • baruszka1 Re: i co słychać? :) 12.11.04, 13:02
                      a i jeszcze nie chciec juz do neigo zadzwonic i powtarzac jaki jest podły
                      • piwanna Re: i co słychać? :) 12.11.04, 23:36
                        i sobie lkaj , on moja droga niestety ale naprawde cie po prostu olewa, pewnie
                        na swoj sposob cie kocha, ale pewnie nie tak bardzo jak rozsadek niestety, aty
                        jestes typem co by sie ztracila tak do konca na amen , ale cos neistety
                        poboli , mozesz go spotlac w tych kilku miescach gdzie bywaliscie, basen np
                        tudziez kino i co jak zareagujesz nie nie znam go czy tak normalnie jako
                        znajomy, w sumie to juz tylko znajoy i co on winny,ze niestetty, ale juz mu
                        nie odpowiadasz
                  • alfika Re: ale wiesz, co, Baruszka... 12.11.04, 12:59
                    tak na strasznie serio - zrób dokładnie tak, jak sama czujesz
                    tu nic Ci nie podpowiemy - zerwij albo nie zrywaj
                    tylko Ty jesteś w układzie, o którym sama wiesz najwięcej - jak się w tym
                    czujesz i jakie są szanse, byście oboje byli szczęśliwi

                    naprawdę Ci życzę spokojnego przemyślenia sprawy i pięknego życia
                    o jakim tylko marzysz i na jakie zasługujesz
    • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 13.11.04, 18:22
      wiecie , ja Baruszka wam powiadam ze jakos ta sobota mija ,dzieku o ... nie
      wiem co...a jutro niedziela, a sama siebie zwolnilam z obowiazku pracy bo ilez
      mozna,a ponadto mam prawo jestem aktualnie nieszczesliwa.ale on sie nie odzywa,
      zmieszalam go z blotem , rzecz jasna nagrywajac sie bo nie odbiera,i nie wiem
      czy jak teraz zadzwonilby albo by sie ajawil to czy potrafilabym go wyrzucic
      czy nie odebrac telefonu .stan ducha chwiejny bardzo,wczoraj bylam w kinie na
      bridget i usmialam sie za wszystkie sto lat, ale wrocilam do domu i ryczlam jak
      idiotka.On ma mnie gdzies i powinnam to sobie uswiadomic w koncu ale nia ja
      walczaca Kaska Kariatyda Idiotka w domysle
      • Gość: Iwa tylko nie idotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:37
        wytrzymaj,
        placz, to pomaga, m
        ozesz nawet napisac list do niego, tez pomoze, oczyscisz sie z negatywnych
        emocji
        pamietaj, ze to jest Twoje, zycie, i ze masz jedno zycie a szkoda by je bylo
        zmarnowac.
        pamietaj, ze trzmam za Ciebie kciuki
        • baruszka1 Re: tylko nie idotka 13.11.04, 20:00
          wiem Iwa wiem, ale pojawia sie ta mysl, ze on nie byl zly tak do konca, pomogl
          w kilku trudnych bardzo chwilach, smierc mojego ojca , potem brak pracy,
          potrzebowal mnie jak byl bardzo powaznie chory,ale z drugiej strony bylby tutaj
          teraz ,a moze czegos nie lapie nie wiem zupelnie
          • Gość: Iwa Re: tylko nie idotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 20:07
            Gdyby nie byl taki zly, to by chcial z Toba uczciwie rozmawiac, a tak ma byc
            tak jak on chce, albo moze nie byc wcale, decyzja nalezy do Ciebie. Jak widze
            Ty w tym zwiazku nie wiele masz do powiedzenia. Nie ludz sie, za to uwierz, ze
            ta prawdziwa wielka milosc dopiero przed Toba, czeka na Ciebie za tym wielkim
            zakretem na ktorym teraz jestes.
            • baruszka1 Re: tylko nie idotka 13.11.04, 20:20
              Nie mam nic do powiedzenia wlasnie, bo jak sie stawiam i wymuszam to zachowuje
              sie jak klasyczna baba histeryczka oczywiscie ,przezyje ten tydzien , postaram
              sie nie dzwonic do neigo ani razu co zreszta z powodzeniem udalo mi sie od 2
              dni,zeby oczywiscie uzmyslawiac mu jaki jest niegodziwy rzezc jasna co ma z
              pewnoscia gdzies, a potem wezme sobie tydzien urlopu i pojade do ammy do
              siostry napase sie tym rodzinnym szczesciem a potem znowu wroce i zobacze jak
              mi sie bedzie zylo , bo ja nie jestem w stanie robic teraz jakis dalekosieznych
              planow
              • Gość: Iwa Re: tylko nie idotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 23:41
                Jesli ludzisz sie, ze uzmyslowisz mu jaki jest niegodziwy, to sie myslisz.
