Gość: Kasia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.11.04, 12:07
Jestem z moim facetem od roku lat. Poznaliśmy się na necie. Jest cudownie.
Właściwa kolejność zapoznania, najpierw listy, telefony i przyszła kolej na
spotkanie. Na początku pewne onieśmielenie ale błysk z naszych oczu mówił za
siebie. Tych spotkań było kilka. Na jednym z nich była również nasza długo
oczekiwana bliskość, poczuliśmy swój dotyk, zapach, smak. Upojny sex.
Jeszcze kilka razy spotkaliśmy się. I dalej .... klapa. Skończyły się nasze
spotkania. Zostały tylko smsy i długie niekończące się rozmowy telefoniczne.
Obiecuje spotkanie, jutro, pojutrze a potem niespodziewanie wycofuje się. Ma
dużo pracy, więc w następnym tygodniu mamy spotkać się. Ale dalej dzwoni,
interesuje się moimi sprawami, moim życiem, studiami. On pragnie żyć
marzeniami. Mówi ze potrzebuje mnie. Pewnie w jakimś sensie tak jest. Jaki
to ma sens !!!!
Kocham go. Czekam tylko na co ?
Nie wiem czy on kocha mnie. Ma żonę i dwójkę dzieci.
Czy można żyć marzeniami. Po co tylko dla marzeń żyć.
A może lubi rozkochać w sobie kobiety.
A może on wieloma kobietami tak bawi się.
Tylko czemu trwoniłby pieniądze na telefony.
Jestem zmęczona tym, ale nie potrafię bez jego obecności funkcjonować i żyć.