                Wydaje mi sie, ze ten typ faceta ma tak gruba skore, ze nic przez nia nie
                przepuszcza, a poza tym zazwyczaj ma jeszcze tak wysoka samoocene, ze po prostu
                we wlasnych oczach nie moze byc niegodziwy. Poza tym im bardziej Ci bedzie na
                nim zalezalo i im bardziej bedziesz mu to okazywala, chocby robiac awantury czy
                nagrywajac sie na poczte glosowa, tym bardziej bedzie pewny swojej
                atrakcyjnosci i tym bardziej ebdzie mu rosla samoocena, bo jaki to on
                wartosciowy skoro kobieta tak o niego zabiega, on jej nie szanuje a ona o niego
                zabiega.
                On zapewne teraz o Tobie nie mysli, bo byc moze zabawia sie z inna.
                Cisza z Twojeje strony a jesli on sie odezwie- ignorowanie go jest chyba
                lepsze, niech zateskni, a jesli nie zateskni, to znaczy ze nie wart jest ciebie.
                Baruszko trzymaj sie cieplutko i spij dobrze
      • baruszka1 I CO JA MAM ZROBIC? 16.11.04, 20:58
        Jakos przezylam , te kilka dni, bez dzwonienia,oprocz jedengo razu kiedy
        nawrzucalam mu dosadnie,ale stwierdzilam, ze niech zyje sobie tak jak chce
        jego wybor, nie mam na niego zadnego wplywu.Boli ale coz ...nie zabije mnie to,
        tylko podkopie dosc silnie wlasna wartosc ... a tu prosze, dzwoni proponuje
        spotkanie na neutralnym gruncie, nie u mnie, nie u niego,ale neutralnie, zeby
        porozmawiac konstruktywnie , to jego okreslenie, i co ja mam zrobic? Coz on mi
        moze zaproponowac, jedynie dotychczasowy uklad pewnie,a ja juz tak nie moge. A
        moze powie mi zostanmy pzryjaciolmi ?he he , chyba bym zwymiotowala... na taki
        uklad, nie wiem,jak mam sie zachowac, szczerze mowiac to ja nie licze na
        wizje "i zyli dlugo i szczesliwie ", zreszta to chyba nie jest mozliwe w
        realnym swiecie. Spotkac sie czy nie? a jezeli tak to co mam mu
        powiedziec, "deklaruj mi sie tu szybko, albo tak albo tak ", bylaby to
        najglupsza taktyka, bez sensu zupelnie
        • Gość: Iwa Re: I CO JA MAM ZROBIC? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 22:59
          ja bym sie spotkala, Ty zrobisz jak zechcesz.
          spotkalabym sie miedzy innymi dlatego, by potem nie zalowac i nie rozmyslac ...
          a moze jednak zaproponowalby to na co czekalam...
          poszlabym by uslyszec co ma mi do powiedzenia i porozmawiac rzeczowo
          najgorsze jest to, ze my kobiety nie potrafimy podchodzic do pewnych sytuacji
          bez emocji, a w tym wypadku tak by chyba trzeba bylo postapic, pojsc na
          spotkanie, jakbys szla na spotkanie sluzbowe
          warto pomyslec i sprobowac przewidziec wszytskie ewentualnosci, zwizualizowac
          sobie to spotkanie, zycie i tak napisze inny scenariusz, ale potranowac przed
          lustrem warto

          wlasnie usilowalam sobie przypomniec spotkanie jakie mialo miejsce w moim
          przypadku, piec lat juz minelo, slabo pamietam, ale pamietam jedno, tak
          naprawde nic nie zostalo powiedziane, poniewaz ja balam sie podjac temat, a
          byly tez nie raczyl, bo i po co, i tak sie poswiecil wygospodarowujac godzine
          czasu dla mnie, wiec posiedzielismy sobie przy hebratce i kawce pogadalismy o
          byleczym i wlasciwie wyszlam z takim samym problelem jak przyszlam
          nic sie nie wyjasnilo, nawet mnie wtedy do domu nie podwiozl

          nie nastawiaj sie na zbyt wiele
          obiecaj tylko sobie, ze podczas tego spotkania nie bedziesz żebrała o milosc
          rozkleic mozesz sie w domu

          poza tym ciesze sie, ze sie odezwalas bo juz myslalam, ze cos zlego sie zadzialo
          trzymam za Ciebie kciuki i z calego serca zycze Ci prawdziwej milosci i jestem
          pewna, ze ją otrzymasz, bo na to zaslugujesz
          • baruszka1 Re: I CO JA MAM ZROBIC? 16.11.04, 23:11
            zyje Iwa dzieki,ze o mnie myslalas,to mile, ukladalam sobie to jakos,
            przynajmniej probowalam,obawiam sie,ze mam noc z glowy,bede myslec, ale co to
            da, wiesz, zebrac nie bede, bo to nic nie daje, to juz przerobilam "ja wielka
            emocja" i co z tego?Sprawia wrazenie, ze zalezy mu na spotkaniu, ale moze chce
            tak to widziec,ja tam pojde na to spotkanie,i nastawiam sie na odbior raczej
            niz przekaz, ja juz przekazalam chyba wszystko co moglam,chociaz, jak powie ze
            ja chce slubu, to moge sie zdenerwowac, jest to ostatnia rzecz na jakiej mi
            zalezy.i wiesz z kazdym dniem jest lepiej, to tak jak z papierosami,udalo mi
            sie je rzucic prawie 3 lata temu , a bylam nalogowcem, z pasja robie wszystko
            po prostu, palilam tez z pasja i duzo,pod wplywem tego negatywnego osobnika
            zrezygnowalam z nalogu,chociaz jedna korzysc , liczylam dni po kolei doszlam do
            35 a potem pzrestalam ciekawe do ilu teraz bede musiala liczyc? Mam nadzieje,ze
            jestem pzrygotowana na kazda ewentualnosc ... zobaczymy ... dam znac w kazdym
            razie
    • Gość: kolejna idiotka Re: idiotka ze mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 23:35
      Ojej, jakbym czytała o sobie. Tylko u mnie on mieszka z żoną. Wiele razy
      próbowałam to zerwać, nie pozwalał, zatrzymyewał. Mami obietnicami,że jeszcze
      trochę, że już... 8 lat. Idiotka ze MNIE. A jak u Ciebie? Ostatni wpis jest
      sprzed kilku dni
      Pozdr
      • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 19.11.04, 23:50
        nedza jednym slowem,nie potrafie sie uwolnic to fakt, i nie wiem czy to sex czy
        to co innrgo. staram sie jak moge zapewniam, spotkalam sie z nim bez zmian,
        oczywiscsie, gra jaka ja to jestem podla , napisz prosze ja sam sie gubie
        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 19.11.04, 23:54
          u mnie to trwa 3 lata ale to nie jest istotne mogloby trwac w tym ukladzie i 8
          albo wiecej, bo ja z racji "uczucia do tego pana klody spod nog usowam " takz
          ze "pseudozwizek tra dzieki mnie'. Spoy=tkalam sie z nim ostatnio, zer zmian,
          ludzie wtym wieku sa nie reformowalni
      • Gość: nie-idiotka Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 14:21
        W takim razie jesli jestes zidiociala blondynka, to daj pomyslec za siebie. Jesli sciemnia 8 lat, to on naprawde cie sciemnia. Jesli cie sciemnia, to jest dla ciebie bardzo zly, tak jakby ciebie bil. Jesli jest zly, powinnas od niego odejsc. Jesli powinnas od niego odejsc, nie mozesz sie z nim wiecej spotykac. Jesli nie bedziesz sie z nikim spotykac, musisz znalezc sobie kogos innego, kto:
        * nie ma zony
        * kto jest tobie rowny
        * kto posiada te same sensowne cele co ty (np. zalozenie rodziny)
        * ktorego rozumiesz, ktory ciebie tez rozumie i slucha

        Jesli tego nie rozumiesz, to zawsze mozesz zajsc z nim ciaze, ale to akt godny wylacznie zidiocialej blondynki.
        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 21.11.04, 14:38
          zajscie w ciaze nie jest rozwiazaniem, to typowo "babskie myslenie macica"
          niestety,ciaza musi byc wynikiem czy obocem a nie sposobem , zreszta ja jestem
          widocznie zbyt duza intelektualistka, chora z pewnoscia,i za wrazliwa
          stanowczo. Moglabym mu narobic problemow ale po co ? co to zmieni , z glupiej
          tylko wylacznei zemsty w ktoryms tam dniu cyklu nie warto
    • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 20.11.04, 00:04
      ostatnio spotkalam sie z nim, i co z tego? zazdwonul do mnie 0 5.00 rano (bo
      cos go gryzko )zareagowalam standardowo " wrzaskiem, o piatej rano :" powinnam
      byc wspaniala i wyrozumiala" pszepraszam, moj tempewrament nie za bardzo si e z
      ty, godzi,
      • Gość: Iwa Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:12
        O 5 rano sie z nim spotkalas?
        nadal chcesz zakonczyc ten zwiazek? czy tez pan rozbudzil w Tobie na nowow
        zludzenia?
        pisalas o urlopie, wyjezdzie do rodziny, odcieiciu sie na kilka dni od tematu
        mezczyzny, ktory Cie wyniszcza psychicznie. Moze warto pojechac, moze warto
        poprosic rodzine o pomoc o psychiczne wsparcie.
        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 20.11.04, 00:17
          Iwunia nie spotklam sie z nim, pzrysiegam, po prostu ten skunks zadzwonil, nie
          wiem z jakiego telefonu, ze odebralam, kanal moja mila na calej linii, on :" on
          mnie bardzo lubi". bez sensu zupelnie, trzymanie na smyczy wiem ,ze to tak
          jest, a to podle z drugiej strony,ze ludzie , nawet nei majac swadomosci
          trzymaja ibbych na smyczy
          • Gość: Iwa Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:33
            mysle, ze on doskonale wie co robi i robi to z premedytacja.
            najwidoczniej zobaczul, ze Tobie zalezy na nim bardziej niz jemu na Tobie, ze
            owinal Cie dookola palca i teraz to wykorzystuje.
            Wiem jak to jest, ja tez bylam na skonienie palcem, a z w koncu tak
            zadolowalam, bol byl tak ogromny, ze juz mi bylo wszytsko jedno czy bol jest
            wynikiem tego jak jestem traktowana przez mezczyzna, ktorego kocham czy jest
            wynikiem zaloby po rozstaniu. Bolalo, dlugo bolalo, ale teraz jest juz O.K.
            Przyszlo nowe uczyciel nowy Ukochany, taki ktory kocha.

            Czasem potrzebnu jest ktos bliski, kto otworzy Ci oczy i powie to czego nie
            chcesz uslyszec. W Twoim przypadku najlepiej by cala sytuacje ocenil ktos kto
            zna Was oboje, kto widzi jakie sa miedzy wami relacje, widzi jak sie wykanczasz
            i zapadasz w siebie.
            Pamietam, ze gdy ja bylam juz na granicy wytrzymalosci moja mama mi
            uswiadomila, ze wygladam jakby zdjeto mnie z krzyza, bylam jednym wielkim
            smutkiem. Wtedy podjelam decyzje, ze jesli po powaznej rozmowie nie zostanie
            podjeta decyzja o tym, ze bedziemy razem, nie z doskoku, to ja z doskoku
            rezugnuje i wole byc sama. I tak sie stalo.

            Trzymaj sie cieplutko w te jesienno-zimowa noc
            • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 20.11.04, 00:46
              Iwunia,pojade do mojej mamy ui siostry se wtorek ( w poniedzialek niesttey
              pracuje powaznie, jestme naukowcem wiec nie moge zwolnic sie z obowiazkau,
              studenci i tp.pojade do mamy do mojej ukochanej siostry, ktora ma corke ludzaco
              podobna do mnie, postrzegalam to jak zdrade kiedys ale teraz juz nie.
        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 20.11.04, 00:21
          wiesz, to jest tnz gwalt psychiczny, on jest chory ja pewnie tez (przez niego )
          szukam sobie przyszlosci, np tygodnia w Paryzu u znajowmychm badz w
          Hiiszpanii. Przy takiej egotyce tp blednie, Iwa, naprawde i jade sobie do mamy
          i siostry we wtorek wczesiej nie moge, wiesz, kredyt, mieszkanie i w ogole.
          • Gość: Iwa Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:43
            on jest wyrachowany. wykorzytuje Cie, bo wie ze Tobie na nim zalezy. Nie jest
            istotne dla niego to, ze Twoje potrzeby sa inne niz jego. Przeciez na dobra
            sprawe powinien sobie poszukac kobiety, ktora tak jak on chcialaby byc w
            zwiazku bez zobowiazan, od czasu do czasu z doskoku. Tyle ze taka kobieta,
            gdyby akurat nie miala zachcianki na niego, to by go splawiala, tak jak on
            splawia Ciebie. Uklad z kobieta, ktora jest mu podporzadkowana i w nim
            zakochana, jest dla niego bardzo korzystny.
            wyjazd i odizolowanie sie od tego problemu, mam nadzieje dobrze Ci zrobi.
            • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 20.11.04, 00:48
              masz racje , a ja ciagle sie ludze, ze mu na mnie zalezy, pewnie tak danej
              chwili
              • Gość: Iwa Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 00:59
                a czy nie masz takiej potrzeby by byc pokochana przez kogos innego?
                ja mialam takie chwile gdy chcialam by jakis inny mezczyzna mnie zauroczyl i
                wyrwal z tego beznadziejnego ukladu. Chcialam by ktos mnie wyrwal, a
                jednoczesnie nie dostrzegalam tych, co chcieli tego dokonac, ale o tym ze nie
                zauwazalam, ze jakis kolega usiluje mnie poderwac dowiedzialam sie dopiero po
                tym jak rozstalam sie z bylym. O ta wiedza o tym, ze i dla innych mezczyzn
                bylam atrakcyjna dodawala mi sil i ponosila samoocene. Niestety musialam
                odbudowac swoja psychike, zeby pozwolic sobie na nowy zwiazek z zupelnie nowym
                mezczyzna, samotnosc trwala 3 lata ale oplacalo sie.
                • jedwabna Najlepiej klin klinem 20.11.04, 01:31
                  tak, KLIN KLINEM, - spotkaj kogos, a odrazu tamten fifak z glowy Ci wyleci.
              • Gość: zołza Re: idiotka ze mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 02:49
                A ja mam taki sposób: jak już się czuję nie do życia, a odkochanie nijak nie
                wychodzi, prowokuję jakąś ostrą sytuację - taką, żeby z faceta wyszedł ostatni
                skunks, żeby wpadł we wściekłość i wybuchnął egoizmem na całego. I faktycznie,
                jak tylko gość przekracza tzw. granicę przyzwoitości (byle drastycznie, musi
                być np. tak zły, żeby mnie poważnie obrazić, żadne tam zwykłe fochy), kiedy
                wychodzi z niego mały, podły tchórz, emocje przestawiją mi się o 180 stopni, i
                wtedy sobie nie żałuję... Zdarzyło mi się w takich chwilach m.in. wyrzucic do
                rzeki portfel faceta ze wszystkimi jego dokumentami, rozbic na jego głowie
                szklankę z drinkiem (w pubie) oraz wtargnąć do domowego ogniska i porozmawiać
                od serca z żoną. Parę godzin czy dni furii, demolka bez ograniczeń - narobić
                jak najwięcej szkód i kłopotów - i człowiek czuje sie jak nowo narodzony. A jak
                słyszysz skowyt takiego gnojka, który przerażony martwi się już tylko o własną
                dupę i reaguje jak ostatni cham (no własnie, szkody muszą byc dotkliwe, żeby
                doprowadzić go do prawdziwej wściekłości), po prostu tracisz dla niego szacunek
                i juz po kilku dniach z niesmakiem myślisz, jak w ogóle mogłaś się zadawać z
                taką pluskwą. I koniec. Takie krótkie spięcie jest oczywiście bardzo radykalne,
                trzeba się do niego zabrać z pasją, odpowiednio wczesniej nakręcić itd., ale za
                to działa na bank (w moim wypadku). I co ciekawe, nigdy jakoś potem nie miałam
                wyrzutów sumienia, że zachowałam się jak furiatka. Lepsza godzina furii i
                odreagowywania, niz lata gryzienia się w cieniu świetnego samopoczupoczucia
                jakiegoś ślepego egoisty. Do facetów czasem dopiero po czymś takim dociera, co
                i jak intensywnie przeżywa kobieta w podobnym zwiążku. I nawet są szczerze
                zdumieni i zawstydzeni, chi chi... Powodzenia!
                • Gość: bibi Re: idiotka ze mnie IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 14:45
                  Niektorzy lubia podporzadkowac sobie kobiete. To cos jak namiastka orgazmu -
                  masz ja i nia rzadzisz. Mozesz powiedziec, co o niej myslisz, a potem - sorki,
                  nie to mialem na mysli. Ale te slowa zapadaja w dusze, ty je pamiwetasz i nic
                  juz nie bedzie tak jak przedtem. Sama koncze taki chory zwiazek. Tu nie ma do
                  czego wracac. To jest uzaleznienie, ktore boli jak cholera.
                  • Gość: bibi Re: idiotka ze mnie IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 14:52
                    Chetnie porozmawiam z osobami, ktore potrafia sobie radzic z brakiem milosci,
                    bo mnie sie wydaje, ze zaraz umre.
                    bibi_33@interia pl
                    • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 21.11.04, 15:14
                      ja to teraz jestem w kompletnym dole,lagdodnie rzecz ujmujac, ale co z tego?
                      ludzie maja inne gorsze problemy,moje nadja sie pewnie do gazety dla nastolatek
                      jak ktos by na ots pojrzal zboku, nie chce mi sie zyc, to tez pewnie
                      standardowa reakcja, jak nastolatka .ja zawsze twierdzila, ze problem jest
                      problemem, bez wzgledu czy sie ma 15 czy 100 lat
                      • Gość: bibi Re: idiotka ze mnie IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 15:23
                        No to jest nas dwie na tym swiecie - totalne idiotki. Moze to cie pocieszy.
                        • Gość: bibi Re: idiotka ze mnie IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.04, 15:26
                          No i ja mam 43 lata. Jak widac, zycie niewiele uczy. Przez pewne spotkania
                          trzeba przejsc samemu. To jak smierc - jestes sam i nikt ci nie pomoze.
                          • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 21.11.04, 15:37
                            ja mam troche mniej, ale nie duzo mniej zapewniam , wiek nie jest istotny wszak
                            wtakich ukladach,ostatnio sie zastanawialam nad teoria,ze sa ludzie, ktorym
                            pewne rzeczy sa dane, albo nie, jednym dane jest zycie takie a innym inne po
                            prostu, ale to bzdura jest poniewaz, po pierwsze nie wierze w przeznaczenie, po
                            drugie zawsze wierzylam ,ze jak cos sama wypracuje to mam, no i wlasnie pewnie
                            po prostu nie zasluguje i juz i czas sie pogodzic.teoria trzecia jedni
                            zasluguja a drudzy nie, koniec kropka.Szczescie nie jest trwalym bytem niestety
                          • Gość: kasia Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 19:25
                            Tak sobie czytam te wasze wypowiedzi i myslę, ze żal mi was.A jednoczesnie
                            bardzo mi się poprawiło. Sama mam dobrze po 20tce, za sobą toksyczny związek z
                            osobą zajętą. Ale skonczyłam i jestem sama ale szczesliwa. i jak sobie pomyslę
                            ze miałabym kolejne miesiące czy lata marnowac dla kogos kto mnie nie kocha to
                            rozpacz większa niż niekochanie. Przeciez Wy jestesci kompletne idiotki!!!
                            Sorry. Stare baby a glupie ze glowa pęka. ile Wam zostało mlodosci, czasi i
                            zycia? Dlugo tak sie bedziecie kisic we wlasnych mrzonkach? Bo sie same
                            krzywdicie. Nie oni was tylko Wy same.Nie widzicie tego? czy Wy za grosz
                            instynktu samozachowawczego nie macie? Ile trzeba kopniec w dupę by się
                            przebudzic z leargu? Wierzyc mi się nie chce!!! Roicie sobie w glowkach,
                            roztrzasacie cos czego nie ma, pozwalacie soba manipulowac jak marionetkami.
                            Stare baby a takie glupie!!! Kiedy obudzicie się z reką w nocniku? kolo 50-tki?
                            Wierzyc mi sie nie chce, jak Boga kocham. zadzwonil, spotkam sie, neyralny
                            grunt. Toz to nonsens. karmicie sie zl;udzeniami, bo chcecie. Roztrzasacie
                            problem na forum jak mlode siksy, problem ktory jest TYLKO W WASZYCH GLOWACH.
                            Nie ma takiej milosci, uzaleznienia ktore czlowiek nie potrafi zwalczyc. Wy
                            jestescie slabe bo Wam tak wygodnie. Wyksztalcone a takie durne. zebrajcie
                            dalej o milosc mezczyzn ktorzy maja was w d... zbierzcie kolejne kopniaki,
                            kolejne sylwestry przejda obok, kiscie sie w tym na wlasne zyczenie. A za pare
                            lat kupcie sobie pieska lub kotka. pozdrawiam mimo wszystko
                            • Gość: profesor Re: idiotka ze mnie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.12.04, 20:33
                              Pani sie idzie sama wyksztalcic, bo ja tu widze podstawowe braki w rozumieniu:)
                              • Gość: kasia Re: idiotka ze mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 06:30
                                Tak się składa skarbie ze nie muszę. Pozrdawiam Profesorku-Zwolenniku kiszenia
                                się w sosie i roztrzasania na forum...
                        • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 21.11.04, 15:29
                          no nie bardzo mnie to pociesza, mysle,ze wiecej nawet by sie znalazlo, czlowiek
                          jak go boli to go boli i juz, a czy to piec czy sto tysiecy takich to malo
                          wazne,napisz (baruszka1@gazeta.pl )ponarzekamy sobie, jestem ciekawa historii
                          moze na cos wpadne, na jakis genialny pomysl.albo obudze sie pewnego dnia i
                          bede zdrowa moje poczucie wartosci wlasnej urosnie
                          • Gość: Anna Re: idiotka ze mnie IP: 217.153.152.* 24.11.04, 11:17
                            a pomyślałaś o innych tych, ktorych on oszukuje - żonę i dzieci - myslisz tylko
                            o sobie, że to Ty masz problem.A może On ma wspaniałą żonę i wspaniałe dzieci a
                            Tobie naopowiadał tylko bajki, pomyśl co byś czuła gdybyś była jego żoną i to
                            Ciebie by zdradzał z kochanką. Kobiety są wredne wiedząc że facet jest w
                            związku (bez rozwodu a to coś oznacza) i pchają się tam gdzie nie powinny,
                            nawet jezeli facet na to przyzwala i zacheca - tacy są mężczyźni chcą przy
                            nadażającej się okazji dowartościować (może to kryzys wieku lat 40 ?. Wszystkie
                            kochanki jeżeli bedziecie uczciwe wobec innych kobiet - żon - może nie
                            bedziecie potem płakać.
                            • iwa01 do Anny 24.11.04, 23:13
                              Anno, mysle, ze w sytuacjach gdy mąż ma kochanke, bywa roznie. Czasem, jak w
                              przypadku Baruszki, facet ewidentnie sie nia zabawia, uzaleznil od siebie a
                              teraz wykorzystuje. Ale przeciez moze tez byc tak, ze sie zakocha. Nie mozna
                              nikogo zmusic do tego zeby kochal kogo innego, albo zeby znow kochal kogos kogo
                              przestal kochac.
                              poza tym, moim zdaniem najmniej uczciwa osoba we wszytskich trojkatach jest ta,
                              ktora popelnia bigamie, czyli zyje i ze wspolmalzonkiem i z kochanka/kiem.
                              • Gość: Anna Re: do Anny IP: 217.153.152.* 25.11.04, 14:43
                                Mozna by pisac w nieskonczoność na ten temat ... ale wracając do mojej
                                wczesniejszej wypowiedzi i innego gościa na forum tak naprawde zawierając
                                znajomość juz na początku Baruszka powinna wiedzieć w co się pakuje "czerwona
                                lampka" jednak sie nie zapaliła. Ta najmniej uczciwa osoba - zdradzająca (jak
                                określasz) jak można jej zaufać wiedzac od samego początku że ma
                                rodzinę ..żonę? Już na samym początku znajomości powinna się wycofać - na
                                czyimś nieszczęściu nie zbuduje się swojego szczęścia a ojciec i tak będzie
                                spotykał się ze swoimi dziećmi i byłą żoną - i co wtedy ? Ponadto jaką pewność
                                może mieć była kochanka że potem ona nie wystapi w roli porzuconej żony albo
                                zdradzanej żony. Z moich doświadczeń (zasłyszanych) niekoniecznie mąż opowiada
                                o żonie - po prostu jest to temat tabu a kochanka nie pyta bo po co - przecież
                                najpierw trzeba "omotać" mężczyznę a potem juz będzie o wiele łatwiej .... Te
                                kilka historii z życia wzięte dot. moich doświadzceń to przypadki gdy
                                kochankami były "panienki" po 30-ce bez zobowiazań tj. dzieci, mężów i
                                wczesniejszych doświadczeń małżeńskich (a więc bez doświadczeń życia z mężem na
                                co dzień, bycia w ciąży, rodzenia, karmienia, wychowywania, dbania o dom itp.
                                co wiąże się z byciem żoną, matką i kochanką -dla swojego męża) a więc czego
                                szukały w związku z żonatym mężczyzną ? chyba właśnie stabilizacji bo w tym
                                wieku znaleźć faceta "bez przejść" to jednak trudno, no chyba że traktowały te
                                znajomości jako dobrą zabawę ale wyłącznie dla siebie - w końcu mężczyzna który
                                brnie coraz dalej też ma problem (tu kochanbka, tam żona, dzieci itp) I
                                oczywiści nie wybielam tutaj zdradzającego - ale z całą pewnością kochanki to
                                osoby bez skrupułów, dążące do własnych celów i nie liczące się z tym że ktoś
                                inny może przez nie płakać - jedno jest wyjście albo one albo żona - ktoś musi
                                płakać (oczywiście o ile żona się dowie).
    • Gość: Maga Re: idiotka ze mnie IP: *.swipnet.se 24.11.04, 23:21
      baruszka prosze podaj forum, na ktorym czytalas wypowiedzi dobrych, cieplych i
      ludzkich facetow. Mam potrzebe uwierzenia , ze sa tez tacy faceci, a nie tyl
      zimni dranie...
      Napisze krotko-musisz jak najszybciej odciac sie od niego i zapomniec i na sile
      budowac zycie bez niego.Mowie to z wlasnego doswiadczenia...12 lat z zonatym ,
      b zakochanym we mnie facecie, mamy wspaniala corke, on zone i synow i do
      dzisiaj nie daje mi spokoju.Obiecywal odejscie od zony jak dzieci dorosna, sa
      juz duze, on dalej mnie "kocha", ale jeszcze nie dojrzal do odejscia i pyta
      mnie czy uwazam , ze pasujemy do siebie? Asekurant, tchorz i klamca.Bilans tych
      lat-kilkuletnia depresja, nerwica i smutek; on sie bawi z zona w klubie, na
      Sylwestra , a ja siedze w domu, bo go kochalam, czekalam i nie mam nikogo, a
      on ma zone, ktora do dzisiaj oszukuje i zdradza. Tylko odejscie pozostaje i
      decyzja meska...pozdrawiam i sie nie zalamuj tylko dzialaj, ale bez niego.
      • andreyka Re: idiotka ze mnie 02.12.04, 22:33

        "Sylwestra , a ja siedze w domu, bo go kochaLAM,

        gratulacje, jestes wolna, teraz wszystko w Twoich rekach.

    • glupiajakas Re: idiotka ze mnie 01.12.04, 21:53
      Jestem w podobnej sytuacji,tez nie umiem z tego wybrnac,bo " oocham " tyczne
      jest to wlasnie,ze wydaje Ci sie, ze czujesz i umierasz,takie babskie, bo
      czujesz, ale przeciez oni tez cos powinni czuc,ale pewnie to inna kategoria.
      Sama zupelnie nie wiem. Równiez zbieram sily,koniec i "pewnie sobie poradze",
      boje sie tego konca, to tak jak rozwod,ale trzymaj sie cieplo, niech dzwoni,w
      moim przypadku jest idealnie tak samo, poszujkuje usprawiedliwien dla niego,
      bo ...ale jak emocje troche opadna , to on okazuje sie takim marnym typem,malo
      barwnym, i tylko i wylacznie moje uczucie twozrylo ten ideal idealow.
      Trzymaj sie i nie daj sie, ja tez sobie musze poradzic
    • baruszka1 Re: idiotka ze mnie 19.12.04, 00:25
      Nie ma sily, powaznie,on ciagle proponuje sex bo dla niego jest to jedyna
      forma"godzenia sie ", pzreciez to lubie,ciagle to samo. Cos tam
      probowal ...Nie spotkalam sie z nim od tametego razu,gdyby mu zalezalo to cos
      by zrobil prawda?Pewenie ja tez nie jestem bez winy.Manipuluje mna, stara sie
      niby,nieprawda czekam na wyniki badan ....Ktos mi powiedzial, ze malo jest osob
      na swiecie, ktore tak czuja.Pieprze to, nie mam ochoty juz wiecej czuc.Ani ani.
      Ciagle mysle,przewciez to niemozliwe, ze on jest taki wlasnie,madry i
      inteligentny facet,mnie tak krzywdzi ?niemozliwe. Probuje w stylu,mam
      klopoty,..., ja potrawie tez niezle nawrzucac co zrobilam.i wiele jeszcze
      innych, ja jestem w tym stylu "cierpiacych za milijon " Koniec koniec koniec,
      ale nie umiem sama siebie jakas pocieszyc,teraz jestem w takim stanei, ze zyc
      mi sie nie chce. Facet to okresli jako fanaberie, ile mnie wysilku kosztuje
      wstanie z lózka ...powaznie, depresja na calego, idiotka w pelnej krasie,. Nie
      potrafie jakos wziasc sie w garsc. Powinnam.ale nie umiem nie umiem, slucham
      sobie plyty " Pidzamy " nowej i pewnie nie powinnam, bo mnie doluje okrutnie.
    • mskaiq Re: idiotka ze mnie 19.12.04, 04:27
      Wyslalem mail na prywatny adres Baruszko.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka